Ukryte Terapie – Jerzy Zięba

Choć to dość kontrowersyjny temat, być może nawet bardziej niż polityka, postanowiłam opowiedzieć Wam o książce, która skłoniła mnie do pewnych przemyśleń i dokładniejszej analizy tego co jem i jak jem. Celowo poruszam pewne fragmenty, aby jeszcze bardziej zachęcić Was do sprawdzenia całej książki. Niemniej aby utrzymać pewien poziom dyskusji, proponuję wszystkim negatywnie nastawionym osobom, najpierw zapoznać się z treścią, a później się wypowiadać. Zapraszam do oglądania:

43 Comments

  1. archivedsentiment

    28 lutego 2016 21:56, Odpowiedz

    Widziałam, że Twój film na Youtube wywołał niemałą burzę. Przyznam, że mnie to w ogóle nie zdziwiło, bo kiedy ja zaczęłam interesować się tematem i próbowałam go poruszyć wśród znajomych spotkałam się tylko ze spojrzeniami pełnymi politowania. Cóż, w końcu 70% telewizyjnych reklam to te o lekach, a ludzie ciągle postrzegają lekarza jako wyrocznię.
    Nie słyszałam wcześniej o książce ani o autorze, ale po Twoim filmie wiem, że na pewno ją przeczytam :) Polecam Ci również „Od lekarza do grabarza” Jerzego Maslanky jeśli chcesz bardziej zgłębić temat.
    Dobrze, że coraz więcej osób przerywa milczenie w tym temacie. Niestety, jak widać po komentarzach pod Twoim filmem, dla wielu medycyna niekonwencjonalna to nadal jakieś czary-mary i szamaństwo…

    • karolinabaszak

      28 lutego 2016 22:12, Odpowiedz

      No ja ten film nagrałam jakiś czas temu. Zastanawiałam się czy go dodać, bo spodziewałam się takich komentarzy. Jeśli mam jednak pomóc nawet jeden osobie – może ktoś odkryje coś nowego, zgłębi temat – uznałam, że warto… Nawet kosztem szacunku tych oświeconych i nieomylnych ludzi.

      Już sam tytuł książki dość mocno mnie zachęca do poznania ;)

  2. Joanna

    29 lutego 2016 08:44, Odpowiedz

    Jak wrócę to nadrobię wszystkie filmy, ale mój tata jakiś czas temu się zafascynował wit. c u kazał sobie zakupić tą książkę w empiku ;)

  3. Goś ;)

    29 lutego 2016 10:34, Odpowiedz

    hej , bardzo chętnie zapoznam się z proponowaną przez Ciebie książką tym bardziej że choruje na niedoczynność tarczycy i hashimoto , a przy tym bardzo tyje :(. Karolino, może polecisz jakieś inne książki warte uwagi, już dość mam oglądania seriali wieczorami i chętnie zamienię je na literaturę ;)

  4. Ewelina

    29 lutego 2016 11:03, Odpowiedz

    Chętnie sięgnę po książkę.
    Czasami trafiam przypadkowo na odcinki filmów dokumentalnych „Nieuleczalni”- w każdym z nich ukazany jest przypadek bohatera który dowiaduje się o nowotworze i zamiast poddawać się chemioterapii, korzysta z pomocy medycyny niekonwencjonalnej. Wszyscy ludzie zdrowieją, mimo że mieli np pół roku życia. Polecam- warte obejrzenia :-)
    Prawda jest taka, że robi się na Nas, ludziach, wielki biznes. Wystarczy popatrzeć czym karmi nas telewizji- co roku jest puszczana w obieg jakaś nowa nowina np. cholesterol który zabija, i już pojawiają się reklamy leków oraz produktów które ten cholesterol w cudowny sposób obniżają (margaryna, a nawet ostatnio płatki śniadaniowe) :D
    Moim zdaniem kluczem do zdrowia jest:
    – równowaga psychiczna, bo wierzę, że nasz mózg i ciało są jednością. W tym miejscu polecam książkę „Możesz uzdrowić swoje życie autorki Hay Louise L.
    – zdrowa dieta, oparta na odpowiednich produktach, witaminach. Ostatnio zainteresowałam się dietą wegańską, jednak do tego tematu trzeba usiąść na spokojnie i dobrze ułożyć jadłospis, na co niestety często brakuje mi czasu. Myślę, że w niedalekiej przyszłości się na nią zdecyduje.

    Karolino wywołałaś burzę i wcale mnie to nie dziwi. Chodzą po tym świecie osoby kurczowo trzymające się JEDYNYCH ZNANYCH PRAWD i im z tym lepiej, wygodniej. Niestety, na zdobywanie wiedzy trzeba poświęcić czas, mieć otwarty umysł i później dodatkowo z tą wiedzą żyć i radzić sobie w codziennym życiu. A po co skoro jak boli głowa, to można sięgnąć po tabletki które kupimy w każdym kiosku ruchu.. Szybko, wygodnie i zadziała. Ale co z tego jak zostawi spustoszenie w organizmie.
    Kurczowo też ogólnie znanych prawd będą trzymać się osoby którym leki pomogły, a zioła, witaminy niekoniecznie, ale to też pytanie czy zrobili wszystko jak należy, czy z przyjmowaniem ziół wiązała się również zmiana diety itd. Nie wszystkie leki pewnie są złe, ale jakoś nie mam zaufania do tabletek. Zawsze wydaje mi się, że coś za coś i pewnie mam rację. Szkoda, że w Polsce leczy się objawowo a nie szuka się przyczyn i przede wszystkim stara się zapobiegać chorobom.

