Codzienność zimą

Choć zima jest dla nas łaskawa, czasem robi się naprawdę zimno. Czy trzeba od razu sięgać po wełniane spodnie, grube jeansy i puchówkę? Moim zdaniem nie. Nauczyłam się, że można wyglądać w miarę elegancko i nie marznąć. Kluczem do tego jest oczywiście sprawa banalna czyli tzw. ubiór na cebulkę. Warstwy w naszym codziennym stroju to podstawa jeśli zależy nam na określonym stylu.

Dla mnie zimą ważny jest podkoszulek lub body pod sukienką oraz ciepłe rajstopy. Do botków, a nawet kozaków zakładam czasem też ciepłe, wełniane skarpety. Jedna z widzek słusznie zwróciła ostatnio uwagę na reformy – zapomnianą część garderoby, która będzie dodatkowym ociepleniem. Swetry, które wybieram są z wełny lub kaszmiru. Warstwy to bowiem dobry pomysł, ale wtedy gdy pamiętamy o jakości i składach. Mój typowy zimowy strój to widoczny płaszcz, buty i akcesoria zimowe. Gdy pozwala na to temperatura, zakładam mokasyny lub botki.

Niezawodnym jest mój klasyczny Laur Desertum z aeterie. W zasadzie uwielbiam je wszystkie. Równie często sięgam po granatowy czy zielony. Na beżowym nie widać jednak przeróżnych kłaczków, które lubią wędrować, a to z szalika, a to z czapki. Nie rozstaje się też ostatnio z grubym szalem od wool so cool, wykonanego z wełny owczej i alpaki.

Do tego stroju często dobieram brązowy kuferek Tammy & Benjamin.





A pod spodem…

fot. Ania Mioduszewska 

płaszcz, sukienka, buty: aeterie | sweter: Part Two | torebka: Tammy & Benjamin

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published