Prasowanie parą

philips2

Jestem pewna, że macie w swojej szafie kilka ulubionych ubrań. Takie, po które uwielbiacie sięgać gdy tylko zbliża się odpowiednia okazja lub po prostu – bez okazji! Moim malutkim celem jest mieć tylko takie ubrania, a całej reszty sukcesywnie się pozbywać. Chciałabym aby takie części garderoby służyły mi latami, więc muszę o nie dbać i zwracać uwagę nie tylko na ich czyszczenie i pranie, ale także przechowywanie. Jak wiecie, na YouTube zamieściłam film o tym w jaki sposób dbam o swoje „perełki”, a w ostatnim punkcie wspomniałam o parownicy do ubrań Philips Steam&Go 2w1.

Philips3

Mam w swojej szafie kilka takich ubrań (głównie płaszcze i marynarki), które nie nadają się do prasowania żelazkiem. Nawet jeśli chciałabym zanieść je do czyszczenia i przy okazji do wyprasowania, jest to czasochłonne i nie zawsze jest to dobre rozwiązanie. Tak bywa w podróży – w pociągu, w samolocie, w samochodzie. Na okryciach wierzchnich pojawiają się zagniecenia, które często chcemy „wyprostować” od razu, ponieważ za chwilę wybieramy się na spotkanie i nie chcemy wyglądać niechlujnie. Z tego powodu zwróciłam uwagę na Steamer marki Philips. Rozglądałam się za takim sprzętem od miesięcy, głównie ze względu na to, że często jestem w podróży i nie chciałabym targać ze sobą żelazka czy deski.

Philips2

Ręczny steamer działa na zasadzie ciągłego wyrzutu pary, która wnika w tkaninę i rozprostowuje jej włókna, dzięki czemu nadaje im odpowiednią formę. Siła pary pozwala nam również w łatwy sposób odświeżyć ubrania, dzięki czemu możemy rzadziej wrzucać je do pralki czy prać ręcznie. To wszystko oczywiście bez użycia deski do prasowania!

philips4

Główne zalety parownicy do ubrań Philips to z pewnością łatwe i szybkie usuwanie zagnieceń, nawet w przypadku tkanin i dzianin delikatnych i nawet przy przeróżnych aplikacjach, marszczeniach, plisach. To wygodne użytkowanie, bez deski do prasowania. Parownica nagrzewa się w 45 sekund, a płytka parowa SmartFlow zapewnia doskonale efekty i jest bezpieczna. Jej ergonomiczna budowa umożliwia wygodną obsługę, a niewielki rozmiar pozwala zabrać ją nawet do małej walizki. Możemy bardzo szybko odświeżyć nasze ubrania, zamiast zanosić je do czyszczenia chemicznego czy pralni, a za pomocą specjalnej nakładki z włosiem wyczesać wełniane płaszcze, dzięki czemu będą wyglądać jakbyśmy dopiero co je kupiły.

Philips1

Na koniec mam dla Was konkurs, dlatego, że chciałabym podarować parownicę Philipsa jednej osobie z Was! Zobaczcie mój film dot. pielęgnowania moich ulubionych ubrań, zainspirujcie się i napiszcie mi o waszych wyjątkowych sposobach na „przedłużanie życia” ukochanym elementom garderoby. Wybiorę najbardziej ciekawy lub zaskakujący mnie sposób, a autora komentarza nagrodzimy wraz z marką Philips parownicą do ubrań Steam&Go 2w1. Konkurs trwa przez tydzień – do 23/11/2015 do godz. 23:59. Wyniki opublikuję w tej notce, do 7 dni po zakończeniu konkursu :)

Kochane moje! Po raz kolejny przekonałam się, że mam niezwykłe i bardzo mądre czytelniczki! Zawsze jest mi przykro kiedy mam tylko jedną nagrodę, bo dziś zdecydowanie nagrodziłabym minimum 4 osoby. Na przyszłość postaram się organizować więcej nagród. Tym razem jednak, najbardziej zaskoczył mnie sposób osoby o pseudonimie „Mały chemik”, ponieważ nie przyszło mi to nigdy do głowy:

„Mały chemik :)

Jako, że jestem studentką farmacji i na co dzień zajmuję się wykonywaniem doświadczeń (m.in. syntezą leków), to nie mogłam się powstrzymać i nie zorganizować sobie małego laboratorium w domu. :D Swoje proste, a przede wszystkim bezpieczne doświadczenia przeprowadzałam z materiałów szeroko dostępnych. W taki oto sposób pomysł padł na aspirynę- z którą nomen-omen będę miała styczność podczas swojej przyszłej pracy zawodowej. Nie od dziś wiadomo, że ester kwasu acetylosalicylowego ma szerokie zastosowanie w medycynie, stąd postanowiłam zbadać jego wpływ na trwałość plam z potu na ubraniach. Przygotowałam biały T-shirt z żółtymi plamami po pocie pod pachami, będący moją próbą badaną oraz śnieżnobiały, nowy T-shirt stanowiący próbę kontrolną. Następnie 2 tabletki aspiryny rozpuściłam w 150ml ciepłej wody i nałożyłam na plamy z potu. Koszulki pozostawiłam na 3 godziny w identycznych warunkach temperaturowych. Po upływie określonego czasu sformułowałam wniosek: aspiryna usuwa plamy z potu oraz eliminuje nieprzyjemny zapach. W taki oto sposób zwykłe doświadczenie stało się moim sposobem na „przedłużanie życia” ubraniom. Zmodyfikowałam je jeszcze po przez pranie odzieży po takich zabiegach w pralce z dodatkiem płynu do prania. Fakt, że etap prania nawiązuje do farmacji, będącej moją pasją, sprawił, że cały ten proces wykonuję (o dziwo!) z przyjemnością. :)))”

Bardzo mnie zaskoczyłaś! Pięknie Cię poproszę o kontakt mailowy (baszak.karolina@gmail.com) <3

Pozostałym dziewczynom również gratuluję i dziękuję za tak liczny udział. Mam nadzieję, że dojdę kiedyś do dnia, w którym każda z Was coś wygra! <3

93 Comments

  1. Ania Ro

    16 listopada 2015 11:17, Odpowiedz

    Zauważyłam że ubrania, które mam długo mają znacznie ładniejsze i żywsze kolory na lewej stronie. Dlatego zawsze piorę je na lewej stronie, i tak samo też przechowuję w szufladach! Dzięki temu służą mi na dłużej i bez wahania mogę kupować droższe rzeczy bo wiem, że ta miłość nie będzie na jeden sezon :)

  2. gosia

    16 listopada 2015 11:33, Odpowiedz

    Z nadejściem jesieni sięgnęłam po moja ulubiona cześć garderoby – wełniane swetry. Niestety dbanie o nie, nie jest ani łatwe, ani tanie, (jeśli weźmiemy pod uwagę czyszczenie profesjonalne, na które zezwala metka). Na szczecie od wielu lat uskuteczniam te sama metodę dbania o moja wełnę;) pranie ręczne w szamponie dla dzieci:) Raz na jakiś czas funduje sweterkowi długa letnia kąpiel w wodzie z szamponem dla dzieci, delikatny masaż po 30 min. namaczania i leżakowe po delikatnym wykręcaniu aż do wyschnięcia. Po takim sweterkowym SPA nie ma mowy o kurczeniu czy mechaceniu. A zatem ‘baby product’ – gwarancja długiego szczęśliwego wełnianego życia.

  3. Jola

    16 listopada 2015 11:34, Odpowiedz

    Uwielbiam puchate swetry ! Najbardziej te z angory, niestety takie często się mechacą i zostawiają na każdym innym ubraniu po sobie ślady. Moim sposobem na utrzymanie ich w super stanie jest wkładanie ich do zamrażarki na ok 2-3 h. Oczywiście w jakiejś torebce :) Problem znika, a sweter służy na dłużej :)

  4. Olivia

    16 listopada 2015 11:36, Odpowiedz

    Przy praniu bardzo ważny jest proszek którego używamy, płyn zmiękczający i niestety również pralka – nie zawsze oznacza, że droższe jest lepsze ale warto zwracać uwagę na to co kupujemy, nie kierować się wyłącznie ceną czy zapachem. Może warto zainteresować się sklepami z chemią niemiecką oraz bardziej naturalnymi środkami?
    Zawsze też używam do prania specjalnych woreczków na bieliznę, ubrania z elementami koronki czy np z ponaszywanymi ozdobami. A co jest absolutnie NAJLEPSZYM sposobem na ubrania utrzymane długo w dobrym stanie? Nie prać ich zbyt często! :) A więc wkładajmy pod sweterki koszulki z rękawkiem, przebierajmy się w domu w inne ciuszki, miejmy specjalnie przeznaczone do sportu fatałaszki. :)

  5. AleksandraOlaSophie

    16 listopada 2015 11:36, Odpowiedz

    Piorąc ciemne ubrania, zawsze używam płynu do nich przeznaczonych. Przed wrzuceniem bielizny do pralki, zawsze umieszczam ją najpierw w specjalnych siatkach. Jeśli chodzi o buty, to wypycham je foliowymi torebkami, aby się nie odkształciły. Zanim sięgnę po chemiczne odplamiacze, próbuję domowych sposobów na pozbycie się plam i tak czerwone wino, można wywabić białym winem, a ślady po makijażu z naszych ubrań, możemy usunąć za pomocą kremu do golenia naszego mężczyzny. Wystarczy rozprowadzić go na niej odrobinę, odczekać chwilę i delikatnie zetrzeć :)

  6. Paula

    16 listopada 2015 11:43, Odpowiedz

    Jesienią wszystkie ubrania letnie prasuję i wieszam do szafy na poddaszu. Raz na 2 miesiące wyciągam je z szafy i pozwalam im powisieć w pokoju. Nie tylko my potrzebujemy chwili oddechu, nasze ubrania również, dzięki czemu zobaczyłam, że poprzez ten rytuał kolory nie tracą blasku a ich faktura nie ulega zmianom. Moje ubrania nie kosztują fortuny, jednak od kiedy zaczęłam to praktykować, oszczędzam czas poszukiwań przed nadejściem kolejnego sezonu :)

  7. bianka

    16 listopada 2015 11:43, Odpowiedz

    Mam całą masę sposobów na pielęgnacje ubrań , zdecydowaną większość przekazała mi moja babcia która jest świetną panią domu , są to np :
    pierwsze pranie po zakupie musi być ręczne w wodzie z octem – żeby utrwalić kolor , zapobiec farbowaniu i wyblaknięciu ubrania.
    w pralce ubrania piorę wyłącznie na lewej stronie , z zapiętymi zamkami błyskawicznymi żeby te nie uszkodziły innych rzeczy.
    gdy nie mam akurat pod ręką specjalnego preparatu do impregnacji skórzanych czy zamszowych butów i torebek używam lakieru do włosów.
    białe koszule wyglądają na nowsze i bielsze gdy do prania wrzucam kilka plastrów cytryny .
    ubrania bardzo delikatne piorę ręcznie ale nie w proszku do prania, a w zwykłym najtańszym szamponie familijnym który sprawdza się świetnie, jest delikatny nie niszczy tkaniny a przy tym usuwa zabrudzenia .
    po wyjęciu z pralki ubrania strząsam i staram się je jak najszybciej powiesić dzięki temu są mniej wygniecione.

  8. Anna

    16 listopada 2015 11:55, Odpowiedz

    Tak jak wspomniałaś w filmiku również suszę swetry na płasko, by nie straciły swojego kształtu, a dodatkowo by cały czas były mięciutkie i nie gryzły skóry, to przy płukaniu dodaję do wody odżywkę do włosów! Bardzo polecam :) Większość osób zapomina o dbaniu o swoje biustonosze, a to w końcu też jest część garderoby i jak ważna dla naszych piersi. Piorę je ręcznie i również suszę na płasko, dzięki temu zachowują swój oryginalny kształt. Do tych z elastyczną koronką nie dodaję płynu do płukania, by nie stracić tej miękkiej elastycznej warstwy, dzięki której biustonosz idealnie przylega się do skóry. Od jakiegoś czasu, po namowie pani w sklepie, nie dodaję również płynu do płukania gdy piorę jeansy, ponieważ sprawia on że materiał robi się bardziej miękki, a jeansy są wtedy bardziej narażone na rozciąganie np. na kolanach, a tego przecież nie chcemy :) Kupujemy w końcu ubrania, by po praniu nadal wyglądały jak nowe :)

  9. Małgorzata

    16 listopada 2015 11:56, Odpowiedz

    Mój SPRAWDZONY sposób to
    1. Segregacja ubrań na dwie pory. Pora wiosna lato i jesień zima. Kiedy za oknem już robi się chłodno to ubrania letnie składam na jedną kupkę i pakuje próżniowo w odpowiednich workach. koszt takiego worka jest niewielki a pomieści sporo rzeczy i zabezpieczy je przed molami itp. dodatkowym plusem jest więcej miejsca w szafie na ubrania aktualnie noszone w danej porze.
    2. Wieszaki tylko drewniane
    3. Koniecznie warto zaopatrzyć się w rolkę do zbierania włosków np. z płaszczy
    4. Ulubione płaszcze i marynarki nie prać samemu w pralce a w pralni
    5. Prać ubrania w temperaturze odpowiedniej dla danego ubrania. Wszystkie ubrania posiadają takie adnotacje na metkach wewnętrznych
    6. Najwazniejsze …ubrań nie wurzucać lepiej je sprzedać na aukcjach lub wrzucić do odpowiednich kontenerów. Jeśli sama ich nie nosisz daj im drugie życie. Jest mnóstwo ludzi potrzebujących.

  10. Dominika

    16 listopada 2015 11:57, Odpowiedz

    Podobnie jak Ty, dbam o swoje rzeczy, bo jak pewnie wiele z Was przywiązuję się do swoich ubrań. Szczególnie swetrów i sukienek.

    Sukienki z lekkich tkanin, których nie powinno prasować się żelazkiem, traktuję parą z prysznica, jak to zwykle przed wyjściem biorę prysznic, a potem szybciutko, do jeszcze zaparowanej łazienki zanoszę na wieszaku sukienkę i wieszam w pobliżu prysznica, kilka minut i sukienka jak nowa :-)

    Ponadto nie wykręcam swetrów i delikatnych tkanin bezpośrednio ręcznie, tylko układam na ręczniku i zawijam je nim delikatnie. Ręcznik wchłania nadmiar wody i nie uszkadza ubranek, a potem go rozwijam i układam już odsączone na płasko.
    Pranie z pralki warto porządnie wytrzepać, odpowiednio rozwieszone, oszczędzi nam męki przy prasowaniu i zachowa kształt normalnych ubrań.

    Warto jest też pamiętać o odpowiednim praniu poszwy, bardzo dobrze sprawdza się proszek + orzechy, a równocześnie o wietrzeniu kołdry i wytrzepywaniu jej za pomocą zwykłej trzepaczki.

    Pewnie, że jest milion sposobów, żeby usnąć też „dzikie” plamy, ale pamiętajmy, żeby sobie przy tym nie narobić większej szkody :)

  11. Paulina

    16 listopada 2015 12:20, Odpowiedz

    Lubię ubrania z angory i moheru. Jak wiadomo takie tkaniny lubą gubić włoski. Kiedy zauważam taki problem, wkładam sweter do specjalnej torby na ubrania i na jedną noc wkładam do zamrażalnika. Rano, po wyjęciu z zamrażalnika po wypadających włoskach ani śladu.
    Pozdrawiam :)

  12. MissMaliTV

    16 listopada 2015 12:23, Odpowiedz

    Moim niezawodnym sposobem jest przede wszystkim odpowiednia segregacja ubrań przeznaczonych do prania. Nigdy nie mieszam ze sobą różnych tkanin i kolorów, staram się zawsze dobierać odpowiednią temperaturę i produkty. Część rzeczy tak jak Ty piorę tylko ręcznie, ale takim naprawdę super sprawdzonym sposobem jest też pranie ubrań przewróconych na lewą stronę – to samo tyczy się prasowania :)

  13. Joanna

    16 listopada 2015 12:38, Odpowiedz

    Przede wszystkim staram się kupować ubrania dobrej jakości, o jak najbardziej naturalnym składzie materiału. Jeśli chodzi o pranie, to kolorowe ubrania piorę wywrócone na lewą stronę, nie mechacą się wtedy i zapobiegam w pewien sposób utracie koloru (często dodaje również środki chroniące kolor), trzeba jeszcze pamiętać, że im wyższa temperatura prania tym szybciej wypłukują się kolory. Trzeba dokładnie sprawdzać metki, bo wysoka temperatura prania powoduje, że biała bluzka staje się szara (jeśli tak się stanie, można dodać odrobiny sody oczyszczonej do prania – rewelacja). Jeśli chodzi o plamy, to należy je usuwać natychmiast, aby nie wsiąknęły w włókna. Lubię nosić koszulę z zapiętym kołnierzykiem, wiadomo, że często brudzi się od fluidu, przecieram w takich wypadkach kołnierzyk białym mydłem. Jeśli chodzi o suszenie to stosuje się do trzech głównych zasad: Wełniany sweter suszy się na płasko na ręczniku (można go najpierw wycisnąć w ręcznik), koszule na wieszaku (moja babcia zawsze mówiła: „rzeczy: wiście!” :D), spodnie i koszulki strzepuje po wyjęciu z pralki – oszczędzam odrobinę czasu na prasowaniu. Jednak to nie wystarczy, należy też zadbać o szafę, przecieram ją z kurzu, wietrzę i stosuję woreczki zapachowe odstraszające mole (unikam tych małych gryzoni i ubrania świetnie pachną). Hitem są dla mnie chusteczki wyłapujące kolor (polecam firmy Dr. Beckmann, stosowałam też odkamieniacz do pralki tej firmy i byłam zadowolona).

