Pozbądź się wymówek!

Bardzo się cieszę, że polubiliście nowy cykl na blogu, jakim są poniedziałkowe przemyślenia. W komentarzach dostarczacie mi mnóstwo inspiracji, a dyskusje między nami czy Wami bywają naprawdę ciekawe. Dziś chciałabym poruszyć problem wymówek i usprawiedliwiania się. Zauważyłam go pod dwoma wpisami. Zwłaszcza pod tym, o cenach towaru. Napisałam kilka zdań w stylu „dla chcącego nic trudnego” i zaczęło się. Uniwersalne hasło, można by rzec – najprostsza z życiowych prawd, wywołała tyle emocji, że kurz do dziś unosi się w powietrzu. Choć dyskusja zboczyła trochę z tematu, była dla mnie kolejnym doświadczeniem i czynnikiem, który zachęcił mnie do napisania dzisiejszego wpisu.

Wymówki. Paraliżują nas i zniechęcają do działania. Jeśli na horyzoncie pojawiają się nowe możliwości, okazje, spotkania, perspektywy i chowamy się w kącie z naburmuszoną miną lub przerażeniem, nic dziwnego, że nie jesteśmy zbyt szczęśliwi. Zamiast wyjść naprzeciw słabościom, tkwimy w martwym punkcie, czekając sami nie wiedząc na co. Usprawiedliwiamy się. Wszystkie te myśli, słowa, nasze zachowanie, mają niewyobrażalną siłę i mogą spowodować, że nigdy nie spełnimy swoich marzeń. A czas leci..

p9

wpis ze stylizacją 

1. Nie mam tyle..

pieniędzy, czasu, możliwości. Standardowa wymówka. Inni mają, ja nie. Najgłupszy sposób na usprawiedliwianie się. Większości ludzi, których znam i którzy osiągnieli mniejszy lub większy sukces w swoim życiu miało góra jedną z tych trzech cech i cierpieli na skrajny brak pozostałych. Znalazłoby się jednak wiele osób, którzy nie mieli ani pieniędzy, ani czasu, ani możliwości i spełnili swoje marzenie. To świadczy o tym, że te trzy punkty można na początku pominąć i stopniowo je zdobywać. Przede wszystkim należy jednak spojrzeć prawdzie w oczy i zmienić nastawienie. Nie tłumaczyć sobie sukcesu innych pieniążkami tatusia czy męża, bo po pierwsze – rzadko kiedy jest to prawdą, a po drugie to niczego nie zapewnia.

2. To zbyt trudne

Tu dopiero zaczynają się schody. „Inni mają łatwiej”, „ja mam ciężko”. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Mało tego! Moim zdaniem to nigdy nie jest łatwe. Przykład? Od 5 lat próbuje wydać płytę. Wiem, że aby zrobić to na moich warunkach, musze poświęcić dużo więcej czasu, pracy i zaangażować się w to na maksa. Nie odpuszczać! To naprawdę trudne – w wieku 27 lat mieć jeszcze ten sam poziom zaangażowania i pasji, co w wieku nastoletnim, kiedy żyjemy marzeniami. Dziś, kiedy mnóstwo osób we mnie zwątpiło czy o mnie zapomniało, mogłabym się załamać i dać sobie spokój. Ale nie daje, choć to bardzo trudne – pogodzić dorosłość i moje priorytety z nastoletnimi pragnieniami.

3. Jestem jaki jestem

Choćby nie wiem co, nie powinniśmy skupiać się na tym, czego nie potrafimy i czego nie mamy. Jeśli przestaniemy się zadręczać naszymi brakami i otworzymy swój umysł (jakkolwiek trywialnie by to nie brzmiało), dostrzeżemy więcej możliwości rozwoju. Mamy takie same prawa i szanse. Przychodzą one do nas tylko w różnych momentach i wymagają często pewnych zmian. Jeśli nie jesteśmy gotowi stanąć twarzą w twarz z własnymi słabościami i zdecydować się na konieczną metamorfozę charakteru lub stylu życia, zacznie się usprawiedliwianie. Wymówka za wymówką.

