Dlaczego czytamy tak mało książek?

Gdybyśmy chcieli zebrać w jednym miejscu zalety wynikające z czytania książek, taka lista mogłaby nie mieć końca. Zdobywanie wiedzy, rozwijanie własnych zainteresowań, wyobraźni, zwiększanie zasobu słów jakimi posługujemy się na co dzień to tylko ułamek korzyści, które niesie za sobą czytanie. To dla mnie synonim rozwoju. W teorii więc, logicznie podchodząc do tematu, powinniśmy robić wszystko aby móc więcej czytać, dokształcać się, rozwijać.

Gdy myślę o książkach, przypominam sobie moją prababcię. Ona zawsze coś czytała. Przed snem, na balkonie, w ogrodzie, zerkając co jakiś czas na mnie i moją siostrę czy za bardzo nie rozrabiamy. Czytała dużo książek i miała ich mnóstwo. Wciąż zauważałam nowe okładki i przesuwające się zakładki w środku. Czy miała dużo wolnego czasu? Niekoniecznie. Babcia zajmowała się domem, przygotowywaniem posiłków, zakupami, sprzątaniem. Miała bardzo dużo obowiązków w ciągu dnia.

Tak jak już kiedyś już wspominałam, dziś kobieta (trochę na własne życzenie) ma na swojej głowie więcej zajęć, ale to nie jest jedyna kwestia, która odciąga nas od czytania książek. Z resztą mężczyźni też mają ich więcej. Po prostu dziś pracujemy ciężej niż w czasach, do których tak nam czasem tęskno. Od książek odsunęła nas trochę rewolucja informacyjna i nieograniczony dostęp do wiedzy. Jednym kliknięciem możemy dotrzeć do artykułów, wiadomości, które pozwalają nam dokształcać się na bieżąco. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak łatwego i szybkiego dostępu do wiedzy. Często pozbawionej też propagandy, bo internet to jedyne miejsce, gdzie możemy bezpośrednio reagować na to, co czytamy i gdzie łatwiej nam zweryfikować czy to, co czytamy jest prawdą. Internet ma mnóstwo plusów, ale może także być pułapką. Z pewnością nie raz byliście świadkami paniki wywołanej nagłówkami. Zazwyczaj jest tak przy różnych aferach politycznych, rozdmuchanych protestach. Ludzie czytają tytuły i zaczynają panikować. Udostępniają takie treści na swoich profilach społecznościowych, nie czytając często artykułów do końca lub nie zagłębiając się za bardzo w korzenie danego portalu.

Choć zdarzyło mi się czytać słabsze książki, w dalszym ciągu uważam, że to najpoważniejsza i kompleksowa forma zdobywania wiedzy. W żadnym artykule nie da się zawrzeć tylu informacji co w książce. Często musi powstać cały cykl felietonów aby móc poznać lepiej interesujący nas temat, a nawet wtedy nijak ma się to do 300 stron skondensowanej dawki informacji. Do napisania książki trzeba się trochę bardziej przygotować. W końcu każdy autor liczy na jakiś sukces.

Ale na książki nie mamy dziś czasu. Nawet jeśli znajdziemy jedną, dwie wolne godzinki tygodniowo i tak zaczyna to wkraczać w pewien rodzaj luksusu. Czytanie dla przyjemności przy dzisiejszym trybie życia oraz coraz większych oczekiwaniach zdaje się być mało racjonalnym wyborem, a więc tak, czytanie jest luksusem. Sama jestem przeszczęśliwa gdy mam tyle wolnego czasu, że mogę poświęcić go na książki. Na „wyłączenie się” i skupienie.

