Od dłuższego czasu planowałam wpis o historii mojej przygody z modą, jednak im dłużej analizowałam ten temat, tym coraz bardziej złożony mi się wydawał. Złożony, do tego stopnia, że postanowiłam napisać o tym e-booka. Przez jakiś czas myślałam o nagraniu filmu, jednak moja skłonność do dygresji i typowa dla matki karmiącej cecha braku koncentracji spowodowała, że ostatecznie, zebrałam wszystko na piśmie. Taka forma publikacji, o wiele dłuższa niż wpis na blogu, pozwoliła mi na opisanie mojej młodości w nieco szerszym aspekcie, którego jeszcze nie znacie. Mogłam pozwolić sobie wreszcie na dość dokładną analizę, a może nawet konfrontacje z „tamtą sobą”. Myślę, że dowiecie się z niego wielu faktów z mojego życia i poznacie przemyślenia, którymi nigdy się tutaj nie dzieliłam. Zobaczcie okładkę:

Nie da się ukryć, że na przestrzeni ostatnich 10, a może i nawet 5 lat, bardzo się zmieniłam. Zapewne dostrzegają to widzowie i czytelnicy, którzy oglądają moje zdjęcia i zaglądają do moich kanałów internetowych od samego początku. Czy to możliwe, żeby w naturalny dla nas sposób, dorastając, aż tak się zmienić? Czy to jedynie zwykła refleksja, czy może coś więcej?

Ta pierwsza „stylizacja” jest dla mnie o tyle ciekawa, że wiele osób, nie dostrzega w niej nic złego. Mało tego, część czytelników stwierdza, że wyglądałam wówczas dużo lepiej niż obecnie, atrakcyjniej. A co sama czuje, patrząc na tego typu fotografie? Nie są to pozytywne odczucia, może poza śmiechem, który czasem pojawia się gdy przeglądam stare zdjęcia. Otóż uważam, że wyglądam tutaj wyjątkowo śmiesznie, a dzięki mojemu e-bookowi „Niemodna” dowiesz się dlaczego takie zdjęcia wywołują u mnie poczucie zażenowania i myśli o tym, że ja wcale nie chcę być żadną „atrakcją”. Na zdjęciach sprzed lat, widzę dziś kompletnie inną osobę, czasem siebie nie poznaję. Nie mogę uwierzyć, że pozwoliłam, aby moda i media zrobiły mi taką krzywdę. Gdy wracam do pewnych wpisów, czy filmów, jestem wręcz zszokowana, że podobne myśli przyszły mi do głowy. Jeśli uważasz, że przesadzam, zakładam, że po przeczytaniu mojego e-booka zmienisz zdanie i zrozumiesz jak postrzegam media, które niszczą prawdziwe piękno.

„Dziś wyglądasz tak poważnie, czy musisz dodawać sobie lat?” te pytania zdarzało mi się czytać wyjątkowo często. Czy rzeczywiście taki strój dodaje lat? A może po prostu nie odmładza, co z pewnością uczyniłby strój złożony z jeansów i modnej bluzy oraz sportowych butów. Jakie konsekwencje niesie za sobą strój modny i odmładzający nas, a jaki strój nie dość, że odpowiedni do wieku, to jeszcze dodający nam powagi? Czy przekłada się to na naszą codzienność? Wbrew pozorom, moja praca nie dotyczy jedynie naszej zewnętrznej strony. Poruszam w niej temat wychowania, zasad, porządku, nawiązuje do architektury, historii. Znajdziesz w niej również część poradnikową, która pomoże Ci zbudować klasyczną garderobę od podstaw. Myślę, że lepiej zrozumiesz swoją sylwetkę i tryb życia, który może wymóc na Tobie niekiedy, określony ubiór. W e-booku „NIEMODNA” znajdziesz same konkrety.

W związku z tym, że dziś jest ostatni dzień przedsprzedaży, jeszcze dziś możesz zakupić moją pracę w promocyjnej cenie. Od jutra cena z 59 zł, zmieni się na kwotę 79 zł. Serdecznie zachęcam do zakupu i jednocześnie bardzo dziękuję za Twoje wsparcie! Jeśli będziesz miała ochotę podzielić się swoją opinią co do treści lub podyskutować w większym gronie, zajrzysz do grupy na facebooku Czytelniczki ENFEMINE, gdzie wspólnie z innymi kobietami poruszamy tematy rozwijające kobiecość.

