Jak kobiety niszczą prawdziwe męskie cechy?

Długo zastanawiałam się nad tytułem tego wpisu. Na początku miały to być po prostu: cechy prawdziwej kobiety. Taka kontra dla wpisu o mężczyznach (zachęcam do sprawdzenia aby w pełni zrozumieć ten wpis). Chcąc nawiązać do tego „artykułu” na temat mężczyzn i ich naturalnych cech, chciałabym utrzymać dzisiejszy wpis w podobnej konwencji.

Kobiety przejmują cechy męskie i chcą radzić sobie same, bo nie mają oparcia w mężczyźnie. Typowy facet XXI wieku kojarzy się raczej ze słabościami, nałogami, nieróbstwem. Nic dziwnego, że kobiety wolą radzić sobie same, mając do wyboru siebie lub imprezowicza bez zasad. Miedzy sobą narzekamy, że wszyscy prawdziwi mężczyźni już wyginęli, że nie ma już szans na znalezienie porządnego faceta, ale czy aby na pewno nie przyczyniamy się do wymierania tego gatunku?

dd

Odpowiedzialność – od tego punktu zaczęłam poprzedni wpis. Kiedyś (używam tego określenia jako hołd dla czasów, które mnie inspirują) mężczyzna „brał” sobie kobietę pod opiekę, tak samo jak pod opiekę bierze się dziecko. Był za nią odpowiedzialny. Jasne, że również w tamtych czasach zdarzały się zdrady i to będzie dla niektórych argument przeciw, ale jakoś odnoszę wrażenie, że to właśnie dziś zdradzanie się jest na porządku dziennym. „Jak nie ten to inny, jak nie ta to następna.” „Flirt z koleżanką z pracy? A co w tym złego?” W takim układzie nie wiem czy rzeczywiście te dawne czasy, kiedy istniała „ciemnota” i wstyd przed tym co powiedzą inni były gorsze. Dziś kobiety chcą być odpowiedzialne same za siebie, co rodzi rywalizację między dwoma płciami. Dorzuciły sobie obowiązków na własne życzenie. Nauczyły mężczyzn, że nie muszą być za nas odpowiedzialni, bo same sobie świetnie radzą i będą dążyć do całkowitego przejęcia tej właśnie cechy. Dla mnie jednak naturalną kobiecą cechą jest chęć posiadania silnego oparcia w mężczyźnie i to jest nasza odpowiedzialność. Znaleźć to silne ramię.

Stanowczość – czy cenicie/ceniłyście u swoich partnerów stanowczość? W zasadzie, to dlaczego kobieta nie może być stanowcza? Kto będzie ustalał czy stanowczość ma być kobieca czy męska? Kobiety też chcą być stanowcze. Niestety tym samym automatycznie nie doceniają tej cechy u mężczyzn tylko ją tłamszą. Wolą wziąć sprawy w swoje ręce. Jednak czy naturalną kobiecą cechą jest rzeczywiście stanowczość? Przecież my, kobiety chcemy wszystkiego na raz, tu i teraz. To mężczyzna racjonalizuje, podczas kiedy kobieta wiecznie analizuje. Stąd naturalną kobiecą cechą jest potrzeba znajdywania tej stanowczości u partnera, chłopaka, męża. Nie bójmy się tego i nie wyrzekajmy.

Oparcie – może to co napiszę nie będzie do końca w moim stylu, ale kobiety chcą mieć dziś „większe jaja” od facetów. Męskie się kurczą, bo zamiast doceniać ich każdy najmniejszy wysiłek, kobiety wolą pokazać same na co je stać. W takim układzie dlaczego mężczyzna ma się starać? Skoro i tak nie zostanie doceniony tylko co najmniej skrytykowany? Co w tym wypadku uznaję za kobiece? Nie wstydzić się szukać oparcia w mężczyźnie i pozwolić mu tym oparciem być. W przypadku kobiety, słabość jest raczej naturalną cechą, więc po co mamy się jej wyzbywać?

Uczciwość – tutaj chętnie nawiążę do wstępu tego wpisu. Kobiety same wybierają sobie złych mężczyzn, ponieważ to ich pociąga. Weźmy takiego przykładowego faceta z klubu (wiem, że uogólniam), ale mieszkam w Warszawie, gdzie liczba pokus dosięga granic. Mnie tacy ludzie nigdy specjalnie nie interesowali. Przeciwnie, współczułam im i nie jednemu zdarzało mi się prawić kazania. Taki wewnętrzy głos i poczucie misji. Może dlatego potrafię na palcach jednej ręki wyliczyć facetów, którzy zagadali do mnie na imprezie. Najwyraźniej widać, że nie ma co pochodzić, bo będzie pod górkę. Wyszło mi na zdrowie, bo nie miałam bliższej styczności z takimi panami. Ale wracając to tematu, zanim ktoś uzna, że się przechwalam, jak można zakładać, że facet, który zdradza (pojęcie dla wielu względne) swoją dziewczynę czy żonę nie oszuka kiedyś obecnej kochanki? Który zwodzi kobietę, okazując jej później jedynie brak zainteresowania? Taki „zły” mężczyzna dający jedynie poczucie niepewności stał się megaatrakcyjny, a tak zwane „dobre partie” stały się nudne. No bo co to niby za atrakcja, taki facet co pracuje, wieczorami czyta książki, w weekendy odwiedza babcię, a w niedziele idzie do Kościoła? Nuda, albo jeszcze gorzej. Kobiety uzależniły się od dreszczyku emocji i lubią czuć się upodlone. Przepraszam, ale to nie jest kobiece. Co więc według mnie jest? Bycie uczciwą wobec samej siebie, a przy okazji wobec innych kobiet.

Zaradność – kobiety same są zaradne i potrafią o siebie zadbać, więc po co im zaradny mężczyzna? Same pracują, gotują, sprzątają, wychowują dzieci. Zdarza mi się trafić na komentarze innych pań w internecie na temat różnych gwiazd. Weźmy taką Sarę Boruc (żonę tego znanego bramkarza), hejtowaną do granic możliwości za to, że utrzymuje ją mąż. Przepraszam bardzo, ze spytam, ale nawet jeśli, to co w tym jest złego i takiego strasznego? Skoro kobieta wybrała wychowywanie dzieci (co również można nazwać harówką) to dlaczego obiera się jej to naturalne prawo? Owszem, są kobiety, które muszą sobie radzić i jednocześnie pracować, ale nie oznacza to, że tak to powinno wyglądać. Kobiety, które pracują 24 godziny na dobę nie są szczęśliwe, zapewniam wszystkich, którzy to czytają. Kobiecość to brak poczucia wstydu, że jest się zależnym od mężczyzny.

Inteligencja – kilka pań w poprzednim wpisie zadało pytanie „czy kobieta nie powinna być zatem inteligentna?” Owszem powinna. Jedno drugiego nie wyklucza. W relacjach damsko-męskich kobieca inteligencja powinna jednak objawiać się nieco inaczej niż męska. Tymczasem kobiece staje się zabijanie w mężczyźnie najlepszych jego cech. Widzicie, z facetami to jest tak, że trzeba czasem nakarmić ich „ego”. Dać mu poczuć, że jest ważny i potrzebny. Przyznać mu rację, kiedy wykazał się inteligencją, mądrością, ogładą. Kiedy coś przewidział. Kobiece jest docenianie mężczyzny i chwalenie go, aby mógł czuć się dobrze obok nas.

Schludność –„Ja mam się stroić, bo jak nie to pójdzie do innej? Niby z jakiego powodu! Ma mnie kochać taką, jaką jestem.” – kobieta przestaje starać się dla mężczyzny, ponieważ w dzisiejszych czasach mamy to poczucie, że jak nie ten to następny. Nie zabiegamy o drugą osobę przez cały czas i wszystko zaczyna się walić. Mało tego, kobiety stają się coraz bardziej męskie, a jakakolwiek oznaka schludności u mężczyzny jest oznaką „pedalstwa”. Przepraszam, że to słowo. To bardziej cytowanie, niż moje autorskie określenie, ale myślę, że w ten sposób dokładnie zobrazuję to, co myślę. Mam wrażenie, że kobiety najpierw wybierają sobie takich niechlujnych mężczyzn, a później są wielce zdziwione, że nie sprząta i chodzi w tej samej podkoszulce przez kilka dni. Cóż, oni nie muszą się starać, bo kobiety również nie są schludne. Przewaga przekleństw nad normalnymi słowami w jednym zdaniu, fajka w ustach, upijanie się na imprezach i pokazywanie intymnych części ciała. Sikanie na murek również. Byłam i widziałam. Niestety to jest dziś na porządku dziennym i przy okazji jest to zaprzeczenie kobiecości.

Pomocna dłoń – są obowiązki męskie i są obowiązki damskie. Nie ma w tym nic złego, że istnieje taki podział ról. Bez niego kobiety same otwierają sobie drzwi, przenoszą lodówkę, czy dźwigają inne ciężary. Owszem, jest to możliwe, ale żadna z takich kobiet finalnie nie jest szczęśliwa. Bo kobiecą cechą jest wziąć na siebie czasem te nieprzyjemne domowe obowiązki, a facetowi pozwolić rozwijać się przy tych męskich – też nie zawsze dla niego przyjemnych. Nie oznacza to, że chłopiec nie ma pomagać mamie w domu, o nie. Jednak o wiele cenniejsze jest dla syna zabranie go do garażu, przyniesienie drewna do kominka, używanie siekiery czy łopaty.

Troskliwość – kolejna cecha wspólna, mająca jednak nieco inny wymiar. Kobiety zatracają się w swojej pracy i wolą robić karierę. Przykład z życia: przez długi czas miałam styczność w kobietami na wysokich stanowiskach w dużych firmach. Wierzcie, że zdecydowana większość była zimna i wyrachowana. Czasem mnie to przerażało. Może dlatego stwierdziłam, że moje miejsce jest z pewnością gdzie indziej. Kobiety nie chcą być kierowane przez inne kobiety, bo te wyzbywają się swoich wszystkich naturalnych cech i zamieniają swoje serca w kamień, podczas kiedy naturalną kobiecą cechą jest troska o innych. Skoro są zimne jak lód względem siebie to jakie mają być w stosunku do płci przeciwnej?

6895191929_3a10d3dc66_b

We wpisie o mężczyznach padło kilka komentarzy na temat tego, że prawdziwych facetów już nie ma! No to mamy odpowiedź dlaczego ich nie ma. Kobiety codziennie coraz bardziej wyrzekają się swojej kobiecości i zrzekają kobiecych praw. Chcą tych męskich, wszystkich, bez wyjątku. Nikt nie mówi, że kobiety mają wrócić do domu, do kuchni i siedzieć tam zahukane i zniewolone. Jednak drogie panie, nie bądźmy zdziwione, że znalezienie idealnego mężczyzny graniczy z cudem, skoro same wolimy ewoluować, tylko po to aby stać się samowystarczalnymi, a przy okazji nieszczęśliwymi.

238 Comments

  1. Magda

    22 kwietnia 2015 17:01, Odpowiedz

    Apeluje o powiększenie czcionki! Tak wiem, mogę sobie skopiować i wkleić do worlda ale wolę przeczytać sobie przejrzyście tutaj.

      • Ewa

        7 czerwca 2016 16:43, Odpowiedz

        Chodzi bardziej o przejrzystość, dlatego ctr+ nie zmieni za dużo ;)
        Tekst bardzo ciekawy, ale przez małą przejrzystość tekstu (m. in. za mała czcionka) odczuwa się znużenie czytaniem.
        Pozdrawiam serdeczie :)

  2. Asia

    22 kwietnia 2015 17:13, Odpowiedz

    Ja się odniosę troszkę do tego co napisałaś przy cesze” Uczciwość”. (…)Taki „zły” mężczyzna dający jedynie poczucie niepewności stał się megaatrakcyjny, a tak zwane „dobre partie” stały się nudne. No bo co to niby za atrakcja, taki facet co pracuje, wieczorami czyta książki, w weekendy odwiedza babcię, a w niedziele idzie do Kościoła? Nuda, albo jeszcze gorzej. Kobiety uzależniły się od dreszczyku emocji(…)”
    Coś w tym jest. Bo jak byłam z facetem, który był imprezowiczem, to docenialam każdą chwilę, którą’ zdecydował się ” spedzic akurat ze mną. Natomiast teraz jestem z męzczyzną, który ciezko pracuje, przy komputerze, czasem caly dzien, biega, czyta książki i ogląda filmy i uwielbia spędzać czas ze mną w domu. Nie wpadnie nawet na pomysł, żeby zostawić mnie w domu samą i pojechać gdzieś ze swoimi znajomymi. I w pewnym momencie zaczęłam się tym nudzić. Zapragnęłam znów tego dreszczyku emocji. Ale teraz tak sobie myślę, że to właśnie jest złudne uczucie. Bo czy nie powinno się doceniać tego co dobre na codzień? Czy nie z jakiejs okreslonej przyczyny nie jestem już z tamtym poprzednim facetem? Chyba muszę bardziej docenić mojego ukochanego. Karola, myslisz, ze jakie cechy powinny łączyć ludzi żeby związek wypalił?

    • DziwnySamiecAlfa;)

      7 września 2016 01:46, Odpowiedz

      Widzisz Joanno, powiem Ci tak… a propos tej „Uczciwości”.
      Jestem facetem. I sam nieraz mam taki dylemat jak się w stosunku do kobiet zachowywać.
      Bo przyznaję, chodziłem do klubów podrywać dziewczyny. Co więcej podrywam je też na ulicach, w pociągu, na imprezach. Czasami nawet się udaje.
      I uważam to za dobre, nie mam się czego wstydzić, moją intencją było zaznać przyjemności którą mi one dają, i dać im to samo… ale właśnie, okazuje się niestety że w dowolnej sytuacji z kobietą bardzo często sprawdza się to, ze lepiej jest być niegrzecznym, niedostępnym, tzn. „z jajami”. Że nawet kobieta która świadomie wie, że to nie jest najlepsza droga, będzie miała skłonność żeby „złym” mężczyznom ulegać.

      I przybieram też trochę takie pozy. Wręcz celowo, mimo że kobieta mi się meeega podoba, potrafię udawać niedostępnego chuja żeby dobrać jej się do majtek. Bo czemu by nie?
      Czemu kobiety poszukujące dreszczyka, te decydujące się czasem na przygodny seks, wolą te nieprzewidywalne cechy charakteru? Czy nie mogłyby trochę zapanować nad swoją naturą, nad tym ekscytowaniem się zwierzęcym samcem alfa o psychopatycznej osobowości, i bardziej ekscytować się u mężczyzn głębszymi wartościami takimi jak porządek, sport czy praca… a w przypadku przygodnych kochanków po prostu ich wyglądem, radosnym charakterem, i chęcią, przyjazną ofertą seksualnego dogodzenia?

      Mam też kolegów którzy dupczą jeszcze więcej niż ja. Niektórzy są fajni i sympatyczni, ale zdają sobie sprawę z ciemnych zakamarków ludzkiej natury, i równie często je wykorzystują. Co by musiało się zmienić? No chyba kobiety musiałyby rozłożyć seks, pożądanie i emocje na czynniki pierwsze, i zacząć idealnych facetów wybierać sobie według rzeczywistych upodobań. To chyba nierealne założenie że większość kobiet będzie premiować i zadowalać najfajniejszych facetów. Dlatego faceci kompensują to sobie pokazowymi numerami skurwysyństwa, które działają i tak silnie wchodzą w krew :D

      Słowem, kobiety kreują także te dyskotekowe typy… ale te dyskotekowe typy często po prostu na tej dyskotece chcą mieć szansę spotkać dziewczynę, i sympatycznie z nią spędzić czas, nie zakładając z góry czy będzie to noc, tydzień, czy 50 lat :) jak się ma fajną/kompatybilną dziewczynę na widelcu to się nie odrzuca jej od tak tylko dlatego że łatwo poszło ;) no ale dopóki większa szansa na seks będzie przy okazywaniu cech chorej osobowości, dopóty mężczyźni o różnych skłonnościach będą przechodzić przez próbę kobiecego wyboru. Który jak wiemy, raz wybiera truskawki, raz boczek a raz chipsy ;P

  3. Dominika

    22 kwietnia 2015 17:17, Odpowiedz

    Karolino tak bardzo się z Tobą zgadzam! To jest dokładnie to, o czym pisała w swojej książce Hanna Bakuła. Każda kobieta lubi czuć się adorowana, lubi mieć świadomość, że coś bez problemu zrobiłaby sama, ale po co? Czasem lepiej jest być tą „słabszą”, pozwolić mężczyźnie „wybawić” nas z opresji, nawet jeżeli chodzi o głupi słoik, którego nie da się odkręcić. Bałam się tego wpisu. We wpisie o mężczyznach poczułam dumę, bo każda z wymienionych przez Ciebie cech idealnie pasuje do mojego mężczyzny, którego kocham nad życie! Ciekawiło mnie to, czy Twoje postrzeganie pożądanych cech, które powinny występować u kobiet będą podobne do moich przemyśleń. Ale widzę, że mamy takie samo zdanie. Nie mam problemu z podziałem obowiązków domowych na damskie i męskie, nie widzę problemu w oddawaniu wielu czynności mojemu mężczyźnie, choć tak jak napisałaś, nie miałabym problemu w wykonaniu ich samej. W restauracji też zawsze to mój mężczyzna reguluje rachunek, nie wyobrażam sobie żebym miała zapłacić za siebie, choć nie byłoby z tym żadnego problemu. Mniej więcej co tydzień dostaję kwiaty od mojego Marcina, piękne bukiety które cieszą serce i duszę. Kiedyś usłyszałam od przyjaciółki „no dobra, ale co Ty mu dajesz? Skoro on Ci kwiaty, to Ty jemu…. gry na Xbox”? To pytanie wydało mi się bardzo głupie. Nie czuję się w takim obowiązku. To nie ma być wymiana. Mój mężczyzna chce mi podarować kwiaty, a ja jako kobieta przyjmuję to z radością. Pozdrawiam Cię bardzo cieplutko! Buziaki!

    • Piotr

      21 lutego 2017 01:38, Odpowiedz

      „To pytanie wydało mi się bardzo głupie. Nie czuję się w takim obowiązku.”
      Bardzo pretensjonalna postawa. Jakby czasem kobieta też raczyła pokazać, że jej zależy na mężczyźnie to korona by jej z głowy spadła… Miłość nie jest / nie powinna być tylko jednostronna. Według mnie przyjaciółka zadała dobre pytanie.

  4. Magdalena

    22 kwietnia 2015 17:19, Odpowiedz

    Karolino, gratuluję Ci tego, że zebrałaś to wszystko w taką piękną i spójną całość. Każde przekazane w tym wpisie słowo jest prawdziwe. My Kobiety powinnyśmy pielęgnować w sobie to, co leży w naszej naturze (co niestety niektórzy utożsamiają mylnie z przysłowiowymi ‚garami’…).

    • karolinabaszak

      22 kwietnia 2015 17:23, Odpowiedz

      Najczęściej to niestety te „wyzwolone” kobiety sprowadzają typowe kobiece role do tych gorszych, przez co pojawia się mnóstwo pytań i kobiety same o sobie zaczynają myśleć gorzej, co jest totalnym absurdem. Jeśli kobieta ma ochotę pracować np. w korporacji, to czemu nie. Proszę bardzo, ale dlaczego od razu te w domach nazywa się zahukanymi kurami domowymi.

    • Ania

      23 sierpnia 2016 13:12, Odpowiedz

      Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że nie ma nic złego w tym, że kobieta jest na utrzymaniu mężczyzny. To największa głupota jaką może zrobić! Nie wiemy co nas czeka więc decydować się na finansowe uzależnienie się od kogokolwiek to największy błąd i nie ma nic wspólnego z kobiecością a raczej z głupotą.

  5. Iza

    22 kwietnia 2015 17:20, Odpowiedz

    Żadnego słowa nie zmieniłabym w tym wpisie. Genialny, trafiający w sedno post. Ze wszystkim się zgadzam, chociaż sama czasami obrażam się na mężczyzn i próbuje pokazać, że ja sama wszystko mogę. To samo tyczy się dbania o własny wygląd. Karolina zmieniasz mnie na lepsze. Teraz będę się starała, bo jednak czasami z niektórymi punktami mam problem. Twoje słowa po prostu jak kubeł zimnej wody na ocknięcie się i przypomnienie sobie co jest po prostu ok. a co nie. Cenne uwagi, wspaniałe wartości – nic tylko czerpać. Jestem naprawdę szczęśliwa, że istnieje ktoś w blogosferze taki jak Ty – jesteś dla innych przykładem. Twój wygląd i to co masz w głowie – pierwsza klasa.
    Pozdrawiam

    • karolinabaszak

      22 kwietnia 2015 17:25, Odpowiedz

      Bardzo się cieszę, bo taki jest właśnie mój cel. To jest miejsce dla kobiecych kobiet, które chcą tę kobiecość w sobie pielęgnować. Ach jak mnie cieszy, że takie perły tu zaglądają!

  6. Patrycja

    22 kwietnia 2015 17:30, Odpowiedz

    Tak, to męczące,że wciąż gonimy za naszą niezależnością a w głębi duszy pragniemy być tymi subtelnymi i delikatnymi kobietami. Oddajmy pałeczkę mężczyznom, którzy w tej „roli” wypadają zdecydowanie lepiej niż my :)

  7. Agnieszka

    22 kwietnia 2015 17:40, Odpowiedz

    Karolincia przepraszam, że z innej beczki, czy masz podgląd u siebie do naszych adresów email? Ciągle czekam na odpowiedź od niejakiej Pauli, która odezwała się do mnie pod tekstem dotyczącym Twojej ślicznej sukienki. Pisała, że ma na sprzedaż tą przepiękną torebkę, którą również posiadasz i tak czekam i czekam i nie mam nawet jak się do niej odezwać.. Z góry byłabym wdzięczna, pozdrawiam serdecznie, Aga

    • karolinabaszak

      22 kwietnia 2015 19:38, Odpowiedz

      Jakiś mail jest :) A napiszesz do mnie wiadomość na blogu? Nie chce udostępniać tego maila publicznie :) Może sobie tego nie życzyć.

  8. Jagoda

    22 kwietnia 2015 17:43, Odpowiedz

    Po wpisie o mężczyznach myślałam, że nie da się napisać nic bardziej prawdziwego i pięknego, a jednak! bardzo się cieszę, że ujęłaś to wszystko tak starannie w słowa. Zgadzam się z Tobą w 100%. Pozdrawiam cieplutko i z niecierpliwością czekam na kolejny wpis:)

  9. Kamila W.

    22 kwietnia 2015 18:14, Odpowiedz

    W tym jednym wpisie zebrałaś również wszystkie moje myśli i przemyślenia.. Karola, podpisuje się pod tym co tutaj napisałaś rękami i nogami.. Dobrze, że jest jeszcze w internecie ktoś taki jak Ty, kim mogę się w stu procentach inspirować i czerpać tę inspirację nie tylko urodowo-modową, ale także tą najważniejszą życiową.. Dziękuję Karolinka, że jesteś <3

  10. Anette P

    22 kwietnia 2015 18:36, Odpowiedz

    A zobaczysz Karolino co się dzieje z mężczyzną po ślubie… Nie chcę być złym prorokiem, ale nie znam ani jednego mężczyzny, który nie zmieniłby się (na gorsze niestety) po ślubie. Podobno i my kobiety też się zmieniamy i nie przypominamy w niczym tych cudownych narzeczonych, którymi byłyśmy. Ja jak tak ponarzekam na męża, to koleżanki zadają podstawowe pytanie – „To po co brałaś z Nim ślub?”. A no po to, że wydawał się być wspaniały i inny niż wszyscy, inaczej przecież nie wyszłabym za Niego za mąż. Przyszła proza życia, problemy, całe dnie w pracy, dziecko (główna przyczyna nieporozumień i konfliktów w związku niestety), i kryzys w związku gotowy. Mój wspaniały mężczyzna już tak ochoczo nie pomaga, nie chwali (za to za wszystko krytykuje), ma pretensje o moje zmęczenie (bo przecież siedzę w domu z dzieckiem, znaczy się nic nie robię), o kwiatach bez okazji już nawet nie marzę. Jak zapytałam o kwiaty, to dostałam odpowiedź – „Dostaniesz jak będziesz miała urodziny”, nice. Kiedyś były bez okazji, zresztą dużo rzeczy kiedyś było…
    Mam tylko naprawdę szczerą nadzieję, że będziesz jedyną (jak do tej pory dla mnie) osobą, która po kilku latach małżeństwa napisze tu, że nadal jest u Ciebie cudownie, że małżeństwo niczego nie zmieniło na gorsze, a wręcz może nawet zmieniło na lepsze. Życzę Ci tego z całego serca i pozdrawiam.

