Jak rozszerzam dietę dziecka? Zaczęliśmy od warzyw!

Jako przyszła mama już od momentu zajścia w ciążę dbałam o siebie i o synka. Starałam się dopasować dietę nie tylko do swoich zachcianek, ale przede wszystkim do naszych wspólnych potrzeb. Zrezygnowałam ze spożywania pewnych produktów (np. z sushi). Wszystko po to, by chronić mojego malucha. Jestem świadoma, że dieta ma duże znaczenie teraz i w przyszłości…bo wiem, że to co jem jest bardzo istotne. Po porodzie nadszedł etap karmienia piersią. Początki nie należały do najłatwiejszych, ale byłam zawzięta. Staram się często podkreślać, że mleko matki zapewnia dziecku najlepszy i najbardziej dopasowany do jego potrzeb i rozwoju sposób żywienia. To cudowny dar, który powinniśmy wykorzystywać jak najdłużej. Mocno zachęcam do nieodstawiania dziecka od piersi, jeśli wciąż mamy pokarm. KP to nie tylko budowanie więzi z maluszkiem, ale też dostarczanie tego, co dla niego najlepsze. Warto też pamiętać, że w przypadku karmienia naturalnym mlekiem tak naprawdę nie ma górnej granicy wieku. Moim marzeniem jest karmić synka przynajmniej do 2. roku życia.

Po 6 miesiącu rozpoczęłam włączanie do diety dziecka nowych smaków. Do tej pory karmiłam syna „na żądanie”. Wychodziło z tego około 12-14 karmień na dobę. Teraz chciałabym wprowadzić nieco regularności i gdzieś tam w głębi liczę na to, że być może moja dzidzia zacznie lepiej (dłużej) sypiać. Przez ostatnie miesiące trochę myślałam o tym, jak podejdę do tematu – czy wybiorę metodę BLW, czy rozpocznę rozszerzanie od zmiksowanych posiłków. Jednocześnie czułam i widziałam, że synek jest już gotowy na spróbowanie czegoś nowego. Siedział z lekkim podparciem, miał dobrze opanowane chwytanie przedmiotów, a co wyjątkowo zwróciło moją uwagę – przyglądał się nam podczas posiłków i aktywnie obserwował to, gdzie trafiają (i znikają) te wszystkie produkty z naszych talerzy. To moje pierwsze dziecko, więc może dlatego tak mnie to wszystko ekscytuje? Ekscytuje, ale często też wprowadza w zakłopotanie. Czy powinnam podawać dziecku to samo, co kupuję sobie? W mojej głowie pojawiło się tyle pytań, że trudno byłoby mi je teraz wymienić. Trafiłam na hasło 1000 pierwszych dni życia, czyli okres, który ma fundamentalne znaczenie dla zdrowia malucha teraz i w dorosłym życiu. W okresie ciąży, karmienia piersią, a także rozszerzania diety u dziecka intensywnie rozwija się jego mózg, kształtuje się układ odpornościowy, dojrzewa układ pokarmowy i programuje się metabolizm. Dziecko to nie mały dorosły. O wiele intensywniej rozwija się i rośnie, a jego mechanizmy obronne nie są jeszcze w pełni rozwinięte. Dlatego jakość podawanych posiłków jest bardzo ważna.

Nasze początki

Nie pamiętam, czy pokazywałam je w moim pierwszym Baby Haul’u, ale miałam już naszykowane specjalne łyżeczki do karmienia maluchów. Nabiera się nimi niewiele pokarmu, a bobas jest w stanie połknąć taką porcję. Kupiłam też miseczkę, kubeczek, talerzyk, czyli zachowałam się jak typowa matka pierwszego dziecka. Nakupowałam masę akcesoriów. W końcu nadszedł czas na pytanie: co ja mam do tej miseczki włożyć? Zmiksować jabłko? Ugotowaną na parze marchew? Tyle się teraz czyta o pestycydach, pozostałościach metali. Organizm niemowlęcia i małego dziecka jest zbyt wrażliwy. U niemowląt i małych dzieci wciąż dojrzewają narządy odpowiedzialne za usuwanie z organizmu toksycznych substancji. To naturalne, że jako matka chce dawać mojemu dziecku to, co najlepsze i najbezpieczniejsze. W końcu zdecydowałam pójść do sklepu po gotowy posiłek dla niemowląt. Nie ze względu na wygodę, ale wiem, że producenci żywności dla niemowląt muszą spełniać wyśrubowane normy jakościowe.



Poszłam do sklepu. Przed moimi oczami ukazała się wielka szafa takich pyszności, że aż ślinka ciekła na samą myśl o spróbowaniu tego! Suszona śliwka? Jabłko z brzoskwiniami? Nie, nie! Jeszcze w czasie ciąży przeczytałam, że dzieciaczki rodzą się z naturalną preferencją do smaku słodkiego, dlatego rozszerzanie diety rozpoczęliśmy od warzyw. Mają one mniej słodki od owoców smak, a podanie ich w pierwszej kolejności sprawi, że maluszek łatwiej się do nich przekona. Skupiłam się na warzywach! Wybrałam sporo posiłków z oznaczeniem wieku od 4. miesiąca. Większość z nich to były pojedyncze smaki, np. marchew czy jabłko. W domu wypróbowałam kilka z nich i zaczęłam sprawdzać strony producentów. Chciałabym mieć pewność, że to, co mu podaję, pochodzi z kontrolowanych upraw, spełniających restrykcyjne kryteria, a dodatkowo są badane pod kątem pozostałości substancji szkodliwych. Zajrzałam na stronę BoboVita. Jest tam taki klub, do którego możemy zapisać się, aby otrzymać poradnik z ciekawie rozpisanym planem 5 kroków wprowadzania nowych pokarmów, z dodatkowymi miejscami do zapisywania pierwszych posiłków, a także próbki produktów. My dostaliśmy akurat marchewkę oraz kaszkę.



Warzywa!