  14. Ewa Gasiorowska

    16 listopada 2015 13:01, Odpowiedz

    Uwielbiam welniane swetry, szale i kapelusze. Kiedy mija sezon na te cieple ubrania i akcesoria, dla mnie najwazniejesze jest uchronienie ich przed molami, ktore kochaja welne. Delikatnie piore, susze na plasko, tak jak Ty i skladam moje skarby. Wkladam do szczelnych woreczkow a potem ukladam w szufladzie. Na koniec wkladam do szuflady plocienny woreczek z suszona lawenda. Jesli chodzi o kapelusze, to milosc do nich zaszczepila mi moja mama – modystka. Po sezonie kapeluszowym, delikatnie wyczesuje je nad para z wrzacej wody, wywijam do gory rondo a glowke kapelusza wypelniam cienka bibulka. Tak przygotowany kapelusik, wkladam do tekturowego, okraglego pudla razem z woreczkiem lawendy.

  15. Marta

    16 listopada 2015 13:25, Odpowiedz

    Witaj Karolino. :)

    Ja pytanie o „przedłużanie życia ukochanym elementom garderoby” zinterpretowałam w troszkę inny sposób. :) Moim sposobem na przedłużenie życia ubraniom jest… podarowanie ich osobom potrzebującym. W wielu miastach prowadzone są zbiórki odzieży dla biednych rodzin. Pozbycie się brzydkich, dziurawych, znoszonych ubrań nie jest sztuką. Czasami w naszej szafie zalega pełno ładnych, niezniszczonych ubrań, których nie nosimy. Warto wspomóc wówczas bardziej potrzebujące osoby wywołując tym samym uśmiech na ich twarzy. :) Czasami tak prosty gest może wiele zmienić.

    Nawiązując natomiast bardziej do tematyki pielęgnacji ubrań, to moimi sposobami są:
    – pranie i prasowanie ubrań przewracając je na lewą stronę,
    – segregowanie ubrań kolorystycznie przed włożeniem do pralki,
    – stosowanie rolki do czyszczenia ubrań, szczególnie czarnych
    Nie są to jakieś odkrywcze sposoby. :) Z chęcią przeczytam komentarze innych dziewczyn, żeby się zainspirować. :)

    Pozdrawiam serdecznie. :)

  16. Paulina

    16 listopada 2015 13:32, Odpowiedz

    Nie znoszę prasowania! Jedyne rzeczy które prasowałam z chęcią były ubranka mojej córki. O ubrania dbam od początku. Piorę nowe rzeczy, przy wieszaniu staram się dokładnie rozwieszać ubrania, piorę ubrania w workach, przez co unikam prucia, zniszczenia lub zgubienia skarpet na przykład;P Ubrania piorę na lewej stronie aby uniknąć wyblaknięciu koloru. Ubrania układam starannie w szafie. Koszulki do koszulek , spodnie do spodni itp. Gdy mam wenę układam je również kolorami. Aby dbać ubrania po przyjściu do domu, zdejmuję moje wyjściowe ciuchy na coś bardziej domowego np: dresy. Wcześniej nie zwracałam na to uwagi i ubrania często się plamiły i niszczyły. W szafie mam woreczek zapachowy, aby ubrania dodatkowo pachniały. Rzeczy dzielę oczywiście sezonowo. Letnie , Zimowe, Uniwersalne na każdą porę roku. Marynarki najczęściej odnawiam za pomocą wałka do zbierania włosów i brudów. Ubrania uwielbiam suszyć latem<3 Nie mam nic lepszego od zapachu świeżego prania i szybkiego wysychania oczywiście na lewej stronie. Lubię dbać o ubrania. Kupuję rzeczy lepsze gatunkowo. Wolę kupić coś droższego rzadziej niż taniej koszulki, która się rozciągnie lub zmechaci. W moim idealnym dbaniu o ubrania brakuje właśnie takiej parownicy. Rano do pracy wstaję na styk i często nie mam ochoty na prasowanie ubrań o 7 rano. Takie rozwiązanie byłoby dla mnie wybawieniem i oszczędnością czasu. Pozdrawiam Cię serdecznie

  17. Ela

    16 listopada 2015 13:54, Odpowiedz

    Karolinko, moim zdaniem kluczem do sukcesu jest właściwe pranie i przechowywanie. Jeden z moich sposobów na dbanie o ubrania zapożyczyłam dawno temu od Ciebie. Używam płynu do prania Neutral, o którym kiedyś zrobiłaś film z Marysią i jestem z tego płynu bardzo zadowolona. Staram się maksymalnie ograniczać chemię tam, gdzie można to zrobić i dlatego do prania używam tego płynu lub orzechów piorących (wkładam je do płóciennego woreczka, a następnie do pralki). Myślę, że segregowanie ubrań kolorami i dobieranie odpowiedniego programu do zaleceń na metce Cię nie zaskoczy, więc podzielę się z Tobą moimi sposobami na delikatne tkaniny, które są bardziej wymagające. Materiały takie jak kaszmir czy jedwab piorę ręcznie w chłodnej wodzie. Pilnuję, żeby woda do prania i plukania miała możliwie podobną temperaturę. Mam kilka swetrów i sukienkę z kaszmiru, które uwielbiam i staram się o nie dbać w szczególny sposób. Po praniu takich sweterków na stojącej suszarce rozkładam duży ręcznik i kładę na nim sweter. Dzięki temu nie odkształca się podczas suszenia i nie rozciąga wzdłuż. Sweterki zawsze układam na półce, nigdy ich nie wieszam z tego samego powodu. Poza tym nieważne jak szeroki i solidny były wieszak, na tak delikatnych dzianinach zawsze zostawia ślady. Sweterki przekładam woreczkami wypełnionymi suszoną lawendą lub innymi ziołami (mam zaprzyjaźnioną właścicielkę lawendowej łąki i kiedy powiedziała mi, ile chemii kryje się w saszetkach kupowanych w sklepach przerzuciłam się tylko na naturalne środki przeciw molom, tak więc zbieram lawendę w moim dobrym źródle i suszę ją sama) . Czasami w newralgicznych punktach (na bokach, pod pachami, na rękawach) pojawiają się zrolowane kulki lub zmechacenia, które usuwam specjalną golarką. Jedyny problem z takimi tkaniami do prasowanie. O ile tuż po praniu wszystko wygląda dobrze, po kilku dniach w szafie już niestety niekoniecznie, tak więc taki sprzęt bardzo by mi się przydał!

    PS. Cieszę się bardzo, że ostatnio na Twoim blogu częściej pojawiają się konkursy. Zawsze wybierasz dobre produkty i aż chce się brać w nich udział ;) Ostatnio chociaż nie udało mi się wygrać, poznałam kilka fajnych sposobów na manicure właśnie dzięki Komentatorkom. Zebrałaś tu fajne dziewczyny i zawsze chętnie czytam nie tylko Twoje wpisy, ale też komentarze :)))

  18. Elżbieta

    16 listopada 2015 13:56, Odpowiedz

    Moje przedłużenie życia ubraniom to:
    1. Tak samo jak Ty czytam metki, zawszę wolę się upewnić z jakiej są tkaniny i jak należy je prać.
    2. Co jakiś czas golę swetry – od razu wyglądają jak nowe
    3. Jeśli mi tkanina pożółknie piorę ja z dodatkiem plastrów cytryny – działa jak naturalny wybielacz
    4. Piorąc ręcznie rzeczy z wełny dodaję 2 łyżki stołowe gliceryny od ostatniego płukania – dzięki temu są bardziej miękkie i nie gryzą
    5. Jeśli gdzieś powstają plamy z potu spryskuje je przed praniem octem spożywczym
    6. Wszystkie tkaniny delikatne piorę w płatkach mydlanych
    7. Czasem do białych tkanin dodaję niebieski barwnik – dzięki temu maja odcień 100% bieli
    8. Nadmiar wody z wełnianych rzeczy osączam zawijając je w ręcznik. Później nadaję im odpowiedni kształt i suszę na płasko.
    9. Aby jedwab był bardziej „mięsisty” do ostatnie płukania dodaję łyżeczkę cukru.
    10. Jeśli pogoda na to pozwala suszę rzeczy na zewnątrz
    11. Przy praniu w pralce zawsze zapinam wszystkie suwaki, wiążę sznurki/ tasiemki aby nic się nie plątało
    12. Tkaniny delikatne które nadają się do prania w pralce wkładam do woreczków do prania albo jak nie mam jej to do poszewki na poduszkę
    13. Aby szybciej wypłukać mydliny (pranie ręczne) dodaję do ostatniego płukania łyżkę octu.

  19. Agnieszka

    16 listopada 2015 14:02, Odpowiedz

    Dla mnie dbanie o ubrania i ogólnie o swoje najbliższe otoczenie to nie zawsze prosta sprawa. Z powodu życia w ciągłym biegu i zamieszaniu dnia codziennego- zdarza się, że ubrania i np. nasze mieszkanie – nie wyglądają tak jak trzeba.
    O ubrania dbam tak jak opisałaś to w filmiku, chociaż mam coś co skojarzyło mi się jako pierwsze. „Tajemniczy sposób” przekazany mi jako jeszcze małej dziewczynce przez moją mamę. Do dziś pamiętam, jak wspólnie wyciągałyśmy pranie z pralki i udawałyśmy mocowanie się siłaczy ( naciąganie prześcieradeł i pościeli) aby wyrównać zagniecenia. Pozostała część garderoby , była równo składana na stercie na około godzinę , „żeby się uleżały i odpoczęły po kręceniu się w pralce”. ;)
    Nie wiem czy ten sposób działa- szczerze mówiąc trochę wątpię. Ale dla mnie to kolejna chwila z mamą do wspominania i opowiedzenia kiedyś swojej córce podczas „siłowania się z praniem”. ;)

  20. Dominika

    16 listopada 2015 14:19, Odpowiedz

    Piorąc ubrania zawsze sprawdzam metki, segreguje je w grupy aby łatwiej wszystko było „ogarnąć” i przewracam na lewą stronę. Używam delikatnych płynów do płukania, ponieważ proszki mają tendencje do tego, że niszczą ubrania i szybko tracą kolor. W sezonie jesiennym do sukienek zakładam rajstopy i kiedyś moja mama „sprzedała” mi patent na przedłużenie „życia” rajstopom. Moczy je w letniej wodzie, a potem wkłada do woreczka foliowego i do zamrażalki na noc ;D (wydaje się być dziwne, ale co najważniejsze działa hah) Rajstopy są wtedy bardziej odporne na jakiekolwiek „zadziorki”. Na plamy z makijażu na ubraniach pomocna jest pianka do golenia. Działa cuda. Ubrania które są z cienkich i rozciągliwych materiałów nigdy nie wieszam na wieszakach tylko składam, wtedy dłużej zachowują swój pierwotny kształt. :)

    Pozdrawiam :)

  21. Eve Helen

    16 listopada 2015 14:21, Odpowiedz

    Jak większość dziewczyn, które skomentowały tej wpis bardzo lubię wełniane swetry i szale, wiem, że Ty także, Karolino :) Znany mi jest sposób z zamrażarką wspomniany już wcześniej, ale chyba nikt jeszcze nie wspomniał, że świetnym sposobem, żeby sweterek na przykład z kaszmiru (czy jakiejkolwiek innej odmiany wełny, szczególnie tej „gryzącej”) był jeszcze przyjemniejszy dla naszej skóry jest wypłukanie go w chłodnej wodzie z dodatkiem odżywki do włosów (na przykład takiej, która naszej czuprynie nie służy) lub wymoczenie swetra jeszcze przed praniem w wodzie z tłustym mlekiem. Dzięki temu pierwszemu sposobowi dodatkowo zużywamy produkt, który kurzyłby się na półce w łazience :) Sweterki po takim zabiegu są naprawdę mięciutkie i przyjemne nawet dla bardzo wrażliwej skóry. Oczywiście wykręcam swetry rolując je w ręcznik i delikatnie naciskając, a następnie suszę na płasko, ale to też zostało już powiedziane

  22. Małgosia

    16 listopada 2015 14:22, Odpowiedz

    Dbam o swoje ubrania piorąc i prasując w odpowiedniej temperaturze i używając odpowiednich środków do prania i zmiękczania. Z swetrami i innymi delikatnymi rzeczami obchodze się też odpowiednio. Piorę ręcznie lub oddaję do pralni. Czytam metki i stosuję się do wytycznych producenta. Kiedyś jak byłam młoda nie zwracałam uwagi na to z czego są ubrania uszyte i jakiej jakości. Kupowałam ciuchy z sieciowek, oby byly modne i robiły wrażenie na innych. Teraz gdy jestem dorosłą kobietą nauczyłam się, że ciuchy kupione dobrej jakości i dobrej firmy posłużą mi dłużej i będę dłużej się nimi cieszyć. Nie mam jeszcze takiego sprzętu do prasowania ubrań, ale na pewno by mi się przydało, ponieważ mam dużo delikatnych ubrań oraz dużo koszul do prasowania męża, które zajmują wiele czasu. A z tego co widzę prasowanie tym sprzętem jest o wiele szybsze i łatwiejsze niż zwykłym zelazkiem. Ucieszyłabym się gdybym dostała tą parownice do ubrań, ponieważ miałabym więcej czasu dla męża i mojej córeczki Karolinki. Pozdrawiam

  23. Agnieszka

    16 listopada 2015 14:39, Odpowiedz

    Mój niezawodny sposób aby szybko odświeżyć wełnianą odzież, wystarczy na chwilę powiesić ją w łazience podczas brania prysznica lub kąpieli. Wilgotne, ciepłe powietrze pomoże nam się pozbyć niepotrzebnych zagnieceń. Jeśli sweter z angory lub moheru nadmiernie gubi włoski mam na to niezawodny sposób wystarczy zamrozić ubrania przez noc w zamrażarce oczywiście uprzednio po umieszczeniu w szczelnej torbie na ubrania. I problem z głowy:) polecam i pozdrawiam

  24. Martyna

    16 listopada 2015 15:06, Odpowiedz

    Moim sposobem na proste ubrania jest powieszenie ubrań w łazience po kąpieli.Nie zapominnając tylko zamknąć drzwi od tego pomieszczenia.Para wodna unosząca się w powietrzu sprawi, że do rana rzeczy wyglądaja jak po prasowaniu żelazkiem:)Bardzo polecam ten sposób!

