Worthy

fot. Dominika 
koturny: schaffashoes.pl | spódniczka: bytimo | bluzka: Urban Outfitters | torebka: Marie Turnor | szal: ZARA man
 
Nie od dziś wiadomo, że uwielbiam różne chusty, narzutki, kimona i inne tego typu okrycia wierzchnie. Moim zdaniem wyglądają dużo ładniej niż marynarka czy zwykły sweterek i podkreślają mój romantyczny charakter i nieprzystosowanie społeczne ;-) Taka luźna góra fajnie współgra z obcisłą spódniczką i wyrównuje proporcje. Strój oczywiście idealny na randkę! Przepraszam Was za zbyt żółte kolory na zdjęciach, ja to jak zwykle musiałam coś w komputerze poprzestawiać. 

 

44 Comments

  1. Est Rella

    13 sierpnia 2013 10:36, Odpowiedz

    Gdzieee zolte kolory masz??! Ja widze tu bardzo ladne zdjecia! ;))
    Swietny outfit!! <3 Nie wiedzialam ze zwykla narzucona na siebie chusta robi az takie wrazenie! :)

  2. mili-look

    13 sierpnia 2013 17:58, Odpowiedz

    Twojego bloga odwiedzam już dłuuuugo długooo, natomiast od niedawna oglądam również filmiki na yt i chciałam powiedzieć, że strasznie podobają mi się te ostatnie, w których coś opowiadasz, związane z kosmetykami czy też innymi rzeczami (czekam na kolejne) :)
    a co do zestawu.. bardzo dobry, świetna kolorystyka – zdecydowanie przykuwa uwagę.
    pozdrawiam cieplutko! :)

  3. Aglolga

    13 sierpnia 2013 19:28, Odpowiedz

    Hej:). Jak dawno mnie tu nie było. Wyglądasz jak zwykle pięknie. Czy mi się wydaje czy ścięłaś włosy? Świetny zestaw, podoba mi się taki lekko etniczny klimat. Cudnie!:) Na pewno zwróciłabym na Ciebie uwagę na ulicy. Koło tej narzutki nie można przejść obojętnie:). Oglądałam te zdjęcia słuchając Lucy Schwartz Feeling of Being, może i Tobie przypadnie do gustu:). Pozdrawiam!

  4. Maria

    13 sierpnia 2013 20:23, Odpowiedz

    masz z włosami chyba podobnie jak ja… rozjaśniałam ciemny brąz (przeklinam teraz wszelkie brązy!), bo chciałam wrócić do swojej naturalnej popieli, okazało się, że naturalny kolor włosów jest nie do podrobienia i żadna farba mi go nie da;-) przechodziły podczas rozjaśniania różne odcienie – od zielonego (sic!!!) do dziwnego blondu… minie chyba milion lat, kiedy uda mi się je zapuścić, dlatego podziwiam Twoją konsekwencję! :-)

  5. Anonymous

    14 sierpnia 2013 02:12, Odpowiedz

    mi takze podobaja się filmiki, w których coś opowiadasz:) nie mogę oderwać oczu po prostu. jestes przepiekna. pozdrawiam

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published