Wózek Easywalker Harvey

Jakiś czas temu, w moim filmie wyprawkowym, pokazałam Wam nowy wózek, który wybrałam dla mojej kochanej dwójki. Długo zastanawiałam się nad wyborem idealnego „autka” dla nas i po wielu rozmowach z mężem, koleżankami, rodziną, stwierdziłam, że to będzie najlepsza opcja. Model Harvey marki Easywalker to tak naprawdę wózek pojedynczy z dodatkową opcją umieszczenia odpowiednich elementów dla drugiego dziecka na dole. Wówczas staje sie wózkiem piętrowym. Zastanawiałam się pomiędzy nim, a wózkiem szerokim, jednak sporo osób odradzało mi tę drugą opcję. Głównie ze względu na to, iż szerokie wózki nie mieszczą się często w windzie, na podjazdach, w drzwiach czy alejkach. Co myślę o nim po kilku miesiącach użytkowania, a także po miesiącu korzystania z niego z dwójką dzieci?

Może zacznę od tego, dlaczego uwielbiam ten wózek w pojedynczej wersji. Przede wszystkim dlatego, że jest lekki i zwrotny. Doceniłam to będąc w ciąży, gdy w 3 trymestrze zrobiło się nieco ciężej. Sama przytyłam około 15 kg, a tu jeszcze miłam 10 kilo słodkiego ciężaru do dźwigania na rękach czy przenoszenia tu i tam. Waga wózka to jedyne 10,8 kg, więc muszę przyznać, że po prostu ułatwił mi życie pod koniec ciąży. Miałam oczywiście tzw. parasolkę, ważącą nieco mniej, ale opcja głęboko spacerowa ma tę wyjątkową zaletę, że jest bardziej stabilna, a tego w błogosławionym stanie bardzo potrzebowałam. No i jest też coś co dodatkowo wyróżniło ten model na tle innych, mianowicie kulkowe łożyska i amortyzatory we wszystkich czterech kołach. Płynna jazda, brak gwałtownych zahamowań przy nierównym krawężniku – myślałam, że to niemożliwe, a jednak! Ten model dostał nagrodę od Holenderskiego Stowarzyszenia Konsumentów z najwyższą notą w historii.

Kolejną zaletą jest możliwość regulowania siedziska czy rączki, ale z drugiej strony akurat to uważam za standard. Ciekawą opcją jest jednak możliwość zakupienia przeróżnych dodatków do wózka – adaptery, organizer, śpiworek, pokrowce czy wkładka zimowa do wersji spacerowej. Może się wydawać, że to zbędne gadżety, ale gdy przychodzi zima czy zaczyna padać deszcz, jest to wręcz niezbędne. No i nie zapominajmy o najważniejszym – uchwyt na kubek czy przekąski dla dziecka! To wszystko bardzo ułatwia życie, zwłaszcza gdy ma się więcej niż jedno dziecko i wszelka pomoc się przydaje. Do wózka można też wpinać fotelik samochodowy, czego niestety jeszcze nie sprawdziłam. Kupiłam jednak adaptery i wkrótce przetestuję również taką wersję.

Jeśli mam być totalnie szczera, ten wózek w wersji pojedynczej chyba nie ma wad, a przynajmniej ja takich nie odkryłam. Jak przyjrzycie się zdjęciu wyżej, zauważycie takie małe haczyki, które dodatkowo trzymają torebkę i sprawiają, że nie zsuwa się. Na początku w ogóle o tym nie myślałam, ale ostatnio jedna z Was zauważyła to na stories. Pomyślałam wtedy, że to rzeczywiście miły dodatek. Wózek podoba mi się również wizualnie. Jest dostępny w wielu klasycznych kolorach i mimo swojej nowoczesności, nie jest specjalnie udziwniony.

W związku z tym, że jestem tzw. „chustomamą” i noszę małą w chuście od samego początku, bardzo często wyciągam spacerówkę dla synka i w ten sposób spacerujemy po Warszawie.

Jednak bywają dni, kiedy mam gorszy dzień, mniej siły lub po prostu inny nastrój i wtedy korzystam z dodatkowej opcji w tym modelu. Na co dzień mam już zamontowane przedłużone podwozie i gdy mam ochotę, po prostu wpinam gondolę na dół. Jest ona wówczas zabezpieczona od dołu pokrowcem, który w pojedynczej wersji służy za koszyk na zakupy. Gondola się nie brudzi i nie dostają się do niej żadne kamyki czy liście. Do malutkiej zaglądam przez okienko w daszku, chociaż ona na spacerach praktycznie cały czas śpi, więc na szczęście rzadko muszę się do niej schylać. No właśnie – schylać. To jest w zasadzie jedyny minus wersji piętrowej wózków dla dzieci rok po roku czy bliźniąt. Gdy dziecko zaczyna płakać lub trzeba je szybko wyjąć, jest to w pewnym sensie utrudnione, ale coś za coś. Wózek w podwójnej wersji zachowuje w końcu gabaryty pojedynczej i jest wygodny pod wieloma innymi aspektami. Czasem to naprawdę najlepsze wyjście i nie raz się o tym przekonałam.