  25. Kasia

    16 listopada 2015 16:15, Odpowiedz

    Pranie i prasowanie nie należą raczej do czynności, które lubię wykonywać, dlatego staram się jak najbardziej je sobie ułatwić i uprzyjemnić. Przed praniem zawsze sprawdzam kieszenie ubrań, fortuny raczej w nich nie ma, ale czasami uzbiera się na jakąś drobną przyjemność. Następnie wywracam ubrania ne lewą stronę no i piorę. Zaraz po wyjęciu strzepuje ubrania i wieszam na suszarce. Niektóre bluzeczki czy sukienki lubię dodatkowo zawiesić na wieszaku, ponieważ jest z nim później mniej roboty. W przypadku prasowania ciemne rzeczy prasuje na lewej stronie, by nie zostawić na nich śladów. Bardzo często zdarza się również, że do wody w żelazku dodaję 3-4 krople ulubionych perfum. Cudownie jest zakładać pachnące ubrania. Dużą uwagę zwracam również na to by te ubrania, które wiszą na wieszakach nie były ściśnięte. No i to chyba na tyle ^^

  26. Ola

    16 listopada 2015 16:41, Odpowiedz

    Cześć Karolino :) O każdy element mojej garderoby dbam tak samo. Wszystko zaczyna się już w momencie zakupu, kiedy to wybieram lepsze jakościowo ubrania. Później dbam o nie wg. mojego „dekalogu” :
    1: zamieniłam proszek na kapsułki lub żel do prania.
    2: używam płynów zmiękczających z dodatkiem olejków.
    3: piorę odzież na lewej stronie lub ręcznie.
    4: piorę w jak najniższej temperaturze.
    5: przed praniem segreguję odzież wg. koloru, typu materiału (zaleceń na metce)
    6: nie suszę ubrań w suszarce elektrycznej, na grzejnikach, tylko na dworze lub na strychu.
    7: prasuję ubrania na lewej stronie.
    8: przechowuję ubrania w szafie na drewnianych wieszakach.
    9: wszystkie „zadziorki” usuwam golarką do ubrań, obcinam wystające nitki, „czeszę” ubrania rolką do tego przeznaczoną.
    10: w szafie zamieszczam worek z suszoną lawendą przeciw molom.
    I o ile prasowanie żelazkiem bluzek, spodni, spódnic, koszul nie sprawia mi wielkiego trudu, tak płaszcze, marynarki i swetry są dla mnie zmorą. Noszę je do pralni na samo prasowanie (u mnie jest taka możliwość) i tracę czas i pieniądze. Dlatego chętnie wypróbowałabym takiego Steamera, który byłby „młodszym bratem” dla mojego Azura ;)
    Pozdrawiam :)

  27. Justyna

    16 listopada 2015 16:41, Odpowiedz

    Cześć
    Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad przechowywaniem swoich rzeczy. Nie wiedziałam czy robię wszystko tak jak powinnam. Parę tygodni temu postanowiłam kupić książkę Lekcje Madame Chic która zmieniła moje podejście do ubrań. Nie mam doświadczenia w pielęgnacji ubrań. Kiedyś nawet nie patrzyłam na skład ubrań jakie posiadam. Twój filmik skłonił mnie do przejrzenia swoich ubrań i jestem Ci wdzięczna za tak precyzyjne rady. Myślę że parownik marzy się każdej kobiecie ktora stara się dążyć do perfekcji. Aktualnie nie stać mnie na takie cacko ale kiedyś mam nadzieję że trafi w moje ręce :)

  28. paulina

    16 listopada 2015 16:43, Odpowiedz

    Ja wszystkie sukienki piorę recznie i suszę na wieszaku żeby nie trzeba było ich prasować bo nienawidzę wyciągać deski do prasowania. W dodatku z mojego żelazka czasem wylewa się woda co powoduję, że ubrania często są mokre po wyprasowaniu :( do prania białych koszul dodaję sodę aby długo pozostały białe. Pozdrawiam!

  29. Izabel

    16 listopada 2015 16:56, Odpowiedz

    Moje sposoby na pielęgnacje ubrań to:
    SPODNIE DŻINSOWE-nigdy ich nie piorę. Wkładam je w specjalnym opakowaniu na noc do zamrażarki dzięki czemu złe zapachy znikają, a jeżeli jakimś sposobem je zaplamię po prostu przemywam plamę gąbką zwilżoną wodą z płynem do mycia naczyń. To samo robię z angorowymi swetrami, dzięki czemu mam pewność,że się nie zmechacą.
    KOSZULE I WSZYSTKIE ROZPINANE CZESCI GARDEROBY- przed praniem zawsze przekręcam na drugą stronę i wszystko solidnie dopinam do ostatniego guzika, dzięki temu wiem, że żaden element nie odpadnie, a koszule zachowają swoje kolory. Prasuje je zawsze na lewej stronie- to pomaga zachować żywotność tkaniny jak i kolor.
    BIELIZNA-obowiązkowo prana według metek i kolorami :)

  30. Patrycja Marczyńska

    16 listopada 2015 17:43, Odpowiedz

    Moim sposobem jest najpierw przed kupnem zapoznanie się z metką tzn. z materiałem, nie kupuję sztycznych ubrań, jesli chodzi o sweterki to wełna, bawełna a nie jakieś poliestry. Takie ubrania z naturalnych i trwalych materiałów dobrze się nosi, długo potrafią zachować swoją „żywotność” jeśli się o nie dba.
    Właściwie w ten sam sposób co Ty dbam o ubrania. Te wymagające dopieszczenia piorę ręcznie w delikatnym proszku w ciepłej wodzie lub w pralce w niskiej temperaturze i zaznaczam jako tkaniny delikatne. Jeśli chodzi o suszenie to sweterki/koszule aby nie byly mocno pogniecione wkładam na wieszak i właczam na jakiś czas ogrzewanie podłogowe dzieki czemu szybciej schną, po czym prasuję żelazkiem Philips :)) na desce do prasowania i wieszam znow na wieszak i wkładam do szafy, lub jesli sweterek wkładam bez wieszaka to składam w kostkę(koniecznie równą, jestem strasznie dokładna :D) i wkładam kartkę, tekturkę w środek, dzięki czemu mniej się wygniecie, lub wcale. Przy koszulach zazwyczaj jestem taka dokladna bo nie lubie miec wymiętego kołnierzyka. Jednak parownica bym nie pogardziła, wiadomo!:D
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

  31. Małgorzata

    16 listopada 2015 18:43, Odpowiedz

    Witam, ja mam ciągły problem z zacinającymi się zamkami błyskawicznymi, ale pomogło mydło w kostce. Wystarczy przejechać nim kilkakrotnie po ząbkach i to powinno pomóc. Zamiast mydła można również użyć świecy. Jeśli chodzi o pranie, uwielbiam kiedy pościel i ręczniki ładnie pachną, kilka razy dodałam do prania olejku eterycznego. A żeby białe koszule odzyskały świeżość można wcześniej namoczyć je dodając kilka plastrów cytryny. Pozdrawiam:)

  32. Natalia

    16 listopada 2015 18:48, Odpowiedz

    Witaj Karolino! moje ulubione elementy garderoby są wykonane z kaszmiru, wełny i jedwabiu, wymagają więc nieco więcej uwagi. Gdy piorę w ręku rzeczy z kaszmiru, wełny na etapie płukania dodaję łyżeczkę soli, co sprawia że ubrania są wyjątkowo miękkie i puszyste. Swetry i szale, na których najbardziej mi zależy trzymam w plastikowych torebkach – takich do przechowywania żywności z IKEA – przy czym ich nie zamykam, aby miały dopływ powietrza. Do szafy i szuflad wkładam torebki z suszoną lawendą, wszystko pięknie pachnie. Dwa razy do roku robię przegląd szafy, chowam rzeczy, których nie używam w danym sezonie do pudeł kartonowych i wszystko wtedy piorę. Pozdrawiam :)

  33. Marta

    16 listopada 2015 20:28, Odpowiedz

    Mój sposób na przedłużanie życia ulubionym elementom garderoby wynika z mojego skomplikowanego charakteru. ;) Z jednej strony bardzo szybko przywiązuję się do ubrań, kojarzą mi się one z chwilami kiedy je dostałam czy miałam na sobie, lecz z drugiej nie lubię monotonii w mojej szafie i potrzebuję świeżości. Te aspekty dałoby się pogodzić, ale jest jeszcze jeden element – nie przepadam za gromadzeniem dużej ilości ubrań, wolę małą szafę, w której zawsze znajdę to czego potrzebuję. Aby to wszystko ze sobą pogodzić stosuję mój niezawodny sposób na może nie tyle przedłużenie, co nadanie drugiego życia moim ubraniom. Gdy w szafie powoli zawiewa nudą staram się wprowadzić czasem drobne, a czasem większe zmiany do poszczególnych ubrań. Czasem wymieniam guziki w swetrach na większe lub bardziej „charakterne”, zdarza mi się wyszyć wzory na rękawach bluzek lub naszyć koraliki na dekolcie. Udało mi się także przemienić sukienkę w kombinezon! Tego jednak nie dokonałam sama – mam niesamowite szczęście, że dzielę swoją pasję z mamą, która chociaż od lat nie pracuje w zawodzie, jest technikiem odzieżowym i nadal ma w piwnicy starą maszynę do szycia. I choć jestem osobą raczej samodzielną to szczerze mówiąc wole te przeróbki, w których pomaga mi moja mama, ponieważ to doskonała okazja, żeby w miły i kreatywny sposób spędziły ze sobą trochę czasu.
    To jest mój sposób i zachęcam Was dziewczyny do poeksperymentowania, bo to naprawdę wielka frajda zrobić coś samemu (lub z mamą) :)

  34. Karolina Z.

    16 listopada 2015 20:28, Odpowiedz

    Poza standardowymi zasadami jak czytanie metek, segregowanie prania stosuje jeszcze kilka trików. Podczas prania wywracam rzeczy na lewą stronę, by ochronić je przed wyblaknięciem ale też by chronić wszelkiej maci nadruki czy też guziki. Delikatniejsze ubrania piorę zwykle ręcznie ewentualnie w specjalnej siatce. Polecam też zapinanie guzików i zamków przed praniem dzięki czemu nie zostaną uszkodzone.

    Staram się też wprowadzać naturalniejsze metody. Jakiś czas temu zainwestowałam w nową pralkę z systemem eko. Jako alergik często cierpię na uczulenie z powodu detergentów dlatego 2 lata temu zainteresowałam sie czym można je zastąpić. Tym tropem odkryłam m.in. kasztany i orzechy piorące które szczerze polecam. Co więcej jest to sposób zupełnie nieszkodliwy dla środowiska, nie niszczący skóry, zupełnie neutralny dla wszystkich tkanin a do tego o wiele tańszy. Kasztany , orzechy indyjskie, nagietek lekarski, aloes, mydlnica lekarska itd., mają właściwości spieniające dzięki czemu umożliwiając ich wykorzystywanie do prania. Pranie ekologiczne jest bezzapachowe, bo roztwór z orzechów piorących ma naturalny, bardzo neutralny zapach dlatego do prania dodaje kilka kropel ulubionego olejku eterycznego. Zwykle staram się tez wybrać najdelikatniejszy program w pralce :)

    Ostatnio spotkałam się też z nietypową metodą czyszczenia jeansu. Pranie bardzo niszczy denim dlatego część osób polecam umieszczanie ubrań z jeansu (spodni, koszul itd.) w plastikowym, szczelnie zamykanym worku i włożyć na kilka dni do zamrażalnika. Niska temperatura zabije wszelkie bakterie, a do tego sprawi, że znów będą wyglądać świeżo i czysto.

    Na koniec warto też pamiętać, że aby dłużej cieszyć się z dobrej kondycji ubrań trzeba zwrócić uwagę na ich przechowanie. Osobiście polecam wieszaki z weluru, bo świetnie „trzymają” nawet najbardziej śliskie tkaniny. Dużą rolę odgrywa tutaj ich rozmieszczenie w szafie.Ubrania muszą mieć wystarczająco dużo przestrzeni. Moja babcia zwykła mawiać, ze „ubrania muszą oddychać” – coś w tym jest tym bardziej, ze jej bluzki czy sukienki sprzed 30 lat wciąż zachwycają swoim stanem :)

    Pozdrawiam ciepło :)
    Karolina

  35. Katarzyna Guzek

    16 listopada 2015 21:12, Odpowiedz

    Porządkowanie jesiennej garderoby zaczynam od schowania rzeczy letnich do szafy na samą górę, gdyż większość z nich nie będzie mi potrzeba w najbliższym czasie. Natomiast na wieszaki trafiają moje kochane dzianinowe sukienki, uwielbiam w tej porze roku właśnie taki styl kobiecy czyli grube czarne rajstopy, piękna sukienka, płaszcz i kapelusz.
    Dbanie o takie rzeczy jest dla mnie dosyć istotne, tak więc mam dużego bzika na punkcie prania ręcznego, więc wszystkie sukienki i płaszcze piorę w letniej wodzie i suszę na płasko. Niestety najgorsze jest w tym wszystkim prasowanie, ja po prostu nie lubię tego robić. Zawsze staram się wywiesić tak pranie, żeby nie było wygniecione, ale jak każda kobieta mam na to patent, bo przecież oto chodzi w tym konkursie, więc moim patentem na prasowanie jest mój kochany i bezcenny mąż, który pomaga mi w tej niewdzięcznej czynności.

  36. Ania

    16 listopada 2015 21:57, Odpowiedz

    Moich 6 sposobów na przedłużenie życia ubraniom :

    1. Od niedawna zaczęłam świadomie wybierać rzeczy, które znajdą się w mojej garderobie. Zdecydowanie stawiam na jakość, a nie ich ilość. Uważnie czytam składy. W ten sposób ulubione ubrania będą służyć mi dłużej. Coraz częściej zaglądam też do second hand’ów w poszukiwaniu pe-re-łek!

    2. Oprócz tych powszechnie znanych, mam także kilka swoich przyzwyczajeń, związanych z przechowywaniem ubrań: koszule wiszą na drewnianych wieszakach i obowiązkowo są zapięte na wszystkie guziki, tak aby kołnierzyki nie ulegały deformacjom; wyjściowe sukienki ozdobione cekinami/kamieniami/itp. wiszą w szafie w osobnych pokrowcach, aby nie miały bezpośredniego kontaktu z innymi częściami garderoby, co mogłoby doprowadzić np. do zaciągnięcia tkaniny; w okresie letnim zwiewne bluzki na ramiączkach wieszam na wieszakach, na każdym z nich zawieszam dwie ozdobne gumki, w ten sposób ramiączka nie zsuwają się; sezonowe dodatki segreguję w pudełkach, unikając „haosu” w szafie.

    3. Kurtkę puchową piorę z zaleceniami producenta w towarzystwie (nieuszkodzonych!) piłek tenisowych, które odbijają się o ściany bębna i tym samym nie dopuszczają do ugniecenia i zbicia zawartości kurtki.

    4. Przed praniem segreguję ubrania wg kolorów i materiałów. Te delikatne piorę ręcznie. Chciałam zwrócić uwagę na środki chemiczne, których używam. Od pewnego czasu są to niemieckie proszki i płyny do płukania. Ich skoncentrowany skład ma same zalety: mała dawka preparatu/jedno pranie i zaoszczędzone pieniądze.

    5. Zapach ubrań jest dla mnie istotny. Latem sciętą i wysuszoną lawendę dzielę na partie i wkładam do bawełnianych torebek. Następnie obszywam kolorowymi tasiemkami i wkładam na dno szafy, niekiedy nasączam dodatkowo olejkiem w tym samym zapachu.( uwaga ! To także dobry pomysł na obdarowanie bliskich;))

    6. Obuwie to część garderoby, na którą warto zwrócić szczególną uwagę. Moim sposobem na śnieżnobiały odcień butów sportowych (np. Gumy popularnych conversów) jest czyszczenie zwykłą…pastą do zębów. Buty skórzane zabezpieczam impregnatem w odpowiednim kolorze, a gdy pojawią się na nich zarysowania – wcieram odrobinę wazeliny, która uzupełnia ubytki i czyni je niewidocznymi :) Natomiast buty zamszowe czyszczę nad parą wodną, tym sposobem ciągle wyglądają jak nowe!

