Długo czekałam na ten miesiąc. Przez ostatnie tygodnie czerwca już kompletnie nie mogłam się go doczekać. W lipcu 2020, przyszła na świat moja druga córeczka, moje trzecie dziecko. Cała wyśniona trójka codziennie zapewnia mi lekcje życia, cierpliwości, piękna. Ten miesiąc należał jednak do lipcowej dziewczynki.

Starałam się w lipcu dużo spacerować, bo bardzo nie chciałam przenosić tej ciąży. Mąż/tata zabierał nas na małe wycieczki gdy tylko była okazja. Ostatkiem w sił, w upalne dni, próbowałam przyspieszyć jakoś poród.

Piękna pogoda, lekki wiatr i snucie planów na najbliższe tygodnie…

W tej ciąży przytyłam najbardziej! Ponad 20 kg na plus, Na szczęście większości już się pozbyłam, choć to dopiero 3 tygodnie po porodzie, ale pod koniec nie było lekko :D A najgorsza będzie zapewne praca nad dodatkowymi 5 kg. Mam tak przez całe życie :) Zawsze o 5 za dużo!

Taki śliczny rumiankowy prezent dostaliśmy od firmy Layette, prowadzonej przez moją koleżankę. Ręcznie malowane, tematyczne kolekcje i podstawa wyprawki – to właśnie tam znajdziecie. Wybrałam przewijak, otulacz i ręcznik z rumiankowym wzorem i szczotkę do masażu głowy lub stópek. Może to wydać się dziwne, choć pewnie sporo mam mnie zrozumie, ale dopiero teraz, z tak wielkim spokojem mogę wykonywać takie masaże i nacieszyć się noworodkiem. Wcześniej wszystko to wydawało mi się o bardziej stresujące :)

Jak każda mama, miewam też gorsze dni. Moje dzieci również je miewają, gdy są np. niewsypane, bo drapały nóżki przez wstrętne komary, albo gdy mama nie może już nosić, bo jest już zbyt ciężko. No i nie ma co koloryzować, końcówka 3 ciąży pod tym względem była trudniejsza. Dobrze, że ogólnie czułam się bardzo dobrze i miałam dobre samopoczucie, to dodawało sił!

Czasem wybieramy się na targi staroci. Nie samym allegro człowiek żyje!

Okrętowa lampa do pokoju synka, znaleziona na targu.

Mąż mój wspaniały znalazł gdzieś taką komodę. Długo szukałam bardziej wąskiej, żeby było większe przejście w sypialni. A teraz myślę nad zabudową i kratką grzejnika, czy brąz, czy biel…

Uwielbiam to miasto i te bardziej „nasze” rejony <3

Jedna z moich ulubionych rzeczy w łazience to okna w dachu z obydwu stron i to, że mogę sobie je uchylić i wpuścić lekki wiaterek w upalny dzień. Najlepiej mi się to sprawdza przy suszeniu włosów, które suszę dosłownie ze 30 minut i przynajmniej nie jest mi dodatkowo gorąco od suszarki…

W końcu, po 5 latach wywołaliśmy trochę zdjęć ze ślubu i zrobiłam fotoksiążki dla bliskich :D Wciąż nie ułożyłam ich w albumie, bo nie mogę się zdecydować jak. Pewnie jak odchowam dzieci, dopiero się za to zabiorę. Typowa ja.

„Mamusiu, czy to prezent dla mnie?”

Szafa córek <3

„Mamo, chodźmy dziś na lody!” Nie odmawiałam im w ciąży, może stąd te kilogramy…

Ale w końcu, w nocy zaczęły się skurcze przepowiadające. Już nie mogłam spać z ekscytacji. Urodziłam o 6 rano! Dzień, noc, dzień i w sumie kolejna noc – zero snu. Bardzo chciałabym Wam opowiedzieć o tym porodzie, jeszcze myśle jak :)

Najszczęśliwsze na świecie, w końcu razem, po tej stronie… i już w domku!

Pierwsze dni w chuście, chyba najbardziej ze wszystkich dzieci to lubi.

Dzięki pomocy mojej mamy, mogliśmy nacieszyć się maleństwem przez pierwsze dni, a moje starsze maluchy nie odczuły braku uwagi dorosłych. Uważam, że to bardzo ważne na początku, dlatego warto z takiej pomocy skorzystać. Przez pierwszy tydzień starszaki nauczyły się w praktyce postępowania z siostrą i później było o wiele łatwiej. Babcia to wielki skarb! Przy okazji pomaluje kuchnie dzieci, żeby bardziej pasowała do pokoju, ugotuje obiad, pomoże w wielu czynnościach :D Ach babciu, Ty to jesteś <3

Przy okazji babcia sprawdza się jako nauczycielka od przyrody. Mój trzylatek teraz bez problemu odróżnia liść klonu od akacji czy brzozy <3 Lekcje na łonie natury również zostały odhaczone!

Spacer tylko z maleństwem <3 Bo się w końcu należy! :)

Bardzo bałam się tego zderzenia z rzeczywistością i bycia sam na sam z trójką, ale okazało się, że nie było czego się obawiać. Faktycznie czasem po ciężkiej nocy można opaść z sił, bo każdy maluch ma swoje potrzeby i każdy lubi być dopieszczony, ale przez większość dni jest bardzo przyjemnie. To także kwestia tego spokoju, który wypełnia głowę matki za trzecim razem.

W końcu mamy lato, a wraz z latem pojawiają się nowe możliwości. Wyciągamy basen, bawimy się błotem, biegamy boso po ogrodzie. Dzięki temu jeszcze łatwiej każdemu z nas przystosować się do pięknej, ale wciąż nowej rzeczywistości.

Chusta! To słowo klucz. Tym razem wiąże się ją z łatwością, bez nerwów, bo przecież doświadczenie robi swoje.

I taki był właśnie nasz lipiec. Wraz z lipcową dziewczynką narodziło się we mnie jeszcze więcej spokoju, cierpliwości i miłości do całej trójki. Bo „miłość się mnoży, gdy się ją dzieli.”

5 komentarzy

  1. Piękny wpis ! ❤️
    Przyznam troszkę, że czekam na Twój wpis o trzecim porodzie :) Sama w listopadzie czekam na moja pierwszą kruszynkę, pierwszą dziewczynkę :)

  2. Piękne zdjęcia:D Mam nadzieję, że niebawem usłyszymy Cię na Youtube, choć pewnie dzień masz wypełniony po brzegi.

  3. Karola cudowne są te Twoje dzieciaczki, nie mogę się napatrzeć bo kadry są wprost przepiękne :) Tak bardzo się cieszę, że powróciłaś do dawnych postów na blogu, uwielbiam takie serie, zachwytów nie ma końca… Czy w najbliższym czasie planujesz powrót na yt ? Może opowiesz coś na ten temat tutaj czy na ig :) Bardzo chętnie powracam do starych filmików i myślę, że bardzo wiele osób wciąż czeka cierpliwie z utęsknieniem na to :)

    Przesyłam moc uścisków, dużo zdrówka dla Ciebie i małych pociech!
    Pozdrawiam, Małgosia <3

  4. Karolino, post magiczny w swej prostocie, piękno, miłość i radość z codzienności to coś co czyni nas spokojnymi Czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy oraz filmy na yt. Pozdrawiam ☺💜

Napisz komentarz

Share with your friends










Submit