Czytanka na dobranoc? To zawsze wspaniały sposób na wyciszenie rozbrykanego urwisa. Kiedyś wystarczało tulenie i nucenie kołysanki do snu, ale z czasem dzieci przecież stają się coraz bardziej wymagające. Jest taka książeczka, którą synek wskazuje palcem najczęściej, gdy kładziemy się spać. Wyróżnia się ciekawie narysowanymi obrazkami i wyjątkowo chłopięcą tematyką, ale nie to jest w niej najpiękniejsze. Chciałam Wam dziś zarekomendować, najwspanialszą, chłopięcą treść jaką dotychczas poznałam. Choć pewnie zaciekawi też sporo dziewczynek. 

Na placu budowy, choć późna już pora,
Maszyny mozolą się wciąż w pocie czoła
Żadna nie leży do góry podwoziem,
Gdy domy stawiają, gdy kładą drogę.

Wydawnictwo Nasza Księgarnia, jakiś czas temu, wydało jedną z piękniejszych kołysanek autorstwa Sherii Duskey Rinkera, przetłumaczoną przez Joannę Wajs, „Snów kolorowych placu budowy”. Maszyny całe dnie pracują w pocie czoła, przenoszą belki, budują drogi, mieszają, przerzucają. Bohaterami są – walec, spychacz „znany też jako buldożer”, wywrotka, betoniarka, koparka oraz dźwig. Każdy z nich jest odpowiedzialny za coś innego. Razem tworzą drużynę pracującą od świtu do zmierzchu.

Czy betoniarkę znasz, wiercipiętę?
Z daleka słychać, jak kręci cementem.

Niezwykłość jej wnętrza to piękna polszczyzna, niespotykane, w książkach dla maluchów słowa, oraz zaskakujące rymy. „Nim betoniarka smacznie uśnie, ostatni raz betonem chluśnie.”. Gdy po raz pierwszy przeczytaliśmy ją na dobranoc, miejscami nawet plątał mi się język. Synek analizował rysunki strona po stronie, zadawał mnóstwo takich samych pytań do każdego obrazka i długo nie odpuszczał żadnego z nich. Trochę to trwało, zanim przebrnęliśmy przez całość, bez przystanku. Dziś z dumą recytujemy krótkie wierszyki z pamięci i to razem z synkiem, który uśmiechnięty kończy każde zdanie. 

Jeszcze słychać koparki warkot
Cśś, luli luli, śpijże koparko.

Możecie sobie wyobrazić jak wielka była moja radość, gdy zobaczyłam nowość tego samego autora planowaną na tegoroczne Święta Bożego Narodzenia. Aż krzyknęłam z radości, gdy poniższa okładka mignęła mi na Instagramie. Ulubiona książeczka w wersji świątecznej umila nam odliczanie do Wigilii. 

W środku znajdziemy równie piękną historię, nawiązującą do zimy, śniegu, prezentów i oczekiwania na pierwszą gwiazdkę i Boże Narodzenie. 

 

Niezmiennie będę polecać zarówno pierwszą część, jak i drugą, zwłaszcza jako prezent dla chłopca. Chłopcy uwielbiają wszelkiego rodzaju maszyny, pojazdy i obserwują je pod kątem wykonywanych czynności. Książki te w przystępny dla dziecka sposób obrazują pracę w grupie, powstawanie dróg czy domów, a pięknie dobrane słowa zachwycają mnie za każdym razem.

4 komentarze

  1. Mamy „Snów kolorowych placu budowy” i bardzo lubimy :) Ja ze swojej strony polecam jeszcze „Księżyc” Britty Teckentrup, „Nasze Miasteczko” Peter Knorr i Doro Gobel i „Jedziemy na wycieczkę” – Również Peter Knorr i Doro Gobel. Te ostatnie, czytamy z synkiem non stop.

  2. Cześć Karolino, polecilas mi tą książkę jakiś czas temu w odpowiedzi na mój komentarz pod innym postem. Dziękuję! Rewelacja, mój Synek ją uwielbia i wreszcie mamy piękne teksty pisane prostą, ale piękną polszczyzną, czego tak bardzo mi brakuje w innych książkach. Wersje świąteczną również mamy. I co ciekawe te książeczki naprawdę wyciszają i pomagają usnąć wieczorem, a z usypianiem mamy duży problem od zawsze. Dziękuję raz jeszcze za polecenie😊

  3. Ach..! Zachwycił mnie ten wpis! Oczarowały cudne ilustracje, no i ten język, rymy… <3 Przepiękne

Napisz komentarz

Share with your friends










Submit