  37. Edyta

    16 listopada 2015 22:00, Odpowiedz

    Ja mam fisia na punkcie wyprasowanych ubrań i zadbanych butów :) Kopciuszek jest doskonałym przykładem że jedna para butów może zmienić nasze życie – dlatego kochane dbajmy o buciki! Ponadto wygodne i zadbane buty to podstawa naszego dobrego samopoczucia :) Moje wszystkie perełki leżakują w pudełeczkach. Te które tego wymagają pokryte są na zimę grubą warstwą KREMU NIVEA! (działa cuda na zmęczoną zimowymi mrozami skórę butów). Wszystkie są wypełnione tak by nie straciły swojego kształtu a kozaki dodatkowo wypełniam wzdłuż cholewki tubą zrobioną z magazynów, wskutek czego cholewka nie odkształca się.
    No i prasowanie! Prasuję niemalże wszystko co jest dozwolone (czytanie metek – generalnie instrukcji – to dla mnie podstawa). Jako samotna matka może nie powinnam tracić na to czasu – ale ileż przyjemności jest w założeniu do pracy pięknie wyprasowanej sukienki :) Marzy mi się taki steamer – jaka to oszczędność czasu :)

  38. KeepCalmMarlena

    16 listopada 2015 22:06, Odpowiedz

    Pielęgnacja ubrań, jest bardzo ważna, niemal tak ważna jak pielęgnacja w sensie urodowym ;) Pranie to podstawowa sprawa. Stosuję się zawsze do zaleceń na metce i odpowiednio dozuję środki piorące, we wszystkim tak i tu umiar jest wskazany. Zbyt duża ilość proszku do prania powoduje, że osiada na włóknach, trudniej go wypłukać i ubranie jest nieprzyjemne w dotyku. Jeśli kołnierzyk jest mocno zabrudzony przecieram go białym mydłem, zanim trafi do pralki. Jeansy natomiast wywracam na lewą stronę, co zapobiega ścieraniu się i utracie koloru. Zasuwam także zameki i zapinam guziki, by nie uszkodziły innych ubrań. Dbam o to, aby w pralce było luźno, dzięki temu ubrania są lepiej wypłukane i mniej wygniecione. Uprane ubrania umiejętnie strzepuję, aby je rozprostować, a potem starannie rozwieszam, to ułatwia potem prasowanie. Jeśli chodzi o delikatne swetry to wyciskam je w ręcznik i oczywiście podobnie jak Ty Karolino susze je na płasko. Dbam o to, by w szafie nie było zbyt ciasno. Nigdy nie wkładam do szafy ubrań, które miałam już na sobie, nawet jeśli nie kwalifikują się jeszcze do prania. I ostatni etap to prasowanie, nie składam ubrań od razu po wyprasowaniu, ciepła tkanina jest bardziej podatna na odkształcenia, dlatego czekam, aż ubranie ostygnie, zanim je złożę. :)

  39. Karmelwhy -Karolina

    16 listopada 2015 22:14, Odpowiedz

    Hej! :)

    Bardzo ciekawy wpis i komentarze. Super, że każda z nas ma tyle sposobów na dbanie o ubrania. Czasem myślę, że by się przydał jakiś kącik dyskusyjny bo tyle możemy się od siebie nawzajem dowiedzieć. I zgadzam się z koleżanką wyżej, że udało Ci się zdobyć inteligentne kobietki jako czytelniczki, które chętnie dzielą się swoją wiedzą z innymi.

    Jeśli chodzi o moje sposoby, to polecam latem włożyć pomiędzy sweterki wysuszone skórki cytryny (jeśli ktoś nie ma lawendy) albo owinąć je w stare gazety by odstraszyć mole. Jeśli dziewczyny natomiast zainteresują się dbaniem o ubrania dopiero po tym wpisie to mogą dać drugie życie wypłowiałym sweterkom zanurzając je w wodzie z sodą oczyszczoną. Ja sypię 1 łyżkę sody na litr wody i tak namaczam przez 10 min. To tylko chwila a kolor swetra jest ożywiony :) Kiedy sweter się zmechaci a nie mamy golarki i maszynką nie chcemy golić swetra bo boimy się poprzecinać włókna to dobrym sposobem, którego często używam jest założenie starej rajstopki albo pończochy na szczotkę do ubrań i przesuwanie nią po swetrze. Trzeba tylko pamiętać, żeby przesuwać pończochę na szczotce, jeśli zbiorą się już na niej ‚kłaczki’
    Wszędzie w komentarzach pojawia się informacja zeby nie wieszać swetrów, a ja wspomnę na temat odzieży z jedwabiu. Jedwabne bluzki należy właśnie wieszać albo zwijać w rulon. Nie należy ich składać.:)

    Ja staram się też dbać o rajstopy szczególnie, ze moj mąz od roku kupuje mi co chwile jakieś z ciekawym wzorkiem i chciałabym móc się nimi cieszyć jak najdłużej. Dlatego zawsze piorę je ręcznie i przed pierwszym użyciem zanurzam je na chwilę w lekko ciepłej wodzie do której dodaję łyżkę gliceryny. Trzeba potem tylko dokładnie wypłukać rajstopy. Nie lubię też kiedy nowe buty farbują mi rajstopy i potem nie mogę tego doprać. Na szczęście jest na to sposób. Wnętrze butów możemy spryskać lakierem do włosów. (tylko nie przed samym wyjściem bo się przykleimy :))
    I na koniec szybki sposób dla osób, którym ciągle coś farbuje w praniu. Kiedy kupię coś nowego i nie jestem pewna czy może zafarbować to moczę jakiś skrawek tkaniny i pocieram nim o kartkę. Jeśli kartka zafarbuje to możecie być pewne, ze reszta prania też. :)

    Mam nadzieję, ze moje sposoby okażą się dla którejs z was pomocne.
    Pozdrawiam

  40. Kasia

    16 listopada 2015 22:36, Odpowiedz

    Moim sposobem … a właściwie sposobem, który „odziedziczyłam” po mojej Mamie na „przedłużenie życia” ubraniom jest porządne ich strzepnięcie przed powieszeniem po praniu (jest wtedy mniej załamań do wyprasowania), a po wysuszeniu prasowanie parą, prawie nie dotykając tkanin. Zapobiega to świeceniu materiału, a z czasem blaknięciu kolorów. Oczywiście rzeczy takie jak wełniane płaszcze czy spódnice najlepiej oddawać do pralni. Ważnym elementem jest też przechowywanie ubrań. Ostatnio jest pod wrażeniem metody przechowywania rzeczy w szufladach Marie Kondo. Zrobiłam nawet w paru szufladach porządki wedłuj jej zasad i jest super. Dużo zmienia takie ułożenie podkoszule, spodni czy swetrów. Po otwarciu szuflady od razu widać co gdzie jest, jakie mamy „obcje ubraniowe”, a rano jak się śpieszę ma to DUŻE znaczenie :) Pozdrawiam

  41. Karolina BB

    16 listopada 2015 22:49, Odpowiedz

    Od dawien dawna, czyli od kiedy pamiętam, miałam wrażliwą skórę. Moja mama była zmuszona zmienić większość kosmetyków, również zmian doczekały się proszki do prania, płyny itp. Myślałam, że to klęska, jednak dzisiaj wydaje mi się, że wyszło to na dobre całej mojej rodzinie.

    Proszki zamieniliśmy na te ekologiczne, naturalne. Musze przyznać, że na plus oceniam nie tylko niepodrażnioną skóra, ale również piękne, zadbane i co najważniejsze pachnące ubrania.

    Jestem osobą, która niestety (a może stety ;) ) przywiązuje się do swoich ubrań dlatego wiem, jak bardzo uważnie muszę o nie dbać! Dużo moich rzeczy jest z delikatnego materiału i większość z nich muszę prać ręcznie, co także przedłuża ich życie ze mną.
    Warto czasem zainwestować w lepsze produkty, aby te służyły naszym ukochanym perełkom! Pozdrawiam

  42. Ela

    16 listopada 2015 23:10, Odpowiedz

    Zauważyłam, że ubrania najczęściej niszczą się na etapie prania, dlatego stosuję dwa tricki:
    1. Wiele osób wrzuca ubrania do kosza na pranie byle jak, ja wszystko składam jak do szafy oraz mam 4 nieduże kosze: na białe, na kolorowe, na ciemne oraz na ręczniki. Łatwiej organizuje się pranie, a ubrania nie tracą kształtu.
    2. W pralce stosuję najmniejsze obroty. Pranie schnie kilka godzin dłużej, ale zupełnie inaczej wygląda po wyjęciu z pralki.

  43. Sylwia

    16 listopada 2015 23:36, Odpowiedz

    Ubrania dla mnie to nie tylko kawałek materiału ale rzeczy o które dbam w szczególności. Nie jestem osobą, która kupuje hurtowo i to co jest modne bo wszyscy to posiadają. Rzeczy które kupuje -kupuję na lata i to za dobrą cenę tak by były ze mną na długi czas. Staram się zawsze o nie dbać i pielęgnować. Oto moje sposoby :
    1.) Rzeczy których nie noszę w danym sezonie wkładam do worków próżniowych i odsysam z nich powietrze. Dzięki temu oszczędzam miejsce i mam pewność, że w moich ubraniach nie znajdą się niechciani lokatorzy ( w końcu w próżni nic nie żyje)
    2.) Ubrania piorę zawsze na lewej stronie i wieszam je a słońcu także na lewej stornie po to by zachowały swój piękny kolor a słońce nie sprawiło, że by wypłowiały
    3.) Każde ubranie przed powieszeniem staram się strząsnąć po to by prasowanie było łatwiejsze i szybsze
    4.) Koszule i kurtki zawsze wieszam na wieszaku po to by nie straciły swojego kształtu
    5.) do szafy z ubraniami zawsze wkładam mydełko ( w kostce np. lawendowe) jest to świetny sposób na to bynasze ubrania pięknie pachniały
    6.) Niektóre ubrania lepiej oddać do pralni i nie próbować samemu aby je doczyścić. Płaszcze, marynarki i garnitury wykonane są z takich materiałów, że bardzo łatwo je zniszczyć.
    7.) Na pozbycie się włosków i sierści tanim i dobrym sposobem jest założenie gumowej rękawiczki,zwilżenie jej i przejechanie po ubraniu. Wszystko pięknie schodzi.
    8.) Domowym i fajnym sposobem na oddanie koloru białym ubraniom jest dodanie do pralki opakowania proszku do pieczenia. Ubrania odzyskują blask.
    9.) Jeśli na naszych ulubionych ubraniach pojawią się plamy ( takie przypadkowe) łatwo możemy się ich pozbyć.

    Oto kilka rad na plamy :
    -alkohol-wodą utlenioną
    -atrament-namoczyć z gorącym mleku i sprać w wodzie z mydłem
    -świeżo zrobione plamy- cytryną
    -stare plamy- namoczyć w kwaśnym mleku

    Plamy na różnych materiałach możemy wywabić w ten sposób:
    -z lnu- moczyć pół godziny w kwaśnym mleku lub serwatce, następnie
    wystawić na słońce;
    -z wełny – cytryną;
    -z jedwabiu – spirytusem.

    Ubrania są dla mnie ważne, ponieważ określają moją osobowość i styl. Staram się o nie dbać tak by posłużyły mi na wiele lat.

    Pozdrawiam Sylwia

  44. Sylwia

    16 listopada 2015 23:50, Odpowiedz

    Moja mama zawsze się dziwi, dlaczego piorę wszystko na lewą stronę – mnie się wydaje, że to normalne, mam wrażenie że ubrania żyją dłużej i mają się lepiej. Podobnie z prasowaniem, choćbym stać miała dwa razy dłużej, to zwykle nie odwracam niczego na prawą stronę kiedy prasuję. Rzadko też piorę na 40 stopni – ubrania które noszę na codzień nie mają plam, które wymagałyby większej temperatury. Przy okazji tego prania w niższej temepreaturze dbam także o środowisko :)
    Ale jedną z metod, które zna niewiele osób jest… pranie bez płynu do płukania. Kiedyś nie umiałam bez nich żyć (zapach, miękkość tkanin) i wlewałam do każdego prania. Jednak przekonałam się, że odpowiedni proszek jest wystarczający, rzeczy miękną same kiedy prasuje się je gorącym żelazkiem. A dodatkowo, składniki takich płynów są często przyczyną, że nasze ubrania szybko się starzeją. Niektóre płyny rozpuszczają włókna lycry (!) i nasze ulubione spodnie, bluzki i te najdelikatniejsze – czyli bielizna – przestają wyglądać i pasować tak dobrze: materiał wydaje się być w gorszym stanie, a ukochane jeansy tracą fason… Na początku w to nie wierzyłam, ale stosuje tę metodę od kilkunastu miesięcy i widzę ogromną różnicę, polecam spróbować :)

  45. Karolina Borkowska

    17 listopada 2015 00:06, Odpowiedz

    Oo trafiłaś w moją ulubioną część życia.. organizacja :) Często zaskakują mnie ostatnio zdjęcia sprzed lat. Jakaś sukienka ma 4 letni staż, kurtka 5 letni a płaszczyk nawet 6. Moja tajemnica jest prosta.. dbam o szczegóły :) Nikt nie założyć sweterka z dziurą wielkości talerza, ale jakieś nitki wystające czy „kulki” pod pachą uda się przemycić na kolejny sezon. Dbania o szczegóły nauczyła mnie mama, a moją mamę jej mama. Przed każdym sezonem odświeżam tylko ubrania, bo po ich poprzednim je reperuję. Reperacja jest prosta. Co powinnam oddaje do pralni, co mogę sama piorę w wannie. Reperuje wszystkie guziki, skracam wystające nitki, gole wszystkie „kulki”, zszywam wszystkie dziurki. Buty czyszczę, suszę i wypełniam starymi gazetami, aby ładnie kształt trzymały. Układam wszystko na górnej półce szafy i czekają grzecznie na mnie przed kolejnym sezonem. Do tego samego mobilizuję mojego chłopaka, a często mu w tym pomagam, dzięki czemu udaje nam się zaoszczędzić na zakupach przed każdym sezonem. Dokupujemy tylko drobne szczegóły, aby dodać coś nowego, świeżego i sprawić sobie małą przyjemność. Jako wziąć studentce taki właśnie sprzęt pomógłby podreperować budżet a dodatkowo sprawił wielką przyjemność. Za chwilę zacznę poszukiwania pracy, więc możliwość odświeżenia w tak szybki sposób marynarki przed rozmową o pracę czy zamszowych butów przed jesiennym spacerem będzie dużym ułatwieniem i wielką przyjemnością. Znając mnie odświeżaniem szafy absorbowałabym mojego chłopaka częściej niż co sezon. Pozdrawiam Karola :)

  46. Daszka

    17 listopada 2015 01:32, Odpowiedz

    Hmm. Dbalosc o ubrania w moim przypadku kiedy ma sie prawie dwa metry jest bardzo wazne. Sklepy dla wielkoludow przepelnione sa rozmiarami xxxl ;) dlatego moja babcia zazwyczaj szyje mi sukienki swetry ect. Piore je recznie jakos nie ufam pralka, wynika to z szacunku do trudu i milosci jaka moja babcia wklada aby jej wnuczka wygladala kobieco mimo tak wielkiego wzrostu. A uszycie samej sukienki przed kolana to nielada wyzwanie. Ubrania mocze w lanolinie albo magicznych plynach jakie moja babcia mi daje. Sa wolne od tych chemicznych specyfikow ect. Jesli chodzi o prasowanie to wystarczy wieszak oczywiscie odpowiedni do rodzaju danego materialu bo kazdy material wymaga innego wieszaka aby przypadkidm nie rozciagnac ect. Biore np koszule wieszam ja blisko prysznica nastepnie biore dluzszy prysznic wychodzac nie wycieram dokladnie ciala zakladam koszule i jest wyprasowana. A jak nie jest idealnie wyprasowana to trudno i tak wiem ze jest zrobiona z milosci do mnie a to chyba najwazniejsze. Gdybym wygrala takie cudo podarowalabym to mojej babci za codzienny trud i za to ze dzieki niej wygladam kobieco a ubrania sa dopasowane do mnie i przede wszystkim w podziekowaniu za 23 lata szycia ubran dla mnie.

  47. Marta

    17 listopada 2015 08:36, Odpowiedz

    Muszę przyznać się do tego, że nie mam dużego doświadczenia w dbaniu o ubrania i praniu ich. Mam 18 lat, i do czasu zanim wyprowadzę się z domu i zacznę studiować, robi to za mnie moja mama :D . Ta niesamowita kobieta ma tyle sposobów na czyszczenie i pranie ubrań, że trudno je zliczyć. Bawełna tak, koronka siak… Mam nadzieję, że pewnego dnia podzieli się ze mną tą wiedzą.
    Jeżeli natomiast chodzi o szafę, to mam w niej to czego obecnie potrzebuję. Układam ubrania często według kolorów, ale najczęściej są ułożone w kolejności w ktorej najbardziej daną rzecz lubię. Najwygodniejsze i najładniejsze zawsze idą na początek! :) Nie trzymam się za bardzo reguł, łamię je ,tworząc coś wyjątkowego. Tak samo w przypadku ubrań. Mam własne techniki, dzięki czemu szafa wydaje się ciekawa. Jest takim moim małym światem, do ktorego zaglądam by co dnia pytać siebie „W co mam się dzisiaj ubrać?”. I wbrew pozorom, odpowiedz na nie sprawia mi dużo przyjemności!