  5. Aleksandra

    29 lutego 2016 11:51, Odpowiedz

    Ach, Karolinko! Jesteś jeszcze młoda i naiwna. A jak zapobiec chorobie nowotworowej dziecka, które ledwo co się urodziło a mama była okazem zdrowia i ciąża przebiegała wspaniale. Co do witamin – C,K,D już noworodkom się podaje. A co jeśli dziecko rośnie zdrowo i nagle w wieku 7 lat przestaje widzieć i diagnozowana jest torbiel w głowie która jest nieoperacyjna. Witamina D jest na właściwym poziomie. Co jeśli nagle dziecko łapie trudną do ustalenia alergię, co jeśli w II kl. sp zaczyna mieć depresję bo jak się okazuje kolega mu dokucza dotkliwie fizycznie i psychicznie grożąc że jeśli powie nauczycielce albo rodzicom to spotka go coś bardziej strasznego. I dowiadujesz się o tym jak dziecko wpada w rozpacz, pęka gdzie wcześniej od zawsze miało dobry kontakt z rodzicami, gdzie rozmawia się, przytula i kocha, gdzie pytasz czy coś złego się dzieje bo nagle bardziej niż zwykle dziecko uwiesza się na tobie bo chce chyba na zapas nabrać odwagi, sił, miłości ale to i tak nie starcza by zmierzyć się z brutalnym życiem. A byłam taką optymistką, nawet nie wiesz jak bardzo. Gdzie zawsze tłumaczyłam sobie zło, że najpierw trzeba szukać przyczyny skąd skutek? Pedagogicznie i w ogóle. A teraz wobec niektórych spraw człowiek jest bezsilny nawet jeśli coś robisz żeby poprawić sytuację to i tak czujesz że boksujesz się z życiem jakoś tak na straconej pozycji.

    • AnetteP

      29 lutego 2016 18:25, Odpowiedz

      Skąd ja to znam… :((( I też byłam optymistką, jeszcze na studiach. Później przyszła brutalna rzeczywistość – brak znajomości, praca za 1360 zł. Później ślub, dziecko – kolejne rozczarowanie. A im bardziej ze wszystkim walczę, to tym bardziej mi nie wychodzi. Powiem Ci Olu, że niektórzy tak zwyczajnie mają, taki ma być ich los. Ja już nawet nie tłumaczę ludziom jak mam, bo zaraz zwalają winę na mnie, że niby ja taka nieudana, niechętna, marudna. Nieprawda. Inni po prostu mają szczęście, farta. Ja zawsze trafiam wszędzie w najgorszym możliwym momencie, trafiam na okrutnych ludzi. Za alergię mojego dziecka też jestem obwiniana, głównie przez męża, a to właśnie On jest alergikiem i syn odziedziczył to po tacie. Tłumaczenie nic nie daje, kończy się awanturą i groźbami, że odbierze mi dziecko, bo ze mnie żadna matka… Niektórzy mają taki los i już.
      Ja tam mam nadzieję, że Karolina jest farciarą i wszystko będzie miała jak z płatka, no i póki co tak ma :))))

        • Aleksandra

          1 marca 2016 09:09, Odpowiedz

          AnetteP, ula! Dziewczyny głowa do góry, trzeba szukać jakiejś odskoczni, choć na chwilę zająć się czymś co sprawia nam przyjemność. Ja dużo czytam choć z czasem różnie bywa i nie zawsze mogę, czasem po prostu mi się nie chce bo padam do poduszki. Ale to dobrze jak padam bo bywało, że nie mogłam zasnąć od piętrzących się myśli, problemów. Życie to droga po kamieniach, nie usłana płatkami róż. Mimo wszystko życzę wszystkiego dobrego, i żeby nie było gorzej.

  6. Aleksandra

    29 lutego 2016 12:05, Odpowiedz

    c.d.
    Polecam Ci Kochana jeszcze do przeczytania 2 książki takie myślę że warte na start w dorosłe, świadome życie dające wiele refleksji różnych i tych pozytywnych też żeby nie było tak pesymistycznie.
    1. „Położna 3550 cudów narodzin” Jeannette Kalyta
    2. „List do nienarodzonego dziecka” Oriana Fallaci (przeczytałam wszystkie jej książki i jestem pod jej wrażeniem, kończę właśnie biografię.
    Pozdrawiam cieplutko.

    • Aleksandra

      2 marca 2016 00:35, Odpowiedz

      Ja również jako przyszła położna, a także jako kobieta rok młodsza od Ciebie, z całego serca polecam Ci te książki. :)
      Na każdą kiedyś przyjdzie pora na dziecko, a te książki przybliżają ten temat.

  7. Paula

    1 marca 2016 15:08, Odpowiedz

    Nie mogę tego czytać ! Co to za ludzie ? Masz chłopa który cie bije i grozi ? A kto kazał ci wgl się z nim wiązać ? Los ? Chce ci odebrać dziecko a ty dalej z nim mieszkasz ? Sory ale jesteś sama sobie winna. I aż coś mi się robi jak slucham żali kobiet które są takie biedne bo mąż je bije .. Widać lubią dostawać po mordzie bo mądra kobieta sobie na to nie pozwoli !
    A jeżeli chodzi o książkę to na pewno przeczytam :-) To będzie już chyba trzecią która polecasz :-) Caluski dla Ciebie Karola.