      • Gosia

        22 kwietnia 2015 20:08, Odpowiedz

        Też nigdy nie rozumiem takich komentarzy. Denerwuje mnie takie „straszenie” ślubem. Znam mnóstwo szczęśliwych małżeństw, których więź umocniła się po ślubie. To chyba nie jest kwestia życia „przed” i „po” ślubie, tylko osoby, z którą jesteś w związku i ogólnie Waszej relacji. Myślę, że jeśli mężczyzna się zmienił na gorsze, nastąpiłoby to nieuchronnie, niezależnie od tego, czy wzięliście ślub czy nie.

      • Anette P

        22 kwietnia 2015 20:35, Odpowiedz

        Tego Ci z całego serca życzę – obyś nigdy nie zrozumiała o czym mówię. A mam przeczucie, że u Ciebie właśnie będzie tylko i wyłącznie wspaniale :)

    • Marta

      22 kwietnia 2015 22:43, Odpowiedz

      Strasznie przykro czyta się takie słowa, niemniej jednak zapewniam Cię, że nie każdy mężczyzna zmienia się po ślubie. Może mój staż nie jest powalający, ale 4 lata małżeństwa niektóre rzeczy już zweryfikowały. Przed ślubem nie mieszkaliśmy razem, więc uważam, że tym bardziej mogłabym mieć wymówkę na niepowodzenie w związku. Oczywiście zdarzają nam się sprzeczki i szczerze przyznajemy oboje z moim Mężem, że w zasadzie kłócimy się tylko o porządki. Każdemu w związku życzę tylko takich problemów jak nasze. Poza tym uważam, że mój Mąż zupełnie nie różni się od mojego Narzeczonego sprzed paru lat. Nadal mnie komplementuje, nadal codziennie powtarza mi, że mnie kocha i że jestem najwspanialsza na świecie. Lubi mnie zaskakiwać i sprawiać, że czuję się szczęśliwa. Czasem ot tak dzwoni w ciągu dnia lub przychodzi z drugiego pokoju, bo twierdzi, że się stęsknił, a moje obiady, jak twierdzi, zawsze mu smakują :) To wszystko takie banalne, ale zapewniam, że da się. Trzeba tylko trafić na odpowiedniego mężczyznę.

      P.S. Karolina, nie przejmuj się :) Wierzę, że Twój Narzeczony również do nich należy. Pozdrawiam!

    • Joanna

      24 kwietnia 2015 08:44, Odpowiedz

      Nie zgadzam się z Tobą Anette. I nie przepadam za takim „straszeniem”, bo zazwyczaj słyszę je od osób, które popełniły błąd i potem mają pretensje do wszystkich, tylko nie do siebie. Mogę się mylić, ale moim zdaniem część tych negatywnych zmian nie jest wcale spowodowanych śłubem, a wspólnym mieszkaniem, wspólną „codziennością” i zaniedbaniem tego, co było kiedyś, jak pisała Karolina w swoim wpisie. Szczególnie jeśli przez ślubem żyło się „oddzielnie”. Ja ze swoim narzeczonym jestem 6.5 roku, 6 sierpnia przyszłego roku bierzemy ślub. Jestem osobą wierzącą, ale mieszkamy razem już od 6 lat. I wiesz co? I nigdy bym tej decyzji nie cofnęła. Uważam,że dzięki wspólnemu życiu, gotowaniu, budzeniu się, spędzania sobót w domu i prowadzenia wspólnego budżetu poznajemy osobę na wylot, wiemy, czego się spodziewać. Jestem pewna, że mój Wybranek będzie taki, jak jest teraz, bo znam go na wylot – jego zalety i słabsze strony. Małżeństwo jest dla mnie dopełnieniem tego wszystkiego co jest teraz. Czymś niezbędnym. Może to też kwestia podejścia?
      Bardzo chciałabym Ci życzyć wszystkiego dobrego i tego, żebyś nie musiała tak myśleć i pisać. Może jest jakiś sposób na to, żeby było lepiej? :)

  11. Agata

    22 kwietnia 2015 18:58, Odpowiedz

    Karolino, po części jestem zgodna, co do słów, które napisałaś. Jednak uważam, iż ewolucja/rewolucja kobiet to zupełnie naturalny etap postępu cywilizacji. I nie ma w tym niczego złego. Chcemy rozwijać się zawodowo, ale również duchowo i mentalnie. Stajemy się bardziej świadome naszego życia, żyjemy odpowiedzialnie. Pomoc i wsparcie u boku mężczyzny to bez wątpienia potrzebny element w budowaniu kompletnego związku, jednak nie musimy już czuć się od mężczyzn uzależnione. Mężczyźni za to, pragnąc dosięgnąć swoim partnerkom również powinni się rozwijać, starać, pielęgnować swoje cechy. Niech zapanuje równowaga. Oczywiście my kobiety, pielęgnujmy swoją kobiecość, ale dobrze jest mieć świadomość, że nie jesteśmy skazane na konkretnego mężczyznę, że gdyby przydarzyło się jakiekolwiek nieszczęście, to poradzimy sobie same. Niech nasze życie w związkach przenika się z życiem partnera, ale nie wyzbywajmy się swojej autonomii. To poniekąd również sprowadza się do wiary w siebie, do poczucia własnej wartości.

    Pozdrawiam Cię ;).

    • karolinabaszak

      22 kwietnia 2015 19:34, Odpowiedz

      Agato, ale co jest złego w byciu zależnym od mężczyzny? I możliwość np. wychowywania dzieci w domu, a nie oddawanie ich do żłobków czy przedszkola? Kobieta i mężczyzna są inni, a nie tacy sami, a ich naturalne cechy wzajemnie się uzupełniają. Po co to wszystko wywracać do góry nogami? :) Żebyś mnie źle nie zrozumiała, ja nie bronie kobiecie rozwijać się zawodowo. Wszystko da się jakoś rozwiązać, jeśli ktoś ma parcie na karierę, ale dlaczego właśnie ta zależność od mężczyzny jest sprowadzana do jakiejś największej kobiecej porażki?

      • Agata

        22 kwietnia 2015 20:00, Odpowiedz

        Nie zrozum mnie źle, nie jestem feministką. Wychowywanie dzieci i domowy azyl to bez wątpienie role, w którym kobieta odnajdzie się zdecydowanie lepiej. Sama mam nadzieję stworzyć kochającą się rodzinę, gdzie nie zabraknie czasu dla wspólnych relacji. Taka zależność, w tym wypadku finansowa od mężczyzny, to absolutnie nic złego – nie to miałam na myśli, jak wspomniałaś jest to naturalny proces, którego nie powinnyśmy się wstydzić.
        Natomiast już uzależnienie psychiczne lub świadomość swojej bezradności, z którą nic nie robimy, licząc jedynie na nasze drugie połowy – to nie powinno się zdarzać. Uważam, że powinnyśmy dążyć do równowagi. Kobiety wystarczająco długo już były poniżane, i nie miały żadnego głosu w społeczeństwie – nie bójmy się mówić, wyrażać swojego niejednokrotnie odmiennego zdania.
        Sądzę, że bycie kobietą nie stoi na przeszkodzie do zachowywania się w sposób zdecydowany, bycia odpowiedzialną i zaradną. Oczywiście wszystko też zależy od sposobu, w jaki te elementy zostaną wyrażone ;).

      • Karolina

        22 kwietnia 2015 20:04, Odpowiedz

        Zgadzam się z Agatą. Karolino,a gdzie w takim razie jest powiedziane że niezależność jest porażką? Każdy człowiek działa w zgodzie ze swoim sumieniem. Podstawowym prawem człowieka jest szeroko rozumiana wolność. Człowiek kieruje się więc swoim sumieniem i chęcią wolności. Jeśli chcesz wieść życie zależne od mężczyzny i czujesz się przy tym wolna, to ok, rozumiem. Ale jeśli ktoś chce być niezależny i wtedy czuje się wolny, to nie można mówić, że tylko jedno podejście jest właściwe. Mam wrażenie, że tymi wpisami chcesz trochę narzucić czytelnikom swój światopogląd. Oczywiście doceniam, że powstają takie wpisy, ponieważ prowadzą one do dyskusji,a dyskusja sama w sobie prowadzi do rozwoju. Życzę Ci dalszych takich wpisów, a Twoim czytelnikom życzę, żeby zachowali też zdrowy rozsądek i nie przyjmowali wszystkiego jak gąbka :) Pozdrawiam wiosennie :)

          • Karolina

            22 kwietnia 2015 21:40,

            Przeczytałam, zrozumiałam, wyraziłam tylko swoje odczucia :) Przecież nie wszyscy Twoi czytelnicy muszą się zgadzać z Twoim zdaniem. Co nie zmienia faktu, że bardzo lubię Twój blog i takie wpisy. Chociaż nie zgadzam się ze wszystkim co piszesz.

      • pat

        23 kwietnia 2015 23:00, Odpowiedz

        Karolino, nic zlego nie jest w byciu zaleznym od mezczyzny, ale nie kazdy jest prawdziwym mezczyzna i nie na kazdym mozna polegac :) to samo tyczy sie kobiet. Tak samo rozow zawodowy, osobisty i pasji kobiety nie eliminuje przeciez wszystkich tych cech , ktore wypisalas prawda? wazne by znalezc rownowage we wszystkim. Zreszta sama widzisz jak niektore osoby maja mega ograniczone myslenie, kobieta, ktora nie pracuje powinna sie zajmowac domem, dziecmi i pod tym wzgledem sie rozwijac, aczkolwiek nie brakuje ksiezniczek, ktore nie chca ani pracowac, ani miec dzieci, ani zajmowac sie domem tylko byc zwyklymi utrzymankami :) z chlopami tez roznie bywa.. teraz ciezko odnalezc sie i pogodzic wszystko w tym niezbyt normalnym swiecie.

      • Olenka

        27 kwietnia 2015 14:34, Odpowiedz

        Karolinko, bardzo Ci dziękuję za taki wpis i łączę się (bez wstydu) z powyżej opisanym „Ciemnogrodem” ;) fajnie wiedzieć, że jest nas więcej! A negatywnymi komentarzami się nie przejmuj! Jesteś wspaniała :*

      • Ula

        7 czerwca 2016 13:10, Odpowiedz

        Jeśli ktoś chce i lubi być zależnym to nie ma nic w tym złego. Czasem mi się nawet marzy taka chwila, kiedy jestem zależna od kogokolwiek. Cieszę się jednak, że nigdy nie byłam. Mój mąż zachorował w 7 roku naszego małżeństwa. Nie będzie już nigdy pracował. Gdybym nie pracowała, jak wyglądałby los nasz i naszych dzieci? Nigdy nie wiemy co nam przyniesie los. I mimo, że zgadzam się z tym artykułem częściowo to nigdy nie pozwoliłabym sobie na jakąkolwiek od kogokolwiek zależność. Zawsze trzeba mieć plan B – oczywiście w mojej opinii.

        • karolinabaszak

          7 czerwca 2016 13:56, Odpowiedz

          Ula, zależność od mężczyzny, męża nie wyklucza w żaden sposób chęci stworzenia wspólnie planu B (na wypadek gdyby stało się coś, czego nie da się wcześniej przewidzieć). Myślę też, że sprowadzanie wszystkich przypadków do jednego, którzy przydarzył się Tobie – nie jest dobrym założeniem. To oczywiste, zdarzają się sytuacje, które sprawiają, że nasze życie wywraca się do góry nogami i trzeba zacząć radzić sobie od nowa. Żyjemy w dziwnych, ciężkich czasach, gdzie tak czy siak jednej osobie ciężko jest utrzymać całą rodzinę. Mój wpis miał trochę inny cel i myślę, że go dostrzegłaś, a na koniec życzę dużo siły i wytrwałości oraz dużo miłości i zrozumienia dla Was.

  12. Ola

    22 kwietnia 2015 18:59, Odpowiedz

    Brawo Karolina! Świetny tekst. Zgadam się, że jesteśmy trochę same sobie winne, a później narzekamy, że „prawdziwych mężczyzn już nie ma”.
    Bądźmy kobiece i pielęgnujmy w sobie te kobiece cechy! :)

  13. Luiza

    22 kwietnia 2015 19:03, Odpowiedz

    Droga Karolino, dziekuje Ci za te wspaniale slowa! To wszystko, to dokladnie to, co siedzialo we mnie od dluzszego czasu. Niestety z obawy przed krytyka innych, ciezko bylo sie z tym ujawnic. Jestes dla mnie wzorem prawdziwej kobiety. Piekno, dobroc I inteligencja w jedym! Pozdrawiam I dziekuje za ten wpis!

  14. Alicja

    22 kwietnia 2015 19:47, Odpowiedz

    Odbiegając od tematu jaki według Ciebie jest najlepszy tusz do rzęs i podkład, który nadaje się do codziennego użytku i daje naturalny efekt?:)

  15. Agnieszka

    22 kwietnia 2015 20:07, Odpowiedz

    Karolino, niezwykle mądry wpis. Bardzo doceniam Twoje podejście do życia i właściwego pielęgnowania relacji międzyludzkich. Owszem, kobieta nigdy nie dorówna mężczyźnie pod względem siły fizycznej. Tak stworzyła nas natura – jesteśmy o 30% słabsze od panów, niższe, mamy mniejsze organy, mniej masy mięśniowej, słabsze kości, jesteśmy bardziej podatne na choroby. To mężczyzna chroni kobietę, więc słusznie został przez naturę tak hojnie obdarzony. Kobieta jest delikatna, ale czy to nie ona uchodzi za płeć znacznie silniejszą i wytrzymałą pod względem psychicznym? To wie przecież każdy, kto od czasu do czasu sięgnie po pierwszy lepszy artykuł o charakterze naukowym. Niedawno czytałam wypowiedź pewnego lekarza, który nie krył podziwu dla kobiet – matek, które tak dzielnie znoszą chorobę ukochanego dziecka. Jednocześnie zwrócił uwagę na to, że w takich trudnych chwilach związki często rozpadają się, głównie z winy mężczyzny, który nie wytrzymuje. Odchodzi, bo taka sytuacja go przerasta. Dlatego nie róbmy z kobiet takich biednych sierotek, które stale muszą być prowadzone za rączkę. Sama uwielbiam czuć nad sobą opiekę mężczyzny, dać mu słoik z grupy „nie-do-otworzenia-dla-kobiety”, ale nie przesadzajmy z tą słabością :) Stanowcza kobieta to silna kobieta. Oczywiście – mężczyzna też musi twardo stąpać po ziemi.
    Masz całkowitą rację – kobiety często sprawiają, że mężczyźni boją się eksponować swoje męskie cechy w ich towarzystwie. Tylko zwróć uwagę na to, że jest to konsekwencją tego, że kobiety dawniej były dyskryminowane, niekiedy wręcz upokarzane, a cechy kobiece, które tak opiewasz na Twoim przepięknym blogu – deprecjonowane. Nic więc dziwnego, że wyrosło nam pokolenie kobiet utwierdzonych w przekonaniu, że by być wartościowym – trzeba zagłuszać swoje naturalne kobiece piękno (czyli coś, co czyni gorszym człowiekiem) i upodabniać się do mężczyzny. Zrzucanie odpowiedzialności za obecną sytuację wyłącznie na kobiety jest niesprawiedliwe – bo obie płcie napędzają się jednocześnie i upokarzają.
    Podczas świąt czytałam wywiad z księdzem, który odnosił się do kryzysu męskości i kobiecości w dzisiejszych czasach. Nie była to wypowiedź z cyklu „lament zakompleksionego mizogina” – o nie :) Otóż ten oto ksiądz wyraził między innymi opinię na temat kobiet – policjantek. Nie miał nic przeciwko temu, by realizowały one swoje pasje, jeśli praca w policji lub ochronie je satysfakcjonuje. Wspominał, że widuje takie kobiety – piękne i zadbane, ale kajdanki i pałki przy biodrach nijak pasują do delikatnej i wrażliwej natury kobiety. Postawione przez niego pytanie „I to one mają niby chronić mężczyzn pijących piwo w ogródkach na rynku?” pozostawiam do refleksji :)
    Pozdrawiam serdecznie wszystkie prawdziwe kobiety – słabe fizycznie, silne psychicznie :)

  16. Gosia

    22 kwietnia 2015 20:15, Odpowiedz

    W pełni popieram to, co napisałaś. Z niepokojem obserwuję to, co dzieje się teraz w mediach, szczególnie wizerunek kobiety, który się promuje. Jasne, miło być niezależną, ale silne ramię mężczyzny i świadomość, że ma się w nim oparcie jest bezcenne. Szkoda, że kobiety tak bardzo próbują dziś stłamsić męskość swoją siłą i niezależnością…

  17. Kasia

    22 kwietnia 2015 21:09, Odpowiedz

    Jest parę mądrych zdań w tym wpisie, ale całość sprowadza się do tego, że kobiety niestety są gorszym ‚podgatunkiem’. Szczerze mówiąc przykro się to czytam biorąc pod uwagę ile pokoleń kobiet walczyło o to, żeby było jak jest teraz – czyli żeby kobieta miała wolny wybór co chce robić w życiu i nie być za to społecznie krytykowana. Różnice fizyczne są zrozumiałe – dla mnie też kobiety nie powinny wykonywać typowo męskich zawodów i w pewnym sensie chcemy często za dużo udowodnić. Ale niestety nie zgodzę się z generalizacją dotyczącą troskliwości – w wielu badaniach udowodniono, że kobiety wa firmach na kierowniczych stanowiskach sa o wiele bardziej empatyczne i mają pozytywny wpływ na współpracę w zespole. To, ze Ty Karolino spotkałaś kilka warszawskich korpo dyrektorek to nie znaczy, że tak jest. Jak już starasz się tworzyć psychologiczne wpisy to czasem fajnie by było jednak trochę ugruntować swoją wiedzę.

    • karolinabaszak

      22 kwietnia 2015 21:42, Odpowiedz

      Ale czemu zaraz gorszym „podgatunkiem”? Proszę, wyjaśnij mi. Nie wiem czy wiesz, ale akurat w Polsce wyglądało to trochę inaczej niż na Zachodzie. U nas walczyło się przede wszystkim o wolność, godność i tożsamość narodową, a wojny zabrały mężczyzn i lwią część elity, co się odbiło we wszystkich sferach życia i kobiety musiały być wówczas samodzielne. Ja nie przypominam sobie aby moja prababcia, z którą nie raz rozmawiałam narzekała na dyskryminację. Nie oszukujmy się. Równouprawnienie istnieje od dawna i nie ma co ludziom mydlić oczu, że tak nie jest i jeszcze bardziej to nagłaśniać. Jest wiele ważniejszych spraw, w których kobieta kobiecie mogłaby pomóc, a tym czasem ta kobiecość jest niszczona w zarodku. Moim zdaniem to wszystko zaczyna iść w trochę złą stronę, ale co ja tam wiem :) Moja wiedza jest przecież taka nieugruntowana..

    • Magda

      12 lutego 2016 09:37, Odpowiedz

      Nie wiem, co to za badania, ale również z mojego doświadczenia wynika, że kobiety często są koszmarnymi szefami i współpracownikami – w stosunku do innych kobiet. Zawsze najlepiej pracowało mi się z mężczyznami, którzy nie zazdroszczą tego że: jesteś ładniejsza/mądrzejsza/młodsza/inni bardziej cię lubią/masz szczęśliwą rodzinę etc., nie są zawistni, nie plotkują… Będąc w ciąży i źle się czując, otrzymałam od moich kolegów z pracy o wiele więcej zainteresowania i troski niż od mojej „kobiecej” szefowej, którą jedyne co interesowało to, jak długo będę mogła pracować o.O. Szefowa była typowym przykładem współczesnej kobiety – po 40., wykształcona, nastawiona na karierę, zadbana, zdrowo się odżywiała, ćwiczyła… nie miała ani męża ani dzieci.

      W 100% zgadzam się z Twoim wpisem Karolino i cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga :)

  18. Justyna

    22 kwietnia 2015 21:36, Odpowiedz

    Bardzo dobry wpis, pokazuje, że ludziom – kobietom, na prawdę poprzewracało się w głowach. Brak odniesienia do ideałów, brak wartości, którymi mogłyby się kierować, brak zasad. Obłuda i wyrachowanie, bycie niezależnym i fałszywym w okazywaniu swoich uczuć. Brak szczerości, budowanie związków bez jakichkolwiek fundamentów, wskakiwanie facetom do łóżek… to ma być kobiecość XXI w.? Kobiecość to ciepło, dobre serce dla wszystkich, chęć bycia wzorem dla swoich potomków, ambicja, inteligencja i przede wszystkim, brak strachu przed tym, że ktoś może pomyśleć, iż bycie uczciwym wobec swojego mężczyzny, bycie zależnym od niego jest czymś złym. Kobiety, bądźmy kobietami, a nie wytworami modernistycznych czasów. :))

  19. aga

    22 kwietnia 2015 21:36, Odpowiedz

    Doceniam Twoje wpisy, ale trochę przesadzasz w tej nagonce na współczesną kobietę.Pojęcie kobiecosci zmienia się cały czas , to ,że jesteśmy bardziej zaradne i samowystarczalne to nic złego :). Fakt ,że teraz większość mężczyzn ma w sobie mało z prawdziwego mężczyzny,ale to nie oznacza ,że to wina współczesnych kobiet.

  20. Karolina

    22 kwietnia 2015 21:49, Odpowiedz

    Brawo! Brawo za poglądy, za konkretny przekaz i to poczucie „misji”, jak napisałaś. Ten temat jest teraz tak ważny! Zgadzam się z Tobą w 100%, a nawet i bardziej. Wspólczesne kobiety, nie wiem, może omamione jeszcze dodatkowo tym, co przekazuje im kultura masowa, telewizja, wszystkie zakłamane media i cały ten bałagan, w którym przyszło nam żyć, zwyczajnie wstydzą się kobiecości. Mam 27 lat i „powinnam” być całkowicie niezależną, niekiedy odnoszę wrażenie, jak posłucham niektórych osób, że wręcz jakoś dziwnie odrębną istotą we własnym małżeństwie (to nic, że to wspólnota dusz i ciał, jaka tam wspólnota! Jesteś kobietą XXI wieku przecież!) jakbym była żoną, ale bez męża, mam nadzieję, że dobrze to próbuję zobrazować – Oczywiście nie mówię tu o tym, że mężczyzna i kobieta w związku, czy małżeństwie mają być ze sobą non stop, przyklejeni itp., nie, nie o to chodzi :) Chodzi o to, że niektórzy próbują wmówić kobiecie właśnie tę samowystarczalność, siłę dziesięciu mężczyzn i to, że mężczyzna nie jest potrzebny. Ludzie chyba pogubili się całkiem, kobiety się pogubiły. To przykre. Ostatnio o tym rozmawiałyśmy z Mamą i Teściową i tak właśnie doszłyśmy do wniosku, że kobiety same sobie są winne, niestety. Nie szanują siebie, potem dziwią się, że nie są szanowane przez mężczyzn. Na studiach trafiłam na dziewczynę (oczywiście nie na nią jedną z takimi poglądami), która stawiała na ogromną karierę po studiach, zdradzała swoich wybranków, krytykowała ich podczas babskich rozmów np. na przerwach, a przy nich udawała, manipulowała i dalej zdradzała. Mówiła „rozwody są po to, żeby je brać”. Kiedyś nie wytrzymałam i usłyszała ode mnie kilka pytań ( miałam nadzieję, że pozapalają się Jej światełka w głowie i zacznie się nad tym, co robi, zastanawiać), przekazałam trochę moich przemyśleń i wartości, zwyczajnie powiedziałam, co o tym wszystkim myślę. Oczywiście spotkałam się ze stwierdzeniem, że jestem „niedzisiejsza” i mam przestarzałe podejście do życia, bo sie za dużo „starych” książek naczytałam i będę starą panną jak mi się w głowie nie pozmienia, bo nikt mnie nie zechce itp., i tak się dalej ze mnie trochę ponabijano powiedzmy; tak właśnie w wielu, wielu przypadkach byłam odbierana. Dziś dalej mam to właśnie poczucie „misji”, mam cudownego męża, zajmuję się domem, mąż pracuje, nigdy nie przyszło mi do głowy, by poczuć się z tego powodu gorszą, czy nie daj Boże „utrzymanką”, niby dlaczego? Mam swoje pasje, mąż ma swoje, mam swoje prace, mąż także. I wiele nas dzieli i wiele łączy :) Wiemy, jak chcemy żyć, co jest dla nas ważne, jak się uzupełniać i dbać o siebie nawzajem.
    Ucieszył mnie Twój wpis tak bardzo!!! Mądrze napisane, konkretnie, wszystko to, co każda kobieta powinna wiedzieć. Nawet nie wiesz, jak sie cieszę, że trafiłam na Ciebie w tym internetowym gąszczu wszystkiego i niczego! :) Jesteś mega! :)

  21. SUMMER

    22 kwietnia 2015 22:01, Odpowiedz

    Czytam, czytam i nie wierzę.
    Każdy ma prawo być taki jaki chce. To Twoje „to jest męskie, a to jest kobiecie, a jak robisz inaczej to nie jesteś prawdziwą kobietą albo prawdziwym mężczyzną” jest przerażające.

