Co tak drogo?!

Mój blog oraz kanał poświęcam między innymi rzeczom dobrej jakości. Zwracam uwagę na to, co kupuję. Myślę o swoich zakupach i o korzyściach jakie płyną z posiadania danej rzeczy. Myślę także o rozczarowaniach jakie mogą nastąpić w momencie gdy wybiorę źle. Moje wydatki są najczęściej przemyślane i skuteczne. Niezależnie od tego co pokażę w internecie, często trafiają mi się pytania: „a czemu to takie drogie?”, „a kogo na to stać?” lub „a jak to możliwe, że ktokolwiek jest w stanie wydać tyle pieniędzy na…” itd. Podobnie jak w przypadku stwierdzenia „grubo w tym wyglądasz”  totalnie nie rozumiem celu zostawiania po sobie takiego śladu. Rozumiem jednak powód i właśnie jemu poświęcę dzisiejszy artykuł. Wszystko jak zwykle wynika z niezrozumienia.

blog

Skąd wynika cena produktu?

Zacznijmy od podstaw czyli od kwestii determinujących cenę towaru. Cena produktu to nic innego jak:

– suma poniesionych przez producenta kosztów produkcji
– koszty prowadzenia działalności gospodarczej oraz ingerencji państwa (podatki etc.)
– marża czyli pieniądze, które producent chciałaby zarobić za wykonaną przez siebie pracę oraz czas jej poświęcony.

Koszty produkcji są oczywiście zależne od jakości materiałów i wykonania oraz od skali (wyższa jakość = większe koszty, większa skala = mniejsze koszty). Prowadzenie działalności jest również związane ze stałymi kosztami, niezależnymi od producenta. To efekt warunków jakie stwarza nam państwo. Marża natomiast jest zależna od warunków rynkowych (konkurencji) ale też od tego, ile ktoś jest w stanie za taki produkt zapłacić. Są marki, które przez wysoką marżę zapewniają unikalność produktu. Początkująca firma, która ma małą skalę, a na początku bardzo mocno stawia na jakość, ma bardzo wysokie koszty stworzenia produktu, co przekłada się na cenę – ze względu na wysokie podatki często marża jest bardzo niska, albo nawet nie ma jej wcale.

Dlaczego stwierdzasz, że coś jest drogie?

Odwiedzając wiosną jedne z targów modowych, przeglądając ubrania polskich marek byłam świadkiem wielu scen, w których potencjalni klienci narzekali na (naprawdę korzystne!) ceny sukienek czy żakietów. W Polsce naprawdę nie jest łatwo zacząć z własnym biznesem. Było mi bardzo szkoda zarówno tych wszystkich zdolnych projektantów jak również ludzi, którzy mają braki w elementarnej wiedzy na temat naszej gospodarki.

Pojęć takich jak „drogo” czy „tanio” często używamy w odniesieniu do własnych zarobków lub upodobań. Jak już wiemy, cenę produktu definiuje głównie jego jakość oraz to, ile ktoś jest w stanie za niego zapłacić. Możemy wyróżnić sytuację, w których towar jest niskiej jakości, a cena (zawierająca koszt produkcji i niską marżę) jest również niska, mieści się w naszych możliwościach. Wtedy uznamy, że produkt jest tani. Bywa, że produkt (najczęściej w przypadku masowej produkcji) jest niskiej jakości, a cena ze względu na wysoką marżę, marketing, jest wysoka i nie mieści się w naszych możliwościach. Wówczas uznamy, że produkt jest drogi. Co jednak powiemy w sytuacji, gdy towar jest wysokiej jakości, a cena, zawierająca wysokie koszty materiałów i niską marżę jest niska, ale wciąż nie mieści się w naszych możliwościach finansowych? Czy ten produkt jest drogi czy tani? Mam wrażenie, że wiele osób nie zastanawia się nad tym podczas zakupów i nie mam na myśli tylko ubrań. Takim przykładem może być samochód, biżuteria, czy mięso. Samochód jest bardzo dobrym przykładem, ponieważ często kupując tańszy, musimy liczyć się z dodatkowymi kosztami w przyszłości takimi jak naprawa, częstsze przeglądy oraz z dodatkowym czasem poświęconym na te wszystkie zabiegi. W efekcie możemy wyjść na tym gorzej, niż w przypadku kiedy na początku wybralibyśmy droższe i bardziej zadbane auto. To, że nie było nas na nie stać nie oznacza, że było drogie.

Co tak mało?

Spróbujmy odwrócić sytuacje. Załóżmy, że bierzemy udział w licytacji, w której istnieje nieznana nam wartość minimalna produktu. Towar bardzo nam się podoba, więc jesteśmy w stanie przeznaczyć nasze oszczędności na jego zakup. Okazuje się jednak, że licytacja nie zakończyła się kupnem, ponieważ nikt z jej uczestników nie był w stanie osiągnąć ceny minimalnej. Sprawa kończy się niepowodzeniem. Konsument nie jest zadowolony, ponieważ nie było go stać na element aukcji. Producent natomiast jest niepocieszony, gdyż nikt nie był w stanie zaproponować mu kwoty, którą uznał za właściwą. Mógłby rzucić hasło: co tak mało płacicie?

Co z naszą kulturą?

Zwróćmy również uwagę na pewien paradoks. Nigdy w życiu nie zdarzyło mi się zaobserwować sytuacji, w której konsument przekomarzałby się z ekspedientką przy kasie w sieciówce i narzekał na wysoką cenę produktu. Natomiast jak wspominałam, na targach polskich, niezależnych projektantów w ciągu jednej godziny byłam świadkiem dwóch takich historii (każda przy innym stoisku). Nie mamy oporów przed zwróceniem uwagi na cenę na naszym, rodzimym rynku (gdzie jak już wiemy jest ciężko), podczas kiedy wstyd byłoby nam przyznać przy kasie w Zarze, że zarabiamy zbyt mało.

Dla chcącego nic trudnego!

Wychodzę z założenia, że jeśli chcemy coś posiadać, musimy na to zarobić. Jeśli mamy jakieś skryte marzenie i chcemy je spełnić, często po prostu potrzebujemy do tego pieniędzy, a te, dla chcącego, leżą na ulicy. Chcesz zwiedzić Azję lub skoczyć ze spadochronem? Wszystko zależy od Ciebie! Chcesz mieć lepszy samochód, większe mieszkanie i ładniejsze ubrania? To również zależy od Ciebie. Gdyby wszyscy mieli wszystko… to nikt nie miałby nic!  Z tego powodu część ludzi zarabia więcej, a część mniej. Jeśli chcesz zarabiać więcej – poszukaj lepszej pracy. Jeśli nie potrafisz znaleźć lepszej pracy – popraw swoje kwalifikacje lub wystartuj z własnym biznesem (nic nie uczy pokory lepiej!). Jeśli w dalszym ciągu nie potrafisz zarobić więcej – zmniejsz swoje oczekiwania wobec życia, ponieważ oczekując zbyt wiele, a zarabiając niewiele nabawisz się frustracji.

To wina rządu?

Większość ludzi obwinia za wszystko rząd. Nie dziwię się. Moich poglądów gospodarczych nie reprezentuje żadna partia znajdująca się w sejmie i mam olbrzymie prawo być nieźle wkurzona. Nie tylko na rządzących, ale również na narzekających wyborców, którzy wciąż głosują na te same twarze oczekując jednocześnie wielkich zmian i dających się przekupić ich własnymi pieniędzmi. Państwo nie ma swoich pieniędzy. Nie ma żadnego wielkiego skarbca pełnego rosnących, niezliczonych ilości papierowego Zygmunta, a wszystko co rozdysponowuje, to tylko i wyłącznie nasze podatki. Rozdysponowuje ciężko zarobione przez nas pieniądze między innymi osobom, którym pracować się nie chce, jednocześnie bardzo dotkliwie utrudniając start i rozwój tym, którzy pracować bardzo chcą. Od najdrobniejszych przedsiębiorców wymaga się podatków niezależnie od tego czy zarabiają na swoim biznesie, czy nie. A więc, czyja to wina?

Jak żyć?

Osobiście staram się przywyknąć do panujących warunków, nie przyjmując jednocześnie biernej postawy. Wiem, że zmiany o jakich marzę nie nadejdą szybko. Ludzie nie interesują się ekonomią i tym, co kryje się pod ich finansami. Nie wiedzą, że pod płaszczykiem „płacy minimalnej” przychodzą jeszcze większe podatki i coraz większe bezrobocie. Uwierzcie mi, że znam przypadki dorosłych mężczyzn (interesujących się polityką) nie mających pojęcia ile wynosi podatek dochodowy. I jak mam niby uwierzyć w jakiekolwiek zmiany?

Rozsądne zakupy

Skoro zastanawiamy się nad wieloma rozwiązaniami, które miałyby zapewnić nam życie na lepszym poziomie, czemu by nie podejść w ten sam sposób do zakupów. Nie kupujmy bezmyślnie i poza planowaniem naszego budżetu, zastanawiajmy się również nad tym skąd dana rzecz pochodzi, jaka może być jego historia i z czego może wynikać jej cena. Bądźmy konsumentami świadomymi. Rozsądne zakupy to nie tylko spoglądanie na własne możliwości finansowe. To również stawianie pytań o to dlaczego ktoś stworzył ten produkt, co chciał przez to przekazać, jaka jest jego jakość i wykonanie oraz jak długo nam posłuży. Szczególnie gdy bierzemy do ręki coś stworzonego w Polsce, pamiętajmy, że ktoś prawdopodobnie staje na głowie, aby zrealizować swoje marzenia i uczciwie zarobić pieniądze. Zastanówmy się, czy to rzeczywiście „za drogo” biorąc pod uwagę jakość produktu, nasze zarobki oraz to na kogo głosowaliśmy w ostatnich wyborach.

177 Comments

  1. Ola

    27 czerwca 2016 14:53, Odpowiedz

    Po czesci sie zgadzam. Sama lubie produkty dobrej jakosci dlatego np. wole zakupy w Jack Wills niz w H&M, ktore sie rozpadna po jednym praniu. Jednak w zwiazku z tym, ze nie stac mnie na polskich projektantow nie inwestuje w to pieniedzy, rownie dobrej jakosci a nawet lepszej znajde w porzadnych sklepach i to za polowe proponowanej ceny (np teraz na promocjach). Pozdrawiam

  2. Maria

    27 czerwca 2016 14:58, Odpowiedz

    Bardzo dobry artykuł, niestety ludzie często niewiele wiedzą o świadomym kupowaniu – wybieraniu rzeczy lepszej jakości, często o wyższej cenie, ale zdatnych do noszenia przez wiele lat. Zamiast tego rzucają się w wir wyprzedaży, szczęśliwi, że udało im się coś ‚upolować’, po czym prawie w ogóle tego nie noszą lub robią to krótko.
    Mało kto jest świadomy, że wyznacznikiem opłacalności zakupu jest ‚koszt jednostkowy’ – cena produktu przez ilość częstotliwość noszenia. i tak np. spodnie za paręset złotych, które nosimy przez 2 lata, mogą być w rzeczywistości ‚tańsze’, niż te za niecałe 100 zł, noszone przez sezon…

  3. Asia

    27 czerwca 2016 15:02, Odpowiedz

    Droga Karolino,

    Chciałam Ci podziękować, ponieważ to właśnie dzięki Tobie zaczęłam myśleć o swoich wydatkach. Pokazujesz swoją postawą, że nie zawsze TANIO znaczy DOBRZE – a ja ten błąd popełniałam bardzo często, co kończyło się wydawaniem jeszcze większej sumy ponieważ tanie rzeczy bardzo szybko się niszczyły. Postanowiłam przestawić swoją głowę na bardziej rozsądne myślenie, do którego mnie nakłoniłaś. I właśnie z tego powodu jestem szczęśliwą posiadaczką kilku naprawdę fajnych rzeczy, które na tle tanich, niszczących się – nie są wcale drogie. Bardzo Ci dziękuję! Jesteś przykładem dla takich osób jak ja – osób, które dopiero zaczynają wchodzić w świat zarządzania pieniędzmi. Pozdrawiam!

