Wiecie, że jutro będzie mój piąty Dzień Matki? Jak to się mówi, naprawdę nie wiem kiedy to zleciało?! Jak to piąty? Przecież niedawno nagrywałam „autoportret”, w którym zdradziłam swoje marzenie, o byciu mamą, nieświadoma tego, jak bardzo macierzyństwo mnie odmieni. Tak niedawno wybrałam się na pierwszy, samodzielny spacer z synkiem, dumna z siebie jak nigdy wcześniej. 

Wartość czasu 

Macierzyństwo postrzegam jako rolę absolutnie piękną, prawdziwie uwalniającą i zaszczytną. Gdy myślę o swoim wcześniejszym życiu momentalnie uderza mnie ten zmarnowany czas, bo dopiero dzieci pokazały czym naprawdę jest 10 minut i jak wiele można w tym czasie zrobić. Nie dlatego, że wcześniej nic nie robiłam, ale dlatego, że dzieci pozwoliły mi pojąć w pełni wartość każdej minuty. Gdybym z tym wszystkim mogła przenieść się razem z mężem do 20 roku życia, nie zastanawiałabym się ani chwili i zamieniła absolutnie wszystkie swoje drobne sukcesy, na wcześniejsze macierzyństwo. Jestem pewna, że tych sukcesów miałabym dużo więcej, a może i błędów udałoby się popełnić o wiele mniej? Tak tylko sobie gdybam. 

Zakorzeniona potrzeba

Myślę, że gdy spotykamy na naszej drodze mężczyznę, w którym widzimy ojca swoich dzieci i czujemy, że zadba o to, o co powinien, myśl o zostaniu mamą pojawia się dość naturalnie. Nagle zaczynamy zauważać wózki na ulicach. I jakoś tak przypadkiem zaglądamy do sklepów z ubrankami niemowlęcymi. Potrzeba bycia mamą wydaje się być w nas głęboko zakorzeniona, choć czasem możemy odnieść wrażenie, że zbyt głęboko i jej nie dostrzegamy. Ale czas wszystko zmienia i to, co wydaje nam się dziś nie do pomyślenia, co czasem jawi nam się nawet jako przeszkoda, za parę lat możemy widzieć w zupełnie innych barwach. Nie brakuje kobiet, które po latach bardzo żałują, że nie postawiły na rodzinę, a właśnie na karierę. Dlatego moim zdaniem, tak ważne jest przedstawianie zachęcającej strony macierzyństwa i pozytywnych aspektów, które odmieniają kobiece serce i głowę. 

Matki rządzą światem 

Jestem głęboko przekonana o tym że matki, w pewnym sensie rządzą światem. Spójrzmy jak wiele zależy od mamy, od tego czy nas przytulała, czy dmuchała powietrzem w pierwsze rany, czy pozwalała wytrzeć łzy i nos w (co z tego, że nową, czarną) sukienkę, czy cierpliwie starała się zapiąć suwak kurteczki, choć schylaliśmy głowę w dół, tak, że nic nie widziała. Pomagała zasnąć w środku nocy po pierwszych koszmarach, choć swoim płaczem budziliśmy młodsze rodzeństwo, które dopiero co zmrużyło oczy. Od tego czy potrafiła nas wysłuchać, zauważyć, czy wybierała spokój i opanowanie zamiast codziennej gonitwy. To buduje więź z dzieckiem, jego poczucie bezpieczeństwa i poczucie własnej wartości. Od mamy zależy nasze zdrowie psychiczne w dorosłym życiu. 

Jaka matka, takie społeczeństwo?