Chociaż mamy więcej na głowie i zmienił się nasz tryb życia, niezależnie od tego ile czasu poświęcamy na pracę, hobby, zajmowanie się domem czy życie towarzyskie, wszystkie te codzienne zajęcia możemy podzielić tak naprawdę na dwie grupy: bardziej i mniej angażujące.
Coś, co potencjalnie odciąga nas od czytania niekoniecznie musi nam uniemożliwiać zdobywanie wiedzy. Zwłaszcza, że zwiększa się nasza podzielność uwagi. Jednocześnie pracujemy, mamy odpalonego facebooka, YouTube’a i wiadomości ze świata. Potrafimy skupić się na kilku rzeczach na raz. Bardzo często robiąc coś, słuchamy muzyki.

Do czego zmierzam? Do bardzo prostej i zapewne znanej Wam już formy „czytania” książki, mianowicie do audiobooków, które łączą ze sobą dwie bardzo istotne cechy, o których zdążyłam już wspomnieć. Łatwość w zdobywaniu informacji oraz ich kompleksowość. Audiobooków możemy słuchać sprzątając, obierając ziemniaki, jadąc tramwajem czy prowadząc samochód. Jadąc do pracy, czy szykując się do wyjścia możemy odpalić sobie audiobooka i wykonywać dwie czynności jednocześnie. Ostatnio podróżując z mężem kilka godzin autostradą, słuchaliśmy jednej z książek o tematyce biznesowej i oboje bardzo doceniliśmy poczucie dobrze wykorzystanego czasu. Kilka godzin, podczas których mogliśmy posłuchać muzyki, pogadać, pogapić się za okno, przeznaczyliśmy na książkę, która od dawna nas interesowała i na którą nie byliśmy w stanie znaleźć czasu. Co ciekawe, mogliśmy od czasu do czasu ją zastopować i podzielić się spostrzeżeniami. Wspólnie bardzo produktywnie spędziliśmy pół dnia, które mogliśmy równie dobrze zmarnować.

Audiobooki są jednak mniej popularną formą „czytania”. Z badań przeprowadzonych dla Storytel.pl wynika, że jedynie 3% Polaków sięga po audiobooki. Choć to ponad milion osób, to w dalszym ciągu porównując to z 43% osób czytających książki w formie papierowej wydaje się to niewielką sumą. To bardzo ciekawe, bo chociaż wychodzę z założenia, że nic nie jest w stanie zastąpić momentów z książką papierową, pachnącą drukiem, mnie osobiście forma audio mocno zaintrygowała. Jest tyle rzeczy, które mogę robić jednocześnie gdy zdobywam wiedzę i rozwijam swoją wyobraźnie. Przy bardziej wymagających czynnościach możemy słuchać powieści, opowiadań, przy mniej wymagających, sięgać bo te bardziej skomplikowane, nad którymi być może trzeba się mocniej zastanawiać w trakcie słuchania.

Serwis, który chciałam Wam dziś zarekomendować czyli właśnie Storytel, to wyjątkowe miejsce, które działa w sposób nowoczesny, rownież jako aplikacja na telefon – trochę tak jak Spotify, którego z pewnością nie trzeba Wam przedstawiać. Płacąc określony abonament, możemy korzystać z szerokiej oferty audiobooków nie tylko w języku polskim, ale też angielskim. Dodatkowo jest to serwis, który sam wzbogaca swoją ofertę produkując i wydając audiobooki. Całość jest bardzo dopasowana do naszych potrzeb i codzienności. Dziś przecież wszyscy korzystamy ze smartfonów i kupujemy bardzo dużo plików w formie digitalowej.

Ostatnio tematy związane z macierzyństwem, rodzicielstwem coraz bardziej mnie wciągają. Pamiętam, że gdy sama byłam mała, zdarzało mi się słuchać bajek z kaset czy płyt CD. Mąż z kolei wspominał, że gdy był mały bardzo lubił słuchowiska. Ja uwielbiałam Kubusia Puchatka. To naprawdę mocno działało na wyobraźnie. Ze wszystkich form Kubusia Puchatka jakie znam, najmilej wspominam te opowiadania słyszane z małego odtwarzacza CD przeplecione różnymi melodiami, piosenkami. Myślę, że audiobooki z pewnością zagoszczą w naszym rodzinnym domu.

