KAŻDY DZIEŃ MOŻE PRZYNIEŚĆ WIELKĄ MIŁOŚĆ!

Dawno nie było u mnie psycho-notki. Tak to nazywam, gdy rozmawiam z moim chłopakiem. Przepraszam, narzeczonym ;) Ciężko się do tego przyzwyczaić i ciężko też uwierzyć, że Przemek będzie moim mężem, a ja Jego żoną. To wszystko jest dla mnie tak nowe i ekscytujące. Nigdy nie myślałam, że tak szybko wyjdę za mąż. W liceum, zawsze o tym marzyłam, ale nie oszukujmy się… Moje koleżanki mają po 30 lat prawie i jakoś im się do ślubu nie spieszy, więc takie tematy nie są między nami zbyt popularne. Jednak na tle tych wszystkich nowoczesnych ludzi, mogę przypominać trochę odludka, bo dla mnie ślub to coś więcej niż papierek.

Odkąd zauważyłyście, że w wakacje zaręczyłam się z chłopakiem, jakoś tak trudno jest ten temat ominąć. W końcu moje życie kręci się teraz wokół przygotowań do ślubu i wesela. Codziennie ze z dziwieniem patrze na ceny tych pięknych sukienek i walczę ze zdrowym rozsądkiem, bo w końcu to ten jeden, jedyny dzień. Przeglądam też Pinterest, Tumblr, Instagram – w poszukiwaniu inspiracji. Czytam również mnóstwo wiadomości i komentarzy od Was, o tym, że również marzycie o takiej miłości. Jesteście ze mną nie od dziś i znacie sporo faktów z mojego życia, więc pewnie wiecie, że również mi towarzyszyły kiedyś chwile zwątpienia. Szczerze mówiąc byłam załamana, bo na raz zwaliły mi się na głowę różne niepowodzenia. Między innymi straciłam też wcześniejszą pracę i po raz kolejny nie wydałam płyty, bo ktoś mnie oszukał. Tak to już w życiu bywa. Są chwile, kiedy czujemy się niepotrzebni. U jednego trwa to miesiąc, u drugiego pół roku. Warto wtedy pamiętać o kilku kwestiach.

IMG_4894b

fot. Katarzyna Napiórkowska

1. Jesteś wyjątkowa!

To brzmi superbanalnie, ale mam dla Was taki dowód na to, że czasem, coś co uznajecie za Waszą wadę, może dla innych być zaletą. Ja np. jeszcze nie tak dawno czułam się fatalnie pod wieloma względami. Miałam wrażenie, że wszystko co robię, jest złe, a moje poglądy są staroświeckie i powinnam się dopasować do reszty. Przebywałam wtedy w dziwnym towarzystwie. Jestem raczej zrównoważona emocjonalnie, ale mam w sobie lekką przewagę introwertyka. Takim ludziom jak ja ciężko jest żyć w świecie, mieście pełnym pokus, gdzie mnóstwo osób robi wiele na pokaz. W końcu zaczęłam wierzyć, że coś jest ze mną nie tak i chciałam się dopasować. Wtedy dostałam cegłą w twarz od życia i nie umiałam się podnieść. To był też moment kiedy zaczęłam bardziej doceniać siebie i to co czuję. Mało tego, zaczęłam pielęgnować w sobie cechy, które ktoś inny mógł uznać z moje wady. Dzisiaj jestem z kimś, kto jest ze mnie dumny i myśli podobnie. Nie zmieniajcie się tylko dlatego, że społeczeństwo, że Wasi znajomi się zmieniają. To Wy macie czuć się ze sobą dobrze.

2. Świat jest pełen fantastycznych ludzi.

Bywają w życiu takie chwile, gdzie myślimy, że już nic dobrego nas nie spotka. Wszyscy najfajniejsi ludzie połączyli się w pary i nic dobrego nie zostało ;) Myślisz, że cała reszta to totalna pomyłka, a Tobie został jedynie dachowiec albo zakon. Też miałam w życiu taki moment. Chciałam wtedy wyjechać, pożyć „zagranico”. Zostać wolontariuszką lub po prostu poszukać pracy w innym miejscu na Ziemi. To uczucie towarzyszyło mi przez kilka tygodni, może nawet przez miesiące. W takim punkcie kulminacyjnym, nie wiadomo skąd, pojawił się On i popsuł mi wszystkie plany :)

3. Daj się ponieść emocjom.

To chyba najtrudniejszy punkt. No bo jak tu komuś zaufać jak czujecie się najokropniej w świecie. Zamknęłyście się w sobie i musiałyby minąć lata świetlne aby udało się Wam obdarzyć kogoś zaufaniem. Ciężko jest w jednej chwili jakoś tak, przestawić się i zacząć myśleć inaczej. Wtedy pamiętajcie, że każdy człowiek zasługuje na czysta kartę i nie można oceniać nikogo przez pryzmat wcześniej spotkanych ludzi. Mi to na początku nie do końca wychodziło ale z odpowiednią pomocą zobaczycie jakie to proste :)

4. Pamiętaj, że zasługujesz na najpiękniejszą miłość na świecie!

Kiedy zostajemy sami i wiemy, że nie mamy się do kogo odezwać (i chodzi mi o takie rozmowy, które z przyjaciółmi nie są już takie same) bardzo łatwo jest nam ulec innym. Jesteśmy tacy samotni, że zgodzimy się już na wszystko, byleby tylko ktoś nas przytulił i był obok. Jesteśmy wtedy słabi. Warto jest wtedy spróbować samemu poskładać się i spróbować pożyć, tak na własną rękę. Poradzić sobie ze wszystkim i zastanowić się czego tak naprawdę chcecie. Mi się udało, choć bywało ciężko. Zwłaszcza, że byłam sama w wielkim mieście, daleko od rodziny. Może wcale nie jesteście na straconej pozycji i kolejny poranek przyniesie Wam najpiękniejszą miłość na świecie! :)

101 Comments

  1. Kamila

    21 stycznia 2015 14:08, Odpowiedz

    Jesteś wspaniałym odludkiem Karola :* Zasługujesz na to, żeby być szczęśliwa i oby Twój przyszły mąż sprawiał abyś każdego dnia była szczęśliwsza jeszcze bardziej (o ile to wgl możliwe)!! Ja Ci kibicuje od samego początku.. i będę do samego końca :) Buziaki :**

  2. I.

    21 stycznia 2015 14:14, Odpowiedz

    „Bywają w życiu takie chwile, gdzie myślimy, że już nic dobrego nas nie spotka” to tak jakby o mnie , dziękuję Karolina za ten wpis .