  4. Maria

    27 czerwca 2016 15:04, Odpowiedz

    Wspaniały post Karolino! Widać zaangażowanie, zaryzykowałabym nawet, że złość na istniejąca sytuację. Zdanie „Nie ma żadnego wielkiego skarbca pełnego rosnących, niezliczonych ilości papierowego Zygmunta” powinno zawisnąć na lodówkach w polskich domach tych, którzy wierzą, że „państwo da”. Pozdrawiam Cię serdecznie!

  5. Ina

    27 czerwca 2016 15:07, Odpowiedz

    Karolinko, tak mi się marzy, żeby więcej osób tak myślało! Mam wrażenie, że mnóstwo ludzi tylko czeka, aż szczęście spadnie z nieba,bo im się należy. Oby było więcej wśród nas świadomych konsumentów, życiowych estetów i mądrych odbiorców rzeczywistości :)

  6. Tosia

    27 czerwca 2016 15:12, Odpowiedz

    Zgadzam się z tym postem, bardzo chciałabym by mentalność ludzi w tej kwestii się zmieniła. Niestety sporo osób nie wie, jak to wszystko działa. Narzekają na przykład na,, przedsiębiorców wyzyskiwaczy,, podczas gdy prowadzenie biznesu to nie działalność charytatywna i to często wina polityki państwa, a nie przedsiębiorcy, który musi jakoś to rozporzadzic, by wyjść na plusie i oddać kupę pieniędzy państwu. Które z kolei te pieniądze rozdaje innym, niekoniecznie ludziom pracy chcącym coś robić …nienawidzę rozdawnictwa, to jest psucie ludzi . Nie chcę narzekać ale fakt jest taki że państwo bardzo utrudnia rozwój młodym, ambitnym ludziom. Niedługo już w ogóle nie będzie się opłacało uczciwie pracować, tylko siedzieć na zasilkach. Ale trzeba robić swoje i stawać na przeciw tym trudnościom :)

  7. helena

    27 czerwca 2016 15:20, Odpowiedz

    Zgadzam się z każdą linijką tego tekstu. Uczę się dopiero kupowania na jakość a nie ilość. Szkoda, że brakuje ciągle myślenia co mogę zrobić, żeby było mi lepiej i było mnie na coś stać a jest tylko myślenie, że jest drogo, ktoś nas chce oszukać i państwo powinno dokładać. Ja wolę myśleć w tej pierwszej kategorii :) jeżeli chce sobie kupić coś „drogiego” to albo kupuje to za pieniądze, które dostaje na urodziny albo po prostu robię dodatkowe fuchy. Zmniejszam wyrzuty sumienia, nie obciążam budżetu domowego no i dzięki temu zauważyłam, że w tych „drogich” rzeczach chętniej i częściej chodzę niż w pozostałych.

  8. Magda

    27 czerwca 2016 15:21, Odpowiedz

    Dotrwałam do końca. I nie potrafię się z Tobą zgodzić – niestety. Obserwując Twoją osobę w mediach już od całkiem długiego czasu nie da się nie zauważyć, że start w swoje dorosłe życie (przynajmniej z ekonomicznego punktu widzenia) miałaś zdecydowanie przyjemniejszy i mniej bolesny. To, czy stać Cię na spełnianie marzeń nie wynika jedynie z tego, jaki człowiek jest tu i teraz i jak zaczyna od samego początku, od zera. Bardzo często to jakie „zaplecze” ma rodzina determinuje chociażby potencjalne zdobycie lepszej pracy przez dzieci (mam na myśli ew.znajomości). Absolutnie nie mogę zgodzić się z tym, że „dla chcącego nic trudnego”. W polskich realiach praca na dokładnie tym samym stanowisku i z dokładnie takimi samymi obowiązkami absolutnie nie daje możliwości zarobienia tyle samo co w innych, bogatszych krajach. Niekiedy ludzie wykonują pracę swoich marzeń, a w zamian otrzymują marne 2000 zł. Przy tym wszystkim, cena tych „marzeń” dla wszystkich pozostaje taka sama – dla naszych zarobków nieproporcjonalna. Bardzo łatwo jest powiedzieć, napisać „załóż swoją działalność”. Tylko udzielając takiej rady każdemu za chwilę okaże się, że wszyscy zakładają firmy, jest ich za dużo i nikt nie zarabia wystarczająco. Swoją drogą – aby mieć dobrze prosperującą firmę znów wracam do początku – potrzeba zaplecza finansowego (zazwyczaj w postaci zamożnej rodziny) i odpowiednich znajomych, którzy będą w stanie zarekomendować firmę.
    Dlatego też, uważam, że udzielanie rady „znajdź lepszą pracę” to jednak bardzo puste i mało wnoszące słowa. To, ile zarabiamy leży głęboko w historii naszego kraju i niestety kolejne decyzje podejmowane przez rządzących Polską przez lata składają się na sytuację, w której jesteśmy teraz.
    W tym tekście ewidentnie pijesz do cen produktów, jakie sama sprzedajesz. Karolino, wiem, że żyjesz na wysokim poziomie i po prostu sama chcesz sobie zarobić na drogie produkty, którymi się otaczasz. Przypomnę Ci jednak, że sukienka to nadal sukienka – kawałek materiału i ręce wprawnej krawcowej, a biżuteria to kilka gram srebra i kamień…
    Myślę, że ten tekst – pomimo iż próbujesz „tłumaczyć” cenę swoich produktów – jest napisany przez osobę, która nie jest wystarczająco kompetentna w temacie… Na pewno zrozumie Cię ktoś, kto „dobrze” się urodził, może liczyć na swoją rodzinę, nie zasypia zastanawiając się czy ma na kim polegać w gorszej chwili. Dla osób, które muszą walczyć od samego początku, budując swoje życie na tym, co same zarobią i bez niczyjej pomocy osiągną – jest bezużyteczny.
    Pozdrawiam

    • karolinabaszak

      27 czerwca 2016 15:51, Odpowiedz

      W takim razie dziękuję za wytrwałość!

      A pozwolisz, że spytam, skąd masz informacje na temat tego jaki miałam start, jaka była finansowa sytuacja mojej rodziny, skąd wzięłam środki na rozpoczęcie działalności i czy w ogóle ich potrzebowałam? Bo np. żeby zacząć prowadzić bloga nie trzeba mieć zbyt dużych środków.

      Zaczynając od samego początku nie zgadzam się z każdym jednym Twoim zdaniem. Można pochodzić z bogatej rodziny i skończyć na dnie oraz pochodzić z biednej rodziny i odnieść niebywały sukces. Pieniądze mogą nam pomóc, ale mogą nas też zniszczyć. Wszystko zależy od naszej pracowitości, rozsądku i kreatywności. Nie ma co się usprawiedliwiać i narzekać wiecznie, przy okazji wymyślając sobie argumenty w postaci „bogaci rodzicie”, „lepszy start” i inne bzdury.

      Co do sukienek – niekoniecznie o tym był mój artykuł, ale ciekawe jest to, że dla Ciebie sukienka to kawałek tkaniny, a dla mnie praca, setki godzin spędzonych nad tworzeniem marki, pot, czasem łzy. Widząc jedynie wierzchołek pracy innych osób, nie zauważasz wysiłku i włożonego w nią serca.

      • Isia

        27 czerwca 2016 16:51, Odpowiedz

        Mi się wydaję, że Magdzie chodziło o to, że ubrania nie są w życiu najważniejsze, a pieniądze można poświęcić na coś bardziej potrzebnego. Zresztą teraz wiele osób kupuje w sklepach z odzieżą używaną, gdzie można znaleźć świetne rzeczy dobrej jakości za pare złotych. W dodatku wcale nie oznacza, że produkty ”dobrych” (znanych) markek są najlepsze, bo jak większość wie, często płaci się teraz właśnie za metkę.
        A co do Twojej działalności, to chyba nikt nie twierdzi, że nie jest pracochłonna. Ale są też ludzie, którzy całymi dniami ciężko pracują fizycznie, często ryzykując zdrowie czy nawet życie.
        A to co w życiu osiągniemy, może zależeć od wielu sytuacji, od tego kogo spotkamy na naszej drodze, od naszej pracowitości czy zwykłego szczęścia. Pozdrawiam :)

        • karolinabaszak

          27 czerwca 2016 17:57, Odpowiedz

          Okeeej, ale co to ma za znaczenie, że pieniądze można poświęcić na coś bardziej potrzebnego? :) Przecież to logiczne, że każdy patrzy najpierw na pilniejsze potrzeby, a później na te mniej znaczące. Przecież ja piszę o czymś zupełnie innym :)

      • kot w butach

        27 czerwca 2016 21:07, Odpowiedz

        Zgodzę się z Magdą i dodam jeszcze od siebie, że nasze życie to składowa wielu czynników, w tym także po prostu szczęścia. Gdyby porównać życie dwóch osób z podobnym zapleczem, mogłoby się okazać, że jest ono zupełnie inne, przez los właśnie, przypadek. Ignorowanie tego jest według mnie przejawem arogancji. Wiem to z własnego doświadczenia.

        Karolino, pisząc „zmień pracę”, „podnieś kwalifikacje”, zapominasz o osobach wykształconych, które realizują się w swojej pracy i kochają to, co robią, z tym że branże, w których pracują, są nisko wyceniane na rynku. Jest dużo takich profesji, myślę tu przede wszystkim o humanistach. Dla takich ludzi zmiana pracy dla lepszego zarobku jest rezygnacją z pasji.

        Co do właściwego tematu postu – ja z sieciówkami (w których nadal niestety często kupuję) radzę sobie w ten sposób, że bardzo często rozwalające się ubrania reklamuję. Może gdyby więcej osób tak robiło, produkcja ubrań o niskiej jakości przestałaby się sieciówkom opłacać.

        Pozdrawiam serdecznie!

        • karolinabaszak

          27 czerwca 2016 21:15, Odpowiedz

          „Karolino, pisząc „zmień pracę”, „podnieś kwalifikacje”, zapominasz o osobach wykształconych, które realizują się w swojej pracy i kochają to, co robią, z tym że branże, w których pracują, są nisko wyceniane na rynku. Jest dużo takich profesji, myślę tu przede wszystkim o humanistach. Dla takich ludzi zmiana pracy dla lepszego zarobku jest rezygnacją z pasji.” – nie, nie zapominam, ponieważ ja piszę to w kontekście przypadku, w którym ktoś wiecznie narzeka na to, że wszystko jest takie drogie i nie rozumie pewnych zależności i tego, że ktoś, kto coś produkuje – może pracować równie ciężko. Naprawdę dziwi mnie to, że niektórym ten fakt umyka, zważając na tytuł wpisu i całą treść.

      • Kaja

        7 lipca 2016 03:36, Odpowiedz

        Karolinko :)
        Również – jak kilka innych osób, w niektórych akapitach znalazłam treści z którymi się nie zgadzam, ale mniejsza o te szczegóły.

        Chciałabym tylko w odniesieniu do „załóż własną działalność” i zarzutów kto miał lepiej, kto gorzej napisać, że chyba część czytelniczek pominęła jeden fakt. Przecież Ty nie wyskoczyłaś z Aeterie spośród traw, drzew i łąk bajkowych, ale przez lata gromadziłaś odbiorców przyszłej marki.

        Taki biznes wg mnie nie miał prawa się nie udać. Za to plus i za konsekwencję plus.
        Ja się nie dziwię wcale, kiedy ludziom biznesy padają, skoro twórczość czy usługa kierowana jest do… nie wiadomo kogo.

        Odnośnie do cen – trzeba wziąć pod uwagę parę spraw: mikroprzedsiębiorstwo obarczone jest takimi samymi kosztami jak firmy duże. Jeśli weźmiemy (w przypadku firm odzieżowych) pod uwagę ZUS, wynajem lokalu, materiały, opłaty za zużycie energii itd (przecież to również nie jest za darmo), wysyłki, opakowania + oczekiwania aby wszystko zrobione było dokładnie, estetycznie i na czas (nie mówiąc o pracy, pomyśle i zaangażowaniu autora, marketingu etc etc) – to musi kosztować. Weźmy pod uwagę również to, że lokalna firemka nie sprzedaje produktów na taką skalę jak ZARA czy inny HM – a twórca niestety nie żyje samą satysfakcją. A czy ktoś myśli o tym, że większa część funduszy idzie właśnie na rozwój firmy?