4. Nie jestem gotowy

Wciąż zwlekamy z decyzjami, czekamy na „odpowiedni moment” aby zacząć działać. Wydaje nam się, że za jakiś czas będzie łatwiej, będziemy mieć więcej czasu i pieniędzy. O ile nie jest to jeden z przystanków na naszej drodze i np. zakładamy, że do tego i tego dnia odłożymy sobie pewną sumę aby rozpocząć kolejny etap, jest to po raz kolejny wymówka. Mało kto jest od razu gotowy do działania. Ludzie ryzykują. Poświęcają czas, pieniądze, życie towarzyskie. Jedzą chleb z cebulą jak trzeba! Po to, żeby być może kiedyś więcej odpoczywać i jeść pyszności z całego świata. Wszyscy chcemy natychmiastowej nagrody za naszą pracę, ale tak się po prostu nie da. To nie działa. Musimy tylko zerwać z prokrastynacją. Najlepiej raz, a dobrze. Jest też takie powiedzenie Charles’a Fillmore’a „Myśli trzymane w głowie, wydają podobnych sobie”, a więc im dłużej będziemy zwlekać, tym szybciej ktoś nas uprzedzi.

5. Nie jestem taka jak ona/on

Oczywiście, że nie jesteś! I nigdy nie będziesz, bo każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy i ma do zaoferowania coś innego światu. Nie znoszę porównywania się do innych w tak destrukcyjny sposób. Nie rozumiem zawiści i zazdrości. Nigdy nikomu niczego nie zazdrościłam i nie potrafię pojąć dlaczego ludzie tak bardzo krzywdzą siebie samych tym beznadziejnym uczuciem. Nie można się tak zadręczać. To niczemu dobremu nie służy. Sprawia, że marnujemy nasz czas na ziemi i już nigdy go nie odzyskamy!

6. Już próbowałam

Nie wyszło i być może nie wyjdzie jeszcze wiele razy. Trzeba szukać nowych rozwiązań, a przede wszystkim – nie zniechęcać się. Będą tacy, którzy odpuszczą z braku zapału lub zmęczenia, a będą i tacy, którzy wytrwają i tylko oni zostaną wynagrodzeni, bo pracowali odpowiednio długo i ciężko. Byli gotowi próbować wiele razy, do skutku. Porażki to nieodzowne etapy w drodze do sukcesu.

7. Nikt tego tak nie robił

To, że ktoś czegoś jeszcze nie dokonał, bądź nie dokonał w określony sposób, nie oznacza, że nie da się tego zrobić. Dziś liczą się innowacje. Kiedy słyszę pytanie „jak odnieść sukces w blogowaniu”, mam ochotę odpowiedzieć – wymyśl coś nowego. Pomysł, pomysł, pomysł! Chodzenie wydeptanymi ścieżkami już nie działa. Jeśli nie znajdujesz nikogo, kto zrobiłby to co Ty w podobny sposób, to doskonały znak. Może wymyśliłeś coś rewolucyjnego lub coś, czego teraz brakuje. Doskonałym przykładem jest aeterie – klasyczne, kobiece ubrania, które teoretycznie nie są czymś rewolucyjnym w modzie, a jednak zainteresowanie marką rośnie z dnia dzień!

8. Co inni powiedzą?

Moja ulubiona wymówka. Poważnie! Czuję się ekspertką w tej dziedzinie, ponieważ każdego dnia jestem oceniana przez ludzi. Niezależnie od tego czy dodam film, wpis czy zdjęcie na Instagram. Mimo, że bardzo się staram, zdarzają się ludzie, którzy próbują mnie obrazić. Wyzywają mnie. Czepiają się każdego zdania i przeinaczają to co powiedziałam. Myślę, że youtuberki są często dla ludzi jak worki treningowe. Można się wyżyć, kiedy nikt nie patrzy. Jednak jak widzicie, żadnej z nas nie przeszkadza to w budowaniu swoich społeczności. Skoro my dajemy radę, to każdy da radę.

