Jak dbać o ubrania, aby służyły nam dłużej?

Po wielu latach prowadzenia bloga, na którym jednym z głównych tematów jest moda, udało mi się odnaleźć własny styl i skompletować dobrze funkcjonującą garderobę. Był to proces trudny, wielowątkowy, pełen wzlotów i upadków, ale dzięki dorastaniu, zdobytych na przełomie lat lekcjach, a także wewnętrznej, duchowej pracy nad sobą wydaje mi się, że wiem co kupować, a czego unikać. Mimo, że czasem zbaczam z wydeptanej ścieżki, staram się być konsekwentna i trzymam się swoich zasad. Wielokrotnie wspominałam o tym, że wybieram ubrania dobrej jakości, sprawdzam dokładnie metkę i analizuję zakup. Niestety nie zwalnia mnie to z właściwego dbania o to, co posiadam. Rzeczy stworzone z bardzo dobrej wełny, kaszmiru czy jedwabiu również mogą się zniszczyć. Często nawet szybciej niż niejeden syntetyk.

Badania związane z naszym podejściem do odzieży bardzo mnie zaciekawiły. 67% ubrań wyrzucamy ze względu na jakieś nieodwracalne zmiany takie jak utrata koloru, kurczenie bądź uporczywe plamy, a 50% osób nie ma zaufania do dbania o wełniane ubrania w domu. Porażające jest jednak to, że 90% ubrań jakie wrzucamy do pralki nie są wystarczająco brudne. Oznacza to, że nie wiemy jak zadbać o rzeczy, na które wydajemy często ciężko zarobione pieniądze. Jeśli nie chcemy ich zmarnować, po prostu musimy nauczyć się o nie dbać. W ramach współpracy z marką Electrolux, postanowiłam opowiedzieć Wam w punktach o tym jak można przedłużyć przydatność naszych ubrań i cieszyć się nimi nawet dwukrotnie dłużej.

1. Kupuj faktycznie dobre ubrania

Cena (choć często tak jest) nie zawsze idzie w parze z jakością. Powinniśmy sprawdzać skład każdej zakupionej przez nas rzeczy i przynajmniej mniej więcej orientować się jak go odczytać. W sieci jest mnóstwo artykułów opisujących tkaniny nawet pobieżnie, ale już dzięki takiej wiedzy będziemy o krok do przodu. Podczas pracy przy doborze tkanin w aeterie nauczyłam się bardzo dużo i coraz częściej potrafię rozpoznać tkaninę po dotyku. Taka wiedza nie jest jednak potrzebna do robienia zakupów. Wystarczy znać podstawy i zrozumieć, że to dla własnego dobra wypada wiedzieć czym jest akryl i dlaczego nie warto go kupować, nawet jeśli sweter wyjątkowo nam się podoba. Najlepsze tkaniny i dzianiny to te pochodzenia naturalnego lub po prostu naturalne. Wśród nich znajduje się nie tylko wełna, bawełna czy jedwab, ale także wiskoza (tkanina pochodzenia naturalnego), o czym nie każdy wie. Warto rozeznać się również w kwestii sztucznych domieszek, bo często znajdują się w składzie nie bez przyczyny. Nie powinny jednak przekraczać 50% całego składu, chyba, że jest to kurtka, która ma nas chronić przed wiatrem. Gdy mówimy o jakości, warto również zwrócić uwagę na odszycie produktu, ewentualną podszewkę. Jeśli nie możemy sobie pozwolić na porządną rzecz z powodów finansowych, tym bardziej powinniśmy o tym poczytać. Kupując byle co zwiększamy swoje wydatki, ponieważ za chwilę potrzebujemy kolejnej nowej bluzki.

2. Staraj się kupować rzeczy zgodne z Twoim stylem

Żyjemy w czasach kiedy kupujemy więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Światowy rynek odzieżowy wyceniany jest na 3,000 bilionów dolarów. Chcemy mieć więcej rzeczy i wydajemy na nie zarabiane codziennie pieniądze. Nowe kolekcje wypuszczane przez sieciówki to nie tylko ten „świeży wygląd”, ale najczęściej także kolejny nowy trend sezonu. Wówczas gdy chcemy poczuć się modnie, ulegamy zakupom. Więcej zużywamy, więcej wyrzucamy, mniej dbamy o to co posiadamy. Wpadamy w takie błędne koło, w którym więcej niestety nie oznacza lepiej. Czy faktycznie potrzebujemy ubrań na jeden sezon? Za jakiś czas wyjdą z mody i zrezygnujemy z noszenia ich. Moim zdaniem warto też sięgać po rzeczy klasyczne, które pasują każdemu niezależnie od wieku czy stylu.