Między innymi od marchewki też zaczęliśmy. Musiałam wyraźnie zaznaczyć granicę, bo gdyby nie to, moje dziecko zjadłoby całą porcję z małego słoika na raz. Był tak chętny, wesoły i szczęśliwy. Nagrywaliśmy to z mężem. Nie mogłam się napatrzeć na to, jak górną wargą zagarnia jedzenie do środka, wypychając co nieco na zewnątrz. Czy istnieje jakiś słodszy widok? Muszę przyznać, że marchew była ulubieńcem mojego króliczka do momentu, w którym ostatnio spróbował jak smakuje banan! Koktajl bananowy to moje podstawowe śniadanie. Jaka matka, taki syn – chciałoby się rzec. Tym bardziej chciałam postawić na warzywa. Średnio smakują mu brokuły, ale za to ze smakiem zjada dynię i zupkę jarzynową.

W związku z tym, że nie potrafię określić jakości i bezpieczeństwa warzyw, owoców w markecie czy mniejszym sklepie, stwierdziłam, że zacznę od żywności dla niemowląt. Początkowo chciałam zacząć od produktów tzw. eko, ale w końcu jeśli chodzi o jakość i bezpieczeństwo warzyw organicznych, wciąż rozpatrujemy te normy w kategoriach „dla dorosłych”. Wprowadzę je do diety dziecka razem z elementami metody BLW, ale trochę później. Warto wiedzieć, że warzywa uprawiane z przeznaczeniem do posiłków dla niemowląt BoboVita spełniają normy dotyczące pozostałości pestycydów zdecydowanie bardziej surowe (zgodnie z prawem – nawet do 5000 razy bardziej restrykcyjne) niż normy określone dla żywności i ogólnego przeznaczenia (dla dorosłych). Każda partia warzyw, owoców i zbóż przechodzi nawet ponad 600 testów jakości i bezpieczeństwa.

Miesiąc rozszerzania diety

Za chwilę mija 30 dni odkąd rozpoczęłam wprowadzać do diety synka nowe produkty. Z każdym dniem coraz bardziej zaskakuje mnie Jego aktywność i nowe umiejętności. Teraz staram się nakładać jedzenie na łyżeczkę, którą później podaję mu do rączki, a On sam już (oczywiście z moją pomocą i pod moją kontrolą) wkłada ją do buzi. Zauważyłam, że wtedy je dużo „czyściej”, bo ruchem wysysającym zbiera każdą najmniejszą cześć startego posiłku.

Na koniec mam dla Was kilka ciekawostek. Czy wiedziałyście, że:

61% niemowląt ma rozszerzaną dietę przed 5. miesiącem życia, czyli aż 2/3 polskich
rodziców rozszerza dietę swoich dzieci niezgodnie z zaleceniami ekspertów?

75% niemowląt otrzymuje wraz z dietą niewystarczającą ilość witaminy D?

30% niemowląt otrzymuje posiłki dosalane?

88% dzieci po 1. roku życia otrzymuje za mało warzyw w codziennej diecie?

83% dzieci po 1. roku życia otrzymuje posiłki dosalane?

75% dzieci po 1. roku życia spożywa nadmierną ilość cukru?

94% dzieci po 1. roku życia otrzymuje z dietą niewystarczającą ilość witaminy D,
a niedobory wapnia występują w dietach 42% dzieci po 1. roku życia?

To wyraźnie pokazuje, że rozszerzanie diety dziecka nie jest dla nas rodziców wcale taką prostą sprawą. A jak u Was i Waszych dzieci zaczęła się przygoda z nowymi smakami? Jesteście przed czy po?

*wpis powstał we współpracy oraz dzięki uprzejmości BoboVita

84 Comments

  1. Renata

    9 grudnia 2017 09:40, Odpowiedz

    WHO zaleca rozszerzać dietę dziecka po skończonym 6. miesiącu życia – chciałam to tylko zaznaczyć. Oczywiście niech każda matka robi jak uważa. Pozdrawiam serdecznie.

  2. MartaW.

    9 grudnia 2017 09:42, Odpowiedz

    My reż korzystamy ze słoiczków. Przynajmniej mam pewność, że składniki są wybierane pod kątem dziecka. No i chyba nie umiałabym sama tak różnorodnie gotować cały czas. Matylda uwielbia owoce, gorzej jest z obiadkami, ale je już więcej i chętniej. Lubi też te kaszki z bobovita, ale woli rzadszą konsystencję, żeby mogła sobie jeść z butli.

  3. agnieszka

    9 grudnia 2017 09:43, Odpowiedz

    serio? karmisz piersia i nie wiesz że powino się rozszerzać dwie po 6 miesiacu. Zwykła reklama słoiczków….zero wiedzy.

      • Agnieszka

        9 grudnia 2017 14:56, Odpowiedz

        tekst jest mega chaotyczny, raczej podkreślamy jest tam 4 miesiąc i to w paru miejscach. Karola wspomina tylko ze rozszerza dietę swojego syna od 30 dni. Hmmm chyba nie każdy musi wiedzieć , że synek ma skończone 6 miesiecy

        • Też Agnieszka

          13 grudnia 2017 15:56, Odpowiedz

          „Po 6 miesiącu rozpoczęłam włączanie do diety dziecka nowych smaków.” Serio wystarczy przeczytać ;) Miłego dnia :)

    • Monika

      9 grudnia 2017 10:57, Odpowiedz

      Przecież napisała, ze zaczęła rozszerzać dietę dziecka PO 6 miesiącu. Czytajcie zd zrozumieniem, zamiast się bulwersować

      • karolinabaszak

        9 grudnia 2017 11:24, Odpowiedz

        Moniko, faktycznie niejasno to określiłam, bo regulacje prawne są takie, że można po 4 miesiącu, natomiast ja wprowadziłam nowe smaki po 6 miesiącu i tak polecam innym mamom :)

  4. MONIKA

    9 grudnia 2017 09:46, Odpowiedz

    Też jesteśmy na etapie wprowadzania pokarmów. My zaczęliśmy od kaszek ryżowych holle. Bardzo polecam, bo po analizie składu, to jedne z najlepszych na rynku. Marchewka na razie nie smakuje. Ale wszystko powoli i nie na raz. Bardzo chciałabym za jakiś czas spróbować metody BLW, bo słyszałam o niej wiele dobrego.