  8. Agata K.

    1 marca 2016 17:31, Odpowiedz

    Przeczytać 300 stron książki o „medycynie” i stać się już ekspertem w tej dziedzinie. To takie polskie. Nie wiem ale się wypowiem. Pozdrawiam życząc sobie i Wszystkim pokory :)

    • karolinabaszak

      1 marca 2016 17:33, Odpowiedz

      Ale w którym miejscu ja z siebie robię eksperta? Mnie się wydaję, że poleciłam tylko ciekawą książkę… i nie próbuj obrażać Polaków na tym blogu, światowy człowieku ;)

  9. Agata K.

    1 marca 2016 18:02, Odpowiedz

    Moją intencją nie było obrażanie nikogo. Nie odebrałam Twojego filmu tylko jako polecenie ciekawej książki ale jako zdecydowana agitacja swoich poglądów, pośrednio kwestionujących fachowość, zaangażowanie oraz przede wszystkim zaufanie do lekarzy. Nie ukrywam, że systematycznie śledzę Twojego bloga, bo jest bardzo przyjemny i podobają mi się treści w nim zawarte oraz obrazy które prezentujesz, jednak ten film dość mocno mnie zszokował. Poruszasz w nim bardzo poważny i trudny temat. Jednakże w moim odczuciu robisz to po omacku, nie licząc się z konsekwencjami. W pewnym stopniu jesteś autorytetem dla swoich czytelniczek/czytelników. Dziewczęta liczą się z Twoim zdaniem. Utożsamiają się z nim. Dlatego też tak mocne poddawanie pod wątpliwość sztuki lekarskiej, która została wypracowana przez wiele lat, przez ludzi którzy poświęcili medycynie całe życie – budzi moje zastrzeżenie. Tym bardziej, że w moim odczuciu nie masz ku temu kompetencji. Brew temu co mówisz nie jestem światowym człowiekiem, jednakże nie pozwolę sobie wmówić, że główną przyczyną depresji jest „zakwaszenie” organizmu. Do paskudne uproszczenie tak poważnej i trudnej do wyleczenia choroby.

    • karolinabaszak

      1 marca 2016 18:10, Odpowiedz

      Agato, nie denerwuj się tak. Zaleciłam przeczytanie książki, a nie bazowanie na fragmentach, które przytoczyłam. Nie każdy zareagował w ten sposób, mało tego – większość moich widzów zareagowała totalnie neutralnie, a część nawet poleciła metody Pana Zięby, opierając się na swoim doświadczeniu. Posłuchaj tego, co mówię na końcu filmu (najlepiej z 10 razy), a być może ograniczysz marnowanie swojego i mojego czasu na bezsensowne przekrzykiwanie się.

  10. Agata K.

    1 marca 2016 18:26, Odpowiedz

    Daleko mi do krzyku. Uważnie obejrzałam Twój film, dlatego zdecydowałam się na umieszczenie mojego komentarza. Zdaję sobie sprawę, że przytaczanie fragmentów książki jeszcze nie pozwala na jej ocenę. Jednakże po tych fragmentach można poczuć ogólny jej klimat oraz propagowaną treść. Tym bardziej, że mój komentarz w żadnej sposób nie próbuje oczernić zaprezentowanej przez Ciebie książki. Każdy na prawo czytać co chce i wierzyć w co chce. Chodzi mi o Twoją postawę – jako osoby mającej wpływ na innych. W moim odczuciu, tym filmem popularyzujesz treści oraz sposób życia, który może przynieść więcej złego niż dobrego. Czymś innym jest mój osobisty wybór „leczenia” białaczki witaminą C i depresji odkwaszaniem organizmu, a czymś innym popularyzowanie tak niedorzecznych treści wśród młodych ludzi, które nie mają żadnego oparcia w faktach oraz badaniach. Jeżeli uważasz, że marnuje Twój czas to nie odpisuj na moje komentarze. Ja – podobnie jak Ty – miałam potrzebę napisanie tego co uważam, i pomimo mojej całej dość głębokiej empatii, nie uważam że kogoś obraziłam swoim wpisem.

    • karolinabaszak

      1 marca 2016 18:49, Odpowiedz

      Wydaje mi się, że wspominałam o zakwaszaniu żołądka, a nie odkwaszaniu organizmu, no ale jak słuchasz, tak rozumiesz. Nie dziwie się zatem, że masz takie odczucia po obejrzeniu filmu, skoro dla Ciebie to bez znaczenia – zakwasić, czy odkwasić – jeden grzyb! Z takim podejściem to zbyt wiele nie zrozumiesz, więc po co moje tłumaczenia..

      Obraziłaś mnie, sugerując, że jestem bezmyślna, ale nie martw się, nie żywię urazy :) Po prostu to wynika z Twojego podejścia. Być może kiedyś zdecydujesz się sięgnąć po takie treści i pozwolisz sobie zrozumieć to i owo.

