Pierwszy miesiąc z rodzeństwem

Przez ostatnie tygodnie ciąży ćwiczyłam swoją cierpliwość jak każda mama. Ponadto wmówiłam sobie, że tym razem na pewno urodzę grubo przed czasem, więc dla mnie, mój termin porodu był wyznaczony na koniec 38 tygodnia. Biorąc pod uwagę, że ostatni tydzień ciąży to najdłuższy w odczuwaniu okres dla kobiety, mój ciągnął się wyjątkowo długo. I oto przyszła na świat, moja „mała ja”, ukochana córeczka, do pary dla brata, urodzona w dwie godziny, w ciężkich bólach, ale ze wspaniałą położną, która sprawiła, że śmiałam się w najsilniejszych skurczach. Przespała swój pierwszy tydzień życia z małymi przerwami na posiłek.

W szpitalu spędziłam kilka dni, patrząc na nią jak na najpiękniejszy krajobraz. Bardzo tęskniłam za synem, ale starałam się nacieszyć momentami, w których Ona jest taka malutka. Tym razem było inaczej. Karmienie piersią nie było już żadnym wyzwaniem, a jedynie przyjemnością, płynącą z najpiękniejszej bliskości z noworodkiem. Z resztą synka urodziłam 1,5 roku wcześniej, więc nawet nie zdążyłam zapomnieć jak to jest z takim mikruskiem. Istna błogość. Nie przerażały mnie połogowe sytuacje, choć muszę przyznać, że momentami nie było lekko. Nie wiem czy to kwestia córki czy tego, że synek wszystkiego już mnie nauczył, ale opieka nad małą jest generalnie o wiele łatwiejsza, nawet gdy całymi dniami płacze i jest „nieodkładalna” (dzięki Bogu za chusty). Mam w sobie o wiele więcej cierpliwości, spokoju, a przede wszystkim doświadczenia, które dostrzega się i docenia się chyba dopiero przy kolejnym dziecku.


Zastanawiając się nad tym, co ja właściwie chcę napisać, przypomniał mi się mój wpis o straszeniu macierzyństwem i o tym jak często inni, być może nieświadomie, próbują nas zniechęcić do posiadania dzieci. Przypomniałam go sobie dlatego, że dopiero teraz, kiedy jesteśmy z dwójką maluszków (noworodek oraz 1,5 roczny (dla mnie wciąż) bobasek) mogę przyznać, że nie jest tak łatwo. Gdy wyszłam ze szpitala, miałam w głowie tylko jedną myśl. Mianowicie – jak tu ogarnąć ten chaos. Ja, matka z powołania, czułam, że średnio sobie radzę? Z jednej strony noworodek, który chce być ciągle przy piersi, a z drugiej uczący się chodzić chłopczyk, potrzebujący bardzo dużo uwagi – jak to połączyć, teraz, w praktyce. Jak poświęcić odpowiednio dużo czasu synkowi i jednocześnie spokojnie nacieszyć się córeczką? Jak tu w międzyczasie jeszcze dojść do siebie, zadbać o swój komfort, o mieszkanie, o dietę, o skórę. A gdzie czas na resztę zajęć, na bloga, kanał, czy nawet wykańczanie domu? Dzięki Bogu nie trwało to długo, zanim zaczęłam wdrażać nowy sposób na organizację dnia.

Pierwszy miesiąc minął nam cudownie, ale też tak trochę w kratkę. Bywały dni, w których czułam, że panuję nad sytuacją, miałam dużo czasu dla synka, a w czasie jego drzemek podziwiałam i wąchałam mojego noworodka. Czasem zdarzało się jednak tak, że z bezsilności potrafiłam się rozpłakać. Najczęściej wtedy, gdy synek bardzo chciał na rączki, a ja karmiłam małą. Zajęło mi sporo czasu aby znaleźć rozwiązanie i nauczyć się jakiejkolwiek organizacji w takich sytuacjach, a i tak dalej zdarza się, że nie wychodzi mi to najlepiej. Plusem jest jednak to, że z każdym dniem spacery, obiadki, karmienie, zabawa i nauka idą nam coraz sprawniej, a ja potrafię nawet znaleźć krótką chwilkę dla siebie. W końcu to dzięki temu, że właśnie nie jest łatwo, najwięcej się uczymy. Synek też musiał nauczyć się, że teraz będzie inaczej i mamą trzeba będzie się dzielić.