Dzisiejszym artykułem chciałam podsumować wymówki jakie pojawiają się na moim blogu od dawna. Usprawiedliwianie się rujnuje nam życie i czas spojrzeć prawdzie w oczy. Pochodzimy z różnych rodzin, wychowujemy się w różnych środowiskach i mamy różne możliwości, ale wszyscy jesteśmy świadomi swoich słów i czynów. Możemy się poddać od razu, a możemy spróbować zmienić swoją sytuację. Życie mamy jedno i jest ono krótkie. „Nigdy nie rób niczego, za co chciałabyś siebie ukarać”. Czy nagrodziłabyś siebie za zwlekanie i użalanie się nad sobą?

37 Comments

  1. Martyna

    25 lipca 2016 22:12, Odpowiedz

    Dziękuję Ci za to, że w trudnych dla mnie chwilach mogę choć na ułamek sekundy się zmotywować i uśmiechnąć sama do siebie ❣

  2. Marysia

    25 lipca 2016 22:23, Odpowiedz

    Pani Karolinko, nawet Pani nie wyobraża sobie jak ja czekałam na ten poniedziałkowy wpis:) Odnosząc się do tematu muszę powiedzieć że wymówki które pani napisała trafiają w samo sedno. Niestety, to właśnie przez te okropne wymówki gaśniemy, nasz zapał, nasze chęci oraz piękne marzenia gasną. Dlatego nie wolno na to pozwolić! Każdy robi sobie wymówki, często wymówki pochodzą z niewierzenia w siebie samego oraz z malusieńkiego lenistwa :) Natomiast do czego zmierzam, nie wolno się poddawać, choćby milion osób kładło nam kłody pod nogi to trzeba te kłody przeskoczyć i biec dalej po nasze marzenia. Pani Karolino, chcę Pani tylko powiedzieć że jest pani niesamowitą kobietą, odważną i silną. Życzę Pani spełnienia marzeń oraz wszystkim którzy to czytają! Przez tego bloga mam wrażenie jakbyśmy wszystkie się ze sobą integrowały. Dlatego dziewczyny kochane, nie zwracajcie uwagi na te kłody z gwoździami, pamiętajcie zróbcie DUŻY skok :) Pani Karolinko, wyczekuję na Pani płytę. Już nie mogę się doczekać kiedy Pani ją wyda:) ale oczywiście, nie pospieszam :) Całuję

    • karolinabaszak

      25 lipca 2016 22:25, Odpowiedz

      Pani Marysiu! :) Bardzo dziękuję za przemiły komentarz. Również bardzo się cieszę, że mamy tutaj grupę wspaniałych kobiet <3 Tak strasznie to lubię!

  3. Kocham Koty

    25 lipca 2016 22:30, Odpowiedz

    Karolciu,nie wiem kto był na tyle nie mądry ,żeby zwatpić,że nie uda Ci się wydać płyty. Za całego serducha Ci tego życzę Kochana! Bardzo motywujacy i pozytywny wpis! 😘😘😘

  4. Natalia

    25 lipca 2016 22:32, Odpowiedz

    Cały wieczór czekałam za Twoim wpisem i jest :)
    Dotyka mnie on szczególnie, bo sama znam wszystkie te wymówki jesli chodzi o powstawanie mojego bloga.. Myślałam, se nie warto, ze nie ma dla kogo, ze nie mam czasu itp i co? I prowadzę raczkującego bloga, który daje mi tyle spełnienia, ze zastanawiam sie dlaczego tak długo zwlekałam i szukałam wymówek.

