Goodbye June

Choć seria wspomnień z telefonu na chwilę została przerwana, chciałabym do niej wrócić. Spoglądając w archiwum w tego rodzaju wpisy, bardzo miło jest mi powspominać pewne chwile, o których być może normalnie bym nie pamiętała. Wy też lubicie te moje phone mixy, więc zauważam tu same plusy. To co, pożegnamy czerwiec na dobre?

Czerwcowy arbuzik. Uwielbiam w każdej postaci, np. arbuzową lemoniadę. Czy wyobrażacie sobie coś pyszniejszego?

Prezenty <3

Spotkanie z Madzią. Kolejna fajna ciocia :)

Radzkowy lisek. Rozczulające są te wszystkie zabawki :)

Urodzinowy spacerek na Freta – jednej z moich ulubionych ulic w Warszawie.

Kolejna chusta do kolekcji, Wildbird, kółkowa!

Moje małe, polskie wakacje :) Z małą, polską cziłałą.

Ulubione miejsce, weranda!

Ulubiony kot, Nina!

Nasze miejsce dowodzenia. Ludzie pracy.

W domu to i na kawkę się skuszę, z cynamonem. Było nawet trochę brązowego cukru, a co.

Pościel i pieluszki <3

Karmionko <3 Kocham to!

Dresik day ;)

Wciąż pytacie o tego gościa, pingwinka mojego syna. Wiem, że jest cudowny <3  Tutaj dokładnie widać metkę: Cuddle + Kind 

Miłość naszego życia <3

Okienko na świat :) Przez takie okno nawet szaruga wydaje się wspaniała!

Moja Fresia Marina z aeterie <3

I Fresia Friego, mniam!

Zwierzątka moje kochane, od rana się byczą i rozleniwiają człowieków.

Tulimy się w nowej Tuli Free to grow <3

Czy ktoś ma ochotę na herbatkę? :D

Hello Seaside!

Aniołki aeterie :D

Dobre Birkeny nie są złe, choć mężczyźni są innego zdania :D

Wschody, zachody. Pierwsza podróż całej rodzinki nad morze! Szum morze lepszy niż Szumiś!

A to mój blond-anioł na koniec, który obronił pracę na szóstkę z wyróżnieniem. Najcudowniejsza siostra na świecie <3 Kocham!!! :)

 

 

 

 

 

 

46 Comments

  1. Marta

    12 lipca 2017 13:12, Odpowiedz

    Karolcia! <3 Twoja umiejętność zatrzymywania prostych chwil w kadrze jest niesamowita! Uwielbiam! Cudownie, że phonemixy wracają :)
    Ściskam Cię mocno Kochana! :*

  2. MotherOfPearl

    12 lipca 2017 13:17, Odpowiedz

    Miło popatrzeć na taki mały łepek tulący się do mamy :)
    Wiem, że jest to dość osobiste pytanie, ale byłaś jedną z nielicznych kobiet w ciąży tak pozytywnie do wszystkiego nastawioną i chciałam Cię zapytać, czy poród jest do zniesienia?

    • karolinabaszak

      12 lipca 2017 13:47, Odpowiedz

      Olu, ja miałam bardzo trudny poród, więc nie chciałabym go tu opisywać. Czasem tak się zdarza.. Ale to co dzieje się po porodzie jest warte wszystkiego, naprawdę :) Bycie mamą jest najcudowniejsze na świecie.

      • Ola

        12 lipca 2017 17:40, Odpowiedz

        Fajnie , że nie cukrujesz, nie mówisz że zawsze jest lekko… przez to radość jest też bardziej autentyczna. U mnie jeszcze 3 miesiące pełne obaw, ale liczę że się wszystko powoli ułoży.

        • agama

          13 lipca 2017 12:03, Odpowiedz

          Olu, nie bój się, a w każdym razie nie bój za bardzo;) Nie zawsze jest tak ciężko-ja swój poród dobrze wspominam – urodziłam w niespełna 7 godz., ból uważam za do zniesienia. Ważne żebyś miała przy sobie bliską osobę i dobrą opiekę. Dasz radę:)

        • Patrycja

          17 lipca 2017 08:03, Odpowiedz

          Ja obudziłam się ze skurczami w nocy (w domu) po 3:00, dzieciątko było na świecie o 4:10 :). Na samej porodówce byłam ok. 10 minut… Na korytarzu w szpitalu wszyscy o mnie mówili. Wcześniej jednak byłam przekonana, że mój poród będzie bardzo ciężki – miałam 20 lat, stosunkowo wąską miednicę, drobną sylwetkę. Jak widać poród do ruletka, ale warto nie nastawiać się negatywnie zawczasu. Pozdrawiam wszystkie mamy :*.