        Z kolei przedsiębiorstwa większe (dalej mówię o rzeczach pochodzenia rodzimego, nie made in małe dziecięce rączki) osiągając jakąś pozycję, produkując większe ilości towaru – muszą zatrudniać pracowników i również im zapłacić (pominę czy w danej firmie tylko szef faktycznie zarabia a pracownicy głodówki – to już jest kwestia osobna).

        Ceny ubrań z sieciówek (poza faktem, że jakość jest jaka jest) są relatywnie niskie bo jest to po prostu produkcja masowa, redukująca koszty do minimum (od materiałów do wypłat ekspedientek).

        Uważam, że Karolina jako jedna z nielicznych blogerek szanuje czytelnika – spokojnie mogłaby zostawić tylko posty pochwalne dla jej twórczości (a tak się w blogosferze robi ;)). Jest na tyle grzeczna, że tłumaczy swój punkt widzenia X razy – ja nie miałabym na tyle cierpliwości.
        Myślę, że tego typu wpisy są pewnego rodzaju (przepraszam za wyrażenie) „przesiewaczem”, dzięki czemu wracają osoby zainteresowane treścią bloga, a nie krzykactwem.

        Sama wywodzę się z otoczenia osób wykształconych. Rodziny, która mnie zawsze wspiera, nie szczędziła pieniędzy na moje i mojej siostry wykształcenie, przyjemności, rozwój, zajęcia etc. A mam zdolność do robienia interesów… na poziomie zero. Ale nie obwiniam za to innych – tych którzy się nie bali, którzy mają lepszy pomysł i uczciwie udało im się.

        Teksty o bogatym mężu czy rodzicach – po pierwsze skąd ktoś ma informacje o zarobkach obcych osób? Po drugie – ten blog jak i kanał na YT powstał lata temu, teraz jest to forma pracy a za pracę otrzymuje się wynagrodzenie.
        Ja rozumiem, że ktoś mógł nie mieć wsparcia ze strony najbliższych i może czuć dyskomfort kiedy widzi idealny obraz u kogoś innego, ale słuchajcie – gdyby Wam rodzice lub mąż zechcieli coś ułatwić – odrzucacie pomocną dłoń w imię „od zera do milionera”? Ja nie. I jeśli Karolina miała takie wsparcie, choćby mentalne – chwała za to jej rodzinie i mężowi, bo jakakolwiek pomoc jest w dzisiejszych czasach nieoceniona.

        Uważam też, że ważna jest też kwestia uczciwości w biznesie – wolałabym po stokroć dostać wsparcie finansowe od rodziny, męża czy wróżki niż np. dorabiać się na wyzysku (właśnie płacąc grosze podwykonawcom czy pracownikom, lub ukrywać dochód).

        Marzy mi się rzeczywistość gdzie podatki uzależnione są od zarobków, gdzie nie funkcjonuje taka forma kapitalizmu jak u nas (czyli na dziko), gdzie ludzi motywuje się do pracy a nie wychowuje pokolenia leni, gdzie utrzymuje się tysiące alkoholików (w mojej okolicy mieszka np. PanŻul, który twierdzi, że mógłby pracować ale po 2 godzinach się NUDZI).
        Zauważcie, że w obecnych czasach (poza jakąś tam elitą) nie ma zjawiska majątków rodzinnych i nie ma możliwości gromadzenia takowych (why?) ;)

        Pozdrawiam serdecznie ;)
        K

      • Justyna

        9 sierpnia 2016 23:32, Odpowiedz

        Hej Karolina !
        Bardzo szanuję Cię jako osobę oraz niesamowicie doceniam Twoją stylistykę, więc nie chciałabym by mój komentarz był odebrany jako hejt. Jednak moim zdaniem pot i łzy przy pracy może wylewać górnik, a nie blogerka projektująca sukienki. Trochę śmieszny zwrot, trochę przesadzony.

        • karolinabaszak

          10 sierpnia 2016 10:33, Odpowiedz

          A Twój komentarz nie wydaje Ci się śmieszny jak go czytasz? :) Prowadziłaś kiedyś własną firmę?

    • helena

      27 czerwca 2016 16:03, Odpowiedz

      Magdo, nie potrafię się z Tobą zgodzić. Ja nie miałam zamożnych rodziców. Przez większość swojego życia wystarczało nam na godne życie ale bez fajerwerków. Nie miałam markowych ciuchów, nie jeździłam na zagraniczne wyjazdy. Kiedy większość moich znajomych imprezowała ja wolałam się uczyć. Kiedy oni jeździli na wyjazdy zagraniczne ja pracowałam za 6-7 zł za godzinę lub odbywałam bezpłatne praktyki aby zdobyć ważne doświadczenie zawodowe. Obecnie mam dobre stanowisko i dobra pensję. Nie chwalę się ale pokazuję, że nie trzeba mieć bogatych rodziców by na coś w życiu zapracować. Trzeba tylko chcieć i wyjść z koła roszczeniowości. I wziąć odpowiedzialność za swoje życie.

    • Gosia

      27 czerwca 2016 17:52, Odpowiedz

      Magda, nie mogę się z Tobą zgodzić. Znam mnóstwo przypadków młodych ludzi, którzy odnieśli w życiu sukces w młodym wieku, a wcale nie mieli łatwiej i nie pochodzą z zamożnych rodzin. Osobiście znam osobę (Polaka), która własną ciężką pracą dostała się na doktorat na jednej z najlepszych uczelni we Francji (przy okazji zarabia na tym pieniądze) i ma teraz propozycje pracy na bardzo dobrych uczelniach w różnych miejscach świata. W jego rodzinie ani jedna (!) osoba nie zajmuje się nauką. Ciężko pracował, dużo się uczył i taki jest efekt. Znam również dziewczynę, 25-letnią, która obecnie zajmuje bardzo wysokie (takie, które w jej wieku się raczej nie zdarza) stanowisko w znanej korporacji (to było jej marzenie). Czy miała znajomości? Nie. Czy ma wpływową/bogatą rodzinę? Nie. Jak to zrobiła? Studiowała wieczorowo, w dzień robiła staże, pracowała bardzo ciężko, w końcu się opłaciło. Mogłabym wymienić wiele innych takich osób. Natomiast osoby z rodzin bogatych czasem nie doceniają tej szansy jaką dostały od losu i po prostu ją marnują (oczywiście nie mówię, że wszyscy, jednak zauważyłam, że to właśnie dochodzenie do czegoś własną ciężką pracą uczy pokory).

    • Martyna

      27 czerwca 2016 19:10, Odpowiedz

      Zgadzam się z Magdą w 100%. Uważam, że Karolina zapewne mądrze pisze, jednak ten tekst wyglądałby inaczej gdyby jej życie nie było na tak wysokim poziomie.(punkt widzenia zależy od punktu siedzenia) a być może w ogóle nie podjęłaby się napisania go. Teksty o byciu wytrwałym, zmienieniu pracy na lepsze, dążeniu do zmiany itp. to teksty na blogi motywacyjne, a rzeczywistość jest po prostu inna. I nie, nie jestem zmierzła, bo moje życie jest dobre (na wszelkich poziomach) jednak nie wiem jak można być aż tak odrealnionym i będąc naprawdę bogatym pisać takie teksty. Pozdrawiam

  9. Alexandra

    27 czerwca 2016 15:30, Odpowiedz

    Trochę racja , trochę nie. 100% racji dla kogoś kto ma taki jak mój czy twój kapitał kulturowy. Krzywdzące dla tych, co nie mają, choćby takiego wsparcia rodziny jak miałam, takiego liceum i studiów, takich zarobków, takiego wsparcia dla własnych decyzji, takiej swobody w operowaniu swoją wypłatą. To nie jest kraj w którym co chwilę spełnia się marzenie od pucybuta do milionera i czasem obiektywnie nie da się. Wynik ostatnich wyborów jest też wynikiem frustracji grup ludzi, którzy nie mają takiego kapitału w każdym sensie. I trzeba sobie zdawać sprawę, że oprócz własnej pracy (która stawia w tym miejscu gdzie się jest), jednak potrzeba trochę szczęścia, żeby urodzić się właściwym miejscu.

    Co do młodych designerów moim zdaniem zapłacenie ceny jaką proponują to wyraz szacunki i wsparcia. Ja też lubię być wynagradzana za swoją pracę w stopniu uzasadniającym mój wysiłek i zaangażowanie, choć mam pecha że praca kreatywna ( efekt jest niestety wytworem intelektu) cały czas nie jest w Polsce doceniana.
    Simplicite ma na swoim blogu piękną analizę, co sie składa na koszt wyprodukowania ubrania, więc zgadzam się że czasem mniej to jednocześnie lepiej.
    Bardzo podoba mi się cykl poważnych poniedziałków :)

    • Monika

      27 czerwca 2016 17:34, Odpowiedz

      Zgadzam się w zupełności z pierwszym akapitem.
      Nie znoszę wyrażeń – „zmień pracę”, „podnieś kwalifikacje” itp.
      Polska – to nie jest kraj, który ułatwia spełnianie celów, marzeń tj. napisałaś „od pucybuta do milionera” i bez sensu są stwierdzenia „dla chcącego nic trudnego”.
      Szczęście szeroko pojęte i miejsce urodzenie to podstawa. Wkład własny, praca, wysiłek to reszta szczebli.

      • karolinabaszak

        27 czerwca 2016 17:55, Odpowiedz

        Gdyby sukces przychodził łatwo to wszyscy by go osiągali :) A w tym tkwi sendo aby wytrwać, aby nie było łatwo. Szkoda, że niektórzy tego nie rozumieją i na samym początku już się zniechęcają!

  10. Asia

    27 czerwca 2016 15:50, Odpowiedz

    Hehe dokładnie o tym samym debatowalismy wczoraj przez pół dnia że znajomymi :-) irytuje nas to, że co drugi Polak nie może zrozumieć, że Rząd nam nic za darmo nie daje, że pieniędzy nie można tak sobie dodrukowywac. No i jeszcze te słowa: mi się należy, ją chce. Ludzie są wygodni. Chcą mieć wszystko ale bez żadnego wysiłku. Socjale psują ludzi (sporą ich część).

    • Monika

      27 czerwca 2016 17:57, Odpowiedz

      Dobrze, że pojawił się ten krótki fragment w nawiasie.
      Rozumiem, że wielu irytuje tzw. „socjal” a raczej postawa osób, którym się „należy”. Warto jednak pamiętać, że dla wielu to ostatnia deska ratunku aby przetrwać w tym jakże pięknym kraju. I to nie ze względu na swoje lenistwo, czy postawę roszczeniową.

      • Gosia

        27 czerwca 2016 20:26, Odpowiedz

        Moniko, właśnie o tym samym myślałam. Jest całe morze rodzin które mieszkają w strasznych warunkach i żyją w biedzie – a to nie jest kwestia lenistwa/wyboru . Myślę, że gdyby samotna mama 4 dzieci, która pracuje na dwa etaty przeczytałaby radę „znajdz lepszą pracę” to by się załamała. Myślę, że post Karoliny poprostu nie jest skierowany do ludzi, którzy są bardzo biedni a ich widoki na przyszłość są naprawde nie wesołe. Mimo że jest słuszność w powiedzeniu „dla chcącego nic trudnego”, ale też nie bez powodu istnieje powiedzenie „głową muru nie przebijesz”…

        • Monika

          27 czerwca 2016 21:39, Odpowiedz

          Dokładnie tak. Oby tylko taka matka nigdy nie usłyszała, że każdy jest kowalem swojego losu i żeby podniosła swoje kwalifikacje.

          • karolinabaszak

            27 czerwca 2016 21:50,

            A dlaczego niby samotna matka nie powinna nic takiego usłyszeć? :) Pomijając już to, że daleko odbiegamy od tematu wpisu. To chyba się stanie standardem na moim blogu.

          • Gosia

            27 czerwca 2016 23:19,

            Karolciu ja nie uważam, że jest to odbieganie od tematu, ponieważ w akapicie pt „Dla chcącego nic trudnego” poruszyłaś niejako ten temat – jeśli nie, to źle to odebrałam.