  5. Malwina

    25 lipca 2016 23:14, Odpowiedz

    Kochana Pani Karolinko <3 od Dłuższego czasu podziwiam Pani twórczośc, bo można to tak nazwać :) to wszystko co Pani robi jest dla mbie ogromną inspiracją, że nie wyobraża sobie Pani tego :) dzisiejszym wpisem pobudzila Pani moją zagubiona motywację i ambicje, jestem wdzięczna!!! <3

  6. Martula

    26 lipca 2016 00:04, Odpowiedz

    Rewelacja! Zalecenia: wydrukować, zawiesić koło łóżka i codziennie sobie o tym przypominać. Piękne słowa!

  7. Aga

    26 lipca 2016 00:14, Odpowiedz

    Pewnie znowu nie wyswietlisz mojego komentarza, ale nie poddam się i będę pisać, co myślę. A myślę, że jest to tekst motywujący, nie można się z tym wszystkim nie zgodzić, o czym piszesz. Dodam, że jest pewna grupa ludzi, którym na osiągnięcie sukcesu nigdy nie pozwolą cechy charakteru! Ludzie nie potrafiący oszczędzać, ludzie chaotyczni, ludzie niezorganizowani, ludzie, którzy nie lubią, nie umieją się uczyć, ludzie mało inteligentni…pesymisci. Ludzie, którzy nie chcą się zmienić, bo poglądy im na to nie pozwalają, bo są ograniczeni przez samych siebie i po prostu nie da rady….i ludzie, którzy nie potrafią się zachwycać….

    • karolinabaszak

      26 lipca 2016 08:50, Odpowiedz

      A czemu miałabym nie wyświetlić Twojego komentarza :) Dopóki są one na miejscu – akceptuję je.

  8. gosia

    26 lipca 2016 08:17, Odpowiedz

    Masz rację z tym zwlekaniem i wymówkami. Jeszcze ze dwa, trzy lata temu bym się pod tym podpisała obiema rękami. Dziś – niekoniecznie. Choć wiem gdzieś w głębi serca, że masz rację, to trudno mi jakoś to przyznać.
    Może dlatego, że jestem teraz w naprawdę niefajnym momencie swojego życia… a przecież tak się staram…
    Od kilku miesięcy nie mogę znaleźć normalnej pracy. Tułam się z jednej beznadziejnej do drugiej jeszcze bardziej beznadziejnej… Pracuje po kilkanaście godzin dziennie tłumacząc sobie, że teraz będzie lepiej… Może w końcu normalna wypłata, może awans?
    Praca poniżej moich kwalifikacji mnie frustruje i męczy. Chciałabym wystartować z własną firmą, ale kiedy i za co? Zarabiając grosze, żyję od pierwszego do pierwszego, nie ma mowy o oszczędnościach, a i z czasem – choć i tak robię dużo, jest naprawdę bardzo kiepsko. Nie mam już siły pracować po nocach, każdy człowiek ma jakieś granice przecież…
    Jestem podłamana, bo nie widzę światełka w tunelu. Moi rówieśnicy mają względnie normalne prace, przyzwoite wypłaty, a mi się ciągle nie udaje, mimo sporego doświadczenia zawodowego. Stoję w miejscu, choć tak bardzo chcę rozwoju.
    Nie wiem po co to piszę. Chyba musiałam się wygadać.

    • karolinabaszak

      26 lipca 2016 08:53, Odpowiedz

      Gosia, a może postaraj się jakoś z innej strony do tego podejść. Może jest coś, czego w tym chaosie nie zauważasz, a co byłoby ciekawą sugestią?