          • karolinabaszak

            17 lipca 2017 12:54,

            Wow! Jak byłam w szpitalu na KTG to jedna kobieta urodziła w 10 minut na fotelu w gabinecie ginekologicznym :) Jej mąż poszedł przestawić samochód, a jak wrócił ich dziecko było już na świecie :P Krzyknęła ze dwa razy i nagle… krzyk dziecka. Wszyscy w poczekalni byli w szoku, a przyszłym mamom towarzyszył przepiękny uśmiech i nadzieja w oczach :D

    • MIlenka

      12 lipca 2017 16:12, Odpowiedz

      Kochana ja nie jestem Karoliną ale odpowiem, bo ja jak byłam na Twoim miejscu też wszędzie szukałam co kto na ten temat pisze.
      I szczerze? Bardzo się tego bałam, bardzo bardzo,, nie chodziłam do szkoły rodzenia nie miałam pojecia o niczym (nie chodzilam do szkoly rodzenia bo bylam w niemczech a na porod przyjechalam do polski).
      Tydzien przed porodem mialam dziwne mrowienie „tam” takie jakby wibracje, a skurcze takie prawdziwe dostałam koło godziny 19, gdzie już koło godziny 4 rano były nie do zniesienia :/ juz ledwo oddychalam, jak byl skurcz to zapominalam gdzie jestem i co robie :o okolo godziny 7 pojechalismy z mezem do szpitala, i od moemntu przyjecia na sale porodowa (moj osobny pokoj do rodzenia ) byla juz godzina chyba po 10, i tak wlasciwie to sama tam lezalam, a akcja porodowa zaczela sie dopiero kolo 15:40 moze 15:30 a 15:50 juz sie urodzila coreczka <3 i tak bylam nacinana, po prostu musisz wykorzystac kazdy skurcz, polozna Ci powie zeby przec i wtedy dawaj z calej sily, mi wystarczylo pare skurczow zeby urodzic, tylko na prawde mimo bolu musisz skupic sie i mimo tego ze nie masz sily , dawaj jak najszybciej! I moja corka wazyla 4,6kg wiec nie mala dziewczynka :D
      bedzie dobrze mysl pozytywnie, szczesliwego rozwiazania!!!

      • Joanna K

        12 lipca 2017 21:38, Odpowiedz

        Dziewczyny Kochane i Karolino, jesteście wielkie, Wszystkie! :) Kobiety są niesamowite i wiem, że możemy wiele. To, co piszecie, dodaje mi otuchy, że kiedyś, kiedy będę spodziewać się dzieciątka, dam radę :)

  3. Madzia

    12 lipca 2017 13:26, Odpowiedz

    Sielsko… ;) Aż się rozmarzyłam :) Birkeny to moje najukochańsze buty tego lata ;) Plecione prezentują się rewelacyjnie ;) Nie widziałam jeszcze tego modelu ;) Uściski :)

  4. Adrianna

    12 lipca 2017 13:29, Odpowiedz

    Uwielbiam❤️ Same przyjemne niespodzianki dzisiaj dostaję, między innymi – Twój phone mix, za którymi tak bardzo tęskniłam🌸 Buziaki!

  5. Kamila W

    12 lipca 2017 13:31, Odpowiedz

    Jak ja kocham ten rodzaj wpisów! Cieszę się, że z nim wracasz! A tego gościa pingwinka to ja uwielbiam, no jak wyjęty z tej bajki z mojego dzieciństwa Pingwinek Pik Pok <3

    • Kamila W

      12 lipca 2017 13:33, Odpowiedz

      A i oczywiście bym zapomniała.. Gratulacje dla Marysi! Ja też obroniona ‚tylko’ na 5 ale też się cieszę :D

  6. Ania

    12 lipca 2017 13:42, Odpowiedz

    Brakowało mi tej serii! Piękno zawarte w codzienności ❤ już się nie mogę doczekać następnego phonemixa :D pozdrawiam gorąco całą Rodzinkę! ;*

  7. głos_internetu

    12 lipca 2017 13:48, Odpowiedz

    Kochana, ale to chyba nie Twój urodzinowy spacer! Bo Ty masz Urodzinki w sierpniu <3
    Cudne są te mixy. Love!