    Uściski mamusiu :)

    • Martyna

      22 grudnia 2017 11:05, Odpowiedz

      Kaszki Holle są super :) również polecam, jak również słoiczki od nich. Niestety trzeba często sprawdzać składy słoiczków innych firm – często można spotkać cukier, sól. Najgorzej w rankingu wypada w mojej opinii Nestle

  5. Pati_PL

    9 grudnia 2017 09:47, Odpowiedz

    Dobrze, że zaczęłaś od warzyw – ja też tak robiłam. Rozszerzanie diety rozpoczęłam po skończonym 5 m-cu. Co do kp, karmiłam 9 mcy – później musiałam się wziąć za siebie (po porodzie odezwały się 2 choroby autoimmunologiczne, musiałam zacząć brać leki, które przyjdzie mi już brać na zawsze etc.) Zresztą wróciłam do pracy równo rok po porodzie i dalsze karmienie byłoby utrudnione…
    Odnośnie pokarmów, to na ten moment moja córka ma 21 mcy i nie zna słodkiego smaku (je tylko owoce), nie daję jej też wysoko przetworzonych pokarmów, żadnych parówek etc. Jeśli chodzi o mięsko – to jechaliśmy na gołębiach i cielęcinie (kurczaka do dzisiaj nie daję). Witaminę D daję od pierwszego dnia życia, nie wierzyłam, że to z mleka wystarczy. Witamina D poważnie wpływa na naszą odporność i odpukać córa nie choruje.

  6. Pati_PL

    9 grudnia 2017 09:50, Odpowiedz

    Jeśli chodzi o słoiczki, to starałam się sama wszystko przygotowywać (zupki, musy owocowe). Korzystałam tylko jak gdzieś wyjeżdżaliśmy.

  7. Patrycja

    9 grudnia 2017 10:02, Odpowiedz

    U nas przygoda z nowymi smakami zaczęła się po 4 miesiącu na początku same warzywa zadko kiedy były owoce teraz kiedy mój syn ma już prawie 7 miesięcy dostaje także owoce ale powiem szczerze że jak od początku nie jadł za często owoców to teraz mieliśmy mały problem z nimi ponieważ mój synek się kwasił i nie chciał ich zbytnio jeść także wydaje mi się że przy rozszerzaniu diety malucha warto od razu podawać warzywa jak i owoce 😊

  8. patrycja

    9 grudnia 2017 10:03, Odpowiedz

    Karola wydaje mi sie, że poprostu w artykule nie ma takiej klarownej informacji, że zaczeliscie od 6, sama bardziej zrozumiałam ze od 4. Choc nie rozumiem oburzenia ze strony dziewczyn, wystarczyloby spytac, zanim kogos osadzicie 😊. Bądź co bądź bardzo fajny artykuł, sami jesteśmy przed rozszerzaniem i mam milion myśli w glowie 🙈na ten temat . Pozdrawiamy z Leonkiem

    • karolinabaszak

      9 grudnia 2017 10:06, Odpowiedz

      Tak, więc po „ataku” dziewczyn, bardziej to zaznaczyłam, bo dla mnie to też sygnał, że coś jest niejasne :) Cieszę się, że spodobał Ci się artykuł. Zawsze gdy współpracuję z daną marką, staram się dać też dużo od siebie, a tu jest bardzo dużo mojej historii :) Pozdrawiamy!

  9. Ewa

    9 grudnia 2017 10:06, Odpowiedz

    My wciąż przed.. i te same wątpliwości co u Ciebie :( mieliśmy zacząć dzisiaj, bo za 10 dni kończymy 6 miesięcy a Jakub bardzo juz chce jesc :D testowalam na pustej lyzeczce :) zreszta musze ucirkac przed nim z swoim jedzeniem,jednak maz wezwany pilnie do pracy. Tak wiec odkladamy o tydzień.. moze i lepiej. …

  10. Martyna

    9 grudnia 2017 10:15, Odpowiedz

    Dziwi mnie że karmisz piersią a na zdjęciu kaszka z mlekiem modyfikowanym (z olejem palmowym, o zgrozo!). Sama karmię piersią już ponad 8 miesięcy i moje dziecko nie zna smaku mleka modyfikowanego, jak kaszki to tylko te bezmleczne z najlepszym składem bez cukru.

  11. Ewelina

    9 grudnia 2017 10:17, Odpowiedz

    Karolinko, dziękuje za piękny wpis :-)
    Rodzę maluszka w maju i mam nadzieje, ze polubi tez warzywka 💙
    Mam kilku znajomych co są dietektykami i rowniz zalecali rozszerzac wlasnie od 4 miesiąca tak jak Karolina napisała.
    Wszystkiego dobrego dla Was i niech maluszek rośnie zdrowo :-)

  12. Paulina

    9 grudnia 2017 10:34, Odpowiedz

    U nas rozszerzanie idzie bardzo opornie, łyżeczką nie za bardzo chce jeść, łapek też nie, więc skupiłam się na metodzie BLW i wrzuciłam na luz, zje to zje nie zje to nie, nic na siłę. I niestety muszę z ukochanym prowadzić spory o sól :-(

  13. Gosia

    9 grudnia 2017 10:42, Odpowiedz

    Nie rozumiem idei pakowania w maluchy jedzenia ze sloiczkow jeszcze ta opsesja mam z ta marchewka podawac najlepiej tyle az maluszek bedzie mial pomaranczowo zolta skore i to ma byc zdrowe ?