Często mimo normalnie spędzonego dnia, mam takie poczucie, że mogłabym zrobić coś jeszcze. Mam to poczucie zmarnowanego czasu. Dopełnienie prostych czynności audiobookiem sprawia, że czuję, że o wiele bardziej z takiego dnia skorzystałam. Zwłaszcza kiedy dzień jest luźniejszy i zamiast obijać się przeglądając facebooka, mogę puścić sobie w tle przemiły głos, który przeczyta dla mnie wymarzoną lekturę. Dla Was mam dziś niespodziankę i darmowy dostęp do Storytel przez najbliższe 30 dni. Możecie wypróbować serwis pod tym linkiem: www.storytel.pl/karola i sami uznać, czy to coś dla Was. Jestem przekonana, że wpadniecie po uszy!

*Wpis jest elementem współpracy ze Storytel

48 Comments

  1. Joanna

    1 lutego 2017 14:53, Odpowiedz

    Przyznam, ze dla mnie audiobook to nie czytanie ksiazek- za czytanie uZnaje jedynie moj wzrok przesuwajacy sie po literach:p juz wielka rewokucja jest dla mnie kindle:p ale sluszalam ze coraz popularniejsze staja sie podcasty i to mnie zainteresowalo:-)

    Zgadzam sie ze czytamy za malo. Ja kocham ksiazki od dziecka i nigdy nie moglam zrozumiec jak ktos mowil mi ze „nie lubi czytac”- nialam wtedy mine zdziwionego minionka mowiacego „whaaaaaaat?!”. Moja kilosc zaczela sie odkad pierwszy raz przeczytalam „Dzieci z Bullerbyn” i tak juz zostalo:) fakt, mamy coraz mniej czasu ale staram sie – nawet jak jestem zabiegana- przecztac chociaz kilka stron przed snem:)

  2. Kasia

    1 lutego 2017 15:15, Odpowiedz

    Ostatnio słuchałam audiobook’a wczoraj z Mężem, w aucie. Wspaniale spędzony czas, praktykujemy od niedawna. Zaopatrzyliśmy się w kilka audiobooków Szustaka i Pawlukiewicza na rtck.pl :)

    • agama

      1 lutego 2017 22:01, Odpowiedz

      Oj tak, tak! Ks.Pawlukiewicz był kiedyś moim stałym towarzyszem przy prasowaniu:) Baardzo Go cenię i bardzo wiele wyniosłam z jego homilii, rekolekcji itp. Teraz jego miejsce zajął O.Szustak-Od Szustejrano-do śniadanka, do Dobranocki-do kolacji:) A Pachnidła to stały repertuar przy sobotnich porządkach:) Generalnie to muszę powiedziec, ze słuchanie obecnie zastepuje mi w dużej mierze czytanie. Czytam teraz dużo mniej-niestety, a jak już to głownie monotematycznie – bo głownie tematy „dzieciowo-wychowawcze”.. :)

  3. aga

    1 lutego 2017 15:18, Odpowiedz

    Ech wiedziałam, że to na pewno jakaś współpraca musi być, a nie., że ot tak napisałaś cis id siebie…

  4. Kamila W.

    1 lutego 2017 15:34, Odpowiedz

    Jak zawsze znajduję w Twoich wpisach coś o sobie to dzisiejszy wpis jednak nijak się do mnie ma 😅 Chyba tak się to mówi? :) W ubiegłym roku pobiłam swój rekord przeczytanych książek – 43 pozycje. W tym roku mam nadzieję to pobić :) Kiedy nie czytam to jestem zła, źle mi na sercu, dla mnie to uzależnienie. Czytanie książek to dla mnie równoznaczne z oddychaniem. Preferuję standardową książkę, e-booki i audiobooki omijam szerokim łukiem. Jednak dotyku papieru czy zapachu świeżego atramentu nie jest w stanie zastąpić mi nic. Dla mnie szczęście to kupno nowej książki, takiej prawdziwej fizycznej. Kiedy mogę ją później odłożyć na półkę, oglądać i do niej wracać. A sięgam po wszystko.. od literatury typowo kobiecej po biografie, fantastykę – młodzieżówki wciąż choć już taka młodzieżowa może nie jestem :) Ja jednak stoję murem za książkami <3 Ale jeśli ktoś lubi taką formę "czytania" to ja nie mam nic przeciwko, ważne jest że jednak sięga po jakąś literaturę. Przykro mi się robi kogoś, kto mówi mi, że nie przeczytał ani jednej książki, albo jeszcze gorzej twierdzi, że czytanie jest głupie!