3. Nie pierz ubrań zbyt często

Badania pokazują wyraźnie, że to najczęściej popełniany błąd. Wiele ubrań wystarczy odświeżyć, czasem po prostu przewietrzyć – powiesić na balkonie lub w ogrodzie. Jeśli widzimy na nich drobne plamy, możemy przeprać je programem do ubrań delikatnych lub programem prania ręcznego w zimnej wodzie. Gdy weźmiemy to pod uwagę, możemy znacząco opóźnić proces nawet całkiem naturalnego niszczenia odzieży. Ja piorę swoje wtedy kiedy widzę, że to konieczne, a gdy to robię staram się dopasować sposób prania i temperaturę również do stopnia ich zabrudzenia. Jeśli to możliwe odwieszam daną rzecz na później, a gdy odpocznie w szafie, wracam do niej za jakiś czas. Ciągłym (a także niedopasowanym) praniem pozbawiamy ubrania pierwotnego koloru, niszczymy włókna tkanin. Najlepiej widać to po bieliźnie, którą pierzemy codziennie i najczęściej ją wymieniamy. Warto jest rozejrzeć się za urządzeniem, które zawiera program parowy i taki do prania ręcznego, dzięki któremu szybko odświeżymy naszą codzienną odzież bez konieczności używania detergentów i kilkudziesięciominutowego prania.


4. Miej wybór

Nasza garderoba powinna składać się z takiej ilości rzeczy, które pozwolą nam na swobodne dobieranie codziennych zestawów i wymienianie różnych części garderoby. Ubrania też powinny odpocząć. Jeśli często chodzimy w białej koszuli, warto jest mieć ich więcej niż 2-3 sztuki. Jeśli biała koszula jest podstawą naszej garderoby możemy mieć ich nawet 10 i nie będzie to przesadą, pod warunkiem, że rzeczywiście często je zakładamy. Rzeczy, po które sięgamy najczęściej, najszybciej się zużywają. Możliwość manewrowania tym co mamy, nie oznacza posiadania zbyt dużej ilości odzieży. Wystarczy podchodzić do zakupów oraz naszego wyglądu z głową. Nie musimy kupować rzeczy „na później” (chyba, że szykuje się niejedna okazja, w której daną rzecz wykorzystamy), na czas kiedy w końcu uda nam się zrzucić pare kilogramów. Kupujmy to co rzeczywiście nam się podoba, ale też to co jednocześnie będzie w użyciu.

5. Sprawdzaj i dobrze interpretuj instrukcję prania na metce

Oznaczenia na wszywkach mogą pomóc nam zdecydować czy wybierzemy pranie ręczne czy mechaniczne. Pamiętajmy, że jest to sugestia producenta, którą powinniśmy brać pod uwagę, tak samo jak nasze doświadczenie z konkretnymi tkaninami. Metki mają być wskazówką. Każdy z nas używa jednak innych detergentów i urządzeń. Liczy się tutaj również nasza intuicja i doświadczenie. Musimy pamiętać, że metki zawierają często uśrednione sugestie, a temperatura zasugerowana przez producenta jest tą maksymalną. Nie oznacza to, że nie możemy wyprać ulubionej sukienki w 30 stopniach, zamiast 40. Pranie chemiczne również nie zawsze jest wskazane mimo wyraźnej uwagi na wszywce.

6. Zadbaj o odpowiednie pranie

Jeśli chcesz dbać o swoje ubrania i jednocześnie prać je w pralce, musisz wybrać odpowiednie urządzenie. Kiedyś nie używano pralek – teraz nie wyobrażamy sobie bez nich życia. Kiedyś suszarki do bielizny były rzadkością, a te które pojawiały się na rynku zużywały sporo prądu i niszczyły delikatne tkaniny. Jednak ciągły rozwój technologii pozwolił na wyprodukowanie nowoczesnych i oszczędnych urządzeń. Nie wszystkie pralki zapewniają jednak ten sam efekt. Warto rozejrzeć się za czymś co sprosta naszym wymaganiom. Ja od niedawna mam nowy model Electrolux PerfectCare 600, który ma kilka cech, mocno trafiających w moje potrzeby. Dopasowuje długość prania do wagi ładunku, dzięki czemu ubrania nie piorą się zbyt długo. Podczas każdego programu miesza płyn z wodą zanim jeszcze zostanie wprowadzony do bębna, co zapewnia lepszą ochronę ubrań i efektywność prania, a zapach i miękkość zachowane są na dłużej. Posiada opcję „time managera” czyli ustalania samemu długości czasu prania. Urządzenie to wciąż maszyna i jeśli widzimy, że nasze sukienki nie mają uporczywych plam, być może nie potrzebują sugerowanej długości czasu prania. Mój model oszczędza też wodę i energię, a tym samym nie tylko moje pieniądze, ale też zanieczyszczenia środowiska.