  14. Marta

    9 grudnia 2017 11:12, Odpowiedz

    My zaczęliśmy po 6. mcu, głównie blw (sloiczki np na wyjazdach). Przez cztery miesiace szło bardzo opornie, synek głównie rozrzucal wszystko naokolo i wcieral we włosy:) ale potem zasloczylo. Za tydzień kończy 1,5roku. Je wszystko sam. Warto było się pomęczyć:)

    • karolinabaszak

      9 grudnia 2017 11:24, Odpowiedz

      Marta, u mnie maluch zjada wszystko i chce więcej, zastanawiam się jak będzie ze stałymi… :)

  15. Ola

    9 grudnia 2017 11:39, Odpowiedz

    Myślę, że nie ma co osądzać mam. Każda decyduje wg swojego sumienia i sytuacji. Moja córka do 8 miesiąca (!!!) nie chciała jeść nic oprócz piersi. Nic. Gdy już dostałam reprymendę od pani doktor, że moje dziecko potrzebuje żelaza i mam wyjść z siebie i jej podawać już stałe pokarmy po prostu dosoliłam delikatnie rosołek. Niestety. Jedzenie ze słoiczków także było przetestowane i wywoływało taki sam grymas, choć ja akurat zaczęłam od swoich warzyw i owoców z przydomowego ekologicznego ogródka. Pozdrawiam Karolinka, Twój synek jest przesłodki i tak pięknie go ubierasz:)

  16. Sylwia Mojsiuk

    9 grudnia 2017 12:05, Odpowiedz

    My z synkiem rozszerzamy dietę po skończonym 6msc. Mam to szczęście, że wszystkie warzywa są od babci z ogródka:) przygotowałam zapasy na zimę:) w słoiczkach i mrożonki. Synek ma już 9msc i jedynie co mu smakuje to moje mleczko. Rozszerzanie diety idzie bardzo topornie:( synek wykazuje ogromną chęć jedzenia jednak sobie nie radzi nawet z papkami podawanymi w małej ilości. Na blw nie jest gotowy. Mimo tego nie przejmuje się bo super przybiera na wadze i jest zdrowiutki. Co do kaszek to przy kp zdecydowałam się na holle. Bez niepotrzebnego mm w składzie. Maluszek ma oryginał więc nie ma potrzeby podawania podróbki:) można ją wymieszać ze swoim mlekiem.

  17. agama

    9 grudnia 2017 12:08, Odpowiedz

    My zaczęliśmy rozszerzenie diety pod koniec 6 mż, syn był kp przez 21mies. Ponieważ był akurat sezon na warzywa, to kupowałam i gotowałam mu ekologiczne produkty (tak samo było później z mięskiem i nabiałem). Jeśli chodzi o słoiczki, to też z nich korzystaliśmy, ale były to głownie hipp’y.

    • agama

      9 grudnia 2017 12:14, Odpowiedz

      P.s.dodam jeszcze, że jeśli chodzi o rozszerzanie diety wogóle, to korzystałam z zaleceń Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. Cały poradnik można pobrać za strony. Dzięki temu miałam pewność, że wprowadzam określone produkty we właściwej kolejności, co jest ważne zwłaszcza w przypadku tych potencjalnie alergizujących.

  18. Aneta

    9 grudnia 2017 12:19, Odpowiedz

    Pewnie znowu będzie, że krytykuję… Ale… Poczytaj o karmieniu piersią. Do 6 miesiąca – jak najbardziej, powinno się karmić piersią, o ile to oczywiście możliwe. Ale później nie ma to zwyczajnie sensu. Owszem, można pewnie i z 5 lat, ale korzyści ani sensu dla zdrowia dziecka to nie ma.

      • Aneta

        9 grudnia 2017 16:59, Odpowiedz

        Położna mi mówiła, że do 6 miesiąca dziecko łapie odporność z mleka matki i tyle czasu to łapanie odporności trwa, a później dziecko już ją ma i nie ma sensu dłużej. Można dłużej, ale to bez sensu.

    • Kamila

      14 grudnia 2017 13:52, Odpowiedz

      Aneto, na koniec napisałaś, że się nie znasz a jednak w pierwszej wypowiedzi postawiłaś konkretną tezę. Nigdy nie wkładaj sobie w usta – jako pewnika – zdania czy przekonania innej osoby. Jeśli Twoja położna coś powiedziała, nie traktuj tego jako prawdę objawioną, bo są położne i położne. Warto wziąć sobie uwagę do serca, ale do tego zgłębić temat, poczytać… A na temat karmienia piersią jest mnóstwo artykułów naukowych. A, i jeszcze jedno. Warto zadać sobie pytanie: dlaczego natura tak stworzyła kobietę, że ta może produkować pokarm z piersi nawet kilka lat? Natura jest mądrzejsza od nas – warto w to uwierzyć.

  19. Aneta

    9 grudnia 2017 12:22, Odpowiedz

    A z tym postem sponsorowanym… Dziewczyny, czy jakby do Was zgłosiła się firma i zapłaciłaby Wam spore pieniądze za zrobienie kilku zdjęć z danej firmy produktami, to serio byście odmówiły? Bo ja nie… Sama karmiłam słoiczkami, bo to zwyczajnie wygodne… Nie bądźmy już takimi hipokrytami…

    • karolinabaszak

      9 grudnia 2017 12:57, Odpowiedz

      Aneta, przede wszystkim podejmuje tematy, które są dla mnie ciekawe. Musiałabyś widzieć może ile ofert odrzucam, aby zobaczyć, że pieniądze to nie jest dla mnie główny wyznacznik. Chciałam opisać swoje początki rozszerzania diety, a dzięki BoboVita bardzo dużo się dowiedziałam. Sprawdziłam te produkty, przedyskutowałam temat z kim trzeba. Nie ryzykowałabym 10 lat pracy i Waszego zaufania gdybym nie miała co do tego tematu pewności.