    • Anka

      21 stycznia 2015 16:56, Odpowiedz

      a co ma uroda do tego? znam mnóstwo przepięknych i inteligentnych dziewczyn, które od lat są same…to jest wyłącznie szczęście, czy spotkasz kogoś odpowiedniego szybciej, czy później

    • Alicja

      21 stycznia 2015 17:13, Odpowiedz

      Mam nadzieję, że mówisz tutaj o urodzie wewnętrznej. Pomimo tego, że Karolina to przepiękna (zewnętrznie) kobieta, wciąż pozostaje ona tylko czlowiekiem. A jak wiadomo w życiu bywa naprawdę różnie. Niezależnie od wyglądu zdarzają się niepowodzenia, chociaż slyszalam, że ladnym jest latwiej. Ja wlasnie jestem na etapie kiedy zmieniam niemal wszystko w swoim życiu, ewidentne zmiany, mam nadzieję, że na lepsze :)

  3. Ola

    21 stycznia 2015 14:19, Odpowiedz

    Karolina! Dziękuję Ci za ten wpis. Ja od prawie 1,5 roku jestem w szczęśliwym związku i w 100% mogę potwierdzić to, co piszesz. Taka chwila samotności bardzo mi pomogła się wyciszyć, uspokoić i zrozumieć, czego oczekuję od życia, przygotować się na nowy związek. Jeśli nie wyczekujemy nerwowo jakiejś osoby na horyzoncie, nie spinamy się „żeby kogoś mieć”, to wtedy właśnie najpewniej spotkamy kogoś bliskiego :) pozdrawiam CIę serdecznie, wierna czytelniczka :*
    PS. proszę o jakis post z inspiracjami sukni ślubnych! masz bardzo dobry gust, więc jestem pewna że i w tym przypadku będziesz moją inspiracją :)

    • Joanna

      22 stycznia 2015 18:51, Odpowiedz

      O własnie! Wiemy, że jesteśmy męczące, ale Karolino – przemyśl koniecznie ślub o ślubnych sukienkowych inspiracjach! <3

      PS. Wpis cudowny. Znakomicie się patrzy na Twoje wnętrze :))

  4. Iwona

    21 stycznia 2015 14:21, Odpowiedz

    Potwierdzam! Miłość (prawdziwa!) przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie i chyba tak naprawdę wtedy, kiedy przestaje się jej uporczywie szukać… Miałam bolesne rozstanie za sobą, kontuzję kolana i widmo kolejnej operacji (na drugie już kolano) i kiedy myślałam, że już na nic dobrego liczyć nie mogę…. pojawił się ON! To było prawie 5 lat temu, a za niecałe 3 miesiące odbędzie się nasz ślub! :) Wierzę, że na każdego czeka Ktoś, kto udowodni, że prawdziwa miłość naprawdę istnieje. Na przekór wszystkiemu. To tylko kwestia czasu :) Powodzenia w przygotowaniach i we wspólnym życiu Karola :*

  5. Paulina

    21 stycznia 2015 14:24, Odpowiedz

    Po przeczytaniu Twojego wpisu od razu się uśmiechnęłam ! Jestem właśnie zdeptana emocjonalnie, chłopak – okazał się największym draniem na świecie, dupek jakich mało i mogłabym tu wobec niego zastosować wiele niecenzuralnych epitetów, mimo „wielkiej miłości” o jakiej zapewniał, praca – ciężko znaleźć coś sensownego albo wszędzie żerują na człowieku. W zasadzie dochodzę do ładu, praca chyba już się znalazła, o miłości nie myślę a już na pewno nie szukam, wszystko we mnie chyba zaczyna się uspokajać, a Twojego bloga zamierzam odwiedzać częściej !! :)) pozdrawiam :*

    • karolinabaszak

      21 stycznia 2015 15:55, Odpowiedz

      Dupków na tym świecie nie brakuje :P Grunt to zrozumienie tego i zajęcie się sobą jak ja to mówię :P

      • Aducha

        22 stycznia 2015 23:52, Odpowiedz

        Dokładnie, i to o tym kocie to dokładnie moje myślenie teraz, ale rozstanie boli, ale jak to mówią czas leczy rany, zyję teraz sama po swojemu a co bedzie dalej? los przyniesie :) inwestuję w siebie, w naukę i rozwijanie pasji:)

  6. Anna

    21 stycznia 2015 14:37, Odpowiedz

    Ja wlasnie nieustannie tkwie w tym 2 punkcie, najchetniej wyjehalabym stad, gdzie obecnie mieszkam, zupelnie, gdzie indziej, zmienila prace i otoczenie…ale nie wiem, czy to ma sesn, bo przeciez ” najlepiej jest tam, gdzie nas nie ma ” ;)

  7. Marta

    21 stycznia 2015 14:42, Odpowiedz

    Mogłabyś opowiedzieć nam historię Waszego poznania czy to już zbyt prywatne? Oczywiście zrozumiem jeśli nie będziesz chciała :)

  8. Paulina

    21 stycznia 2015 14:50, Odpowiedz

    Karolinko jesteś bardzo ciepłą sympatyczną osobą, twierdzę po filmikach na youtube i Twoim blogu. Każdy w żyhciu chyba musi przejść trudny okres w swoim życiu aby potem coś zrozumieć. A miłość to coś pięknego. Ja bez swojej miłości na tym świecie nie wiem czy bym była tym kim jestem;) Pozdrawiam Cieplutko ;*

  9. Marta.

    21 stycznia 2015 14:58, Odpowiedz

    Jeej, notka jak zawsze dodaje otuchy. :) Chciałabym mieć taką miłość, takiego faceta obok siebie. Chyba trzeba zrobić krok do przodu i pomóc swojemu szczęściu. :) Życzę udanych przygotowań do ślubu i wesela. ;)

    P.S. Pinterest to świetna stronka – też korzystam z niego! :)

  10. Ola

    21 stycznia 2015 15:17, Odpowiedz

    Dziękuję Ci za tą notkę, bo trochę otworzyłaś mi oczy na pewne sprawy. Jakiś czas temu zakończyłam długoletni związek i teraz próbuję nauczyć się żyć „od nowa”, w pojedynkę. Ze wszystkim co napisałaś się zgadzam, masz rację, czytałam tą notkę z uśmiechem na twarzy. Aż zatrzymałam się na słowach „Warto jest wtedy spróbować samemu poskładać się i spróbować pożyć, tak na własną rękę. Poradzić sobie ze wszystkim i zastanowić się czego tak naprawdę chcecie.”, czytałam je 5 razy i jedyna myśl jaka mi się nasuwa to – jak to zrobić? Próbuję już kilka miesięcy, muszę robić coś nie tak, bo nie wychodzi.