  8. Literatka

    12 lipca 2017 14:00, Odpowiedz

    Ach, herbatka w takim otoczeniu i polskie morze <3. Z uwagą obserwuję wszystko, co dziecięcego polecasz mimo, że sama mamą jeszcze nie zostaję – mój chłopak we wrześniu zostanie chrzestnym malutkiej Juli i jako domniemana przyszła ciocia pierwszego malucha zamierzam podsuwać jej z M. najpiękniejsze drobiazgi :). I wiwat Marysia!

  9. Kasia

    12 lipca 2017 14:08, Odpowiedz

    hahahahha co do Birkenstock’ow to chyba wszyscy panowie maja odraze, poki sami ich nie zaloza i sie przekonaja jakie sa cudowne!!!!

    ta posciel w te drobne blekitne kwiatuszki…. rozplywam sie!!!! moglabys zdradzic, gdzie takiej szukac? <3

    • karolinabaszak

      12 lipca 2017 18:47, Odpowiedz

      :D

      Kasiu musiałabym się dowiedzieć, bo to mama kupowała.. ale ta pościel ma jakieś 3 lata, więc nie wiem czy gdzieś jeszcze będzie :(
      W tikeju poszukaj, tam są najładniejsze :)

  10. Joanna

    12 lipca 2017 15:45, Odpowiedz

    Najprzyjemniejsza część w pracy to ta, kiedy z niej wracasz. Logujesz się do sieci, sprawdzasz social media, a tam powiadomienie, że Karolina dodała nowy wpis ❤️ Czy może być już lepiej? 😉 Nawet nie wiedziałam, że tęskniłam za Twoimi phone mix’ani! Miałaś piękny czerwiec😍 Nowa kolekcja aeterie ❤️❤️ I moja ukochana Fresia Marina 👗❤️ Najlepsza sukienka tego lata! Moja pierwsza z aeterie (wcześniej tylko koszule i spódnice miałam), a teraz już szykuje się na kupno kolejnej, bo to bardzo uzależnia 🤗 Oczywiście, że w takim otoczeniu i z Tobą piszę się na herbatkę ☕️🍩🍀🌹Pingwinek Twojego Synka to najsłodsza maskotka jaką ostatnio widziałam 😍 Już chyba wiem, co kupię mojej ciężarnej koleżance 😉Ogromne gratulacje dla zdolnej Siostry 😘

  11. Agata

    12 lipca 2017 16:12, Odpowiedz

    Wiedziałam co zrobić, żeby zafundować sobie trochę relaksu – wejść na Twojego bloga! :) Do tego jeszcze jakaś dotulająca muzyczka i od razu mam uśmiech na twarzy :D Dziękuję i wysyłam ciepłe pozdrowionka, też dla malutkiego szkraba :)

  12. Arleta

    12 lipca 2017 21:39, Odpowiedz

    Kochana Karolino, piękne zdjęcia :) Piękne czerwcowe chwile :) Pamiętam, że kiedy poinformowałaś nas o ciąży, sama pod którymś wpisem napisałam, że marzę o ciąży, ale zdrowie mi wtedy na to nie pozwalało. Dziś dostałam potwierdzenie od ginekologa i udało się :) Piękny 6 tydzień ciąży, bijące serduszko! Moim jednym z ostatnich zdjęć czerwcówych jest zdjęcie testu ciążowego. Więc ten miesiąc zapadnie mi na długo w pamięci! :) Zdrówka dla synka i Ciebie :)

    • karolinabaszak

      12 lipca 2017 22:05, Odpowiedz

      WOW! Gratulacje kochana!!! <3 Musisz być przeszczęśliwa!!! Dziękuję i dla Ciebie również duuużo zdrówka! Jak będziesz chciała to zdradź później jaka płeć <3

  13. Joanna K

    12 lipca 2017 21:41, Odpowiedz

    Karolciu, ale piękny ten Twój czerwiec… :) Tak sielsko tutaj. I wiesz, teraz, gdy jesteście we Trójkę, jest jakby pełniej :) Twoje zdjęcie z podpisem „miłość naszego życia” jest chyba najlepszym podsumowaniem tego, co myślę. Widać, że jesteś stworzona do tej roli i że czekałaś na bycie mamą. Zdrowia Wam tylko życzyć, bo przecież wszystko już macie :) :*

  14. Maria

    12 lipca 2017 21:54, Odpowiedz

    Miłość NASZEGO życia jak to pięknie powiedziane! Każdy myśli o sobie i mówi, miłość mojego życia a to zdanie tak pięknie zabrzmiało :* piękny mix!!! Twoje zdjęcia dają wrażenie jakby wszystko wkoło zawsze Ci do nich „pozowało” są taki przemyślane i wyjątkowe!!!