koszula: aeterie | chusta w muminki: kokoro textiles 

Maleńka jest po prostu jak z foremki, jak ze snów… a mój starszak wszedł w jakiś nowy etap rozwoju i przy niej jest taki „dorosły”! „Dorosły”, ale wciąż dzidziuś! Gdy ostatnio próbował ululać siostrę w wózku, nucąc przy tym po swojemu „aa-a” pomyślałam, że nie mogłabym wymarzyć sobie piękniejszych rozterek w życiu. Chyba każda matka bez problemu wyobrazi sobie co czułam – matczyną dumę. Macierzyństwo bywa trudne, wymaga cierpliwości i ogromnej siły, ale jeden drobny gest czy nawet spojrzenie dziecka, wynagradza absolutnie każdy nieprzespany tydzień (gdzie tam noc ;)). Gdy całymi dniami powtarzasz dziecku, że krówka robi „muu”, a po kilku miesiącach nagle słyszysz to „muu” z maleńkich ust, można oszaleć z radości. Poczucie, że ta praca nie idzie na marne i coraz większe zrozumienie odpowiedzialności za drugą osobę – po to jest życie. Nie wyobrażam sobie, nie chcę innego. Z jednej strony nie mogę się doczekać, aż mąż pojedzie z synkiem po choinkę, którą ubierzemy w salonie, a z drugiej chcę, aby każdy, nawet najbardziej monotonny dzień – po prostu trwał, żebym zdążyła go przeżyć i docenić.

Ps. Wkrótce się przeprowadzamy. Mam nadzieję, że w listopadzie będziemy już w nowym domku. Wówczas chciałabym skupić się mocniej na rozwoju kanału. Napiszcie mi proszę co sądzicie, abym tego rodzaju tematy poruszała w osobnych odcinkach, a nie we wpisach. Może łączyć filmy z postami? A może raz tak, raz tak? Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii!

48 Comments

  1. Kamila W

    19 października 2018 11:19, Odpowiedz

    Karola kto jak nie TY dałby radę? Jesteś przecież stworzona do macierzyństwa :) Te zdjęcia rozlały takie ciepełko na moje serduszko, poprawiły mi dzień <3

    Ja uwielbiam Twój głos i jak opowiadasz o czymś z pasją w oczach, więc ja jestem jak najbardziej za filmami.. ale z drugiej strony filmy w połączeniu z postami na bloga też jak najbardziej wydają się być spoko opcją :) W każdym razie bardzo czekam na te wnętrzarskie tematy <3

  2. Monika

    19 października 2018 11:26, Odpowiedz

    Uwielbiam do Ciebie zaglądać i czytać Twoje słowa, masz w sobie wyjatkowy spokój i grację. Te zdjęcia są absolutnie przepiękne, żałuję że ja nie mam takich z moją córeczką. Zaskoczyła mnie też Twoja szczerość w tym wpisie, świetnie że opisujesz również te trudniejsze chwile, dodało mi to otuchy w moich mamusiowych trudach. A co do wnętrzarskich treści, jestem bardzo na tak! Forma jest mi w zasadzie obojętna, cieszę się już na inspracje. :)

  3. Aleksandra

    19 października 2018 11:48, Odpowiedz

    Macierzyństwo to przepiękna rola! ♡ nie było mi dane jeszcze go doświadczyć, choć mam nadzieję, że moje Małe Wielkie marzenie, niedługo się spełni. Na razie czerpię radość z bycia położną I możliwości poznawania na nowo piękna tego świata oczami siostrzeńca.
    Nie mogę się doczekać nowych wpisów/ filmów dotyczących urządzania wnętrz. Uwielbiam Wasze rodzinne poczucie stylu. Mogłyby być to zarówno filmy, jak i zdjęcia!