    Pozdrawiam Cię i życzę szczęścia :)

  11. Magda

    21 stycznia 2015 15:19, Odpowiedz

    Psycho-notki to jedne z lepszych. A odwołania do swojego życia, bardzo uwiarygodniają Twoja wypowiedź, przez co nie wydaje się „kopiuj wklej” z babskich gazetek.
    Czekam na następna :)
    PS zdjęcia z Twojego ślubu/wesela muszą być na blogu ! :) wiadomo że nie wszystkie, ale chociaż kilka żeby poczuć klimat i zobaczyć Was jako Państwa Mlodych ( szczególnie z naciskiem na Twoją suknię)
    Buziaki :*

    • Anka

      21 stycznia 2015 16:59, Odpowiedz

      może troszkę uszanujmy ślub Karoli, nie każdy leci na facebooka ze zdjęciami sprzed ołtarza… to jest chyba jednak dośc intymna chwila, uroczystość, więc pewnie Karolina woli zachować ten dzień dla siebie i najbliższych:)

  12. Marta

    21 stycznia 2015 15:49, Odpowiedz

    Karolinko, każde słowo napisane w tej notce to święta prawda. I ja się ciesze na takie posty, w których zarażasz innych swoim sposobem na szczęście. Może i jest to trochę prywaty, ale takiej zdrowej, którą warto się dzielić!
    Również jestem w narzeczeństwie od nie dawna i mam ten sam syndrom przeglądania i szukania inspiracji co Ty. Polecam Ci stronę Ślub na Głowie. Jest tam mnóstwo inspiracji dla każdego, nawet tych najbardziej wymagających. ;)
    A i odludkiem żadnym nie jesteś! Dla mnie również ślub to piękny moment, który zmienia całe życie. :)
    Życzę Szczęścia Tobie i Twojemu Narzeczonemu. :)

  13. Olga

    21 stycznia 2015 15:59, Odpowiedz

    Też jestem staroświecka, chyba bardziej od Ciebie, bo jesteśmy w tym samym wieku, a mam męża 3 lata i dziecko pół roku ;);) masz cudowny charakter, jak dla mnie jesteś perfekcyjna pod każdym względem i uważam, że masz świetne podejście do świata. Fajnie, że pojawił się On i Cię uszczęśliwia. Kiedyś widziałam Cię w Ikea i bardzo żałuję, że nie podeszłam… Poza tym u mnie po ślubie 3 pary wśród znajomych się zmotywowały i jedna jest po ślubie, a dwie w tym roku ;) więc dobrze, że robisz swoje i uciekasz od tych, którzy ciągną w dół. Pozdrawiam i dużo dużo szczęścia dla Was!!!

  14. Iga

    21 stycznia 2015 16:35, Odpowiedz

    Pięknie to wszystko powiedziane (napisane) ;) miłość to najważniejsze co w życiu mamy :) i nic nie będzie nam straszne póki będziemy miały kochającą nas osobę przy swoim boku <3

    Ja ze swoim mężem spotykam się od 1 klasy liceum a było to już 9 lat temu….. od 4 jesteśmy małżeństwem i jest cudownie :) a powiem Ci, że byłam bardzo młoda jak braliśmy ślub bo miałam 21 lat ( i ślub nie był spowodowany ciążą :p ) to była miłość!
    wśród znajomych byliśmy tymi pierwszymi i wszyscy się z nas wyśmiewali, że po co, na co, żadna z koleżanek nie była też wcześniej na etapie przygotowań i wszystko organizowałam raczej w ciemno ;) (nie miał kto doradzić)

    Jednak nie żałuję tej decyzji i nie zmieniłabym nic z tego co się wydarzyło w trakcie ślubu :)

    Mam nadzieję, że na świecie jest więcej takich "staroświeckich" osób :)

    p.s. czuję, że mogłybyśmy się dogadać :D

    jednak najważniejsze, że

  15. Tak juz bywa

    21 stycznia 2015 16:41, Odpowiedz

    Twoje życie przypomina mi moje… Kiedys bylam w zwiazku 6 lat i myslalam, ze tak ma byc. Ale przy nim i jego znajomych nie do konca czulam sie soba. Czegos mi brakowalo. Nigdy nie moglam zachowywac sie swobodnie. Trwalo to tyle czasu, ze sama nie wiedzialam kim jestem. To byl swiat lanserski, ale jednoczesnie nie wiem jak to okreslic…prostacki. Taki blichtr. Wiesz, na codzien zycie ponizej przecietnosci a podczas spotkania lans i bans jeden przed drugim. Bardzo mnie to meczylo. Ale trwalam. Moj byly ciagle wymyslal sobie jakies atrakcje i nie potrafil zaakceptowac ze ja tego nie potrzebuje. W koncu uznal, ze on potrzebuje byc sam( po miesiacu znalazl inna- jego koleznke….). Teraz jestem z człowiekiem, ktorego znalam juz wczzesniej, ale nie patrzylismy na siebie w ten sposob. To czlowiek normlny, kochany i czuly, ktoremu daleko do lansowania siebie i swoich znajomych. Dopiero teraz zobaczylam, ze takie normalne, codzienne zycie tez moze byc fajne. I nie jestem uwazana za dziwaczkę, ze nie chce chodzic po klubach, skakac ze spadochronu i robic tatuazu…( po prostu mnie to nie kreci). Moj ukochany docenia to, ze studiuje prawo, ze jestem osoba spokojna, kochajaca wystroj wnetrz, dekoracje. Moze nie wyraza non stop swoich komplementow na moj temat, ale wierze, ze tak czuje. Slabo wyraza uczucia… Ale wiem, ze mnie kocha i jestem dla niego najwazniejsza, bo akurat to mowi mi kazdego dnia.

  16. Kamila

    21 stycznia 2015 17:34, Odpowiedz

    Kiedy czytałam ten post miałam wrażenie jakbym czytała o sobie samej, te słowa są mi bardzo bliskie i znane. Dlatego myślę, że każdy powinien w nie uwierzyć, tym bardziej, że wokoło jest tyle żywych przykładów na to, że po każdej burzy przychodzi słońce i każde złamane serce może uratować ktoś wyjątkowy!
    Pozdrawiam ciepło i życzę jeszcze więcej miłości i wspaniałych wspólnych chwil oraz aby te przygotowania do Waszego ślubu jeszcze bardziej umocniły Wasze uczucie jakim się darzycie!!