To, jakie są matki ma swoje odzwierciedlenie nie tylko (choć przede wszystkim) w rodzinie, ale i w społeczeństwie, bo to matka ma największy wpływ na swoje dzieci, a co za tym idzie na kolejne pokolenia. Od pierwszych chwil istnienia – od poczęcia, matka wręcz panuje nad życiem dziecka. To wielki dar, przywilej, ale i odpowiedzialność. Żaden ból, nieprzespane noce, czy matczyna samotność, która wkrada się do naszej codzienności, nie są w stanie tego zmienić. Nic nie ściąga z nas tej powinności. Myślę, że to bardzo ważne aby uczyć się tej roli od najmłodszych lat, z resztą roli ojca również, ale to temat na inny post. Po to, aby w przyszłości nie było zdziwienia co do trudności, z jakimi przychodzi nam się mierzyć. Żebyśmy nie myślały, że to rola, którą spełnimy przy okazji. Tymczasem skupiamy mnóstwo, a nawet całą uwagę, na kształceniu się pod kątem zawodu, a co do tak ważnego zadania liczymy trochę na działanie intuicji. Jeśli macierzyństwo spychane jest na margines, trudno będzie postrzegać je jako życiową misję i powołanie oraz rolę od której zależą losy świata. Co prawda jako kobiety potrafimy wiele przewidzieć, wyczuć, ale wiedza zawsze pomaga spojrzeć na nasze podejście z innej strony. Wiedząc więcej, dostrzegamy więcej i możemy lepiej zapobiegać ewentualnym problemom.

Zniechęcanie innych 

Od pierwszych dni ciąży, byłam do granic możliwości wdzięczna i szczęśliwa. Czułam, że wszystko co wydarzyło się do tej pory jest niczym w porównaniu do nowego zadania, które Pan Bóg mi powierzył. Chociaż wciąż byłam do tego zniechęcana przez otaczający mnie światek (i napisałam nawet o tym wpis) macierzyństwo przeżywam kompletnie inaczej niż było mi to przedstawiane. Choć czasem się bałam, wiedziałam, że sobie poradzę. Jednak trudno nie dostrzec tego zniechęcania, prawda? Już samo odkładanie macierzyństwa na „kiedyś tam” jest pewnego rodzaju zniechęcaniem – czyli sugerowaniem, że są rzeczy ważniejsze. I rzeczywiście są, ale chyba nie do końca takie jak podpowiada świat. Najważniejsze jest znalezienie mężczyzny, z którym będziemy mogły stworzyć stabilną relację i który umożliwi nam pełnienie nowej funkcji (ja długo dawałam sobie wmówić, że to nieistotne, nawet śmieszne i zapewne dlatego tak późno wyszłam za mąż). O tym też nagrałam niejeden film. Nie powiedziałabym jednak tego samego o studiach czy pracy. Dzisiaj kobiety mają dyplomy, tytuły, a nie znają swojego ciała i jego możliwości. Uważają, że brakuje im cierpliwości, spokoju. Są nerwowe i brakuje im siły w obliczu codziennej, niekończącej się listy zadań. Nie wspominając już o tym, że nie potrafią szyć, robić na drutach, dbać samodzielnie o ogród. Sprzątanie kuchni i łazienki, jawi się czasem jako coś trudniejszego niż napisanie pracy magisterskiej. Ja również nie potrafię szyć, choć moja mama jest w tym świetna. Gdzieś łańcuch tak przydatnych czynności zostaje przerwany. Ale po co potrafić, skoro są sklepy, wszystko można kupić, prawda? 

Całkowicie rozumiem, że człowiek ma ochotę czasem sobie pożartować, pośmiać się z rodzicielskich problemów, czy nawet wyżalić, ale myślę, że na wszystko jest miejsce, czas i do wszystkiego potrzeba odpowiedniego odbiorcy, doboru słów, a nawet tonu głosu. Co ma sobie myśleć młoda dziewczyna, która słyszy żarty o „g*wniaku, który znowu porozrzucał zabawki i płacze”? Co mają myśleć sobie dzieci, które to słyszą i bardzo szybko rozumieją ten przekaz, a jeśli nie same słowa to na pewno czują emocje matki? Oczywiście mama, która w ten sposób „żartuje” zapewne zna również piękno macierzyństwa, ale młodzi ludzie tej perspektywy nie znają. W tym kontekście dziwi mnie również bardzo niezrozumiała dla mnie reakcja na e-booka „Zacznijmy od poczęcia”, którego miałam wielką przyjemność współtworzyć. Publikacja w pozytywnym i uprzejmym tonie promująca postawę pro-rodzicielską, dodająca otuchy, kibicująca wręcz kobietom planującym rodzinę, wygenerowała zupełnie nieuzasadniony hejt, który wylał się pod postem z okładką książki, udostępniany na feministycznych profilach. Sprawiło to, że jeszcze bardziej zaczęłam zastanawiać się, co takiego jest w macierzyństwie, co powoduje aż tak niezdrowe emocje i chęć wypomnienia innym absolutnie wszystkiego co możliwe pod postem promującym naprawdę wyważoną publikację. Często były to komentarze zupełnie niezwiązane z treścią, a osobiste wycieczki w moją stronę, dotyczące rzekomego statusu materialnego czy trudnego dzieciństwa. Rozumiem, że krytyka jest czymś naturalnym i jestem całym swoim sercem za wolnością słowa, ale tak sobie czasami myślę, że chyba jednak warto zapoznać się z czymś, co zapragniemy zhejtować. 