    • karolinabaszak

      22 kwietnia 2015 22:10, Odpowiedz

      A jak myślisz, do czego może doprowadzić to Twoje założenie „Każdy ma prawo być taki jaki chce.” ? Zastanawiałaś się nad tym kiedyś?

      • SUMMER

        22 kwietnia 2015 22:33, Odpowiedz

        Oczywiście.
        A jak myślisz, do czego prowadzi wmawianie komuś, że nie jest prawdziwym mężczyzną albo prawdziwą kobietą, bo ma inne poglądy niż Ty?

          • SUMMER

            22 kwietnia 2015 22:56,

            Między innymi do tego, żeby każdy mógł się czuć swobodnie sam ze sobą i nie czuł potrzeby wpasowania się w dany szablon. Co może zmniejszyć ilość osób chorych na depresję, samokaleczących się, samobójców, anorektyków itd..
            Dopóki ktoś nie krzywdzi innych, nie zmusza ich do robienia czegoś, czego nie chcą robić, co w tym złego?
            Ale na moje pytanie nie odpowiesz?

            Może powinnaś się urodzić np. w Iranie. Tam kobiety męskich cech nie zniszczyły.

          • karolinabaszak

            22 kwietnia 2015 23:39,

            Przez to, że każdy sobie robi co chce – niesie to za sobą pewne konsekwencje w relacjach damsko-męskich i nie tylko. Uwierz mi, że nie czuję się żadną wyrocznią, która będzie nakazywać co ma być męskie, a co kobiece. Kto inny nią jest. Ja tylko przedstawiam swój punkt widzenia.

          • SUMMER

            23 kwietnia 2015 00:11,

            Nie wiem, może ja to źle odbieram, no ale właśnie – odbieram Twoje teksty jako „tylko to jest słuszne i absolutnie nie ma innej drogi”.
            Ja nie mam nic przeciwko, żebyś miała takie poglądy jakie masz, bo i tacy ludzie są potrzebni, a zresztą każdy ma do swoich poglądów prawo, ja bym tylko chciała, żebyś dopuściła inne możliwości i nie odbierała ich jako gorszych. Może dla Ciebie inna rola by była zła, ale dla kogoś innego lepsza.
            No nawet taka prosta rzecz – nie każdej dziewczynie się tacy sami faceci podobają, czy to z wyglądu czy z charakteru, więc gdyby był tylko jeden gatunek to dla ogromu ludzi byłoby to męczące. ;)
            Takie wiesz „żyj i daj żyć innym”. ;)

          • Somas

            24 kwietnia 2015 17:26,

            „Każdy ma prawo być taki jaki chce. To Twoje „to jest męskie, a to jest kobiecie, a jak robisz inaczej to nie jesteś prawdziwą kobietą albo prawdziwym mężczyzną” jest przerażające.”
            „Między innymi do tego, żeby każdy mógł się czuć swobodnie sam ze sobą i nie czuł potrzeby wpasowania się w dany szablon”
            Typowy lewicowy bełkot.
            Społeczeństwo po to narzuca pewne standardy aby osoba do nich nie przystająca właśnie NIE czuła się swobodnie i czuła potrzebę wpasowania się w dany szablon.
            Otyły człowiek, który je za trzech, ma się czuć z tym źle i walczyć żeby schudnąć a nie być dumny, że jest grubasem i nie daj Boże podpinać pod to jakąś pseudo wolnościową ideologie.
            Ludzie nie są równi i nigdy równi nie będą. Kobieta i mężczyzna nie są ani równi, ani tacy sami. Kobieta zachodzi w ciąże i rodzi dzieci a nie mężczyzna. Są również różnice w budowie ciała, odczuwania i radzenia sobie z emocjami, myśleniem itd. Oczywiście nie ma w tym nic złego a aczej właśnie na tym polega piękno – na różnorodności. Feministki zachowują się jak typowe ofiary swoich własnych kompleksów, muszą na siłę udowadniać, że czarne jest białe a białe czarne. Problem w tym, że to niemożliwe.
            Człowiek, który nie ma nóg nie będzie mistrzem świata w bieganiu, ale za to może być mistrzem świata w grze w szachy lub światowej klasy projektantem itd. Lewacki bełkot, że możesz wszystko i wszyscy są równi nie ma pokrycia w rzeczywistości i wyrządza jedynie krzywde ludziom, którzy dadzą się na to nabrać – czeka ich twarde lądowanie w rzeczywistości.

  22. E.

    22 kwietnia 2015 22:18, Odpowiedz

    Uważam, że bycie samowystarczalna nie jest absolutnie niczym złym, ja osobiście będę dumna z siebie kiedy osiągnę taki punkt w moim życiu kiedy będę mogła powiedzieć, że jestem niezależna, samowystarczalna i nie muszę, a mogę z własnej woli polegać na mężczyźnie. Kobiety powinny być mądre i patrzeć przyszłościowo, co jeśli kiedyś rozstanę się z moim mężczyzną? Zostanę biedną sierotką, która nie poradzi sobie w życiu, bo liczyła na pomoc i silne ramię faceta? Osobiście chcę mieć ten komfort psychiczny, że jestem w stanie sobie sama w życiu poradzić, ja mogę jedynie zrezygnować z własnej nie przymuszonej woli z pewnej dozy tej niezależności, po to aby własnie dowartościować faceta, sprawić mu przyjemność, żeby mu się po prostu lepiej żyło :)

  23. Basia

    22 kwietnia 2015 22:42, Odpowiedz

    Droga Karolino!
    Jednym słowem dziękuje, dziękuję Ci za ten wspaniały post. :) Aż miło mi się na sercu robi jak czytam tak bardzo mądre i piękne słowa. :) Już mam dosyć tej światowej propagandy, która karmi nas bez przerwy kłamstwem – brońmy się przed tym i nie dajmy się zmanipulować! Już sama zaczęłam się zastanawiać nad tym co ja tak naprawdę sądze jeżeli chodzi o temat mężczyzn i kobiet, związku oraz rodziny i doszłam do wniosku, że może są one za bardzo – nazwę to „staroświeckie” jak na nasze czasy przystało… Ale na szczęście nie! Utwierdził mnie w tym Twój wpis. I uważam, że takie podejście jest po prostu piękne! :)

    Życzę Ci wszystkiego co najlepsze, dla Ciebie i Twojej Rodziny i kolejnych tak pouczających i mądrych postów. :)
    Pozdrawiam ciepło! Buziaki :* :)

  24. Kasiaa

    23 kwietnia 2015 03:07, Odpowiedz

    Nie wierzę, po prostu nie wierzę, że coś takiego napisała kobieta! Jestem szczerze mówiąc oburzona. Stawiasz kobietę w roli ozdoby, słodkiej laleczki, która na siłę chowa w kieszeń swoją inteligencję, zaradność, odpowiedzialność, byle tylko połechtać ego mężczyzny? No, nie wierzę :(
    Już pomijając to, że wypaczyłaś kompletnie znaczenie słowa „odpowiedzialność”.

    • karolinabaszak

      23 kwietnia 2015 10:03, Odpowiedz

      No widzisz, a zobacz jeszcze ile kobiet się ze mną zgadza! To dopiero oburzające :) A tak poważnie to Kasiu niestety Ty przeinaczyłaś totalnie to co napisałam. To przykre, ale potwierdzające po raz kolejny, że jednak YouTube jest silniejszy, bo ludziom wyraźnie nie chce się czytać ze zrozumieniem. Może rzeczywiście potrzebne są gesty i odpowiedni ton, bo w przeciwnym razie wychodzą takie rzeczy, że zaraz się okaże, że twierdze, że miejsce kobiety jest w kuchni :P

      • Kasiaa

        23 kwietnia 2015 13:00, Odpowiedz

        „Przecież my, kobiety chcemy wszystkiego na raz, tu i teraz. To mężczyzna racjonalizuje” – to zdanie chyba ubodło mnie najbardziej. Dajesz w nim do zrozumienia, że kobieta nie jest w stanie samodzielnie podjęć większość poważnych decyzji, bo jej mózg po prostu tego nie ogarnia.

        „Kobiece jest docenianie mężczyzny i chwalenie go, aby mógł czuć się dobrze obok nas” – to nie jest kobiecość, tylko kokieteria, Karolino.

        „…jednak o wiele cenniejsze jest dla syna zabranie go do garażu” – bo? Z jakiego powodu jest to dla niego cenniejsze, wytłumacz mi. Mam syna i nigdy nie pomyślałam, że robię mu krzywdę zapraszając do pieczenia ze mną ciast, a nie goniąc, aby wymieniał z ojcem opony.

        „Dziś kobiety chcą być odpowiedzialne same za siebie, co rodzi rywalizację między dwoma płciami” – no świat się wali@ Dorosły człowiek chce być odpowiedzialny sam za siebie? Szok. Czy naprawdę czytam bez zrozumienia? Dużo rzeczy w życiu mi zarzucano, ale tego nigdy. Choćby ze względu na zawód, który wykonuję. Wykonuję, bo chcę, nie bo muszę. I nie po to, by pomniejszyć męskość swojego męża.

        • karolinabaszak

          23 kwietnia 2015 13:12, Odpowiedz

          I naprawdę uważasz, że te wszystkie kobiety, które mnie tutaj poparły uważają, że są ciemnotami, które bez mężczyzny sobie nie poradzą, bo są na to za słabe? Naprawdę? Mój mózg chyba nie jest w stanie zmierzyć się z tym absurdem.

          • Alicja

            23 kwietnia 2015 17:53,

            Wtrącę się – zabieranie syna do garażu uczy go męskości i przedw wszystkim ZYCIOWEJ zaradności. Osobiście znam przyklad niemal 30-letniego faceta, jedynaka, który ma dwie lewe ręce do roboty. Nie zrobi w domu absolutnie nic, nie wspominając, że nie potrafi sobie sam uprać pary majtek (tak się zdarzylo – totalnie zmieszany stal nad wanną, nie wiedząc czego ma użyć by wykonać tę nota bene jakże normalną czynność). Jego Narzeczona wlasnoręcznie skręcala szafkę, bo nie mial jej kto pomóc. Czy to uważasz za odpowiednie, Kasiu? Nie sądzę. Nie jest nic zlego w tym, że mężczyźni interesują się gotowaniem czy pieczeniem – wręcz pochwalam. Ale mimo wszystko dobrze jest od malego wywrzeć na dziecku pewne przypisane danej plci wartości, by potem nie bylo najzwyczajną w świecie żcyiowa sierotą.

          • Kasiaa

            23 kwietnia 2015 17:57,

            Ale przecież Ty właśnie piszesz, że takie powinny być. To Twoje słowa! Że powinny być uzależnionymi od mężczyzn mentalnie i finansowo istotami, byle tylko nie pomniejszyć ich poczucia pewności siebie. Że powinny być słabe i nie radzić sobie. Albo przynajmniej oszukiwać, że sobie nie radzą, a to już zakrawa na hipokryzję i kłamstwo. A nie o to chyba w związkach chodzi.

          • karolinabaszak

            23 kwietnia 2015 18:44,

            Piszę o tym, że pewne cechy wzajemnie się uzupełniają i dobrze, że są odmienne. Ja jestem pewna siebie i mentalnie zdrowa, a do tego uwaga: ZARABIAM. Skończyłam studia i czytam książki. Rozmawiam ze swoim przyszłym mężem na wszystkie tematy. W jednych ja jestem dla Niego przykładem, a w innych On dla mnie. W zdrowym związku chodzi o to, aby mimo różnic charakteru, zachowywać pewne role.

            Abyś lepiej zrozumiała przesłanie tego wpisu, służę pewną zabawną, a jednocześnie smutną grafiką: https://scontent-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/v/t1.0-9/1655883_1420071991569677_115405873_n.jpg?oh=9aa9f2b2d7812afb1087faad2438567a&oe=55D85AD5

          • Kasiaa

            24 kwietnia 2015 14:21,

            Nie wypowiadam się na temat opinii kobiet, które się tu wpisują ani tego, że istnieją różnice biologiczne między kobietami i mężczyznami. Przytoczyłam Twoje konkretne słowa, a z nich wyka to, co już powyżej opisałam. Być może chciałaś przekazać coś innego, jednak argumentów i słów użyłaś bardzo niefortunnych.
            Poza tym nie zauważyłam, żebyś gdzieś pisała o uzupełnianiu się cech inaczej niż tylko w kontekście, że kobieta ma się zachwycać swoim mężczyzną, wspierać go (a w zasadzie nie wspierać go, tylko łechtać jego ego, a to dwie skrajnie różne rzeczy).

          • karolinabaszak

            24 kwietnia 2015 15:29,

            Dla Ciebie wynika, dla innych nie wynika i doskonale rozumieją co chciałam przekazać. Nie odpowiadam za tok myślenia wszystkich ludzi.

        • Somas

          24 kwietnia 2015 17:38, Odpowiedz

          Dobrze Kasiu ucz synka jak piec ciasta, robić na drutach, malować paznokcie, splatać warkocze. To niezbędne umiejętności dla faceta, które doceni każda kobieta.
          Wredny ojciec -„Chodź synku pokaże Ci jak zmienić opone.”
          Kochana mamusia- „Daj spokój, upieczmy ciasto.”
          Ja pierdole.. to się nazywa patologia.

      • Sisi

        17 sierpnia 2015 18:42, Odpowiedz

        Karolina, wydaje mi sie, ze twoje poglady wynikaja z Twojego dobrego zycia, dziecintwa i wsparcia najblizszych. Zawsze mialas pieniadze, opiekę rodziców i w razie czego moglas do nich uciec. Ale wiele kobiet nie ma takiego wsparcia i wyboru. Wiele kobiet pochodzi z domow biednych, ktore same musza zadbac najpierw o siebie, uzyskac pewna niezaleznosc, podniesc sie na nogi. bo nie moga sobie pozwolic uzależnic się od jakiegos faceta, ktory po kilku latach je zostawi, a one zostana z niczym. Im juz nie zalezy na zwyklym łechtaniu dumy mezczyzny, tylko na stworzeniu silnej relacji, gdzie ona tez bedzie miała cos do powiedzenia, gdzie bedzie niezalezna. bo jak ten facet ja zostawi, to ona bedzie miala cos swojego. Dlatego one zdobywaja stanowiska. Bo gdyby nagle stracily bliskich, maja zaplecze finansowe, ktore nie oszukujmy sie, ale pozwala podniesc sie z dna.

        • karolinabaszak

          17 sierpnia 2015 21:25, Odpowiedz

          Sisi, pierwsza sprawa: wiesz o mnie niewiele, zwłaszcza o moim dzieciństwie, więc na czym opierasz swoje wnioski? Sprawa druga: historia, którą opisujesz to patologia i takich sytuacji nie zmieni niezależność kobiet. Po trzecie, nawet nie do końca o tym jest ten wpis :(

          • Kamila

            11 czerwca 2016 02:46,

            Właśnie zmieni :) Niezależność finansowa pozwala wyrwać się z większości patologi. I o tym jest ten wpis: kobiety nie są niezależne, bo są skrzywione czy chcą zrobić na złość mężczyźnie tylko dlatego że daje im to spokój ducha. Spokój o siebie i dzieci.

          • karolinabaszak

            11 czerwca 2016 15:34,

            Ale o co chodzi z tą patologią i czemu na niej opierasz wszelkie założenia? :) Co za nonsens. Jeśli ktoś wybiera sobie mężczyznę, który pochodzi z patologicznego środowiska lub takie, a nie inne zachowania mu imponują i ma pewnie skłonności np. do nałogów – do kogo taka kobieta powinna mieć później pretensje? Trzeba bardziej zwracać uwagę na wartości, które będą cementować związek, a nie wiązać się z „byle kim” i jednocześnie zapewniać sobie plan B w razie gdyby nie wyszło.

  25. Amelka

    23 kwietnia 2015 08:21, Odpowiedz

    Szczerze? to masz 100% racji w tym co napisałaś.
    Szczególnie odniesienie, że kobiety pociągają „źli” mężczyźni, jaka to prawda…to jest chyba najgorsze.

  26. patty

    23 kwietnia 2015 09:45, Odpowiedz

    Niestety machina ruszyła. Za późno na poprawkę. Mężczyźni zachowują się jak kobiety a kobiety jak mężczyźni ale czy to tylko wina kobiet ? Nie sadze… Świat idzie do przodu na zamianę rol ma wpływ wiele zmiennych….

  27. Dominika

    23 kwietnia 2015 10:21, Odpowiedz

    Doskonały tekst i tak bardzo prawdziwy. To prawda, że jako przełożonego wolę mężczyznę niż kobietę, bo nie ukrywam, że uważam że się o wiele lepiej do tego nadają. Czasem zdarza mi się podziwiać kobiety-szefowe, ale mam wrażenie że w pogoni za karierą gdzieś zapominają o reszcie świata. A o ile zdarza się, że kobieta jest dla siebie samowystarczalna, to wydaje mi się że dopełnieniem dla niej zawsze powinna być druga osoba. Ludzie nie są stworzeni do życia w samotności i zawsze szukają drugiej osoby, która sprawia że życie staje się pełniejsze. I naturalną rzeczą jest, że mężczyźni i kobiety są różni i przygotowani do różnych ról w życiu i nigdy się to nie zmieni. A dopiero razem mogą stworzyć coś wspaniałego.

  28. Kasia

    23 kwietnia 2015 10:47, Odpowiedz

    Hej Karolina! Szczerze sie z Toba zgadzam, od dawna mam takie poglady – a moze potrzeby, nie wiem jak to nazwac. Chcialabym w przyszlosci opiekowac sie domem, rodzina. Mysle, ze praca nie jest dla mnie; nie chodzi tu o moje lenistwo lub brak ambicji, ale po prostu mnie to w zaden sposob nie uszczesliwia, porownujac moja radosc np. z przygotowywania posilkow dla rodziny i spedzania z nia czasu :) Zawsze chcialam miec dzieci, zajmowac sie nimi itd. Mysle jednak, ze problemem dzisiejszych czasow jest sam fakt, ze dla ludzi rodzina czy milosc to juz nie sa priorytety, tych wartosci sie nie docenia. Zwykle gdy bylam z kims w zwiazku, to z powodu moich „marzen” bylam nieszanowana – czesc facetow wyznaje zasade, ze skoro maja juz kogos utrzymywac, to ten ktos powinien robic dla nich wszystko, byc idealny, nie ma prawa nawet sie z nimi nie zgodzic czy wymagac czegos wiecej. Bardzo trudno bylo mi rozwiazac ten problem w moich wczesniejszych zwiazkach. Zawsze chcialam rozmawiac, szukac jakiegos rozwiazania – najlepiej aby obie strony „poszly” na kompromis, mysle ze dla zwiazku kazdy powinien sie odrobinke poswiecac. Nie bedzie przeciez doskonale bez ciezkiej pracy. Niestety to dosc utopijna wizja, te moje pomysly nigdy nie wypalily i nie sprawdzily sie w rzeczywistosci. Teraz juz sobie odpuscilam; na razie nie jestem w zwiazku, ale w bliskiej relacji z pewnym mezczyzna i czesto zdarza mi sie przymykac oko na sprawy, ktore mnie bola, bo jestem nauczona doswiadczeniem, ze gdybym probowala o nich rozmawiac, to wszystko by sie rozpadlo.

    • Kamila

      11 czerwca 2016 02:51, Odpowiedz

      Nie pozwól, żeby mężczyzna nie okazywał ci szacunku. Jakby powiedziała autorka bloga: to nie mężczyzna. A ja dodam, że też zły człowiek. Czy warto inwestować czas w mężczyznę z którym nie możesz być szczera? Na świecie jest mnóstwo konserwatywnych facetów.

  29. E...

    23 kwietnia 2015 12:05, Odpowiedz

    Przyszła mi na myśl taka historyjka przeczytana niegdyś w internecie, podobno była ona prawdziwa. Otóż, pewna niewiasta chcąc podbudować ego swojego mężczyzny i pokazać jaki to on jest silny i pomocny, poprosiła go o odkręcenie lakieru do paznokci, wybawco pomóż! Więc wybawca bierze lakier i siłuje się z nim dobre 5 min, po czym stwierdza, że jest on zapieczony i nie da się otworzyć, i mówi do niej że nie umie nawet dobrego lakieru wybrać. Kobieta rozczarowana postawą faceta, odkręca lakier bez trudu, bo dobrze wiedziała że może go odkręcić, gdyż wybawca odkręcał lakier nie w tą stronę co trzeba…. I o czym to świadczy?

    Z własnego doświadczenia natomiast wiem, że dużo pozytywnych cech jest zabijane w kobietach przez nikogo innego jak właśnie męskiego szowinistę o wybujałym ego i poglądzie o niższości kobiet…
    Nie generazlizujmy zatem, że to kobiety są winne zniewieścieniu męzczyzn, bo uważam że wina jest obupólna.

  30. Kasia

    23 kwietnia 2015 12:26, Odpowiedz

    Na szczęście istnieją jeszcze mężczyźni którzy potrafią szczerze docenić i ucieszyć się z faktu, że żona nie goni za karierą, tylko całe serce oddaje by troszczyć się o dom:)

  31. Nevel

    23 kwietnia 2015 14:14, Odpowiedz

    Bo ze związkami jest jak ze stadem, jest przywódca – alfa i stado. I trzeba wybrać moje Panie, albo dowodzimy i chronimy swoje stado, albo jesteśmy członkiem tego stada i o nas się ktoś troszczy i o nas dba. Jedno i drugie ma swoje wady i zalety – jak wszystko, ale trzeba wiedzieć na co się decydujemy i być konsekwentnym. Bo nie może być dwóch alf w stadzie. Gdy jakiś członek stada rości sobie pretensje aby być przywódczą, wszyscy wiemy jak to się kończy, jest walka i przegrany musi odejść.