  48. Kornelia

    17 listopada 2015 09:15, Odpowiedz

    Tak jak Ty bardzo lubię dbać o swoje ubrania i mamy wiele wspólnego ponieważ stosujemy te same metody. Natomiast mam jeszcze kilka w zanadrzu. Pomimo tego że jestem dość pedantyczna i lubię dbać o swoje rzeczy ubrania i otoczenie to prasowanie niestety nie jest moja ulubiona czynnością dlatego też by ułatwić sobie zadanie często gdy biorę prysznic wieszam sobie w łazience sukienkę czy też bluzeczkę w której mam zamiar wyjść i dzięki parze zawsze wszelkie zagniecenia znikają. Trudno dostępne miejsca np kieszenie czy też rękawy prasuje przy użyciu prostownicy. Ubrania z dzianiny składam i pomiędzy wkładam cienki papier np śniadaniowy co zapobiega zagniecenia. Do butów zawsze wkładam prawidla a jeśli nie mam odpowiedniej ilość to używam gazet. Zawsze zabezpieczam ubrania przed molami robiąc zapachowe woreczki z suszonej lawendy lub skórki pomarańczy. Co więcej bardzo lubię eksperymenty podczas wywabiania plam dlatego też takie plamy jak smar tłuszcz czy krew usuwam przy pomocy coca-coli, tak właśnie tak nie lubię jej pić bo jest nie zdrowa natomiast z plamami radzi sobie idealnie. Wlewam do miski puszkę coli i męczę ubranie przez ok 30 min a potem wkładam do pralki i piorę jak zwykle. Plamy po winie usuwam mikstura z łyżeczki sody oczyszczonej i łyżeczki octu nanoszę ją na plamę czekam kilka minut następnie szczoteczka do zębów czyszczę i ostatecznie przecieram zwilżoną w gorącej wodzie ściereczką. Plamy z śniegu i soli ze skórzanych butów usuwam sokiem z cytryny. Zaś porysowane adidasy czyszczę pastą do zębów. To jest kilka moich sposobów na dbanie o swoje ubrania i buty. Pozdrawiam serdecznie

  49. Meliska

    17 listopada 2015 11:07, Odpowiedz

    Witaj Karolinko,

    Mimo, iż mam masę sprawdzonych sposobów, to podzielę się tym co według mnie jest najważniejsze, a mianowicie, kolorowe ubrania piorę wywrócone na lewą stronę, by zapobiec ich mechaceniu się i utracie koloru, dorzucam często ampułkę chroniącą kolory.
    Aby dłużej, zachować kolo jeansów przed pierwszym praniem moczę je w roztworze soli i octu.
    Gdy znajdziemy się w podróży, i nie będziemy mieć przy sobie żelazka, pomięte niektóre części garderoby (np. kołnierzyk) można wyprasować prostownicą do włosów :D
    Aby usunąć plamy po podkładzie, możemy użyć mydła glicerynowego.
    Wełniane swetry suszę na płasko na ręczniku, by się nie odkształciły i nie wyciągnęły pod wpływem ciężaru.
    Koszule suszę na dobrze wyprofilowanym wieszaku. Zanim powieszę koszulę na wieszaku, zapinam co drugi guzik. W ten sposób koszula się nie wygniecie.
    Nie składam ubrań świeżo po wyprasowaniu, ciepła tkanina jest bardziej podatna na odkształcenia. Daje jej chwilę na ostudzenie. Podobnie sprawa wygląda z zakładaniem ubrań na siebie bezpośrednio po ich wyprasowaniu.
    Przede wszystkim warto wietrzyć szafę co sezon, przetrzeć półki i wieszaki z kurzu, posegregować ubrania i buty.
    Wkładam do szafy mydełka albo woreczki zapachowe, które odstraszają mole.
    Wieszaki wieszam w jednym kierunku, dzięki czemu w szafie jest więcej miejsca i ubrania się nie gniotą.
    Buty przechowuję w pudełkach, dzięki czemu się nie kurzą i zajmują mniej miejsca.
    Warto używać rolki do czyszczenia ubrań, szczególnie ciemnych, na których widać każdy paproch. Gdy nie mamy pod ręką rolki możemy użyć taśmy brązowej pakowej owinąć ją wokół dłoni tak aby ta lepka strona była na zewnątrz i lekko dociskać do materiału, tak pozbędziemy się niechcianych paprochów.
    Używam golarki do ubrań, które są zmechacone lub zwykłej maszynki do golenia.
    Część ubrań, szczególnie eleganckie sukienki i wełniany płaszcz, trzymam w foliowych pokrowcach, które także chronią przed molami i kurzem.
    Delikatne materiały, lub trudne zagniecenia prasuję przez zwilżoną chusteczkę lub bezpośrednio pryskam wodą z żelazka.
    Większość tych rzeczy wyniosłam z domu rodzinnego. To właśnie mama i babcia odkąd pamiętam wpajały mi jak dbać o ubrania. Mam nadzieje, że choć niektóre metody znajdą inspirację w innych domach. Naprawdę warto, aby cieszyć się ulubionymi ubraniami jak najdłużej.

    Serdecznie pozdrawiam!

  50. Anna

    17 listopada 2015 12:11, Odpowiedz

    Witaj Karolinko!

    Ja także jak większość kobiet, dbam o swoje ubrania. Mam kilka sprawdzonych metod, które ułatwiają mi życie, ale o części nie będę wspominać, bo są zbyt oczywiste. Natomiast, nie wiem czy słyszałaś o orzechach piorących? Ja po raz pierwszy natrafiłam na nie gdzieś w telewizji. Skusiłam się i postanowiłam wypróbować. Nie dość, ze jest to bardzo ekologiczna metoda (bo raz użyte orzechy możemy ponownie wykorzystać, a wodą z prania możemy nawet podlać kwiaty!), to dodatkowo ubrania stają się wyjątkowo miękkie, wręcz jedwabiste w dotyku. Orzechy świetnie radzą sobie z wszelkimi plamami, a my nie musimy traktować naszych tkanin czymś chemicznym, co zawsze po pewnym czasie niszczy je… Jedynym minusem, jak dla mnie, może być zapach. Jest on dość świeży, ale „bezpłciowy”. Ja natomiast lubię, gdy mój ulubiony sweter czy bluzka ładnie pachnie lawendą. Co wtedy robię? Dodaję kilka kropel ulubionego olejku eterycznego do prania. Efekt zawsze mnie zadowala! Inną kwestią jest też to, że ubrania, których aktualnie nie noszę (bo nie jest to sezon na nie), zamykam w próżniowych woreczkach. Mam pewność, ze nic złego się z nimi nie stanie. Nie prawdą jest też to, aby ubrania często wietrzyć. Owszem, raz na jakiś czas jest to wskazane. Ale jeśli będziemy robiły to zbyt często, a do tego jeszcze wywiesimy je na dworze bądź w łazience, to możemy być pewne, że ubranie przesiąknie nieprzyjemnym zapachem, pod wpływem wilgoci. Także musimy być ostrożne. :) Nieprzyjemnego zapachu możemy pozbyć się dosypując trochę sody oczyszczonej do prania bądź wkładając je (w woreczku, torebce) na kilka godzin do zamrażarki, a najważniejsze – każde ubrania porządnie wysuszyć zaraz po wyjęciu z pralki. Innym, dość nietypowym sposobem na przedłużenie żywotności mojej garderoby, jest natłuszczanie wazeliną skórzanych wyrobów (kurtki, butów, torebki). Jeśli zauważymy jakieś zarysowanie bądź wgniecenie na nich, należy niewielką ilość wazeliny rozprowadzić w tym miejscu. Wówczas zarysowania stają się zdecydowanie mniej widoczne, „wtapiają się” w strukturę odzieży. Musimy też pamiętać o tym, aby swoje ubrania składać w odpowiedni sposób. To jest bardzo ważne i z pewnością przedłuży życie nie jednej kreacji. Pamiętajmy także o swojej bieliźnie! Często traktujemy ją po macoszemu. Ja staram się prać biustonosze ręcznie, ale nie zawsze mam na to czas. Tak czy inaczej, piorę je zawsze na bardzo niskich obrotach i tak, aby schły dłużej. Dopiero wtedy zachowają swój pierwotny kształt. Często też, przed praniem, wkładam biustonosze w pończochy, po to, by w trakcie prania ramiączka się nie rozciągnęły i nie wplatały w pozostałe ubrania. Na koniec jedna najważniejsza rada, porządek w szafie z pewnością przyczyni się do tego, ze nasze rzeczy będą służyły nam dłużej. Dlatego segregujmy ubrania, układajmy starannie, wieszajmy na wieszakach z odstępami, aby siebie nawzajem nie gniotły. Mam nadzieję, że ktoś także skorzysta z moich „trików ubraniowych”. Pozdrawiam serdecznie! :)

  51. Miranda

    17 listopada 2015 12:24, Odpowiedz

    Dzień dobry!
    Jestem nauczycielką wychowania fizycznego. Dlatego z konieczności ale i przyjemności ubieram się tylko sportowo. Takie ubrania nie wymagają specjalnej celebracji jeśli chodzi o pranie,prasowanie,suszenie.
    Jednak w mojej szafie jest jedna, jedyna rzecz, o którą dbam jak szalona. To czerwona, koktajlowa sukienka mojej mamy.Piękna, zwiewna, szyfonowa ze zmysłowo odkrytymi plecami i dekoltem wysadzonym delikatnymi perełkami.
    Dostałam ją od mamy w dniu wyjazdu na studia do Warszawy, mam do niej niezwykły sentyment i traktuję jak pamiątkę rodzinną.
    Kryje się pod nią również jedna z najwspanialszych chwil w moim życiu. W 2013 roku podczas wakacji mój chłopak oświadczył mi się gdy miałam na sobie właśnie tę sukienkę! Zdałam w niej prawo jazdy i obroniłam magistra. Czy można nie być uzależnionym od rzeczy,która daje tyle radości?

    Dlatego gdy przychodzi czas prania, szykuję w misce letnią wodę i delikatnie piorę w zwykłym, najtańszym szamponie familijnym,który sprawdza się świetnie, nie niszczy tkaniny a przy tym usuwa zabrudzenia. Następnie sukienkę wieszam nad wanną. Wisi tak sobie cały dzień, a dzięki temu, że jej nie wykręcam mniej się niszczy i koraliki nie odpadają. Dosusza się zawsze na suszarce do prania. W tym czasie szykuję szafę, przecieram ją z kurzu, wietrzę i stosuję woreczki zapachowe odstraszające mole.

  52. Sound bar

    17 listopada 2015 12:45, Odpowiedz

    Myślałem, że prasowanie parą wymaga drogich urządzeń na które mogą pozwolić sobie wyłącznie pralnie lub sklepy dużych marek odzieżowych, a tu proszę – takie zaskoczenie. Chyba sobie sprawię na święta taki podarunek :)

  53. Beata

    17 listopada 2015 13:16, Odpowiedz

    A ja swoje ubrania piorę, prasuję i traktuję z miłością, dokładnie tak jakbym chciała być zaopiekowana sama jak kiedyś będę potrzebować pomocy innych.

  54. Kaka

    17 listopada 2015 17:06, Odpowiedz

    Karola, ja zupełnie nie na temat ;) chciałam zapytać czy nie chciałabyś sprzedać swojego szala z Top Shopu mowa oczywiście o tym z pomponami?
    Czy pojawi sie jakas notka z must have na zime lub z jakimis inspiracjami?:)

  55. Olga

    17 listopada 2015 17:41, Odpowiedz

    Moim małym trikiem dzięki któremu swetry wełniane (bądź inne z naturalnych włókiem) zawsze są mięciutkie a do tego obłędnie pachną jest dodanie do małej ilości wody kilka kropel ulubionego olejku (do włosów/twarzy) np olejek makadamia czy różany a następnie zanurzenie w niej swetra na kilkanaście minut. Oczywiście kolejnym krokiem jest lekkie wyciśnięcie ubrania z wody i suszenie go na płasko. GOTOWE ;).

  56. Asia

    17 listopada 2015 18:01, Odpowiedz

    Białych ubrań nie należy prasować, gdy mają „zalegać” w szafie. Prasowanie powoduje żółknięcie bieli. Aby zachować ich śnieżnobiały kolor, powinno się je prasować bezpośrednio przed założeniem.
    Dodatkowo po praniu delikatnych ubrań, wieszam je na wieszaki. Pomaga mi to uniknąć zagnieceń czy „odciśnięcia” się klamerek.

  57. Mariola

    17 listopada 2015 18:19, Odpowiedz

    Moja rodzina liczy trzy osoby, więc jako mama i żona dbam o ubrania wszystkich członków rodziny. Mam fioła na punkcie segregacji ubrań do prania. Lubię ubierać białe bluzeczki mojej córce, więc przy praniu zasada jest jedna: białe pierzemy tylko z białymi. Wtedy jest duża szansa, że nie poszarzeją. Wystarczy jedna rzecz, np. skarpetka w innym kolorze i po sprawie.Wiadomo dziecko często coś poplami, wtedy radą jest wybielacz.
    O tej porze roku nosimy grube swetry, które często musimy prać ręcznie. Rzeczy prane w ten sposób nie łatwo jest odcisnąć z wody. Moim sposobem jest rozłożenie dużego ręcznika ( ja mam tylko do tego przeznaczony), rozkładamy na nim sweter, rolujemy ręcznik i delikatnie wykręcamy we wszystkie strony. Ręcznik świetnie wsiąka wodę i po rozłożeniu spokojnie możemy suszyć ubranie a woda już nam nie kapie.
    Lubie też gdy ubrania są ładnie ułożone w szafie. Zawsze segreguję na te, które noszę w danym sezonie. Raz na kilka tygodni wyciągam wszystko i przecieram półki, bo przecież do środka tez dostaje się kurz. Wiadomo, że ubrania choć czyste ale przechowywane w szafie, np. cały sezon zimowy, nabierają specyficznego zapachu szafy dlatego warto włożyć ładną saszetkę zapachową lub po prostu mydełko.
    Jeśli zależy nam na jakimś sweterku, spodniach, na prawdę nie sprzątajmy w nim domu, nie myjmy naczyń. Przebieramy się po przyjściu do domu.
    I jeszcze jedno. Mam kilka swoich ulubionych rzeczy w czarnym kolorze. Ciężko mi wyobrazić sobie bez nich życie:) Niestety za każdym praniem kolor staje się coraz bardziej wyblakły. Kupuję wtedy zwykły barwnik do ubrań i farbuję (dostępnych jest wiele kolorów). Tak robię z moimi ulubionymi czarnymi jeansami, które w ogóle nie są zniszczone tylko trochę straciły kolor. Po takim zabiegu spodnie jak nowe.

  58. Katarzyna

    17 listopada 2015 19:25, Odpowiedz

    Jaki jest mój sposób na „przedłużanie życia” ukochanym elementom garderoby hmm… zacznę od tego, że wszystkiego nauczyła mnie mama. Po pierwsze mój dziadek uczył moją mamę, że czasami lepiej wydać więcej na dobro jakościowo ciuch i mieć na lata, teraz mama powtarza mi to samo. Lepiej mieć mniej, ale porządnie :) Również patrzę zawsze na metki, chociaż przyznam, że uwielbiam prac ręcznie. Wiele ludzi uważa to za dziwne no, ale co zrobić :) Sweterki zawsze piorę tylko w płynie do płukania, nie używam proszku. Wiem też, że nie powinno ich się często prac, dlatego czasami pod sweter nakładam cienki bawełniany t-shirt. Suszę je na płasko, na ręczniku. Bieliznę piorę w specjalnych woreczkach do tego przeznaczonych. Do czarnych materiałów używam płynu, który przedłuży ich kolor. Puchowe kurtki piorę z piłeczkami włożonymi do kieszeni tak aby puch się „nie zbił” tylko w niektórych miejscach. Nigdy nie wieszam na wieszakach swetrów, zawsze je składam. Piorę i prasuje tylko na lewej stronie.
    Dwa razy do roku robię „remanent” w mojej szafie, zimą ciuchy letnie chowam do woreczków z których odkurzaczem wysysam powietrze, a wiosną chowam ciuchy zimowe. Moim sposobem na trudne plamy jest płyn do mycia naczyń. Namaczam plamę, zostawiam na kilka minut po czym lekko trę i spłukuję. Ciuchy prasuję małym podróżnym żelazkiem, które zakupiłam wyjeżdżając na studia, fakt trzeba się trochę namachać, ale nigdy nie wyszłabym w pogniecionej koszuli.
    Pozdrawiam :)

  59. Monika

    17 listopada 2015 19:29, Odpowiedz

    Moje sposoby na „przedłużenie życia” ulubionym elementom garderoby to:
    1. Wszystkie ubrania piorę w delikatnym trybie. Proszki i płyny do prania spokojnie sobie radzą z plamami w 30 stopniach.
    2. Przed praniem spodni zapinam zamki. Guziki w koszulach jednak zostawiam rozpięte, ponieważ podczas wirowania nitki, którymi przyszyte są guziki mogą ulec dużym naprężeniom, przez co osłabiają się i łatwiej mogą się urwać. Kiedyś często gubiłam guziczki, dzięki temu sposobowi już mi się to nie zdarza ;)
    3. Piorę ubrania na lewej stronie.
    4. NIGDY nie suszę w pełnym słońcu. Kolorowe tkaniny (szczególnie te z bawełny) tracą kolor a białe mogą nabrać żółtawego odcienia.
    5. Natychmiast po zaplamieniu , zapieram plamę. Jednak zanim użyję chemicznych środków do odplamiania, zawsze próbuję najpierw naturalnych sposobów. (np. Plamy z czerwonego wina pozbędziesz się, namaczając tkaninę w wodzie sodowej, a plamy z tuszu długopisowego najlepiej przetrzeć wacikiem namoczonym spirytusem, następnie wyprać w pralce.