      W każdym razie musicie też zrozumieć, że bez współprac blogerka czy YouTuberka nie będzie się rozwijać. To jest normalna praca, a utrzymanie bloga czy kanału kosztuje nie tylko sporo czasu ale też pieniędzy. Ja wiem, że miło się ogląda ładne filmy i czyta ciekawe treści, ale pamiętaj, że nikt z Was za to nie płaci. Gdyby każdy subskrybent płacił 1 zł miesięcznie za oglądanie danego kanału, każda z nas miałaby możliwość zakupienia sobie najlepszego sprzętu, dronów, mogłaby wynająć filmowców na pełen etat. W tym momencie robimy to we własnym zakresie, a i tak wiele osób jedyne co ma do powiedzenia to słowa krytyki. Trzeba też spojrzeć na to bardziej rozsądnie. Blogerki to też ludzie. Mamy swoje rodziny, zajęcia, często pracujemy, prowadzimy własne firmy, a nasza działalność w sieci jest czymś na co poświęcamy swój wolny czas. Mówię oczywiście za siebie i swoje przyjaciółki, które tworzą coś podobnego.

      • Ala

        11 grudnia 2017 12:18, Odpowiedz

        Cieszę się że sprawdzłaś te produkty. A słyszałaś o niedawnej aferze ze w słoiczku BoboVity w obiadku mama znalazła kawałki pokruszonego szkła? Chyba nie do końca sprawdziłaś tą firmę. No ale za odpłatą jak sama się przyznałaś można wszystko zareklamować. Gratuluje.

        • karolinabaszak

          11 grudnia 2017 19:17, Odpowiedz

          Nie, nie słyszałam o takiej historii. Nigdy też niczego takiego nie powiedziałam, ale patrząc na historię Twoich wypowiedzi na moim blogu, łatwo się domyślić, że przychodzisz tutaj w konkretnym celu. Szkoda :)

          W każdym razie z wszelkimi pytaniami możesz zwrócić się do doradców BoboVita. Kontakt znajdziesz na http://www.bobovita.pl

  20. Ewa

    9 grudnia 2017 12:51, Odpowiedz

    Ja czekam na moją styczniową córeczkę ☺️ Przy synkach bardzo sprawdziło się blw, nie wprowadzałam papek ani mleka modyfikowanego, tez zaczynaliśmy od warzyw. Teraz chciałabym postępować podobnie☺️

  21. Marta

    9 grudnia 2017 12:58, Odpowiedz

    My też podaliśmy najpierw marchewkę ze słoika i nagrywaliśmy z mężem. Przez 1 m-c podawałam jedzonko ze słoików, ale potem sama gotowałam (mięso i warzywa kupowałam ze strony lokalny rolnik) i blendowałam.
    Słoiki stosowałam w sytuacjach awaryjnych lub na wyjazdach.
    Nigdy nie kupowałam gotowych deserków – codziennie blendowałam banana z twarogiem – pychota, polecam.
    Co do kaszek polecam takie bez cukru firmy Holle lub Nominal.
    Teraz córka ma 3,5 roku i trudniej jest z jedzeniem, do 1,5 roku nie było problemu, a teraz raz coś jej smakuje a już za tydzień nie chce tego jeść. Pewniakami na pewno są rosół, pomidorówka, mięso, kasza gryczana i jęczmienna, jogurt naturalny, marchew. Cieszę się, że nie rzuca się słodycze gdy widzi u kogoś, a gdy dostanie u kogoś cukierka to wręcz ją to onieśmiela :)

    • karolinabaszak

      9 grudnia 2017 13:02, Odpowiedz

      Marta, ciekawy aspekt poruszyłaś, bo ja się tak martwię o słodycze… Mam nadzieję, że uchronię jak najdłużej od cukru.. Jak tego dokonać jak w okół tyle dzieciaczków pije dosładzane napoje i zjada ciastka czy batoniki z cukrem? :(

      • Monika

        9 grudnia 2017 13:22, Odpowiedz

        Rozumiem, bo to moja główna bolączka. Córka ma trzy lata i szczerze mówiąc ja nie dawałabym jej jeszcze nic słodkiego. Ale, niestety, są dziadkowie, jest przedszkole gdzie mimo moich walk dosladzaja dzieciom herbatę! (Przynoszę swoją w termosie, crazy, wiem). Ciekawostka jednak. Rozmawiałam z pediatrą, która swojemu dziecku nie dawała słodyczy, cukru itp. Opowiadała mi jak jej córka poszła na urodziny do koleżanki i rzuciła się dosłownie na tort, inni patrzyli zszokowani…wniosek? Wszystko z umiarem, niestety nie zmienimy WSZYSTKIEGO i wszystkich wg naszych przekonań. My słodycze w ilości bardzo małej dajemy tylko w weekendy, zero soków dosładzanych czy jogurtów.

        • Anna

          11 grudnia 2017 08:12, Odpowiedz

          Z tym cukrem się zgadzam, że warto unikać. Mój synek 1,5 roku jest alergikiem, nadal karmię go piersią i oboje jesteśmy na diecie (bez mleka, bez cukru, bez glutenu częściowo bez mięsa i bez chemii). Cieszę się z Twojego podejścia do sprawy Karolinko, bo możesz uniknąć wielu kłopotów, zapobiegając. Ja nie zapobiegałam i jadłam normalnie w ciąży i miałam złą dietę przed ciążą i na pewno w jakimś stopniu przyczyniło się to do stanu mojego Maluszka.
          Tak więc z mojego doświadczenia wiem, że cukier można fajnie zastąpić np. bananem. Zrobić dziecku ciasteczka z ciecierzycy, ciasto z fasoli czy inne tego typu przekąski i też można zaspokoić jego potrzeby na coś słodszego, ale nie bezwartościowego. :) Dużo jest informacji na ten temat w internecie.