  4. Marta

    19 października 2018 12:12, Odpowiedz

    Marzę byś to co nam napisałaś powiedziała na kanale ,a w tle urywki z maluszkami ..można się wtedy wczuć i po przebywać trochę z wami choć tak ♡. Tak jak na filmiku w którym szepczesz o synku .. coś najpiękniejszego co miałam okazję doświadczyć na twoim kanale !. Pozdrawiam Cię ciepło i tule wasza trójkę. Buziaki.

  5. Kasia

    19 października 2018 12:37, Odpowiedz

    Kochana pisz i nagrywaj- Ciebie nigdy za wiele :) właśnie przypomniałam sobie jak to było , kiedy ja przywiozłam swoją maleńką córeczkę ze szpitala :) spała przez prawie pół roku z przerwami na jedzenie, a ja miałam czas żeby utulić synka. Później już nie było tak łatwo, kiedy stała się mobilna i zaczęła wędrować po zabawki starszego brata. Ale każde uśmiech, przytulania, wspólne zabawy i przygody są najpiękniejszą nagrodą za matczyne łzy i zmęczenie. Zazdroszczę Ci tych chwil z maleńką dziewczynką. Miłość do córeczki to zupełnie inne doswiadczenie :) życzę Ci dużo spokoju i radości na nadchodzące dni. Czeka Was wspaniały czas: święta we czwórkę w nowym domku. Marzę o vlogmasie. Byłoby cudownie, gdybyś wypuściła nas do domu, ale rozumiem, że to pewnie niemożliwe. Pozdrawiam serdecznie :)

  6. Agnieszka

    19 października 2018 13:59, Odpowiedz

    Z jednej strony post z pięknymi zdjęciami, z drugiej strony film na ten sam temat gdzie można jeszcze więcej dopowiedzieć to chyba fajny pomysł.. niektórzy wolą czytać, inni posłuchać. Śledzę bloga i kanał AgainAmerica i tam właśnie tak jest- prawie do każdego tematu jest zarówno post jak i film. Czasem czytam, czasem słucham.. z reguły jedno i drugie :)
    Ciekawy wpis.. Ja też mam takie wrażenie że z drugim bobasem będzie łatwiej. Bo już ma się to doświadczenie. Mój Synek niedawno skończył roczek, mam nadzieję że w przyszłym roku postaramy się o rodzeństwo :)
    Pięknie wyglądasz. Dobrze że mimo wszystko masz chwilę na makijaż etc. Przynajmniej raz na czas do zdjęć :))
    Pozdrawiam!

  7. Magdalena

    19 października 2018 14:24, Odpowiedz

    Piękny wpis:) A jeżeli chodzi o filmy to z niecierpliwością czekam na film dotyczący stylu rustykalnego (jeżeli mnie pamięć nie myli, to wspomniała Pani o tym na instastory)

  8. Olga

    19 października 2018 15:16, Odpowiedz

    Znając Twoją estetykę i wrażliwość – fimy byłyby bardzo poruszające i piękne, jednak myślę, że warto pozostać zarówno przy postach, które wzbogacają te piękne fotografie, jak i nagraniach :-) Nie jestem matką, ani żoną, ale bardzo lubię czytać i oglądać treści o macierzyństwie, które przedstawiasz, wiem, że nie zawsze jest na pewno łatwo i pięknie, ale Ty tak bardzo celebrujesz te wszystkie chwile, tak bardzo się tym cieszysz, tak piękna jest ta matczyna miłość, mam nadzieję, że w swoim czasie i ja będę cieszyła się tak własnymi dziećmi i każdą chwilą z nimi spędzoną, każdym postępem. Bardzo inspirujesz, cieszę się, że jesteś jedną z niewielu osób w internecie, która pokazuje, że codzienność może być niezwykła, że kobieta nie musi brać udziału w wyścigu szczurów, zwracasz uwagę na to co tak naprawdę jest najważniejsze – na rodzinę. Dziękuję Ci za to wszystko, jesteś dla mnie wzorem kobiecości :-) Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrówka dla Ciebie oraz Twoich Aniołków :-)

