Czy dziecko zmienia małżeństwo?

Od dawna myślałam o nagraniu nowego odcinka Q&A. Tym razem poruszam temat macierzyństwa, widzianego oczywiście oczami moimi – młodej mamy, która chce zapewnić dziecku wszystko to, co najlepsze, ale jednocześnie próbuje odnaleźć się w trudnej dla mam rzeczywistości. Zapraszam na nowy film!

41 Comments

  1. Katie

    23 czerwca 2018 11:56, Odpowiedz

    Apel do młodych dziewczych: dzielcie przez pół co mówi autorka tego bloga, gdyż nie macie pewności czy mówi prawdę, skąd czerpie pieniądze na swoje życie (być może rodzice pomagają, może kredyt, może sprzedała dom po dziadkach) i przeznaje swoje środki na życie i dobra z półki premium. Miejcie swój rozsądek, nie zapominajcie, że rozwody istnieją, mąż może stracić pracę, rodzice przestaną przysyłać pieniądze, zadłużymy się. Wzięcie życie w swoje ręce, aktywność społeczna i zawodowa da Wam poczucie bezpieczeństwa do założenia rodziny, a nie uwieszanie się na mężu i innych sponsorach.

    • karolinabaszak

      23 czerwca 2018 11:59, Odpowiedz

      Chyba rozczaruję Cię, sama zapracowałam na to co mam i nikt nigdy nie dał mi nic „za darmo”.

    • Aneta

      23 czerwca 2018 13:44, Odpowiedz

      Zgadzam się z Katie… Naprawdę Karolino? Na wszystko zapracowałaś sama? Ja osobiście nie wierzę. A faceci… Karolino… Mało o Nich jak widać wiesz. Facet, to zawsze facet. A tradycyjny podział ról jest bardzo wygodny – dla mężczyzny. Nie masz jeszcze 30 lat, więc trudno z Tobą na ten temat rozmawiać. Ciesz się tym co póki co jest. Życie to nie jest bajeczka i tak, Katie ma rację – rozwody istnieją…

      • karolinabaszak

        23 czerwca 2018 13:45, Odpowiedz

        No rzeczywiście mam 29 lat i co ja tam wiem :) Tak, naprawdę, na wszystko zapracowałam sama, ale jak rozumiem dla niektórych jest to po prostu nieakceptowalne i koniec, bo w życiu udaje się tylko jak coś dostaniemy… Ciężko się tu z Wami czasem dyskutuje.. W sumie po co ta rozmowa skoro wiecie lepiej?

        • Natalia

          24 czerwca 2018 11:25, Odpowiedz

          Karolino, poruszając taką tematykę w filmie musiałaś liczyć się z takimi komentarzami. Ja Cię wspieram w 100%, bo sama zapracowałam na to, że mogę podobnie jak Ty ułożyć sobie życie tak by cieszyć się nim z mężem w wieloletnim związku, miejmy nadzieję za niedługo z dzieckiem patrząc jak nasz dom rośnie w oczach. Ale to wymagało ode mnie ponad 10 lat pracy i samodzielności! Wprawdzie stuknęła mi 30tka, ale co ja tam wiem ;) Gdy słyszę, że to nierzeczywiste podejście, facet to facet, wiadomo, że małżeństwo wieczne nie jest i wszyscy toniemy w kredytach bo nie każdy rodzic pomaga swoim dzieciom… ręce opadają… zastanawiam się gdzie zgubiliśmy te najważniejsze wartości. Nie negujmy rzeczywistości, takie rzeczy mają miejsce, to fakt. Tak samo jak to, że sami jesteśmy kowalami własnego losu i to od nas zależy w 90% jak będzie wyglądało nasze życie.
          Pozdrawiam Karolino, życzę zdrowia i spokoju w konfrontacji z takimi opiniami (sama też mierzę się z nimi w życiu prywatnym. Zazdrość? ;) )

          • karolinabaszak

            24 czerwca 2018 13:07,

            Natalio, poruszając pewien problem w filmie niestety nie spodziewam się, że ktoś na podstawie swoich wyobraźni będzie oceniał to co mam, zaglądał mi do „sypialni” czy kieszeni :) Nie spotyka mnie to w codziennym życiu i nie mam kontaktu z takimi osobami tak szczerze mówiąc. Uważam to za mocno nietaktowne i chyba nigdy nie przestanie mnie dziwić takie zachowanie, niezależnie od tego jaki będzie kolejny temat wpisu czy filmu.