Mamo musisz się doskonalić 

Myśląc o tym wszystkim, stwierdzam, że to realny problem, z którym wszyscy się mierzymy. Bo rodzina bez dzielnej, zdolnej do poświęceń mamy, która czuje się kompetentna w swojej roli, chce być przykładem i zdaje sobie sprawę z władzy, którą posiada, rozpada się na małe kawałeczki. Doskonalenie się w codziennych, prostych czynnościach, powinno być dla nas drogą do celu, a celem – wychowanie dziecka na szlachetnego człowieka, którego wyposażymy w cechy i cnoty pomocne do rozwijania świata, a dla wielu z nas przede wszystkim takiego, który zasłuży na zbawienie. Z okazji Dnia Matki, chciałabym życzyć nam (i sobie również) niewyczerpujących się źródeł motywacji, inspiracji, które pomogłyby każdej matkującej kobiecie, odnajdywać siłę i spełniać swoją rolę należycie, z dostateczną cierpliwością, łagodnością i zrozumieniem. Potrzebujemy kontry do otaczającej nas rzeczywistości – mediów, reklam, seriali, rozrywek, nerwowości, egoizmu, dzisiejszej mentalności i moralnego chaosu, która pokaże prawdę o macierzyństwie –  jako misję, powołanie i istotę kobiecości. Która przedstawi trud, jaki matka wkłada w wychowanie dzieci, ale w odpowiednim świetle – jako naturalny i oczywisty fakt, do którego warto przygotowywać się już od dzieciństwa. Drogie mamy, budujmy razem nowe wspaniałe pokolenie!

37 komentarzy

    • Pani Karolino.

      Przede wszystkim to co pani robi jest naprawdę wielkie. Propagowanie macierzyństwa przez duże M i kobiecości przez duże K. Jestem od pani dużo starsza i też jestem szczęśliwą mamą. Uważam, że macieżyństwo to cudowny czas, czerpię z niego garściami. Zauważam też jak bycię mamą mnie odmieniło na przestrzeni lat. Dzieci to skarb, który uszlachetnia.
      Co do komentarzy na projekt:Zacznijmy od poczęcia-hm…. Żyjemy w czasach odwróconego dekalogu, w czasach antywartości, pogoni za pieniądzem, karierą, sukcesami, walki z czasem, który nieubłaganie pędzi. Wydaje mi się, że ten hejt pojawił się właśnie dlatego, że jak się domyślam w projekcie przedstawione są zgoła inne pomysły niż proponowane, a wręcz wtłaczane przez wszelkiej maści media. Coś strasznego dzieje się z ludźmi, że się w tym pędzie nie wszyscy potrafią zatrzymać się i pomyśleć poprostu. Poszukać siebie, swojego głosu. Mam nadzieję, że dzięki takim osobom jak pani w tym biegnącym za trendem tłumie znajdą się jednostki bardziej skłonne do refleksji. Pozdrawiam najserdeczniej zrówno Panią jak i czytelniczki bloga.

      • karolinabaszak Odpowiedz

        Dziękuję Pani Basiu i również serdecznie pozdrawiam :)

  1. Karolino,

    przeczytałam post na jednym oddechu – bardzo Ci za niego dziękuję i jestem przeszczęśliwa, że promujesz tak istotne wartości, które niestety w dzisiejszych czasach są tak często pomijane. Sama czekam właśnie na swojego sierpniowego synka i słowa, które do nas kierujesz tylko dodają mi otuchy i wiary w to prawdziwe macierzyństwo! Oby mi się udało :)

    Ściskam mocno!