    • karolinabaszak

      1 lutego 2017 18:53, Odpowiedz

      Moje gratulacje Kamila :-) to naprawdę sporo książek. Ja mnie się udaje 2 w miesiącu przeczytać to i tak jestem bardzo szczęśliwa :D

  5. Eileen

    1 lutego 2017 15:40, Odpowiedz

    Czytanie jest wspaniałe! Jedynym momentem kiedy miałam dość słowa czytanego był czas po sesji, kiedy nic do mnie tak nie przemawiał jak obraz.
    Obecnie próbując wdrożyć ideę slow life w moje życie staram się robić (poza pracą) jedną rzecz jednocześnie, więc audiobooki na razie zostawię na boku ;-)
    Przy okazji polecam Ci wspaniałą książkę, którą obecnie czytam, a która jest odkryciem na miarę roku- „Szkice piórkiem” Bobkowskiego. Wspaniały i wcale nie oczywisty pamiętnik z czasów II wojny światowej (pisany we Francji!).
    Pozdrawiam

  6. caprice

    1 lutego 2017 15:44, Odpowiedz

    Karolino może zechciałabyś stworzyć swój ranking ulubionych książek (nieistotne z jakiej kategorii), np. „top 10”?

  7. Monika

    1 lutego 2017 16:02, Odpowiedz

    Karolina, polecisz jakieś książki po które warto sięgnąć? Szczególnie powieści, poradniki dla kobiet. Takie w wersji papierowej :) Jakie są Twoje ulubione ? Pozdrawiam, przy okazji dziękuję, że oglądając Twój kanał mam poczucie, że nie tracę czasu i to co oglądam jest wartościowe :)

  8. Magdalena

    1 lutego 2017 16:18, Odpowiedz

    Nie jestem za bardzo przekonana do audiobooków ( nie ma to jak ” prawdziwa książka ” ) , ale muszę przyznać, że zaciekawiłaś mnie tym wpisem :) Chętnie wypróbuję ten serwis, być może zostanę tam na dłużej :)

    • karolinabaszak

      1 lutego 2017 18:51, Odpowiedz

      Super, bardzo się cieszę :) Warto korzystać, zwłaszcza, że pierwsze 30 dni jest darmowe :)

  9. Aleksandra

    1 lutego 2017 16:23, Odpowiedz

    „Czytanie. Powód, dla którego czytanie jest takie ważne. Gdzieś tam były miliony milionów ludzi, którzy żyli przed nami wszystkimi. Nie ma żadnego nowego problemu, który możesz mieć. Z rodzicami, ze szkołą, z chłopakiem, z czymkolwiek innym, nie istnieje problem, który możesz mieć, a którego już ktoś wcześniej nie rozwiązał i nie napisał o tym książki”. – Will Smith. Najlepszy powod do czytania ksiazek :)
    Pozdrawiam!

  10. Karolina

    1 lutego 2017 16:46, Odpowiedz

    Dziękuje Karolina za ten wpis, rozpowszechnianie audiobuków jest super :) Od dawna właśnie w ten sposób spędzam, podróże samochodem, czy sprzątanie domu. Mogłabyś podzielić się tytułem tej książki biznesowej? Chętnie bym zgłębiła wiedzę w tym temacie. Pozdrawiam, trzymaj się ciepło, przesyłam dobre myśli dla maluszka.

