Moje ulubione świeżo-wyciskane soki

Ciąża to stan, w którym choć bardzo chętnie podjadamy, trzymamy się pewnych zasad. Zależy nam na zdrowiu jak nigdy wcześniej, bo dbamy już nie tylko o siebie, ale też o maleństwo, które nosimy pod sercem. Dla mnie był to przełomowy moment i choć staram się zwracać uwagę na to co jem, ochota na zdrowe odżywanie była u mnie o wiele silniejsza gdy spodziewałam się dziecka. W ciąży piłam o wiele mniej kawy i herbaty. Piłam za to bardzo dużo soków owocowych i warzywnych. Robiłam sobie koktajle z bananem i jarmużem czy inne różne smooties’y. Najzdrowszymi sokami są soki jednodniowe lub te świeżo wyciskane, które spożyte zaraz po przygotowaniu są najlepsze i najbardziej wartościowe (zawierają enzymy!). Korzystałam więc głównie z mojej wyciskarki. Wyciskanie soków z owoców czy warzyw w domu pozwala zachować większość witamin i składników mineralnych. Używam wolnoobrotowej wyciskarki, a nie szybkoobrotowej, która natlenia sok. Zanim opowiem Wam o sprzęcie jaki wybrałam, przedstawię Wam moje ulubione soki, które piłam w ciąży i które uwielbiam również teraz, kiedy karmię piersią.

Pierwszy sok czyli bardzo prosta, ale treściwa i smaczna kompozycja jabłko + morela. Powiedziałabym, że to w sumie bardziej smoothie, gdyż przez morele mieszanka wychodzi dość gęsta, przecierowa. Śmiało może zastępować niektórym pierwsze śniadanie. To po prostu bomba witaminowa. Taki sok ma w sobie witaminę A, B, C, E, fosfor, żelazo, magnez. Pomaga zadbać o naszą odporność! O morelach i właściwościach tych owoców można czytać godzinami, gdyż działają antyoksydacyjnie i antyrakowo. Smakuje pysznie! Przygotowany z dojrzałych owoców to istnie niebo w gębie.

Kolejna śniadaniowa pychotka to sok z marchwi lub z dodatkami, czyli marchew, jabłko, truskawka. Marchew uwielbiam w każdej postaci – surową, gotowaną w wodzie lub na parze, pieczoną, zasmażaną (mniam!), a także w soku. Gdy byłam młodsza uwielbiałam pić Kubusia. Dzisiaj wiem, że taki sok przygotowany w domowych warunkach jest o wiele zdrowszy. Marchwiowy sok posiada właściwości antyrakowe, poprawia wzrok i wygląd skóry. To naturalne źródło beta-karotenu oraz witaminy A. Obniża ryzyko chorób serca i zawału. Myślę sobie, że taki sok (choć nie tylko ten) będzie smakował też mojemu synkowi na kolejnych etapach rozszerzania diety.

Jabłko + gruszka + ogórek to pyszna i superświeża kompozycja. Ogórek odgrywa tu naprawdę dużą rolę. Liv Tyler, aktorka o przepięknej cerze, w jednym z wywiadów powiedziała, że sok z ogórkiem odgrywa dużą rolę w jej pielęgnacji. Ma właściwości przeciwzapalne i nawilżające. To jedno z tych zielonych warzyw, które mają naprawdę łagodny smak, który nie wybija się, a dodaje jedynie takiego fajnego „smaczku”. Gruszki to kolejny hicior witaminowy i minerałowy: A, B6, C, K, kwas foliowy oraz potas, jod, fosfor, mangan, magnez, wapń czy żelazo. Pychotka jakich mało, uwielbiam pić go o poranku!

Coś superpysznego, wręcz deserowego to koktajl z mango, z dodatkiem mleka migdałowego. Mango to owoc-król, który działa przeciwmiażdżycowo, poprawia odporność, wspomaga pracę jelit, dba o wygląd skóry i reguluje ciśnienie. Smakuje jak marzenie! Jeśli lubicie słodkości, może pomóc w walce z zajadaniem się produktów przepełnionych cukrem! Latem piłam go z kostkami lodu, pomagał przetrwać upały. Od dawna wybieram mleko roślinne, gdyż produkty krowio-mlekopodobne przestały mnie interesować.

4SWISS wyciskarka 

Gdy jakiś czas temu polecałyście mi różne wyciskarki nie wiedziałam na co się zdecydować. Wypisałam sobie cechy jakie powinna mieć moja wymarzona wyciskarka i dopiero zaczęłam poszukiwania. Chciałam aby była oczywiście wolnoobrotowa, bo picie soku pozbawionego wartości odżywczych mija się z celem. Aby była prosta i szybka w obsłudze, żebym nie musiała kroić warzyw i owoców na małe kawałki. Uważam, że tego rodzaju kuchenny sprzęt ma nam ułatwiać życie, a nie utrudniać. Ponadto chciałam aby miała mocny silnik, który będzie sprawny przez wiele lat. Inną ważną cechą były dla mnie elementy, które nie zawierają Bisfenolu A. Wszystkie te cechy i jeszcze więcej pozytywów znalazłam w wyciskarce 4SWISS, o której więcej możecie poczytać tutaj: http://4swiss.pl/opis-techniczny/. Jeśli szukacie takiego urządzenia, bardzo zachęcam aby przeczytać opis, ponieważ robi ono duże wrażenie. Dodatkową zaletą okazała się możliwość wyboru koloru spośród całej palety barw. Zdecydowałam się na waniliowy, gdyż marzę o lodówce w takim kolorze i kiedyś będzie mi fajnie pasować.