    • Dawno nie przeczytałam czegoś równie mądrego, wzruszającego i pokrzepiającego zarazem. Uwielbiam bycie mamą i jestem głęboko wdzięczna losowi, że zesłał mi po latach starań wyczekaną i ukochaną córeczkę. Dzięki Twoim zdjęciom, wpisom i przekazowi, jaki wypływa z Twojej postawy mam motywację do „sięgania wyżej” w moim macierzyństwie. I dziękuję Ci za to ogromnie!

  2. Droga Karolino, mówisz o rzeczach, które w „świecie” budzą i będą budzić nienawiść. Ostateczna walka rozegra się właśnie o rodzinę. Im więcej jej poświęcisz, tym więcej będziesz cierpieć. Jednak to cierpienie będzie chwalebne.
    Rozumienie tych spraw jest niczym niezasłużoną łaską, na którą otwierają się dziś już tylko nieliczni. Dlatego też mam wrażenie, że już przekonani będą cenić takie publikacje i zaczepną z nich coś dla siebie, natomiast nastawieni wrogo, takimi pozostaną, będzie to dla nich jedynie kolejna pożywka do hejtu.

  3. Karolino, Ty chyba nie zrozumiałaś uwag pod postem z książką. Nikt tam nie „hejtował” Ciebie i macierzyństwa…tylko pojawiły się głosy krytyki dotyczące Twoich wypowiedzi, z których płynęła hipokryzja oraz oburzającej wypowiedzi dotyczącej dzieci niepełnosprawnych.
    Naucz się rozróżniać hejt od krytyki i naucz się przyznawać do błędów. Twoja opinia o niepełnosprawności i rodzicach dzieci niepełnosprawnych była oburzajaca i poniżej jakiegokolwiek poziomu.

    • karolinabaszak Odpowiedz

      Dziękuję Ci za komentarz i poświęcony czas. Moja wypowiedź była bardziej na temat postawy oczekującej rozwiązania wszystkich problemów przez „państwo”, a nie samej pomocy osobom niepełnosprawnym. POMAGAĆ OSOBOM POTRZEBUJĄCYM ABSOLUTNIE NALEŻY. Jak pokazuje praktyka, wiele instytucji lub ludzie sami organizujący zbiórki społeczne, radzą sobie z tym znacznie lepiej niż „państwo”, co więcej, uważam, że próby pomocy przez „państwo” usypiają w ludziach potrzebę pomagania – bo po co, skoro jest „państwo” – niech ono się tym zajmie. Warto zaznaczyć, że nie brakuje także osób niepełnosprawnych z podobnymi poglądami. Natomiast hejt pod postem dotyczył zupełnie innych tematów niż ta wypowiedź ze stories i myślę, że bez problemu można to dostrzec w sekcji z komentarzami.

  4. Piękny post, zgadzam się z nim całkowicie. Sama łapie się na żartach i narzekaniu, ale walczę z tym, by zmęczenie nie brało góry. Karolino, jedyne z czym zgodzić się nie mogę to „zaslugiwanie” na zbawienie. Zbawienie mamy za darmo, z łaski, nie z uczynków, aby nikt się nie chlubił (Ef 2, 8-9). Nikt nie jest w stanie wypełnić prawa, wypełnił je tylko Jezus. Po naszej stronie jest uwierzyć w Niego, a On przemienia nasze życie do prawdziwej wolności. „Tak Bóg umiłował świat, ze Syna swego jednorodzinnego dał. Aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” J 3,16. O tym jest cała Biblia. Mysle, ze wychowanie dziecka nie w uczynkowosci, ale w świadomości Bożej miłości (które skutkuje tym, ze chcemy dobrze czynić, bo rodzimy się na nowo z Ducha- kocham, wiec dobrze czynię) jest kluczowe. Dziękuję za Twoją działalność i sciskam.

  5. Karola – Ty wiesz jak dawna z Tobą „jestem” i kłaniam się w pol za to jaka Mama i Żoną zapewne jesteś, ale nie gniewaj się – za prawdę która Ci napiszę. Ten wpis – chociaż tak wyważony i pieknie napisany sprawił, ze popłynęły mi łzy. Bo ja nie czuję tego o czym piszesz. Nie chce się tak poświęcać. Lubię swoje życie. Swoją wygodę i swoją firmę. I może jest tak, ze obok mnie jest facet, który ma już dzieci i nie dąży do planowania rodzicielstwa ze mną – ale ja sama tego nie zaczynam bo „nie zaglądam do wózków”. Kiedy widzę płaczące dziecko czuje złość, ze ono „ryczy”. A z koleżankami umawiam się tylko w mieście. I nie dlatego, ze nie lubię dzieci – co ciekawe, mam z nimi świetny kontakt i jestem ulubiona ciocia, ale nie mogę wtedy spokojnie pozrozmawiac z ich Mama (…).