  11. Agata K.

    1 marca 2016 19:31, Odpowiedz

    Karolino, tu nie chodzi o literalne użycie słowa „odkwasić”, „zakwasić” ale kontekst ich stosowania i moc jaką im nadaje Pan Zięba w swojej książce. Jeżeli tego nie zrozumiałaś to niestety nie mogę nic z tym zrobić. Tu chodzi o pewną konwencję. Dla prawdziwego, dyplomowanego lekarza nie ma znaczenia czy leczysz depresję zakwaszeniem/odkwaszeniem żołądka/organizmu, bo to ten sam jeden bełkot.

    Niech każdy leczy się jak mu się podoba. Ja pójdę do dyplomowanego, zaufanego lekarza, a Ty do dyplomowanego hipnoterapeuty, którego metody działania w moim subiektywnym odczuciu nie mają w sobie wartości leczniczej.
    Co nie zmienia faktu, że kwestionuję zasadność sięgania po prostą w odbiorze i treści lekturę Pana Zięby, gdyż sięganie po wyspecjalizowaną, fachową, rzetelną i opartą na wieloletnich i jakże kosztownych badaniach lekturę medyczną nie ma najmniejszego sensu, z uwagi na brak zrozumienia 80 % treści w nich zawartych.

    Na zakończenie stwierdzę, że możność obrażenia Ciebie treścią moich komentarzy budzi co najmniej moje zdziwienie, a może i współczucie, bo ono świadczy o dość niskim poczuciu swojej wartości i wiedzy jaką się posiada. Z całym szacunkiem ale raczej nie pozwoliłabym sobie na poczucie obrazy tylko dlatego, że ktoś napisał na moim blogu komentarz który gdzieś tam mógł mnie zakuć.

    Pozdrawiam Cię serdecznie i pomimo niezgodności co do sposobów leczenia, zapewniam Cię że nadal będę zaglądać na Twojego bloga, bo jak już pisałam wcześniej, jest bardzo przyjemny dla oka i ucha.

    • karolinabaszak

      1 marca 2016 19:35, Odpowiedz

      Chyba nie zrozumiałaś zbyt wiele :) Nie dziwi mnie to. Napisałam, że nie żywię urazy, co nie zmienia Twoich zamiarów. Twoje komentarze świadczą z reszta o Tobie, a nie o mnie. Sama sobie zaprzeczasz, ale najważniejsze, że doszliśmy do punktu wyjścia: niech każdy leczy się jak chce! Trzeba było tak od razu :)

  12. Ania

    1 marca 2016 21:50, Odpowiedz

    Zastanawiające jest to jakie kontrowersje i dlaczego budzi Twój film. Jak dla mnie to po prostu polecasz ciekawą książkę, przecież nie każesz nikomu jej czytać, a jeśli ktoś twierdzi że narzucasz swoje zdanie to musi bardzo nisko oceniać inteligencję Twoich czytelników – chyba żaden trzeźwo myślący, dorosły człowiek nie przyjmie za pewnik, bez żadnej analizy tego typu treści. Temat jest ciekawy, myślę że przeczytam książkę, żeby sobie wyrobić opinię:) W dzisiejszych czasach nie warto przyjmować za pewne tego co słyszymy w szeroko pojętych mediach i ja się bardzo cieszę z takich treści. Nie przejmuj się Karolino negatywnymi głosami :) A jeszcze chciałam napisać, bo to mój pierwszy komentarz u Ciebie na blogu, że jesteś dla mnie ogromną inspiracją, często korzystam z poleconych przez Ciebie kosmetyków czy gadżetów i jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Mam też podobny sposób patrzenia na świat co Ty i też mam wrażenie, ze urodziłam się nie w tych czasach co trzeba;) . Jeśli mogę mieć prośbę to mogłabyś opisać albo pokazać swoje zaproszenia ślubne i jak je zrobiłaś? Mój ślub też juz się zbliża, chciałabym jak najwięcej zrobić sama, a Twoje dekoracje były piękne:)

    • karolinabaszak

      1 marca 2016 22:02, Odpowiedz

      Też mnie to zastanawia :) Pomyślę o tym zaproszeniach, a widziałaś moje wpisy ślubne?

  13. Anna

    2 marca 2016 01:20, Odpowiedz

    Hej:) Wydaje mi się, że osoby które piszą negatywne komentarze są najczęściej doświadczone przez los np choroba bliskiej im osoby i najczęściej są negatywnie nastawione do takich metod z powodu bezsilności. Chyba nie ma w dzisiejszych czasach gotowego przepisu na zdrowie, ale patrząc nawet na etykiety produktów w sklepach można łatwo wydedukowac czym nas karmią. Dlatego uważam, że w obowiązku współczesnych ludzi jest poszukiwanie i zainteresowanie metodami takimi jak książka dr Jerzego Zieby. Jeżeli sami nie będziemy poszukiwać to nikt o nas nie zadba, tym bardziej współczesna medycyna. Sama mam mamę po ciężkiej chorobie i wiem dopiero teraz jak ważna jest w życiu dieta, równowaga psychiczna oraz wsparcie bliskich. Dziękuję za wpis i proszę o więcej w temacie niekonwencjonalnych metod. Pozdrawiam ;)

    • karolinabaszak

      2 marca 2016 10:04, Odpowiedz

      Kochana chyba nie ma dziś osoby, która nie jest doświadczona przez chorobę kogoś bliskiego, więc i tak uważam niektóre komentarze za lekką przesadę, ale cóż zrobić :)