7. Używaj dobrych detergentów

Gdy chcemy zadbać najlepiej o swoją odzież, musimy niestety kupować różnego rodzaju produkty do prania. W czym innym prać białe koszule, w czym innym białą pościel. Innego płynu używamy do prania czerni, a innego do kolorów. W tym przypadku nadmiar może okazać się zaletą. Różnego rodzaju detergenty pomogą nam przedłużyć okres przydatności ubrań. Warto też zwracać uwagę na jakość proszków oraz płynów do prania czy płukania. Często producenci pralek sami sugerują co warto wybrać aby uzyskać jeszcze lepszy efekt prania.

8. Zadbaj o odpowiednie suszenie

Suszenie odzieży na gorącym, ostrym słońcu to nie najlepszy pomysł. Wieszanie wełnianych sweterków na wieszaku również nie. Z kolei na płaskie suszenie nie zawsze mamy miejsce, a też trwa to bardzo długo. Czy zdecydować się na jakieś urządzenie suszące? Od pewnego czasu mam też suszarkę bębnową Electrolux PerfectCare 800, która poza tym, że suszy ubrania, dba również o ich włókna. Ma programy dopasowane temperaturą do typów tkanin – inaczej suszy wełnę, inaczej jedwab, jeszcze inaczej okrycia wierzchnie. Precyzyjne wykrywa wilgotność tkaniny i pod tym kątem dopasowuje czas suszenia aby nie przegrzać ubrań. W efekcie wyciągam z suszarki rzeczy, które wyglądają o wiele lepiej niż gdybym suszyła je w sposób tradycyjny. Są miękkie, wyglądają na naprawdę dobrze odświeżone. Naprawdę chciałoby się rzec, że wyglądają zwyczajnie jak prosto ze sklepu. Nie sposób nie wspomnieć ile czasu można zaoszczędzić przy tego rodzaju suszeniu. Tego samego dnia mogę założyć ponownie zabrudzoną o poranku sukienkę.


9. Prasuj wtedy gdy tego potrzebujesz

Prasowanie również niszczy włókna naszych ubrań. Poza dopasowaniem temperatury żelazka powinniśmy obejrzeć daną rzecz i sprawdzić czy na pewno jest to konieczne. Drobne zagniecenia nie oznaczają, że musimy prasować ją całą. Aby ograniczyć tę czynność możemy także odwieszać ubrania prosto do szafy, a nie rzucać na fotel czy podłogę i na drugi dzień ponownie prasować. Kwestia organizacji, która pozwoli nam zaoszczędzić sporo czasu. Jeśli rozejrzycie się za dobrą suszarką bębnową zauważycie, że również ona potrafi nieźle ograniczyć czas spędzony przy desce do prasowania. Wiele ubrań w niej wysuszonych nie wymaga już użycia żelazka, gdyż są one „wyprasowane” od ciepła urządzenia. Pralki z programem parowym wygładzają zagniecenia, zmniejszając potrzebę prasowania Można też rozejrzeć się za jakąś parownicą, która nie zniszczy naszych rzeczy tak jak tradycyjne żelazko.

10. Przechowuj ubrania w odpowiedni sposób

Nie wszystkie rzeczy nadają się do powieszenia. Swetry powinny być złożone w kostkę i leżeć na półce swobodnie. Nie możemy upychać na siłę ubrań do szafki i liczyć na to, że długo zachowają swój pierwotny stan. Włókna powinny móc „oddychać”. W przeciętnej wielkości szafie jest wystarczająco miejsca na to aby trzymać taką ilość ubrań jakiej rzeczywiście potrzebujemy. Jeśli jest ich za dużo będą sobie przeszkadzać, a tym samym niszczyć się. Sweterki układajmy w kostkę, koszule i sukienki wieszajmy. Jeśli sukienka wykonana jest z dzianiny również nie powinniśmy zbyt długo przetrzymywać jej na wieszaku. Przez to może się wyciągnąć, a miejsca w których znajdował się wieszak mogą wyblaknąć.