            Dzięki za wsparcie! :)

          • Asia

            13 lipca 2018 13:49,

            Karolina, dlaczego nie przejmuj się i rób swoje;) Jestem ciekawa tych bohaterek na żywo;)

      • Izabela

        25 czerwca 2018 12:52, Odpowiedz

        Wow, aż muszę to skomentować. Rozumiem Katie i Aneto, że jesteście zwolenniczkami tego, by kobieta sama na siebie pracowała i potrafiła o siebie zadbać – OK, ale nie mogę zrozumieć dlaczego w takim razie przychodzicie na blog ambitnej, kreatywnej i zaradnej kobiety, która na to co ma pracowała właściwie na naszych oczach i zarzucacie jej, że „wisi” na mężu czy rodzicach. Nie widzicie w tym sprzeczności? Jak jakaś dziewczyna robi karierę to inne zarzucają jej, że tatuś załatwił czy mąż zapłacił, a jak woli być panią domu to też jest krytykowana, że utrzymanka i pijawka. O tym Karolina wspominała w filmie, że kobieta zawsze jest najmocniej krytykowana przez inne kobiety. Przeraża mnie to jak często same sobie podcinamy skrzydła i umniejszamy zasługi :-(

    • Kinga

      25 czerwca 2018 10:53, Odpowiedz

      Po co zakladac rodzine, ktora nie masz czasu sie zajmowac albo ktora jest tylko kolejnym sukcesem do odhaczenia, bo „wypada”? Skonczylam studia, mam robotke w korpo, to sobie teraz dopisze do osiagniec 1-3 dzieci. To dobrze wyglada. Ja rozumiem, ze ktos chce pracowac i nie chce miec dzieci, ale PO CO je miec, skoro maja siedziec 10h dziennie w zlobku? Przypuszczam, ze Pani odpowie, ze dla rozwoju spolecznego… Chociaz dziecko wiezi spoleczne nawiazuje w wieku lat 3.
      Znam bardzo wiele kobiet, ktore twierdza, ze sie realizuja zawodowo. Niestety ja widze glownie frustracje i nieogarniecie zycia.W pracy nie idzie im zbyt dobrze, bo koordynuja zdalnie opiekunke i inny personel zajmujacy sie ich rodzina i domem.

      Mam szczescie, ze mam wolny zawod i mam tez czas na rodzine, ale najbardziej zaluje wlasnie zbyt wczesnego powrotu do pracy, kiedy dzieci byly male, choc nie byl to pelen etat. Dzieci wychowane w domu SA lepiej rozwiniete niz dzieci w placowkach – wczesniej mowia, a przede wszystkim, wiedza od malego, co jest najwazniejsze – rodzina. Prawdziwa rodzina, nie zlobkowe ciocie (o, zgrozo).

      Co do karmienia piersia, moj synek tez sie odstawil sam, kiedy bylam w ciazy z coreczka:-)
      Bylam w ciazy i nosilam 12-kilogamowego synka – bylo ok! Roznica m-y dziecmi 16 m-cy. Zaluje rowniez, ze nie mam trzeciego z dokladnie taka roznica. Wiez miedzy dziecmi jest tak silna, jak miedzy blizniakami.

      W mediach panuje straszna nagonka na macierzynstwo tradycyjne. Cialo sie zmienia – fakt, ale ludzkosc zyje z tym faktem od tysiecy lat…

      Wrocilam do wagi sprzed ciaz po dwoch miesiacach bez zadnego fitnesu, na ktory szkoda mi zycia. Uprawiam sport, ale plywam, wiec bez esktremum, jem zdrowo, glownie w domu, biegam za dziecmi, tj biegalam, bo teraz maja 7 i 8 lat.