          • karolinabaszak

            27 czerwca 2016 23:28,

            Poruszyłam, ale w przecież w pewnym kontekście – tj. narzekania na ceny produktów… Przecież to nie jest wpis o tym co zrobić ze swoim życiem, gdy mamy trudną sytuację, a wpis o cenach i o tym z czego czasem wynikają…

          • Gosia

            28 czerwca 2016 08:28,

            Rozumiem, że to była bardziej taka dygresja a nie temat artykułu, tak jak piszesz. Tak się złożyło, że akurat temat tej dygresji jest mi bliski, i postanowiłam się do niego odnieść. Ale może faktycznie nie ma większego sensu ciągnąć tego wątku :) pozdrawiam :)

          • Gosia

            28 czerwca 2016 13:50,

            Hej Karolina przepraszam, jeśli mój komentarz Cię uraził lub zdenerwował. Myślę, że faktycznie ten artukuł nie jest odpowiednim miejscem aby zaczynać dyskusję na ten temat. Dlatego ze swojej strony mówię przepraszam.

      • A

        28 czerwca 2016 21:36, Odpowiedz

        Szkoda tylko, że ta ostania deska ratunku jest wykorzystywana często bardzo długo i w końcu to osoby pracujące płacą na tych, którym się nie chce. Niestety obserwuję bardzo wiele takich przypadków. Wystarczy spojrzeć na swoją wypłatę, która wpływa nam na konto i porównać to z tym, ile płaci na nas nasz pracodawca (to więcej niż kwota brutto, pracodawca na jeszcze ukryte koszty po swojej stronie, my tak na prawdę dostajemy połowę tego, co płaci pracodawca). A potem państwo zabiera kolejne pieniądze – vat, akcyza, planowana opłata audiowizualna dla wszystkich, nowa opłata od sprzedaży detalicznej, podatek bankowy. To wszystko powoduje wzrost cen.

  11. Aneta

    27 czerwca 2016 15:52, Odpowiedz

    Ale do tego wszystkiego trzeba przede wszystkim dorosnąć! Sama mam 35 lat i pamiętam jak 10 lat temu, gdy miałam pierwszą pracę kupowałam bardzo dużo bardzo tanich rzeczy. Wolałam mieś 25 bluzek po 59 zł każda, a jak widziałam jakąś markową za powiedzmy 600 zł, nie kryłam oburzenia. To samo z … torebkami. !!!! Wolałam tandety z podrabianej skóry kupowane na bazarach lub w sieciówkach, bo dzięki temu miałam ich 15 sztuk. Ale to była radość. Dziś, kiedy patrzę na zdjęcia z tamtego czasu, to normalnie nie mogę przestać się śmiać z samej siebie. I ta moja mina zadowolenia na zdjęciu :) A wyglądałam jak tandeciara ze Stadionu Dziesięciolecia. Swoją drogą – pamiętasz ten Stadion? Pewnie nie, za młoda jesteś :))))
    Po trzydziestce wszystko się u mnie zmieniło. Nauczona doświadczeniem, że tanie rzeczy nie są wcale tanie, bo po pierwszym użyciu nadają się tylko do śmietnika, kupują rzeczy tylko w wyższej półki. Czasami są to tylko dwie torebki rocznie, dwie sukienki na lato (mam swoją ulubioną markę, ale nie chcę tu reklamować), ale rzeczy niesamowite jakościowo. To samo z perfumami – dokładnie 4 lata temu kupiłam perfumy pewnej niszowej marki. Wydałam fortunę, ale nadal mam połowę opakowania i zawsze ktoś pyta co to za zapach. Jeden Pan w autobusie prosił o dokładną nazwę, bo chciał kupić żonie na prezent. Ale do tego wszystkiego musiałam dorosnąć, doświadczyć jak to jest mieć rzeczy tandetne, a jak te droższe. Ale z obserwacji widzę, że większość osób przechodzi taką „przemianę”.

  12. Joanna K

    27 czerwca 2016 15:55, Odpowiedz

    No w sedno! Zgadzam się z Tobą Karolino. Ten fragment wyjęłaś z mojej głowy „Nie tylko na rządzących, ale również na narzekających wyborców, którzy wciąż głosują na te same twarze oczekując jednocześnie wielkich zmian i dających się przekupić ich własnymi pieniędzmi. Państwo nie ma swoich pieniędzy. Nie ma żadnego wielkiego skarbca pełnego rosnących, niezliczonych ilości papierowego Zygmunta, a wszystko co rozdysponowuje, to tylko i wyłącznie nasze podatki. Rozdysponowuje ciężko zarobione przez nas pieniądze między innymi osobom, którym pracować się nie chce, jednocześnie bardzo dotkliwie utrudniając start i rozwój tym, którzy pracować bardzo chcą.” Bardzo nie podoba mi się to, co obecnie się dzieje. Nie lubię ludzi narzekających i czekających na mannę z nieba. Albo inaczej na mannę z naszych wysokich podatków.
    Kurs poniedziałkowy – doskonały, miło widzieć, że sięgasz po tego rodzaju treści :) Podczytuję cały czas <3
    Pozdrowienia!

  13. Ania

    27 czerwca 2016 16:02, Odpowiedz

    Fajnie, że poruszyłaś ten temat. W większości zgadzam się z tym co piszesz i jestem z tych osób co rozumieją czemu dana rzecz kosztuje tyle, a nie mniej.
    „Nigdy w życiu nie zdarzyło mi się zaobserwować sytuacji, w której konsument przekomarzałby się z ekspedientką przy kasie w sieciówce i narzekał na wysoką cenę produktu.” i tu byś się zdziwiła! Pracowałam w H&M i klienci czasami potrafili marudzić na ceny, nawet rzeczy z wyprzedaży ;) .

  14. Ania

    27 czerwca 2016 16:34, Odpowiedz

    Ciekawy tekst jak zawsze 😃 wg mnie niestety nie zawsze cena wyższa gwarantuje wyższa jakoś a cena niższa gorszą😃 to bardzo zależy od branży i typu produktu jakimi chcemy nabyć. Ja zawsze rzetelnie sprawdza towary dostępne na rynku i zawsze wybieram te których stosunek ceny do jakości jest równy 😃

      • Magda

        1 lipca 2016 17:02, Odpowiedz

        No i w zarze mało ko ma pretensje bo babki to tylko ekspedientki a nie właściciele marki, one nie mają na to wpływu, na targach to najczęściej twórca jednak prezentuje markę więc słucha też różnych opinii …

        • karolinabaszak

          1 lipca 2016 17:14, Odpowiedz

          A skąd wiesz, że twórca? :) Czasem są tam wystawieni po prostu pracownicy, a nie sami twórcy. Poza tym sytuacje do jakich nawiązuję były naprawdę żenujące i jeśli ktoś rzeczywiście ma ochotę się targować to może to zrobić w przyjazny sposób, a nie mówić „trochę drogo tu macie :///”. Z resztą co ja będę tłumaczyć =) Masz prawo twierdzić inaczej :)

  15. Daria

    27 czerwca 2016 16:37, Odpowiedz

    Jestem na etapie „poszukiwania” swojego stylu i wciąż w temacie zakupów (mówię o kosmetykach i ubraniach) myślę.Od roku jestem na studiach, mimo, że sytuacja tego nie wymaga (pomagają mi rodzice) to też dorabiam (mam studia dzienne, więc trudno mi na pełny etat). Interesuję się makijażem i oczywiście kosmetyki MAC i droższych firm mnie kuszą – mam kilka sztuk, kilka już zużyłam i… Nie jestem zachwycona. Oczywiście, podobają mi się mocniejsze opakowania i ten „powiew” luksusu choć zastanawiam się, czy mnie na to stać. Przecież róż drogeryjny w cale nie jest gorszy od tego wysoko półkowego, a jeśli chcę się poczuć jak dama, to chyba nie tędy (nie powinna być!) droga. Przy kosmetykach jest trochę tak, że płaci się za dociążane, ładne opakowanie, przeciętną jakość (tak naprawdę żadnym kosmetykiem marek selektywnych nie byłam zachwycona) i historię marki. Nie łudźmy się jednak, kosmetyki Chanel czy Diora to taki „rzut” dla ludzi, których na markę nie stać, a którzy cieszą się, że mają coś Chanel – nie ma to nic wspólnego z samą marką odzieżową.
    I może przyjdzie taki moment, że przestanę się na to nabierać, bo trochę szkoda wydawać mi pieniędzy na rzeczy, które kupuję z myślą o tym, że coś w moim życiu zmienią, a to przecież bzdura. Nie mam żadnego długu wdzięczności wobec tych firm.
    Za to staram się coraz częściej kupować polskie produkty.
    Zrozumiałam Twój post (choć piszę o trochę innej kwestii) i bardzo się cieszę, że zwróciłaś na to uwagę – nie lubię „zaglądania” do portfela ani roztrząsania, czy coś jest drogie czy tanie. Piszę raczej o tym, że JA sama przekonałam się, że drogie kosmetyki raczej nie są warte swojej ceny – nie stajemy się wraz z posiadaniem ich ani trochę bardziej szykowne, ani szlachetne. Jedyna rzecz, która skłania mnie do ich kupowania to ładne opakowania, bo te drogeryjne niestety często się łamią i bardzo brzydko wyglądają.
    Jeśli chodzi o ubrania to wciąż nie odnalazłam swojego stylu i czasem się zastanawiam, czy to nastąpi. Czasem kuszę się na ubrania kobiece, koronkowe, w kwiaty czy po prostu „dziewczęce’ (np. takie, które są w Twoim sklepie) i niestety, źle w nich wyglądam. Po prostu przytłaczają moją urodę, mam podobnie jak Ty klasyczne rysy twarzy, ale zdecydowanie mniej miękkie i ta „słodkość” się z tym kłóci. Dlatego w ubrania raczej nie inwestuję dużo, chyba że w buty. Na wszystko przyjdzie czas :)

    Pozdrawiam! :)

  16. Aleksandra

    27 czerwca 2016 16:39, Odpowiedz

    Jesteś bardzo, bardzo, bardzo mądra. Mam 22 lata i czytając takie posty zaczynam wierzyć, że dla naszego kraju jest jeszcze jakaś nadzieja. Też wyznaję zasadę, że jeśli chcesz mieć więcej, to musisz pracować więcej. Nic się samo nie wydarzy, niewielu ludziom pieniądze spadają na głowę. Licząc na cud, albo państwo socjalne można jedynie umrzeć z frustracji i… biedy.

  17. Sonia

    27 czerwca 2016 16:51, Odpowiedz

    Świetny tekst! Bardzo podoba mi się to, że pokazujesz kosmetyki Toma Forda, że Twoje sukienki są za 600zł i nie robisz z siebie dziadówy aby podlizać się widzom. Komentarze typu… kogo na to stać, pokaż coś tańszego są żałosne.