    • Natalia

      2 marca 2016 12:29, Odpowiedz

      Nie wiem czy te osoby, które są negatywnie nastawione są doświadczone przez los, tak jak napisałaś, bo ja po obejrzeniu tego filmu Karoliny od razu postanowiłam kupić tą książke bo bardzo mnie zaciekawiła. A w szczególności fragment o raku i witaminie C. Bliska mi osoba chorowała na raka i niestety została przez niego pokonana, i bardzo żałuję, że nie słyszałam o tej książce wcześniej bo na pewno zaproponowałabym metodę niekonwencjonalną leczenia tego badziewia, tak jak Karolina wspominała o tym fragmencie z witaminą C. Tak więc wydaje mi się, że osoby, które są doświadczone przez los, przeżyły ciężką chorobę bliskiej osoby będą raczej pozytywnie/neutralnie nastawione do książki, bo w takich chwilach chwyta się każdą możliwą próbe ratowania życia, pomocy, wyleczenia czy choćby przedłużenia życia. A w trakcie leczenia, a w szczególności w chwili śmierci tej osoby czuje się ogromną złość, że lekarze nie pomogli, że chemia nie pomogła, że może tak na prawde ta chemioterapia zawiodła i przyspieszyła tą śmierć?

      Ja również proszę o więcej w tym temacie i pozdrawiam cieplutko :)

      • karolinabaszak

        2 marca 2016 12:48, Odpowiedz

        Dzięki za wypowiedź Natalia.. bardzo mi przykro z tego powodu :(

        Polecam fanpage Ukryte Terapie – Jerzy Zięba, gdzie autor książki sam wrzuca ciekawe treści, petycje… oraz oczywiście wywiady z Panem Ziębą na YouTube..

  14. Doris

    2 marca 2016 09:41, Odpowiedz

    Witaj :-) bardzo chętnie przeczytam książkę, dziękuję że ją poleciłaś. Pozdrawiam ciepło :-)

  15. paulina

    2 marca 2016 13:06, Odpowiedz

    Hej :) Nie rozumiem, skąd takie oburzenie. Wydaje mi się, że osoby które tak strasznie krytykują książkę ślepo wierzą w „reklamy”. Chodzi mi o to, że to co widzimy w sklepach, na bilbordach, ogólnie w mediach to REKLAMY – sponsorowane przez kogoś i konkretnym celu – zarabianiu. To nie jest nic bezinteresownego. Nawet jeśli jakieś lekarstwo jest dobre, to zazwyczaj płacimy za to bardzo dużą cenę w stosunku to kosztów produkcji. Nikt mi nie powie, że to wszystko dla mojego dobra…. Znam książkę i wykłady p.Zięby oraz inne podobne pozycje. Mogę powiedzieć tylko: to działa. Dzięki takim „niekonwencjonalnym” metodom (nie rozumiem czemu naturalne metody są uważane za niekonwencjonalne) moja mama żyła 15 lat dłużej. Lekarze dawali miesiąc życia. Tata rozpoczął domową kuracje oczyszczająca ziołami. Dzięki temu mama zniosła chemię bez utraty jednej włosa a wyniki krwi były idealne. Lekarze mówili, że cud. Tak, cud też ale ten cud się sam nie stał. To wszystko to długa historia naszego przedłużonego życia razem. Ciężko jest opisać to wszystko co wiem ale chciałabym powiedzieć, żeby się takich naturalnych metod nie bać, to co jest w naturze może tylko nam pomóc :)

    • karolinabaszak

      2 marca 2016 13:13, Odpowiedz

      Paulino.. dziękuję za Twoją wypowiedź… Mama musiałabyś przeszczęśliwa mają Ciebie i tatę obok. Cudem jesteście Wy i Wasze chęci oraz pomoc :)
      Naprawdę życzę Ci wszystkiego dobrego w życiu <3

  16. Joanna

    4 marca 2016 16:21, Odpowiedz

    Choć Panią szanuję za dotychczas przedstawiane przez Panią na blogu treści,tego filmiku absolutnie nie pochwalam i nie rozumiem jak można na podstawie kilkuset stronicowej książki, propagować na dużą skalę treści medyczne w niej przedstawiane. Rozumiem że według Pani jest to zwykła recenzja książki,w rzeczywistości jednak brzmi jak głoszenie niepodważalnych naukowych prawd i tak prawdopodobnie jest odbierana przez większość słuchaczy. Komentarz dotyczący studiów medycznych jest absurdalny! Proszę prześledzić tok studiów medycznych, treści z zakresu immunologii, genetyki, hematologii, onkologii (której krytykę tak chętnie Pani cytuje) i wielu,wielu innych jakie każdy przyszły lekarz musi solidnie przyswoić. Mówi Pani o pieniądzach rządzących medycyną i farmacją, proszę prześledzić oferty naturopatów, jakie są stawki za wizytę. Tak popularny w ostatnim czasie biorezonans jest maszynką do ich zarabiania, aparat taki może zdobyć i kosztowne badanie nim oferować KAŻDY – niezależnie od posiadanej wiedzy, wykształcenia, czy też ich zupełnego braku. Niejednokrotnie naturopaci zarabiają wielokrotnie więcej niż lekarz ze specjalizacją. Znaczącą różnicą w pracy naturopaty i dyplomowanego lekarza jest jednak taka, że lekarz ponosi odpowiedzialność za popełnione błędy, naturopata nie, dlatego też zapewniam Panią że jeśli nawet jakimś cudem lekarz nie zrobi wszystkiego co w swojej mocy, by pomóc pacjentowi, ze względów etycznych to zrobi to gdyż popełnianie błędów nawet w przeliczeniu na pieniądze się nie opłaca, naturopata nie ma takich dylematów. Zarzut dotyczący leczenia objawów a nie przyczyny…przyczyną skłonności do występowania ogromnej większości chorób jest informacja genetyczna zapisana w ludzkim DNA, której całe szczęście nie jesteśmy w stanie modyfikować, gdyż wiązałoby się to z powstaniem ogromnych problemów natury etycznej. Model medycyny od czasów młodości P. inżyniera Zięby (nie lekarza- inżyniera, naturopaty samouka) znacząco się zmienił. Obecnie dominuje model holistyczny, zawierający więc promowanie ogólnie pojętego zdrowego stylu życia.