  9. Dorota

    19 października 2018 15:34, Odpowiedz

    Karolino, z całego serca gratuluję Ci urodzenia córeczki! Oby chowała się zdrowo, a razem z braciszkiem tworzyła zgrany duet. :) Dziękuję Ci za posty o macierzyństwie, które opisujesz przez pryzmat ogromnej miłości do swoich dzieci, a zmęczenie, ból, zniechęcenie i wszelkie negatywne emocje, które przecież również mają miejsce w Twoim życiu, ustępują miejsca tej pierwszej. Dajesz kobietom przykład wspaniałego podejścia do roli matki. :) Za około 3 miesiące sama zostanę mamą po raz pierwszy i nie wiem, jak uda mi się pokonać te przeciwności, ale jestem dobrej myśli. Przy tym chciałabym Ci jeszcze bardzo podziękować za polecenie w jednym z vlogów książki o porodzie naturalnym – jest fantastyczna!
    Bardzo chętnie posłuchałabym/przeczytałabym też o tym, jak wyglądała Wasza droga do wybudowania domu. Możliwe, że oprócz mnie obserwują Cię osoby, które mają w planach lub marzeniach własne, wolnostojące cztery kąty. :)
    Pozdrawiam ciepło!

  10. Basia

    19 października 2018 15:44, Odpowiedz

    Karolino, Twoje dzieci są rodzeństwem wyłącznie dla siebie nawzajem, tak jak Twoim rodzeństwem jest Twoja siostra i brat. Tytuł wpisu sugeruje jakbyś pisała o swoim rodzeństwie, a nie swoich dzieciach :)

  11. Aga

    19 października 2018 17:23, Odpowiedz

    Cudownie czytać o tym jak wygląda Twoje życie z dziećmi 😄 Po takich wpisach aż tęsknię do ich posiadania i mam nadzieję, że niebawem i my w swoim życiu doczekamy się takich maluszków 😍
    A odpowiadając na Twoje pytanie na końcu wpisu – ja kocham Twoje filmiki, więc to wlasnie na nie czekam! 🤗
    Pozdrawiam ze Szczecina 🤗🤗🤗

  12. Edi

    19 października 2018 18:25, Odpowiedz

    Kochana doskonale Cię rozumiem.Czytam ten post i twoje przemyślenia w pełni oddają to czego się obawiam po porodzie mojego drugiego dziecka.Co prawda mój synek jest duzo starszy od Twojego,ale i tak to jeszcze dziecko, które wymaga uwagi i poświęcenia,zwłaszcza,że cierpi na mutyzm wybiórczy.Staram mu sie poświecać jak najwięcej czasu, organizować mu okazje do nawiązywania relacji z dziećmi-to bardzo ważne w jego przypadku.Ciagla praca w terenie celem nawiazywania umiejetności spolecznych i odczulania leku.Boje sie jak to wszystko bedzie wyglądac po pojawieniu sie na świecie braciszka.A juz niedugo, bo za m-c.Mam też obawy związane z pobytem w szpitalu.Nie chcę szczepic dziecka po urodzeniu podczas pobytu w szpitalu,ani podawac mu wit K w zastrzyku i azotanu srebra do oczu.Nie zamierzam tez kapac w pierwszej dobie.Obawiam się nacisków, przymuszania i głupich komentarzy.Niestety wiem jak to wyglada wsrod znajomych mi ludzi, a co dopiero wsrod personelu szpitala…Musialam się wygadać;)dziekuję za ten wpis,wiem,ze nie jestem sama z podobnymi watpliwościami ;)zyczę dużo sily,wytrwałości i szczęścia!