11. Jeśli jesteś matką, zawsze mieć ze sobą pieluszkę tetrową

To dodatkowy punkt, którego przestrzegam odkąd jestem mamą. Która z nas nie zna tematu ulewania? Wiem, że takie dzieci się zdarzają, ale osobiście nie ich nie poznałam. Przy dziecku bardzo łatwo o dodatkowe, niespodziewane zabrudzenia. Często też brakuje nam czasu aby na szybko przeprać brudną koszulę czy spódnice, a zaschnięte i wchłonięte pozostałości po jedzeniu nie są już tak łatwe do usunięcia. Staram się zawsze mieć ze sobą chociaż jedną małą pieluszkę tetrową, którą mogę podłożyć dziecku pod główkę, czy nóżki. Unikam dzięki temu tych wszystkich naturalnych (i kochanych ;)) plam!

Kwestie, które początkowo wydają się niezrozumiałe, takie jak rozróżnianie tkanin, interpretowanie informacji na metce, to nie całkowanie. Z odrobiną chęci zmiany dotychczasowych nawyków, możemy doprowadzić do widocznej poprawy użytkowania naszych ubrań. Często powtarzam, że o dobre ubrania trzeba dbać jeszcze mocniej i porządny skład spódnicy czy swetra absolutnie nas z tego nie zwalnia. Przestrzeganie wszystkich punktów nie jest łatwe, ale z pomocą odpowiedniego sprzętu może zmienić się w przyjemną, mało skomplikowaną rutynę.


W ramach mojej współpracy z marką Electrolux wykonałam także test prania i suszenia sukienek aeterie w urządzeniach z linii PerfectCare. Pralka spełniła moje oczekiwania. Mnóstwo nowych programów pomaga mi lepiej zadbać o ubrania, których pierwotny stan chcę zachować na długo. Szczególnie podoba mi się system parowania i to, że mogę bez obaw prać ulubione wełniane spódnice czy swetry. Dzięki opcjom dopasowywania długości i temperatury prania, mam większą kontrolę nad tym w jaki sposób wygląda pranie. To olbrzymia wygoda i oszczędność czasu, a także pieniędzy.



Sukienki wyprane w programie delikatnym w 30 stopniach oraz wysuszone w programie delikatnym. 

Największe wrażenie zrobiła na mnie suszarka bębnowa. To niesamowicie ułatwiający życie produkt. Myślę, że pewnego dnia będzie nieodłącznym elementem domowej łazienki, tak samo jak pralka. Dokładnie suszy ubrania, pozostawiając je miękkie i przyjemne w dotyku. Po wysuszeniu większość rzeczy można od razu założyć. Sporo ubrań wygląda o wiele lepiej niż przy suszeniu tradycyjnym, zwłaszcza te, uszyte z wiskozy. Nie trzeba czekać cały dzień, aż pranie wyschnie. Często, mówiąc zupełnie wprost – nie trzeba ich prasować. Dla mnie jako matki jest to bardzo wygodne. Ubrania można od razu powiesić w szafie i są gotowe do użycia. Dodatkowo, suszarka ma elegancki wygląd i pracuje dość cicho, co przy dziecku jest dodatkowym atutem. Żałuję, że wcześniej nie miałam u siebie takiego urządzenia. Sukienka zabrudzona przez dziecko tuż przed wyjściem, po kilkudziesięciu minutach jest gotowa do ponownego założenia.
Nie ma co ukrywać. Odpowiednie AGD potrafi mocno ułatwić życie, tak samo w kuchni jak i w łazience. Mam takie małe-wielkie marzenie, aby kiedyś w swoim domu mieć osobne pomieszczenie na pralkę, suszarkę, deskę do prasowania, albo chociaż wielką łazienkę, w której pomieszczę wszystko co chcę. Mówi się, że kuchnia jest sercem domu, ale w moich rodzinnych stronach, bardzo dużo czasu spędzam z siostrą i mamą właśnie w łazience, gdzie tuż obok jest pralnia z garderobą. Często mierzymy tam ubrania, dużo rozmawiamy. Mamy podobny rozmiar (choć Mania jest już ekstremalnie chuda, a ja chwilowo cierpię na brak talii). O ciuchach najwięcej mówi się właśnie tam. Dbanie o ubrania może stać się naszym hobby, a dookoła jest nas żyje mnóstwo osób, które chętnie będą z nami tę pasję dzielić.

A jak to jest u Was? Macie jakieś swoje sprawdzone metody na przedłużenie przydatności ubrań?