        • karolinabaszak

          26 lipca 2016 09:57, Odpowiedz

          Chodzi mi o to, że czasami tak się trzymamy jakiegoś określonego przez nas planu, że nie dostrzegamy wielu innych możliwości. Przykładów mam mnóstwo, ale taki, którym mogę się podzielić z Tobą – ten z płytą – sądzę, że jestem całkiem dobra w pisaniu piosenek, mam swoją grupę odbiorców (kilkadziesiąt tysięcy), a mimo to, mało kto we mnie wierzył od początku (poza słuchaczami i rodziną) i zaczęło mnie to w pewnym momencie dołować. Strasznie źle się z tym czułam, aż pewnego dnia pomyślałam sobie „dobra, trudno, może jest dla mnie jakiś inny plan”. Nie mogłam wiecznie się zadręczać. Wtedy spadło na mnie jeszcze kilka ciężkich kamulców (dość przykre sytuacje), więc już w ogóle nie wiedziałam co się dzieje. Po kilku miesiącach od tych zdarzeń (typu strata pracy itd.) kiedy zmieniłam nastawienie na bardziej bierne, w stylu „niech sie dzieje, co chce”, poznałam swojego męża i moje życie zmieniło się o 180 stopni :) Czasami trzeba odpuścić. Nie wiem jak jest w Twoim przypadku i czy rzeczywiście trzeba odpuszczać, ale chciałam Ci pokazać, że nie zawsze to czego tak bardzo chcemy jest dla nas najlepsze w danym momencie. Może przyjdzie później, może nie przyjdzie w ogóle. Życie da się zrozumieć czytając je od tyłu :)

          • gosia

            26 lipca 2016 10:23,

            Wiem, że każdego w życiu spotykają przykre momenty, a nawet nie momenty, tylko po prostu przykry, zły czas. Bardzo chciałabym odpuścić, wyluzować się tak po ludzku, bo zamęczam nie tylko samą siebie, ale i innych w swoim otoczeniu. Mam kochającego męża, który bardzo mnie wspiera i dopinguje, ale też wie, jak trudno odnaleźć się w takiej sytuacji, w szczególności, jak jest się osobą bardzo ambitną :). Postaram się wyluzować i z czystą, spokojną głową podejść jeszcze raz do tematu.
            Pamiętam, jak kiedyś czytałam, że największy stres w człowieku wywołuje poczucie niepewności spowodowane brakiem stałej pracy. Kiedyś tego nie rozumiałam. Dziś – aż za dobrze, niestety.
            Pewnie tak jest, że spinam się do takiego stopnia, że przez to nic nie idzie. Masz rację, że trzeba powiedzieć „niech się dzieje, co chce” :).

            Bardzo dziękuję za rozmowę :)

    • kala

      27 lipca 2016 13:51, Odpowiedz

      Powiem ci, że dokładnie wiem co czujesz. Beznadziejna praca, zarabiane grosze, na nic mnie nie stać. Tyle lat czekałam na coś lepszego, starałam się, rozwijałam ale wszędzie panujące kolesiostwo mnie wyprzedzało o krok i zabierało możliwość dobrej pracy. Czułam, że już nie dam rady dłużej, że mam dosyć bycia popychadłem za grosze. Nie tego chcę. W poczuciu beznadziejności znalazłam rzeczy, które pozwoliły mi przetrwać, przestać myśleć o beznadziejności. Wróciłam do pisania opowiadań, do decoupage, do robienia zdjęć, oglądania filmów, czytania książek. I choć byłam zmęczona, to znalazłam czas i chęć na te rzeczy. To pozwoliło mi przetrwać. I wiesz co? Nagle gdy przestałam się zadręczać moją sytuacją materialną, zawodową, ambicjonalną nagle dostałam trzy oferty pracy, które wiążą się z moim zawodem, które pozwolą mi się rozwijać i spełniać. Minęło kilka lat ale w końcu ktoś mnie dostrzegł. Dlatego próbuj wciąż szukać nowej, lepszej pracy, a po aktualnej pracy znajdź rzeczy, które pomogą ci przejść przez poczucie beznadziei. Moja sytuacja jest nadal w toku zmian. Mam nadzieję, że pozytywnych i będzie dobrze. Tobie również życzę ułożenia wszystkich spraw. Pozdrawiam.