    Znam publikacje inż Zięby. Podchodzę do nich jednak z ogromną rezerwą mimo, że jestem propagatorką zdrowego stylu życia i pochwalam metody naturalnego zapobiegania chorobom ale do pewnej granicy, nie ze wszystkim witamina C jest sobie w stanie poradzić, nie będę się już rozwodzić na temat indukowania chorób autoimmunologicznych poprzez nadmierną stymulacje układu odpornościowego choćby witaminami. Na co dzień mam do czynienia z pacjentami nieufnymi wobec służby zdrowia, nieufność ta zwykle rodzi się w wyniku samodzielnie zaczerpywanej nierzetelnej wiedzy z Internetu, skuteczne leczenie wymaga jednak pełnego zaufania pacjenta do lekarza i na odwrót.
    Niejednokrotnie z ogromnym żalem dowiaduje się o drastycznie pogarszających się stanach zdrowia pacjentów, którzy zrezygnowali z uznanych na całym świecie metod leczenia, wypracowywanych latami przez rzesze lekarzy, na rzecz metod alternatywnych, na które obecnie jest moda.
    Proszę nie zapominać, że Pani blog jest opiniotwórczy i z całego serca życzę większej pokory i roztropności w wygłaszaniu opinii dotyczących ochrony zdrowia i życia ludzi.
    Pozdrawiam!

    • M.

      5 marca 2016 02:57, Odpowiedz

      Wypowiem się może bo zaczyna mnie delikatnie irytować ta cała nagonka. Pani Joanno z całym szacunkiem dla całego świata medycznego, ale bardzo ciężko o zaufanie dla lekarzy. Pominę to co robią koncerny farmaceutyczne. Ale jak lekarze mogą ładować w nas leki z większą ilością niebezpiecznych skutków ubocznych, w porównaniu do poprzedników tych leków? Oczywiście z pełną świadomością wzamian za odpowiednie profity ze strony tych koncernów… O jakim PEŁNYM zaufaniu wobec tego pani mówi?… Nie dziwi mnie więc że ludzie coraz mniej ufają lekarzom i poszukują innych form leczenia. Lekarze bardzo solidnie zapracowali sobie na to…
      Jedno pytanie: Dlaczego prawie żaden lekarz nie poleca ziołolecznictwa w przypadku że tak ujmę „lżejszych chorób”? Dlaczego od razu ładuje się takiemu pacjentowi syntetyczne leki, gdzie z powodzeniem wystarczyłyby odpowiednio dobrane zioła? Tylko i wyłącznie syntetyczne leki są nam w stanie pomóc? Nie sądzę…
      Pani Joanno czy słyszała pani kiedykolwiek o efekcie placebo? Nawet jeśli bioenergoterapeuta czy szaman w puszczy amazońskiej wyleczy kogoś dzięki placebo, dając zupełnie ten sam efekt co lek (prosty przykład: leki z grupy SSRI i to jak naprawdę wygląda ich działanie? dla mnie to czyste placebo…) to już chyba lepiej być wyleczonym bez spustoszeń jakie fundują nam te lekarstwa?
      Czy wie pani o tym że ogromna ilość pacjentów leczących się u endokrynologów jest robiona brzydko mówiąc w bambuko? Biorą leki bez najmniejszego sensu.. PAN DOKTOR ładnie mi wyjaśnił jak koledzy po fachu robią z ludzi idiotów… no bo po co ludzi wyleczyć skoro można leczyć i leczyć i leczyć do konca ich zycia, a tym samym mieć zapewnione miejsce pracy :)
      Można by pisać i pisać… jedno jest pewne. Są choroby gdzie lekarstwa są niezbędne, a pomoc lekarza nieoceniona, a są choroby gdzie lekarstwa są totalnie niepotrzebnie podawane, zaleczając jedynie objawy a nie źródło choroby, a trując przy tym organizm. Proszę nie negować osób które mają poszerzoną świadomość i chcą się tym dzielić bo finalnie i tak każdy ma swój własny rozum i prawo wyboru więc sam zdecyduje w co wierzyć a w co nie i to jak chce się leczyć.