  15. emmmmmm_pe

    12 lipca 2017 22:09, Odpowiedz

    uśmiecham się do tych zdjęć i do Was, Króliczkowa rodzinko, bo jesteście rozczuleniem i ukojeniem. <3

  16. Aleksandra

    13 lipca 2017 08:55, Odpowiedz

    Karolino napisz proszę jak Wam się sprawdza nosidło Tula? Bo zastanawiam się nad zakupem a wiem że jest to dosyć droga sprawa i zbieram opinie przed zakupem?

    • karolinabaszak

      13 lipca 2017 10:15, Odpowiedz

      Mnie się sprawdza :) Dla mnie jest wygodniejsze od chusty wiązanej. Ewentualnie polecam chustę z kółkiem – też jest super. Może wrzucę jakieś zdjęcia wkrótce na bloga.

      Generalnie mówi się, że nosidełka są niewskazane dla niemowląt, które jeszcze nie trzymają główki, czy nawet nie siedzą. Konsultowałam to z ortopedą i pediatrą dla pewności i na dłużą metę ani chusta, ani nosidło nie są wskazane. Takie małe dziecko powinno najczęściej po prostu leżeć. Ale! Jeśli od czasu do czasu używamy nosidła lub chusty to nic złego się nie stanie. Układ nóg w literę M dodatkowo dobrze wpływa na bioderka. Jeśli Twoje dziecko jest zdrowe, myślę, że możesz się rozejrzeć za czymś. Tula (ten model free to grow, który mam) jest super, bo jest odpowiednia dla dzieci od 3,2 kg już i nie ma żadnej wkładki dla niemowlaków. Dziecko jest trzymane z każdej strony, również z boku jest zabezpieczone (jak w chuście). W pewnych momentach bardzo się przydają takie rzeczy. Dzidzia lada moment zacznie sama ładnie trzymać główkę (mój syn ledwo skończył dwa miesiące!!! i już pięknie sam trzyma, choć i tak mu podtrzymuje dopóki w 100% nie zacznie sam sobie radzić) i z każdym tygodniem jest lepiej :)

  17. agama

    13 lipca 2017 11:59, Odpowiedz

    „Miłość naszego życia” – jak to pięknie napisałaś, bo nie zapomniałaś o Mężu.. Szczerze mówiąc, nie bardzo podoba mi się (i trochę niebezpiecznie brzmi..), gdy młoda mama pisze o dziecku – „miłość mojego życia”, myślę wtedy – a tata to co??
    No i to karmionko–też uwielbiałam :) i widok karmiącej mamy jest dla mnie jednym z najbardziej rozczulających i najpiękniejszych obrazów na świecie – zwłaszcza, gdy ten mały łepeczek, który tuli jest czarny – bo ten mój też taki był, a teraz to już rozbrykany, „niezależny” prawie trzylatek z burzą loków;)

    No i jaki fajny ten Radzkowy lisek – w trendy spodniach z łatą;)

    Pozdrawiam serdecznie:)
    i życzę żeby lipiec był równie urokliwy:)

  18. Klaudia

    14 lipca 2017 15:07, Odpowiedz

    Bardzo lubię takie wpisy, właśnie za to, że łapią niepowtarzalne momenty. Piękny czerwiec :) Dla mnie również był niesamowity, bo zostałam szczęśliwą narzeczoną <3 Życzę dużo zdrówka dla całej rodzinki i cieplutko pozdrawiam :)

  19. Hacjenda

    19 lipca 2017 12:10, Odpowiedz

    Magia, poezja… cóż więcej dodać. Rozczulające zdjęcia z Maluszkiem. Pozdrowienia dla Was <3

  20. Kamila

    20 lipca 2017 13:08, Odpowiedz

    Karolino, a gdzie kupiłaś te piękne firany, które tutaj pokazałaś na jednym ze zdjęć? Są cudownie klimatyczne, ale ja stacjonarnie nie mogę nigdzie takich (lub w podobnym stylu) dorwać. Pozdrawiam, Kamila

  21. Niewidoczna

    31 lipca 2017 18:10, Odpowiedz

    Wow, zdjęcia mają super jakość, jak na robione telefonem! Bardzo lubię tego rodzaju posty, miło się ogląda takie estetyczne i ciekawe zdjęcia :) Gratulacje dla siostry, pozdrawiam!

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published