    • Uwazam ze kazda kobieta ma wybor w dzisiejszym swiecie,byc mama ,lub nie.Zgadzam sie ze macierzynstwo to pelny etap zyciowy I nie da sie go ” przy okazji”doklejic ..Sama odstawilam karierie farmaceutyczna bo nie dalo sie wszystkiego ,szczegolnie z dzieckiem niepelnosprawnym ale tez zauwazylam ze nawet ze zdrowymi maluchami ,nasze zycie jako kobiety,matki ,musi sie zatrzymac niby zamrozic w czasie aby nasze potomstwo moglo brnac na przod I nas wyprzedzac .Tak jak mowisz Karolinko , tworzymy nowe pokolenie ludzi ,I miejmy nadzieje ze ludzi dobrych,szlachetnych,ktore odmienia swiat,a to chyba najwazniejsza Rola zyciowa.!

    • To zupełnie normalne! Sama tak mam, a mam syna, haha. Nienawidzę ryku dzieci i uciekam od nich jak mogę. Nie każdy jest stworzony do tego samego i bardzo dobrze. Jedna będzie świetną matką, a inna Panią Prezes – ktoś przecież musi prowadzić firmy, prawda? ;)

    • Oj, Karolino, ale z Ciebie hipokrytka. Publikujesz tylko przychylne komentarze. Bardzo nieładnie. A napisałam taką szczerą odpowiedź do Głos Internetu. Musisz być bardzo niepewna swojej pozycji, skoro tak robisz. A zupełnie nie powinnaś.

  6. Dziękuję za Twoja aktywnosc w internecie, za postawę i treści, które od dawna mnie inspirują i wzmacniaja w byciu coraz lepsza mama i kobieta w ogóle. Myślę, że to robisz ma wielką wartość i jest w tych czasach szczególnie potrzebne.

  7. Pięknie to napisałaś… Próżno szukać takich wpisów w internetach, gazetach, itd. Post w dobrym i kulturalnym tonie, taki ze smakiem. Bardzo chętnie zaglądam tu do Ciebie. Pozdrawiam i ściskam.

  8. Pięknie słowa, pięknie napisane!! Macierzyństwo musi być wspaniałe.
    Ja od lat marze o byciu mamą, moje serce pęka na pół z każdym kolejnym nieudanym cyklem, z każdym testem, na którym jest jedna kreska. Moje serce pęka na pół, gdy słyszę, że kolejna osoba z rodziny, czy koleżanka, znajoma jest w ciąży lub urodziła, a ja nadal stoję w miejscu. Pomimo tego, że każdemu życzę dobrze budzi się we mnie gniew, że nie mnie to spotyka. Czas ucieka nieubłaganie, prawie 30 lat już mam. Marze chociaż o jednym dziecku… Myślę, że nie warto gdybać co by było, że chciałabyś się przenieść do czasów gdy miałaś 20 lat. Wcale nie jesteś starą mamą i masz trójkę dzieci, trzeba być za to wdzięcznym! Ja nie ma ani jednego, choć zawsze to było moim największym marzeniem. Nie zawsze chcieć, znaczy móc. Nie każde marzenie i plany się spełniają. Nie wiem czy te moje marzenia się kiedykolwiek spełnią, każdy dzień matki przypomina mi o tym, że ja być może nigdy nie usłyszę słowa 'mama'. Nikomu tego nie życzę, niepłodność to piekło na ziemi. Doceniajcie więc to co macie, że tworzycie rodzinę. Podczas gdy wiele kobiet zwyczajnie nie chce mieć dzieci, to są miliony par, które oddałyby wszystko, żeby tulić swoje dzieciątko.

    • Z gory przepraszam za brak polskich znakow.