  17. evchoj

    21 stycznia 2015 19:20, Odpowiedz

    Czuję się tak jakbyś pisała o mnie. Może z wyjątkiem tego zdania o utracie pracy, ale zawirowania jeśli chodzi o tę dziedzinę życia również mnie nie ominęły. I jestem mniej więcej w tym samym momencie życia.. w końcu spotkałam mężczyznę mojego życia, przestałam udawać, a zaczęłam odcinać się od ludzi, którzy nie akceptują mnie bo mam wartości inne niż oni. Od tego momentu jestem najzwyczajniej w świecie szczęśliwa i żyję w pełnej harmonii, a tylko to się liczy. Mam plany, wiem co chcę robić i trzeba do tego dążyć.. sztuka małych kroków. Bardzo dojrzałaś kochana i cieszę się Twoim szczęściem, bo cóż- zasługujesz na to. Jesteś piękna wewnętrznie, widać to w Twoich oczach. To ciepło jest nie do podrobienia. Wcale się Przemkowi nie dziwię, że się zakochał. Ależ Ci się rozpisałam ostatnio. Buzi :)

  18. Kasia

    21 stycznia 2015 19:36, Odpowiedz

    Karola mam jeszcze jedno pytanie odnośnie tych gąbeczek, prosze Cie powiedz mi jaki kształt jest najlpeszy? jaki zamówić bo widze ze są rózne i chyba z róznych tworzyw?

    • karolinabaszak

      21 stycznia 2015 19:42, Odpowiedz

      Wybierz sobie bardziej pod kątem cery. Te białe są do każdego rodzaju cery, takie brązowe są do cery/skóry suchej. Ja mam i te i te i te ciemniejsze jakoś szybciej się zużywają..

  19. Marta

    21 stycznia 2015 20:17, Odpowiedz

    Hey Karolina! Fajny post. Z wieloma rzeczami byłam w stanie sie utożsamic. W szczególności jak napisalas o ludziach, ktorzy wiele robią „na pokaz”. Też mi się nie raz cięzko bylo odnalezc, ale w koncu zawezilam swoje grono do ludzi przy których czuje sie po prostu dobrze, a po spotkaniu z nimi jestem naladowana pozytywna energia i czuje, ze to samo daje im w zamian. Jestes madra dziewczyna – to bije z Twoich postów/filmów i zdjęć. Nawet sam Twój styl ubierania – dobór kolorów, laczenie dodatków, skrywa inteligencje – tak, tak – to tez mówi duzo o czlowieku. Mam wrażenie, ze jestes wrażliwcem o wysokiej inteligencji emocjonalnej – faktycznie, takim jest ciężko we wspólczesnym swiecie. Cieszę sie, ze wszystko Ci się ułożylo – mi też, po wielu perypetiach :) Pozdrawiam ciepło! Marta

  20. alicjak

    21 stycznia 2015 20:37, Odpowiedz

    Chyba wszystko,co chciałam napisać,zostało już powyżej napisane. Jak dobrze wiedzieć,że są jeszcze na świecie takie ‚staroświeckie’ osoby,które nie idą za tłumem.

    Potrzebowałam tego wpisu.

    Dziękuję ;*

  21. Agata

    21 stycznia 2015 21:02, Odpowiedz

    Niezwykle prawdziwy wpis, Karolina. Mam dokładnie takie samo zdanie, dotyczące samotności i emocji, jakie nam wtedy towarzyszą. Cieszę się, że zdecydowałaś się na tę „psycho-notkę”. Ja co prawda mam już swoją drugą połówkę, ale wiem, jak czuje się człowiek, któremu wszystko wali się na głowę. Rozumiem ból i bezsilność, kiedy nic nie idzie po naszej myśli. Trzymam kciuki za wszystkie osoby, które szukają dobrej drogi w swoim życiu. Cieszę się, że Ty ją znalazłaś.

    Pozdrawiam. :)

  22. Maria

    21 stycznia 2015 21:39, Odpowiedz

    Świetny post! Pięknie to wszystko ujęłaś :) Zawsze Twoje wpisy z tego cyklu mnie wzruszają ale ten trafił prosto w bolący punkt i naprawdę się rozkleiłam.
    Przez długi czas każdego dnia miałam nadzieję że to akurat ten dzień będzie tym przełomowym i spotkam kogoś kto mnie uskrzydli, doda wiary w siebie i cały świat, jednak po pewnym czasie bezowocnego „czekania” po prostu się wypaliłam. Teraz można powiedzieć że troszkę tkwię w takiej pustce, ale to chyba dobrze że zostawiłam szukanie tego jedynego i pozwalam żeby sprawy w tej sferze toczyły się swoim tempem. Zaraz kończę studia, najlepszy czas w moim życiu :) prawdziwe dojrzewanie do dorosłego życia, sukcesy i porażki a przede wszystkim ludzie którzy naprawdę uświadomili mi ze naprawdę warto kochać siebie i wierzyć w swoje życie że w dużym stopniu jest w naszych rękach. Kończę studia, idę na roczny staż i właśnie próbując dorosłego życia nie wiem czy nie uciec z dużego miasta w którym od wielu lat mieszkam i zacząć na nowo gdzieś indziej…..to dokładnie to o czym piszesz. Karolina życzę Ci (Wam :) ) wszystkiego, wszystkiego co najlepsze dobrze ze prawdziwa miłość istnieje!!! twój przykład pozwala dalej w to wierzyć :) nikt nie ma słodkiego życia od początku do końca bo nic tak jak trudne chwile nie pomaga nam naprawdę jego docenić :) Dzięki że Jesteś i piszesz dla nas :) poruszasz tak różne tematy :)

    pozdrawiam serdecznie :)

  23. E.

    21 stycznia 2015 21:52, Odpowiedz

    Ja chyba jestem w takim momencie życia, że po raz kolejny, albo i bez przerwy sięgam dna.. Z chłopakiem się rozstałam już spory czas temu (to była dobra decyzja, nikt mnie tak nigdy nie zawiódł), straciłam właśnie prace, przyjaciele się ode mnie odwrócili, sporo choruję, a poza tym nie mam juz ochoty nikogo poznawać. Od kąd pamiętam życie nie było dla mnie łaskawe i nawet Twoje słowa nie dodają otuchy, bo wszystko i tak będzie jak jest. Kiedyś miałam nadziję, ale już dawno ona umarła. Życzę Tobie chociaż szczęścia, bo na to zasługujesz.

  24. dagmara

    21 stycznia 2015 22:19, Odpowiedz

    Weszłam na Twoją stronę będąc w fatalnym nastroju i nawet nie wiesz, jak bardzo było mi akurat dziś potrzebne przeczytać takie słowa… Dziękuję Ci za ten post:*
    U mnie ten okres zawirowań, samotności i udawania na siłę kogoś kim nie jestem nie trwa parę miesięcy, ale już kilka lat niestety, ale mam nadzieję, że kiedyś to się odmieni.