    Moim zdaniem najważniejszą rzeczą jest zrobienie porządku w szafie. Robię więcej miejsca na ubrania w których chodzę, a te które leżą od miesięcy oddaję lub sprzedaję. Dzięki temu ubrania nie gniotą się i dłużej zachowują swój oryginalny kształt.

    Pozdrawiam ! :)

  60. Aga

    17 listopada 2015 19:37, Odpowiedz

    Karolinko, poniżej moje sposoby:

    PRANIE

    1) Przed włożeniem do pralki zapinam guziki, suwaki i przerwacam ubrania na lewą stronę.

    2) Stosuję płyn do ciemnych tkanin, żeby zapobiec spieraniu się koloru. Jakiś czas temu odkryłam sposób na farbujące rzeczy – specjalne jednorazowe chusteczki Dr Beckmann, które zapobiegają takim nieprzyjemnym niespodziankom i absorbują kolory.

    3) Delikatne rzeczy takie jak rajstopy piorę w pralce w woreczkach na suwak, a biustonosze push up w specjalnym „stelażu” w kształcie kuli.

    4) Niedawno odważyłam się uprać puchową kurtkę z kilkoma piłeczkami w pralce. Wypełnienie zostało na swoim miejscu, nie „zbiło się” miejscowo, więc polecam ten sposób!

    5) Na plamy używam mydełka odplamiającego z naturalnymi składnikami. W Internecie jest masa sposobów domowych, ale ja lubię działać szybko i nie zastanawiać się jaką plamę mam spryskać cytryną, jaką octem czy nacierać ziemniakiem;)

    PRASOWANIE

    1) Dopasowuję temperaturę do tej polecanej na metce, ubrania z napami i aplikacjami prasuję po lewej stronie.

    2) Bardzo delikatne materiały takie jak jedwabne apaszki prasuję przez inny cienki materiał. Zdarzyło mi się, że jedwab przyklejał się do stopy żelazka i zostawały brzydkie ślady, więc wolę temu zapobiegać ;)

    PRZECHOWYWANIE

    1) Używam drewnianych wieszaków o szerokich brzegach. W szafie staram się, żeby rzeczy na wieszakach miały trochę miejsca i nie przylegały ściśle do siebie.

    2) Od jakiegoś czasu stosuję sposoby na organizację szafy Marie Kondo (kupiłam jej książkę „Magia sprzątania” po Twoim poleceniu w perełkach :) Układam rzeczy pionowo w szufladach i pudełkach, skarpetki składam zamiast rolować i rozciągać ściągacze itd. Inną sprawą jest to, że pożegnałam się po tej książce z wieloma rzeczami i dzięki temu punkt pierwszy odnośnie nie ściskania ubrań na wieszakach jest realny ;)

    Na koniec moje tricki specjalne :)

    1) Rajstopy przed pierwszym założeniem prasuję, żeby przedłużyć ich trwałość. Często noszę sukienki, a dzięki temu patentowi rajtopy (szczególnie te cienkie) nie idą już u mnie jak woda.

    2) Jeśli chodzi o buty to po sezonie pastuję je i wkładam prawidła, które pięknie rozprostowują „zmarszczki” na skórze. Po tych paru miesiącach takiego odpoczynku wyglądają prawie jak nowe.

    Pozdrawiam ciepło

    Aga

  61. Angelika

    17 listopada 2015 20:41, Odpowiedz

    Jest wiele sposób na przedłużanie życia naszym ulubionym ubraniom. Już nasze babcie przekazywały nam rozmaite sposoby i tajne triki odnawiania nieco zniszczonej odzieży. Dzisiaj mamy do dyspozycji nowoczesne sprzęty czy pralnie chemiczne, o których wspomniałaś w poście. Co z tego, jeśli zapomnimy o jednym, niezwykle ważnym elemencie.
    Uważam, że najważniejsze, to traktować ubrania z miłością. Tak samo jak troszczymy się o naszego partnera, dzieci czy ukochane zwierzątka domowe – zawsze pamiętamy o tym, aby należycie się z nimi obchodzić, zadbać o wszystkie potrzeby. Poszczególne tkaniny wymagają indywidualnego traktowania. Schludne przechowywanie i nie narażenie odzieży na czynniki zewnętrzne (na przykład domowego kota lubiącego zrzucać nasze rzeczy, aby uwić sobie z nich gniazdko do spania), jest kolejnym aspektem, który należy wziąć pod uwagę. Poza tym właśnie ta część nas, tego, co mamy na sobie, definiuje naszą osobę. Nie możemy wyjść na ulicę w pogniecionej bluzce. Osobiście stosuję się do niewielu reguł – przede wszystkim stawiam na naturę. Materiały, które mogę powiesić na wieszaku (na przykład z wyjątkiem bawełnianych swetrów) w celu wyprasowania spryskuję wodą małym atomizerem. Delikatna mgiełka, niczym poświata wodna, osadza się na ubraniu i do rana jest bez zagniotek. W czasie prania staram się wybierać delikatne proszki i płyny zmiękczające. Kiedy podróżuję, wybieram materiały, które się nie gniotą. Co tylko mogę, piorę ręcznie.
    Proste reguły, podstawowe, o których powinien pamiętać każdy.
    Buziaki!

  62. Monika

    17 listopada 2015 22:30, Odpowiedz

    Już tyle rzeczy zostało napisanych, że nie będę się powtarzać wiec tylko na poprawę humoru napiszę, że moja babcia miała niezawodny sposób przedłużenia życia ubrań ;) – po kupnie wkładała je do szafy i nigdy nie nosiła ;)

  63. Ania

    18 listopada 2015 09:23, Odpowiedz

    Do ubrań nigdy nie przywiązywalam większej wagi. W zasadzie przez większą część życia zdawałam się na mamę w kwestii kupowania ubrań, a sama ubierając się wybierałam pierwsze lepsze z szafy. Kiedy minął mi okres buntu i obojętnego stosunku do większości rzeczy, także ubrań, zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie wiem jakie rzeczy kupować i jak o nie dbać. Dużo czasu zajęło mi nauczenie się bardzo przyziemnej rzeczy jaką jest sprawdzanie składów ubrań. Jak dla mnie to 1 krok do przedłużenia życia naszej garderoby. Nie kupuję rzeczy, które już w sklepie wyglądają źle, są zmechacone czy rażą wręcz po oczach fatalną jakością wykonania (wystające nitki, krzywe szwy, lista nie ma końca). Po 2 wszystkie delikatne rzeczy i bieliznę staram się prać ręcznie, resztę według zaleceń na metce, zazwyczaj w temp 30 stopni. Po 3 kupując daną rzecz lubię dopytać w sklepie jak prawidłowo powinno się o nią dbać np jak zaimpregnowac skórzane buty. Od kiedy pytam o takie rzeczy życie stało się łatwiejsze, a ja nie boję się o to, że coś zepsuje. Jednym z najnowszych odkryć jest konieczność prania puchowych kurtek z kilkoma piłeczkami do tenisa ziemnego-kuleczki w pralce nie pozwolą, aby podczas prania puch zbierał się w jednym miejscu. Moje życie zrewolucjonizowal jednak najbardziej sposób dbania o ukochane jeansy. Trzeba prać je możliwie jak najrzadziej, w zimnej wodzie i odwrócone na lewą stronę, najlepiej w samym płynie do prania (nie proszku, jest zbyt agresywny dla koloru i bez płynu do płukania który źle wpływa na żywotność tkaniny). Przed pierwszym praniem dobrze jest też zamoczyc je w wodzie z octem-także pomaga utrzymać kolor na dłużej. Później wystarczy tylko cieszyć się idealnym wyglądem swoich jeansów przez długi czas :-)

  64. Ola

    18 listopada 2015 16:56, Odpowiedz

    Każdy moje ubranie posiada duszę i nie jest tylko zwykłą szmatką, ale czymś unikatowym samym w sobie :) … bo ubierając daną rzecz czuję się w niej wyjątkowa, bo poprawia mi ona humor, bo przynosi na myśl najlepsze wspomnienia. Dlatego moje perełki zasługują na najlepsze traktowanie, a ja z chęcią przedłużam ich życie po prostu dumnym noszeniem ich i prezentowaniem światu. Bo nic tak nie zabija jak nuda, czyli wieczne leżenie głęboko na dnie szafy!

    Pozdrawiam serdecznie Karola :)

  65. Natalia K.

    18 listopada 2015 19:42, Odpowiedz

    Z tego względu, iż nie chciałabym powtarzać wszystkich podanych w filmie oraz w powyższych komentarzach sposobów na pielęgnację ubrań, napiszę tylko o jednym, ale takim, który i mnie samą zaskoczył ;)
    Mój sposób na pranie puchowych kurtek to włożenie do pralki razem z kurtką trzech tenisowych piłeczek.
    Kurtka dzięki temu nie jest zbita, a pióra dalej grzeją mnie równomiernie w takie dni, jakie nadchodzą coraz szybciej!

    Pozdrawiam serdecznie, Natalia K.

  66. ewa

    19 listopada 2015 13:06, Odpowiedz

    Nie chcialabym powtarzac sposobow juz wymienionych, gdyz wiekszosc z nich stosuje obecnie..ale mam maly ‚trick’ na male wypadki, a mianowicie – swieze plamky po kawie, herbacie, winie, dlugopisie, krwi i wszelakie inne male uporczywe i przykre niespodzianki mozna natychmiastowo i bardzo skutecznie usunac mokra husteczka do higieny intymnej:) sposob wielokrotnie sprawdzony i wierzcie mi dziala za kazdym razem.

  67. Marta Drężek

    19 listopada 2015 16:14, Odpowiedz

    Hej,
    *Moim sposobem na lepsze i szybsze prasowanie ciuszków jest dodanie do wody (destylowanej) w żelazku płynu do płukania. Dzięki temu nasze ubrania pachną niesamowicie ;)
    *Jeżeli stanie się najgorsze i poplamię coś to zawsze korzystam z mydełka do odplamiania firmy Dr. Beckmann, które działa, na prawdę działa!!!;)
    *Mogę jeszcze podzielić się tym, że każdy zacinający się zamek błyskawiczny można posmarować świeczką co ułatwi jego otwieranie i zamykanie.

  68. Gabby

    20 listopada 2015 00:14, Odpowiedz

    Spokojny i ciekawy filmik :) Ja przede wszystkim staram się dobierać wieszaki tak aby pasowały pod dane ubranie. Te grubsze staram się przypasować do płaszczy i kurtek, a cienkie do bluzek, koszul i zwykłych koszulek. Często też robię pranie ręcznie, a w szczególności piorę tak moje ulubione ubrania, żeby mieć je jak najdłużej, staram się trzymać je z daleka od pralki, nawet piorąc w najniższej temperaturze. W szafie zawsze dbam o porządek, swetry, spodnie, sukienki i spódnice mają swoje miejsce, zawsze kiedy potrzebuję daną rzecz wiem, gdzie się znajduje i z łatwością mogę dopasować do niej kolejną część ubioru. Mam też oddzielne miejsce na ubrania, które są moimi ulubionymi lub te na które wydałam troszkę więcej pieniędzy. Staram się nie trzymać ich wtedy razem z tymi, które noszę na co dzień. Jeśli chodzi o prasowanie, zawsze prasuję ubrania na „lewej” stronie, nawet wtedy kiedy nie jest to wymagane, często też prasuję przez „babciną chustkę”, tak, aby nie uszkodzić danej rzeczy, a ładnie ją wyprasować. W szczególności prasuję tak delikatne ubrania. Oczywiście robię przegląd wszystkich moich ubrań na dany sezon i o wszystkie staram się dbać tak samo przez cały rok. Pozdrawiam :)

  69. Inka

    20 listopada 2015 14:53, Odpowiedz

    Należę do osób, które po powrocie do domu od razu przebierają się w ubrania robocze- wygodne, nie krępujące ruchów, miękkie i pachnące :) Nie lubię jednak, wkładać raz ubranych rzeczy, z powrotem do szafy. Dlatego na ubrania, które nie kwalifikują się jeszcze do prania, mam oddzielną mam nadprogramową oddzielną szafkę. Nigdy nie wieszam swetrów na wieszakach, leżą sobie wygodnie w szufladzie, gdzie nie tracą kształtu. Ponadto piorę je ręcznie w szamponie dla dzieci i odrobinie mydła.
    Uwielbiam zapach kosmetyków dla dzieci, dlatego układam na pułkach i szufladach z bielizną pachnące, dziecięce mydełka. Aby zabezpieczyć garderobę przed ewentualnymi szkodnikami, wkładam do szafy saszetki z suszoną lawendą. Skórzane kurtki i buty natłuszczam pastą lub kremem Nivea. Ubrania w tym samym kolorze, staram się wieszać naprzemiennie z innymi kolorami, tak abym w pośpiechu mogła sięgnąć akurat po tę rzecz, o którą mi chodziło. Do usunięcia upierdliwych zanieczyszczeń używam soku z cytryny bądź wody utlenionej i przepieram je najpierw w chłodnej wodzie. Delikatne tkaniny prasuję przez cienką chustę lub ręcznik. Aby ułatwić sobie tę czynność, wszystkie ubrania starannie strzepuję po wyciągnięciu z pralki i wieszam równo na suszarce, bądź w przypadku koszul – na wieszakach. Garderobę zawsze suszę z dala od kuchni, tak aby nie nasiąkała niechcianymi zapachami :) Ubrania po domu, spryskuję perfumami, których nie używam na co dzień, bo były np. nietrafionym prezentem czy przelotną fascynacją :)

  70. Iwona

    20 listopada 2015 20:18, Odpowiedz

    Cześć :)
    „Przedłużenie życia” Naszej garderobie…hmm…
    Czytając wcześniejsze komentarze, można stwierdzić, że temat został wyczerpany. Sposobów jest baaardzo dużo i nie wątpię, że każdy z nich jest doskonały dla Naszych ubrań :)
    Praktycznie każda odpowiedź dotyczy „przedłużenia życia” ubrań, które nosimy na co dzień lub sposobów ich przechowywania w szafie by nie straciły na wartości.
    Ja chciałam poruszyć temat nieco z innej perspektywy. Mianowicie, moja praca wiąże się z licznymi wyjazdami różnymi środkami transportu, najczęściej są to samoloty, albo pociągi. Spotkania, na które jeżdżę wymagają ode mnie nieskazitelnego wyglądu. Jeżeli chodzi o makijaż to nie ma z tym problemu, kilka ruchów pędzlem i moje zmęczenie po podróży zostaje zakamuflowane:) Gorzej jest jednak z ubraniami. Te zaś po kilkugodzinnej, niekiedy kilkunastogodzinnej podróży często nie nadawały się nawet do wyjścia na kawę ze znajomymi, a co dopiero na ważne spotkanie. Jednak życie nauczyło mnie jak radzić sobie z tym problemem. Dlatego też chciałam opisać kilka sposobów na „przedłużenie życia” moich ubrań w podróży.
    Ubrania, które najczęściej mi towarzyszą w podróży są bardzo eleganckie. Największą trudność od zawsze sprawiało mi zapakowanie żakietów oraz koszul…Ta czynność zawsze podczas pakowania przyprawiała mnie o ból głowy. A jeszcze większe rozczarowanie towarzyszyło mi gdy skapowałam do walizki moje świeżo wyprane i wyprasowane rzeczy, a po dotarciu do celu były one w masakrycznym stanie. Ale już potrafię sobie doskonale z tym poradzić :)
    Moim najskuteczniejszym sposobem na pakowanie żakietów jest przewrócenie ich na lewą stronę, a następnie złożenie na pół, tak aby poszewka znajdowała się na wierzchu. Natomiast jeżeli chodzi o składanie koszul to składam je tak jak robią to w sklepie, to jest najskuteczniejszy sposób chociaż nie daje on 100% gładkości ubrań, to i tak koszule wyglądają nieźle. Oprócz prawidłowego złożenia rzeczy, bardzo ważne jest położenie ich na górze bagażu, tak by jak najmniej rzeczy na nie naciskało. Kolejna ważna czynność przy pakowaniu to składanie ubrań jedne na drugie czyli np. położenie spodni do koszuli i dopiero potem złożenie jej. Tak poskładane ubrania wkładam do dużego worka strunowego, który przez kilka godzin wypełniony powietrzem chroni ubrania przed naciskiem innych rzeczy.
    Tak zapakowane ubrania nadają się do założenia zaraz po podróży. Dzięki tej metodzie mogę w się zrelaksować podczas podróży, a nie zaraz po przyjeździe biegać z żelazkiem w obawie, że spóźnię się na spotkanie.
    Pozdrawiam :)