    Nie zgadzam się natomiast z tym, że rzeczy są kobiece czy męskie. I że tymi cechami kobieta została obdarzona naturalnie. Jest to wymysł XIX wieku kiedy powstał patriarchat i wmówił kobietą podobne rzeczy. Były wówczas wydawane specjalne książeczki o tym jaka powinna być kobieta, i to się utarło.
    Przed XIX wiekiem coś tak naturalnie kobiecego jak „macierzyństwo” nie było znane. Wysoko urodzone kobiety nie zajmowały się swoimi dziećmi, oddawały je mamką lub nianią. Co więcej było to uważane jako uwłaczające kobiecie wysoko urodzonej. Kobiety biedne także nie poświęcały się same wychowaniu dzieci. Robili to wspólnie mąż i żona, ponieważ wtedy dom był także miejscem pracy, zajmowali się dzieckiem razem, lub brali je na pole, gdy pracowali na roli. Umieralność dzieci była bardzo wysoka i nikt się tym nie przejmował. Dzieci były traktowane jako tania siła robocza i niejako rodziny się nimi wymieniały. Rodziny które miały dużo dzieci wynajmowały je tym, które miały ich mało. O żadnych urokach macierzyństwa nie było mowy ani o powinności kobiet względem dzieci. Bo to takie kobiece.
    Sprawa zmieniła się gdy w XIX wieku mieliśmy rewolucje przemysłową, mężczyźni poszli do fabryk i wtedy trzeba było rodzinę niejako zaprogramować na nowo.

    Polecam książkę: Elizabeth Baoliner „Historia miłości macierzyńskiej”

    • karolinabaszak

      23 kwietnia 2015 15:12, Odpowiedz

      Żartujesz sobie prawda? :)

      Jeśli jednak nie i serio uważasz, że macierzyństwo to wymysł XIX wieku, to może będziesz potrafiła wskazać mi okres, w którym utrzymanie rodziny przez mężczyznę stało się wymysłem? Kobiety szły na wojnę i walczyły, a mężczyźni pilnowali chałup i rodzin? W którym wieku było tak, że mężczyzna wychowywał dzieci, a kobieta utrzymywała całą familię?

    • Somas

      24 kwietnia 2015 17:58, Odpowiedz

      Boże widzisz a nie grzmisz. Kobieto nie kompromituj się.
      Patriarchat wymysłem XIX w. ? Za takie stwierdzenia powinny być odbierane uprawnienia wyborcze na okres np. 9 lat. Akurat czas aby powtórzyć edukacje w szkole podstawowej i 3 lata gimznazjum.
      Grecja, Sparta, Rzym cywilizacja dalekiego wschodu i wiele wiele innych przykładów.
      „Wysoko urodzone kobiety nie zajmowały się swoimi dziećmi, oddawały je mamką lub nianią.” podobnie dzieje się teraz.. ale czekaj! „[..]oddawały je mamką lub nianią.” – bogate kobiety wynajmowały biedne kobiety do opieki nad dziećmi udowadnia według Ciebie, że macierzyństwo nie jest kobiecą cechą/powinnością?
      Od czasów prehistorycznych mężczyzna szukał pożywienia a kobieta zajmowała się dzieckiem.
      „Sprawa zmieniła się gdy w XIX wieku mieliśmy rewolucje przemysłową, mężczyźni poszli do fabryk” a dlaczego kobiety nie poszły do fabryk? Przeraszam za wyrażenie ale kurwa mac kobieto czy Ty zdajesz sobie sprawę jakie pleciesz farmazony?

  32. M

    23 kwietnia 2015 15:36, Odpowiedz

    Jestem 7 lat po ślubie i z całą pewnością mogę powiedzieć, że przez te wszystkie lata (również 7 lat narzeczeństwa)mój mąż stopniowo się zmieniał. Na lepsze.
    Zawsze był dobrym, wspaniałym człowiekiem, z zasadami ale chciałam żeby przynosił kwiaty, chwalił, ubóstwiał itd.
    Uczyłam go tego bardzo długo. Zresztą myślę, że wielu rzeczy uczyliśmy się nawzajem.
    Pewne rzeczy wynosi się z domu, jak np. szacunek do kobiety i za to dziękuję teściowej, choć chyba wpadła w pułapkę, bo jej syn bardziej słucha żony:)
    Czasami aż strach pomyśleć jakie będzie następne pokolenie, czy moja dziś 4-letnia córka znajdzie kogoś takiego?

  33. karolina

    23 kwietnia 2015 15:43, Odpowiedz

    Ja uwazam ze wiele z cech wymienionych wyzej nie wyklucza sie. Kobieta jest delikatniejsza i szuka oparcia w mezczyznie, ale to nie znaczy ze sama nie jest rownie inteligenta by podjac swoje decyzje czy tez nie moze przybic gwozdzia mlotkiem bo nie moze zabrac mezowi jego meskich zadan. Jak juz ktos wczesniej powiedzial, taki szablon to jest meskie a to kobiece ktory lekko zarysowalas, stworzyl sie w wielu krajach w ubieglym wieku i jakos do tej pory kobiety walcza by go zniesc. I owszem rownie uprawnienie w teori jest ale w praktyce nawet zarobki na tej samej pozycji dla kobiety sa mniejsze. Dlaczego? Bo to mezczyzni powinni pracowac na dom a kobiety powinny siedziec w domu naturalnie, wiec zniechecmy je do kariery mniejszymi zarobkami? I nie mam nic przeciwko dziewczynom ktore sa w domu, ale rownie sprawiedliwe powinny byc traktowane te ktore lubia na przyklad naprawiac samochody.

    • karolinabaszak

      23 kwietnia 2015 16:20, Odpowiedz

      Karolino :) Zarobki są w większości przypadków mniejsze, bo kobiety nie potrafią przeważnie negocjować swoich warunków. To również naturalne. Znam natomiast kobiety, które zarabiają dużo więcej od mężczyzn i co, myślisz, że mężczyźni walczą tam o równe prawa? Nie, bo są kwestie, które lepiej wychodzą facetom i takie, do których lepiej stworzona jest kobieta. Kobiety są pełne empatii, emocji, są mniej agresywne fizycznie, ale za to bardziej agresywne werbalnie. Mają też większą podzielność uwagi. Sprawdzamy się lepiej w innych rolach. To nie wynika z tego co nas nauczono. To nasza natura.

  34. Anna

    23 kwietnia 2015 16:45, Odpowiedz

    Mam pytanie do Twojego ostatniego komentarza: „Sprawdzamy się lepiej w innych rolach. To nie wynika z tego co nas nauczono. To nasza natura.” Czy widziałaś kiedyś jakiekolwiek wyniki badań nad przyczynami odmiennych ról płciowych, badania międzykulturowe, badania nad budową mózgu kobiety i mężczyzny? Czy wiesz, że mózg każdej osoby jest zupełnie inny i można znaleźć więcej różnic między dwiema dowolnymi osobami niż między mózgiem przeciętnej kobiety i przeciętnego mężczyzny? Czy wiesz, że badania mózgu malutkich dzieci pokazują znacząco mniej różnic między płciami niż dorosłych ludzi? Czy wiesz, że na podstawie metaanaliz badań na przestrzeni kilkudziesięciu lat można zauważyć zmiany w budowie mózgu kobiet i mężczyzn w zależności od kultury(!), w której żyją? Że im bardziej społeczeństwo patriarchalne, tym mózg kobiety jest bardziej „kobiecy” a mężczyzny „męski”? Myślisz, że to wynika z natury (rozumiem, że chodzi Ci o biologiczne uwarunkowania)?
    Karolino, bardzo cenię Ciebie i Twojego bloga, ale po raz kolejny zachęcam do otworzenia się na inne myślenie. Jest jeszcze coś pomiędzy nieodpowiedzialnym facetem a stereotypowym mężczyzną. Oczywiście, jeśli kobiecie i mężczyźnie pasuje przyjmowanie tradycyjnych ról, rozumiem to, o ile jest świadome i oparte na wzajemnym szacunku, ale nie uwierz m, to nie jest jedyne słuszne i dobre rozwiązanie, a świat się nie rozpadnie, gdy kobieta np. będzie pracować, a mężczyzna zajmie się dzieckiem. Natomiast uważam, że pisanie „W przypadku kobiety, słabość jest raczej naturalną cechą”, „Stąd naturalną kobiecą cechą jest potrzeba znajdywania tej stanowczości u partnera”, „Kobiecość to brak poczucia wstydu, że jest się zależnym od mężczyzny.” itd. jest absolutnie krzywdzące, niesprawiedliwe i co najgorsze, nie poparte żadnymi dowodami naukowymi. Nie miałabym nic przeciwko, gdybyś napisała, że MOJĄ cechą jest słabość i szukam u partnera stanowczości, ale uogólnianie tego na wszystkie kobiety świata i na „kobiecą naturę” jest po prostu nieprawdą.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • karolinabaszak

      24 kwietnia 2015 10:54, Odpowiedz

      Aniu, nie pierwszy raz zostawiasz tu komentarz sugerujący, że feminizm jest Ci bliski. Ja feministką nie jestem i uważam, że obecnie szkodzą one kobietom, więc nie jestem w stanie otworzyć się na Twoje myślenie, bo zwyczajnie – myślę zupełnie odwrotnie. To trochę tak jakbyś chciała katolika zmienić w ateistę. Ja akceptuje Twój tok myślenia, ale zupełnie się z nim nie zgadzam. Mówisz o niewielkich(a jednak) różnicach w mózgu dzieci, ale czy zauważyłaś między kobietą i mężczyzną takie różnice jak:

      1. Wzrost
      2. Waga
      3. Umięśnienie
      4. Narządy płciowe
      5. Piersi
      6. Rysy twarzy

      Czy Twoim zdaniem to też wytwór kulturowy?

      Z resztą niezależnie od kultury, wszystkie kobiety mają mniej więcej te same potrzeby emocjonalne. Na to też są badania, potwierdzające się latami, a na Twoje badania przypomnę to: https://scontent-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/v/t1.0-9/1655883_1420071991569677_115405873_n.jpg?oh=9aa9f2b2d7812afb1087faad2438567a&oe=55D85AD5

      a przy okazji polecam: http://www.deon.pl/wiadomosci/swiat/art,20877,wasze-dzieci-cierpia-list-otwarty-homoseksualnej-aktywistki.html

      • Agape

        24 kwietnia 2015 13:13, Odpowiedz

        Owszem, feminizm jest mi bliski, ale zwłaszcza tzw. nowy feminizm, ponieważ jestem również katoliczką i chciałabym pokazać, że to nie jest w żaden sposób sprzeczne.
        Co do Twojego powyższego komentarza, zgadzam się w 100%, nigdzie nie napisałam, że kobiety i mężczyźni nie różnią się biologicznie, nigdzie także nie napisałam, że płeć biologiczna jest zależna od naszych wyborów. Ten ironiczny obrazek jest właśnie dla mnie dowodem na całkowite niezrozumienie i przeinaczenie teorii gender studies. Nie mówię w ogóle o tym czy kobiety mają piersi, czy nie, że nasza gospodarka hormonalna jest zupełnie inna – to oczywiste. Natomiast Twój artykuł odnosił się do czegoś zupełnie innego – do cech psychicznych, charakteru, potrzeb kobiet i mężczyzn, która w dużej mierze jest wynikiem kultury, w której żyjemy. Myślę, że nigdy nie będziemy mogli w sposób jednoznaczny powiedzieć jacy jesteśmy i dlaczego. Nie można również stawiać na przeciwnych biegunach kultury i biologii (natury). Te dwa czynniki są od siebie całkowicie zależne i wpływają na siebie – mózg każdego człowieka zmienia się przez całe życie również pod względem czynników środowiskowych. Nie można więc tego oddzielać jakby była albo kultura, albo natura.
        Moje wątpliwości odnośnie Twojego tekstu są takie, że nie ma żadnych dowodów na to, że biologicznie zdeterminowane są twierdzenia:
        – „naturalną kobiecą cechą jest chęć posiadania silnego oparcia w mężczyźnie”
        – „Jednak czy naturalną kobiecą cechą jest rzeczywiście stanowczość? Przecież my, kobiety chcemy wszystkiego na raz, tu i teraz. To mężczyzna racjonalizuje, podczas kiedy kobieta wiecznie analizuje. Stąd naturalną kobiecą cechą jest potrzeba znajdywania tej stanowczości u partnera, chłopaka, męża.”
        – „W przypadku kobiety, słabość jest raczej naturalną cechą”
        – „Kobiety uzależniły się od dreszczyku emocji i lubią czuć się upodlone. Przepraszam, ale to nie jest kobiece.”
        – „Kobiety, które pracują 24 godziny na dobę nie są szczęśliwe, zapewniam wszystkich, którzy to czytają. Kobiecość to brak poczucia wstydu, że jest się zależnym od mężczyzny.”
        – „są obowiązki męskie i są obowiązki damskie. Nie ma w tym nic złego, że istnieje taki podział ról.”
        – „Jednak o wiele cenniejsze jest dla syna zabranie go do garażu, przyniesienie drewna do kominka, używanie siekiery czy łopaty.”
        – „naturalną kobiecą cechą jest troska o innych.”
        Nie zgadzam się z powyższymi cytatami. Troska może być tak samo naturalną cechą dla kobiety i mężczyzny. Tak samo stanowczość. I wszystkie inne cechy psychiczne – zależy to głównie od temperamentu i osobowości, nie od płci. Uważam, że wpychanie kobiet i mężczyzn w takie ramy jest po prostu złe i to naprawdę prowadzi do katastrofalnych skutków – poczucia, że nie jestem prawdziwym mężczyzną/kobietą, nierówności ekonomicznych, depresji, niskiego poczucia własnej wartości, braku szacunku do osób niewpisujących się w te ścisłe ramy, seksizmu i wielu wielu innych długofalowych skutków.
        Co do ostatniego linku, znam, bardzo lubię deon.pl – tak jak mówiłam, jestem katoliczką. Bardzo ważny jest ten list, to dobra okazja do dyskusji. Natomiast nie można też traktować tego jako wyznacznik czy dobre jest wychowanie dzieci przez pary homoseksualne. Gdyby był list (a jest takich świadectw również mnóstwo) pokazujący jak wspaniale dziecko czuło się wychowywane przez taką parę, nie byłoby to dla nas równoznaczne, że jest to słuszne, prawda? Otwiera natomiast pole do dyskusji i zastanowienia się nad tym tematem poważnie.
        Pozdrawiam.

        • karolinabaszak

          24 kwietnia 2015 13:51, Odpowiedz

          Hehehe czasem mam wrażenie, że sobie ze mnie żartujecie i specjalnie piszecie takie głupoty, żeby mnie sprowokować :D No nie dogadamy się. Zaprzeczasz sama sobie i z wielkim trudem przeczytałam Twój komentarz do końca. Pozwolę sobie zakończyć już dyskusję z Tobą. Miłego weekendu :)

        • Somas

          24 kwietnia 2015 18:17, Odpowiedz

          Postawiłbym wszystkie pieniądze na to, że naczytałaś się jakiejś lewicowej propagandy. Problem w tym, że jak zaczniesz zestawiać ją z rzeczywistością to właśnie wychodzą takie posty jak ten. Co to ma znaczyć pary homoseksualne i wychowanie dzieci? Skąd mają mieć dziecko? Zamówić sobie ? Zabrać z domu dziecka? Dziecko może zrobić tylko mężczyzna i kobieta, naturalnie więc dziecko ma mieć mamusie i tatusia. Kto miałby decydować o tym, że dane dziecko ma być wychowywane przez pare pedałów czy lesbijek?
          Nie jesteś katoliczką jeżeli dopuszczasz takie rzeczy pod dyskusje i nie obrażaj innych katoliczek/ków. Ludzie naczytają się jakichś pseudo intelektualnych wypocin, przewraca im się w dupach i później wypisują takie rzeczy. Po to istnieją ideały mężczyzny i kobiety w społecznej świadomości aby człowiek miał do czego zdążać i się odnosić.
          Inaczej zamiast mężczyzn powstaną nieporadne cioty , które myślą, że wszystko im się należy a jakakolwiek stresowa sytuacja wywoła w nich panikę.
          Po to właśnie istnieje również religia żeby jak przyjdzie jakiś pseudo naukowiec ze swoją pojebaną ideologią robić eksperymenty na dzieciach to się go pogoni a nie będzie dyskutować.

          • MotherOfPearl

            24 kwietnia 2015 18:53,

            Apeluję o konsekwentną selekcję komentarzy – skoro reaguje się na chamstwo i wulgarność osób, które nie zgadzają się z postem powinno to też działać w drugą stronę.

          • karolinabaszak

            24 kwietnia 2015 19:02,

            Kochana, masz absolutną rację i zaraz Pana poproszę o więcej kultury! Przepraszam ale nie nadążam z akceptowaniem i odpisywaniem :)

          • karolinabaszak

            24 kwietnia 2015 20:49,

            Panie Somas, widzę, że mamy podobne poglądy jednak bardzo proszę o trochę wiecej kultury w stosunku do wszystkich komentujacych tutaj pań. Rozumiem Pana zdenerwowanie, ale szanujmy się :-)

  35. Ania

    23 kwietnia 2015 16:46, Odpowiedz

    Dziękuję Ci za ten wpis, Karolino :) to ważne kwestie. Nie wstydźmy się być kobietami! :) Odkrywajmy i pielęgnujmy w sobie kobiecość, „dziś często roztrwanianą i nierozumianą przez same kobiety”, jak pisze Ewa Polak-Pałkiewicz. Ta sama autorka nazywa kobiecość także „bezcennym zagubionym skarbem”. Życzę wszystkim kobietom, aby odkryły w sobie ten skarb i zobaczyły, jakie piękno ze sobą niesie :) i jak bardzo mogą zmieniać świat na lepsze dzięki zrozumieniu głębokiej istoty kobiecości i wyborowi bycia kobietą a nie tym tworem, jaki proponuje się nam w prasie, poprzez modę, filmy, teledyski, etc. Ja odkrywam w sobie kobiecość (dzięki kilku osobom, które spotkałam na swojej drodze, ponieważ wcześniej poruszałam się w obrębie tego, jak kształtuje nas dzisiejszy świat), uważam, że jest to dobre i zachęcam do tego wszystkie panie, które to czytają :)

  36. Marcela

    23 kwietnia 2015 19:01, Odpowiedz

    Czasem wydaje mi się, że kobiety jak poznają już jakiegoś faceta i ma on już chociaż jedną z w/w cech to „biorą się” za niego bo myślą, że już nikogo lepszego nie spotkają. Zgadzam się z Tobą, że kobiety wolą tych „niegrzecznych” bardziej niż tych odpowiedzialnych, o dobrym sercu, a czasami może i trochę nudnych bo przecież „wolą poczytać, niż poimprezować”.
    Z tego co zrozumiałam po przeczytaniu, w tej kwestii mamy wiele wspólnego: nigdy nie podobali mi się z charakteru takie „cwaniaczki”, playboy’e czy jak ich tam nazwać… i tak jak u Ciebie to było, wielu z nich „odpychała” ode mnie chyba moja postawa, która mówiła „nie podchodź, bo nie jestem jedną z tych, które polecą na twój tandetny podryw”… I to mnie chyba ocaliło, od tych wszystkich beznadziejnych, sztucznych związków z facetami bez przyszłości. Taką postawę wyuczyli podświadomie we mnie rodzice i dziadkowie, w których miłość nie umiera, bo oboje chcieli i chcą dalej czegoś więcej niż tylko mało wartościowej znajomości. Gdy patrzę na moje koleżanki, wiele z nich nie potrafi wybierać tych „grzecznych”, ułożonych, którzy byliby dobrymi mężami i ojcami. Bo to jest chyba najważniejsze kryterium, przez które ludzie powinni dobierać się pary. Powinni zaglądać w głąb tych ludzi z którymi chcą się związać i stworzyć rodzinę, aby móc dojrzeć te najważniejsze cechy, które budują od podstaw prawdziwe związki. Choć nie ma idealnych związków, to gdy jest się razem, jedno drugiego pilnuje i temperuje aby pomóc mu być lepszym człowiekiem, nie tylko po to aby razem się lepiej żyło, ale także po to by później dzieci były szczęśliwe, a także aby dawać przykład prawdziwej rodziny – rodziny opartej na miłości, przyjaźni, szacunku i życzliwości.
    W tych czasach to wszystko staje się coraz trudniejsze, bo gdzieś giną te wartościowe wzorce małżeństw i rodziny. Ludzie nie potrafią już dążyć do tego co prawdziwe i co daje szczęście, bo przestają widzieć jak ono wygląda i zapominają.

  37. Ania

    23 kwietnia 2015 20:55, Odpowiedz

    Bardzo chciałabym, aby to wszystko właśnie tak wyglądało! Niestety przy dzisiejszej sytuacji ekonomicznej nie mam pewności, że mój chłopak zawsze będzie w stanie zapewnić nam bezpieczeństwo. Mimo wszystko kocham go i nie zostawię go, bo stracił pracę lub coś mu w życiu nie wyszło…Bo męskość nie zależy od grubości portfela, prawda? Dlatego też dla własnego spokoju psychicznego wolę pozostać aktywna zawodowo i samodzielna w innych aspektach życia (niestety nie zawsze mi się to udaje). Robię to, bo muszę dać też radę zupełnie sama w sytuacji kryzysowej. A niestety wszystko może się w życiu zdarzyć…sama się o tym przekonałam. Moja chęć zrobienia kariery nie wynika więc z feministycznych ambicji, lecz potrzeby ugruntowania sobie pozycji na rynku pracy. Sytuacja mnie do tego zmusza, choć wolałabym raczej pielęgnować swoją kobiecość w domu i poprzez pasje. Myślę też, że kompletna zależność kobiet może też często prowadzić do nieszczęścia – boją się skończyć toksyczny, niebezpieczny dla nich związek lub też pozostają na lodzie razem z dziećmi, kiedy mężczyzna postanawia odejść lub zdarza się wypadek (i nie mają oszczędności lub wsparcia rodziny).
    Praca i wymogi dzisiejszego życia faktycznie może sprawić, że kobiety stają się mniej kobiece…Są mniej delikatne i wiele rzeczy nauczyły się robić bez pomocy mężczyzn, co pewnie źle wpływa na damsko-męskie relacje. Jest to chyba już proces nieodwracalny i myślę, że większość kobiet wcale nie jest z tego powodu szczęśliwa. Zgadzam się z Tobą, że dzisiejsza sytuacja to nic dobrego!

  38. Mikstaś

    23 kwietnia 2015 21:11, Odpowiedz

    Nie wiem ile lat co i jak, ale cieszę się, że oprócz refleksji nad swoją urodą etc. są jeszcze kobiety, które czynią głębsze refleksje ;) Nie żebym zwątpił, ale to umacnia w poszukiwaniach. Dlatego dziękuję.;)

    Komentarze już trudniejsze do zgryzienia, ale, że trochę moja działka nauki, więc jeśli wspominamy małżeństwo, albo raczej sakrament małżeństwa i to czy ktoś się stał potworkiem po nim czy nie, to warto sobie zadać pytanie o wiarę w pojęcie „ sakrament”, bo wydaje mi się, że mamy na świecie wiele sakramentów nie tyle „ nie ważnych” bo takich nie ma, ale poprawnie mówiąc „ nie zaistniałych” bo ktoś tego nie brał na poważnie, nie ślubował przed Bogiem, że Cie naprawdę kocha aż do dednięcia itd. ;) Dużo by gadać, można do niego zadać wiele pytań, jedynie ironicznym zdaniem zakończę – „ Mój mąż nie był takim potworem przed ślubem” czyli stał się takim przy Tobie? ;)

    I z mojego doświadczenia i ogólnie. Kobieta – mistrzyni relacji, facet zwłaszcza ukierunkowanie na świat rzeczy. Ja nie potrafię opisywać co jest we mnie, dla mnie czasem to tak trudno jak powiedzieć jaki coś ma kolor ;) Więc chyba kiedyś nauczę się tego prawdziwie dopiero przy kobiecie, bo ona ogarnie te sprawy wewnętrzne.

    No i cechy męskie i żeńskie to lekka miksologia czasem, ale powinny przeważać te właściwe. Nie ma przecież facia z 100 % męskimi cechami i tak samo kobiety. Wydaje mi się, że można mieć i rozwijać cechy dobre jeśli masz nawet przeciwnej płci, ale jak masz przyćmić nimi swojego miłego, to chyba warto przybastować i pomóc mu je rozwijać.