  25. Paula

    21 stycznia 2015 22:28, Odpowiedz

    Pierwszy raz zabieram tu głos bo już nie mogę wytrzymać,żeby powiedzieć Ci jak bardzo uwielbiam czytać posty Twojego autorstwa właśnie w takim stylu. Jesteś niesamowita, kreatywna i dzięki Tobie mam ochotę stać się lepszym człowiekiem hehe :)) Pozdrawiam :))

  26. marta

    21 stycznia 2015 22:52, Odpowiedz

    Post idealny pod mój stan ducha, bo mam dziś urodziny, mimo przyjaciół czuje się samotna i od miesiąca w mojej głowie jest myśl czy praca w Szwecji czy praca w Anglii, ale chyba sobie Twoje słowa wydrukuje i powiesze jutro nad łóżkiem! Czuję, że cały post jest o mnie!

  27. Mara

    21 stycznia 2015 23:11, Odpowiedz

    „Dachowiec albo zakon”? Brzmi to negatywnie, a przecież koty dachowe sa cudowne, tak jak i zresztą wszystkie zwierzeta uznawane za tzw. nierasowe. Rozumiem, ze niektorzy zakompleksieni ludzie musza kupowac zwierzeta, zeby sie samemu podrasowac, ale to i tak jest strasznie przykre, bo na swiecie jest tyle wyrzucanych zwierzakow, prawdziwych nieszczesc, ktore umieraja w glodzie, zapomnieniu.

  28. Daria

    22 stycznia 2015 10:31, Odpowiedz

    Bardzo lubię te posty z cyklu „psycho-notki”. A jeszcze na chwilę wracając do ulubieńców roku: czy mogłabyś polecić jakiś tomik poezji? :)

  29. magda

    22 stycznia 2015 11:21, Odpowiedz

    Jesteś piękna zewnętrznie i wewnętrznie! Świetny post.Mój znajomy Amerykanin mówi „Jak coś Ci nie pasuje to to zmień, a nie narzekaj.Podchodź do życia z dystansem i poczuciem humoru -szukaj pozytywnych stron, bo skupianie się na tych złych jeszcze bardziej szkodzi”
    Wszystkim samotnym życzę oczywiście wielkiej miłości, a tymczasem korzystajcie z wolnego czasu , spełniajcie marzenia, podróżujcie…
    Każdy moment jest dobry, żeby wszystko zmienić.

  30. Karolina

    22 stycznia 2015 11:53, Odpowiedz

    Bardzo piękne rady… Aż sama nie wiem co napisać, bo płynie z nich taka mądrość i pozytywna energia, że co tutaj więcej mówić :* Zawsze uważałam, że jesteś mądrą kobietą i się nie myliłam. Bardzo się cieszę, że odkryłam kiedyś Twojego bloga, bo nawet nie miałabym pojęcia, że w mojej okolicy jest taka superowa blogerka :)

  31. natalia

    22 stycznia 2015 12:11, Odpowiedz

    Myślę, że nie jest to do końca kwestia odludztwa. Ja jestem jeszcze młodsza a z moja miloscia patrzymy na te kwestie podobnie jak Ty. Wiem, że kiedyś napisałaś ze trzeba kochać jakby się nigdy nie kochalo ale dziwne jest to, że bardzo podobnie mówiłaś o swoim poprzednim chłopaku chociaż mogę tak myśleć bo ja mowilam tak tylko o jednej osobie..

    • karolinabaszak

      22 stycznia 2015 15:37, Odpowiedz

      Czasem zdarza się w życiu tak, że z dnia na dzień pewne osoby zmieniają się nie do poznania, albo okazuje się, że Cię oszukiwały od dłuższego czasu ;) Nie życzę Ci tego

  32. Marzka

    22 stycznia 2015 13:12, Odpowiedz

    Wzruszyłam się czytając tę notkę ;) Fajnie to opisałaś. Ja wyszłam za mąż mając 24 lata i nie raz spotykałam się ze zdziwieniem i ciągłymi pytaniami czy ,,musimy,, się pobrać bo pewnie jestem w ciąży… Nie byłam, a pobraliśmy się bo po prostu chcieliśmy :) W wakację urodzi nam się trzecie dziecko więc wyczekuję tego czasu z niecierpliwością bo będzie on wyjątkowy podobnie jak dla Ciebie :) życzę Wam z całego serca wspaniałego ślubu i długich, pięknych lat z wciąż niegasnącą miłością! :* :)

  33. Michasia

    22 stycznia 2015 18:07, Odpowiedz

    Cudowny wpis, niesamowity, daję choć trochę nadziei , że jednak kiedyś da się być szczęśliwym, że to możliwe :) że może uda się pozbierać po czymś co niestety minęło , iść dalej i znaleźć kogoś wspaniałego:) dziękuję za wpis, który pomaga w jakimś stopniu, by lepiej się czuć

  34. Asia

    22 stycznia 2015 20:13, Odpowiedz

    Ja miałam 24 lata kiedy brałam ślub (po 4 latach związku), to było 2 lata temu i w moim otoczeniu nie było w tym nic dziwnego. Większość moich koleżanek albo miała męża albo planowała ślub albo miała już dziecko :) Mój mąż jest 6 lat starszy ode mnie, więc dla niego to już w ogóle nie było za wcześnie. Teraz „planujemy” dziecko – przynajmniej na tyle, na ile się da zaplanować ;)

  35. Dominika

    22 stycznia 2015 21:05, Odpowiedz

    Napisałam Ci już na yt, że mnie wzruszasz (taam , jak o tym pierścionku ulubieńcu wspominałaś) .
    Przeczytałam wpis, przeczytałam komentarze. Kobiety które tutaj wchodzą są równie niesamowite co Ty :)!! Jak jedność:)! Po 3 latach związku „na niby” , po wielu miesiącach załamania i wprost proporcjonalnie rosnącej deprechy, moja romantyczna dusza, moje ciepłe serce w końcu dostało z powrotem to, co dawało. Ale od kogoś innego. Od tego , który kocha na prawdę. I jestem z tego bardzo dumna. Mam 22 lata, jestem szczęśliwa.. Tak bardzo szczęśliwa.. I tak samo bardzo się cieszę Twoim szczęściem. Za każdym razem się uśmiecham, gdy widzę że dostalaś od NIEGO kwiaty, czy gdy pijecie kawę razem. Zachwycam się wspaniałą rodzinką, miłością do zwierzaków, subtelnością.. Czerpię z Twoich postów bardzo wiele , uczę się. To brzmi troszkę przerażająco, ale spokojnie, to ma mieć jak najbardziej pozytywny wydźwięk i jest to przemyślenie ubrane dobrem :D . I dziękuję. Tyle mogę naipsać :) Pozdrawiam serdecznie Kochana..