54 Comments

  1. Marta

    21 listopada 2017 15:12, Odpowiedz

    Odkąd zaczęłam studiować i mam swój określony budżet na własne wydatki, dużo bardziej zwracam uwagę na to, jakie ubrania kupuję i, w jaki sposób o nie dbam. Już od dawna nie zdarzyło mi się kupić nic, bez dokładnego przestudiowania metki i staram się, aby moje ubrania były dobrej jakości oraz służyły mi jak najdłużej. Twoje rady na pewno też wezmę pod uwagę :)
    Ale co tam ubrania i pralki! Twoje zdjęcia… Po prostu promieniejesz! Nie można ukryć jakie szczęście płynie z Twoich oczu. Wyglądasz pięknie! Od dawna czytam Twojego bloga i Twoje zdjęcia zawsze były wyjątkowe, ale teraz przekraczasz wszystkie oczekiwania. Kobieca, delikatna, a jednocześnie pewna siebie. Piękny, delikatny makijaż i stylizacje, które podkreślają Twój wyjątkowy styl. Nie można oderwać wzroku. Bycie Mamą to chyba naprawdę jest TO, oby każda Mamusia wyglądała tak ślicznie jak Ty! <3
    Pozdrawiam gorąco! <3

  2. Kasia

    21 listopada 2017 15:46, Odpowiedz

    Wspaniały wpisy! Karola, wspomniałaś w nim rownież o istotnej roli jaka odgrywają detergenty do prania. Jakich Ty używasz do prania sukienk, swetrów i pozostałej części garderoby? Ja zawsze mam problem w wyborem, dotyka mnie tzw. paraliż decyzyjny związany z byt duża ilością produktów :/

    • karolinabaszak

      21 listopada 2017 15:50, Odpowiedz

      Dla dziecka – Jelp, Lovela, do swoich białych rzeczy też. Często ten sam płyn do płukania.. a do naszych rzeczy głównie Persil, Ariel, Lenor i Perwoll do bardzo delikatnych.. także pół sklepu ;)

  3. Malwina

    21 listopada 2017 15:48, Odpowiedz

    Myślę że do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć. Choć dobrem jest mieć przy sobie rodziców i dziadków którzy postarają się nam pokazać piękno ukryte w tkaninie. Moja mama i tata od kiedy pamiętam starali się abym zawsze miała najlepszej jakości buty a także ładne i dobrej jakości ubrania(choć nie było łatwo finansowo). Mówili że lepiej czasami jedna rzecz a lepsza która dłużej posłuży. Babcia pokazywała piękne sukienki, bardzo kobiece, wełniane swetry. Kiedyś tego nie rozumiałam buntowalam się chciałam błyszczeć bo to było modne. Teraz żałuję że ni słuchałam tych cennych rad od początku. Takie nauki jednak nie idą w las i zostają w nas. I teraz tez wiem ze nie ważne czy kupimy rzecz w sh, sieciowce czy ekskluzywnym butiku projektanta trzeba o nią dbać z najwyższą starannością. Rzeczy to nasz druga „skora” . Pozdrawiam i ściskam cię :*

    • Martyna

      21 listopada 2017 17:43, Odpowiedz

      Moja śp. Mama zawsze powtarzała że lepiej mieć jedną rzecz porządną a nie kilka gorszej jakości. Mam 30 lat i dopiero od niedawna zaczęłam kupować bardziej rozsądnie i odchudzać moją szafę. Tyle czasu mi zajęło zrozumienie tej kwestii. To samo dotyczy mojej kosmetyczki, nie ilość, ale jakość się liczy :)
      Co do materiałów, bawełna bawełnie nierówna. Ale w dotyku czuć różnicę.

  4. Patrycja

    21 listopada 2017 20:13, Odpowiedz

    Zastanawiam się czy tradycyjne pranie ręczne równa się program prania ręcznego w pralce? Mam na myśli, czy taki program w mniejszym lub większym stopniu nie zniszczy np. wełnianego swetra z metką ,,pranie ręczne”. Można bez obaw wrzucać czy lepiej jednak się ,,przemęczyć”? :) Powiem szczerze, że dwie na trzy rzeczy jakie kupuję mają taką metkę, a czasu mam bardzo mało, więc wolałabym jednak pójść na łatwiznę… Dziękuję za wartościowy post. Również staram się podchodzić rozsądnie do zakupów odzieżowych, aczkolwiek ostatnio miałam wielki problem ze znalezieniem poncza, który nie miałby w składzie 100% akrylu… Szukałam od roku takiego, który miałby lepszy skład, jednak niestety bez powodzenia i ostatecznie kupiłam akrylowe ponczo w Tk Maxxie. Jest bardzo ładne i przyjemne w dotyku, ale trochę się martwię jak z czasem będzie się zachowywać. Zakupy stacjonarne naprawdę bywają pod tym względem problematyczne… Pozdrawiam Ciebie, Karolino, i synka <3.