      Macierzynstwo to na pewno najlepsza i najpiekniejsza rzecz, jaka mnie w zyciu spotkala. Czulam sie gotowa od zawsze. Jestem dumna z moich dzieci. One juz teraz wiedza, jak wazna jest rodzina i kazde z nich chce miec po kilkoro dzieciakow w przyszlosci! Wydaje mi sie, ze to najlepsza nagroda za „trudy” macierzynstwa;-).

  2. Binka

    23 czerwca 2018 11:59, Odpowiedz

    Karolino! Niesamowicie mnie to uderzył co powiedziałaś o studiach, (w sumie też myślałam, że jesteś po magisterce) ale kochana to nic nie zmienia w moim myśleniu o Tobie! :) Jak może powiedzieć, że jesteś mało ambitna? Nie rozumiem :/ Dla mnie jesteś mega wzorem i TURBOMOTYWACJĄ! Z tego co obserwuje, stworzyłaś cudowną rodzinę, wydałaś płytę, stworzyłaś swoją markę, nagrywasz, blogujesz, pracujesz, zajmujesz się pewnie domem – a do tego jesteś bardzo zadbana i oczytana :* Nie jedna kobieta Ci zazdrości i mogę się założyć, że dziewczyny które piszą o Twojej wątpliwej ambicji nie osiągnęły nawet połowy tego co Ty <3 Pozdrawiam!

    • Kinga

      25 czerwca 2018 19:46, Odpowiedz

      Pamietajmy, ze kiedys kobiety nie studiowaly, a mimo to byly wyksztalcone, mialy wiedze ogolne, oczywiscie, niestety tylko w pewnych kregach, ale mialy: graly na pianinie, mowily po francusku, znaly literature i filozofie.
      Wyksztalcenie to nie studia. Jezeli ktos moze sobie pozwolic na np. 5 lat studiowania filozofii czy literatury – swietnie. Ale co potem? Nie kazdy z setek absolwentow humanitstycznych czy innych kierunkow chce pracowac naukowo lub byc nauczycielem. Mozna robic tyle innych rzeczy, ale czy trzeba bylo w tym celu siedziec 5 lat za pieniadze podatnikow na uniwersytecie i czytac ksiazki?

      Ja akurat mam magisterke (studia humanistyczne, a jakze;-)), ale w niczym mi ona specjalnie nie pomogla – licencjat bylby w zupelnosci wystarczyl, a moze i bez by sie obeszlo.

      Polskie uniwersytety to nie jest tez Oxford. One nie ucza myslenia. Nie zrozumcie mnie zle – kocham Polske, mamy niezlych naukowcow, jesli ktos moze, chce i sie nadaje, niech sobie studiuje i 10 lat. Ale nie sztem tych, ktorzy pracuja – zawodowo lub w domu jako mama, bo, umowmy sie, 20-kilkuletni czlowiek powinien raczej zarobic na wlasne podstawowe potrzeby i mysle co zalozeniu rodziny, a nie burzyc sie okolo 40-ki, ze NFZ nie refunduje in vitro (jestem przeciwna temu zabiegowi w ogole, ale to nie powinno miec znaczenia). A ksztalcic sie mozna cale zycie we wlasnym zakresie…

      Slowem, wiekszosc niezawodowych kierunkow studiow (oczywiscie nie mialam na mysli medycyny czy politechniki w moich ww rozwazaniach) do niczego nie prowadzi. Moze oprocz kolejnych doktoranckich wypocin;-)))

      Tymczasem wiedza zdobyta w formie poglebianej pasji warta jest o stokroc wiecej niz te skrypty prowadzacych! O umiejetnosciach nie wspominajac.