  9. Natalia Em

    26 lipca 2016 08:19, Odpowiedz

    Świetny wpis, Karolina. Od dawna powtarzam osobom ze swojego otoczenia, nieważne czy to bliscy czy tylko znajomi, że najważniejsze to praktykować cały czas to co chce się osiągnąć. Nie poddawać się i dążyć do wyznaczonego przez siebie samego celu. Nic Nam nie przeszkodzi, jeżeli jest to prawdziwe pragnienie z głębi serca.

  10. Nocny Motyl

    26 lipca 2016 10:03, Odpowiedz

    Bardzo lubię te poniedziałkowe wpisy :)
    Ja jestem dobrym przykładem kogoś kto coś długo chciał, ale za wiele w tym kierunku nie robił. Byłam nieszczęśliwa, bo miałam marzenia, ale nie potrafiłam ich spełnić. Wciąż szukałam wymówek właśnie. Chciałam założyć firmę, ale albo brakowało pieniędzy, albo bałam się że sobie nie poradzę, bo prowadzenie działalności jest bardzo trudne itd. Prawda jest taka, że środki można pozyskać, wielu rzeczy się nauczyć, popytać znajomych, poczytać w internecie.. ale ja poddawałam się na samym starcie. Bałam się.
    Ja jednak potrzebowałam pewnego wsparcia, ale bardziej psychicznego. Poznałam wspaniałego mężczyznę i jakoś tak poukładało mi się wtedy w głowie, wyciszyłam się, uspokoiłam i nabrałam ogromnej motywacji do działania. Póki co firma funkcjonuje, ale nie poprzestaje na tym. Wciąż sobie podnoszę poprzeczkę, oczywiście wszystko trzeba robić tak, żeby się nie zamęczyć. Polecam każdemu dążyć do wymarzonego celu choćby takiego drobnego. To jacy jesteśmy wtedy z siebie dumni jest bezcennym uczuciem. I lepiej późno niż wcale ;)

  11. Inga

    26 lipca 2016 10:13, Odpowiedz

    Kolejny świetny post. Ja bym chętnie przeczytała coś o tematyce jak pokochac siebie i jak się stać swoim najlepszym przyjacielem, bo kiedy człowiek staje się swoim najlepszym przyjacielem to wie, że możesz wszystko :)
    Pozdrawiam cieplutko!

  12. Joanna

    26 lipca 2016 16:40, Odpowiedz

    Karolino ten wpis i komentarze skłoniły mnie do pewnych przemyśleń (choć nie na temat, to chcę się nimi podzielić :) ). Miałam taki okres w swoim życiu, w którym troszkę się buntowałam, najbardziej rodzicom. Miałam do nich wewnętrzny żal o godziny spędzane w pracy lub przez telewizorem. O ile jestem w stanie zrozumieć zarabianie na dom i familię, to absolutnie odrzucam model rodziny wpatrzonej w codzienny serial i wiecznie narzekającej na swój los. Bardzo mnie to drażniło. Szukałam swojego autorytetu, czegoś, co pozwoliło by mi wyznaczyć swój cel, albo przynajmniej ustalić system wartości. Wiedziałam, że nie chcę tak, jak moja Mama, ale dalej sama nie wiedziałam jak. Byłam wówczas bardzo młoda… Potem zaczęła się fascynacja yt, blogami itd. W ten sposób odnalazłam Twoją twórczość w sieci i właśnie tutaj poczułam się dobrze. Propagowane przez Ciebie wartości i wizerunek całkowicie mnie urzekły. Za tym tęskniłam, choć wcześniej nie znałam. Karolino to właśnie Twój blog i Twoje filmy stały się inspiracją, a przede wszystkim motywacją do zmiany myślenia. Uwielbiam wracać do vlogmasów, jest w nich tyle ciepła !
    Stąd moje pytanie, czy nie chciałabyś może w tej serii poruszyć tematyki rodzinnej ? Np. Jaką rodzinę Ty chciałabyś stworzyć, jaką chciałbyś być matką itd ? Nie wątpię w to, że jesteś cudowną żoną. O tym także z radością poczytam lub nawet posłucham w filmie. A może więcej rodzinnych vlogów ? Obserwuję też Marysię i widzę, że sporo z nas jest zauroczonych Waszą Mamą, a także Waszą rodzinką. Wydaje się, że tworzycie coś pięknego.
    Całuję i dziękuję !
    Dobrze, że jesteś <3