  71. Karolina

    20 listopada 2015 20:22, Odpowiedz

    Karolino :)
    Staram się bardzo dbać o moje ciuchy, bo nieodpowiednia pielęgnacja sprawia, że stają się porozciągane, wyblakłe. Po prostu mało przyjemne dla oczu :) Zaczynając od prania… Mam kilka zasad, piorę osobno białe, czarne i kolorowe rzeczy. Każde pierwsze pranie wykonuję ręcznie przede wszystkim żeby sprawdzić czy dana tkanina bardzo barwi jeśli jest kolorowa ;) Patrzę na metki i stosuję się do podanych temperatur. Bieliznę piorę ręcznie z pomocą szarego mydełka ;) Kocham kiedy moje ciuchy pięknie pachną. Niestety wszystkie te płyny są strasznie napakowane chemię, która nie jest przyjaźnie nastawiona dla naszej skóry :) Moja mama przekazała mi mały sekret ;) Sama robię płyn do płukania ;) Mieszam ocet (pół szklanki) do tego dosypuję sodę oczyszczoną ok 2,5 łyżeczki i kilka kropelek olejku eterycznego :) Przepięknie jest mieć ciuchy, które pachną pomarańczą czy lawendą i przy tym są niezniszczone a wręcz takie delikatne :) Oczywiście przeglądam moje ciuchy na wiosnę i na zimę, używam tylko drewnianych wieszaków tych z Ikei (są takie proste i bardzo mi się to podoba). Jeśli chodzi o prasowanie to jeśli mam jakąś delikatną rzecz to prasuję ją przy użyciu papieru do pieczenia ;) tak tak, dzięki temu nie robię żadnych plam jeśli zdarzy się, że woda troszkę się skropi z żelazka :) To wszystko ;)

  72. Karolina

    20 listopada 2015 22:59, Odpowiedz

    W życiu każdego z nas istotną rolę odgrywa wygląd. Każdy z nas chce wyglądać i czuć się dobrze. Poprzez ubiór człowiek wyraża swoje wnętrze. To jak wyglądamy wpływa na to jak postrzegają nas inni. Dlatego powinniśmy dbać o swoje ubrania tak jak dbamy na co dzień o siebie.

    Przy pielęgnacji swoich ubrań staram się nie zatracić również dbałości o nasze środowisko. Ubrania staram się prać dopiero wtedy kiedy naprawdę tego wymagają. Do prania używam ekologicznych orzechów piorących. Ubrania staram się prać w niskich temperaturach, a także dosyć często robię to ręcznie. Plamy wywabiam na bieżąco mydełkiem odplamiającym, delikatnym dla środowiska. Używam go również do odplamiania kołnierzyków zabrudzonych od pozostałości makijażu. Swetry kaszmirowe piorę w delikatnym szamponie do włosów. Jakiś czas temu znalazłam idealny sposób aby przedłużyć życie swoich jeansów. Zawsze miałam z tym problem, ponieważ spodnie po praniu były sztywne, traciły swój kształt oraz bardzo szybko spierał się z nich kolor. Mianowicie wkładam je do plastikowego, hermetycznie zamkniętego worka, następnie przechowuję je w zamrażalniku przez 2 dni. Niska temperatura usuwa nieprzyjemny zapach i zabija bakterie, dzięki temu sposobowi mogę się cieszyć swoimi idealnymi jeansami dłużej! Ważny jest również sposób suszenia rzeczy. Koszule i żakiety (nie wymagające prania chemicznego) zawsze susze na dobrze wyprofilowanych wieszakach, swetry i „lejące” się bluzki susze rozłożone na płasko aby nie straciły swojego kształtu. Ubrania prasuję zawsze na lewej stronie, aby uniknąć późniejszego świecenia się tkaniny. Zwracam również dużą uwagę na przechowywanie moich ubrań. Płaszcze poza sezonem, a także sukienki na tak zwane „wielkie wyjścia” przechowuję w specjalnych pokrowcach, co chroni je m.in. przed kurzem, w szafach zawsze trzymam płócienne woreczki wypełnione suszoną lawendą, której zapach bardzo lubię a dodatkowo odstrasza on mole.

    Myślę, że żelazko parowe jest bardzo dobrą alternatywą dla klasycznych żelazek, ponieważ prasowanie za pomocą pary przyczynia się do zachowania przez jeszcze dłuższy czas idealnego wyglądu naszej garderoby. Przyczynia się również do zmniejszenia częstotliwości prania ubrań, szczególnie tych których zbyt często nie pierzemy na przykład płaszcze, usuwa nieprzyjemne zapachy związane z naszym otoczeniem (zapach smażenia, dymu tytoniowego i wiele innych). Pozwala na wyprasowanie nawet najcięższych zagnieceń lub rozprostowania bluzek czy sukienek o niestandardowych krojach (na przykład wszelkiego rodzaju zakładki, plisy, drapowania itd.) Dzięki tym cechom możemy czuć się i wyglądać dobrze przy niewielkim nakładzie czasu.

    Pozdrawiam, Karolina :)

  73. Magdalena

    21 listopada 2015 10:03, Odpowiedz

    Cześć Karolino:)

    poczytałam sobie wiele komentarzy i same w sobie są warte wzięcia udziału w konkursie (kopalnia wiedzy). Oczywiście stosuje te, czy tamte metody ale chyba nikt nie wspominał o:

    1. Kiedy nosimy torebki to często bywa tak, że ukochany płaszcz jest zmechacony w miejscu, gdzie noszona na ramieniu torba o niego ociera przy chodzeniu. Czasem jest tak, że mamy jasną torebkę a ona robi się ciemna i zatarta od ubrań. Dlatego zawsze nosze torebkę w zgięciu łokcia. To przedłuża zarówno jej trwałość, jak i moich ciuchów.

    2. Kobiety które prowadza auta wiedzą, jak strasznie wyglądają po tym buty (szczególnie w przypadku obcasów czy koturn). Pięty są starte od dywanika, pedałów i to w dodatku nierównomiernie (prawa noga od gazu bardziej). Dlatego mam specjalne buty w aucie do prowadzenia i zawsze je przebieram, żeby nie zniszczyć moich ukochanych skórzanych butów.

    3. Kocham czarne dżinsy. Niestety one z czasem blakną. Kiedy kupuje nowe piorę je z tymi starymi, żeby choć część barwnika wypłukanego z pierwszych osiadła na drugich:)

    Pa;))

  74. kwiatek33

    21 listopada 2015 16:45, Odpowiedz

    Ja od siebie dodam jeszcze moje cztery sposoby na przedłużenie życia ubraniom i butom w naszej garderobie. Po pierwsze, aby przedłużyć życie naszym dżinsom, najbezpiecznej jest je włożyć w specjalnym woreczku do zamrażarki. W ten sposób pozbędziemy się nieprzyjemnych zapachów, nie ryzykując odbarwienia.
    Kolejnym (i najtańszym) sposobem na pozbycie się niechcianych kłaczków z czarnych ubrań (w szególności z czarnych spodni) jest używanie do ich czyszczenia szerokiej taśmy klejącej. Wystarczy uciąć dwa kawałki taśmy. Przyklejając i odrywając je do tkaniny usuwamy klaczki. Odkąd odkryłam ten sposób, dużo szybciej (ok. minuty) i łatwiej jest mi zadbać o czarne ubrania.
    Z czasem używanie butów może pojawiać się w środku niezbyt przyjemny zapach, który ciężko jest usunąć, bo przecież nie zamoczymy w całości naszych ulubionych butów, bo nawet te najlepszej jakości mogą z tej kąpieli nie wyjść cało. Moim trikiem na pozbycie się tego problemu jest włożenie do środka butów płóciennego woreczka, z sypką herbatą, do której uprzednio wlejemy kilka kropelek lawendowego olejku eterycznego. Dzięki temu nasze obuwie będzie nie tylko zadbane z zewnątrz ale i w środku.
    Ostatnim sposobem jaki mam do przekazania jest trik na usuwanie przyklejonej gumy do żucia z naszych ubrań. Czasem może nam się zdarzyć (szczególnie podróżując komunikacją miejską), że usiądziemy na niezauważonej przez nas gumie do żucia. Wtedy jedynym ratunkiem na uratowanie naszego płaszcza, czy sukienki jest przyłożenie na nią kostki lodu, tak aby guma zamarzła. Wtedy musimy sięgnąć po tępy nóż, którym bez problemu powinniśmy usunąć gumę.
    To są moje porady, które bardzo ułatwiają mi przedłużenie życia moim ulubionym częścią garderoby. Nie ukrywam, że bardzo chciałabym wygrać steamer, ponieważ w zeszłym tygodniu, przeglądając szafę mojej babci natknęłam się na zupełnie nowy i nieużywany kaszmirowy płaszcz. Bardzo się ucieszyłam, bo od dawna chciałam taki mieć, lecz na razie nie byłoby mnie na taki stać. Ten steamer bardzo by mi ułatwił dbanie zarówno o niego jak i o moje ukochane wełniane sweterki. Niesamowite co mogą kryć w sobie stare meble.

  75. Karolina89

    21 listopada 2015 16:47, Odpowiedz

    Hej,
    Super filmik bardzo przydatny;-)
    Sposoby dbania o ubrania podpowiedziala mi moja tesciowa z Lotwy;)
    1. Gdy nie posiadamy golarki do ubran a zwyklej maszynki do golenia boimy sie uzywac to dobrym sposobem jest wziasc stara ostra szczotke do ubran wlozyc ja w ponczoche albo do rajstopy i czyscic rozlozone ubranie.
    2. Ubrania welniane i bawelniane po ubraniu zawijamy w recznik, spowoduje to wsiakniecie zbednej wody w recznik.
    3. Jezeli sweter w praniu sie skurczyl nalezy zamoczyc go w 5l wody zmieszanej z 3 lyzkami wody utlenionej, porozciagac w rozne strony i pozostawic do wyschniecia na rozlozonym reczniku.
    4. Ubrania skorzane lubia przestrzen, nalezy je zatem tak wieszac w szafie by nie byly scisniete z innymi ubraniami i dodatkowo wieszac je w specjalnych pokrowcach . By zniwelowac zapachy spryskujemy ubrania skorzane ulubionymi olejkami eterycznymi.
    5. Nowe ubrania i obuwie zamszowe spryskujemy preparatem przeciwdeszczowym, ulatwi to dalsze dbanie o zamsz i spowoduje ze ubranie bedzie dluzej wygladalo na nowe.
    Ja od kilku lat tak dbam o ubrania. Jestem w pelni zadowolona i ciesze sie ze slicznych ubran ktore sa ze mna od kilku ladnych sezonow.
    Pozdrawiam;)

  76. Ania

    22 listopada 2015 23:10, Odpowiedz

    Ważnym elementem garderoby są buty. Aby zawsze wyglądały elegancko i służyły nam jak najdłużej warto zadbać o ich przechowywanie. Polecam przechowywać każdą parę w oddzielnym pudełku, wysłanym delikatnym materiałem lub bibułką. Buty z wysoką chlewką warto jest wypchać np gazetami, aby uniknąć zniekształcenia materiału. Nieduposzczalne jest, aby chować do szafy buty, których wcześniej nie wyczyściliśmy i nie wypastowaliśmy.pozdrawiam serdecznie :)

  77. Oliwia

    22 listopada 2015 23:28, Odpowiedz

    W dbaniu o ubrania przede wszystkim pamiętam o metkach. Przecież w końcu po coś są umieszczane na naszych ubraniach ? :) Warto z nich korzystać, prać tkaniny w odpowiedniej temperaturze i odpowiednim proszku. Tańsze produkty nie zawsze się sprawdzają, warto używać dobrych proszków do prania, których skład nie zaszkodzi ubraniom. Pranie ręczne jest czynnością, którą wykonuję bardzo często. Jest delikatniejsze od prania w pralce, chociaż wymaga większego wkładu. Woda musi być letnia, aby pod wpływem gorącej temperatury ubrania nie zmechaciły się. Podczas ręcznego prania wybieram środki niskopieniące się i najlepiej płynne, gdyż lepiej się rozpuszczają i łatwiej jest je wypłukać. Po wypraniu delikatnie wyciskam wodę i natychmiast rozwieszam ubranie lewą stroną. Po wyschnięciu prasuję ubrania również na lewą stroną. Po czym układam je w szafie, spodobał mi się pomysł Mari Kondo na układanie rzeczy w szafie :). Całkowicie zrezygnowałam z plastikowych wieszaków, przez które nie raz moje ubrania uległy uszkodzeniu. Teraz, wybieram jedynie grube, drewniane wieszaki. Ubrania o większej wartości lub wymagające większej dbałości oraz te których używam bardzo rzadko umieszczam w ” pokrowcach” na ubrania. Do szafy często wkładam saszetkę z ulubionym zapachem. Kiedy zauważam, ze ubrania obierają się, nie zwlekam i sięgam po rolkę do ubrań, która skutecznie pozbawia je pyłków, paproszków i nitek.
    „ Przedłużanie życia ” elementom garderoby z poszczególnych materiałów :
    1.Wełnie i dzianinom, czyli swetrom. Dużą wadą niektórych swetrów jest ” gryzienie „. Aby się go pozbyć sięgam po odżywkę do włosów, firmy Ziaja. Płucze sweter w wodzie rozpuszczonej z tą odżywką, pozostawiając go na 30 minut. Dzięki temu skutecznie udaję mi się pozbyć nieprzyjemnego ” gryzienia” . Niekiedy używam także golarki, maszynki do ubrań, pumeksu – przedmiotów, które ściągają zmechacony puch.
    2.Ubrania z jedwabiu – wymagają delikatnego prania i suszenia.
    -Aby ochronić przed żółknięciem biały jedwab należy przez godzinę moczyć go w mleku.
    – Aby uniknąć zafarbowania tkanin ( głownie chusty i szaliki ) – pranie w letniej wodzie z mydłem, płukanie w wodzie z dodatkiem cukru lub prać w wystudzonym wywarze z gotowanych kilka minut otrąb pszennych.
    – Aby nadać świeżości jedwabnym ubraniom – czterokrotne płukanie, ostatnie powinno odbyć się w wodzie z dodatkiem kawałka cukru i dużej ilości soku z cytryny.
    3. Ubrania z jeansu – spodnie prać możliwie jak najrzadziej, wrzucać je do pralki przewrócone na lewą stronę, unikać suszenia w świetle, który może rozjaśnić jeans. Do płukania spodni możesz dodać niewielką ilość octu.
    4. Koszule – prać ręcznie, koszule do wyschnięcia wieszać na drewnianych wieszakach. Prasować koszule delikatnie wilgotne, lub używać żelazka z funkcją pary.
    5. Skórzane ubrania – wycieranie materiału wilgotną ściereczką i dokładne wytarcie skóry do sucha. – Aby nadać połysk skórzanym butom- nacieranie jej wewnętrzną stroną skórki od banana i wypolerowanie.