  3. BB

    23 czerwca 2018 13:34, Odpowiedz

    Widać, że odnalazłaś „swój głos”. Bardzo przyjemnie się Ciebie słucha. ;)
    Mam jednak pytanie odnośnie tego tradycyjnego podziału obowiązków, o którym mówisz, w którym kobiety zajmują się dziećmi, a mężczyźni pracują. Zastanawia mnie do jakiego momentu w historii się odnosisz?
    Z tego co mi wiadomo przez wieki w rodzinach rolniczych (które stanowiły większość społeczeństwa) kobiety owszem zajmowały się domem, ale także pracowały w polu, a dziećmi zajmowało się najstarsze rodzeństwo- jedna dziewczyna, która wcale nie była matką. Z kolei w rodzinach w wyższych stanach dziećmi zajmowały się mamki.
    Jestem zdania, że każdy powinien układać sobie życie, jak chce. Chodzi mi tylko o to czy ten „tradycyjny” model nie jest raczej wymysłem współczesnych na temat przeszłości, a nie żadną uhonorowaną przez wielki tradycją?

    • karolinabaszak

      23 czerwca 2018 16:19, Odpowiedz

      Mówię oczywiście czasach jeszcze przed II WŚ kiedy kobiety nie musiały pracować zawodowo. Oczywiście nie jest to film o historii i mówię dość ogólnie. A na wsiach to wiadomo, że i dzieci zasuwały razem z rodzicami.

      • BB

        23 czerwca 2018 17:08, Odpowiedz

        Jasne, że nie o historii. ;) Po prostu zawsze, jak ktoś odnosi się do tradycyjnego modelu rodziny (a jest to przecież pojęcie funkcjonujące w szerszym obiegu) zastanawiam się, czy jest zasadnym nazywanie go tym określeniem- no bo odnoszącym się do jakiej tradycji? Czemu właśnie tej z początku XX wieku, a nie do tego, co było wcześniej i trwało dłużej?
        Ale także, tak jak i Tobie, nie podoba mi się krytykowanie kobiet za decyzję o byciu mamą na tzw. pełen etat. Jeśli tylko mogą sobie na to pozwolić i tego chcą- to co komu do tego? A Ty jako mama promieniejesz ;)

        • karolinabaszak

          26 czerwca 2018 19:11, Odpowiedz

          Ale przecież to trwało dłużej, ja nie mówię o samych początkach XX wieku. Kobiety zawsze zajmowały się domem, faktycznie gospodarstwem też, ale dom sam w sobie generalnie wyglądał kiedyś inaczej, tak samo jak społeczeństwo. Może faktycznie mówię zbyt ogólnikowo i powinnam wyrażać się jaśniej, ale szczerze mówiąc tak się chyba nie da, chcąc tworzyć w miarę „lifestylowy content”. Zawsze znajdzie się ktoś, kto akurat znajdzie „swój temat” i będzie oczekiwał więcej.

          Ja tu głównie odnoszę się do pracy zawodowej i tego, że system podatkowy zmusza nas do niej, nawet jeśli chcielibyśmy zajmować się tą pracą domową. Bardziej mi zależy na poruszaniu problemów gospodarczych szczerze mówiąc, bo to one sprawiają, że kobieta jest z dala od swojego dziecka przez cały dzień, nawet wtedy gdy razem z mężem chcieliby żyć zupełnie inaczej.

          I dodam jeszcze, że osobiście uważam, że pracować powinien każdy i starać się wykonywać jak najbardziej pożyteczną pracę. Jeśli ktoś nie pracuje musi żerować na innych. Natomiast praca jaką może wykonywać kobieta w swoim własnym domu, przy dziecku jest być może najważniejsza ze wszystkich, bo w domu wychowujemy przyszłe pokolenia. Nie dostajemy za to pieniędzy, ale otrzymujemy o wiele więcej, a gdyby ludziom nie zabierano zarobionych pieniędzy, mąż byłby w stanie bez problemu utrzymać swoją rodzinę i to byłaby prawdziwa wolność wyboru.