    • karolinabaszak

      22 listopada 2017 12:22, Odpowiedz

      Patrycja, myślę, że może to zależeć od pralki. Przy praniu ręcznym w wodzie, w wannie np. też może popełnić mnóstwo błędów :(

    • Karolina

      22 listopada 2017 18:10, Odpowiedz

      Myślę, że tu niestety sprawdza się metoda prób i błędów. Moja mama raz straciła cierpliwość i wrzuciła wszystkie wełniane swetry do pralki, nastawiła program do wełny/ręcznego, zmniejszyła obroty na minimalne i od tamtej pory nawet nie próbuje wracać do ręcznego prania ręcznego ;) Ja ochoczo robię tak samo, ale raz się przejechałam – moje cieliste rajstopy wyciągnęłam w strzępach, bo nie używam siateczek do prania (koniecznie muszę kupić!). Mówi się trudno, teraz już cielistych i cienkich nie wrzucam (od 40 den w górę wrzucam i nic się nie dzieje). Piorę w pralce jedwab, wełnę i każdy inny materiał, do tej pory oprócz tych rajstop nic się nie stało.
      Pozdrawiam, Karolina

  5. Róża

    21 listopada 2017 21:54, Odpowiedz

    Witaj:-) dopiero od niedawna „dorosłam” do tego, ze nie warto kupować byle czego. Patrząc na Ciebie, Twoje zdjęcia urzeka mnie Twoja kobiecość, która wyrażasz w swoim stylu ubierania. Kojarzy mi się on z ciepłem mamy, kobieta posiadająca dobry gust, kobieta pewna siebie i mająca świadomość siebie.

  6. Ola

    22 listopada 2017 11:17, Odpowiedz

    Bardzo przydatny post. Muszę przyznać, że jestem winna – prasuję ubrania w za wysokiej temperaturze i zbyt często piorę. Jednak wybieram dobrej jakości ubrania dzięki czemu nie niszczą się tak szybko.

  7. Gosia

    22 listopada 2017 11:54, Odpowiedz

    Masz racje Karola, odpowiednie AGD potrafi bardzo ułatwić nam prace domowe a także oszczędzić tak cenny dla nas czas! Zaczęłam poważnie rozważać zakup suszarki bębnowej, bo przy drugim dzieciaczku może mi to zdecydowanie pomóc w prowadzeniu domu… Tylko do tej pory myślałam, że takie suszarki bardziej szkodzą ubraniom niż tradycyjne suszenie. Myślałam tak dlatego, że na zdecydowanej większości metek ubrań jest przeciwwskazanie do suszenia w suszarce bębnowej. Na mojej Rosemarie także :) Dlatego długi czas byłam przekonana, że takie AGD to ułatwienie dla ludzi ale nie koniecznie z korzyścią dla ubrań… A teraz poważnie zastanowię się nad tą konkretną suszarką z linii Perfect Care :) dzięki Karolina, to był bardzo ciekawy wpis – wbrew pozorom bardzo kobiecy :) Pozdrawiam Gosia

  8. Agnieszka

    22 listopada 2017 13:11, Odpowiedz

    Hej! Twoja czapka wool so cool jest ze standardowej oferty? Na stronie szara wygląda o wiele ciemniej niż Twoja.. poratuj bo nie wiem którą wybrać a nie mam możliwości obejrzenia.

  9. Klaudia

    22 listopada 2017 13:58, Odpowiedz

    W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale uświadomiłam sobie, że faktycznie chyba za często piorę ubrania, może dlatego, że mam tendencje do chodzenia ciągle w tym samym? Jak już w coś wejdę to ciężko mi z tego wyjść. ;-) Hm, chyba najwyższa pora zrobić coś mądrego ze swoją garderobą. „Mania jest ekstremalnie chuda” hahah, Twoja siostra wygląda przepięknie! A talią się nie przejmuj, daj jej troszkę czasu!
    Pozdrawiam!