Podsumowując, wersja pojedyncza tego wózka to bardzo dobry i praktyczny wybór. Jeśli szukacie czegoś maksymalnie wygodnego, ale też w miarę klasycznego, będziecie bardzo zadowolone. Z reguły, wygodne wózki wyglądają dziwacznie lub mocno nowocześnie, a Harvey to taki złoty środek. Jest lekki, zwrotny, stabilny, zapewnia płynną jazdę i możliwość dopasowania go do naszych (czasem zmieniających się) potrzeb. Wersja dla dwójki ma swoje wady i zalety, ale najlepsze jest to, że kupując go, kupujemy tak naprawdę opcję pojedynczą, a później możemy zdecydować czy dokupimy przedłużenie do podwozia czy inne dodatkowe elementy. W żadnym z moich poprzednich wózków niestety nie miałam tej możliwości. Nie myślałam o wózku pod tym kątem, a myślę, że warto to rozważyć gdy planujecie więcej niż jedno dziecko w stosunkowo krótkim odstępie czasu. Samo siedzisko, sama gondola, to i to razem, a może dwie spacerówki lub spacerówka i fotelik samochodowy? Połączeń jest wiele. Jeśli macie ochotę zapoznać się dokładniej z tym modelem, polecam zaprzyjaźniony sklep online fabrykawafelków.pl lub stronę producenta.

8 Comments

  1. Karola

    28 października 2018 18:32, Odpowiedz

    Bardzo dlugo nie zagladalam na Twojego bloga. Ostatni raz kilka miesiecy po Twoim slubie. Chyba przez to, ze sama wyszlam za maz, a niestety w tym samym czasie zycie odebralo nam bliska osobe, nagle musielismy zmienic cale swoje zycie lacznie z miejscem zamieszkania przez co paczatki naszego malzenstwa byly bardzo trudne, zarowno ja jak I moj maz oraz jego rodzina uczylismy sie jak odnalezc sie w.nowej rzeczywistosci. Ja uczylam sie jak po kilku latach bycia z kims nauczyc sie byc z nim dzien w dzien (mieszkajac na jednym pokoju), jak zyc z jego rodzina ktora przywala w rozny sposob zalobe I jak odnalezc sie jako malzonka. Po poltora roku gdy kazde przeszlo chyba najgorsze gdy dostalismy troche wiecej przestrzeni I zamknelismy maloprzyjemny okres ponad polrocznego gruntownego remontu polowy domu, zaczelismy odnajdywac sie nawzajem. Wszystko powoli sie uklada, a ja zauwazylam, ze z danego panienskiego zycia tak malo mi zostalo. Nie majac czasu ani sily na tak blahe rzeczy jak czytanie ksiazki, spacer, czy chociazby czytanie ulubionych blogow nie wiem juz sama co lubie, jakie mam pasje, I w ogole co sprawia mi przyjemnosc jak chcialabym pokierowac swoi zyciem, co chcialabym przekazac moi dzieciom. Trzeci dzien przegladam Twoje wpisy I ogladam filmiki I chlone je jak gabka. Fajnie ze jestes. PS Od jakiegos czasu mam nadzieje zostac mama narazie sie nie udaje ale trzymaj kciuki.
    Chcialabym byc taka fajna mama jak Ty bo czasami boje sie, ze nie dam rady.

  2. Anna

    31 października 2018 07:50, Odpowiedz

    Pod względrm funkcjonalnym wózek wydaje się super, ale moje wątpliwości budzi tak niskie zlokalizowanie gondoli. Kojarzę, że przed wojną też dzieci były wolne tak nisko, ale wskutek popularyzacji samochodów, a co za tym idzie zagęszczania spalin, zaczęto siedziska lokalizować znacznie powyżej poziomu rur wydechowych. Niemniej wózek jest bardzo ładny i ma fajną kolorystykę. Pozdrawiam serdecznie 😊

  3. EwaNow

    11 listopada 2018 12:27, Odpowiedz

    HMM< a dałoby się zamienić gondolę ze spacerówką miejscami, żeby to synek siedział na dole? lub też obrócić przodem do osoby prowadzącej wózek?

    • karolinabaszak

      13 listopada 2018 13:17, Odpowiedz

      Nie da się tak niestety w tym modelu :) Wiem, że podobno producent próbował takiej opcji, ale wtedy wózek zmieniał się zbyt mocno. Tutaj chodzi o to, że on zachowuje gabaryty pojedynczego w 100% :)

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published