  18. agnnaw

    27 czerwca 2016 17:03, Odpowiedz

    Magda, która dotrwała do końca artykułu, ma bardzo wiele racji niestety…SUperowo byłoby, gdyby w Polsce byli tacy ludzie jak Ty, z takim myśleniem, z taką rodziną itp. Po obejrzeniu Twoich zdjęć na insta, po filmikach, vlogach można bardzo wiele dowiedzieć się o Tobie, Twoim otoczeniu, Twoim stylu życia, poziomie itd. Ty nie zrozumiesz tej MAGDY i będziesz bronić za wszelką cenę swojej opinii, artykułu, ale uwierz, że SUKCES, KASA to składowa bardzo wielu rzeczy, czasem tylko odrobina szczęścia, podejście do życia, czasem to wszystko o czym pisze Magda…Uważam, że ktoś pochodzący z takiej rodziny jak TY, usytuowanej, mama wykształcona, która wiele wniosła w Twoje życie, pokazała Ci na pewno o wiele więcej niż mama, która jest po zawodówce…no jest mnóstwo rzeczy, które można wymieniać i które pokazałyby Ci, że może nie miałaś łatwo, ale łatwiej niż większość ludzi w Polsce, a ludzie w Polsce to nie tylko ludzie z Warszawy i innych większych miast. Chaotyczne to wszystko, co piszę…Ogólnie fajnie, że motywujesz i pokazujesz ten Twój bajkowy wręcz świat. Bardzo przyjemnie się na to wszytsko patrzy, więc bądź wdzięczna za wszystko co wypracowałaś, co dostałaś od losu, ale zrozum też innych. Fakt, że są bogacze, których dzieci wszystko sponiewierają, biedni, którzy osiągają na starość genialne finanse…to wszystko racja, ale ta MAGDA też ma rację!!!!!!!!!!!!! powinnaś to zrozumieć. Może poznać ludzi z „innych ” kręgów…

    • karolinabaszak

      27 czerwca 2016 17:51, Odpowiedz

      Rozumiem, co Magda miała na myśli tylko po prostu się z nią nie zgadzam, podobnie jak i z Tobą. Skoro nie znasz ludzi z biednych, patologicznych wręcz rodzin, którzy osiągneli sukces to może sama powinnaś poznać ludzi z „innych” kręgów” aby zrozumieć, ze Twoje argumenty są bez sensu :) I naprawdę Ci tego życzę. Tak na marginesie – urodziłam się w Stargardzie – średniej wielkości miasto. W Warszawie mieszkam od niedawna, ale zapewniam, że tu również jest masa biednych ludzi, którym ledwo starcza na czynsz. Sama zaczynałam tutaj od stażu za 700 zł, a później od pracy biurowej za 1600 zł na rękę. Poza tym mój wpis jest o czymś totalnie innym, a jak chcesz porozmawiać o sukcesie – to źle trafiłaś, bo nie uważam abym go osiągnęła. W mojej ocenie stawiam dopiero malusieńkie kroczki, a przede mną ciężka praca i wiele ciężkich chwil.

      • Magda

        27 czerwca 2016 19:04, Odpowiedz

        Tak, Karolino.. i właśnie wtedy, kiedy zarabiałaś sama te 700 zł kupowałaś kosmetyki z wyższych półek, torebki od projektantów, stołowałaś się w tych mniej wykwintnych restauracjach… Naprawdę nie musisz usilnie próbować przekonywać, że to co masz teraz zawdzięczasz jedynie swojej pracy. Trzeba by było być raczej totalnie ślepym żeby pomyśleć, że aura jaką się otaczasz od wielu lat jest niskobudżetowa. I absolutnie, o dziwo!, nie chodzi o zazdrość, zawiść i te wszystko słowa na z. Tu chodzi o ciągłe wmawianie Twoim obserwatorom, że przecież to wszystko w życiu jest takie proste. Znajdujesz staż, pykasz nadgodziny, robisz miliony kursów i ot tak sobie lądujesz na jakimś dobrze opłacanym stanowisku w dużej firmie w stolicy. A czy zastanowiłaś się, ile potrzeba pieniędzy, żeby właśnie tak wystartować? Żeby mieć taką szansę? Żeby wgl móc marzyć o tej możliwości? Problem nie tkwi w pracowitości czy upartości w dążeniu do celu. Problem tkwi w nieco odmiennych szansach, które dane nam są w momencie kiedy przychodzimy na świat. To jest masa, naprawdę masa czynników, dzięki którym otwierają się niektóre małe drzwiczki. Ty miałaś widocznie to szczęście, że świat stanął przed Tobą otworem i zaryzykuję stwierdzeniem, że nie masz pojęcia jak to jest nie mieć takiego startu jaki trafił się Tobie. Stąd zapewne wynika Twoje stawianie na wysokopółkowe przedmioty – bo nigdy nie musiałaś poczuć na własnej skórze, jak to jest nie móc pozwolić sobie na coś z marki premium. Ale proszę, nie oczekuj, że wszyscy którzy współistnieją razem z Tobą na świecie i akurat czytają Twojego bloga są w stanie podążać i rozumieć Twoją ideologię. Swoją drogą – ideologię, która obecnie bardzo dobrze się sprzedaje. Jak to mówią – bogaty biednego nie zrozumie, a torebka w cenie używanego samochodu czy krem za 300 zł nie sprawi nagle, że będziesz lepszym człowiek, a Twoja wartość jako osoby wzrośnie.
        Tak na koniec – czy jest to marka premium, czy zwykła rzecz noname… i tak kiedyś, na końcu nie będzie się to dla nikogo liczyło.

        • karolinabaszak

          27 czerwca 2016 19:42, Odpowiedz

          Hehe no tak, bo jednocześnie rozwijałam bloga i otrzymywałam pierwsze oferty współpracy reklamowej. Ten mały fakt Ci umknął, a ja celowo o nim nie wspominałam. Pomyśl ile jeszcze mogło Ci umknąć :) To raczej Ty próbujesz mnie usilnie do czegoś przekonać, zamiast zrozumieć, że nie zgadzam się z Tobą i uważam, że to co piszesz to zwykłe usprawiedliwianie się. „O nigdy nie musiałaś poczuć na własnej skórze, jak to jest nie móc pozwolić sobie na coś z marki premium” – nie no proszę Cię ;) Jeśli dalej masz zamiar tak fantazjować to równie dobrze możemy zakończyć naszą dyskusję.

          • Magda

            27 czerwca 2016 19:56,

            A może to Tobie umknęło w tej Twojej bajowej aurze, że mogę nie być osobą biedną, która ledwo daje rade wyżyć za najniższą krajową? Może po prostu próbuję „bronić” tych osób, które nie miały tak łatwo jak Ty, a zostały przez Ciebie wrzucone do worka „pieniaczy o każdą złotówkę” – raczej niesprawiedliwie.

          • karolinabaszak

            27 czerwca 2016 20:15,

            Ależ mnie naprawdę nie interesuje Twój „status majątkowy” :) Starasz się mnie sprowokować i zmyślasz, opierając się o szczątkowe informacje na temat mojego życia. Więcej życzliwości, mniej uszczypliwości i wszystko będzie super!

        • edyta89

          27 czerwca 2016 20:48, Odpowiedz

          ‚i zaryzykuję stwierdzeniem, że nie masz pojęcia jak to jest nie mieć takiego startu jaki trafił się Tobie’ – zgodzę się..
          inaczej się pracuje, inaczej się ryzykuje, nawet inaczej się zakłada firmę jeśli ma się wsparcie.. i to psychiczne i finansowe.
          jeśli ma się gdzie wrócić w razie porażki to już jest coś, a wielu osób nie ma tego wparcia, nie ma gdzie wrócić gdyby się nie udało i dlatego nie ryzykują..

        • Maria

          27 czerwca 2016 21:07, Odpowiedz

          Magdo, to, że niektórzy rodzą się bez tzw. ,,pleców”, nie znaczy, że nie są w stanie się wybić, wręcz przeciwnie, takich ludzi zazwyczaj charakteryzuje większy upór, determinacja lub samodzielność. Co do twojego przykładu z opłaconymi przez rodziców kursami, jeżeli komuś bardzo zależy, to jest w stanie zrobić sobie przerwę, wyjechać za granicę do pracy itd. i tam zarobić, by je sobie opłacić. Innymi słowy, jest trudniej, ale nie jest to niemożliwe. Myślę, że to, co cię gryzie, to to, że ilość zarabianych pieniędzy przez niektórych jest bardzo niska w stosunku do wysiłku fizycznego lub umysłowego, jaki muszą w daną pracę włożyć i jeśli jesteś w tej sytuacji, to ci współczuję.Tak to jest, że w obecnym świecie pewne zawody ceni się bardziej lub mniej (niekoniecznie słusznie).

    • Sonia

      27 czerwca 2016 18:56, Odpowiedz

      Dokładnie. Zarzucanie ludziom, że nie znają sie na ekonomii, a popieranie Janusza Korwina Mikkego gryzie się, jak mało co. Ludzie, którzy teraz go popierają nie zdają sobie sprawy, co by się działo w kraju, gdyby taka osoba doszła do władzy. Wszystko, co mówi o gospodarce jest równie przekonujące, jak zapewnienia, ze jest konserwatywny obyczajowo, a pózniej wypływają jego kolejne nieślubne dzieci. Bardzo wiarygodna osoba.

        • Basia

          27 czerwca 2016 23:50, Odpowiedz

          A co jest wyznacznikiem tego, że ktoś zna sie na ekonomii? Własne „wydaje mi się” , studia w tym kierunku, raz na jakiś czas włączenie TVBiznes czy może założenie własnego biznesu? Bo jak mam być szczera ekonomia to tak szeroka i trudna dziedzina, że boję się ludzi którzy głosują na Janusza i twierdzą że znają sie na ekonomii..

          • karolinabaszak

            28 czerwca 2016 10:28,

            Pani Basiu, a ludzie, którzy głosują na inne partie to skąd według Pani czerpią swoją wiedzę na temat ekonomii?

          • Basia

            28 czerwca 2016 14:23,

            Pani Karolino, skąd mam wiedzieć skąd czerpią ? W tym kraju w większości mieszkają ludzie, którzy interesują się polityką, ekonomią i sprawą RP na tydzień przed wyborami albo i później.
            Powiem tak, jestem wykształcona, skończyłam studia ekonomiczne, pracuję w swoim zawodzie, nie twierdzę że znam się na wszystkim i posiadam wiedzę absolutną. Ciągle się dokształcam, ale uważam że o ekonomii wiem dużo więcej niż przeciętny człowiek w Pl. Kuszenie ludzi zniesieniem podatków jest pójściem na łatwiznę. Obywatele to łykają, bo przecież każdy woli nie płacić niż płacić. Wygodnie się mówi że bez podatku dochodowego w naszym kraju żyłoby się lepiej, ale czy ktokolwiek się zastanowił co to może oznaczać? Fakt, są kraje w których ludzie owego podatku nie płacą, ale co to za kraje? Emiraty Arabskie, Kuwejt, Katar, Oman i inne państwa które „siedzą na ropie” i cennych surowcach( wpływy do budżetu z tego tytułu sięgają 80-90 % budżetu, czyli mniej więcej tyle co u nas z PTU) i wcale nie jest powiedziane że dobrze się tam żyje, bezrobocie sięga nieraz 25 % ludzie protestują, państwa toną w korupcji stąd tzw. Arabska Wiosna. Albo są to państwa-wyspy typu Bahamy, Bermudy, które „ciągną” na turystyce ( w tym na handlu tytoniem i alkoholem…) i bardzo wysokich cłach… Ktoś się zastanowił czy ten model sprawdzi się w Polsce? Weźmy po uwagę nasze położenie geograficzne. Nie ma ropy. A turystyka? …. Owszem jest wiele pięknych miejsc, ale to jednak nie bajeczna wyspa z Hawajkami tańczącymi hula, rajską pogodą i lazurowym wybrzeżem… Zejdźmy może na ziemię..Przepraszam Cię Karolino, że tak bardzo zeszłam z tematu, bo faktycznie Twój wpis nie dotyczył bezpośrednio polityki czy poglądów. Sądzę że gdyby ludzie mieli większą wiedzę z zakresu ekonomii (obowiązkowo w szkołach!) nie łykaliby tak naiwnie wyborczych kłamstw.

          • karolinabaszak

            28 czerwca 2016 18:21,

            Spoko i tak już każdy porusza tutaj taki temat jaki mu się podoba, równie dobrze możemy zacząć rozmawiać o ćwierkających ptaszkach jak masz ochotę :P A tak poważnie, to Korwin nie chce całkowitego zniesienia podatków. Podatki muszą istnieć, bo państwo musi funkcjonować. Wiem jednak, że Korwin może być zbyt drastyczny gdy chcemy poznać m.in. zalety wolnego rynku zatem zachęcam do posłuchania wcześniej Pana Przemysława Wiplera, który jest bardzo mądrym człowiekiem lub Pana Roberta Gwiazdowskiego, który jest ekspertem w dziecinie podatków. Mogę Cię spytać jakie masz poglądy? Oczywiście, nie musisz odpowiadać jeśli nie masz ochoty się tym dzielić ze mną, ale skoro jesteś anonimowa, może nie zrobi Ci to większej różnicy :)

          • Basia

            28 czerwca 2016 19:22,

            Nie napisałam, że Korwin chce zniesienia wszystkich podatków. Mój wpis dotyczył podatku dochodowego, o którym była mowa w jego programie wyborczym. I możemy porozmawiać o ćwierkających ptaszkach, może będzie przyjemniej ;) Jestem zwolenniczką Ryszarda Petru ;)

          • karolinabaszak

            28 czerwca 2016 19:34,

            Tego się właśnie obawiałam. A czym ten pan Cię do siebie zachęcił jeśli mogę wiedzieć?