  11. Marta W.

    1 lutego 2017 16:54, Odpowiedz

    Nie wiem czemu, ale nigdy nie wpadłam na pomysł, żeby słuchać audiobooków. A rzeczywiście może być to chyba dobre rozwiązanie na nasze częste podróże do rodzinki :)
    Muszę przyznać, że bardzo przyzwyczaiłam się do czytania z kindla – jednak wygoda posiadania kilku i więcej książek (szczególnie często wyjeżdżając) sprawdza się idealnie. Ale oczywiście wszystkie ulubione książki, albo też te pięknie wydane, staramy się zbierać, żeby kiedyś stworzyć naszą rodzinną biblioteczkę :)

    • karolinabaszak

      1 lutego 2017 18:50, Odpowiedz

      Oj tak, mi się marzy cała ściana z regałami wypełnionymi książkami :) Ale audiobooki są świetną alternatywą :-)

  12. Klaudia

    1 lutego 2017 17:00, Odpowiedz

    Mam to szczęście, że póki co mam czas na studiowanie, co wiąże się z pochłanianiem dużej ilości literatury, a także czas na coś „lżejszego”. Niedługo zostanę mamą, za rok wracam do pracy i wydaje mi się, że wtedy z pewnością skorzystam z audiobuków :)

    Osobiście nie uważam, że jadąc z mężem samochodem, słuchając jednocześnie muzyki i rozmawiając to czas zmarnowany, wręcz przeciwnie, uwielbiam to w naszych podróżach! ;)

    tym czasem lecę na storytel.pl i pozdrawiam serdecznie przyszłą mamusię!

    • Kari

      1 lutego 2017 21:39, Odpowiedz

      „Osobiście nie uważam, że jadąc z mężem samochodem, słuchając jednocześnie muzyki i rozmawiając to czas zmarnowany, wręcz przeciwnie, uwielbiam to w naszych podróżach! ;)”

      W pełni się zgadzam :) Nigdy nie nazwałabym czasu spędzonego z moim narzeczonym zmarnowanym, niezależnie od tego co robimy. Zawsze coś oboje zyskujemy :)

      • karolinabaszak

        1 lutego 2017 22:20, Odpowiedz

        Ja wspominam akurat o spędzaniu regularnie np. kilkunastu godzin w podróży miesięcznie (w tym kilka godzin z rzędu) oraz o trybie życia, w którym czasu na tradycyjne czytanie może brakować. Nie o takim tam podróżowanku raz na jakiś czas. To normalne, że ludzie w pociągu czy samolocie oglądają filmy, czytają książki. W samochodzie tego nie zrobisz, a więc dlatego polecam audiobooki przy częstym przemieszczaniu się. Wystarczy zrozumieć kontekst :)

  13. Karolina

    1 lutego 2017 18:59, Odpowiedz

    Ja nie lubię słuchać książek, zdecydowanie wolę tradycyjne czytanie. Trzymanie książki w ręku i przesuwanie dłonią po papierze jest dla mnie przyjemnością, dlatego wolę czytać wolno, ale jednak czytać a nie słuchać :) Też się złapałam na tym, że mało czytam – w momencie kiedy miałam sobie przypomnieć ostatnią przeczytaną rok temu przeze mnie książkę od deski do deski miałam w głowie pustkę. Zrobiło mi się wstyd, zawsze dziwiły mnie przytaczane statystyki, że przeciętny polak czyta jedną książkę rocznie a tu okazało się, że sama się takowym przeciętnym polakiem stałam. Dlatego w tym roku założyłam sobie wyzwanie 1 miesiąc = 1 książka, każda pozycja odnotowana w BuJo. Nawet jak nie uda mi się w pełni zrealizować planu, to przynajmniej zwiększę motywację i przede wszystkim wrócę do nawyku czytania.
    I pomyśleć, że będąc nastolatką czytałam minimum jedną książkę tygodniowo…