  17. M.

    4 marca 2016 19:33, Odpowiedz

    Ale się osłuchałaś odnośnie tego filmu, co? Zupełnie jakby ludzie, którzy są chorzy po obejrzeniu mieli porzucić dotychczasowe formy leczenia bo dziewczyna, niezwiązana zupełnie z medycyną coś poleciła. Cóż za nonsens! Fajnie jest poszerzać horyzonty i wychodzić poza schematy. Popieram to! Spodobało Ci się, podzieliłaś się opinią, cóż w tym złego? ;) totalnie się nie przejmuj tymi wszystkimi nadgorliwymi strażnikami moralności, chociaż wiem że zapewne nie jest to takie proste. Może kiedyś naprawdę wynajdą maść na ból wiadomo czego i będzie nam wszystkim łatwiej żyć :D

      • M.

        5 marca 2016 00:34, Odpowiedz

        Chodzi tylko o to żebyś się nie zrażała i dalej robiła swoje bo świat potrzebuje takich ciepłych i pozytywnych osóbek jak Ty ;) mi tam większość Twoich filmików daje coś pozytywnego. Ciężko byłoby Cię zastąpić gdybyś postanowiła to rzucić przez te niemiłe komentarze. Jednym zdaniem ktoś podcina skrzydła, to ktoś inny musi te skrzydełka choć spróbować naprawić :)

  18. A.

    8 marca 2016 13:55, Odpowiedz

    Karolino, od kilku lat śledzę Twojego bloga, ale dziś po raz pierwszy postanowiłam skomentować :) Wchodzą tutaj dzisiaj, zaczęłam przeglądać Twoje posty i widząc w nagłówku nazwisko pana Zięby nie mogłam uwierzyć. To wspaniale, że poruszyłaś ten temat. Twój blog czyta bardzo wiele osób i nawet jeśli tylko kilka z nich przeczyta tę książkę to będzie duży sukces. Interesuję się medycyną naturalną już od kilku lat, ale mnie ciężko byłoby przekazać takiej liczbie osób takich informacji. Polecam jeszcze książkę „METODA DOKTORA GERSONA” oraz film „CUD TERAPII DOKTORA GERSONA”. Naprawdę masa ludzi ‚nieuleczalnie chorych’, którym lekarze dawali miesiąc życia wyzdrowiała dzięki takim metodom. Dziękuję Ci bardzo i pozdrawiam serdecznie ; ))

  19. karolina

    18 marca 2016 23:36, Odpowiedz

    KAROLINA MAM PYTANIE JA TEZ JESTEM PO OGLADNIECIU FILMIKOW PANA ZIEBY NA YOUTUBE I WIELE RZECZY JUZ WCZESNIEJ WIEDZIALAM I SIE SPRAWDZILY
    KSIAZKE MUSZE KUPIC BO CZYTALAM FRAGMENTY
    UWAZAM ZE WYPOWIADA SIE SUPER KONKRETNIE I RZECZOWO, GDYBY LUDZIE JEGO SLUCHALI, A NIE REKLAM FIRM FARMACEETYCZNYCH MYSLE ZE WIELU BY BYLO ZDROWYCH
    ALE TAK TO JUZ JEST, ZE LUDZIE PODATNI SA NA TO CO SERWUJĄ : REKLAMY, TELEWIZJA, ” MĄDRZY „LEKARZE, A DAWNIEJ LUDZI LECZYLI ZIELARZE KTORZY WIELE CHORÓB POTRAFILI WYLECZYC

    A WRACAJAC DO PYTANKA :SMAZYSZ NA OLEJU KOKOSOWYM RAFINOWANYM CZY NIERAFINOWANYM?
    SMAZYLAM NALESNIKI NA NIERAFINOWANYM, I MIALY ZAPACH KOKOSA ,W SUMIE TO DOBRZE BO BYLY NA SŁODKO
    A LE NIEWIEM JAK TO JEST W PRZYPADKU NP.KURCZAKA

    • karolinabaszak

      19 marca 2016 10:27, Odpowiedz

      Oczywiście najlepiej nierafinowany :) Myślę, że to tego smaku da się przyzwyczaić, a najlepiej jest po prostu jak najmniej smażyć :)