    Duży skrót, pozdrawiam, cieszę, że tu trafiłem :P

  39. Marta

    23 kwietnia 2015 21:24, Odpowiedz

    Twoje poglądy są okropnie seksistowskie i aż boli, jak się to czyta. Nie jestem w stanie zrozumieć, jak inteligentny mężczyzna stanie się taki, jak to opisujesz, tylko dlatego, że kobieta ma w głowie trochę oleju i nie jest zdana na jego całkowitą łaskę. Związki chyba powinny opierać się na partnerstwie? Oczywiście, nie oznacza to, że w każdym aspekcie istnieje równowaga i każda strona stanowi 50%. Ale właśnie dlatego ludzie powinni się uzuepłniać, czyż nie? Z Twojego postu wynika również, że masz okropnie złe zdanie o mężczyznach. Ewidentnie w Twoich oczach mądrością nie grzeszą, skoro dali się tak zmanipulować i zepchnąć do podziemia, z którego, biedni, nie mogą się wydostać o własnych siłach.

    „Kobiecość to brak poczucia wstydu, że jest się zależnym od mężczyzny” – serio? Współczuję. I mam szczerą nadzieję, że wytrwasz w swoich poglądach, jak kiedyś skończą się serduszka, kwiatki i motylki w brzuchu. Jak życie wystawi Twój związek na próbę. Jak będziesz na zakręcie. Kobiecość nie ma nic wspólnego z mężczyznami. To coś, co jest w nas i co same kształtujemy. Takiej wartości nie można budować na podstawie czy w odniesieniu do nikogo.

    • karolinabaszak

      23 kwietnia 2015 21:35, Odpowiedz

      Przepraszam, ale ciężko mi się przedostać przez jad kipiący z tego komentarza i zrozumieć co autor miał na myśli.

  40. Agnieszka

    23 kwietnia 2015 21:51, Odpowiedz

    Jedyne słowa, jakie nasuwają mi się po przeczytaniu tego tekstu to: Amen!

    To, co opisałaś w tym poście jest dla mnie wymarzoną relacją kobieta-mężczyzna. Niestety, przez wzgląd na nasze obecne czasy, ciężko jest mi znaleźć osobę, która będzie rozumiała moją potrzebę adorowania, wsparcia, pomocnej dłoni i reszty cech które tutaj wymieniłaś. Wydaje mi się, że niektórzy mężczyźni wyzbyli się wspomnianych cech, no ale właśnie przez kogo? Przez nas samych!
    Czasem mam wrażenie, że niektórzy z nich czują się zdezorientowani, kiedy okazuje się, że nie jestem właśnie taką wyzwoloną (a może właśnie zniewoloną?), niezależną, z większymi jajami od nich kobietą.
    Smutne to, ale prawdziwe.

    Nasuwa mi się jeszcze taka okrutna myśl (pół żartem, pół serio), że przez tyle wieków nie miałyśmy żadnych praw i nikt się z nami nie liczył, a teraz dążymy do tego samego tylko w innym wymiarze. ;)

  41. Mikstaś

    23 kwietnia 2015 22:40, Odpowiedz

    Można Amen po takiej wyp. albo „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego” :P
    W zasadzie taki mocny komentarz to nie wiem czy sam bym napisał nawet jak bym kogoś face to face spotkał, poznał, a co dopiero na km.

    No a w temacie ;-
    Może jednak też nie warto wrzucać męskiej porażki pod jeden mianownik- to przez was kobiety jesteśmy tacy słabi, niepewni itd. a tak w ogóle po co rwałaś to jabłko? :D Więc może nie warto tak fatalistycznie na to patrzeć :P

    Sam wiem po sobie i tak jest na 1000% to jak wygląda relacja z matką i ojcem i to jakie oni mają małżeństwo wpływa na to jacy się stajemy.

    I tu w przypadku mężczyzn, ojciec nadaje to szczególne „imię” w sensie „tożsamości”. Jeśli określi syna jako nieudacznika, nic nie wartego cieniasa, to potem w nim to siedzi, albo ciągle walczy z tym obrazem. I potem spotykacie takich zamaskowanych mensów w których tak naprawde siedzi ukryte imie: ja to tak naprawde jestem do… itp. W zasadzie podobny mechanizm siedzi w kobietach.

    Więc ja bym tu czuł raczej zwalenie ciężaru w stronę wychowania w rodzinie, wydaje mi się, że tam traci się dobrych mężów i żony, brakiem wzorców rodziców i wzorca ich szczęśliwej miłości.

    Też to czuje na sobie, więc w zasadzie jeśli chcecie wiedzieć coś o wybranku, to warto chyba popatrzeć jakie ma relacje z najbliższą rodzinką, to na pewno dużo mówi.

    Hehe kiedyś mi siostra mówiła, a mówiła często bo jest sama na 4 braci :P że jak bedziemy ją i mamitę szanować tak będziemy i swoją lubą w przyszłości :D kiedyś to zlewałem, teraz czuje w tym sens.

    No i powołując się na genialną książkę Eldredge „Urzekająca” lub „Dzikie serce” kobieta nadają sobie zły cel, chcąc nadać męskość, czego nie jest w stanie. Może ją pobudzać, rozpalać ale nie może nadać. Więc chyba w zasadzie dopiero to się spokolistycznie ;) zgrywa jak oboje są dojrzałymi menami i womenami :D

  42. Sandra

    24 kwietnia 2015 00:12, Odpowiedz

    1.Dla mnie jednak naturalną kobiecą cechą jest chęć posiadania silnego oparcia w mężczyźnie i to jest nasza odpowiedzialność. Znaleźć to silne ramię.
    2.W przypadku kobiety, słabość jest raczej naturalną cechą, więc po co mamy się jej wyzbywać?
    3.Kobiecość to brak poczucia wstydu, że jest się zależnym od mężczyzny.

    Czy mogłabyś rozwinąć te stwierdzenia?

    • karolinabaszak

      24 kwietnia 2015 09:35, Odpowiedz

      Sandro, wszystko wyjaśniam przy każdym punkcie, ale skoro Ci zależy to ok:

      1. Kobieta powinna być odpowiedzialna w wielu życiowych kwestiach, ale kiedy rozmawiamy o związku (a ja we wpisie poruszam właśnie relacje damsko-męską, czego niektórzy nie zrozumieli) Jej odpowiedzialnością jest również szukanie odpowiedniego partnera. Jak to najczęściej wygląda obecnie? Dziewczyna bawi się na imprezie, widzi przystojnego faceta i zaczyna kombinować, co by tu zrobić, aby zwrócić na siebie jego uwagę. Jak się udaje, pojawia się chemia, smski, facebook, randki, motylki itd. Pojawia się fascynacja i chęć poczucia, że jest się komuś potrzebnym. W tym momencie facet jest idealizowany do tego stopnia, że dziewczynę średnio obchodzą jego wartości, zasady. To jest nieodpowiedzialne ze strony kobiet, bo później nagle dochodzi do nas, że ten facet wcale nie myśli podobnie. Oczywiście istnieją wyjątki, ludzie też się z biegiem lat zmieniają, ale jako obserwatorka tego jak wygląda przeciętny początek związku wśród młodych ludzi, właśnie tak to widzę.

      2. Np. to, że kobiety są bardziej emocjonalne. Częściej zwracają uwagę na ludzką krzywdę i bardzo łatwo je zranić. Stąd słynny „foch” u kobiety, której bardzo łatwo jest zrobić przykrość. Od razu zaznaczam, że nie twierdzę, że wszystkie kobiety takie są, ale większość tak. Potrzeba lat aby dotrzeć się w związku i zacząć pewne rzeczy akceptować i się nimi tak bardzo nie przejmować. Myślimy zupełnie inaczej niż mężczyźni. W związku z powyższym i popularnym hasłem „facet to świnia” – uprzedzamy się i nie chcemy szukać oparcia w mężczyźnie. Boimy się odrzucenia i obawiamy się tego co zrobimy jak nas zostawi. Jednak jakby wymazać na moment te uprzedzenia, widać, że mocno zależy nam na oparciu w kimś silnym, kto będzie się nami opiekował i nas bronił.

      3. Jeżeli kobieta (czytaj. przyszła matka, bo większość kobiet jednak marzy o dziecku) ma w planach założenie rodziny, musi liczyć się z tym, że takim dzieckiem trzeba będzie się zająć. Można je oddać do żłobka lub w lepszym przypadku – rodzicom, ale po 1. to jednak to się trochę mija z celem, a po 2. czasem nawet nasi rodzice jeszcze pracują (patrz wiek emerytalny). W końcu naszą odpowiedzialnością jest też wychowywanie dzieci, zwłaszcza w tych najmłodszych latach. W przeciwnym razie może zdarzyć się to: https://www.youtube.com/watch?v=kUqYdmk1gHE To się wiążę z tym, że trzeba zostać w domu, a opieka nad małym staje się automatycznie Twoją pracą. 24h na dobe, 7 dni w tygodniu. Co za tym idzie? Brak możliwości utrzymania się, przynajmniej takiej pełnej, bo jeśli kobieta ma wolny zawód to sobie coś tam zarobi, ale w większości przypadków tak nie jest. Może odłożyła sobie coś przez lata pracy, ale raczej nie będą to duże kwoty, bo w Polsce niestety ciężko jest coś zaoszczędzić. W tym momencie to na mężczyźnie spoczywa obowiązek utrzymania rodziny. To nie jest żaden wstyd, że kobieta nie pracuje zawodowo i jest od niego zależna. Przy okazji – mężczyzna również powinien zadbać o to, aby kobieta się tak nie czuła. Jedna z kobiet napisała tu kiedyś, że ona nie zamierza się prosić o pieniądze na kawę ze Starbucks czy coś takiego to ręce mi opadły. Tu nie chodzi o żadne proszenie się, tylko o jasny układ w związku.

      Piszę oczywiście o normalnym świecie i wszelkie przykłady patologicznych związków nie są żadnym argumentem w dyskusji.

  43. Meri

    24 kwietnia 2015 09:33, Odpowiedz

    Karola!!! O to chodzi, byśmy wzajemnie z mężczyznami się uzupełniali i tworzyli mocną, mogącą góry przenosić „jedność „, mam nadzieję, że jak będę w związku również tego doświadczę, życzę Ci z całego serca wspaniałego małżeństwa !!! Bo to właśnie na małżeństwie i rodzinie powinien opierać się cały świat i sens życia, a nie na „luźnych związkach” na 2 miesiące, coś się nie spodoba to wymieniamy na lepszy model. A gdzie staranie się o poprawę w związku, jakiekolwiek poświęcenie ? ” Po co, przecież mogę być z kimś innym?” mam wrażenie że myśli tak wiele osób, ale i tak jestem pełna wiary w ludzi i w to, że rodzina jednak dla większości jest na pierwszym miejscu, bo człowiek nie jest stworzony do życia w samotności, to razem z rodziną => mężczyzną dopiero tworzymy całość ! Kariera, karierą, rodzina, rodziną , te dwie „rzeczy” można pogodzić razem, bez rezygnacji z którejś, choć ja osobiście życie bez kariery mogę sobie wyobrazić, ale życie bez mężczyzny …

    Dobrze że jesteś !!! :)

    Pozdrawiam Meri

  44. Dottkka

    24 kwietnia 2015 11:21, Odpowiedz

    Karolina pozwolę sobie dodać parę słów do Twojego wpisu (w którym może jedynie tytuł bym zmieniła na mniej oskarżający wobec kobiet).
    Moim zdaniem współczesna kobieta uaktywniając w sobie w nadmiarze męskie cechy, skazuje siebie na niezrozumienie i brak oparcia ze strony mężczyzny, czyli na samotność, przeplataną nieustannymi walkami o dominację w związku. I tu najwyraźniej mamy jedną z przyczyn kryzysu męskości dzisiaj- zawstydzamy mężczyzn swoją walecznością i przebojowością. Gubią się zatem w tym jak powinni się zachować i jakie role pełnić, skoro w niczym nie są niezastąpieni.
    Oczywiście jesteśmy w dużym stopniu usprawiedliwione, ponieważ wiele lat jako kobiety „dusiłyśmy się” pod władzą męską która często wcale nie była taka wspaniałomyślna i pociągała nas w dół, ograniczając nasze możliwości. A każdy człowiek bez względu na płeć ma potrzebę rozwoju, nie chcemy siedzieć tylko „przy garach” i nie będziemy! Nie powinniśmy też nikogo udawać i „wciskać się” na siłę w role, w których się nie odnajdujemy.
    Ale to co męskie oddajmy mężczyznom, a sobie pozwólmy być kobietami. Nie unośmy zatem zaciśniętych pięści w górę krzycząc „ja sobie i tak sama radę dam!”,ale trzymajmy je w kieszonce na czarną godzinę:-)
    Męskich ramion też nie odpychajmy z niedowierzaniem i chłodem, tylko pozwólmy się w nich rozpłynąć i zaufać,chociaż na chwilę… Nie ma nic piękniejszego jak jedność dwóch sił- żeńskiej i męskiej ,która stanowi gwarancję przetrwania tego świata:-)i myślę, że o nic innego tutaj nie chodzi.
    Pozdrawiam Cię Karolina i życzę pięknej majówki<3

    • karolinabaszak

      24 kwietnia 2015 11:27, Odpowiedz

      DOttkka no zgadzam się z Tobą całkowicie, a tytuł musi być trochę zaczepny, żeby w gąszczu wszystkich artykułów np. na facebooku zwracał uwagę :) Taki typowy, kosmetyczny zabieg. Cieszę się jednak, że jesteś kolejną osobą, która zrozumiała o czym piszę :)

  45. ewa

    24 kwietnia 2015 11:47, Odpowiedz

    Czytam te wszystkie komentarze i nie mogę wyjść z zdumienia, jaką trudność w obecnych czasach stanowi czytanie ze zrozumieniem. Kobiety w pewnym momencie tak chciały i chcą być niezależne, źle najzwyczajniej w świecie pogubiły się. Ķaźda z nas pragnie miłości i szczęścia, tak aź nas śmierć nie rozdzieli. Nie mogłaś Karolino wzbudzić ludzkiej niechęci i zazdrości bardziej niż pokazując, źle jesteś szczęśliwa, dla niektórych to jest już za dużo!
    Życzę Ci aby ci się udało ten stan zachować na długo….małżeństwo to cudowny stan, pod warunkiem, źe spotka się właściwą osobę. Wiem, co mówię, mężatka z 15 staźem i 2 dzieci☺☺☺

  46. Marta

    24 kwietnia 2015 17:36, Odpowiedz

    Myślę, że na świecie we wszystkim potrzebna jest równowaga. Tej równowagi brakuje Karolina w Twoim artykule. Patrzysz przez swój pryzmat i dobrze znanego Ci otoczenia.
    Niezależność od mężczyzn wiele kobiet ratuje w kwestii przemocy domowej – im bardziej zaradna życiowo kobieta, tym mniejsze prawdopodobieństwo trwania w związku, w którym przemoc jest na porządku dziennym.
    Jeśli chcesz generalizować, to obejmij spojrzeniem wszystkie obszary! Nie tylko te bliskie i dobrze znane Tobie. Po drugie pamiętaj, jesteś młoda i wiele przed Tobą. Nie chcę pisać „zobaczymy”, ale tak naprawdę będzie… zobaczysz jak będzie za 5-10 lat, po pierwszym, drugim dziecku… Poczekaj Karolina z niektórymi wpisami. Poczekaj z wygłaszaniem takich myśli, a jeśli nie chcesz czekać, to przynajmniej popatrz wokół, pogadaj z babką z fundacji pomocy kobietom, pogadaj z ośrodkiem pomocy społecznej, z panią w szkole, która ma ucznia, którego matka regularnie przypala papierosem, bo odreagowuje bijącego ją ojca w ten sposób…
    Ta uległość wobec mężczyzn trochę w innym świetle się przedstawia…

    A w kwestii związku… dobry związek, to nie tylko czułe słówka i zależność czy niezależność. To prawdziwa praca każdego dnia, to pójście na układy, kompromisy, to wyzwania naprawdę ogromne. To partnerski układ. Bardzo partnerski. I nie mówię tu o tym, czy kobieta powinna nosić siaty z zakupami czy nie, ale o słuchaniu siebie nawzajem i akceptowaniu tego, że jesteśmy inni.

    A tak w kwestii zależności od mężczyzny… ciekawe czy po ślubie przyjmiesz nazwisko swojego męża rezygnując ze swojego… przecież to bardzo kobiece i takie nie pozwalające niszczyć prawdziwie męskich cech. I nie mówię tu o dwóch nazwiskach łączonych, ale o takim naprawdę typowym układzie, gdzie kobieta rezygnuje ze swojego nazwiska na rzecz męża….

    Karolina, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia… jednak myślę, że warto być ostrożnym w takich jednostronnych stwierdzeniach…

    • karolinabaszak

      24 kwietnia 2015 18:37, Odpowiedz

      Może uważaj co piszesz, bo teraz akurat obrażasz i mnie i mojego narzeczonego. To, że możesz być anonimowa nie upoważnia Cię do chamstwa jakie zaprezentowałaś.

      Przykład z nazwiskiem iście idiotyczny i doskonale podkreśla, że totalnie nie zrozumiałaś tego co napisałam. Tak samo jak te patologiczne przykłady. Znam je doskonale z dzieciństwa i tym bardziej podpisuję się pod każdym słowem w tym artykule, bo piszę o NORMALNOŚCI.

      Nie masz zielonego pojęcia o moim życiu i pozwalasz sobie na zbyt wiele. Następnym razem przemyśl co chcesz napisać, bo w przeciwnym razie otrzymasz blokadę.

      • Też Marta

        4 grudnia 2016 09:27, Odpowiedz

        Wpis Marty jest bardzo wyważony i nie ma możliwości dopatrzeć się w nim czegokolwiek obraźliwego. Ton Twojej odpowiedzi (ale też kilku innych) wskazuje, że nosisz w sobie sporo złości i nietolerancji.
        Pozdrawiam.

    • jowita

      25 kwietnia 2015 12:26, Odpowiedz

      Marta, skoro to blog Karoliny, to czyj punkt widzenia ma przedstawiać, sąsiadki? To chyba logiczne, że przedstawia swój.
      Jestem od wielu lat w związku, mamy dziecko i nie nazwałabym tego ciężką harówką. Skoro dla Ciebie tak jest to może pora coś zmienić?

  47. MotherOfPearl

    24 kwietnia 2015 18:19, Odpowiedz

    Karolina, zastanawia mnie jedno: jakiś czas temu napisałaś, że masz bardzo prawicowe poglądy, a kolejne wpisy potwierdzają, że jesteś konsekwentna. Jestem ciekawa, czy zawsze miałaś takie poglądy, czy bardziej wyklarowały się one przy Przemku?
    Pozdrawiam ;*

  48. MotherOfPearl

    24 kwietnia 2015 19:10, Odpowiedz

    Karolina, obawiam się, że mimo iż Twój post jest bardzo obszerny część jest trochę niedopowiedziana. Np. wyżej rozwinęłaś czytelniczce to o co prosiła i nie budzi to takich kontrowersji, jak same urywki. Wiem, że pisanie postów, prowadzenie bloga i YouTuba jest czasochłonne, ale mam wrażenie, że część oburzenia wynika z niedopowiedzeń.

    • karolinabaszak

      26 kwietnia 2015 19:44, Odpowiedz

      Ola jesli sa osoby, ktore zrozumialy wpis to jednak mysle, ze tych niedopowiedzen nie ma :) Nie mozna bezmyslnie patrzec na slowa. Jak sobie polaczysz te cechy, z tymi z notki o facetach to wychodzi Ci piekny zwiazek oparty na fundamentalnych zasadach i zrozumieniu, ze kazdy ma swoje role w zwiazku. To, ze facet ma byc odpowiedzialny za swoja kobiete, nie oznacza ze ta ma byc jak ciemnota i przechodzic na czerwonym swietle przez skrzyzowanie. No ludzie drodzy :)

      Zwróć uwagę na treść komentarzy od kobiet wyraznie oburzonych tym wpisem. Pisza o gender, o tym, ze macierzynstwo to tak naprawde nie jest kobieca cecha, tylko wymysl i podaja przyklady patologii jako argument przeciw. Nie wspominam juz o pisaniu jako kilka osob z jednego numeru IP jak zwykle. Zawisc ludzka nie zna granic, zwlaszcza w polaczeniu z anonimowoscia.

  49. Asia

    24 kwietnia 2015 19:39, Odpowiedz

    Ja rowniez sie zgadzam z Twoim wpisem i chyba jestesmy do siebie podobne pod tym wzgledem. Sama jestem z zwiazku z mezczyzna, ktory jest wspanialy i bardzo go kocham ale przede mna byl wlasnie w dlugim zwiazku z taka dominujaca, ”wyzwolona” kobieta. Zajelo mi duzo czasu by sprawic, zeby znowu czul sie mesko i odrodzil sie jako mezczyzna. Bardzo mi bylo przykro gdy na poczatku zgadzal sie na wszystko co powiedzialam, bo bal sie ”dramatu” a ja przeciez wcale taka nie jestem. Zycze Ci wszystkiego co najlepsze i mam nadzieje, ze sama bede spotykac takie dziewczyny jak Ty.

  50. Agnieszka

    25 kwietnia 2015 20:05, Odpowiedz

    Cieszę się, że kilka razy padło w tym wpisie stwierdzenie o coraz to bardziej męskich kobietach. I cieszę się, że jest kobieta która myśli jak ja i jest po prostu prawdziwą kobietą! Szkoda, że jest Nas „takich” coraz mniej :) Pozdrawiam Karolinko i życzę mnóstwo szczęścia i duuużo miłości oraz by wszystko co do ślubu poszło po Waszej myśli :) Buziaki

  51. Paula

    26 kwietnia 2015 11:51, Odpowiedz

    A ja się nie mogę zgodzić z ani jednym stwierdzeniem napisanym w tym poście. Uważam, że wpis się opiera głównie na własnych przemyśleniach i jakiś negatywnych doświadczeniach (?) i w dużej mierze jest po prostu jedną wielką generalizacją. Natomiast ładny styl pisania.
    Pozdrawiam :)

    • karolinabaszak

      26 kwietnia 2015 19:22, Odpowiedz

      Gdyby opierał się na przykrych doświadczeniach, facetów mogłabym skreślić na zawsze w kilku zdaniach, a jednak tak nie jest :-) wymaga to sporej pracy nad soba aby wyczyscic umysl i myslec normalnie ;) ale dzieki ze przynajmniej wykazalas sie checia zrozumienia, mimo ze sie ze mna nie zgadzasz :)

  52. paprotka

    26 kwietnia 2015 12:36, Odpowiedz

    Bardzo ciekawy artykuł. Potrafisz być inspiracją zarówno zewnętrznie jak i wewnętrznie. To zupełnie normalne, że pojawił się i negatywny odzew, każdy odniósł w jakiś stopniu poruszony temat do swojego życia i jak różne życia tak różne opinie. Według mnie przedstawiłaś wizerunek kobiety spełnionej – kobiety szczęśliwej.
    Pozdrawiam!

  53. Karolina

    26 kwietnia 2015 22:00, Odpowiedz

    Droga Pani Karolino! Chyba nigdy nie musiała Pani mieszkać w obskurnym bloku. Najwidoczniej Pani nigdy nie słyszała mężczyzny z „podłechtanym ego” który terroryzuje swoją żonę i dziecko, bo uważa, że jako silniejszy ma władzę. Nigdy chyba Pani nie widziała dziewczyn czy kobiet które nie były wystarczająco silne. Życzę Pani aby pani nigdy nie musiała walczyć o pieniądze, chodzić do pracy za marne grosze, płakać że nie ma Pani za co żyć. Są kobiety silne które takie rzeczy muszą przeżyć, być silne, niezależne i inteligentne

    • karolinabaszak

      27 kwietnia 2015 09:45, Odpowiedz

      Droga Pani Karolino, niestety nie wie Pani gdzie mieszkałam, co słyszałam i o co walczyłam :) Nie znamy się, a nieznajomych się nie ocenia w ten sposób, bo można się bardzo wygłupić. To tak na marginesie.