  14. Joanna

    1 lutego 2017 21:35, Odpowiedz

    Pamiętam czasy liceum, kiedy to nie nadążałam za czytaniem obowiązkowych lektur, nie mówiąc nic o czytaniu dla przyjemności, stąd bardzo często sięgałam po audiobooki i słuchałam ich w drodze do szkoły, na przerwach, w trakcie sprzątania, czyli w każdej wolnej chwili i wtedy był to dla mnie czas, w którym bardzo je doceniałam. Później jednak pierwszorzędną wartość miało trzymanie książki w ręku, przewracanie kartek, ten zapach, nowo wydanej pozycji <3 Z drugiej strony pierwszy rok studiów to czas na nowe kontakty i znajomości, więc czytanie książek odeszło w zapomnienie, i z tego powodu jest mi wręcz wstyd :( W zeszłym roku postanowiłam czytać jak najwięcej i każdy nowy tytuł zapisywałam w kalendarzu, żeby zobaczyć ile pozycji przeczytałam. Wyszło mi 36. W tym roku również robię takie statystyki – w styczniu udało mi się przeczytać już 6 ;) To bardzo dobry wynik biorąc pod uwagę ostatni rok studiów i przygotowania do sesji ;) Może jeszcze kiedyś wrócę do audiobooków, bo dużo "podróżuję piechotą" i one umilałyby mi drogę :)

  15. Joanna K

    1 lutego 2017 21:58, Odpowiedz

    Jako miłośniczka literatury ogromnie cieszę się nie tylko z Twoje wpisu Karolino, ale i z komentarzy Twoich Czytelniczek <3 Serce rośnie, jak się czyta, że tylu miłośników książek wśród nas :)
    Pozdrowienia dla Waszej Trójki! :))

    PS Marzę o tym, aby kiedyś moje dzieci i wnuki kojarzyły mnie z czytaniem, tak jak Ty Twoją Babcię…

  16. M

    1 lutego 2017 22:28, Odpowiedz

    Ja jednak uwielbiam zapach książek, jest w tym coś wyjątkowego i w moim przypadku nawet czytnik nie był w stanie tego zastąpić. Ale na pewno wypróbuję tę aplikację, zawsze to jakaś nowa alternatywa, szczególnie w tak zabieganym okresie sesji. ;)

    Mam też pytanie z zupełnie innej bajki. Czy poleciłabyś jakiś podklad dla przemarzniętej zimą i suchej skóry? Byłabym bardzo wdzięczna za pomoc. ;)

    • karolinabaszak

      1 lutego 2017 22:54, Odpowiedz

      Najbardziej polecam Ci jakiś BB lub CC krem. Ja uwielbiałam kiedyś krem CC od Chanel… Coś pielęgnującego, nawilżającego :) Jeśli nie masz większych problemów z cerą Face&Body z MAC też jest fajny, ale trzeba go lubić :-)

  17. Agnieszka

    1 lutego 2017 22:28, Odpowiedz

    Karolcia świetny wpis!

    Zawsze kiedy jedziemy z mężem i naszym maluszkiem w moje rodzinne strony (Poznań – Szczecin) to puszczamy audiobook’a. 10 minut dla maluszka, bo dłużej się nie skupi na bajkach. A potem jest czas dla rodziców. Ostatnio w drodze słuchaliśmy „Autobus energii”. Nic tak nie poprawi humoru i zachęci do działania jak półgodzinne słuchowisko pozytywnie nastawionych osób. Polecam również „Pełna moc możliwości JACKA WALKIEWICZA.

  18. Martyna

    2 lutego 2017 06:19, Odpowiedz

    O tak! Dla mnie również od jakiegoś czasu to audiobooki są głównym środkiem kontaktu z literaturą. Dzięki nim mogę poświęcić dłuższy czas na wykonanie choćby bardziej skomplikowanego manicure, bez poczucia winy :)
    Miło będzie przetestować ten portal. Myślę, że zaprzyjaźnimy się na dłużej… ;)

  19. Aleksandra

    2 lutego 2017 08:36, Odpowiedz

    Audiobooki ratują mnie przed zupełną utratą kontaktu z wyjątkowym słowem. Miesięcznie jestem w stanie przeczytać tylko jedną fizyczną książkę, a dzięki audiobookom, których słucham właściwie wszędzie, ta liczba przestaje być tak smutna.