  10. Karolina

    22 listopada 2017 18:01, Odpowiedz

    Uwielbiam swoją pralkę i nie zamieniłabym jej na żadną inną. Dziwią mnie parametry wirowania wskazanego przez ciebie produktu – min. 800 obrotów albo nic? Przy programie ręcznym/do wełny mam 400 obrotów i ubrania wyciągnięte z pralki wcale nie są „ociekające” jak to niejedna osoba próbowała mi wmówić, jednocześnie przekonując, że pralka powinna mieć min. 1200 a najlepiej 1400 obrotów. A ja się pytam po co, skoro wtedy tekstylia niszczą się szybciej? Codzienne pranie zwykłych ubrań zmniejszam specjalnie na 800 obrotów, przy delikatnych tkaninach na 600, tylko ręczniki i pościel wiruję na 1000 (a tak po prawdzie wcale nie muszę, mogłabym na 800, bo nie schną szybciej ani wolniej). Ubrania są mniej wymięte a po równym rozwieszeniu na suszarce nie trzeba ich prasować (oprócz wyjątkowo upartych ciuchów). Moja mama praktykuje tą metodę od lat, przejęłam ją po niej, dzięki czemu ubrania służą mi latami. Zawsze się dziwiłam komentarzom czytelniczek blogów, że ich ubrania z sieciówek po dwóch praniach „wyglądają jak szmaty” a moje nawet po kilku latach wyglądają super (te kupione niedawno również, pomimo pogorszenia jakości produkcji). Reasumując: niższe obroty i uważne rozwieszanie ubrań zdecydowanie dopisuję do wskazanej przez ciebie wskazówek.

    Suszarki bębnowe często są polecane przez mamy dla dziecięcych ubranek, na pewno to duże ułatwienie na co dzień (plus ograniczenie alergenów, odkłaczanie i inne zalety). Płyny zmiękczające do płukania podobno źle wpływają na materiały i odradza się ich stosowania (jeżeli to błędne założenia to proszę mnie poprawić!). Sama stosowałam takowy tylko raz (jedno opakowanie) i tak szczerze mówiąc to nie widziałam różnicy w praniu bez lub z płynem zmiękczającym. A jak nie widać różnicy to po co przepłacać ;)

    Jeżeli chodzi o częstotliwość prania, to ja nie mam specjalnie wyboru. Góry muszę prać po każdym użyciu, tylko doły piorę rzadko (wtedy, gdy widać że tego potrzebują albo zdarzy się jakaś plama). Niestety, nie każdy może sobie pozwolić na ograniczenie prania bluzek. Do wskazówek dodałabym jeszcze zadbanie o takie detale jak wystające nitki albo kłaczenie się ubrań. Wystarczy parę chwil z „kosiarką” ;) do ubrań i mamy odświeżony sweterek/sukienkę a obcięcie zwisającej nitki pomoże uratować dany ciuch przed katastrofą (raz felernie się zaczepi i pójdzie cały szew…).

    Pozdrawiam,
    Karolina

  11. Maga

    23 listopada 2017 20:16, Odpowiedz

    Jakoś nie mam przekonania, że ubraniom należy poświęcać aż tyle czasu i uwagi – do każdego ciucha specjalny proszek, inny, dedykowany program prania. I nie, nie chodzę w wyciągniętym, poplamionym dresie, wręcz przeciwnie – lubię klimaty retro i klasyczną elegancję. Ale są w życiu ciekawsze rzeczy niż zastanawianie się czy koszula powinna się prać 50, czy też może wystarczy jej 40 min.

    • karolinabaszak

      25 listopada 2017 09:41, Odpowiedz

      Hmmm… wydaje mi się, że się nie zrozumiałyśmy :) Nie chodzi o to aby poświęcać ubraniom połowę swojego życia, tylko żeby dbać o to co mamy, a dzięki temu również nie kupować bez umiaru. Upraszczasz ;)

    • karolinabaszak

      25 listopada 2017 09:38, Odpowiedz

      W tej pralce można prać wełnę :) Jest do tego specjalny program, a pralka ma certyfikat Woolmark Blue/Green – możesz prać nawet najdelikatniejsze tkaniny bez obaw o ich zniszczenie – nawet te, oznaczone metką „pranie ręczne” :)

    • karolinabaszak

      25 listopada 2017 09:34, Odpowiedz

      Nie pralki, tylko pralkę (i to bardzo dobrą) – to po pierwsze :) A po drugie nie rozumiem w czym leży problem?

  12. Martyna

    26 listopada 2017 10:20, Odpowiedz

    Jakie rajstopy polecasz do noszenai spodnic zimą?W tamtym roku często an zdjęciach miałąś takie szre gdzie można takie kupić?