      Nie zrozumiała Pani kompletnie tego wpisu. Pozdrawiam.

  54. Monika

    27 kwietnia 2015 11:59, Odpowiedz

    To moze i ja dodam cos od siebie. Tak bardziej odnosnie rodziny i zmiany w moich pogladach, jaka nastapila wlasciwie w ciagu jednego roku. Jeszcze rok temu bylam osoba baaardzo toleracyjna, wyrozumiala dla gejow, lesbijek, tlumaczaca nieraz przed innymi (glownie znajomymi mezczyznami) ich potrzebe akceptacji przez spoleczenstwo, bycia kochanym itp itd. Wszystko jednak zmienilo sie, gdy przez jeden wywiad z gosciem Pana Jakobiaka na youtube, zaczelam zaglebiac sie w temat… Oj szybko poprzestawialo mi sie w glowie, calkowicie zmienilam poglady wlasnie na NORMALNE. I pisze to jako osoba, majaca w rodzinie geja – faceta, ktory od dziecka byl wyzywany i gnebiony przez znajomych z klasy, ktory bawil sie lalkami i chodzil w szpilkach razem z dziewczynami (w tym ze mna) zamiast kopac pilke z kolegami i wdrapywac sie na drzewa. Ktos zapyta dlaczego? A odpowiedz jest bardzo prosta – chlopak mial praktycznie zerowy kontakt z ojcem, ktory to nie nauczyl syna jak grzebac w samochodach, ktory nie ogladal z nim meczy, ktory nie zabieral go w trasy, mimo ze byl zawodowym kierowca, zabierajac za to ze soba nie raz innego chlopca z rodziny, tj. swojego wnuka zamiast wlasnego syna. Dodatkowo wychowywal sie w otoczeniu matki i trzech siostr, ktore nie raz go bawily. Myslicie ze wyrosl na szczesliwego dojrzalego mezyczyzne? otoz moze zaskocze wszystkie zagorzale femistki ale NIE. Facet kreuje sie na mega wyluzowanego, z wysokim poczuciem wartosci, niezaleznego, swietnie dajacego sobie rade w zyciu geja (tak geja, bo mowi o tym otwarcie) , a kim tak na prawde jest? Zakompleksionym, BARDZO NIESZCZESLIWYM, samotnym czlowiekiem, ktory z wlasnym ojcem do tej pory nie potrafi sie dogadac, ktory zdecydowanie bardziej trzyma z matka, ktory na rodzinnych zjazdach nie siedzi z facetami i nie rozmawia o MESKICH sprawach.

    I wiem co mowie, bo znam go cale zycie, nieraz zalil mi sie po pijaku i doskonale wiem co w nim siedzi.

    Wszystkie osoby z – krotko mowiac lewicowymi pogladami zachecam do zastanowienia sie nad szerzona propaganda, ktora niszczy tradycyjny model rodziny i robi sieczke z mozgow. Na sama mysl mi niedobrze ze istnieja ludzie ktorzy robia to swiadomie i celowo. Ja jeszcze rok temu nie bylam tak swiadoma pogladow ktore wyznawalam i jakie konsekwencje dla mnie i mojej rodziny w przyszlosci moze to pociagac, teraz juz wszystko wiem, jestem w pelni swiadoma i pewna wartosci ktore wyznaje i jestem z tego dumna. Radze innymi ludziom w pore sie otrzasnac.

    • Monika

      27 kwietnia 2015 12:50, Odpowiedz

      Zapomnialam dodac, ze na tych rodzinnych zjazdach wyglupia sie z dziewczynami, tanczac, puszczajac teledyski, krecac tylkiem, co nijak ma sie do meskosci. Nikt mi nie wmowi ze to wszystko wynika z natury. Ewidentnie wplynelo na niego to, w jakiej rodzinie byl wychowywany. Sprostuje jeszcze jedna rzecz, bo w jednym momencie zle napisalam – facet naprawde radzi sobie w zyciu w takich kwestiach jak nauka, praca, podroze, znajomi, ale nigdy, NIGDY! nie bedzie naprawde szczesliwy przez to jaki jest, bo sam mi to powiedzial. Stara sie zyc pelnia zycia, robic to co kocha – uczy sie i podrozuje, ale samotnosci tymi nie zastapi. Wiem, ze marzyloby mu sie bycie normalnym – nawet probowal, ale nie potrafi z kobietami, i gdyby tylko mogl skorzystalby z okazji stworzenia rodziny z kobieta i posiadania wlasnych dzieci.

      • karolinabaszak

        27 kwietnia 2015 13:42, Odpowiedz

        Monika, w pełni popieram. Podobno nie ma szczęśliwych homoseksualistów i wzrost tolerancji wśród ludzi niczego nie zmienia w tym kierunku. Poza tym, to nie jest tak, że człowiek nagle się budzi i stwierdza, że jest gejem czy lesbijką. To często wynik wielu sytuacji, nie tylko rodzinnych, ale również towarzyskich. Alkohol, używki, próbowanie cały czas czegoś nowego, bo człowiek, który naogląda się zła i różnych wypaczeń potrzebuje coraz większych bodźców, aby cokolwiek poczuć. Bardzo pięknie mówi o tym ten pan: https://www.youtube.com/watch?v=eD_vQW2kOAs

        • Jagoda

          27 kwietnia 2015 16:09, Odpowiedz

          Zgadzam się z Tobą Moniko i Tobą Karolino:) czytałam artykuł o tym, że są jakby 2 uwarunkowania dla homoseksualistów, zdarza się (bardzo rzadko), że chłopiec taki się po prostu rodzi, czuje coś do chłopców, potem to się kształtuje i nie można tego w żaden sposób ‚wyleczyć’. Natomiast drugi przypadek, o którym napisała Monika i z którym się jak najbardziej zgadzam, wynika z przebywania w towarzystwie mamy, cioci, sióstr, bez ojca oraz przebywanie w towarzystwie samych mężczyzn, bez możliwości kontaktu w płcią piękną.
          Karolino, można wiedzieć jaki masz pogląd odnoście lesbijek? podobno homoseksualizm u kobiet wynika z nieprzyjemnych wspomnieć z mężczyznami, co o tym sądzisz?
          Pozdrawiam ciepło:)

  55. Pippi

    27 kwietnia 2015 17:56, Odpowiedz

    Karolino, skoro co drugiej osobie zarzucasz, że nie zrozumiała Twojego wpisu, to może jest on niezrozumiale napisany? A swoją drogą mogłabyś sie nauczyć w końcu przyjmować krytykę, bo pod każdym wpisem jest to samo: jak tylko pojawi się jakiś krytyczny komentarz to od razu jest obraza majestatu.
    Pozdrawiam

    • karolinabaszak

      27 kwietnia 2015 18:13, Odpowiedz

      Ok! Zaczne zaraz po tym jak Ty nauczysz się liczyć :b

      A tak serio, uwazasz, ze to sluszne – przyjmowac krytyke od obcych ludzi :)? Ja tu bronie swoich pogladow, wiec skoro tak to Wy rowniez nie „przyjmujecie” krytyki ;-)

      • Pippi

        27 kwietnia 2015 18:29, Odpowiedz

        A słuszne jest przyjmować pochwały od obcych ludzi? Bo z tym jakoś nie masz problemu.
        Uważam, że jak ktoś się afiszuje w internecie to się musi liczyć z oceną obcych ludzi, tą krytyczną też.
        Jeśli chodzi o mnie to krytykuj ile wlezie- nie mam z tym problemu, nie musze się wszystkim podobać.

      • Pippi

        28 kwietnia 2015 11:46, Odpowiedz

        Czemu nie zaakcepotowałaś mojego komentarza? Bo nie miałaś arugumentu? Bo nie wyszłoby na Twoje?
        Widać, że masz problem ze sobą, z kobiecością, z podziałem ról itd- to zrozumiałe- jesteś z rozbitej rodziny, ale nie sądziłam, że jesteś aż tak niedowartościowana….

      • Też Marta

        4 grudnia 2016 09:32, Odpowiedz

        Karolinabaszak i na tym Twoim komentarzu kończę czytanie Twojego bloga.
        Jesteś nietolerancyjna, strzelasz fochy i obrażasz innych.

  56. Marta

    28 kwietnia 2015 07:59, Odpowiedz

    Oj Karolino, tak jak ze wszystkim praktycznie w tym wpisie się z Tobą zgadzam tak nie mogę w kwestii homoseksualistów… wystarczy zainteresować się trochę biologią…to czy ktoś będzie homoseksualistą wiadomo już w życiu płodowym, geje mają więcej cech żeńskich niż zwykli faceci. Nie jest to choroba co można wyleczyć… myślę, że to, że faktycznie są nieszczęśliwi wynika z tego jaka jest w naszym kraju nietolerancja i po prostu mają ciężkie życie. Nie mogą objąć partnera na ulicy jak to robią normalne pary. Nie jestem za adopcją dzieci przez homoseksualistów, ale uważam, że powinni mieć prawo normalnie żyć beż poczucia, że są odmieńcami, tym bardziej, że przecież homoseksualizm występuje również u zwierząt… pozdrawiam serdecznie, Marta.

  57. Marta

    28 kwietnia 2015 11:37, Odpowiedz

    Karolino, obejrzę filmy w wolnej chwili, ale się mylisz, nie czerpię wiedzy z mediów lecz z książek medycznych. Mam w rodzinie sporo lekarzy i uwierz mi, że wiedza jak najbardziej z naukowego źródła :)

    • karolinabaszak

      28 kwietnia 2015 11:40, Odpowiedz

      Spoko, wierzę :) Wielu lekarzy tak mówi :) Ale mimo to zachęcam do zapoznania się z drugą stroną medalu, że tak powiem :)

  58. Marysia

    1 maja 2015 11:31, Odpowiedz

    Hej Karolina

    przeczytałam Twój wpis i mam ochotę się z Tobą podzielić moimi przemyśleniami.

    1. Nie wiem co w tym takiego jest, ale jest w tym dużo prawdy, że kobiety lubią dreszczyk emocji, niepewności i pewnego rodzaju upodlenie ze strony mężczyzny, a nie doceniają i nie dają szansy normalnym „nudnym” mężczyzną. Sama jak byłam znacznie młodsza dawałam się nabierać na gierki tego typu facetów, ale z wiekiem poszłam po rozum do głowy i w pewnym momencie dałam szansę normalnemu zwykłemu facetowi. Takiemu co to nie skakał z kwiatka na kwiatek, pracuje, odwiedza i opiekue się rodzicami, jest odpowiedzialny i … jest po prostu dobrym człowiekiem. Jest super, bo nie musze tracić energie na zastanawianie czy mnie zdradza, kłamie i oszukuje wiem że jest ze mną bo naprawdę tego chcę i na odwrót i czuję się bezpiecznie w tym związku.

    2. Przykro mi jak się czyta komentarze, które mają zniechęcić Cię do małzeństwa. Wiem jak to jest bo sama słyszę dużo przykrych rzeczy na temat mojego związku. Już słyszałam, że jestem z nim dla kasy (a przecież zarabiam na siebie), że on jest pewnie po rozwodzie, że ten związek nie ma przyszłości… Wiem jak to jest. Najlepiej takie rzeczy olewać i z uśmiechem robić swoje.

    3. Masz odwagę mówić o pewnych sprawach bez strachu o tym że Cie ludzie ukamieniują tym bardziej że jesteś osobą publiczną. W dzisiejszych czasach politycznych poprawności strach używać takich pojęć jak małżeństwo kobiety i mężczyzny, czy też męski mężczyzna i kobieca kobieta..Strach powiedzieć na głos że się chodzi do kościoła i wierzy w Boga. Jest to niezwykłe w Twoim blogu, że to nie jest „kolejny” szafiarski blog ale również kącik głębokich, mądrych przemyśleń.

    4. Fajne są te sukienki co polecasz w ostatnim poście chyba sobie kupię. Właśnie takiego stylu szukałam.

    5. Duży wpływ jacy są polscy mężczyźni mają niestety matki. Dlatego że od córek znacznie więcej się wymaga a chłopcom bardziej sie wybacza takie rzeczy jak niepomaganie w domu, spóźnienia, bałaganiarstwo, zle oceny w szkole. Często matki wyręczają chłopaków we wszystkim nie wymagając żeby pomagali przy przygotowaniu posiłku czy przy zmywaniu talerzy… w ten sposób wychowują kaleki które nigdy nie będą w stanie uszczęśliwić inną kobietę. Faceci w Polsce to straszne maminsynki, którym się wydaje że im się wszystko należy od kobiety, bez własnego najmniejszego wkładu. Tak wiem, że uogólniam. Ale uważam, że jak chce się zobaczyć jakie szanse ma związek warto przypatrzyć się jak jest w domu rodzinnym. Jezeli jest tak że matka wszystko robi a ojciec tylko siedzi przed telewizorem na zasadzie „chcialo sie miec hrabiego, to teraz trzeba za…ć koło niego” to nalezy sie spodziewac ze syn tez tak sie bedzie zachowywal w małżeństwie.

    6. Niestety inna sprawa jest też, że ta część facetów, normalnych, opiekuńczych co chcą wziąć kobietę pod swoją opiekę i mieć z nią dzieci, nie może sobie pozwolić na to w Polsce gdzie dostanie wypłatę 1 500 złotych. Toż to nawet na opłaty nie wystarczy. Jest to straszne, ale prawdziwe. I to też pozbawia facetów poczucia własnej męskości i godności i sprawia że kobiety musza radzić sobie same.

  59. Justyna

    16 maja 2015 07:36, Odpowiedz

    Po prostu ten post jest mega, super to napisałaś i myślę, że uświadomiło to wiele kobiet.

  60. Emka

    18 maja 2015 15:28, Odpowiedz

    Bardzo współczuje twojemu przyszłemu mężowi. Bierze sobie za żonę zwykłą utrzymankę, której wydaje się, że bycie słodką idiotką na garnuszku mężczyzny to istota kobiecości. Mylisz się. Kobiecość ma tak na prawdę niewiele wspólnego z tak hołubioną przez ciebie delikatnością i niezaradnością. „Kobiecość to brak poczucia wstydu, że jest się zależnym od mężczyzny.” Co za brednie! Bycie, z własnej woli, podległym drugiej osobie to najgorsze co można sobie zrobić. Tak, podległym. Bo to, co ty prezentujesz w swoim wpisie, to nic innego jak emocjonalna zależność, podporządkowanie się woli drugiej osoby. Jasne, mogę podzielić się obowiązkami z małżonkiem – on zarabia, ja wychowuje dzieci – ale nigdy, przenigdy nie pozwolę sobie na bycie niewolnicą drugiej osoby. Niezależność i samowystarczalność, którą tu tak demonizujesz, wiele kobiet opłaciło życiem. A ty ją tak porostu oddajesz. Za co? za kilka szmat, flakon perfum. Nie wyobrażam sobie całe życie mieszkać w obcym domu. Obcym, bo żadna rzecz nie będzie do mnie w nim należała. Żyć w strachu, że któregoś dnia „pan i władca” mojej osoby wystawi mi walizkę za drzwi i powie: „Już mi nie jesteś potrzebna”. A tak będzie. Życie pokazuje, że takie jak ty, Karolino, uległe, podległe mężczyznom są przez tych mężczyzn porzucane. Bo mężczyźnie nie zależy na ładnej ozdobie do salonu, ale na partnerce. Doceni tą, która będąc mu wsparciem i radą, jednocześnie będzie potrafiła mu się sprzeciwić. Bo to oznacza, że myśli samodzielnie. Bycie wydmuszką (dosłownie i w przenośni) nie jest ani mądre, ani kobiece.

    • karolinabaszak

      18 maja 2015 15:49, Odpowiedz

      Ale zdajesz sobie sprawę, że wybiegasz bardzo poza mój tekst, którego zupełnie nie zrozumiałaś i próbujesz mnie obrazić w każdym zdaniu? :) Można dostać kaszlu od oparów wrzącego jadu. Życzę dużo szczęścia, kultury i więcej szacunku do innych, zwłaszcza tych, których nie znasz.

  61. Marta

    30 czerwca 2015 18:06, Odpowiedz

    Jak czytam takie rzeczy to zaczyna się we mnie kotłować. Słabość, zależność – to ma być przepis na szczęście ? Nie mogę wyjść z podziwu jak kobieta codziennie korzystająca z „męskich praw”, chociażby poprzez możliwość publikowania swoich myśli w internecie, może pisać takie rzeczy. Karolino, jesteś wolnym człowiekiem, jeśli twoja niekobiecość i równouprawnienie tak bardzo Ci przeszkadzają to nikt Ci przecież nie każe zachowywać się w taki sposób. Wszystkim paniom, które uważają, że feminizm wyrządził społeczeństwu wiele krzywdy proponuję zakupić sobie bilet w jedną stronę i udać się w miejsca gdzie tego feminizmu nigdy nie było. Ktoś już wcześniej pisał, że „męscy” mężczyźni w Iranie was zapewne z chęcią przyjmą i pozwolą aby wasza kobiecość rozkwitła w każdej sferze życia.
    Naprawdę, przydało by się trochę szacunku dla tych wszystkich kobiet, które kiedyś walczyły o to, żebyś mogła sobie prowadzić tego bloga, nie pytając się o zgodę mężczyzn. Wybacz, ale zarówno Ty jak i inne tęskniące za „naturalnym podziałem ról” w większość brzmicie jak roszczeniowe gówniary. Zamiast być wdzięczne, że macie to co macie i możecie z tego w pełni korzystać, wolicie narzekać, równocześnie zupełnie nie widząc, jak wielkie macie szczęście, że urodziłyście się w takich czasach, a nie innych.

    • karolinabaszak

      1 lipca 2015 11:04, Odpowiedz

      Ja tylko uważam, że pewne sprawy zachodzą/zajdą wkrótce za daleko i to kobiety będą miały największy ból przez to ;) Nigdzie nie napisałam, że kobieta nie powinna pracować czy spełniać się ;-) Po prostu zacieranie się pewnych granic zaprowadzi nas w bardzo złe miejsce i taka jest moja teoria.

  62. Natalia

    20 lipca 2015 17:22, Odpowiedz

    bardzo mądre słowa!
    nieraz słyszę, że jestem staroświecka w przekonaniach o relacjach damsko-męskich. Uważam jednak, że świat idzie w złą stronę… to prawda, że kobiety żyją w przekonaniu „jak nie ten to następny”, co za tym idzie – w moich oczach przestają być damami. Mężczyzna powinien być opiekuńczy i po prostu męski (Za czym się kryje masa określeń),a kobieta powinna o niego dbać, być wierna, zawsze piękna i uśmiechnięta! A nie strzelać fochy na każdym kroku, jak to teraz często bywa…

    _

    http://www.arakumla.blogspot.com
    http://www.dutkanatalia.blogspot.com

  63. Karolina

    19 sierpnia 2015 17:38, Odpowiedz

    Zaczęłam czytanie od tego wpisu, cechy męskie zostawiłam na deser ;) zgadzam się w 100% z tym co ty napisałaś. Chociaż może bycie taka zimną i bezduszną kobietą wymuszają na nas dzisiaj czasy? Hmm nie wiem, ciężko mi to jest określić ale takie życie nie należy pewnie do przyjemnych. Prawdziwych facetów można znaleźć :) Jeszcze dwa i pół roku temu myślałam inaczej, ale poznałam swojego obecnego męża i wszystko się zmieniło :) Kiedy nie mieszkaliśmy razem musieliśmy mieć ze sobą kontakt przez cały dzień, nie po to żeby się kontrolować, tylko i jedno i drugie się martwiło. Po ślubie też się niewiele zmieniło pod tym względem ;)
    Ale to prawda, kobiety są winne, nie w 100% ale są po części winne temu jakich mamy facetów.

    Ten wpis bardzo podniósł mnie na duchu ;) Dziękuje :* :)

    Pozdrawiam :)

  64. jaa ;)

    13 listopada 2015 19:06, Odpowiedz

    Bardzo ładnie piszesz, masz lekkie pióro :) Tylko ja niestety nie mogę się z Tobą zgodzić. Ja akurat należę do tych wyzwolonych feministek i nie wyobrażam sobie innego, lepszego życia dla mnie. Uważam, że każdy ma prawo wyboru. A cechy męskie i żeńskie są często narzucane prze kulturę i środowisko w którym żyjemy. Nie potrafię się zgodzić z Twoimi przekonaniami. Myślę, że wszystko zależy od charakteru człowieka. Ja np. nie szukam mężczyzny z którym się będę dopełniać, a współpracować. Chciałabym stworzyć partnerskie relacje. Uważam, że urodziłam się jako człowiek który posiada wszystkie cechy potrzebne do przetrwania i nie potrzebuję niczyjej opieki by funkcjonować prawidłowo. Mimo wszystko szanuję Twoje zdanie :) Pozdrawiam! :)

    • karolinabaszak

      13 listopada 2015 21:53, Odpowiedz

      Bardzo Ci dziękuję i jestem pod wrażeniem Twojej kultury osobistej mimo tak odmiennego od mojego zdania :)

      • jaa ;)

        14 listopada 2015 13:29, Odpowiedz

        Miło mi to słyszeć!:) Dziękuję ;) Osobiście uważam, że ludzie lubią szufladkować i uogólniać. Jestem często postrzegana przez ludzi jako mało kobieca kobieta, nienawidząca mężczyzn, biegająca nago po ulicy i manifestująca swoje prawa, osądzana jestem również o to że nie dbam o siebie, a często to, że np nie lubię wysokich obcasów, tłumaczone jest tym, że jestem feministką. Nie lubię takiego czegoś i sama nie oceniam drugiego człowieka po poglądach. Opinia to opinia, a osoba to osoba. A przecież chodzi o to aby żyć w zgodzie z samym sobą! :)

        • pewien trzydziestolatek

          26 grudnia 2015 12:38, Odpowiedz

          „Uważam, że urodziłam się jako człowiek który posiada wszystkie cechy potrzebne do przetrwania i nie potrzebuję niczyjej opieki by funkcjonować prawidłowo.”

          Owszem, jest tak póki jesteś młoda, zdrowa i atrakcyjna. Gdy będziesz stara, schorowana i nieatrakcyjna to będziesz potrzebowała opieki. Swoich dzieci\ – pod warunkiem że je będziesz miała i nie wychowasz je na egoistów. Bowiem jeśli wychowasz je na egoistów, to oddadzą cię do domu starców gdzie również będą się tobą opiekowali – tym razem obcy nie egoiści za słoną opłatą. A jeśli nie będziesz miała dzieci i kasy na opiekę to pozostanie ci skończyć ze sobą.

          W tym oświeconym hedonistycznym, sfeminizowanym pokoleniu przemądrzałych, butnych egoistów (nawiasem mówiąc bardzo zagubionych) najlepsze jest to, że jeszcze nie przeżyli swojego życia i się nie zestarzeli.

          Za kilkadziesiąt lat ręka w nocniku będzie na bank.

  65. On223

    14 grudnia 2015 20:32, Odpowiedz

    Zauważyłem ,że kobiety patrzą na relacje damsko -meskie przez pryzmat zrozumienia postępowania innych a nie tego jak nalezy postępować, czyli w pierwszej kolejności starają się kogoś zrozumieć ,dlaczego ta osoba popełnila błąd i z czego to wynikało. Wydaje mi się,że my mężczyzni skupiamy się w tu bardziej na istocie problemu, czyli jak relacje powinny wyglądać także to nas jak widać różni. Media propagują model kobiety ,która jest wyzwolona i której wszystko się należy, świat siękręci wokol niej i to ona wybiera partnera , zrywa z nim, ogolnie mówiąc robi co chce. Mam wrażenie ,że zostały rozpieszczone przez media i swoich rodziców, ktorzy uwazali i uwazaja je za ksiezniczki albo Panie z Dworu, kompletnie nie uczą ich tego jakie mogą byc skutki podejmowanych przez nie decyzji. Mezczyzna powienien wspierać kobiete fizycznie a kobieta powinna byc wspierac go duchowo sprawiac by czul sie dla niej kims waznym i wiedzial ,ze bedzie przy nim nawet w trudnych chwilach.