  13. Aga

    19 października 2018 18:41, Odpowiedz

    Piękny post ! Jeśli nowe domek to może cos o wnętrzach ? Bardzo chętnie cos u Ciebie podpatrzymy! Pozdrawiam Cieplutko ! Agnieszka ;)

  14. Kasia Chudzik

    19 października 2018 18:51, Odpowiedz

    Ochh jak cudownie mi się ciebie czyta, moim zdaniem jesteś niesamowitą mamą!! Obserwuje cię od bardzo dawna to z jakim nawałem pracy dajesz sobie rade (dzieciaczki, twoja praca) i jestem pełna podziwu! Bardzo mnie motywujesz :) Powiem ci, że głównie dzięki tobie nie boje się macierzyństwa! Jak tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży ogarnął mnie jakiś taki spokój i ogromne szczęście (byłam w szoku bo jestem osobą, która czasami za dużo analizuje i za dużo myśli, głupoty czasem mi do głowy przychodziły, zupełnie niepotrzebnie, haha) Na naszej grupie aeterie poznałam też wiele super mam, które do mnie napisały, jak się dowiedziały, że dołączę do grona mam i poczułam ogromne wsparcie! Powiem ci, że to pozytywne nastawienie przechodzi na mojego męża który uwielbia być na wszystko przygotowanym, a przy dzidziusiu ciężko wszystko przewidzieć :P(na samym początku był trochę wystraszony :D). Dziś miałam pierwszy skan, po raz pierwszy zobaczyłam naszą kruszynkę (12,5cm, po prostu cudo, to co czułam było nie do opisania!) Jak tylko zobaczyłam męża, chwile po badania, powiedział: „pokaż mi naszego małego Chudzika” no myślałam, że się popłaczę :P:D

    Dzięki Karolinko, że z nami jesteś i dzielisz się tą cząstką swojego życia! <3

    Co do filmów to bardzo się cieszę! Taka tematyka jest bardzo ciekawa i na pewno będę oglądać, jestem za opcją raz film raz post :)… albo same filmy :P Przyjmę wszystko :D :D

    Pozdrowienia dla ciebie i całej rodzinki!

  15. Karolina

    19 października 2018 19:11, Odpowiedz

    Jesteś cudownie wrażliwą osobą, potrafiącą pięknie i trafnie opowiadać o swoim macierzyństwie, za co jako mama 3-miesięcznej Córeńki bardzo Ci dziękuję! Czuję, że przez bycie Mamą i tego, jak wyrażasz siebie i swoje patrzenie na rzeczywistość, jesteś mi bliska. Obserwuję Cię od dawna, zawsze z chęcią oglądam nowości na Twoim blogu, czy kanale. Postanowiłam po raz pierwszy dodać komentarz, kiedy zamierzasz bardziej rozwinąć tu swoją działalność i pytasz, w jaki sposób. Jak dla mnie, w jaki tylko masz ochotę, filmy, czy wpisy, z wielką chęcią będę zaglądać do każdej stworzonej przez Ciebie formy! Dodam jeszcze na koniec, że szczególnie jestem Ci wdzięczna za film o porodzie. Nawet nie wiesz, jak bardzo mi pomogłaś, bo również dzięki Tobie, miałam piękny poród. Pozdrawiam Cię ciepło.

  16. Ola

    19 października 2018 20:15, Odpowiedz

    Jestem mamą trójki i dokładnie wiem o czym mówisz :) Jest ciężko ale tez jest pięknie i na pewno warto było. Między moimi starszymi synami jest 4 lata różnicy więc właściwie nie czułam że mam dwójkę bobasów kiedy urodził się młodszy. Starszy synek chodził już do przedszkola, zupełnie nie był zazdrosny a raczej zachwycony bratem, pomagał jak umiał i było super. Dopiero teraz kiedy urodziła się córeczka po niespełna 2 latach od młodszego synka wiem co to znaczy mała różnica wieku. Ale powoli uczymy się ogarniać. Czasami ktoś pyta jak sobie radzisz z trójką małych dzieci? A ja mam w głowie tylko jedną odpowiedź – w ogóle sobie nie radzę :) czasem przepycham tylko kolejny dzień do przodu…i wydaje się to może trochę bez sensu. Ale potem wydarza się coś takiego jak to Wasze „muu” i wiem że warto się starać, jakoś to ogarniać lepiej lub gorzej. Dawać z siebie wszystko choć bywa że to „wszystko” jest nieporadne jak te nasze bobasy.
    Co do Twojego pytania – ja uwielbiam twoje filmy, lubię Cię słuchać, inspirujesz i zarażasz spokojem. Na blogu tekst tego aż tak nie oddaje. No i przy dzieciach łatwiej jest włączyć film w tle niż usiąść i przeczytać cokolwiek ;)
    Zdrówka dla Was