  4. Kasia

    23 czerwca 2018 14:13, Odpowiedz

    Piękna i mądra mama. Jestem podobnego zdania, że najpiękniej jest być mamą aktywną przy dziecku. Jednakże w obecnych czasach kobiety bardzo szybko wracają do pracy, bo często nie pozwala na to sytuacja finansowa rodziny albo jest to, jednak przyczyna wszechobecnego konsumpcjonizmu, większy samochód wiekszy dom. A może jest to chęć ucieczki od codziennych obowiązków związanych z macierzyństwem, które według powszechnej opinii czynią z kobiety kurę domową.
    Jednak to wychowanie dziecka na mądrego człowieka jest najlepszą karierą, wymaga nie tylko poświęcenia ale też dużo inteligencji jest także satysfakcjonujące, gdy widzimy jak nasze dziecko się rozwija z każdym kolejnym dniem. Bardzo chętnie obejrzałabym filmik o twojej aktualnej pielęgnacji. Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka😊

  5. Magdalena

    23 czerwca 2018 18:03, Odpowiedz

    Karolino!
    Bardzo dziękuję Ci za ten głos rozsądku wśród medialnej propagandy.
    Cieszę się, że zwróciłaś uwagę negatywnego wpływu problemów gospodarczych na chęć zakładnia rodziny.
    Bo głównie niemożność finansowego utrzymania rodziny jest przyczyną wielkiej niechęci do posiadania dzieci , a przez to do
    obecnego niżu demograficznego. Niestety nasi rządzący od przeszło kilkunastu lat uderzają w rodzinę. W rodzinę, czyli podstawę każdego rozwijającego się państwa. Jakby zapomnieli , że z chwilą upadku rodziny upadnie również i państwo.
    Jestem pełna podziwu dla twojej postawy. Odważnie mówisz o pozytywach poświęcenia się dla bliskich, gdy zewsząd gloryfikowany jest egoizm. Uważam, że dzisiejsze problemy społeczne jak np. wzrastająca ilość samobójstw czy agresji wśród młodzieży jest spowodowana degradacją jednej z najważniejszych wartości, jaką jest rodzina.
    Media obrzydzają rodzinę (i bycie matką) na wszelkie sposoby. Obecnie młodzi rodzice stoją przed dużymi wyzwaniami
    1) finansowym- bo często wypłata obojgu rodziców nie starcza na utrzymanie całej rodziny (i program 500 + nie jest tu rozwiązaniem, jest szkodliwy społecznie ze względu na to że jest to program socjalny, ale nad jego negatywnymi skutkami można się długo rozwodzić)
    2) presja ze strony środowiska, że oboje z rodziców powinni dbać przede wszystkim o swoją karierę zawodową, a wychowanie dziecka pozostawić obcym osobom (panią ze żłobka,przedszkola, nauczycielom w szkole itp.)
    Rozumiem, że nie każda kobieta chce poświęcić się rodzinie, ale czy powinno się ta możliwość odbierać każdej z nas? Cieszę się,że tobie się udało i możesz realizować się na swój własny sposób. Twoje dzieci na pewno Ci się kiedyś, za twój wysiłek, odwdzięczą :)

  6. Dorra

    23 czerwca 2018 21:18, Odpowiedz

    Zmieniłaś się. W tym filmie wyglądasz jak Julie Delpy-aktorka. I ta chrypka- chyba przejściowa ale jaka sexy;-).

  7. Ania

    23 czerwca 2018 23:40, Odpowiedz

    Ja jestem starsza od Ciebie o 11lat,więc to co mówisz, radzisz mogę ocenić już z perspektywy czasu. Mam 2 dzieci – syna 11 lat i córkę 8 lat, ale miałam poglądy właściwie takie same jak Ty od samego początku kiedy wyszłam za mąż, co wtedy nie było tak popularne. Masz rację, że „bycie przy dziecku” procentuje. Zorganizowanie swojej pracy tak, aby jak najwięcej dzieci i mąż odczuły obecność i opiekę mamy, żony przynosi realne efekty. Interesowałam się zdrowym życiem i i nadal czytam, i pogłębiam swoją wiedzę na ten temat, ale staram się tak żyć, tak kierować dietą mojej rodziny, że moje dzieci nigdy poza drobnymi przeziębieniami nie były chore i nie musiały przyjmować antybiotyków, mają zdrowe zęby, bez plomb, ładną gładką skórę, zdrowe błyszczące włosy.Zawsze też dużo się przytulaliśmy, całowaliśmy i nadal to robimy. Pozwalałam na spanie z nami. To wzmacnia poczucie bezpieczeństwa. Zawsze też powtarzam, że mogą nam wszystko powiedzieć i zawsze będziemy po ich stronie. Staram się być nie tylko mamą, ale i najlepszym przyjacielem dzieci. Mogłam swoją pracę zorganizować tak, że dzieci mają codziennie domowy obiadek, że po szkole są przywożone do domu, mogą odpocząć, w spokoju odrobić lekcje. Może ktoś powiedzieć, że za mało się realizuję zawodowo?Mam 40 lat i doszłam do momentu, że widzę jak bardzo wewnętrznie są nieszczęśliwe te” zrealizowane” mamuśki, które wracają do pięknego, ale pustego domu. U mnie jest śmiech i gwar szczęśliwych ludzi. I za to codziennie dziękuję Bogu.