          • Basia

            28 czerwca 2016 20:10,

            Właśnie tego się obawiałam jak powiem kogo popieram, ten wątek może ciągnąć się w nieskończoność. Nie mam zamiaru Cię do niego (Petru) przekonywać, bo wiem że nie chcesz być przekonywana ;)

          • karolinabaszak

            28 czerwca 2016 20:16,

            Widzisz, czasem warto jest postawić sprawę jasno od początku i nie zawracać sobie nawzajem głowy :)

  19. Gosia

    27 czerwca 2016 17:31, Odpowiedz

    Nic dodać, nic ująć. Każdy jest kowalem własnego losu. :) Czasem aż ręce opadają, kiedy ludzie mający możliwości rozwoju wiecznie narzekają, zamiast się ruszyć i wziąć odpowiedzialność za swoje życie.

  20. Natalia

    27 czerwca 2016 18:10, Odpowiedz

    Niesamowicie cieszy mnie ten poniedziałkowy cykl. Jest ciekawie, rzeczowo, kontrowersyjnie i porywająco :) Myślę, że każdy z nas musi nauczyć się myśleć w kategoriach, o których była mowa. To nie przychodzi samo. Rozsądek, zdrowa dedukcja i przede wszystkim doświadczenie są kluczem. Ja jestem w trakcie zmian już od roku dzięki koleżance po fachu- Joasi Glogazie. widzę same pozytywy.

  21. Monika

    27 czerwca 2016 18:39, Odpowiedz

    Karolino! Zgadzam się z Tobą słowo w słowo. Uważam, że tylko człowiek doświadczony życiowo zrozumie Twoje podejście i myślenie. 😊 Pozdrowionka

  22. Emilia

    27 czerwca 2016 19:09, Odpowiedz

    Mnie natomiast ten post uraził. Oglądam Twoje vlogi i czytam bloga, ponieważ lubię Cię słuchać oraz podoba mi się oprawa rzeczy, które tworzysz. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby zazdrościć Ci drogich rzeczy, a co gorsze – wytykać Ci to. Pierwszy raz dodaję komentarz pod Twoim dziełem dlatego, ponieważ wchodzę tu, aby popatrzeć na ładne rzeczy i przeczytać coś interesującego. Natomiast czytanie o szufladkowaniu ludzi na tych kupujących mało, drogo i dobrze kontra na tych kupujących dużo tanich szmat i jeszcze się targują, jest co najmniej niesprawiedliwe. A co właśnie z tymi, którzy wchodzą na Twoją stronę tylko dlatego, ażeby cieszyć oko ładnymi rzeczami, bo sami lewo wiążą koniec z końcem? Oni nie zostawią Ci komentarza tylko będzie im znowu przykro – nie pierwszy, nie ostatni raz w życiu. Ten post był zbędny.

    • edyta89

      27 czerwca 2016 20:50, Odpowiedz

      ten post był potrzebny, bo warto gadać o takich sprawach.. warto też sprawdzić czy na pewno nam dany bloger odpowiada i pod tym względem.

      • Marta

        28 czerwca 2016 12:09, Odpowiedz

        Dokładnie! niestety Karolina pokazała się tutaj od zupełnie innej strony , niestety niekorzystnej…
        Karolina uważam ,że część posta odnośnie ubrań , kosztów ich prodkujci itd jest jak najbardziej trafna natomiast cały efekt psuje twoja postawa wobec wypowiedzi czytelniczek .Otóż Karolino świat nie jest czarny i biały są jeszcze inne odcienie . Twoje stawanie okoniem i nie przyjmowanie do wiadomości , że może być inaczej niż ty to widzisz jest co najmniej niestosowne zwłaszcza u ciebie

        • karolinabaszak

          28 czerwca 2016 12:23, Odpowiedz

          Marto, zauważyłam, że jakakolwiek próba wyjaśnienia niektórym ludziom, że nie potrafią czytać tekstu ze zrozumieniem od razu jest sprowadzana do mojej niewiarygodnie okropnej postawy wobec czytelników, więc zachęcam do sprawdzenia komentarzy na samym dole, od kobiet równie zdziwionych Waszym zachowaniem.

          • marta

            28 czerwca 2016 14:40,

            Karolino, zauważyłam, że jakakolwiek próba wyjaśnienia tobie, że nie potrafisz przyznać komuś innemu racji jest od razu jest sprowadzana do mojej niewiarygodnej nieumiejętności czytania ze zrozumieniem, więc zachęcam do sprawdzenia komentarzy poniżej i powyżej

          • karolinabaszak

            28 czerwca 2016 14:46,

            A po co mam przyznawać komuś rację, skoro się z kimś nie zgadzam? Zastanowiłaś się może nad tym? I co ma moja „racja” do tego, że ludzie piszą komentarze odbiegające od tematu wpisu?

          • Ewka Marchewka

            29 czerwca 2016 10:17,

            A co to jest „racja” ? każdy ma prawo przedstawiać swój punkt widzenia -ty jak i czytelniczki. Ale twoja – Karolino butna postawa jest naprawdę nie na miejscu . Nie masz patentu na nieomylność .

          • karolinabaszak

            29 czerwca 2016 10:44,

            No to skoro każdy ma prawdo do przedstawiania swojego punktu widzenia, to rozumiem, że ja też je mam? Bo właśnie z niego korzystam, kiedy się z kimś nie zgadzam i o tym pisze. Bądźmy poważni :)

          • Ewka Marchewka

            29 czerwca 2016 10:23,

            normalne jest , że dialog ewoluuje w różnych kierunkach … takie jest sendo prowadzenia dyskusji- ludzie wymieniają poglądy i się wzajemnie do tego odnoszą , jak nie chcesz takich sytuacji to zlikwiduj możliwość komentowania.

          • karolinabaszak

            29 czerwca 2016 10:41,

            Chce dyskusji ale na temat, a nie o tym z jakiej rodziny pochodzę i czy miałam łatwiej czy gorzej :-)

    • Ula

      28 czerwca 2016 15:24, Odpowiedz

      zawsze tak będzie, że jakiś post kogoś urazi…. i nie ważne czy o polityce, rodzinie, ubraniach etc. Ja sama prowadzę działalność w kilku branżach, w tym sklep, i czytając ten post koncentrowałam się na sednie sprawy czyli jak to jest prowadzić działalność w kraju gdzie młoda osoba zaczynająca swoją drogę musi płacić 1100 zł zusu, czy ma zlecenia czy nie ma. Jak człowiek uderza głową w ścianę w urzędach, gdzie zawsze pod górę. Gdzie klient przychodzi do sklepu kupić wino i prosi o rabat, albo mówi że to samo wino pił we Francji i było o połowę tańsze…. A ja pytam, ” jak Pan idzie kupić chleb, to też się Pan upomina o rabat??? To znaczy, że ja mam prowadzić działalność charytatywnie???
      Nie ma co się obrażać, ani nikomu wypominać sytuacji rodzinnej/znajomości/bajkowego życia. Niech każdy robi tak, żeby jemu się dobrze żyło, niech spełnia marzenia na tyle, ile może w danym momencie. Prawda jest taka, że w tym naszym kraju większościom ludzi żyje się po prostu ciężko, ludzie są sfrustrowani bo nie widzą nadziei na lepszą przyszłość, a ta nasza Polska ŻÓŁĆ, która się z niektórych wylewa, to już jest jakiś dramat:-(

  23. Oliwia

    27 czerwca 2016 19:12, Odpowiedz

    Ja kupuję rzeczy wysokiej jakości za wysoką cenę, które wiem, że będą mi potrzebne prawie codziennie jak obuwie, torba, kurtka , bielizna lub spodnie – reszta nie jest warta takich inwestycji jak np. sukienka na wesele za 400 zł – którą ubierze się raz, czy dwa ?! – Oczywiście to jest moje podejście do sprawy. I tak jak słusznie napisałaś, o polskich projektantach to trzeba przyznać, że niezłą marżę sobie narzucają – bo jeśli bluza dresowa czy sweter kosztuje 400 – 500 zł a potem na wyprzedaży tych modeli po cenach produkcyjnych jest 89 zł (przykład z życia) to coś tu jest nie tak… Ja będąc świadkiem takiej wyprzedaży już nigdy nie wróciłam do tego sklepu wiedząc, jaką marże ktoś sobie narzuca… to nie jest uczciwe.To nie jest tak, że „jestę projektantę ” i od razu mogę serwować ceny jak z Mediolanu, zwłaszcza, że twórczość polskich projektantów to raczej eksperymenty, rzadko znajdzie się coś użytecznego w czym człowiek nie będzie się wstydził publicznie pokazać – wiadomo, każdy ma inny styl i każdemu podoba się co innego, ale może oprócz cen, które serwują Polscy projektanci jest jeszcze coś co nie pozwala im się wybić i utrzymać – być może powinni być bardziej elastyczni i umieć sprzedać swoją duszę artystyczną w projekcie, który ktoś chętnie będzie nosił a nie podziwiał – jakiś kompromis musi być :)

  24. Marlena

    27 czerwca 2016 19:19, Odpowiedz

    Zgadzam się z Tobą, ale po części z niektórymi komentarzami. Myślę, że wszystko jest w naszych rękach, ale nie można odmówić stwierdzenia, że mając potencjalne wsparcie rodziny, nawet jeśli zakładamy biznes, ryzykujemy ciężko pracujemy itp. jest gdzieś tam świadomość – jak się nie uda, to mam się do kogo zwrócić to nie koniec świata. Osoba, która ryzykuje bez takiego zaplecza jest obarczona stresem, często wiele traci.
    Mamy dziś tak dużą swobodę, że narzekanie na ceny jest bez sensu. Można kupić polskie rzeczy też od mniejszych firm, ubrania w małych miasteczkach często są sprowadzane z łodzi czy gdańska spódnice dobrej jakości, które noszę od 3 lat są niemal niezniszczone, a kosztowały ok.100zł. Wszystko się da. Sama marzę o sukience z Twojej kolekcji, ale mam taką sytuację finansową, że nie kupię, mogłabym, ale w tej cenie znajdę inne rzeczy też polskie i dobrej jakości w innym miejscu. I nie narzekam.
    Taka refleksja. Za drogo..hmm proponuję usiąść gdzieś w kąciku w HM czy Zarze w niedziele, a nawet teraz. Sterty ,,szmatek” porzucane po sklepie, setki kobiet kupujących/przymierzających tony poliestru i akrylu. A przy kasie się płaci i to słono. I tak co sezon. Tracimy czas i pieniądze oraz nerwy.
    Szukajmy alternatyw. Lumpeksy, małe sklepiki osiedlowe, ubrania z drugiej ręki, może mama coś wyrzuca, albo jej koleżanka- czasem materiał jest świetnej jakości i można coś przerobić na spódnicę etc.
    Też uważam, że prezentujesz bardzo drogie rzeczy, no ale stać Cię i fajnie, ale czy dziewczyny oglądają Cię tylko żeby oceniać za ile pieniędzy nosisz ubrania, kosmetyki itp? Chodzi też o samą drogę, którą lepiej iść. To sie nabywa z doświadczeniem. Czasem trzeba popełniać błędy żeby zrozumieć.
    Dzięki za post- takie dyskusje są potrzebne :))

    • karolinabaszak

      27 czerwca 2016 19:52, Odpowiedz

      Marleno, tylko że akurat te negatywne komentarze jak zwykle dotyczą (mimo wszystko) czegoś innego niż to co opisałam w notce. W końcu to idealna okazja aby po raz kolejny wytykać mi „bogatego tatusia” i „lepszy start” :) Chociaż przyznam, że od niedawna zdarzają się już zarzuty w postaci „bogaty mężuś”! :) Wiadomo, że każdy z nas ma inne warunki i rodzina jest olbrzymią wartością i wsparciem! Ale pisanie, że ktoś posiada to i owo tylko dlatego, że… (i tu wymienianie tych arcybanalnych argumentów) to zwykła chęć usprawiedliwienia siebie samego.