  22. Marta

    9 grudnia 2017 13:08, Odpowiedz

    Mi ochota na słodkie odeszła w ciąży, od czasu do czasu zjemy z mężem po kawałku gorzkiej czekolady i to nam wystarcza. Sama też czasem daję córce tafelek gorzkiej czekolady (takiej z dobrym składem) i ze smakiem zjada. Bałam się, że jak w domu nie będzie jadła słodyczy to gdzieś będzie się na nie rzucać, np. gdy w przedszkolu są jasełka, dzień mamy i rodzice przynoszą słodkości to ona zje jedno ciastko i jej wystarcza. Przyznam, że czasem chce cukierka jak widzi w markecie i jej nie bronię – wtedy wkłada do torebki 1 sztukę i jest zadowolona.
    Też myślałam, że uchronię ją od słodkości, ale w 100% się nie da, a 1 cukierek czy tafelek czekolady raz na jakiś czas nie zaszkodzi :)

  23. olatkoo

    9 grudnia 2017 13:14, Odpowiedz

    Nie mam dziecka, nie znam się na opiece nad nimi, chociaż pewnie matczyny instynkt kiedyś o to zadba, że będę wiedziała co robić. Mam problem, gdy np. moja chrześnica była jeszcze malutka to gdyby nie odpowiednie metki w sklepach określające również wiek (oprócz wzrostu) to nie dałabym rady ocenić, które ubranko wybrać :) zdaję sobie jednak sprawę z delikatnego systemu, jaki posiadają tak malutcy ludzie :) domyślam się, że dieta musi być restrykcyjna i nie wszystko wolno, dlatego dziwi mnie jak np ludzie karmią kilkumiesięczne dziecko rosołem z makaronem, twierdząc, że nic mu nie będzie..

    rzeczywiście, Karolina napisała, że po 4 m-cu wprowadziła nowe smaki, ale napisała też, że wkrótce minie 30 dni od rozpoczęcia wprowadzania zmian, a że urodziła dziecko w maju – nie jest trudnym policzenie, prawda? :) używajcie mózgu podczas czytania, nie tylko oczu. Poza tym..jak by nie było – 6 miesiąc to po 4 miesiącu, więc na dobrą sprawę się zgadza :P

    • karolinabaszak

      9 grudnia 2017 13:33, Odpowiedz

      Ja już sama zgłupiałam teraz i chyba każdy zrozumiał co innego :P ale mam nadzieję, że teraz wszystko jest jasne :) Mój synek skończył już 7 miesięcy i jeszcze mu nie podawałam posiłków po 6 miesiącu, cały czas te z oznaczeniem 4-5 :) Tak jak piszesz – intuicja to podstawa. Same musimy obserwować nasze dzieci i decydować co robimy :)

      • Marta

        9 grudnia 2017 13:42, Odpowiedz

        Jeśli ktoś czyta Twojego bloga regularnie i ogląda kanał to wie, że synka urodziłaś w maju. Mamy grudzień czyli dziecko ma ok. 7 m-cy. Być może dziewczyny myślą, że masz 4 miesięczne dziecko stąd to oburzenie – widzę, że na FB też burza :)

  24. Marta

    9 grudnia 2017 13:18, Odpowiedz

    Nie ukrywam, że często się frustruję gdy ugotuję zdrowy obiad, a córka nawet patrzeć na to nie chce i trzeba coś innego kombinować. Natomiast w przedszkolu w 80% zjada wszystko ładnie.
    Np. sama robię hummus podstaw (gotuję ciecierzycę itd), ale ona nie chce na to patrzeć.
    Także z żywieniem dzieci nie jest łatwo :) A wiadomo im dziecko starsze tym trudniej bo trzeba negocjować :)
    Np. nie kupowałam córce różowych ubrań, ale odkąd poszła do przedszkola róż to jej jedyny ulubiony kolor – na szczęście póki chce się ubierać w stonowane kolory :) – choć to już temat na inny post :)

  25. Nat

    9 grudnia 2017 14:55, Odpowiedz

    Jeżeli chcesz „uchronić” dziecko przed słodyczami możesz zacząć od tego co zacznie pić Twój maluszek. Mi od samego początku rodzice podawali mineralną wodę niegazowaną bez żadnych dodatków smakowych. Jeżeli do diety maluszka nie będzie wprowadzało się niezdrowej żywności, dużej ilości słodyczy czy przetworzonego mięsa, mam na myśli np parówki(nie rozumiem wgl jak rodzic może coś takiego podawać do zjedzenia swojemu dziecku), to dziecko po prostu nie będzie po to sięgać i prosić o tego typu jedzenie.

  26. czasnaziemi.pl

    9 grudnia 2017 15:11, Odpowiedz

    Parentingowe tematy są bardzo drażliwe. To tak jak z opieką nad dzieckiem. Wracasz do pracy po macierzyńskim-skrytukują Cię, że kasa i praca ważniejsza niż dziecko. Zostajesz na wychowawczym-powiedzą żeś leniwa i jak to można zrzucać na barki męża utrzymanie rodziny. Niektórym nigdy nie dogodzi…
    Ja z synkiem zaczęłam rozszerzanie diety gdy skończył 4.5 m-ca. Słabo przybierał na wadze i pediatra zalecił mu to. Na samym kp miał niedowagę. Teraz ma 15 m-cy i problemów z odżywianiem brak, nie ma alergii pokarmowych. Niby WHO za;eca rozszerzanie diety po 6 m-cu, ale dziecko dziecku nierówne i od normy są zawsze wyjątki. A każda mama najlepiej aby kierowała się intuicją

  27. Agata

    9 grudnia 2017 15:20, Odpowiedz

    Ja również na poczatku rozszerzania diety podawalam synkowi słoiczki. Co do kaszki to spójrz Karolinko na firmę Holle lub spróbuj płatków jaglanych zmiksowanych lub nie wedle potrzeb dziecka. Niestety te najpopularniejszych koncernów zawierają często w składzie np maltodekstryne :/ pozdrawiam

  28. Julia

    9 grudnia 2017 19:35, Odpowiedz

    Moj syn byl olbrzymi i zaczelam rozszerzanie diety po 5-tym miesiacu. Byl zachwycony i nie chcial przestac. Potrzebowal tego. Z kolei kazde z dzieci w wieku roku jadlo wszystko zgodnie ze zdrowym rozsadkiem. Smazonych kotletow u nas i tak nie uswiadczysz, bialej maki i cukru ani w ogole przetworzonych produktow i sokow. Dzieci maja 0 alergii i w ogole nie choruja i nigdy nie chorowaly. KP u syna 9, u corki 10,5 m-cu. Nalezy pamietac, ze mleko mamy nie ma wplywu na odpornosc u rocznego dziecka, a WHO zaleca masturbacje u dzieci 5-letnich, wiec kierujmy sie raczej zdrowym rozsadkiem i niezmiennymi faktami z biologii, kobitki!