6 komentarzy

  1. Karolino, zaglądam dosyć często na Twojego bloga od kilku dobrych lat i tak, widzę te ogromne zmiany :) To naturalne, że wraz z wiekiem zmieniamy styl, poglądy czy po prostu dojrzewamy do odpowiedzialnych decyzji.

    W Twoim przy

  2. Karolino, zaglądam dosyć często na Twojego bloga od kilku dobrych lat i tak, widzę te ogromne zmiany :) To naturalne, że wraz z wiekiem zmieniamy styl, poglądy czy po prostu dojrzewamy do odpowiedzialnych decyzji. Twoje stylizacje akurat były ciekawe, bardzo kobiece, mimo, że jak to teraz nazywasz „atrakcyjne”. Może jedynie te kosmate czarne futerko (kamizelka) i szpilki zupełnie mi do Ciebie nie pasowały w tamtych czasach ;)

    Ciekawa jestem jak Twój mąż ocenia Twoją przemianę, jeśli to nie tajemnica:) Bo prawdę mówiąc gdy wychodziłaś za mąż kilka lat temu to jeszcze nie tak mocno królowało retro/vintage w Twojej garderobie.

    Pozdrawiam, Małgosia

  3. Zgadzam się z Przedmówczynią. Obserwując Cię, Karolino, mam wrażenie, ze Twoja przemiana, to naturalna kolej rozwoju i raczej jego początek a nie koniec. Dodatkowo jesteś również „żywa reklama własnej marki”, co również jest oczywiste. Będziesz i jesteś postrzegana przez innych tak, jak się wykreujesz. Wspaniałe jest to, ze robisz to tak konsekwentnie.
    Ja również jestem ciekawa, co na to Twoje otoczenie, również to najbliższe czyli mąż? Jak on się na to zapatruje?
    Jesteś dla mnie sporym źródłem inspiracji. Życzę Ci jeszcze wielu sukcesów. Nie poddawaj się. :) Pozdrawiam, Magdalena

    • Mnie bardzo podoba się Twoja przemiana.
      Widzę kobiecość zamiast wymuszonego „bycia seksi”.

      Nie mam nic do jeansów, ani do krótkich sukienek, ale dzisiejszy pęd za byciem atrakcyjnym dla jak największej ilości osób, zabija w nas to co mamy najcenniejszego – tę niewymuszoną kobiecą delikatność, która – wbrew pozorom, podoba się mężczyznom.

      Wszystko sprowadzamy do bycia atrakcyjnym obrazkiem, spojrzenia przypadkowych osób, przeważnie obcych facetów, pompują kobiece ego, które niestety nie stanowi o pewności siebie jako osoby. Stanowi jedynie pewność swojej atralcyjności.
      Przemiana stylu zaczyna się w głowie.

      Uważam też, że często może nam w tym pomóc odppwiedni partner, który ceni nas nie za to jaką wartość wizualną mamy na tzw. rynku matrymonialnym.
      Wtedy spojrzenie tysięcy mężczyzn i zazdrosc setek kobiet, nie jest warte nic.

  4. Patrycja Gnylewicz Odpowiedz

    Przemiana, przemianą, może się podobać lub nie, bo to rzecz gustu, ale niepotrzebnie dodaje Ci ona lat…

    • To czy dodaje lat to nieważne, Ważne jak się czujesz. Co mi się nie podoba, to ta wyższość – szczególnie we fragmencie porównującym Ciebie sprzed lat. I mówienie że ta „stylizacja” jest śmieszna. Serio się zastanawiam czy Ty masz jakieś koleżanki? Czy wychodzisz czasem ze swojej bańki? Czy jak Twoja znajoma ubiera się tak jak Ty n pierwszym zdjęciu to mówisz jej w twarz że wygląda śmiesznie? A moze jej to pasuje a w Twoich sukienkach wyglądałaby jak babcia :) I nie zrozum mnie źle – uważam, że wyglądasz świetnie. Ale ja mierzyłam takie sukienki sprzed lat i w większości z nich wyglądam jak przebrana. Co nie znaczy że ubrałabym się jak Ty na pierwszym zdjęciu – nie lubię żóltego i koronkowych, poliestrowych sukienek. Ale dobrej jakości bawełna np z risk made in warsaw jest świetna. To nie jest tak że możemy sie ubierac labo jak w latach 40tych albo w brzydkie koronkowe, poliestrowe mini czy jeansy i bluzy, Jest mnóstwo innych stylów które można mieć.

Napisz komentarz

Share with your friends










Submit