      • Marlena

        27 czerwca 2016 21:34, Odpowiedz

        Śledzę Twoją stronę od niedawna, więc się nie orientuję. Tak oczywiście brak wsparcia finansowego to nie wymówka żeby narzekać, a już szczególnie wyrzucać swoje frustracje na osoby, które ciężko pracują. Życzę Ci żeby takich czytelników było coraz mniej :)

  25. A Dżi

    27 czerwca 2016 20:21, Odpowiedz

    Nie podoba mi się zachowanie niektórych komentujących, wypominanie komuś, że miało się lepszy start w życiu dzięki dobrze sytuowanej rodzinie jest równie bezcelowe i niegrzeczne co zaglądanie drugiej osobie do portfela i skrupulatne podliczanie jej wydatków.
    Też poniekąd uważam, że ten post niczego nowego nie wnosi, Twoje spojrzenie w tym temacie jest bardzo subiektywne. Z ekonomicznego punktu widzenia każdy konsument kieruje się innym kryterium wyboru. Dla jednego decydująca będzie niska cena produktu, dla drugiego wysoka jakość, dla innego marka, jej prestiż, dostępność, forma sprzedaży… można by wymieniać bez końca.
    Wiem, że pisząc ten post miałaś dobre zamiary i chciałaś uświadomić wielu swoim czytelnikom, że wybierając produkty wysokopółkowe nie robisz tego dlatego, że poprzewracało Ci się w głowie od nadmiaru pieniędzy ;)(niestety niektórzy naprawdę tak myślą), ale zabrzmiało to trochę jak tłumaczenie i próba narzucenia Twojego sposobu myślenia innym. Niech każdy kupuje to co chce, gdzie chce i za ile. Gdyby wszyscy zaczęli wybierać produkty wysokiej jakości po wysokich cenach, to rynek i gospodarka do których się odwołujesz przestałyby funkcjonować, upadłoby tysiące/miliony (?) przedsiębiorstw, a mieszkańcy Chin i innych krajów azjatyckich, które dzięki masowej produkcji stanęły na nogi, wyszliby na ulicę.

  26. edyta89

    27 czerwca 2016 20:23, Odpowiedz

    Przeczytałam i… i zgadzam się, i nie.

    Jest takie hmm.. powiedzenie(?) biednych ludzi nie stać na tanie rzeczy, kiedyś się z tego śmiałam, ale trochę prawdy w tym jest. Przykład z samochodem bardzo dobry – zamiast kupić grata za 2 tysiące, który będzie stał przez większość czasu u mechanika, lepiej poczekać, uzbierać i kupić coś konkretniejszego. Oczywiście różnie jest.. Można kupić 10-15 letni samochód z małym przebiegiem w niemal idealnym stanie od dziadzia, który jeździł nim tylko co niedzielę do kościoła, wymieniał wszystko na bieżąco i pucował na błysk, a można i kupić nowy, który będzie się cały czas psuł (przykład znajomego – kupił audi q7 i nazywa ten samochód ‚królową salonu’ – psuje się non stop).

    Co do stwierdzenia powtarzanego przy baaaardzo wielu ludzi, że żeby coś osiągnąć potrzeba pieniędzy, znajomości, bogatych rodziców etc. – nie zgadzam się, można coś osiągnąć będąc biednym, można być bogatym i wszystko stracić.
    Można być biednym i biednym pozostać, można urodzić się w bogatej rodzinie i dalej to bogactwo pomnażać.

    Co do rządu, państwa i podejścia ludzi, że im się należy – ludzie są leniwi, chcieliby siedzieć i dostawać pieniądze za nic, wielu woli siedzieć na zasiłku niż pracować choćby za niewiele więcej („bo za grosze nie będę robił”), nie biorą pod uwagę tego, że mogą pracować, pokazać się jako pracowici, dostać podwyżkę, rozwijać się etc.

    Zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach, ale..
    Mimo, że można osiągnąć sukces pochodząc z biednej rodziny, nie można pominąć tej kwestii, że pochodzenie, wychowanie ma znaczenie i to duże, może nie same pieniądze (chociaż pomagają), ale nauczenie dzieci pracowitości, wszczepienie odpowiedniego podejścia do pracy, do wiary w swoje możliwości. Ludzie biedni, ciężko pracujący, dobrze wykonujący swoją pracę, a zarabiający mało, mają często żal do państwa że ich praca jest źle opłaca i nie ma co się dziwić. Potem też żal, niezadowolenie przechodzi na dzieci, które.. dorastając mają takie samo podejście. Tak zostali wychowani, widzieli że ich rodzice mimo ciężkiej i uczciwej pracy, nie zostali dobrze za nią wynagrodzeni. Brak wiary we własne możliwości etc. nie pozwala im spróbować inaczej.
    Inaczej podejścia do pracy nauczy rodzic, który osiągnął sukces, a inaczej, który tego sukcesu nie osiągnął.
    Jeśli nie dorastałaś w takiej rodzinie, uwierz mi, nie zrozumiesz pewnych rzeczy.

    Rady typu ‚wystarczy chcieć’ czy ‚dla chcącego nic trudnego’ etc. … Nie zgadzam się. Nie wystarczy tylko chcieć. Oczywiście bardzo dobrze, że mówisz o tym by się rozwijać, dokształcać – jak najbardziej popieram, ale taka rada to jest jednak pusty slogan. Wielu ludzi chce, próbuje a jednak nie wychodzi. Po prostu.

    Dlaczego tak drogo?
    Jesteś kobietą hmm, luksusową, kosmetyki z wyższej pułki, raczej nie zobaczymy u Ciebie tanich rzeczy. Piszesz że jakość, dobry skład = wyższa cena. Ok, często tak, ale nie zawsze, bardzo często płacimy za markę, da się znaleźć kosmetyki tanie, z dobrym składem, wspaniale działające na cerę. Przykładem znanej jutuberki jest Nissiax83, która poleca naprawdę tanie, naturalne kosmetyki, które potrafią zdziałać z cerą cuda. Agnieszka ma piękną cerę i sama mówi że dobra pielęgnacja nie musi być droga.

    Temat ważny, ale potraktowany trochę powierzchownie.
    Nie każdy będzie kierownikiem, nie każdy założy firmę. I fajnie. Bo nie miałby kto w tych firmach pracować. Potrzebni nam i szefowie, i lekarze, i kierowcy, i murarze, i sprzątaczki, i pielęgniarki. I szewc, i strażak, i prawnik, i bloger. I piosenkarz, i piłkarz, i konduktor, i nauczyciel. I KAŻDY(!), każdy powinien zarabiać tyle, by godnie żyć. Nie mówię, że żyć w luksusach, ale żyć spokojnie i nie musieć się martwić czy stać ich na jednodniową wycieczkę dla dzieci, na nowe dżinsy, na naprawę samochodu, na lepszą szynkę czy pasztetową.
    Jaką radę dać kobiecie, która marzy by być położną, zostaje nią, jest szczęśliwa, ale zarabia te 2 czy 3 tysiące i…chciałaby zarabiać więcej żeby było ją stać na lepszy ciuch czy wakacje w fajnym miejscu. Dla chcącego nic trudnego? Chcieć to móc? Załóż własny biznes? Podnieś kwalifikacje? Robi to co kocha, robi to dobrze, a nie dostaje wcale dużo. I nie można jej mieć za złe, że w jej ocenie zarabia za mało. Że ten i ten towar jest drogi. Ma prawo do takiej oceny. Robi piękną i ważną rzecz :) przyjmuje na świat dzieci i po co jej firma, po co zmiana zawodu skoro robi to co kocha? Zarabia za mało. Dla jednych kasa jest priorytetem, dla innych praca marzeń. Nie zawsze da się to pogodzić.

    Dużo by można o tym pisać bo temat nie jest czarno-biały. Czytam czasem Twoje posty i bywa „o tak, ona ma rację”, a bywa też (chociaż rzadziej ;) )”co ona chrzani”. Tu było pół na pół, trochę może w stronę tego drugiego ;) Niemniej czytam dalej, bo jesteś interesującą osobą.

    Pozdrawiam!

  27. Marta

    27 czerwca 2016 20:35, Odpowiedz

    Bardzo podobają mi się Twoje artykuły, ale co do tej kwestii mam pewne wątpliwości. Często cena niestety nie współgra z jakością. Wszelakie „kreatorki mody” z przestrzeni Internetu często dostają specjalne kupony lub zniżki i budzą w młodych dziewczynach przekonanie, że trzeba mieć tę bluzkę, pomadkę, puder i szminkę. W dzisiejszych czasach jakość jest na ostatnim miejscu. Liczy się logo i otaczanie się mnóstwem rzeczy. Uważam także, że marki takie, jak Ralph Lauren lub inne luksusowe często jakościowo nie różnią się od innych bardzo dobrych marek tylko te drugie są bez tego, co najistotniejsze – bez logo. Dlatego my sami jako kupujący musimy zwracać uwagę na skład i wykonanie. Nie powinniśmy patrzeć na nazwisko projektanta ani luksusowość produktu. Nie powinniśmy właśnie dać się ogłupiać. Powinniśmy sami obiektywnie oceniać przedmiot, a szkoda, że właśnie tego nie uczą wszystkie te blogi (prócz Twojego, mogę to z dumą stwierdzić!) – tylko ślepego podążania za modą. Ale dziękuję Ci za ten artykuł. I za to, że z tym polemizujesz, ponieważ aktualnie na Youtubie przeważają zachwyty nad chińskimi sklepami z podrobionymi, a przy tym zdecydowanie zbyt drogimi ubraniami. To jest dopiero oszustwo i okradanie ludzi przez „youtuberki”.

    • karolinabaszak

      27 czerwca 2016 20:38, Odpowiedz

      Marto, dziękuję za komentarz, ale ja zupełnie nie namawiam do kupowania rzeczy luksusowych. Tłumaczę jedynie skąd wynika cena towaru i dlaczego nie powinniśmy mieć o nią do nikogo pretensji :)

  28. Misia

    27 czerwca 2016 20:37, Odpowiedz

    Osoba pracująca na etacie nie zrozumie przedsiębiorcy prowadzącego własną działalność i codzienną walkę z nadmiernym fiskalizmem i pazernością Państwa. Niestety, masz rację że ludzie nie znają absolutnych podstaw ekonomii i dają się oszukiwać przez te same slogany i przekupywać za własne pieniądze. Kiedyś kolega otworzył mi oczy podając przykład strajkujących stolarzy i szewców. Otóż, strajkujący związek zawodowy stolarzy wywalczył podwyżkę o X, tydzień później związek zawodowy szewców również wywalczył podwyżkę o X. Oczywiście ceny mebli i butów idą w górę. Potem taki stolarz idzie kupić buty, a szewc meble i obaj płacą drożej (ok . tyle samo drożej), więc ich podwyżka zostaje zneutralizowana. Kto zarobił naprawdę ? Państwo, pobierając wyższe podatki od wynagrodzenia szewca i stolarza. O grzywnie za dobrą pracę w postaci podatku dochodowego nawet nie chce mi się pisać.
    Co do jakości to mam wrażenie, że w dzisiejszym świecie każdy wszystko chce mieć od zaraz, jak najszybciej i jak najtaniej, a potem dziwią się że buty rozpadają się po miesiącu, a kurtka z ekoskóry (plastiku) pęka. Przecież to jest tak oczywiste, że nie da się dobrze i tanio i szybko.
    Dziękuję za ten wpis, chociaż mam wrażenie, że musiałaś się momentami hamować pisząc o prowadzeniu własnej firmy i podatkach. W sumie to chętnie poczytałabym osobny wpis poświęcony prowadzeniu firmy z Twojej perspektywy. O wyzwaniach, podatkach, składkach, procedurach i urzędnikach itd. Może wtedy innym otworzą się oczy.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