  20. Marta

    26 maja 2016 00:10, Odpowiedz

    Super, że poleciłaś tą książkę, którą sama znam i jak bardzo dla wielu Pan Zięba nie wydawałby się kontrowersyjny, tak w bardzo wielu rzeczach ma po prostu racje. Głośno mówi o rzeczach, które dla pewnych środowisk są niewygodne. Wiesz Karolino, w sumie to nie dziwi mnie tak ogromne oburzenie, po poleceniu tej książki. Niestety łatwiej jest bezmyślnie i wygodnie sięgać po chemię, przy każdym przeziębieniu, bólu, łatwiej jest nie być świadomym swojego ciała i jakie znaki nam daje, niż zatrzymać się na chwilę i zrozumieć, ze konsumpcjonizm wykształcił pewien model życia. Jaki? A taki mianowicie, że wszyscy uwierzyliśmy że to co na półkach sklepowych czy w aptekach, nie koniecznie jest nam potrzebne, ba, nie koniecznie nam służy, często nam szkodzi, a ktoś, kto to wyprodukował miał jeden cel- zarobić. Wierzymy że tabletka przeciwbólowa i aspiryna, bądź gripex są jedyną odpowiedzią. Uwierzyliśmy, że chemią załatwimy wszystko. Pracuje w Brukseli, w Komisji Europejskiej, w wydziale zajmującym się nowymi technologiami. Obserwuje na co dzień projekty przyszłości, które kiedyś wejdą w życie, roboty tak skomplikowane,czipy, maksymalne cuda- technologia idzie do przodu każego dnia, a leczenie raka nie zmieniło się praktycznie w ogóle od lat. Nadal najbardziej popularna metoda to chemia i naświetlania. Czy jest to przypadek? Nie sądzę. Dawka chemii to koszt kilkudziesięciu tysięcy złotych. Ktoś musi zarobić.A przecież natury nie da się opatentować :) I oczywiście, zgadzam się,ktoś napisał że czasem dzieci chorują, czasem pewne sprawy są genetyczne. Nie na wszystko mamy wpływ. Ale Pan Zięba porusza bardzo ważne i prawdziwe tematy o których większość nie chce słuchać- olbrzymie lobby farmaceutyczno- lekarskie, zmowy milczenia, i biznes oraz kasa, które rządzą. Nie na wszystko mamy wpływ, ale na wiele tak i warto o tym mówić a jako pacjenci musimy też walczyć. Ktoś powyżej, a przeczytałam w komentarzach, wyśmiewał i „intensywnie” dyskutował z Tobą powyżej, na temat tego, co moze prowadzić do depresji. Przeczytałam wymianę zdań powyżej. Otóż, wszystko jest możliwe. Oczywiście w przypadku depresji ważna jest terapia i rozwiązanie pewnych schematów myśleniowych, traum etc. Jeśli takie miały miejsce. Ale są też przypadki, że żadna terapia nie działa a depresje są nawracające. I wtedy, o ile nie są to jakieś poważne zaburzenia w funkcjonowaniu mózgu, akurat to jak funkcjonuje organizm ma bardzo duże znaczenie. Ciało człowieka jest wypadkową tego, co skłąda się na ciało fizyczne, psychiczne oraz dusze. Nie funkcjonujemy w oderwaniu :) A biochemia mózgu bardzo zależy od tego, jak ogólnie funkcjonuje nasz organizm, co jemy, czy dbamy o siebie, czy dostarczamy dobrego pożywienia, czy od cukru mamy grzyby, czyli kandydoze, czy brak jest równowagi w organizmie, ze względu na jedzenie jakie jemy. Jeśli organizm jest zniszczony poprzez to jak zyjemy i co jemy, zmienia się całe funkcjonowanie organizmu,mamy braki w waznych witaminach a to prowadzi do zaburzen, a co za tym idzie, także biochemia mózgu sie zmienia- to może na przykłąd prowadzić do depresji. Sama przeszłam depresje i choć spowodowana byłą ona ciężkimi wydarzeniami związanymi z chorobą i śmiercią mojej mamy, to moja terapeutka zawsze sprawdzała wiele rzeczy badaniami- poziom pewnych witamin, funkcjonowanie organizmu, poziom pewnych substancji, które mają wpływ na biochemie mózgu. Więc ktoś, kto wyśmiewa taką teorie, na prawdę mało wie. Sama piszę bloga poświęconego zdrowemu, zbalansowanemu życiu. Bardzo dużo czytam na ten temat. Wertuje wszystko oraz sprawdzam na sobie. Od wielu lat nie dotykam na co dzień środków przeciwbólowych, antybiotyków. Nauczyłąm się słuchać ciała i wspomagać się naturalnie. Nigdy nie wyrzeknę się współczesnej medycyny, bo działa cuda, jeśli chodzi o chirurgię, ratowanie ludzkiego życia po wypadkach, operacje- lekarze potrafią zdziałać cuda. Ale też nikt mi nie wmówi, że w codziennym życiu tabletki, chemia i antybiotyki są lepszym rozwiązaniem od natury. Ja na co dzień wspieram się naturalnie: akupunktura, zioła, zdrowe jedzenie, zbalansowane życie, słuchanie ciała, samoświadomość, rozwój oraz umiejętność krytycznego spojrzenia na pewne rzeczy. To jest to czym możemy się wspierać na co dzień. Sama widzę, jak funkcjonuje moje ciało, kiedy wspieram je naturą, kiedy dbam o swoje wnętrze oraz psychikę, kiedy jestem zbalansowana i kiedy jem zdrowo. Nauka siebie, swojego ciała, zajęło mi to kilka lat pracy nad sobą. Dlatego powtórzę to , od czego zaczęłam ten komentarz,że łatwiej jest większości zamknąć oczy, nie widzieć i nie słyszeć i faszerować się chemią i pozwalać na manipulację przez koncerny farmaceutyczne czy spozywcze. Tak jak było np. manipulacje z poziomem cholesterolu i wmawianie ludziom ze musza brac leki nazywane statynami. To jeden z większych biznesow zrobionych przez koncerny. Więc fajnie, że wrzucasz też „kontrowersyjne” tematy, które nie wszystkim się spodobają. Ważne są dyskusje, otwieranie oczu, nawet jak nie ze wszystkim się godzimy- to warto weryfikować i nie tak ślepo wierzyć. Inaczej już całkowicie przestaniemy myśleć. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. Marta

    • karolinabaszak

      26 maja 2016 14:15, Odpowiedz

      Marto, dziękuję Ci bardzo za wyczerpujący i ciekawy komentarz. Musisz mieć olbrzymią wiedzę :) Bardzo mi to imponuje. Co do chipów – osobiście jestem przerażona. W tvn ostatnio zachwalali je i promowali. Rozpocznie się propaganda na grubą skalę..

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published