      Utozsamiam sie w pewien sposob z Pani komentarzem. Chcialam zyczyc sily i nadziei. I polecic Pani profil Akademii Plodnosci na Instagramie, ktory obserwuje. Panie, ktore go prowadza, skupiaja sie na diecie i kompleksowej zmianie sposobu odzywiania. Zaskakujace jest to, ile osob dzieki temu osiagnelo wymarzony cel. Mam nadzieje, ze Pani rowniez sie uda.

      • Dobrze, że jesteś Karola <3

        Właśnie stoję przed decyzją czy całkowicie oddać się domowi i domownikom na wiele lat (mam 2 dzieci), czy zamieszkać w bloku i zawalczyć o swoją karierę.

        Jesteś BARDZO dojrzałą osobą. Żałuję tylko, że nie jesteś moją przyjaciółką/siostrą ;( ;*

        Tak trudno być dojrzałym. W szczególności jak zostało się wyreczanym z obowiązków, miało się ułatwiane życie i wygodę. Wiele rzeczy spadało nam z nieba bez wysiłku. NIE RÓBMY TEGO SWOIM DZIECIOM!

        Dojrzałość, szlachetność i pracowitość bardzo dużo kosztuje. Taka postawa jest 1000x trudniejsza niż robienie kariery i praca na etat.

        Któraś z moich przedmowczyń pisała, że lubi swoją firmę. Myślę, że to nie wyklucza roli kapłanki domowego ogniska. Karolina, przecież właśnie tak robi, że łączy biznes z ogniskiem domowym. To jest dobro.

    • Han, pamiętaj, że wbrew temu, co niektórzy mówią – macierzyństwo nie musi być sensem życia. Nie, nie jest to powołanie wszystkich kobiet na ziemi, jakby tak było, człowiek nie miałby w ogóle wpływu na poczęcie. Każdy ma swoją drogę i każda droga może być piękna i wartościowa, wbrew słów niektórych, że po urodzeniu dziecka wszystko inne schodzi na drugi plan i traci na ważności. Uwierz, że nie zawsze tak jest, nawet w przypadku kobiet, które mają dzieci – znam wiele takich, które bardzo je kochają, ale nie negują wartości tego co było przed, co będzie dalej obok dzieci. Nie dajmy innym przekładać na siebie twierdzeń, o jednej jedynej wartościowej drodze. Być może ktoś tam na górze zdecydował, że Twoja droga będzie inna, może podsuwa Ci w życiu inne rzeczy, w których opiera się Twój sens. Wiadomo, to nie znaczy żeby porzucać starania i nadzieję – ale po drodze może warto znaleźć sens w czymś innym. A nuż okaże się, że to właśnie Twoja droga.

  9. Ja też Ci dziękuję za to, że tak pięknie promujesz macierzyństwo. Nie udzielam się w dyskusjach na Instagramie, ale czytałam pojawiające się głosy, że jesteś hipokrytką, że masz taki czy siaki status materialny. Nie zgodzę się z tym, co sugerują niektóre panie, że w naszym kraju muszą pracować dwie osoby. Ja dla dziecka zrezygnowałam z pracy w bardzo prestiżowym miejscu. Nie miałam umowy na czas określony, więc straciłam pracę, bo nie oddałam córki do żłobka. W tamtym momencie mieszkaliśmy i wciąż mieszkamy z mężem w kawalerce, ale wszyscy jesteśmy tacy szczęśliwi, bo wszystko jest na swoim miejscu. Mąż zadowolony, bo spokojnie pracuje, ja dbam o dom, o posiłki, a córeczka kwitnie. Ma już cztery latka i wszyscy wciąż usiłują wcisnąć mnie do pracy. A ja nie chcę. Uwielbiam być w domu, choć też musiałam zrezygnować z wygody, narazie z większego mieszkania i pięknych rzeczy. Ale to wszystko przede mną. Najważniejsza jest teraz rodzina. I nie muszę podjeżdżać najnowszym BMW, jak to czynią niektóre mamy pod żłobkiem u mnie pod blokiem. Nigdy żadna rzecz i najlepsza praca nie będa wazniejsze od rodziny. Nie wyobrażam sobie zostawiania dziecka gdzieś na cały dzień w imię dóbr materialnych. A na rozwój własny jeszcze naprawdę przyjdzie czas. Nie trzeba mieć wszystkiego naraz, od razu.