  66. Zuzanna

    11 stycznia 2016 22:09, Odpowiedz

    Jesteś piękna kobietą, nie tylko na zewnątrz, ale przede wszystkim w środku. Wielka mała inspiracja. Zgadzam się z każdym słowem i uświadomiłaś mi właśnie, że chyba mam za kogo dziękować Bogu, bo jeszcze znalazłam tego już nie widywanego :)

  67. Justyna

    1 lutego 2016 21:14, Odpowiedz

    Hej, przeczytalam oba teksty po obejrzeniu dzisiajszego filmiku. Gdyby byly one pisane jako przedstwienie cech, ktore sa dla Ciebie wazne u Twojego partnera, to z przyjemnoscia przeczytalabym te taksty jako spojrzenie osoby ktora ma odmienne zdanie od mojego.. Z tej perspektywy sa one dla mnie ciekawe i w jakis sposob pozwalajace mi lepiej zrozumiec swiat i innych ludzi.. Jednak z tych tekstow bija taki nieprzyjemny ton wyzszosci i posiadania jedynej slusznej racji, do ktorej reszta spoleczenstwa powinna sie dostosowac.. Ciesze sie, ze udalo Ci sie znalesc partnera, ktory spelnia Twoje oczekiwania, ma podobne poglady i w tej calej wyliczance cech, ktore podalas tak swietnie sie zgadzacie i uzupelniacie. Mysle ze to gwarancja dlugiego i szczesliwego zwiazku.. Jednak bardzo smuci mnie, ze nie przyjmujesz do wiadomosci, ze inni ludzie sa po prostu inni, maja inne cechy charakteru, potrzeby i wymagania.. Dla nich wpisanie sie w taki obraz mezczyzny/kobiety/zwiazku bylby po prostu udawaniem i meczarnia..

    • karolinabaszak

      1 lutego 2016 21:22, Odpowiedz

      Justyno, dziękuję za Twój komentarz. Dzięki takim opiniom jak Twoja, mogę w przyszłości zwrócić uwagę na to w jaki sposób dobieram słowa :) Jednak w tych wpisach nic bym nie zmieniła. Nie znoszę poprawności politycznej i lubię nazywać rzeczy po imieniu. Aby lepiej zrozumieć ten wpis, trzeba najpierw przeczytać ten o cechach męskich. Ta notka to tak naprawdę pstryczek w nos panów :) Nie powinnaś brać tego do siebie, bo nie zamierzałam nikogo obrazić. Przeciwnie, chciałam wesprzeć kobiety, których rola jest sprowadzana do bycia kurą domową-niewolnicą.

  68. Patrycja

    2 lutego 2016 20:23, Odpowiedz

    Karolinko, czytałam oba posty krótko po tym jak je opublikowałaś. Wróciłam do nich w związku z ostatnim Twoim filmem i nadal zastanawiają mnie niektóre komentarze. Z tego co zaobserwowałam (np.na mojej uczelni) tendencje są takie, że jeśli ktoś ma konserwatywne poglądy (a niech jeszcze wierzy przy tym w Boga) od razu traktowany jest jako osoba niepoważna, niespełna rozumu, zacofana. Co stało się z prawdziwymi wartościami? Dlaczego znikają na rzecz nowości wątpliwej jakości? Dlaczego zmusza się nas, kobiety, do ciągłej walki o „równość”. Nie mogę pojąć, iż osoby, które najbardziej zabiegają o tolerancję, nie potrafią uszanować poglądów innych. Otóż nie wszystkim paniom śni się po nocach emancypacja, niektóre nadal wyznają tradycyjny model rodziny i nie rozumiem dlaczego miałoby to być powodem do wstydu i odbierane jest jako coś złego lub dziwnego. Cieszę się, że jest w Internecie głos rozsądku, z którym mogę się utożsamić, w postaci Twojej osoby. Pozdrawiam zarówno Ciebie, jak i czytelniczki bardzo serdecznie :-).

    • karolinabaszak

      2 lutego 2016 20:38, Odpowiedz

      I proszę zauważyć, to są ludzie, którzy najczęściej uważają się za T O L E R A N C Y J N Y C H :)

  69. mikron

    7 lutego 2016 17:07, Odpowiedz

    Kobieta w rolach męskich się nie sprawdza – w żadnej nawet lekkiej pracy fizycznej ani inyżnieryjno – organizacyjnej.

    może na 150 kobiet jest jeden wyjątek , ale fizycznie nie zastąpi drugiej płci. tekst ciekawy.

  70. Walenty

    12 lutego 2016 11:25, Odpowiedz

    Jako mezczyzna musze powiedziec ze zauwazylem ze nie ma znaczenia jaki jest mezczyzna, kobieta patrzy na mezczyzne poprzez prymat wlasnej uksztaltowanej juz psychiki. Oglad mezczyzny poprzez pryzmat kobiecej psychiki nigdy nie jest procesem sprawiedliwym i technicznie obiektywny. Wiec ktos uczciwy bedzie caly czas podejrzewany o zdrade, ktos kochajacy bedzie obwiniany o brak milosci, ktos bardzo otwarty bedzie uwazany za czlowieka bez zasad – i vice versa. Kobiety na chwile obecna zdominowaly pewne spoleczne nurty i urosly w potege do tego stopnia ze ich wplyw na geopolityke w wielu krajach przybral forme zinstytucjonalizowanego feminizmu czy nawet femininazismu.

  71. Jagoda

    27 lutego 2016 18:50, Odpowiedz

    Cześć. Bardzo lubię oglądać Twoje filmy i czytać Twojego bloga. Podziwiam Cię za to, że jesteś tak niespotykaną osobą. Chciałabym z jednej strony być do Ciebie podobną , a z drugiej kłóci się to z moim wewnętrznym przekonaniem, że nie muszę przygotowywać obiadów czy sprzątać samą skoro również pracuję zawodowo. Że nie muszę mieć dzieci, bo dlaczego na kobiecie ma spoczywac trud urodzenia i w większości wychowania dziecka. A z drugiej strony właśnie osoby z jasnymi tradycyjnymi poglądami mi imponują bo mam wrażenie że nie mają takich wewnętrznych rozterek jak ja.

    • karolinabaszak

      28 lutego 2016 19:41, Odpowiedz

      „Trud urodzenia i w większości wychowywania dziecko” – serio to jest według Ciebie trud? Moim zdaniem to piękny dar. Lepiej jest wg Ciebie zapierniczać od 8 do 17 po to żeby niby robić karierę? Niestety większośc kobiet nie robi kariery, pracują „na kasie”, w odzieżowym, na poczcie czy w urzędzie – wykonują proste prace, pochłaniające całe dnie! Kosztem czego? Feminizm to ruch, którzy zniszczył rodzinę, nawet jeśli ma jakieś pozytywne aspekty wg pewnej grupy kobiet. 2 fala feminizmu to już w ogóle totalna propaganda. Może kiedyś o tym napiszę :)

  72. Rafał

    20 marca 2016 09:33, Odpowiedz

    PRZECZYTAŁEM TEN ARTYKUŁ I SERCE ROŚNIE, WIDZĄC ŻE GDZIEŚ W POLSCE SĄ JESZCZE PRAWDZIWE KOBIETY! DZIĘKUJĘ AUTORCE.
    PRAWDZIWY MĘŻCZYZNA :)

  73. Ania

    24 marca 2016 01:26, Odpowiedz

    Hej, Karolinko, chciałam Ci powiedzieć, że bardzo mi imponujesz swoim spokojem i ciepłem, które bije od Ciebie nawet przez monitor komputera ;) Powiedz mi, jak radzisz sobie z manipulantami, osobami, które źle Ci życzą w „realnym” świecie, nie internetowym? Miałam ostatnio nieprzyjemną sytuację, bliska koleżanka, której ufałam i którą znam od dobrych kilku lat, okazała się manipulantką, bardzo zawistną i nieprzychylnie do mnie nastawioną osobą. To znaczy była taka cały czas tylko ja tego nie widziałam ;) Postanowiłam urwać tę znajomość, kompletnie ignorować ją, chociaż ona cały czas próbuje kontaktować się ze mną odwracając kota ogonem. Sytuację komplikuje fakt, że mamy wspólnych znajomych, a jej zachowania nie są w oczywisty sposób wrogie mi (jak to manipulacja), przykład zachowania: przedstawia mnie w złym świetle, po to, żeby samemu wypaść w lepszym itp. itd. Powiedz mi jak sobie radzisz z takimi ludźmi, czy łatwo ich rozpoznajesz? Ja jestem zbyt „miękka” i wrażliwa, a przede wszystkim jest mi trudno poznać się na takich osobach, niestety również takie sytuacje przeżywam i łatwo mnie zranić. Staram się pielęgnować w sobie cechę wrażliwości, akceptuję siebie taką, ale czasem mocno dostaję za to jak to się mówi „po tyłku”.

    Wydaję mi się to mega dziwne, że piszę do Ciebie, proszę nie bierz mnie za osobę niezrównoważoną :D Ale tak jak powiedziałam, mimo, że się nie znamy, wydajesz się super rozsądną i mądrą kobietą, ale tez wrażliwą i bardzo chciałabym znać Twoje zdanie :) I oczywiście jeśli poczujesz, że naruszam Twoją prywatność, nie czuj się zobowiązana, żeby odpisywać, czy publikować mój komentarz ;)

    Piszę komentarz pod tym wpisem, bo bardzo go lubię, a i wydaje się pośrednio odpowiedni :)

    Pozdrawiam bardzo ciepło :*

    • karolinabaszak

      24 marca 2016 09:29, Odpowiedz

      Aniu, nie mam takich osób w swoim otoczeniu :) Nikt z moich przyjaciół mi źle nie życzy. Myślę, że im starsi jesteśmy tym łatwiej jest nam „zorganizować” sobie nasze otoczenie. Wszystko jest kwestią czasu, a z pewnością znajdziesz osoby, na których będziesz mogła polegać i na których wsparcie, będziesz mogła liczyć :* Nie przejmuj się toksycznymi jednostkami :)

  74. Ania

    24 marca 2016 11:36, Odpowiedz

    Dziękuję za odpowiedź :* Na szczęście mam takie osoby, ale niestety czasami przyciągam też jednostki toksyczne :p Cóż, muszę się nie przejmować i wyrobić sobie większy pancerz, bo raczej się już nie zmienię – u mnie to rodzinne ;)

  75. Paulina

    2 czerwca 2016 16:06, Odpowiedz

    Bardzo ciekawy artykuł. Jednak w tego typu rozważaniach brakuje mi świadomej wiedzy na ten temat. Oczywiście to nic złego, że ktoś po prostu pisze swoją opinię, ale ja jestem głodna wiedzy :). To nie wina kobiet, że mężczyźni są jacy są, ani mężczyzn, że kobiety chcą żyć w inny sposób, niż kiedyś. Moim zdaniem opisałaś tutaj skutki, a nie przyczyny pewnego procesu. Dokładnie życia ludzi według własnej płci psychologicznej. Niestety utrudniają to stereotypy społeczne, niektóre z nich tutaj przytoczyłaś. Uczciwość nie jest cechą płci, a swoistą cechą człowieka którą nabywa z otoczenia. Tak samo zaskoczyło mnie przytoczenie stanowczości, bo niestety tłamszenie tej cechy u kobiet widzimy w krajach dalekiego wschodu, gdzie w obliczu patologii nawet względem własnych dzieci matka przyjmuje taki stan rzeczy, bo musi się podporządkować. Niepokoi mnie również jedna sprawa. Napisałaś, że kobiety chcą troskliwych mężczyzn, ale przecież to jest cecha kobieca? Czy w taki sposób nie niszczymy właśnie ich męskości z Twojego punktu widzenia? Zastanowiłabym się dlaczego tak naprawdę kobiety zaczęły „przejmować” (Twoim zdaniem) cechy męskie, a mężczyźni kobiece. No i czy kobiety/mężczyźni ustalając sztandarowe cechy drugiej płci baczą w ogóle na psychologiczne/biologiczne przesłanki do obrania takich cech, czy jest to raczej obraz silnie powiązany z wychowaniem/domem rodzinnym? Nie można z jednej strony wymagać braku/małej zaradności, a z drugiej chcieć, aby kobieta nie zwracała uwagi na możliwości finansowe potencjalnego partnera (na które, jak mogłaś zauważyć narzekają sami mężczyźni, nazywając to materializmem). A czytałaś może o osobach androgynicznych? Przykładem może być mężczyzna, który czuje przyjemność z bycia dominowanym, jak i kobieta będąca tzw. dominą. Na dodatek są to Panowie, którzy są prezesami firm (stać ich na takie sesje), czyli zapewne są po brzegi nacechowani prawdziwie męskimi cechami. Podobnie jak uległość kobiet podczas stosunków seksualnych. Niby bardzo „kobieca” cecha w oczach wielu, a ilu mężczyzn narzeka na tą cechę nazywając to biernością? Zatem może dawkować cechy w zależności od sytuacji/okazji/humoru/oczekiwań partnera? Ale w jakim celu? Aby zakładać maski i zrezygnować z autonomii własnej osobowości, a nawet charakteru? Być kimś kim w rzeczywistości nie jesteśmy, bo tak wymaga od nas kultura, a nie biologia w tym wypadku mózg? To co stworzyliśmy i nazwaliśmy kulturą zaczęło być toksyczne, albowiem w wieku gdzie krzyczy się aby być sobą (kiedyś ludzie nie mogli sobie na to pozwolić kobieta miała być taka, mężczyzna taki i kropka, w zależności od płci psychologicznej bardziej lub mniej dostosowali się do sytuacji) chce się to niszczyć, zamiast znaleźć prawdziwe źródło problemu. Może około 400 tys. lat temu istnieli ludzie z płcią psychologiczną odpowiadająca w 100% płci biologicznej. Ale teraz jest to niemożliwe. Mężczyźni nigdy nie rozwijali umiejętności komunikacji/empatii, bo była im potrzebna tylko na poziomie podstawowym. Kobiety nigdy nie rozwijały umiejętności technicznych/przywódczych j/w.

    • karolinabaszak

      3 czerwca 2016 00:06, Odpowiedz

      „brakuje mi świadomej wiedzy na ten temat.” a jaka to świadoma wiedza? Mężczyźni są jacy są z wielu powodów, a jednym z nich jest to, że kobiety pozwoliły na to aby tacy byli, wchodząc im w kompetencje, że tak powiem :) Zdaję sobie sprawę jakim szaleństwem jest stawianie sprawy w ten sposób, w czasach totalnej poprawności politycznej, niemniej – bardzo wierzę w swoje przekonania. Kultura kulturą, a biologia biologią – jasne, z tym, że biologia w Twojej teorii – zupełnie nie jest po Twojej stronie. Załóżmy, że na świecie zostaje dwoje ludzi – mężczyzna i kobieta w ciąży. Silna kobieta. To logiczne, że mężczyzna poszuka jedzenia, zorganizuje, nazwijmy to, środki do życia, a kobieta urodzi dziecko, zajmie się nim, zajmie się domem oraz facetem/mężem. Te wszystkie teorie zakrawające o gender, „równość płci” to jedna wielka propaganda, w którą ludzie dają się wciągnąć tak jak w „ruch wyzwolenia kobiet”. Jedna wielka manipulacja :) Polecam poczytać o tym jak formowała się druga fala feminizmu i kto najbardziej na tym skorzystał.

  76. mikolaj.konarski@gmail.com

    4 czerwca 2016 18:18, Odpowiedz

    Dobry tekst. Korekta od mężczyzny: chwalenie męża przez żonę jest protekcjonalne, stawia żonę ponad nim i stawia go w pozycji (upośledzonego, jeśli komplement mało obiektywny) dziecka. Mężczyzna potrzebuje być chwalony przez swojego mentora lub grono kolegów. Wystarczy. Natomiast żona buduje męża przez 1. ufne, uległe, entuzjazyczne podążanie za jego prowadzeniem (i prośbę o prowadzenie, z wytłumaczenien, że to nie z głupoty i lenistwa, ale z potrzeby emocjonalnego oparcia i potrzeby okazywania mu respektu i zaufania; należy mu tez pozwolić popełniac błędy, bo inaczej się nie nauczy) 2. pielęgnowanie swojej kobiecości dla niego i nie chodzi tu o detale urody, które zauważają jedynie koleżanki, lub strojenie sie na wyjście na miasto bez niego, tylko o słodycz, czar, powab, zdrowe i wysportowane ciało, i to wszystko co w 1, ale również w łóżku.

  77. Janka

    5 czerwca 2016 01:04, Odpowiedz

    Część dotycząca odpowiedzialności mnie niepokoi. Jestem zdania, że odpowiedzialność jest cechą dorosłego człowieka. Wydaje mi się, że bycie utrzymywanym finansowo przez mężczyznę implikuje pozbycie się dużej części odpowiedzialności za siebie przez kobietę. A konsekwencją jest to, że nie w pełni o sobie decyduje. Może zabrzmi to dość wyrachowanie, ale logiczne mi się wydaje, że kto płaci ten decyduje – nawet w związku (przykładowo gdzie pojedziemy na wakacje, czy kupimy nowe wyposażenie etc).

    Po drugie, nie jestem pewna, czy zostanie „w domu” jest racjonalne (w obecnych warunkach rynkowych). Wydaje się, że po pewnym czasie, gdy dzieci będą podrośnięte, kobieta nie będzie miała już zajęć domowych, które wypełnią jej życie. Może wtedy mieć potrzebę, ale być jej ciężko, wrócić na rynek pracy (nadrobienie umiejętności w swoim zawodzie może być zbyt trudne).

    Dlatego nie jestem pewna, czy rezygnowanie z pracy zawodowej na rzecz zajmowania się domem to dobre rozwiązanie.

    • karolinabaszak

      5 czerwca 2016 20:50, Odpowiedz

      Janka,

      Brzmi to dość wyrachowanie, owszem. Trzeba znaleźć sobie osobę o dobrym sercu i dobrych wartościach. Dziś kobiety szukają zupełnie innych mężczyzn i tu rodzi się problem. Bycie utrzymywanym przez mężczyznę to normalna sytuacja, kiedy kobieta decyduje się na to aby np. rodzić dzieci i się nimi zajmować. Gdy dwoje ludzi chce założyć rodzinę – trzeba podzielić się rolami. Nie da się robić dobrze kilku rzeczy na raz. Bycie matką to poświęcenie, to cholernie trudne zadanie i jest to strasznie przykre, że dziś kobieta będąc matką – najczęściej MUSI pracować. Niestety mamy to trochę na własne życzenie, ponieważ przez lata wmawiano nam, że bycie żoną i matką to nie jest „najgorsze co nas czeka”. Tym sposobem kobiety poszły do pracy, robić karierę i obserwując to co się dzieję, można jednogłośnie stwierdzić, że kobiety dziś w większości nie są szczęśliwe. Dobrze, może są niezależne, mają SWOJE pieniądze.. no i co z tego? A gdzie czas na uczucie, na miłość, na poświęcenie, na RODZINĘ? :(

  78. Paulina

    7 czerwca 2016 10:57, Odpowiedz

    Twierdzisz autorko, że mężczyźni kiedyś „mieli jaja”, a kobiety im te jaja poucinały. No to powiem Ci jedną rzecz: kwintesencją tego, że „ma się jaja” jest przede wszystkim to, że człowiek nie daje sobie sobie w kaszę dmuchać, a więc tych „jaj” nikomu ruszać – na tym ta cecha właśnie polega. Nadużyciem jest CAŁKOWITE obwinianie kobiet za to, że mężczyźni zareagowali „nie-po-męsku” i w sytuacji przewartościowania pozycji i roli kobiety w społeczeństwie, przyjęli postawę rezygnacyjną, wycofującą się, zatracili własną tożsamość – zamiast znaleźć, tak jak kobiety, na siebie nowy sposób ( udowodniliby tym samym tą swoją męskość, wyrażającą się w konstruktywnych rozwiązaniach). Kobiety im w tym nie pomogły, fakt, ale po kilkunastu wiekach życia w sposób, który im nie pasował i nie dawał im wykorzystywać swojego ludzkiego potencjału, miały prawo zacząć żyć tak, jak chcą. Sytuacja zmian dla nikogo nie jest łatwa, ale trzeba sobie z tym radzić, a nie stawać się mięczakiem, udowadniając tym samym, że tak naprawdę, męskość była tylko przyklejoną facetowi etykietą.

    • karolinabaszak

      7 czerwca 2016 12:27, Odpowiedz

      Paulino, masz prawo do swojego zdania :) Ja po prostu przedstawiłam swoją opinię. Niech później kobiety nie będą zdziwione, że są nieszczęśliwe, bo muszą jednocześnie pracować, rodzić i wychowywać dzieci. Wyrwano je z domu i wmówiono, że nie musimy godzić się na bycie żonami i matkami, co jest dość absurdalne. Jeśli podoba Ci się otaczająca Cię rzeczywistość i uważasz, że świat zmierza w dobrym kierunku – mogę tylko powiedzieć trudno. Mnie natomiast przeraża to, jak współczesna kobieta się zachowuje i czego się od niej oczekuje. To nie jest dobre i nigdy nie będzie. Mogę zapytać Cię jak do mnie trafiłaś?

    • karolinabaszak

      7 czerwca 2016 12:28, Odpowiedz

      Ja piszę o tych cechach w kontekście związku mężczyzny i kobiety. Nie wiem czy to zauważyłaś/eś? :)

  79. ZdrowoMyśląca

    7 czerwca 2016 11:44, Odpowiedz

    Mizeria i to na dodatek bez ogórków!

    Osobiście mam zupełnie inne zdanie o każdej z tych cech. Kobiety „muszą być silne” bo mężczyźni nie chcą tacy być. wiele razy widziałam jak silny i niezależny mężczyzna traktuje swoją kobietę, tą uległą i skromną, „karmiącą jego ego” itd – nie szanuje, nie ma respektu, nie ma uwielbienia dla swojej kobiety, wręcz przeciwnie: była zdrada, wykorzystywanie, przemoc psychiczna. Do tego właśnie doprowadziło myślenie, że to mężczyzna powinien mieć ostatnie zdanie, że to mężczyzna powinien być silny i odpowiedzialny! O nie! Jeśli my kobiety nie będziemy mieć pod kontrolą pewnych kwestii możemy bardzo mocno się zawieść na naszym wybranku serca. Jeśli damy mu zbyt wiele nie poszanuje i będzie wykorzystywał naszą uległość w każdej możliwej sferze!
    Ja osobiście wychowałam się w rodzinie gdzie mówiono mi, że kobieta ma być silna i niezależna finansowo od mężczyzny, że to ona jako matka , ciężarna i rodząca ma zdecydować kiedy i w jakim momencie w jakiej ilości ma być potomstwo (kobieta rodzi i w dużej mierze wychowuje – facetowi nic do tego, mężczyzna jest istotą tak kruchą że przeziębia się żując gumę Winterfesh – co oni wiedzą o prawdziwym bólu). Nie cierpię artykułów z tej kategorii powyzej. :(

    • karolinabaszak

      7 czerwca 2016 12:36, Odpowiedz

      To o czym piszesz na początku to raczej patologia. Nie jest to dobre narzędzie do walki z tym co napisałam w notce. Ani temu nie zaprzecza, ani nie uargumentowuje Twoich przekonań. Kobiety zamiast szukać mężczyzn o dobrych wartościach – honorowych, walecznych, sprawiedliwych, uczciwych, pracowitych wolą wybrać przystojnego kolesia z klubu, który jest wysportowany i lubiany w towarzystwie, z którym fajnie jest żyć i cieszyć się młodością, który na początku wywołuje przyjemny dreszczyk emocji. To oczywiście tylko przykład. Nic więc dziwnego, że później dzieje się to, co się dzieje, skoro wcześniej nie zwracamy uwagi na fundamentalne kwestie. Jak widzisz, mimo feminizmu, silnych kobiet itd., patologia w dalszym ciągu istnieje, ludzie coraz częściej rozstają się z byle powodu, a na zdradę przymyka się oko. To jest dopiero mizeria.