    • karolinabaszak

      27 lipca 2016 08:52, Odpowiedz

      Joanno, to jest niesamowite po prostu :) Bardzo, baaaardzo mi miło <3 Pomyślę o takiej tematyce =)

  13. Natalia

    26 lipca 2016 18:22, Odpowiedz

    Droga Karolino.
    Cały wywód jest bardzo motywujący, jednak mam takie wrażenie, że te poniedziałkowe wpisy traktujesz jako swoiste katharsis ;) Zresztą sama zaznaczyłaś, że piszesz w oparciu o nasze komentarze, dyskusje, rozmowy. Fajnie, ale wydaje mi się, że nie masz obowiązku tłumaczyć niczego hejtującym użytkownikom (a takie odnoszę wrażenie już któryś raz, być może błędnie interpretuję). Jesteś piękną, mądrą, wydaje mi się, że silną i niezależną kobietą- nie trać czasu i energii na odpowiadanie tym, którzy nie zasługują na Twoją uwagę ;-) Z drugiej strony rozumiem, że blog i Twoje wpisy są zalążkiem wspólnej konwersacji z nami. Tak czy inaczej, zapisuję sobie Twoje wytyczne, bo są kwintesencją tego, co każdy z nas powinien powtarzać każdego dnia! A nawet jak brak nam wiary w te słowa, to powtarzajmy je aż do bólu! Aż uwierzymy ;) Czekam na kolejne wpisy i jeśli My, jako czytelnicy możemy coś zasugerować, to chętnie przeczytałabym o Twoich sposobach na bycie osobą gospodarną, oszczędną. Jak zarządzać finansami, jak stawiać sobie „priorytety zakupowe”, w jaki sposób najefektywniej organizować domowy budżet. Wiem, że to obszerny temat, ale to są ciekawe rzeczy, które każda z nas wykorzysta, a wydaje mi się, że sporo na ten temat wiesz.
    PS. Butki arterie są non stop „w użyciu”! I są przecudowne!!! To jeden z moich lepszych zakupów!

    Pozdrawiam

    • karolinabaszak

      27 lipca 2016 15:00, Odpowiedz

      Pewnie, że nie mam obowiązku, ale mam chęci :) Zwłaszcza, że chcę pomóc zrozumieć pewne sprawy, które dla mnie są bardzo proste. Dziękuję ślicznie za Twoje propozycje tematów. Będę o nich pamiętać! Bardzo się cieszę, że butki się sprawdzają <3

      • Joanna

        31 lipca 2016 10:53, Odpowiedz

        Karolino, ja również przyłączam się do prośby Natalii i poproszę o więcej treści i filmów związanych z gospodarnością, zarządzaniem finansami, czasem, organizacją domu, budżetu itp.
        Pozdrawiam serdecznie,

  14. Gosia

    27 lipca 2016 09:31, Odpowiedz

    „Jeśli czegoś bardzo chcesz- znajdziesz sposób, jeśli nie chcesz- znajdziesz powód” – kiedyś usłyszałam te słowa i myślę, że coś w tym jest :) Zawsze kiedy do czegoś dążę, a w mojej głowie pojawiają się wymówki, zastanawiam się, czy naprawdę tego chcę :) Choć wydaje mi się, że są osoby, które niby mówią, że czegoś chcą, ale nie sięgają po to, tylko użalają się nad sobą i szukają wymówek. Najbardziej nie rozumiem ludzi, którzy wiecznie mówią „nie zrobię tego, bo nie mam czasu”, a później spędzają godziny na facebooku, albo przed telewizorem. Cóż, może tak jest im wygodniej, można usprawiedliwić w ten sposób swoje wszelkie niepowodzenia (np. wspomnianym brakiem czasu) i nie trzeba się wysilać.
    Dziękuję za ten poniedziałkowy cykl, zawsze czekam z niecierpliwością na nowy wpis! :)