    • karolinabaszak

      22 stycznia 2015 21:10, Odpowiedz

      Dziękuje Dominika! W ogóle dzięki takim postom widzę też jakie Wy wszystkie jesteście niesamowite. Trochę mi to z ust wyjęłaś. Nigdy nie pomyślałabym, że uda mi się zebrać tu grupę tak fajnych ludzi. To jest po prostu cu do wne! :)

      Życzę Ci dużoooo szczęścia! :)

  36. Ewelina

    22 stycznia 2015 21:10, Odpowiedz

    Jesteś tak ciepłą i wspaniałą osobą, że to niesamowite, że są jeszcze na świecie tak cudowni i dobrzy ludzie. Całuję!

  37. Aga

    22 stycznia 2015 22:01, Odpowiedz

    Dziękuję Ci bardzo Karolino za ten post!
    Od jakiegoś czasu szukam swojego miejsca, mam podobne myśli tak jak Ty kiedyś żeby wyjechać, rzucić wszystko i szukać szczęścia gdzie indziej. Z ‚chłopakiem’ mam istny rollercoaster, miłość która z jednej strony uskrzydla a z drugiej niesamowicie rani. Studia również okazały się delikatnie mówiąc porażką. Dzięki za słowa otuchy i serdecznie pozdrawiam!

    • karolinabaszak

      23 stycznia 2015 09:24, Odpowiedz

      To masz żywy przykład, który dostał od życia kopa w tyłek, a i tak dał radę :) głowa do góry, wszystko jest kwestią czasu!

  38. Lidia

    22 stycznia 2015 22:43, Odpowiedz

    Karolino, podobnie jak Ty zostałam sama w wielkim mieście, ponad 100 km od rodziny. Chłopak z którym byłam prawie dwa lata tak bardzo chciał razem zamieszkać. Zrobiłam to dla Niego a On po dwóch miesiącach mieszkania razem przyszedł z pracy i nagle oświadczył, że wraca do mamy. Tak jak mówisz, ludzie zmieniają się z dnia na dzień, bo nic tego nie zapowiadało. Załamałam się, bo bardzo kochałam ale szybko się podniosłam, bo zrozumiałam, że okazał się totalnym dzieckiem, życie go przerosło. (Jest ode mnie młodszy, ma 20 lat) Co się okazało później okłamywał mnie w wielu aspektach i wcale nie był taki super jak widziały to moje oczy i serce. Dlatego po przeanalizowaniu „na trzeźwo” wszystkich za i przeciw mogę powiedzieć, że dopiero teraz jestem naprawdę szczęśliwa i wiem, że żyję :)
    Pozdrawiam, Lidia.

  39. Magda

    22 stycznia 2015 22:48, Odpowiedz

    Jestem ciekawa jak trafiłaś do Warszawy? ;) prezecież to tak daleko od Twojego rodzinnego Stargardu! Poszłaś na studia do Wawy? Chciałaś się wyrwać do większego miasta? Co Cię do tego skłoniło? Długo o tym myślałaś? Ja również rozważam wyjazd do większego miasta i chciałabym poznać Twój punkt widzenia ;) Buziaki! <3

    • karolinabaszak

      23 stycznia 2015 09:25, Odpowiedz

      To był czysty przypadek, że tu się znalazłam. Nigdy tego nie planowałam, ani nie chciałam. Prawde mówiąc, przez 2 lata czułam sie tu beznadziejnie. Dopiero odkąd jestem z Przemkiem polubiłam Warszawę :) Pokazał mi ją trochę w innym świetle :)

  40. Ania

    22 stycznia 2015 23:16, Odpowiedz

    Doskonale rozumiem co piszesz, bo też byłam w sytuacji, że kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko czyli Jego :)
    Życie jest przewrotne i wierzę, że każdy zasługuje na prawdziwą i wyjątkową miłość.
    Trzeba tylko żyć zgodnie ze swoim wnętrzem, walczyć o swoje marzenia i wierzyć w miłość i lepsze jutro.

    ps. Życzę Wam samych pięknych chwil, by Wasze uczucie nigdy nie wygasło! :)

    Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga ;)

  41. magda

    23 stycznia 2015 09:58, Odpowiedz

    Karolina jest szansa, że namówisz mamę żeby zdradziła jak dba o urodę?Wygląda obłędnie, stąd jestem ciekawa:-)

  42. Kasia

    23 stycznia 2015 11:28, Odpowiedz

    Karola czyli w waszym przypadku to nie była miłość od pierwszego wejrzenia tak? stopniowo się poznalwaliście poczym postanowiliście spórobować? jeśli tak, to powiem CI ze zmieniłaś diametralnie moje zdanie na temaat miłosci. Zawsze myślałam, że najpiękniejsza jest ta miłość od pierwszego wejrzenia, której towarzyszą famfary, motyle brzuchu itd . Dlatego wzbraniam sie nogami przed uczuciem którym pała do mnie najbliższy kolega, zawsze marzyła mi sie miłość niczym z jakiegoś filmu.;)

    • Ull

      23 stycznia 2015 23:37, Odpowiedz

      Kasia ;) też zawsze tak chciałam, chciałam miłości z filmu, od pierwszego wejrzenia ;) ale w okropnej dla mnie chwili przyszła do mnie równie piękna i nie oczekiwana miłość od kogoś kto był przy mnie parę lat i za 4 miesiące będę jego żoną ;) życie jest piękne właśnie przez takie sytuacje :) Nie wzbraniaj się tylko chłoń to co piękne i dobre :) Pozdrawiam

  43. Wanilka

    24 stycznia 2015 22:59, Odpowiedz

    Wszystko o czym napisałaś, dotyczy mnie. W zasadzie ten stan rzeczy trwa do teraz….

    Poznałam chłopaka, …poleciła mi go koleżanka. Wg niej „och” i „ach”, przystojny, miły, dobrze wychowany, prawdziwy skarb. W sumie to jak model wygląda. Do tego Ślązak z wpojonymi zasadami. Miał mi „pomóc zapomnieć” po poprzednim mężczyźnie, mojej prawdziwej miłości. Tak się jednak nie stało.
    W miarę poznawania spadała wykreowana przez niego maska, niby to fajnego faceta. Okazał się być człowiekiem mocno zacofanym, bardzo zaborczym,despotycznym. Skupionym tylko na sobie, jego własnych wymaganiach od partnerki, chceniu, oczekiwaniu by lista jego roszczeń została spełniona. Lista dotycząca wyglądu, myślenia, wykonywanych czynności, służeniu jego osobie jak go nauczyła matka. Wszelkie odstępstwa od tej jego”normy” były złe. Ja byłam zła. Niedoskonała. Myślałam inaczej. To nie było dobre. Mieć własne zdanie.
    Na każdym kroku krytykował moją osobę, mój wygląd, moje ciało. Twarz. Nie obchodziły go moje zainteresowania. Negował je i wyśmiewał. Nawet nie chciał spróbować czegoś nowego. Teatr, muzeum. „A co on tam będzie robił?, „obrazy oglądał?!”….
    Wpadłam w sieć niszczących mnie kompleksów, czułam się nikim. Osobą nic nie wartą. Śmieciem…..dawał mi to do zrozumienia na każdym kroku. Jego kobieta ma być kucharką, sprzątaczką, matką i dobrą żoną. Nie ma prawa do własnych opinii. Moje były złe, bo inne.
    Przy każdej sposobności podkreślał z jakiej to wspaniałej rodziny pochodzi, jakich ma cudownych rodziców, a jego siostra jest równie wyjątkowa jak on, chodzący ideał. Drugiego takiego nie ma, powinnam się cieszyć że go poznałam, bo on jest jak dinozaury, na wyginięciu. I tak z dziewczyny, kobiety (31 lat właśnie stuknęło) atrakcyjnej w swój własny sposób, ułożonej, skromnej stałam się kłębkiem nerwów. Moje ja zostało zdeptane. Potrafił mi powiedzieć że jestem gruba choć mam niedowagę, że mam rzadkie włosy mimo że od mojego urodzenia wszyscy uważają odwrotnie. Że jestem stara, zbyt niska. Bo on taki wysoki.
    Zwątpiłam w istnienie normalnych mężczyzn. Na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie patrzeć na płeć przeciwną;.. pozytywnie.