  29. Karolina

    9 grudnia 2017 21:18, Odpowiedz

    Bardzo pouczający wpis Karolino. Mój maluszek skończy 4mc jesteśmy jeszcze przed :) ale przy dziecku czas tak szybko leci że ni się obejrzymy a już mały będzie wsuwał kaszki :) pozdrawiam

  30. Kasia

    9 grudnia 2017 23:43, Odpowiedz

    Karolka, proponuje wprowadzić zasadę; słodycze tylko w weekendy. Kiedyś czytałam jak jedna blogerka faktycznie wprowadziła w zycie taka zasadę i kiedyś dziecko nakryło ją na konsumowaniu słodyczy w środku tygodnia, na pytanie malucha „co jesz” w popłochu odpowiedziała, że „mięso” :D dodatkowo jeszcze o mojej szefowej, która za wszelka cene chciała uchronić swojego malucha od słodyczy.. skończyło sie na tym, że chłopczyk w przedszkolu zaatakował kolegę, który wcinał batonika. Myśle, że wszystko jest dozwolone, ale wszystko z umiarem ;)
    Ściskam monoc,
    Kasia

    • karolinabaszak

      10 grudnia 2017 08:57, Odpowiedz

      Kasiu.. coś w tym jest… ale z drugiej strony, zawsze liczy się na to, że swoje dziecko się kompletnie uchroni od cukru :P Pewnie tak się nie da :)

  31. ola

    10 grudnia 2017 14:53, Odpowiedz

    Czytam te komentarze i mnie złość ogarnia. Tyle się mówi o super wkurzającej „ciotce” co zawsze zapyta „a gdzie czapeczka?” a tu jedne mamy drugim mamom swoje rady na siłę wciskają. Każda wie najlepiej i ma swoją jedną jeyną prawdę objawioną…
    Napisze parę słów bo może jakiejś zagubionej młodej mamusi pomogę…
    Dziewczyny nie dajcie się zwariować, że tak wszystko trzeba wiedzieć i że wszystko wokół jest taki złe, a żywność tylko czycha żeby nam dziecko zabić. Karmiłam swoje dzieci i mlekiem swoim potem modyfikowanym, jednemu synkowi zaczęłam podawać pokarmy po 4 miesiącu drugiemu po 6 i nic złego się nie stało ani jednemu ani drugiemu. Na początku dawałam ze słoiczka, ale bardzo szybko zaczełam miksować to co gotowałam dla reszty rodziny, odlewałam np upkę jarzynową na maśle, zanim dodałam przypraw i taką niedoprawioną podawałam dziecku. PO kilku tygodniach, jak nie chciał jeść dosoliłam. Też się świat nie zawalił ani jego zdrowie. Jak dostał od kogoś czekoladę w wieku 8 miesięcy podałam mu kawałeczek..wcale sie od tego nie rozchorował ani nie zaczął wołać o ciuciu każdego dnia tylko jadł normalnie swoje posiłki.
    Trochę dystansu, wszystko z umiarem. To co matki dziś robią z dietą dzieci to już zakrawa o ortoreksję a to już zaburzenie odżywiania…a z głowy matki do głowy dziecka tylko krok.

  32. Julia

    10 grudnia 2017 16:38, Odpowiedz

    Udalo mi sie naczyc dzieci, ze cukier nie jest najzdrowszy, ale ze mozna czasami i w niewielkich ilosciach: domowe ciasto, czekolada (gorzka). O zywnosci typu batoniki mowielam bez ogrodek, ze sa szkodliwe i maja tyle wartosci odzywczej, co smieci. Moze to brutalnie brzmi, ale taka jest prawda. Na modle francuska (mieszkam w kraju francuskojezycznym) codziennie moga zjesc na deser cos slodkiego: czekoladke, ciasteczko, niezbyt duze, oczywiscie. Naprawde malutkie ilosci – 0 problemow z jedzeniem slodyczy poza tym. Oprocz tego nie jedza, kiedy ktos ich czestuje, a mama nie autoryzowala;-). Pozwalam im jesc jedynie cukierki, ktore dostaja u kogos na urodzinach. Ubolewam nad tym, ale na szczescie niezbyt czesto to sie zdarza. Aha, moj syn pierwsze sklepowe slodycze dostal w wieku 3 lat. Corka wczesniej (majac poltora roku, krzyczala „koladka, koladka” az do ochrypla). Wazne jest, zeby przyzwyczaic dzieci od malego, ze cos jest zdrowe, a cos zle. Moje dzieci wiedza, ze cukier jemy tylko dla czystej przyjemnosci.

  33. Alicja

    10 grudnia 2017 17:07, Odpowiedz

    Karolino mam pytanie niezwiązane z tematem, na jaki podkład postawiłaś w dniu ślubu ? i czy się sprawdził ?
    Zależy mi na naturalnym, lekko kryjącym efekcie. Cenię sobie Twoje zdanie.

  34. Agnieszka

    11 grudnia 2017 16:01, Odpowiedz

    Karolino, ciekawy wpis! Idealny dla mnie :) Mój Maluch ma już 3,5 miesiąca i nie mogę doczekać się aż będę mogła rozszerzać mu dietę. Próbowałam zorientować się czy jestem w stanie kupić gdzieś w pobliżu ekologiczne warzywka i niestety rozczarowałam się, dlatego też zacznę od ‚słoiczków’, a w lato pewnie będę podbierać marchewkę mojej Mamie z działki. Czytałam trochę i chyba zdecyduję się właśnie na bobovita, wydają się być pewne i bezpieczne.