    • karolinabaszak

      26 listopada 2017 10:36, Odpowiedz

      Tamte to Rajstopy Z Mikrofibry Kryjące 50 Den Soft Touch https://pl.calzedonia.com/thumbnail/kobieta/rajstopy-i-skarpety/rajstopy-basic/pc/50118/c/50163/51236.uts

      ale ostatnio odkryłam coś lepszego – prążkowane rajstopy Gatta: https://www.gatta.pl/pl/rajstopy-helanko-40-den.html są świetne, ładnie się trzymają i mają wyprofilowane pięty i palce :) Od razu wzięłam wszystkie kolory ;) Jedyny minus to to, że łatwo o „zaciągnięcia”, ale są przy tym niesamowicie przyjemne w noszeniu.

      • Marlena

        26 listopada 2017 20:15, Odpowiedz

        Karolinko, a nosisz też takie rajstopy do wzorzystych sukienek? Bo te prążki są chyba zbyt wyraziste, żeby łączyć je z niejednolitymi sukienkami/spódnicami i się tak zastanawiam :P

      • karo

        1 grudnia 2017 08:56, Odpowiedz

        Kupiłam rajstopy Calzedonii z Twojego polecenia i jestem rozczarowana. Mam 171 i rozmiar 38, więc wzięłam rozmiar 4, bo 3 z innych firm często są na mnie za krótkie. Niestety z Calzedonii 4 jest za krótka, tzn. ciężko je naciągnąć, żeby sięgały do pasa, a nawet jak się to uda, to i tak potem się zsuwają. Są wprawdzie bardzo ładne i ciepłe, ale co z tego skoro niewygodne. Po tym jak je polecałaś i często nosiłaś, spodziewałam się, że będą świetne, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich cenę, ale niestety tak nie jest. Jeśli ktoś ma powyżej 160, to nie polecam.

        • karolinabaszak

          2 grudnia 2017 10:19, Odpowiedz

          Ojjj szkoda :( ale ja mam 168 cm i polecam :) To, że Tobie nie podpasowaly nie oznacza ze sa zle… przeciez to nie jest szycie rajstop na miare…

  13. Anetta

    29 listopada 2017 00:40, Odpowiedz

    Od dwóch lat jestem najszczęśliwszą posiadaczką suszarki i dziwię się sobie dlaczego tak późno… Wszystko odmieniło się o 180 stopni. Przede wszystkim ręczniki są mięciutkie, puszyste i miłe w dotyku. Tylko trzeba pamiętać aby wyjmować pranie zaraz po wysuszeniu , jeszcze cieplutkie, bo inaczej gniecie się. Ja zanim nauczyłam się suszyć to parę razy wyjęłam skurczone bluzeczki z bawełnianej dzianiny. Trzeba ustawić taki stopień wysuszenia aby były lekko wilgotne to będą mięciutkie i elastyczne. Ale trening czyni mistrza i nawet jak przez przypadek wysuszyłam za bardzo męża sweterek to włożyłam jeszcze raz do suszarki na program odświeżenie i już był ok. Miesięczne rachunki za prąd zwiększyły się o ok. 20-30 zł przy suszarce A++. A piorę naprawdę dużo ok.5-7 pralek w tygodniu i wszystko suszę w suszarce.

  14. Kate

    1 grudnia 2017 20:47, Odpowiedz

    Karola, poszukuje fajnego notatnika, który posłuży mi za dziennik podczas wyprawy na inny kontynent. Widziałaś jakiś, który mogłabyś polecić?:)

  15. Sylwia

    2 grudnia 2017 19:35, Odpowiedz

    Rzadkie pranie ubrań niesamowicie przedłuża ich żywotność.
    Kochana, czy na wiosnę pojawi się znowu najmniejsza Orchidea kremowa? Wymarzyłam sobie ją na ważną okazję – zamążpójście:)

  16. Magda

    10 grudnia 2017 22:39, Odpowiedz

    Karolino, a czy mogłabyś polecić jakąś golarkę do ubrań? Mam dość sporo wełnianych swetrów, więc golenie zwykłą maszynką jest dość mocno uciążliwe :)

  17. agatka

    16 stycznia 2018 15:01, Odpowiedz

    Dzięki za wpis. Upewniłam się że dobrze dbam o ubrania. :)
    Plusem tego jest również to, że mogę pomóc innym. Mam wiele ubrań, które już mi się po prostu nie podobają lub na mnie nie pasują, a są w dobrym stanie. Oddaję je w akcji Pomaganie przez ubranie i nie dość że mam miejsce w szafie to jeszcze przyczyniam się do pomocy innym. Super sprawa!

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published