  44. asiiiia

    25 stycznia 2015 21:48, Odpowiedz

    psycho-notki są bardzo przydatne ;-) są jakieś książki które byś mogła polecić w tematyce kontaktów międzyludzkich, bądz jakiegokolwiek psychologicznego punktu widzenia?;-)

  45. Aleksandra

    27 stycznia 2015 00:55, Odpowiedz

    Jak to czytam, to naprawdę mam nadzieję, że gdzieś jest ktoś, kto może mnie pokochać. dzięki! :)
    W ogóle bardzo miło czyta mi się Twojego bloga, często w tych Twoich „psycho-notkach” odnajduję dużo samej siebie.
    Życzę Ci wszystkiego dobrego, pozdrawiam :)
    A.

  46. Wiki

    29 stycznia 2015 21:59, Odpowiedz

    Jesteś interesującą osobą, bardzo utalentowaną, piękną zewnętrznie (wewnętrznie to tylko może ktoś bliski stwierdzić..) i prowadzisz świetnego bloga. Jednego z moich 3 ulubionych. Ale zauważyłam że odpisujesz bardzo wybiórczo na komentarze Twoich czytelniczek /widzek /fanek… bardzo jest to przykre zważywszy na niedużą ich ilość. Lubię Cię bo się wydajesz być miłą osobą, w swoich filmach, ale to nieodpisywanie psuje wrażenie o Tobie. Sprawia że zdajesz się być taka zimna i niedostępna ….

    Pozdrawiam

    • karolinabaszak

      29 stycznia 2015 22:17, Odpowiedz

      Dziękuję, ale tych komentarzy ostatnio wcale nie jest tak mało. Poza tym pracuje i robię mnóstwo rzeczy w ciągu dnia, czasem coś mnie odciągnie od odpisywania. Myślę, że nie musicie tak tego odbierać. Poza tym dostaje bardzo dużo prywatnych maili, na które też mi cieżko jest odopowiadac caly czas…

  47. Paula

    2 lutego 2015 21:31, Odpowiedz

    Cześć Kochana. Jestem z Tobą (tu i na yt) od hmm kilku lat i jesteś wspaniałą osobą. Wyznajesz podobne wartości jak ja, z filmu 25 faktów o mnie 99% się zgadza z moimi i czuję do Ciebie taką nić porozumienia :) w związku z tym mam pytanie, dość psychologiczne. Jestem w związku ponad 4 lata. Wiadomo, po takim czasie nie jest tak jak dawniej chociaż staram się, żeby było czuć „chemię” między nami. Staram się dla niego, piekę ciasta, niespodzianki itp. On niestety raczej nic nie wnosi. Rok temu okłamał mnie w 4 oczy. Na dodatek po tym incydencie dostałam różę (nie dostaję kwiatów od trzech lat, nawet na dzień kobiet, chociaż doskonale wie, ze uwielbiam kwiaty). Prawda wyszła na jaw, gdy zobaczyłam zdjęcie z klubu gdzie tańczy z dziewczyną (chociaż przysięgał, że nie tańczył „przecież wiesz, że nie tańczę”). Byłam zła, ale wybaczyłam, dałam szansę. Wiadomo, zaufanie spadło do 0 itp. Od tamtej pory nie ufam do końca, chociaż bardzo się staram. Na dodatek bardzo często wychodzi sam z kolegami (ja klubów po prostu nie toleruję, sama rozumiesz ;) ). Wiem, ze wymieniają się informacjami o dziewczynach, być może nawet numerami, on „lajkuje” zdjęcia „największych lasek” (to pojęcie względne..). Nie pamiętam, kiedy dostałam komplement. Gdy ostatnio poszliśmy do kina to się ładnie ubrałam, staranny ale delikatny makijaż, włosy w kucyk. Co on na to? „dziwnie wyglądasz”. Karola, powiedz mi, jak żyć z kims takim? Oczywiście są chwile, gdy leżymy obok siebie i jest cudownie ale są chwile, gdy czuje się niepotrzebna, oszukiwana i okłamywana. Niestety intuicja podpowiada, że tak jest, że ma dwie twarze…. Mamy po 22 lata, studiujemy, nie mieszkamy razem. Z jednej strony mam tego dosyć, ale z drugiej kocham Go. Czy faceci mają we krwi (czy tylko może w tym wieku?) traktowanie swojej dziewczyny jako tego brzydszego suplementu? Czy myślą tylko pen..? Koleżanki mówią, że w porównaniu z nim to wyglądam na miss świata i faktycznie nie narzekam na swoją urodę, ale bywają dni gdy czuję się paskudna. To niszczy. Rozpisałam się straszliwie, ale mam nadzieje, że poradzisz co mam robić. Czy tkwić w tym dalej i ignorować? Pozdrawiam Cię serdecznie :*

    • karolinabaszak

      3 lutego 2015 10:40, Odpowiedz

      „Dziwnie wyglądasz” <3 Mistrz..