    • Kacz

      25 czerwca 2018 12:49, Odpowiedz

      Jejku, czy naprawdę tak ciężko jest pojąć, że ludzie są różni? Nie wszyscy mają takie same cele i pragnienia jak Ty. Dlatego proponuję żeby zamiast na ocenie poziomu szczęścia „zrealizowanych mamusiek” skupić się na własnym, wszystkim to wyjdzie na dobre.

      W ogóle chciałabym doczekać dnia kiedy ludzie zajmą się sobą i przestaną nieproszeni wtykać nos w życie innych osób. Spełnione matki nie będą nazywane kurami domowymi bez ambicji, a kobiety, które wybrały inną drogę nieszczęśliwymi egoistkami. Żyjmy i dajmy żyć innym.

  8. astoria

    24 czerwca 2018 19:25, Odpowiedz

    Zgadzam sie z toba w 100%. Zawsze pamietam, ze kiedy bylam mala, tak bardzo mi po przyjsciu ze szkoly brakowaly mamy, bo byla w pracy. A ja chcialam, zeby byla z nami, bawila sie z nami, chodzila na spacerek, ogladala bajki..cokolwiek. Trudno, musiala pracowac. Zato bylo babci i to zawsze. I te czase z babcia, u ktorej zawsze pachnialo czystoscia, ciastkiem i zawsze miala dla nas maluchow czas, nie da sie zapomniec. I wlasnie tak chce, zeby mialy moje dzieci :)

  9. Ania

    24 czerwca 2018 22:26, Odpowiedz

    Karolino bardzo interesuje mnie kwestia dbania o siebie. Mam na myśli witaminy, wspomniałaś też o tym, że spodnie nie są zdrowe dla kobiet. To bardzo ciekawe informacje i niesamowicie przydatne. Z kąd czerpiesz wiedzę odnośnie zdrowia i prawidłowego dbania o siebie w ciąży? Bardzo chętnie obejrzałabym filmik o ciekawostkach zdrowotnych. Bardzo dziękuje,że dzielisz się tak wspaniałą wiedzą.

  10. Aga

    25 czerwca 2018 12:17, Odpowiedz

    A ja uważam trochę inaczej. Zaznaczę, że nie jestem feministką, chociaz nie uważam, że wszytskie marsze sa śmieszne… Natomiast…bardzo często to właśnie matki, dziwnie oceniają kobiety, które nie chcą mieć dzieci, nazywając je nawet feministkami, to właśnie one nie potrafią być tolerancyjne i bardzo oceniają.