  17. Ewelina

    19 października 2018 20:19, Odpowiedz

    Bardzo dziękuję za ten wpis. Ja mam 10 miesięcznego synka i ciągle się zastanawiam nad drugim bobaskiem. Tzn chce, ale się boję, że nie podołam🙈 Twoje wpisy i podejście do macierzyństwa dodaje mi wiary w to, że wszystko jest możliwe i mimo, że będzie ciężko, to dam radę😊 Dlatego byłoby wspaniałe, gdybyś nagrywała takie odcinki na yt. Mam nadzieję, że tak będzie😉 Pozdrawiam i życzę zdrówka całej rodzince😘

  18. Pani swojego życia

    19 października 2018 20:54, Odpowiedz

    Jakże wzruszający wpis, zazdroszcze ci oczywiście pozytywnie, iż masz szansę cieszyć się skarbem w postaci dziecka. Niestety nie każda kobieta ma taką szansę choć oddalaby wszystkie dobra materialne. Jeśli kiedyś Bóg da i ja będę przechodzić ten etap. Kochana, na twoim kanale wyczekuje filmów o każdej tematyce. Ekstra byłoby zobaczyć twój gust wnetrzarski ale i czekam na jakieś nowinki kosmetyczne. Mam też nadzieję że vlogmasy w grudniu również będą bo jak co roku to małe arcydzieła. Ciepło pozdrawiam

  19. Misia

    19 października 2018 21:05, Odpowiedz

    Dobry wieczór Karolino :)

    Gratuluje szczęśliwego rozwiązania i cudownej rodzinki :) Jak zawsze wyglądasz kwitnąco!

    Karolinko, nie wiem co się stało z moim postem wczesniejszym, może się nie dodał, albo coś z połączeniem było nie tak ale zapytałam się w nim o Twoje zdanie na temat antykoncepcji hormonalnej czy Twoje stanowisko na przestrzeni lat się zmieniło?
    pozdrawiam serdecznie
    Misia

  20. Ola

    19 października 2018 21:42, Odpowiedz

    Więcej filmów! Zawsze na tak Karolina!
    Każdy kolejny jest taką perełką, a dla młodej dziewczyny, bardzo miło jest nareszcie posłuchać mamy która o macierzyństwie opowiada nie przez pryzmat tego co straciła, a tego co zyskała. ❤️

  21. Joanna

    20 października 2018 12:20, Odpowiedz

    Karolino wzruszyłam się czytając ten tekst w przerwie na konferencji naukowej dotyczącej kobiet ciężarnych właśnie :)
    Bardzo utożsamiam się z Twoimi słowami, dlatego pisz, nagrywaj, twórz dla nas jak najwięcej dzieł o tej tematyce. Będziemy cierpliwie czekać i pochłaniać wszytko zachłannie, bo przesłanie jest niesamowite.
    Dziękuję ! ❤

  22. Aldona

    21 października 2018 08:31, Odpowiedz

    Nie uważasz że temat macierzyństwa trochę Cię zdominował? Bycie matką nie jest najważniejsze. Jest ważne ale są też inne aspekty życia. Pasja podróże. Warto jest być człowiekiem ciekawym świata a nie tylko zamkniętym w domu z dziećmi i posłucham. Życzę Co byś poznała lepiej Świąt. Podróżował, poznawali kultury. Ksztalcila się. Miała pasję i chęci do pracy. Pozdrawiam