  15. kot w butach

    27 lipca 2016 20:58, Odpowiedz

    Ja bardzo polubiłam ten poniedziałkowy cykl i, chociaż nie zawsze się z Tobą we wszystkim zgadzam, to dziś moim zdaniem trafiłaś w sedno. Bardzo motywujący wpis, warto sobie czasami te zasady przypomnieć. Ja jestem przeraźliwą panikarą i żeby nie unikać wyzwań, ostatnio wszystkiemu mówię od razu „tak” i nie ma już możliwości, żeby się wycofać :)

    PS Zawsze jak przechodzę przez Mariensztat albo gdzieś blisko Starówki, to Cię wypatruję, bo kojarzy mi się, że często robisz tam zdjęcia :)

  16. Agnieszka

    27 lipca 2016 23:24, Odpowiedz

    Karolinko, ja mam pytanie trochę z innej baczki, czy zdradziłabyś mi jak obrabiasz zdjęcia na bloga? Bardzo podoba mi się Twoje estetyka, zarówno zdjęć jak i filmików na Youtube. Chciałabym stworzyć podobny klimat do Twojego Tumblara, który po prostu uwielbiam <3

    Jeśli chodzi o sam post to zgadzam się z Tobą w 100%. Najbardziej denerwuje mnie to, kiedy ktoś narzeka na swoje życia (w który często niczego nie brakuje), jednak nie robi kompletnie nic żeby je zmienić.

    Chciałam również napisać, że zmiana jaką przeszedł Twój blog i kanał na YT jest zdecydowanie na plus i cieszę się, że otworzyłaś się na nowe, bardziej ambitne treści. Może to kwestia dojrzałości i naturalnej przemiany z nastoletniej dziewczyny w młodą kobietę. Mam nadzieję, że pomimo różnych komentarzy (jak pod postem o cenach towaru) nie zniechęcisz się do podejmowania nowych tematów.

    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    Agnieszka

    • karolinabaszak

      28 lipca 2016 11:24, Odpowiedz

      Agnieszko, dziękuję Ci! Bardzo mi miło :) Zdjęcia i filmy obrabiam za pomocą pakietu Adobe (Photoshop, Premiere itd)

  17. Joanna K

    28 lipca 2016 10:35, Odpowiedz

    Coś masz z tym poniedziałkowym trafianiem w sedno Karolino :) Zgadzam się z Tobą. Co więcej, mogę powiedzieć, że w ostatnich latach spotkałam bardzo wiele osób na swojej drodze, które wydawały mi się dobre i bliskie, ale później wypływała z nich żółć i wszystko to, od czego powinniśmy trzymać się z daleka. Wiele ludzi oślepia zazdrość, twierdzą, że „udało się nam w życiu”, że „mamy szczęście”, a nie patrzą na to, jak dużo poświeciliśmy, aby coś osiągnąć. Oceniają, wyliczają i porównują się, zamiast wziąć się w garść i zająć swoim życiem. Może ma to związek z tym,że nasze i młodsze pokolenia są niesłychanie roszczeniowe? Należy im się wszystko, tu i teraz. Szczególnie wówczas, gdy ma to ktoś inny :) Bardzo to smutne i przykre i upłynie wiele wody w rzece, zanim ludzie zmienią swoje podejście (o ile zmienią).

    Pozdrowienia :*

    • karolinabaszak

      28 lipca 2016 11:23, Odpowiedz

      Tak, to jest straszne, że ludzie chcą wszystko mieć/posiadać, a nie chcą na to zapracować :(

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published