  78. Dziewczyna z lasu

    23 listopada 2015 10:29, Odpowiedz

    Witaj Karolinko,

    w mojej szafie nie ma wielu ubrań, raczej stawiam podobnie jak Ty na rzeczy wysokiej jakości, a co za tym idzie w dość wysokiej cenie, więc motywuje mnie to mocno, żeby o nie dbać. Używam wyłącznie delikatnych płynów do prania (proszku nawet nie mam w domu), ubrania przez dużą część roku suszę na świeżym powietrzu. Uwielbiam, gdy pachną wiatrem, który nie kłóci się później z moimi perfumami. Ręcznie piorę bardzo delikatne rzeczy, jak np. kaszmirowe swetry (jak na razie całe dwa w mojej „kolekcji”). Pilnuję, by temperatura wody do prania i płukania była możliwie podobna. Dzięki temu wiem, że rozmiar pozostanie bez zmian. Mam kilka jedwabnych szali i bluzeczek, które również piorę ręcznie. Mój sposób na pranie jedwabiu to… krótkie pranie. Namaczanie i zostawienie tego materiału w wodzie z detergentem gwarantuje, że wzory się rozleją, a w najlepszym wypadku powstaną zacieki. Podobne ryzyko jest już na etapie suszenia, więc staram się je maksymalnie przyspieszyć, a robię to tak: rozkładam ręcznik, kładę na nim upraną rzecz i roluję jak sushi. Na koniec lekko dociskam. Ręcznik jest zupełnie mokry, a szalik czy bluzka prawie zupełnie sucha.

    Jeszcze jeden drobiazg: kiedy piorę ręcznie, robię to w rękawiczkach, bo najbardziej zadbane ubranie nie zastąpi zadbanych dłoni :)

    Pozdrawiam ciepło!

  79. Marta

    23 listopada 2015 13:10, Odpowiedz

    Czy to są rzeczy do kuchni, do sypialni, rzeczy dla dzieci czy po prostu ubrania i kosmetyki dla samej siebie… dbam o nie najlepiej jak potrafię, wkładam całą siebie i cale serce… bo wiem, jak ciężko musiałam pracować na każdą rzecz z osobna. Tak jak i Ty, Karolina, staram się zwracać uwagę na jakość i trwałość rzeczy, to jest klucz do sukcesu, aby każda z tych rzeczy starczyła nam jak najdłużej.

    Mam wiele takich sposób, dzięki którym moje życie staje się łatwiejsze, ale na pewno jednym z nich – niezawodnym – jest powieszenie koszuli na wieszak (najczęściej męża:)) wyciągniętej prosto z pralki.
    Podczas suszenia koszula, która wisi na wieszaku, od razu przybiera swoich wyjściowych kształtów :)

    Buziaki, przyjemnego i ciepłego poniedziałku!:*

  80. Michalina

    23 listopada 2015 16:09, Odpowiedz

    Karolino tak naprawdę od niedawna zaczęłam zwracać uwagę na jakość a nie ilość ubrań dzięki Tobie. Ubrania wieszam na porządne wieszaki a nie jakieś tam tandetne plastikowe.Mam parę rzeczy wełnianych które suszę na płasko. Moje ulubione rzeczy piorę ręcznie. Moim sposobem na wyprasowanie ubrań jest powieszenie ich w łazience po kąpieli. Para unosząca się w powietrzu sprawia że do rana mamy ubrania jak wyprasowane żelazkiem! Ten sposób przekazała mi moja babcia:)

  81. Mały chemik :)

    23 listopada 2015 21:53, Odpowiedz

    Jako, że jestem studentką farmacji i na co dzień zajmuję się wykonywaniem doświadczeń (m.in. syntezą leków), to nie mogłam się powstrzymać i nie zorganizować sobie małego laboratorium w domu. :D Swoje proste, a przede wszystkim bezpieczne doświadczenia przeprowadzałam z materiałów szeroko dostępnych. W taki oto sposób pomysł padł na aspirynę- z którą nomen-omen będę miała styczność podczas swojej przyszłej pracy zawodowej. Nie od dziś wiadomo, że ester kwasu acetylosalicylowego ma szerokie zastosowanie w medycynie, stąd postanowiłam zbadać jego wpływ na trwałość plam z potu na ubraniach. Przygotowałam biały T-shirt z żółtymi plamami po pocie pod pachami, będący moją próbą badaną oraz śnieżnobiały, nowy T-shirt stanowiący próbę kontrolną. Następnie 2 tabletki aspiryny rozpuściłam w 150ml ciepłej wody i nałożyłam na plamy z potu. Koszulki pozostawiłam na 3 godziny w identycznych warunkach temperaturowych. Po upływie określonego czasu sformułowałam wniosek: aspiryna usuwa plamy z potu oraz eliminuje nieprzyjemny zapach. W taki oto sposób zwykłe doświadczenie stało się moim sposobem na „przedłużanie życia” ubraniom. Zmodyfikowałam je jeszcze po przez pranie odzieży po takich zabiegach w pralce z dodatkiem płynu do prania. Fakt, że etap prania nawiązuje do farmacji, będącej moją pasją, sprawił, że cały ten proces wykonuję (o dziwo!) z przyjemnością. :)))

    Pozdrawiam,
    mały chemik ;)

  82. GentleDove

    23 listopada 2015 22:52, Odpowiedz

    Cześć,
    Mam wrażenie, że wszystkie metody, które stosuję, aby dbać o swoje ubrania zostały już wymienione, a więc nie będę oryginalna. :) Grube swetry piorę ręcznie: delikatnie wyduszam, płuczę i pozostawiam na kilkanaście minut w zmiękczaczu.Po czym delikatnie wykręcam rozkładam ręcznik płasko na suszarce, a na nim sweter i pozostawiam do wyschnięcia. Piorąc inne, delikatne rzeczy stosuję tę samą metodę. Natomiast spodnie (jeansy) piorę w 30 stopniach nie dodając zmiękczacza, bo to je niszczy. Kiedy ciemne spodnie lub inne rzeczy zaczynają puszczać kolor przed praniem namaczam je w occie rozpuszczonym w letniej wodzie lub sodzie oczyszczonej (30 min. do 60 min.), a następnie piorę – to sprawi, że rzeczy zachowają kolor na dłużej. Generalnie wszystkie rzeczy przechowuję złożone w szafie, prócz koszul, sukienek, płaszczy i kurtek, które wieszam na solidnych wieszakach. Mam w zwyczaju wkładanie zapachowych mydeł do szafy, co sprawia, że zawsze otwierając szafę wita mnie przyjemny zapach. Uskuteczniam też częste zostawianie szafy na wpół otwartej, co zapewnia przepływ świeżego powietrza i nie zaleganie nieświeżego. Moim zdaniem chyba nie jest najważniejsze to, aby mieć ciuchy dobre jakościowo, bardzo drogie (to takie najczęściej otaczamy szczególną opieką i pielęgnacją). Uważam, że trzeba dbać o każdą rzeczy, którą posiadamy. Dbanie jest efektem doceniania tego co się ma, nie każdy może pozwolić sobie na bardzo kosztowne rzeczy, co nie oznacza, że nie może czuć się dobrze w tym co ma. Jeżeli docenimy to co posiadamy, nie skupiamy się na tym czego nie mamy, co bardzo chcielibyśmy mieć. Niby taka zwykła, mało znacząca sprawa – dbanie o własną „szafę”. Jednak mam wrażenie, że to rzutuje na inne aspekty naszego życia. Dbając o drobne małe rzeczy (np. buty) możemy nauczyć się dbać o osoby, na których szczęściu nam zależy. Zależy nam przecież na tym żeby „wyglądały dobrze” i „były z nami bardzo długo”? Żeby dbać trzeba umieć doceniać to co się ma. Wcale nie znaczy, że jeśli masz niewiele, nie możesz dbać o ubrania, które masz. Możesz także zadbać o siebie, nie co miesiąc do kosmetyczki czy do fryzjera, nie robiąc własnych zakupów. Oznaką zadbanych „rzeczy” wcale nie jest ich cena. Oznaką zadbanych rzeczy jest ten kto je wypełnia, kto je ubiera. Co jeśli na zewnątrz będziesz wyglądał pięknie, zadbanie, jeśli Twoje wnętrze nie będzie uprane, ani uprasowane. Zbyt często gonimy za modą, za tym co sprzedają nam media. Czujemy się brzydkie, ponieważ nie wyglądamy jak Kylie Jenner czy inne gwiazdy. Potrzebujemy operacji plastycznych, ton makijażu, drogich ciuchów,aby pokazać światu kim jesteśmy? Bzdura to tylko ładny dodatek, „wisienka na torcie”. Jasne, każdy lubi czuć się ładnie, ładnie się ubierać, ale pamiętajmy, że nie kosztem naszego wewnętrznego ubrania. Nie zapominajmy o ubraniu naszej duszy, naszego serca – tylko to ma prawdziwą wartość i zasługuje na szczególną troskę. To co z siebie możemy dać innym, osobą które kochamy ma niewyobrażalnie wielką wartość. Dlaczego zapominamy o tym, aby pokazywać innym nasz wewnętrzny outfit? Poza tym to co bije ze środka może tylko dodać świetności Twojemu ręcznie upranemu kaszmirowemu swetrowi. Dodać tyle, że nawet Bar Rafaeli nie będzie wyglądała w nim lepiej niż właśnie TY. ;)

    Ściskam ciepło i pozdrawiam.

  83. Asia

    23 listopada 2015 23:52, Odpowiedz

    Najlepszym sposobem na odratowanie „skurczonego swetra” jest namoczenie go w mleku. Kiedyś wyprałam swój ulubiony sweter w pralce, a po wyjęciu był 2 rozmiary mniejszy. Po namoczeniu go w mleku wrócił do „swojego” rozmiaru.

  84. Sylwia

    23 listopada 2015 23:53, Odpowiedz

    O Matko!!!
    Ile komentarzy!
    I co tu napisać żyłbyś zwróciła uwagę?
    Tak jak ktoś tu napisał temat zdecydowanie chyba został wyczerpany. Dodam jeszcze swój to stanie się to na pewno;) Prosisz o wyjątkowe sposoby na „przedłużanie życia” ukochanym elementom garderoby. Ja zacznę od stóp.
    Skarpetki? Hmmm czy to jest ukochany element garderoby? Dla mnie tak! Wszystko co noszę jest moim ulubionym elementem inaczej bym tego nie miała. Jedne rzeczy są ulubione bardziej inne mniej hehe. Wracając do skarpetek…Jestem zmarzluchem więc bez nich się nie obejdzie. Skarpety piorę wywinięte na wewnętrzną stronę. Temperatura prania musi być niska bo inaczej mogą się skurczyć czy odbarwić. Stosuję specjalne gumki i klipsy do skarpet. Dzięki temu się nie rozpaprują i nie mam problemu z ich odnalezieniem w pralce Białe skarpetki? Płyn do naczyń lub szare mydło działają cuda Ocet, cytryna, proszek do pieczenia również dają radę! Należy też pamiętać, że skarpety nie są ze stali i kiedyś muszą się zużyć. Jedyne co wtedy można zrobić to… kupić nową parę.
    Rajstopy, pończochy piorę ręcznie w letniej wodzie. Nie szoruje ich, a tym bardziej nie wykręcam. Do wody dodaję delikatny płyn do prania czy też ten dla niemowląt. Czasami zwykłe mydło. Pończochy piorę lekko je pocierając o siebie. Płuczę w letniej wodzie. Wyciskam je delikatnie, strzepuję. Rajstopy mogą się odkształcać i rozciągać dlatego najlepiej ich nie rozwieszać. Na pewno unikam gorących kaloryferów. Najlepszym sposobem jest rozłożony ręcznik na stoliku czy innym wygodnym miejscu. Pozostawiam je tak aż wyschną same.
    Cienkie rajstopy są bardzo delikatne. Mam jednak pewne sposoby które pomagają zwiększyć ich wytrzymałość.
    Zawsze uważam przy zakładaniu. Nawet mały zadziorek przy paznokciu może zahaczyć delikatny materiał. Nie wygrałam poprzedniego konkursu mimo to się nie poddaję i bez pilnika shola tez daję radę! Dodatkowych szkód możemy się nabawić też biżuterią. Dlatego nakładam ją po założeniu rajstop.
    Nowe rajstopki kochają zamrażarkę! Trzeba je najpierw zamoczyć a potem zamrozić. Niestety trochę dłużej schną. Ale to nic! Dzięki temu są bardziej wytrzymałe a przecież o to nam chodzi.
    Podobnie zadziała lakier do włosów. Trzeba tylko pamiętać żeby spryskać je jak mamy już założone. Nigdy odwrotnie bo możemy mieć problem. Posklejają się.
    Nieszczęsne oczko w rajstopach? Każdy zna niezawodny sposób z bezbarwnym lakierem do paznokci. Mydełko w kostce uratuje nas gdy zabraknie lakieru! Wystarczy je delikatnie zwilżyć i potrzeć oczko. Dzięki temu jest szansa, że nie pójdzie dalej.
    Ważne jest tez przechowywanie rajstop i pończoch. Na pewno nylonów nie można wrzucać luzem do szuflady z bielizną. Fajnie jest mieć na nie oddzielne miejsce w pudełku czy woreczku. Dzięki temu jest mała szansa, że nam się zaciągną czy też zakurzą. Co do pończoch kupuję zawsze ten sam model. Nawet jak z jedną coś się nieszczęśliwie stanie, zakładam koleżankę z innego kompletu
    Ps. Karola te rajstopy o których mówiłaś z calzedonii są rewelacyjne Dziękuję. W końcu znalazłam te idealne.
    Jak już jestem blisko ciała trzeba wspomnieć o bieliźnie. Stanik z fiszbinami piorę zazwyczaj ręcznie unikam dzięki temu wygięć drucików czy tez odkształcenia. Stosuje delikatnych płynów. Bardzo lubię te dla dzieci bo są delikatniejsze. Mają one ograniczoną ilość substancji odplamiających, które mogą niszczyć delikatny materiał stanika. Woda w której piorę najlepiej jak jest letnia. Tkanina dzięki temu zachowuje swoją strukturę. Suszę podobnie jak rajstopy bo to chyba najlepszy sposób.
    Jeżeli już muszę wyprać staniki w pralce, zawsze używam specjalnego usztywnianego woreczka. Dzięki niemu nic nie powinno się uszkodzić.
    Hmmm no to jeszcze majteczki stringeczki ,spodeneczki …tą części garderoby piorę podobnie jak staniczki;) Przechowywanie jest szczególnie ważne j jeżeli chodzi o staniki. Trzymam je oddzielnie w szufladzie jeden koło drugiego, tak żeby zachowały jak najdłużej swój kształt.
    Tak jak ze wszystkimi ubraniami trzeba postępować wg. Oznaczeń na metce. Wtedy mamy pewność, że nie zaszkodzimy, i będziemy się cieszyć ze swoich perełek jak najdłużej .
    No i tyle z moich opowieści bo córcia mi się zbudziła…;(
    Pozdrawiam cieplutko.

  85. Anna B-K

    24 listopada 2015 15:23, Odpowiedz

    Moje zobowiązania zawodowe powodują, że bardzo dużo czasu spędzam w podróży. Mając na uwadze, iż takie wyjazdy trwają od kilu godzin do kilku dni to ubrania przeznaczone do pracy (sukienki, garsonki, eleganckie komplety) przewożę w torbach bądź walizkach. Pierwszym krokiem, który rekomenduję każdej kobiecie dbającej o stan i jakość swoich ubrań, butów czy też galanterii jest przede wszystkim zakup odpowiedniej torby bądź walizki. Przede wszystkim zalecam korzystać z toreb wyściełanych podszewką – minimalizuje bowiem tarcie materiału ubrań z tworzywem z którego są wykonane walizki lub torby. Lubię, gdy taka podszewka jest ze sztucznego materiału, bo uniemożliwia osadzanie się na jej włóknach kurzu i jest bardzo prosta do czyszczenia. Jednak to drugi – nieco bardziej ekscentryczny zwyczaj sprawia, że moje ubrania wyglądają doskonale po każdej podróży. Sposób podpowiedziała mi moja babcia, której elegancja zawsze będzie stanowiła przedmiot mojego zachwytu. Otóż – w miarę postępu zużycia już posiadanych skrawków- przed wyjazdami zaopatruję się w kilka metrów zwykłej bawełny. Wycinam z niej prostokąty i kwadraty odpowiadające dwukrotnej wielkości złożonych ubrań – i zawijam ubrania w ww. materiał. Taki sposób „zapakowania” ubrań przede wszystkim sprawia, że ubrania nie gniotą się, nie obchodzą wzajemnie swoimi nitkami (swetry z angory..:) i po wyjęciu z walizki wyglądają jak po zdjęciu z wieszaka. Ten sposób tylko pozornie wydaje się czasochłonny, w rzeczywistości jest bardzo przyjemny, a efekt zastosowania – spektakularny.
    Mam nadzieję Karolino, że znajdziesz kiedyś czas i sposobność aby przetestować powyższe środki zachowania ubrań w dobrym stanie. Przesyłam wyrazy sympatii!

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published