  23. Ilona

    22 października 2018 13:14, Odpowiedz

    Karolino, zrobiło mi się ciepło na sercu, kiedy przeczytałam ten post. Też chcę być Mamą w najbliższym czasie. W tych wszystkich sytuacjach, które opisałaś, wyobrażam siebie w przyszłości. Macierzyństwo, rodzina – naprawdę udowadniają, że żyje się z jakąś misją; żeby zostawić na tym świecie cząstkę siebie…
    Jeśli chodzi o filmiki: uwielbiam je, ale rozumiem, że ostatnio nie masz czasu. Dla mnie bardziej atrakcyjne są odcinki, w których pokazujesz ujęcia z życia, taki mini film. Jeżeli jednak nie masz na tyle czasu, to może zamiast takiego „gadanego” filmiku napisz artykuł na bloga – jak ktoś tutaj już wspomniał, mają one w sobie coś magicznego i w odbiorze są przyjemniejsze niż „gadany” filmik bez żadnych kadrów. Mam nadzieję, że rozumiesz, co mam na myśli :) Stawiaj na jakość – nie na ilość :) Choć zawsze jest miło zobaczyć, że coś nowego pojawiło się na Twoim kanale. A oczekiwania na kolejny odcinek na youtube, jeśli możesz, umilaj nam takimi magicznymi wpisami tutaj :)

  24. Ewka

    23 października 2018 17:59, Odpowiedz

    Hej Karolcia! Cudnie piszesz o Twoim macierzyństwie! Aż chce sie czytać takie teksty, pełne miłości, zaufania i prawdy. Przypominasz mi podejście do macierzyństwa Emilki Góźdź opisanego w książce Atrakcyjna Mama, polecam każdej mamie przeczytać bo pomaga „nie zwariować” w najgorszych momentach :) jeszcze dodam tylko, że ostatnio słucham płyty Fale non stop w aucie, moja 6latka zna już teksty na pamięć i zachwyca się Twoim głosem! Piękna ta nasza jesienna droga z Twoim towarzystwem :) dziękuję!

  25. Marta

    23 października 2018 19:24, Odpowiedz

    Piękny, inspirujący wpis :)
    Mi się marzą vlogmasy..choć wiem, że może być to bardzo ciężkie w realizacji..Ale zawsze była w nich taka magia a teraz w nowym domku i z dwójką maluszków to już w ogóle cud, miód byłby :) może jakieś weekly vlogi? Tęsknie za takimi urywkami z Twojej codzienności. Z wielką radością obejrzę również filmy z urządzania domku :) Cieszę się, że niebawem wracasz z filmami, dziękuję :*

  26. Agnieszka

    25 października 2018 07:29, Odpowiedz

    Karola po pierwsze gratulacje ! :)
    Duzo sie dzieje u Was narodziny, zaraz nowy dom. Cudowny czas. Myślisz, ze dasz rade systematycznie nagrywac, skoro już przy synku zwolnilas tempo? Ja bym była przezadowolona ;)) gdyby było Cie wiecej na kanale :). Myślicie o jakiejś pomocy do dzieci , czy sama bedziesz to robic?
    Pozdrawiam serdecznie i duzo zdrówka :)

  27. Ewelina

    25 października 2018 13:14, Odpowiedz

    Jak dla mnie nagrywaj i pisz ;) Ale bardziej uwielbiam Cię słuchać, bo mówisz tak pięknie i tak mądrze. Również nie mogę się doczekać wpisów/odcinków o urządzaniu Twojego domku, na pewno będzie pieknie.

  28. elena malkovitz

    30 października 2018 12:48, Odpowiedz

    Kiedy jakiś post, film o temacie nie-matkowym? Jak kiedyś czytałam z zaciekawieniem twojego bloga, tak teraz idzie usnąć. Wieje nudą.

    • karolinabaszak

      30 października 2018 20:56, Odpowiedz

      Ależ Kochana Eleno, ja nie jestem dla każdego :) Być może dla Ciebie już też nie ;-) Przykro mi, ale moje życie ulega zmianom, a co za tym idzie zmienia się także mój blog. Jestem pewna, że znajdziesz w sieci wiele innych ciekawych osób!

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published