  80. anonse towarzyskie

    9 czerwca 2016 10:35, Odpowiedz

    Zarówno kobiety, jak i faceci mogą niszczyć swoje cechy. Najlepiej jak ludzie się dobiorą i pielęgnują to co im się zdarzyło. Nie ma co spoczywać na laurach. A rozstawanie się z byle powodów, to też jest bez sensu… ale każdy stawia teraz na przyjemności i szuka chwilowych doznań np. w anonsach towarzyskich… i takie są efekty. Sami się psujemy.

  81. Agnieszka

    11 czerwca 2016 12:27, Odpowiedz

    W życiu nie czytałam większych bzdur. Ten wpis boli nie tylko oczy, ale i serce. Przecież to jest jak 3 kroki w tył dla kobiet! Uwierzcie mi, można być kobietą odpowiedzialną, zaradną, stanowczą, inteligentną, a jednocześnie dawać oparcie swojemu mężczyźnie. Ba, mój chłopak zostawiłby mnie, gdybym była „idealną” kobietą opisaną w tym wpisie, a raczej – nigdy nie zacząłby ze mną być. Lubi moją inteligencję i to, że wdam się z nim w zażartą dyskusję i nie przyznam mu racji. Lubi też to, że nie jestem jak mała dziewczynka, która sama sobie nie poradzi. Właśnie to, że jestem samodzielna i ambitna najbardziej mu się podoba i daje oparcie, bo nie jest przeciążony odpowiedzialnością za dwoje. Chce żebym rozwijała się naukowo i zawodowo, bo sam chce się rozwijać. Lubi coś dla mnie ugotować, pomóc mi w porządkach, itp. Po prostu został wychowany na dobrego i mądrego człowieka.
    Czy naprawdę chcemy powrotu do całkowitej zależności od mężczyzn? Czasy się zmieniły, rozwody nie są już powodem wstydu. I wtedy taka kobieta, która wszystko poświęciła dla „ukochanego” może obudzić się pewnego dnia z niczym…
    Aczkolwiek jeśli ktoś jest zwolennikiem takiego rodzaju związków i relacji jak te z wpisu – droga wolna, w końcu mamy XXI wiek i każdy może być tym, kim chce :)

    • Pablo

      26 sierpnia 2016 18:16, Odpowiedz

      Kobieta może być zaradna, stanowcza itp. ale mniej od partnera. Gdy mu dorówna lub o zgrozo przerośnie to rzucam perły przed wieprze że go stłamsi i wykopsa ze swego życia. Hipergamia. Jeśli Twój chłoptaś (w pełni zasłużony epitet) lubi jak kobieta do niego fuka a do tego LUBI robić za gosposię to obstawiam zaburzenia tożsamości seksualnej (możliwe że się szprycuje niebieskimi tabletkami zanim zaczniecie) albo gospodarki hormonalnej. Taki układ jest sprzeczny z naturą i nie daje szczęścia ludziom w nim tkwiącym – czego przykładem Twoja silna emocjonalna reakcja na wpis jakiejś randomowej fashystki ;> Tylko całkowita zależność kobiet od mężczyzn gwarantem stabilnego społeczeństwa! Stare czasy jeszcze wrócą a wtedy feministki rzewnie zapłaczą oj podziemie prawicowe to gwaran-kuźwa-tuje :D Właśnie dlatego że rozwód czyli zerwanie PRZYSIĘGI małżeńskiej, brak zdolności do utrzymania związku, bywa że rodziny w ryzach przestał być powodem do wstydu (kompletna pomyłka!) kobiety poświęcające mimo propagandzie z Tel Awiwu wszystko dla ukochanego budzą się pewnego dnia z niczym. Bo kiedyś mężczyźni byli przez ojców uczeni żeby doceniać takie kobiety a dzisiaj brak ojca czyni z nich miętkie faje. Podziękuj paniom z Feminoklepki i ich pierwowzorom za taki stan rzeczy, za to że musisz z obawy o przyszłość tyrać na siebie zamiast zaufać mężczyźnie (bo musisz, to widać po Twoim wpisie, czujesz żal za taki stan rzeczy ;>).

  82. VanLin

    24 lipca 2016 00:17, Odpowiedz

    Mądre myśli, mądre słowa. Chętnie Podpisze się pod tym. Dziś kobiety z własnej woli tracą kobiecości w sobie. To przykre zjawisko. Bezcenne moje uważajcie na to!!!

  83. Jegomosc

    2 sierpnia 2016 01:24, Odpowiedz

    Wszedłem z google’a, bloga nie czytam, ale jestem pozytywnie zaskoczony Pani spojrzeniem na tematy-damsko męskie. Odwiecznych praw natury nie przeskoczymy przez dwa pokolenia. Swego rodzaju uległość jest w istocie największą siłą kobiety, pozwala przyciągnąć odpowiedzialnego mężczyznę, który szuka kobiety wrażliwej, ciepłej i rodzinnej – dobrej żony i matki swoich dzieci.Dominacja i agresja to cechy męskie, które przyciągają nieodpowiedzialnych i niezaradnych facetów szukających drugiej mamusi. Często przebojowe kobiety dziwią się, że przyciągają same niedorajdy życiowe, ale tak to właśnie działa.
    Inna sprawa, że rozumiem, też komentarze pełne oburzenia. O tym nikt nie napisze, ale na uległą postawę nie mogą sobie pozwolić wszystkie kobiety. Kobieta atrakcyjna jest w stanie zdobyć atrakcyjnego, zamożnego faceta, założyć rodzinę i wieść wygodne życie. Kobietom mniej atrakcyjnym zostają często mniej atrakcyjni i mniej zaradni życiowo, siłą rzeczy same muszą one partycypować w kosztach utrzymania i często dorabiać na 2 etaty żeby związać koniec z końcem. Są też kobiety tak nieatrakcyjne fizycznie, że nie są w stanie zdobyć ani utrzymać żadnego ogarniętego faceta. One muszą być męskie i silne żeby przetrwać. Im dłużej żyję, tym mniej staram się ludzi oceniać, wszystko ma zawsze swój kontekst i nie dzieje się bez przyczyny.

  84. Inny punkt widzenia

    9 sierpnia 2016 11:30, Odpowiedz

    Czyli parafrazując – „bo on jest taki słaby, będę udawać głupią, żeby podbudować jego ego”. Czuję się bardzo poirytowana Pani artykułem. Czy prawdziwa siła nie zostaje zweryfikowana właśnie gdy jest ciężko i inni „nas nie lubią” i nie chwalą a my dalej np. wierzymy w siebie? Niestety, prawdziwa siła pochodzi z siły duchowej i taka siła to niezwykle trudne zadanie życiowe. Zadanie pracy nad sobą i usuwania więzów ego a nie podbudowywania go! Dlatego prawdziwa siła dla bardzo znakomitej większości mężczyzn na tym świecie jest nieosiągalna. Kiedyś z pomocą przychodziły im konwencje i konwenanse, co wypada, co nie i ostracyzm społeczny kobiet „nieposłusznych” bo męskość była definiowana jako władza nad słabszymi istotami. Dzisiaj te protezy zostały usunięte i okazuje się, że ten olbrzym ma gliniane nogi. Teraz dopiero uczy się chodzić i próbuje zdefiniować swoją męską rolę na nowo. Nie pomagam umniejszając siebie, udając, przecząc temu co naprawdę czuję, żeby jego podbudować, tak jak i zrobię więcej szkody niż pożytku pomagając motylowi wydostać się z kokona – nie będzie mógł latać, bo jego skrzydła nie będą wystarczająco silne. Wspierać tak jak się wspiera drugiego człowieka w czasie próby – tak. Ale siła mężczyzny nie pochodzi od kobiety więc cokolwiek kobieta zrobi, jakkolwiek się nie zachowa nie doda mężczyźnie siły. Może co najwyżej (i tak zrozumiałam Pani propozycję w tym tekście) ukoić jego ból braku siły, wykazać się opiekuńczą miłością, umniejszyć siebie, żeby nie wpędzać go w kompleksy. Siła to zadanie duchowe (NIE czytaj religijne, może nie musi mieć nic wspólnego z byciem religijnym). Uważam, że kryzys męskości w dzisiejszych czasach to tak naprawdę kryzys duchowy. Trwał już od dawna i w dzisiejszych czasach, po latach zamiatania tego problemu pod dywan, już dłużej nie można udawać, bo widać jak na dłoni – jest kryzys. Czy mężczyźni znajdą drogę do swojej prawdziwej siły? Nie wiem. Wiem, że skoro prawdziwa siła jest siłą duchową to kobieta również ma do niej dostęp. I tu wychodzimy poza okowy ról płciowych i konwenansów społecznych, które trzymały nas w garści tak długo. Możemy odnaleźć siebie nawzajem na zupełnie innym poziomie.

  85. Elenora

    26 sierpnia 2016 10:36, Odpowiedz

    Kobiety nieustannie potrzebują tego dreszczyku emocji, atencji i żadne teksty nie zmienią ich natury. To samo zresztą tyczy się mężczyzn, żaden nie wytrzyma z „kłodą” na dłuższą metę. Stąd zdrady były, są i będą.

    • Pablo

      26 sierpnia 2016 18:00, Odpowiedz

      Kobiety potrzebują przede wszystkim siły (jeśli u kogoś na widok tego słowa pojawia się obraz wulgarnego tyrana to współczuję doświadczeń no ale nie są one miarodajne ani właściwe) a że uszkodzeni przez brak męskiego wzorca w dzieciństwie mężczyźni utożsamiają ją (siłę) z biciem za przesoloną zupę czy robieniem jazd psychicznych to inna sprawa. Za dobra nagrodzi a za złe ukarze – wliczając w to liścia jak przesadzi, to jest to czego podświadomie pragnie każda kobieta, bez względu na wychowanie.

  86. Andrzej

    26 sierpnia 2016 13:56, Odpowiedz

    I tak i nie. Prawda leży pośrodku – jak zwykle. Z mojego punktu widzenia kobieta może, być nieco bardziej męska niż dawniej, ale musi również zachować swoje typowo kobiece cechy.
    Będąc „niezłą partią”(ale nie samcem alfa) z nie najgorszymi zarobkami, solidną kulturą osobistą i z silnym kręgosłupem moralnym nie mogę znaleźć swojej amatorki. Fakt, trochę spóźniłem się z poszukiwaniami, większość rozsądnych dziewczyn/kobiet już jest w związkach, ja skupiałem się głównie na budowaniu swojej wartości materialnej – teraz się zastanawiam czy nie popełniłem błędu. Sporo moich rówieśniczek, które poznałem i które są wolne, posiadają wiele wymienionych we wpisie niepożądanych cech.
    Moja pewność siebie wśród kobiet jest na bardzo niskim poziomie, a wynika to z tego, że zdecydowana ilość moich związków kończyła się ze względu na fakt, że było „za spokojnie”. Dla mnie wniosek jest prosty – nie dostarczam odpowiedniej ilości emocji. Z tych kobiet które poznałem większość to hipokrytki, które mówią, że szukają oparcia, partnerstwa, chcą założyć rodzinę. Po czasie okazywało się – i nie chcę tutaj nikomu ubliżyć, ale to jest jedyne trafne dla mnie porównanie – że są po prostu „ćpunkami mocnych wrażeń wynikających z interakcji emocjonalnej”. Zrobią wszystko, żeby hormony wiecznie się w nich buzowały i żeby być na „haju”. Dlatego szukają „łobuzów” i uwielbiają dawać się upadlać. Raz na jakiś czas można rozegrać scenkę, dać upust emocjom. Ba! Nawet należy. Ale parę razy w tygodniu to zdecydowanie za często. Oczywiście nie twierdzę, że sam nie mam wad, na pewno dużo było w tym mojej winy. Wiem, że np. jestem upośledzony emocjonalnie i nie potrafię uzewnętrzniać uczuć w prawidłowy sposób. Jednak moja obserwacja wydaje mi się obiektywna, zwłaszcza po przeczytaniu powyższego wpisu popełnionego przez kobietę.

    Pointa: ciężko znaleźć prawdziwą, niezajętą _partnerkę_ do życia w dzisiejszych zwariowanych czasach.

    Pozdrawiam.

    • Pablo

      26 sierpnia 2016 17:55, Odpowiedz

      To jest zamknięty krąg. Dawniej głową rodziny był mężczyzna a kobieta co najwyżej ogonkiem :) Dziewczynki wychowywane były w duchu posłuszeństwa mężczyźnie – czyli zgodnie z biologicznym imperatywem – i taki właśnie silny i władczy ale zarazem spokojny mężczyzna był dla nich wzorem o którym marzyły. Z agresją mężów wobec kobiet też problem był dużo mniejszy niż obecnie bo chłopiec otrzymywał proste i czytelne przekazy od ojca a nie emocjonalny bełkot od sfrustrowanej niemożnością utrzymania przy sobie mężczyzny matki co tworzy pogardę wobec kobiet i chęć mszczenia się na nich za zachowanie matki. W zdrowej rodzinie obiektem – mocno ograniczonych – gierek jest ojciec, gdy ojca nie ma wszystko kieruje się na dziecko :(

      Potem do władzy i środków masowego przekazu dobrała się wiadoma wszystkim kumatym mniejszość etniczna ;> co poskutkowało z grubsza rzecz ujmując rozbiciem tradycyjnego modelu rodziny. Coraz więcej dzieci wychowuje się bez męskiego wzorca, nawet jeśli wzorzec jest to nędzny (bo sam wychowany bez ojca) a gdy przekroczy się punkt krytyczny (ilość rozbitych małżeństw) to nawet w grupie rówieśniczej nie ma się jak socjalizować bo mamy na podwórku zbieraninę 10 dzieci z czego większość uszkodzonych a w takich warunkach nawet dziecko z dobrego domu przejmie destrukcyjne wzorce (dziecko bardziej podąża za grupą rówieśniczą niż rodziną).

      Reasumując. Przyczyną męskiej słabości jest „wychowanie” przez matki (o ile przyjmiemy że istota zmieniająca zdanie co kwadrans jest zdolna do czegoś takiego :D) lub brak męskiego wzorca w jego rodzinie lub też w większości rodzin z których dziećmi miał styczność w okresie socjalizacji.

  87. Dominik

    26 sierpnia 2016 17:35, Odpowiedz

    ‚Widzicie, z facetami to jest tak, że trzeba czasem nakarmić ich „ego’

    To sformuowanie wskazuje na, jakobysmy byli jacys ulomni, niekompletni. Jakoby meski byt byl uposledzony, gorszy od kobiecego. Podczas, gdy to babskie ego to dopiero trzeba karmic!
    Chwalic za zupke, za bluzke, prawic komplementy – nonstop! A jak jakis zagada, to wszystkie kolezanki poinformowane :)

  88. Kik

    6 stycznia 2017 18:43, Odpowiedz

    Ciekawy wpis, ale muszę odnieść się do części związanej z pracą, a raczej tym, że kobieta ma naturalne prawo do wyboru „pozostania” w domu, rezygnując zupełnie z pracy zawodowej. To dość częsty temat, na który się natykam i za każdym razem dostrzegam tu pewnego rodzaju naiwność.

    W swoim życiu widziałam przykłady wielu kobiet, które żyły w ten sposób i są obecnie w bardzo kiepskiej sytuacji.
    Taką osobą jest m.in. moja ciotka, która praktycznie całe życie nie pracowała, zajmując się domem. Mój wujek radził sobie zawodowo stosunkowo dobrze, do czasu kiedy poważnie zachorował i zmarł. Moja ciotka, kobieta po 50-tce, po 30 latach małżeństwa – została sama i realnie bez dochodów pozwalających na życie. Co więcej, przez to, że nigdy nie pracowała, w wieku 50 lat nie ma żadnego doświadczenia zawodowego a tym samym realnie żadnych szans na pracę inną niż „na kasie w Biedronce” (a podjęcie takiej pracy, ze względów psychologicznych jest dla niej delikatnie mówiąc trudne)..
    Innym przykładem jest znajoma – właśnie skończyła 40 lat. Świeżo rozwiodła się z mężem (za porozumieniem stron, więc nie otrzymuje alimentów na siebie). Nigdy nie pracowała, całe życie zajmowała się domem. Analogiczna sytuacja – nie może znaleźć pracy, oszczędności topnieją, sytuacja bardzo trudna i nie widać dobrego rozwiązania..

    Przykładów takich kobiet znam niestety dużo i za każdym razem kiedy widzę taką historię, powtarzam sobie w myślach złotą zasadę – samodzielności nikt nie da Ci w prezencie. Wydaje mi się, że jednymi z najważniejszych cech, które trzeba sobie wykształcić w życiu i to niezależnie czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, jest właśnie samodzielność i w jakimś stopniu samowystarczalność.
    Bycie w związku jest cudowne – wszystko o czym piszesz jest prawdziwe – poczucie wsparcia itp. Ale z drugiej strony takie ujęcie relacji, nawet z najbardziej męskim na świecie mężczyzną, wydaje się zbyt piękne aby było prawdziwe.. Życie bywa kapryśne, nigdy nie wiesz co się stanie, stawianie tak mocno na drugą osobę i uzależnianie się od niej, jest niestety, moim zdaniem, bardzo niebezpieczne.

    • karolinabaszak

      6 stycznia 2017 19:06, Odpowiedz

      „Życie bywa kapryśne, nigdy nie wiesz co się stanie, stawianie tak mocno na drugą osobę i uzależnianie się od niej, jest niestety, moim zdaniem, bardzo niebezpieczne.” – nie wyobrażam sobie wychodzić za mąż z takim podejściem niestety. To po co w ogóle brać ślub, wiązać się z kimś, zakładać rodziny? :)

      • Kik

        7 stycznia 2017 01:26, Odpowiedz

        A co ma piernik do wiatraka? :) Przecież podejście bardziej racjonalne, w niczym nie wyklucza szczęśliwego małżeństwa! :) To o czym piszę dotyczy wyłącznie tego, aby potrafić spojrzeć na daną kwestię z większej perspektywy (długofalowej) i ze świadomością, że w życiu bywa różnie i jednak jakiś poziom samodzielności i samowystarczalności u każdego dorosłego człowieka jest niezbędny. W niczym nie wyklucza to małżeństwa, skupienia się na rodzinie itp. Absolutnie nie mam też na myśli utonięcia w obsesyjnych lękach, że „coś” może się wydarzyć. Chodzi wyłącznie o zdrowy rozsądek przy podejmowaniu decyzji, które mogą mieć zasadnicze znaczenie dla naszego życia np. za te 15-20 lat, a o których w młodych latach się nie myśli, bądź odrzuca, bo „przecież jakoś to będzie”. :)

        I tak zupełnie na marginesie – bardzo lubię Twoją aktywność w Internecie. Chociaż w wielu kwestiach jest mi z Tobą nie do końca po drodze (umiejscowiłabym Twoje poglądy gdzieś w okolicach konserwatywnego-liberalizmu, mi bliżej do libertarianizmu), to bardzo przyjemnie poczytać/posłuchać co masz do powiedzenia. :)

        • karolinabaszak

          7 stycznia 2017 12:32, Odpowiedz

          Przede wszystkim zwróć uwagę na to, że ten wpis jest kontynuacją wpisu o męskich idealnych cechach. Po 2 moim zdaniem – jeśli kobieta bierze na siebie wychowywanie dzieci i zajmowanie się domem (co jest pracą na pełen eteat jak nie więcej) to pewnie zakłda, że nawet wykonując wolny zawód – nie zapewni rodzinie bytu. Od tego jest mężczyzna w takim wypadku i również od tego aby zabezpieczyć swoją kobietę czy rodzinę w przyszłości. Nie mówię tu nawet o zdradzie czy innych kwestiach tego rodzaju, ale o przeóżnych wypadkach losowych, po których rodzina może zostać bez środków do życia. Nie jest dla mnie racjonalne – branie na siebie wychowywania dzieci: np. 4-5 dzieciaczków i jeszcze organizowanie sobie roboty w razie W. To jest wlasnie to odbieranie mezczyznie meskich cech – odbieranie tez odpowiedzialnosci za rodzine. Nie zrozum mnie zle – ja tez znam przypadki gdzie kobieta zostala sama i wiem jak to bywa :) tylko, ze to co sie dzieje jest wynikiem wielu czynnikow, rozwoju roznych ideologii i naklanianiu kobiet to brania na swoje barki doslownie wszystkiego. Moje poglady nie maja tu znaczenia. To raczej fakt :)

  89. Kik

    6 stycznia 2017 19:10, Odpowiedz

    I jeszcze tylko dodam, żeby nie zostać, źle zrozumianą. :)
    Jeżeli danej parze pasuje taki styl, o którym piszesz (a podejrzewam, że wiele kobiet do tego tęskni skrycie), to świetnie – niech żyją w ten sposób. Uważam jednak, że kobieta, mimo to powinna zadbać o siebie jako jednostkę i swoją samodzielność. Mam tu na myśli to, że nie trzeba od razu tyrać po 12h w korpo, by jednak zawodowo się rozwijać – może być to praca na pół etatu lub jakąś jego część, może być to wyspecjalizowanie się w danej dziedzinie i praca na własny rachunek – byle mieć „w razie czego” miękkie lądowanie..

  90. Scorpio

    14 lutego 2017 23:03, Odpowiedz

    1. piszesz Karolina bardziej o romantycznej wizji lat 50. USA plus bajki Disneya i Andersena – zauważ że Kopciuszek po ślubie juz nie pracuje fizycznie. dziewczynki nie marzą o pieluchach ale o pachnieniu (już widzą siebie w tej wersji „po ślubie”). Dziewczyna i chłopak powinni stanowić swego rodzaju Drużynę A. Wspólne dzielenie wszystkich obowiązków bardzo zbliża, spróbuj. Mój facet jest ze mną, bo nie mógłby być z lalą która chce siedziec w domu, miał taką i uważa że większość kobiet wariuje jak siedzi za długo sama w domu.

    2. Dzieci są wspólne, nie należą tylko do kobiety a te które siedzą i wychowują mają zbyt duży na dzieciaki wpływ.
    Jeśli faceta nie ma w domu tyle samo, co kobiety, to zaczyna być źle. zarówno chłopiec jak i dziewczynka muszą widzieć dorosłych obu płci. Rodzice muszą być czasowo w tym samym wymiarze obecni w życiu dzieci. jeśli kobieta tylko wychowuje, to ojciec sobie pozwala na nieobecność.

    3. Dawniej to było tak, że dzieci służyły jako siła robocza. Kobiety i męzczyźni tyle samo pracowali (zależy jeszcze o jakiej klasie społecznej mówimy); chyba nie wszyscy pochodzimy od Radziwiłłów…

  91. Scorpio

    14 lutego 2017 23:13, Odpowiedz

    btw wszystkie prace remontowe robimy razem i razem zmieniamy pieluchy dzieciakom – oboje jesteśmy silni i zaradni i dlatego nie karmimy swojego ego ‚słabościami’ drugiej strony, uważam że inna postawa wobec partnera to brak dojrzałości (a jeszcze ‚udawanie’ słabszej/słabszego po to by dowartościować drugą strone to juz kuriozum!- co to za relacja?), za bardzo sie szanujemy, postawiliśmy dom bez pomocy finansowej z zewnątrz, tylko własną pracą. i nikomu nie zlecimy wychowania naszych dzieci.

  92. Duch Natchnienia Bożej Mocy

    24 kwietnia 2017 10:27, Odpowiedz

    Sam mężczyzna to mało, szukaj RYCERZA. W każdej duszy męskiej jest potrzeba wojowniczości ale i mądrość żeby to była wojowniczość o mądrą sprawę. Co najbardziej męskie serce przyciąga to wszechmoc, a wszechmoc jest u Boga a nie u szatana :>

  93. Kinga

    8 maja 2017 14:09, Odpowiedz

    Karolcia, bardzo mądry, a przede wszystkim autentyczny post! Nawet nie wiesz, jak sie ciesze, ze Cie znalazlam w tym ogromie internetowych rzeczy, zupełnie pozbawionych wartości :))

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published