    Mnie z książkami kojarzy się moja mama. Odkąd pamiętam zawsze siedziała z książką i zawsze uczyła nas, jak ważne jest czytanie. Na szczęście udało jej się zarazić miłością do literatury i mnie i moją siostrę.

  20. Anita

    2 lutego 2017 12:59, Odpowiedz

    Do mnie akurat audiobooki nie przemawiają – jestem wzrokowcem i lepiej koncentruję się na treści czytanej niż mówionej.
    „W żadnym artykule nie da się zawrzeć tylu informacji co w książce. Często musi powstać cały cykl felietonów aby móc poznać lepiej interesujący nas temat, a nawet wtedy nijak ma się to do 300 stron skondensowanej dawki informacji.” – Zgadzam się, chociaż kilka razy trafiłam na książki, które z 200 stron streściłabym do 50. Miałam wrażenie, że autor cały czas pisze o tym samym, tylko po to, żeby jego książka miała więcej stron i żeby wydawała się bardziej naukowa. ;)
    Pozdrawiam!

  21. Gosia C

    2 lutego 2017 13:52, Odpowiedz

    Uwielbiam czytać! Mam poczucie, że bardzo mnie to rozwija i dostarcza ogromnej dawki wiedzy o świecie :) Kiedy dużo czytam, łatwiej mi się wypowiadać, no i chętniej biorę udział w dyskusjach na różne tematy :) Przy okazji, chcę Ci podziękować za to, że w którymś vlogu jakiś czas temu (nie wiem, czy celowo) „przemyciłaś” w kadrze książkę Ayn Rand „Kapitalizm. Nieznany Ideał”. Po tym jak ją zobaczyłam we vlogu, od razu zamówiłam, przeczytałam i przyznam, że dawno nic tak nie wpłynęło na moje myślenie! Jedna z lepszych lektur, po jakie miałam okazję sięgnąć w ostatnim czasie, to była wręcz intelektualna przygoda, mimo, że książka jest dość radykalna, ale chyba przez to jest tak dobra i ma taką siłę :) Przy tym jest logiczna, a wszystkie tezy są świetnie uargumentowane. Ciekawa jestem, jakie są Twoje wrażenia? :)
    Z moich najnowszych odkryć mogę polecić książkę bp Rysia „Wiara z lewej, prawej i Bożej strony” – bardzo ciekawe komentarze do Pisma Świętego, chociaż nie da się ukryć, że bp Ryś ma dosyć specyficzny styl pisania :)
    PS. Ja również czekam na Twój post: top 10 książek! :D

  22. Natalia

    2 lutego 2017 15:00, Odpowiedz

    Długo opierałam się alternatywom książek i dalej uważam, że książka MUSI być w wersji papierowej, najlepiej trochę „zużyta”, pachnąca :)
    Cierpię na dolegliwość, przez którą nie jestem w stanie zasnąć bez przeczytania kilku stron – i wcale nie jest mi z tym źle;)
    Niedawno zmieniłam pracę i teraz zamiast 15-minutowego spacerku, codziennie ponad godzinę spędzam w tramwaju – ale dzięki temu mam właśnie tę dodatkową godzinę na czytanie i bycie dumnym z tego, że jestem jedną z niewielu, która ma w ręce książkę, a nie siedzi z nosem w smartfonie:)
    Plan na ten rok to 52 książki i na razie jestem na bardzo dobrej drodze, żeby ten cel osiągnąć – na liczniku jest już 11sta pozycja! (zobaczymy jak będzie w lecie, bo teraz dodatkowo moim sprzymierzeńcem jest pogoda)
    Jednak dzięki Twojemu wpisowi chyba spróbuję poznać się lepiej z audiobookami, bo rzeczywiście na dłuższe podróże samochodem, to chyba jest idealna alternatywa dla reklam i „muzyki” w radio;)