  10. Karolino,
    pięknie piszesz i prezentujesz niecodzienny punkt widzenia (a szkoda!). Żałuję, że żyjemy w epoce nastawionej na egoizm i przyjemności zupełnie niezwiązane z prawdziwym, głębokim szczęściem.
    Często wspominasz o tym, jak ważne jest znalezienie mężczyzny, z którym można by stworzyć prawdziwą więź i założyć rodzinę. Ale.. gdzie takich szukać?
    Jestem ciekawa Twojego punktu widzenia i z przyjemnością przeczytałabym o tym więcej. Sądzę, że to jest właśnie bolączka młodych kobiet – niemożność poznania tego „jedynego” (celowo daję to w cudzysłów), który byłby w stanie wziąć odpowiedzialność za rodzinę i nie odejść – często bez słowa – gdy pojawi się pierwszy lepszy problem.
    Życzę udanego jutrzejszego Dnia Mamy :)

  11. Droga Karolino 😍 zaglądam do Ciebie właściwie od początku Twojej działalności w Internecie. I bardzo Cię podziwiam. W jakimś sensie jesteś dla mnie autorytetem. Też już jestem mamą dwójki dzieciaczków. Mam 30 lat i też bardzo żałuję, że wcześniej nie postawiłam na macierzyństwo… Co do kwestii, że Kobiety rządzą światem, to tak zgadzam się w 100%. A pewien ksiadz dawno temu powiedział mi: „Jeśli będziesz dobrą mamą, to Polska będzie wspaniała!” Jak wiele od nas zależy…

  12. Piękne treści mądrej osoby. Oby jak najwięcej było takich kobiet. Choć jestem od Ciebie starsza i mam dzieci w szkole podstawowej ( 4 i 7 klasa) to właśnie Ty zainteresowałaś mnie edukacją domową a obecne – nauczanie zdalne pokazało mi, jak wiele czasu moje dzieci tracą w szkole na rzeczy zupełnie niepotrzebne, które nic nie wnoszą w ich życie . Nie wiem czy wystarczy mi odwagi, ale rozważam edukację domową i gdyby moje dzieci były mniejsze a ja miałabym wiedzę taką, jak mam teraz, to nie chodziłyby do szkoły. Staram się wychowywać moje dzieci w poszanowaniu i zachwycie do przyrody, otaczającego świata, wdzięczności Bogu za wszystko, co mamy. Z moją 11-letnią córka zagłębiamy tajemnice ziołolecznictwa, uczymy się robić na warsztatach kosmetyki, maści, stawiania baniek. Uczę ją jak dbać o zdrowie bliskich, jak samemu radzić sobie w każdej sytuacji. Matka, która jest z dzieckiem w domu zna je jak nikt. Po oczkach zauważy czy jest szczęśliwe, zdrowe a jeśli coś mu dolega, wie jak zaradzić w naturalny sposób. Takie relacje jednak możliwe są tylko, gdy jest się blisko, gdy spędza się ze sobą dużo czasu. Żadne żłobki, przedszkola, nianie nie zbudują za nas prawdziwych więzi rodzinnych.

    • karolinabaszak Odpowiedz

      Aniu, jeszcze 2 lata temu myślałam, że ED to zdecydowanie temat nie dla mnie, że nie dam rady, a im dłużej o tym czytam, tym bardziej dziwie się sobie samej z tamtego okresu :)

  13. To jest kolejny wpis, który bardzo uderza w kobiety w sposób krzywdzący. Nie rozumiem tej frustracji i potrzeby atakowania kobiet, które żyją inaczej niż Ty. Wypowiadanie się na temat feminizmu, dzięki któremu kobiety mają prawo do głosowania, do edukacji czy rozwoju, w tak nieprzychylny sposób, świadczy jedynie o tym, że nie masz pojęcia na czym polega feminizm i że widzisz jego zupełnie nieprawdziwy obraz (być może kreowany przez media). Zakładanie z góry, że każda kobieta chce być matką, a jeśli mówi inaczej, znaczy że jest w błędzie, jest strasznie krzywdzące. Naprawdę nie każda kobieta chce mieć potomstwo, są kobiety które nie lubią dzieci, za to kochają swoje życie bez potomstwa. Mogą być świetnymi ciociami czy opiekunkami, ale będąc matką z przymusu krzywdziłyby swoje dzieci. W takich sytuacjach świadoma decyzja o nieposiadaniu dzieci, jest najlepszym, co mogą zrobić. Takie wywieranie presji na kobiety, że muszą być matkami przynosi więcej złego niż dobrego.