  11. Agnieszka

    25 czerwca 2018 14:04, Odpowiedz

    A ja Ci Karolino szczerze zazdroszczę.. wolnego zawodu. Myślę, że te negatywne komentarze właśnie z tej zazdrości wynikają.. :) Ja przyznaje szczerze, nie „hejtuję” :)
    Mam pracę na etacie, do której niedługo wrócę po urlopie macierzyńskim. Praca w dużej korporacji finansowej w fajnym zespole. Ludzie są różni, ale to gadanie o wyścigu szczurów w korporacjach jest mocno przesadzone. Jest dużo pracy i stresu, bo i stanowisko wysokie, i pieniądze fajne. Coś za coś. Chciałam zostać w domu jeszcze rok, ale kupiliśmy wymarzony dom pod Krakowem i przydadzą się dwie pensje żeby go fajnie wykończyć. Znalazłam najlepszy żłobek, może wezmę część etatu, ułożymy sobie z mężem godziny, żeby Mały nie był w żłobku długo. Wolałabym zostać w domu,ale już widzę niedzielne śniadanie w moim ogrodzie, zimowe wieczory przy kominku w salonie. Coś za coś.
    Zazdroszczę Ci, że pracujesz w domu. Zazdroszczę sobie, że własnie projektuję wnętrza mojego domu. Każda z nas, matek, ma inną sytuację. Możemy się inspirować i zdrowo sobie zazdrościć, bez jadu.
    Śmieszą mnie komentarze o byciu gotową na rozwód, bo facet może zostawić, bo muszę być niezależna.. po co się wiązać z takim podejściem. Tu i teraz kocham mojego męża i mam 100proc pewności, że mnie nie zostawi. Inaczej to nie miałoby sensu.

    Pozdrawiam!

  12. Kinga

    25 czerwca 2018 16:07, Odpowiedz

    Karolina!

    Pięknie mówisz. Serce rośnie ❤️
    Mam pytanie odnośnie witaminy C – czy stosowałaś ją również karmiąc piersią czy tylko w ciąży? Będę wdzięczna za odpowiedź.

    Przesyłam uściski,
    Kinga

  13. Iwona

    25 czerwca 2018 19:14, Odpowiedz

    Trafiłam w sieci na Ciebie przez przypadek, zostawiłam polubienie na fb od niechcenia i tak jednym okiem zerkałam na udostępniane posty. Z czasem nabierałam sympatii. Teraz upewniłam się że warto Cię obserwować. Miło widzieć że jest ktoś o podobnych poglądach, kto nie boi się mówić o tym otwarcie.

  14. Kasia

    26 czerwca 2018 12:27, Odpowiedz

    Jak czytam niektóre wypowiedzi pod filmem tu, czy na youtube to robi mi się słabo i niedobrze. W ogóle się nie dziwię, że nie chcesz pokazywać swojej rodziny, opowiadać szczegółów z własnego życia. Ja bym nie uniosła tylu nieżyczliwych głosów, obojętnie jakie jest moje poczucie własnej wartości. Nie wiem dlaczego kobiety są tak jadowite i nienawistne (oczywiście nie o wszystkich mówię), zazdrość, że ktoś żyje szczęśliwie w zgodzie ze sobą odbiera im rozum.
    Abstrahując od tego czy zarobiłaś, ukradłaś, masz tajną kopalnię diamentów czy babcię w Ameryce ;) pieniądze to naprawdę nie wszystko (mam już „trzydziestkę” to wiem ;D) oczywiście łatwiej żyje się gdy na nic nie brakuje, ale możliwość kupienia sobie wszystkiego nie gwarantuje szczęścia i udanego życia rodzinnego. Najczęściej to ludzie którzy nie przestają się dorabiać z czasem nie mają o czym ze sobą rozmawiać. Ale nie generalizujmy- szczęście człowieka zależy w znacznej części od niego samego.
    Moja św. pamięci ciocia mówiła mi, że najważniejsze jest znalezienie dobrego człowieka na towarzysza życia, szacunek dla siebie nawzajem i wspólna praca (tzn. Szeroko pojmowane Budowanie Domu).
    Ciocia była w zasadzie sierotą, bardzo wcześnie straciła rodziców i wiele przeżyła, od głodu i bezdomności po biedne ale szczęśliwe życie z mężem,straciła troje maleńkich dzieci, później męża…
    i przeżyła 95 lat, wiec ona to dopiero wiedziała (przepraszam za uszczypliwość, ale to kryterium wieku, jako gwarancja mądrości rozbawiło mnie do łez. Chciałabym w Twoim wieku mieć tak poukładane w głowie). Pozdrawiam Cię serdecznie z deszczowej Warszawy i życzę odporności na te wszystkie sfrustrowane komentarze :)

    • karolinabaszak

      26 czerwca 2018 19:05, Odpowiedz

      Kasiu, przede wszystkim dziękuję za zrozumienie, wsparcie i za czas, który poświęciłaś, żeby to napisać. Naprawdę to doceniam <3