    Nie mam nic przeciwko reklamom, czy współpracy z markami. Ale to miłe, że napisałaś ten artykuł tak szczerze i od siebie, że gdyby nie komentarze to nie zorientowałabym się, że to artykuł sponsorowany.

    Cieszę się, że kiedy pierwszy raz zostałam Mamą mogę korzystać z Twojego doświadczenia jako Mamy troszkę starszego Bobasa :)

    Pozdrawiam!

    • karolinabaszak

      11 grudnia 2017 19:19, Odpowiedz

      Nawet nie wiesz jak mi miło :) Cieszę się, że tak odebrałaś mój wpis, zwłaszcza, że jesteś tak aktywną czytelniczką! <3

  35. Ola

    11 grudnia 2017 19:45, Odpowiedz

    Pani Karolino,

    Karmienie piersią wpływa korzystnie na wysuwanie się żuchwy i niwelowanie fizjologicznego tyłozgryzu. Żuchwa dziecka rozrasta się przy ssaniu piersi. Jednak niestety zbyt długie ssanie piersi może spowodować że dziecko nabawi się przodozgryzu, dlatego ortodonci zalecają karmienie piersią do 1 roku życia.
    Powiem szczerze że długo weryfikowałam ten fakt, ponieważ również uważam że maluszek powinien być dłużej karmiony naturalnie. Jestem logopedą, stąd to moje duże zainteresowanie tematem. A jak ja postąpię w przyszłości – tego nie wiem, jednak postaram się kierować zdrowym rozsądkiem :)
    Pozdrawiam!

  36. Domi

    11 grudnia 2017 19:50, Odpowiedz

    Ja jestem matką weteranką tutaj, bo moje dzieci już szkolne, ale zdradzę Wam, że tylko przy pierwszym dziecku rodzice się tak kurczowo trzymają tych wszystkich wytycznych ;). Ale to nic złego, tylko brak doświadczenia. Przy każdym kolejnym ma się więcej luzu i jak 5 miesięczne dziecko podbiera ci ziemniaki z talerza to po prostu je częstujesz i się cieszysz jak zajada. Na początku macieżyństwa miałam myślenie podobne do Karoliny – tylko przebadane słoiczki dla niemowląt. I to okazał się strzał w kolano, bo te słoiczki są komponowane z najsłodszych odmian warzyw i owoców. Skutek był taki, że jak chcieliśmy potem przejść na domowe jedzenie, to dziecię pluło nim na wszystkie strony. Było przyzwyczajone do szyucznych słoikowych smaków i kompozycji. Dlatego nigdy więcej słoików, warzywa i owoce z ekologicznych upraw i gotowanie posiłków w domu. Wasze dzieci więcej metali i innych świństw wciągają na zimowych spacerach z zanieczyszczonego miejskiego powietrza niż z warzyw z dobrego źródła. Potem nadchodzi etap kaszek i tu można by książkę napisać o okropnych składach tych gotowych mieszanek dla niemowląt. Glukoza w ilościach hurtowych! Dlatego namawiam Was dziewczyny do zdobywania jak najlepszej jakości warzyw, owoców i kasz (na FB są np. lokalne kooperatywy spożywcze) oraz samodzielnego gotowania :). I na prawdę wyluzujcie z tymi sztywnymi normami, tak w granicach rozsądku oczywiście ;). Pozdrawiam Cię Karolino, jesteś wspaniałą mamą, a synek przesłodki!

  37. Lena aka wiliczazamiec

    15 grudnia 2017 23:30, Odpowiedz

    Witaj Karolino :) ja postąpiłam podobnie. Kiedy moja Nel skończyła 6 miesięcy zaczęliśmy rozszerzać dietę i tak jak Twój synek była bardzo ciekawa nowych smaków. Ta ciekawość była tak wielka, że nie sprawdziło się u nas BLW – córeczka była łapczywa i krztusiła się – ze strachu zrezygnowałam i podawałam zmiksowane warzywka – słoiczki. Bardzo długo hitem była dynia z indykiem. Po 10 miesiącu wprowadziłam jej śniadanko – kaszkę nominal albo holle (nasza ulubiona to wielozbożowa albo owsiana) i ścierałam całego owoca – jabłko, gruszkę, maliny. Córeczka bardzo to polubiła, do tej pory a ma już 15 miesięcy rano dopomina się o kaszkę z owocem – kiedy zaczynam ją robić (wyjmuje pudełko, obieram gruszkę) aż piszczy z radości i mówi „mniam mniam”. Po roku zaczęłam gotować dla niej zupki, potem obiadki i w tej chwili je już prawie to co my (nie solę, doprawiamy sobie na talerzu), Dziecko jest chętne do próbowania nowych rzeczy i właściwie zjada wszystko. Kiedyś przeczytałam, że w rozszerzaniu diety najważniejsze to nie zmuszać dziecka do jedzenia, zje tyle ile potrzebuje, będzie miało pozytywne korelacje z posiłkiem. Z perspektywy czasu uważam, że to była jedno z mądrzejszych zdań na ten temat.

    Dodam jeszcze, że 10 miesięcy karmiłam swoim mlekiem, niestety z różnych powodów nie wyszło nam KP i odciągałam laktatorem bedąc jednocześnie na diecie bezmlecznej gdyż Mała nie toleruje bmk. Niestety dłużej już mi się nie udało podtrzymać laktacji ale i tak się ciesze z mojego wyniku :)

    • karolinabaszak

      16 grudnia 2017 09:39, Odpowiedz

      Super wynik kp! Mój maluch domaga się jedzenia cały czas :P Jak pytam się czy chce „am am” to zaczyna się oblizywać i wydawać różne dźwięki :D

  38. Iza

    16 grudnia 2017 03:48, Odpowiedz

    O matko, teraz to blog głównie o dziecku, a nie o modzie czy kosmetykach.
    Oczywiście lokowanie produktu musi być ;)
    Tak z ciekawości – sami do Ciebie piszą z propozycją reklamy, czy Ty im wychodzisz na przeciw? ;)

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published