Powyżej widzicie główne części, z których składa się moja wyciskarka. Mamy tu bezpieczny dla rąk i palców wlot, sito wykonane ze stali szlachetnej oraz Tritanu (bez bisfenolu A) odpornych na korozję, zbierak z łopatkami, które mieszają sok, ślimak zapewniający stopniowe wyciskanie soku z owoców, misę (również nie zawierającą bisfenolu A), zespół silników o mocy 250W, a także pojemniki – na odpadki i sok. Wyciskarka ma również dodatkowe wkłady do produkcji musów, lodów, tofu.

Szukałam takiego urządzenia głównie dla siebie. Soki i koktajle mogłabym pić całymi dniami. Jednak coraz bardziej zaczynam dostrzegać jej ogromne zalety w przypadku posiadania dziecka. Co prawda jeszcze nie zaczęłam rozszerzać diety mojego maluszka, ale jesteśmy coraz bliżej. Chciałabym zacząć od warzyw, ale później nie wyobrażam sobie podawania dziecku dosładzanych napojów czy deserków. Mamy fajny sprzęt, z którego korzystać będzie cała rodzinka! Jeśli jesteście zainteresowane taką wyciskarką jaką mam ja, możecie skorzystać ze rabatu o wartości 300 zł na hasło „karolinabaszak”.

13 Comments

  1. Paulina Opałka

    15 września 2017 13:36, Odpowiedz

    hej, fajny post, wypróbuję koktajl z ogórkiem :)
    chciałam tylko nadmienić, wiem, wiem czepiam się, że na stronie tego swissa znajduję się informacja że soki są o niebo lepsze od owoców :D no takie newsy tylko u producentów :) sok nigdy nie będzie lepszy od owocu (co nie znaczy że soki nie są super, zwłaszcza gęste i świeże).
    Błonnik z owocu jest stratny a to on sprawia, że przyswajamy witaminy i minerały, a nie tylko glukozę i trawienie i wchłanianie musi potrwać, wtedy organizm nie ma skoku cukru, na tej stronie poszaleli (przyswajanie 68% w ciągu 10-15 minut) organizm w 10 minut tego nie zrobi, wszystko przeleci, błonnik jest potrzebny,
    za np. Hafiją, którą polecam jako skarbnica wiedzy – „Ilość cukru, jaka jest w soku odpowiada więcej niż jednemu owocowi. Dziecko – niemowlę, któremu dasz jabłko – zje może ćwiartkę, a może dwie. Dziecko, któremu dasz kubeczek soku wypije równowartość cukrów większej ilości owocu, ale nie będzie miało w tej formie podania błonnika. Oznacza to, że tak samo soki jak i przeciery owocowe powodują jedzenie większej ilości owoców niż nam się wydaje, a brak lub obniżoną zawartość błonnika, (który to błonnik niejako „reguluje” wchłanianie cukrów z owoców a jego brak sprawia, że cukier z soku jest nie do końca pożądany).”
    Musiałam skomentować tą ściemnkę na tej stronie :)
    pozdrawiam Paulina

    • Marta

      17 września 2017 16:13, Odpowiedz

      Zgadzam się. Owoce najlepiej jeść bez żadnej obróbki, ewentualnie zblendowane, co do soków to mała ilość nie zaszkodzi, ale cukier wchłania się błyskawicznie i niestety owoce i warzywa w takiej formie są rakotwórcze :(

  2. Daria

    15 września 2017 17:18, Odpowiedz

    Świetny komentarz Pani Paulino!
    O tym samym pomyślałam!
    My zdecydowanie częściej sięgamy po nieprzetworzony owoc niż sok z niego wyciśnięty.

  3. Alicja

    16 września 2017 19:16, Odpowiedz

    Właśnie widziałam nową kolekcję aeterie – przepiękna! ❤️ Mi się marzy zimowa sukienka o łódkowym dekolcie (jak Rosa, tylko bez wycięcia z tyłu), z podkreśloną talią, długość do kolan, niegniecąca się (np. z domieszką poliesteru, idealne rozwiązanie na zimę, bo trosze cieplej 😊) i z podszewką. Trzymam kciuki żeby taki model pojawił się w zimowej kolekcji 😊 Choć u Was każdy model sukienki jest zjawiskowy 😄

  4. Vesper

    22 września 2017 09:44, Odpowiedz

    Co ja czytam (w komentarzach) – rakotwórcze owoce… Czy w dzisiejszych czasach istnieje coś, co nie jest rakotwórcze? Bo ja mam pewność jedynie co do owoców i warzyw z własnego ogródka, a siłą rzeczy nie da się hodować wszystkiego.

  5. ZuzaJanicka

    26 września 2017 13:29, Odpowiedz

    Dziewczyny,
    pozwolę sobie zabrać głos jako dietetyk. To prawda, że sok ma o wiele wyższy indeks glikemiczny niż owoc. Dzieje się to na skutek oddzielenia błonnika, który ma właściwości opóźnienia wydzielania glukozy do krwi. Czy to znaczy, że soki są złe? Uważam, że absolutnie nie. Idealnie nadają się do wypicia przed zjedzeniem np. zdrowej kanapki lub podniesienia energii w jesienny dzień po nieprzespanej nocy. Niezaprzeczalnie to jest porcja szerokiej gamy witamin i składników mineralnych, o czym pisała Karolina w poście. Rakotwórcze owoce? Idąc tym torem, chipsy powinny wybuchać na regałach hipermarketów niczym bomba atomowa.

    • Paulina Opałka

      4 października 2017 11:18, Odpowiedz

      Nikt nie napisał, że soki są złe, tylko że nie są lepsze od owoców. Był to komentarz do tego co napisał producent na stronie, proszę rzucić okiem :)

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published