  15. Kasia

    29 czerwca 2018 11:30, Odpowiedz

    Cóż, każda z nas jest inna. Jedna będzie szczęśliwa opiekując się dziećmi i dbając o dom, a druga pracując zawodowo. I nie powinnyśmy się „etykietować” jako kury domowe czy feministki.
    Niech każdy żyje jak chce i ponosi konsekwencje swoich wyborów.
    I nie ma sensu przekonywanie innych do swoich poglądów, bo syty głodnego nie zrozumie.
    U mnie np. Twoja opinia na ten tema Karolino wywołuje duży wewnętrzny sprzeciw, ale ponieważ szanuję Cię jak każdego człowieka, to cieszę się, że masz możliwość żyć tak jak chcesz.
    Pozdrawiam Ciebie i Twoją rodzinę.

    • karolinabaszak

      2 lipca 2018 19:06, Odpowiedz

      Skoro każdy może sobie żyć jak chce to każdy może też się etykietować jak chce. Gdy przestajemy nazywać, w jakiś sposób oceniać pewne zjawiska to co nam zostaje?

  16. Kasia

    3 lipca 2018 14:49, Odpowiedz

    Karola, zauważyłam w ostatnim czasie medalik u Ciebie. Jaki wybrałaś? Ja jestem na etapie poszukiwania dla mojej przyszłej chrześnicy i rozważam opcje zakupu takiego samego dla mnie i dla niej <3

  17. Anna

    5 lipca 2018 23:17, Odpowiedz

    Karolino, czy przyjmujesz w ciąży na własną rękę jakąś witaminę D3 (może razem z K2?), czy po prostu tę z preparatów dla mam (typu Mama DHA)?

    • karolinabaszak

      6 lipca 2018 08:05, Odpowiedz

      Co to znaczy na własną rękę? :) Przyjmuję witaminę D3 i K2MK7 też. Mama DHA przyjmowałam po porodzie przez jakiś czas :)

  18. Dunya

    17 lipca 2018 15:41, Odpowiedz

    Droga Karolino!

    A ja tak napiszę trochę przewrotnie i z drugiej strony medalu ;)

    Jestem po tej drugiej stronie – bardzo cenię sobie niezależność i moje małżeństwo jest pod wieloma względami bardzo „nietradycyjne” (nienawidzę tych podziałów!), bo oboje lubimy pracować i oboje wykonujemy po równo obowiązki domowe. Nie wykluczamy też, że urlopami rodzicielskimi też podzielimy się po połowie, albo nawet większość weźmie mój mąż, bo w jego zawodzie jest dużo łatwiej pogodzić obowiązki rodzinne i zawodowe niż w moim. I z jednej strony jestem osobą wierzącą, a z drugiej spora część moich poglądów idzie w kierunku feminizmu – mam tu na myśli ten dobry, zdroworozsądkowy feminizm, który chce każdemu – bez względu na płeć – dać wybór życiowej roli (bardziej praca czy bardziej dom – wolna wola) BEZ OCENIANIA.

    I to co robisz jest dla mnie pod wieloma względami budujące, bo pokazujesz, że WYBRAŁAŚ rodzinę (a nie, że ktoś Ci narzucił, bo wszyscy tak robią), a przy tym dużo osiągnęłaś zawodowo (bo to WYBRAŁAŚ i ciężką pracą ZREALIZOWAŁAŚ). Jesteś – nawet w tym nowoczesnym, „nietradycyjnym” sposobie postrzegania ról kobiecych i męskich – kobietą sukcesu i myślę, że niejedna feministka przybiłaby Ci przysłowiową piątkę. ;)

    A z tej „tradycyjnej” i „nietradycyjnej” (rany, jak ja nie lubię takich głupich podziałów!) strony najbardziej krytykują Ci, którzy sami nic nie osiągnęli i – zaślepieni zazdrością – nie dostrzegają wartości, jaką niesie ciężka praca nad zrealizowaniem marzeń. Rób swoje, bo to jest wartościowe.

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published