      Cóż teraz niestety faceci są różni, a trafić na kogoś odpowiedzialnego, z zasadami, dojrzałego, taktownego jest bardzo ciężko. Podejrzewam, że i tak mamy dużo lepiej niż pokolenie, które jest atakowane idiotycznymi hasłami typu gender, równość płci. Myślę, że kiedyś wyglądało to inaczej, a facet XXI wieku to jakiś zagubiony we mgle chłopiec, który sam w sumie nie wie czego chce, chciałby osiągnąć sukces ale w sumie tak aby za dużo nie pracować, niby podoba mu się w związku, ale ciekawi go jakby to było z inną lub samemu. To jest chore i jestem załamana niektórymi przykładami :) Z resztą to nie dotyczy tylko facetów. Ludzie ogólnie wolą się bawić, szaleć w klubach, czuć się swobodnie do granic możliwości, a rodzina, odpowiedzialność schodzi na drugi plan. Myślę, że w przyszłości to niestety się na nich odbije. Nie powinnam Ci doradzać co masz zrobić, ale myślę, że w głębi sama to wiesz.

      • Paula

        3 lutego 2015 13:22, Odpowiedz

        O to to! Z tym sukcesem strzał w 10. Najlepiej, żeby „hajs się zgadzał”. Cóż, my ludzie starej daty i o tradycyjnych wartościach jesteśmy skazani na powolne wymieranie i odosobnienie od „lepszej reszty” :( Jakby swoboda, zabawa (nie powiem co jeszcze…) było priorytetem w życiu „bo jak nie teraz to kiedy?”… Ludzie się zmieniają, On się zmienił, ja też. Ja poszłam w stronę bardziej tradycyjną, rodzinną i uczuciową a on w stronę bardziej imprezową i pijacką. Ale nie załamuje się (jeszcze), uważam takie wartości jako mój atut i cóż, ktoś kiedyś to doceni.
        Dziękuję :)

  48. marta

    4 lutego 2015 12:08, Odpowiedz

    Karolina, że ja przegapiłam ten post. Czytając go, czułam jakbym to ja go napisała. Akurat jestem na takim etapie w życiu, jak powyżej opisujesz. Jestem po studiach, nie mam nikogo, siedze w domu, przeraża mnie perspektywa takiego życia. Już z desperacji (no dobra, dla wyglądau i zdrowia też) zapisałam sie na siłownie i trenuje sobie moją Kasią, ale co? Na chwile jest dobrze. Te 2-3 h spedzone na siłce mimo wszystko napełniają mnie inną energią. Pełno tam kobiet i facetów… No właśnie, facetów… i nie widze nikogo dla siebie. A chociażby to..za wysokie progi. Wiem, mam kompleksy. I to straszne. Najchetniej zakopałabym sie pod ziemie, ale wiem, że musze życ. Tylko nie chce tak jak teraz. Na niby. Próbuje zmienic swoje życie. Kurs + staż pewnie mi pomogą, aczkolwiek nie jest to spełnienie moich oczekiwań. Do tego, co najważniejsze, ciągle myśle o ucieczce zagranice! Mam ciocie w Stanach. Wize mam… w sumie droga otwarta. Jednak czuje też, że nie chce wyjeżdzac na dłużej. Pracując zagranicą po 2-3 mce, ciezko wytrzymywałam…
    Uśmiechnełam sie w momencie, kiedy jak to opisałaś ” Przemek Ci wszystko popsuł” :)
    Jestem obcenie zagubiona i nie wiem co robic. Ani życie zawodowe nie wygląda kolorowo a o osobistym to lepiej nie wspominac. Mam wrażenie, że jestem jakaś tredowata, że mnie nikt nie chce. Ale boje sie, że bede kiedys tak zdesperowana, że zadowole sie przysłowiowymi okruchami zamiast ciachem.
    Wiem nie ma recepty na lepsze życie. Po cichu licze na to, że czas wszystko pokaże i może samo sie też poukłada. A może „Ktoś” mi poukłada, popsuje :) Chciałabym…

    Dziekuje za te słowa, skłoniły mnie do refleksji na swoim życiem.

    M.

    • karolinabaszak

      4 lutego 2015 12:34, Odpowiedz

      Mnóstwo, mnóstwo szczęścia życzę :) grunt to bycie dobrym człowiekiem dla innych. Jest to nam wynagradzane w życiu

  49. Maja

    1 marca 2015 23:00, Odpowiedz

    Karolina, cieszę się, że wciąż na świecie są tacy ludzie jak Ty. Takie kobiety.
    A nie takie jak ta, do której odszedł mój ukochany, łamiąc mi serce. A ona dobrze wiedziała, że on kogoś ma.
    Twierdzą, że to wyjątkowa miłość.
    Jednak ja wierzę, że miłość zaczyna się inaczej, tak, jak opisałaś to Ty.

  50. Paulina

    8 maja 2015 18:00, Odpowiedz

    Zawsze,kiedy czuję się samotna ,wracam do tego wpisu. Dodaje mi sił i nadziei na lepsze jutro. Wiem,że gdzieś tam jest ktoś,kto na mnie czeka i będzie potrafił mnie uszczęśliwić.

  51. Ola

    5 grudnia 2015 19:12, Odpowiedz

    Ten wpis jest tu już prawie rok, a mimo to jest chyba najczęstszym do którego wracam na Twoim blogu. Jestem akurat w takim momencie swojego życia, w którym też chciałabym wyjechać, uciec, zacząć wszystko od nowa. Zostawił mnie ktoś na kim bardzo mocno mi zależało, co gorsza- zostawił mnie dla kogoś innego, to chyba najgorsze z możliwych rozstań, do jakiego może dojść. Teraz czuję się trochę niewidzialna, mniej wartościowa, ale przede wszystkim tak, jakbym nie zasługiwała na żadne szczęście. Twój wpis wzbudza we mnie jednak pewną nadzieję, tak samo jak komentarze pod nim. Chciałabym, aby pewnego dnia ktoś też pojawił się nagle w moim życiu i „zepsuł mi wszystkie plany”, po takim przewrocie życiowym dobrze byłoby znów poczuć się potrzebnym i kochanym. Z dnia na dzień coraz bardziej wierzę, że- tak jak w tytule „każdy dzień może przynieść wielką miłość”, staram się tego trzymać, a Tobie dziękuję za tak piękny wpis, który jest świetną motywacją i iskierką nadziei na przyszłość :)

  52. Kate

    19 grudnia 2016 14:24, Odpowiedz

    Tak bardzo chciałabym w to wszystko uwierzyć, a nie umiem. :/ Miesiąc temu po kilku latach związku zostawił mnie chłopak. Nic mnie za bardzo nie cieszy i właśnie zastanawiam się nad tym, czy gdzieś nie wyjechać, choć właśnie nie wiem, czy coś jeszcze będzie sprawiać mi radość. Bardzo za nim tęsknię i mam właśnie bardzo negatywne przekonanie o tym, czy kogokolwiek jeszcze można wartościowego spotkać. Nie chce mi się dbać o siebie ani wstawać z łóżka, ale staram się robić to mechanicznie. Żyję jakby właśnie nic już dobrego nie miało mnie spotkać i jakbym miałą wkrótce umrzeć. :/ Co tu zrobić…

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published