  23. Asia

    2 lutego 2017 18:33, Odpowiedz

    Pamietajcie!
    Dobrze wiedzieć: po upływie okresu promocyjnego, oferta zostanie automatycznie zamieniona w abonament płatny i będzie od Ciebie pobierana opłata w wysokości 29,90 zł miesięcznie. Podczas okresu próbnego możesz w dowolnym momencie zrezygnować. Oferta jest ważna wyłącznie dla nowych użytkowników. Na skrzynkę mailową będziesz otrzymywał aktualności i oferty specjalne.

    Poza tym-fajna sprawa;)

  24. Żwawy Leniwiec

    2 lutego 2017 22:24, Odpowiedz

    Uwielbiam audiobooki. To fajna alternatywa, kiedy nie można akurat po prostu czytać. Składanie prania może być wtedy przyjemnością ;-)

    Ja niedawno pisałam o tym co można zrobić, żeby więcej czytać książek :-)
    Wiele osób jest przeciwna audiobookom, ale ja również polecam ten sposób poznawania książek.

    Pozdrowienia!
    Żwawy Leniwiec
    http://www.zwawyleniwiec.pl

    🌺

  25. Marta

    9 lutego 2017 14:41, Odpowiedz

    Raczej nie odważyłabym się porównywać tego do Spotify. Baza Spotify jest naprawdę ogromna. Poza niektórymi wyjątkami można tam znaleźć niemal wszystko. Tutaj natomiast katalog książek jest malutki. Nie ma żadnej pozycji, którą przeczytałam w ostatnich miesiącach, ani też żadnej, którą ewentualnie chciałabym przeczytać i akurat przychodzi mi do głowy, a 30 zł miesięcznie to bardzo dużo, biorąc pod uwagę, że niespecjalnie jest w czym wybierać. Niemniej jednak, gdyby istniała taka stroną z porządnym katalogiem i szerokim wyborem tytułów z różnych obszarów, to byłoby naprawdę super.

  26. Ola

    16 lutego 2017 21:27, Odpowiedz

    Ja bardzo lubię audiobooki, ale zdecydowanie wolę Audiotekę- wybór jest dużo większy, a w subskrypcji jeden audiobook kosztuje tylko 19,90. Poza tym Audioteka jest polską firmą, co warto podkreślić, zważywszy na to że Ty, Karolino sama często zachęcasz do wspierania polskich marek :)

  27. Marta

    17 lutego 2017 16:17, Odpowiedz

    Zgadzam się, audiobooki potrafią osłodzić wiele prozaicznych czynności. Uwielbiam książki do słuchania odkąd zapoznała mnie z nimi moja niedowidząca babcia:) Może niewiele osób wie, ale audio-książki to nie jest taka znowu świeża sprawa.To było wiele lat temu, kiedy zetknęłam się z nimi po raz pierwszy. Wypożyczaliśmy dla babci całe pudełka kaset w audio-bibliotece dla niewidomych. Babcia odtwarzała je na starym magnetofonie. Trzeba było starannie pilnować numeracji kaset, jak również ich stron:) Bardzo często przyłączałam się wtedy do babci i wspólnie przesłuchałyśmy np. kilka książek Agathy Christie. Z tego powodu mam do tej autorki ogromny sentyment. Dziś, kiedy babci już z nami nie ma, ja sama nie wyobrażam sobie zwykłej podróży komunikacji miejską bez audiobooka. Dobrze zrealizowany potrafi dosłownie pochłonąć, gdziekolwiek bym się nie znajdowała. Zauważyłam jednak, że wiele osób odrzuca i krytykuje taką formę czytania, nawet jaj nie spróbowawszy. A szkoda:) Jak czytelniczka wyżej, ja również preferuję audiotekę odkąd tylko pojawili się na rynku. Według mnie nie mają sobie równych. Pozdrawiam Cię, Karolino:)!

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published