    Byłoby cudownie szanować, że inny mają inne podejście do pewnych spraw i każdy ma prawo do swojego zdania, bez krzywdzenia innych. Wpisy pod poprzednim postem to nie jest hejt, tylko krytyka. Poprzedni post napisany był też jedynie z Twojej perspektywy. Utrzymanie dziecka jest drogie, utrzymanie każdego kolejnego członka rodziny jest drogie, a utrzymanie dziecka, które przez pierwsze 20 lat swojego życia jest zdane na rodziców, to studnia bez dna. I można zdecydować się na potomstwo, licząc że jakoś to będzie. Niestety są osoby, które zarabiają bardzo mało, wykonując zawody, które nie są opłacalne, ale są potrzebne. W takiej sytuacji decyzja o każdym kolejnym członku rodziny lub jego braku powinna być odpowiedzialna. Mówisz, że mężczyzna powinien sprostać swojemu zadaniu – piękny obraz. Krzywdzący dla mężczyzn, dla rodziny. Osobiście wychowywałam się w domu, gdzie nie brakowało pieniędzy, ale wszystko się zmieniło po utracie ojca. Kiedy jeden członek rodziny, ma nagle zobowiązania finansowe i dzieci na utrzymaniu, z jednej pensji. I o takich rzeczach trzeba myśleć wcześniej. Dzieci to nie tylko odziedziczone zabawki czy ubranka oraz ekonomiczne podejście do posiłków. To opieka medyczna, w razie potrzeby korepetycje, dojazdy do szkoły – wszystko to generuje koszty i angażuje czas. Nie można zakładać z perspektywy osoby, która może sobie pozwolić na dom pod miastem, kilkoro dzieci i dostęp do droższych zabawek, ubranek, wyprawek dla dzieci, że posiadanie dzieci to taka prosta sprawa. Wydaje się, że żyjesz w pięknej dmuchanej bańce.

    I z tym Cię zostawię. Pomyśl czasami, że Twoje wpisy mogą naprawdę urazić osoby, które mają inną niż Ty sytuację materialną, inne potrzeby lub inny styl życia. Są osoby w naszym społeczeństwie, których naprawdę nie stać na życie, co dopiero na potomstwo. Istnieją kobiety i mężczyźni, którzy po prostu lubią swoje życie i świadomie nie chcą potomstwa. Są tacy, którzy chcą, ale nie mogą sobie na nie pozwolić, z różnych względów. Uszanuj innych.

    • karolinabaszak Odpowiedz

      Bardzo dziękuję za poświęcony czas. Niestety nie rozumiem czego dotyczy Pani komentarz…Nikogo nie atakuję. Czy Pani wypowiedź jest na temat wpisu na blogu, postu na Instagramie czy ogólnie na temat moich poglądów (niestety strasznie je Pani uprościła), które Pani przeszkadzają? Nie do końca chciałabym się tłumaczyć z Pani interpretacji moich słów.

  14. A ja jestem mamą i potrafię przyznać, że to kompletnie nie dla mnie. Nie wpadłam, chciałam dziecka, ale niestety nie odnalazłam się w tej roli. Wolę jednak pracę zawodową. I jest wiele takich kobiet, tylko boją się przyznać. Ja się nie boję. O dziecko dbam, bo nic nie zawiniło, ale nie ukrywam, że spodziewałam się czegoś zupełnie innego.

  15. Kochana Karolino, to co napisałaś jest tak piękne , że aż pojawiły mi się łzy wzruszenia. Zazdroszczę Ci radosci z macierzyństwa i postawy męża i rodziny. Moja córeczka jest jedynaczką i tak chyba niestety zostanie choć bardzo bym chciała to zmienić. Niestety zarówno mąz jak i jego rodzina cały czas naciskaja na mnie na powrót do pracy sugerująć, że bycie w domu z dzieckiem to nicnierobienie. To chore, że doszło do tego, że uważamy, że oddawanie dzieci na cały dzień do różnego rodzaju placówek i robienie kariery jest czyms lepszym niż mama w pełni poświecająca się dziecku. Pozdrawiam Cie serdecznie.

Napisz komentarz

Share with your friends










Submit