  29. Kocham Koty

    27 czerwca 2016 20:59, Odpowiedz

    Myślę,że zawsze może być jakaś alternatywa.Nie stać mnie na Twoje sukienki,ale też w największy rozmiar bym się nie zmieściła hihi :) Chociaż do tego dążę.Jednak potrafię zrozumieć dlaczego dana rzecz ma taką,a nie inną cenę.
    Kupuję ciuchy w sh,wynajduję naprawdę ładne rzeczy i buszuje po stronie vinted.pl,gdzie znajdę zawsze coś w moim stylu.Moim zdaniem lepiej jest kombinować niż narzekać.Można równie dobrze uszyć swoją wymarzoną sukienkę u krawcowej i mieć poczucie,że nikt takiej nie ma.
    Nie,nie miałam łatwego dzieciństwa,lepszego startu,bogatych i wspierających rodziców,bogatego męża,ani teraz nie jest mi łatwiej.
    A co do „bogatego mężusia”jak wspomniałaś Karolinko,nie rozumiem,że ktoś tak mówi.Przecież nawet jeśli to dwie osoby są ze sobą po to by się wspierać,nic w tym złego według mnie :)
    Pozdrawiam Cię serdecznie :)

  30. Slomiana

    27 czerwca 2016 21:02, Odpowiedz

    Fajny masz ten poniedziałkowy cykl! Ja się akurat z Tobą zgadzam i co ciekawe kiedyś już w bardzo podobnym temacie czytałam wpis na jakimś „męskim” blogu o grach komputerowych :-) w sensie, że za taką cenę to nikt czegośtam nie kupi, chyba chodziło o jakieś wydarzenie czy coś…

  31. Marchewka

    27 czerwca 2016 21:26, Odpowiedz

    Ale rozpętała się burza! A temat bardzo kontrowersyjny, ponieważ poruszanie kwestii finansowej jest w Polsce nadal tematem tabu, jesteśmy społeczeństwem, które uczy się przede wszystkim gospodarowania swoimi zasobami i umiejętnością pomnażania tego co posiadamy. Chciałabym, żebyśmy doceniły, że Polki i Polacy są niesamowicie przedsiębiorczymi osobami, nie kwestionujmy tego, że potrafimy wiele osiągnąć. Jeśli pojawiają się ograniczenia, które wpływają na pojęcie sukcesu i osiągnięcie optymalnego (pod warunkiem, że się zna granicę) dla każdego poziomu satysfakcji finansowej to są one wynikiem naprawdę wielu czynników i niestety uważam, że proste rady pt. zmień pracę, pieniądze leżą na ulicy – mogą kogoś urazić czy sfrustrować. Każda sytuacja życiowa jest kwestią BARDZO indywidualną! Tak jak każdy ma inne zdolności intelektualne, osobowość, zdrowie, potrzeby i marzenia ale i też doświadczenia życiowe jak i przeszłość swojej rodziny itd.
    Dlatego uważam, że jeśli komuś mam coś doradzać, muszę go dobrze poznać i zrozumieć sytuację tej osoby.
    Prawdą jest, że jeśli ktoś chce zmiany w swoim życiu, potrafi wiele osiągnąć, czasem metodą prób i błędów i nie chodzi tylko o zmianę finansowa..

    Natomiast, jeśli chodzi o ceny produktów (z wieloma kwestiami poruszanymi przez Ciebie zgadzam się) to niestety ale nie wspomniałaś o MANIPULACJI ceną i reklamą. Mimo tego, że zapieramy się rękami i nogami, że my nie jesteśmy podatne na reklamę i prezentowane nam na blogach produkty to i tak nawet nieświadomie ulegamy tym wpływom. Zwróćcie uwagę, że gdyby nie blogi wiele z tych produktów w ogóle nie pojawiłoby się w zasięgu waszej świadomości, coż mojej również…

    Dlaczego? Ponieważ ktoś kto się tym zajmuje doskonale zna prawa i mechanizmy które nami kierują i w jaki sposób na nas wpłynąć, aby zwiększyć swoje zyski sprzedażowe. Niestety jesteśmy manipulowane ceną i jakością. Ci, którzy to robią doskonale wiedzą, że w ludziach istnieje takie przekonanie: drogie to znaczy dobre, tanie to znaczy gorszej jakości. Jeśli nosisz coś droższego, to uprawnia Cię to do tego, że możesz czuć się jak ktoś lepszy i wiele wiele innych przekonań (oczywiście upraszam to).
    I tu wkładam kij w mrowisko :)
    Niestety jest to gra na naszych emocjach, potrzebach i ambicjach a często na poczuciu własnej wartości. A kobiety są bardzo podatne na takie wpływy. Wmawia się nam, że kupienie kolejnego, drogiego kremu, czy kolejnych butów sprawi, ogólnie rzecz biorąc, że będziemy szczęśliwsze i może teraz kręcicie się głowami, że nie – to gdzieś w głębi serca wiecie, że to prawda. Krem, buty czy torebka za 1000 zł nie sprawi, że Nasze życie zmieni się nagle na wspaniałe i szczęśliwe, że problemy się rozwiążą a codzienność będzie łatwiejsza. Prawdziwą radość i wewnętrzny spokój nigdy nie odnajdzie się poprzez ZAKUPY i WYDAWANIE PIENIĘDZY a nawet przez nieustanne zarabianie. Trzeba w tym wszystkim odnaleźć siebie tak po prostu i plan na siebie, swoje powołanie, równowagę… czego i ja ciągle się uczę.

    I jeśli chodzi o biznes modowy czy kosmetyki (ale i wiele innych rzeczy) to potrzeba naprawdę dużo wiedzy i cierpliwości aby to zrozumieć i MĄDRZE wybierać – zgodnie ze swoimi możliwościami i potrzebami.

    A teraz trochę prywaty :)
    Poza tym, staram się wybierać produkty polskie, zaczynając od produktów spożywczych, po kosmetyki czy ubrania. Wolę znaleźć stolarza, który wykona mi meble z mojej okolicy niż zamawiać z IKEA, wiedząc że zasilam budżet innego państwa, zatracając też indywidualność wyboru. Staram się sprawdzać cenę i bardzo zwracam uwagę na wszelkie pochwały reklamowanego produktu (też na blogach, zastanawiąjąc się czy to nie jest ustawka), od razu zapala mi się czerwona lampka :)

    Pozdrawiam wszystkich :)

  32. Ida

    27 czerwca 2016 22:15, Odpowiedz

    Jestem bardzo ostrożna jeśli chodzi o hasła w stylu ‚Wszystko zależy od Ciebie!”, „Możesz osiągnąć wszystko!” itp., ponieważ to o wiele bardziej skomplikowana sprawa, moim zdaniem. Oczywiście rozumiem Twoje intencje – uświadomienie sobie, jak wiele zależy od naszej wytrwałości, zaangażowania i wysiłku niejednemu może otworzyć oczy na to, że marnuje swoje życie i czas na bzdury, podczas gdy ma o wiele większy potencjał i mógłby robić ambitniejsze rzeczy. Przypominanie sobie o tym co jakiś czas jest świetnym zimnym prysznicem.

    Niestety nie każdy z nas jest utalentowany, kreatywny, zaradny i może pochwalić się nadzwyczajną pomysłowością, które razem z odrobiną szczęścia (odpowiednie miejsce w odpowiednim czasie z odpowiednimi ludźmi) stanowią o poprawieniu naszego życia. Tak to działa, a dlaczego – nie mam pojęcia, ale ta wiedza byłaby bardzo przydatna :)

    Mimo to słusznie napisałaś, że pewne sprawy czy sytuacje, na które już bardziej nie mamy wpływu, powinniśmy przyjąć. To chyba zdrowe podejście – bo po co wściekać się na coś poza naszym zasięgiem? ;) A dziękowanie za to, co już mamy, umila czas i poprawia humor.

    Bez względu na to, jak doszłaś do tego, co masz (a jestem przekonana, że przede wszystkim pracą, pomysłowością, nadzieją i uśmiechem), życzę Ci jak najlepiej i chciałabym nadal obserwować Twoje osiągnięcia! jestem zdania, że warto – i trzeba! – łapać nadarzające się okazje. Taka bystrość to kolejna pomocna cecha, którą dobrze jest pielęgnować.

    Dziękuję Ci za post, który pobudził mnie do przemyślenia tych wszystkich kwestii i przedyskutowania ich z koleżanką (rozwinęła się z tego bardzo ciekawa rozmowa ;) ). Trzymaj się ciepło <3

  33. Świeczek

    27 czerwca 2016 22:26, Odpowiedz

    Jak to się mówi – nie stać mnie na tanie rzeczy :) Od kilkunastu miesięcy konsekwentnie wcielam to w życie – i naprawdę jest mi lepiej, i ze swoją szafą, i z wyglądem. Mniej rzeczy, a lepszej jakości – to mniej problemów i lepszy wygląd. I de facto wychodzi taniej!

    A skoro już jesteśmy przy jakości – jak się sprawdza ta skądinąd dość duża domieszka poliestru w Twoich sukienkach? Czy to się sprawdza w upałach?

    • karolinabaszak

      27 czerwca 2016 22:31, Odpowiedz

      Świeczku, tak sądzisz, że duża? :) Moim zdaniem 30% przy 70% bawełny to akceptowany stosunek na lato. Nie jest to wyczuwalne :) Dziś poliester jest też inny niż kiedyś i nie każda domieszka jest tak zła jak ją malują. Ale zdradzę, że wkrótce pojawi się również piękna wiskoza.

      • Świeczek

        28 czerwca 2016 17:08, Odpowiedz

        Wyjaśnię szerzej: jest dla mnie wciąż nowością (choć już liczoną w latach) dbałość o jakość ubrań. Bardzo długo podchodziłam do tego bardzo restrykcyjnie, żadnego poliestru (i akrylu). Teraz rozważam nad domieszkami tego pierwszego, widzę w praktyce, że się sprawdzają. A ponieważ, jak sama mówisz, poliester poliestrowi nierówny, zastanawiam się po prostu. I coraz bardziej się przekonuję, że warto każdą tkaninę ocenić indywidualnie.

        Więc, jeszcze tylko rozpracuję kwestię rozmiaru (tj. sprawdzę, czy talia nie wypada za wysoko – mój stały problem) – i zamawiam ;)

        • karolinabaszak

          28 czerwca 2016 17:11, Odpowiedz

          Zawsze możesz zwrócić sukienkę, gdyby cokolwiek Ci nie odpowiadało :) A co do rozmiaru to chętnie Ci pomogę i w tym – możesz do mnie napisać na facebooku np. jeśli wolisz mieć więcej prywatności :-) Wiele też zależy od tkaniny i tego, czy się mocno rozciąga czy nie :)

  34. karolina

    27 czerwca 2016 22:50, Odpowiedz

    Niektóre dziewczyny, które piszą tutaj swoje komentarze to chyba mają problem z „czytaniem tekstu ze zrozumieniem”. Chyba miały „dwóje ” na maturze z języka polskiego :) Piszecie nie na temat i tym samym robicie bałagan. A może po prostu jesteście sfrustrowane i zazdrosne….:)
    A co do tekstu Karoliny to zgadzam się z nią w 100%.
    „Wszystko zależy od Ciebie! Chcesz mieć lepszy samochód, większe mieszkanie i ładniejsze ubrania? To również zależy od Ciebie. Gdyby wszyscy mieli wszystko… to nikt nie miałby nic! Z tego powodu część ludzi zarabia więcej, a część mniej. Jeśli chcesz zarabiać więcej – poszukaj lepszej pracy. Jeśli nie potrafisz znaleźć lepszej pracy – popraw swoje kwalifikacje lub wystartuj z własnym biznesem (nic nie uczy pokory lepiej!). Jeśli w dalszym ciągu nie potrafisz zarobić więcej – zmniejsz swoje oczekiwania wobec życia, ponieważ oczekując zbyt wiele, a zarabiając niewiele nabawisz się frustracji.”

    • karolinabaszak

      27 czerwca 2016 23:11, Odpowiedz

      Bardzo ładna, prosta, do wszystkiego :) Ja tej marki nie lubię akurat, ale dziewczyny bardzo zachwalają jakość torebek MK.

  35. Kalina

    27 czerwca 2016 23:31, Odpowiedz

    Nie wiem skąd w odniesieniu do tego tekstu wzięło się multum komentarzy dotyczących startu w życie – a zwłaszcza startu w zycie Karoliny (ja nie wiem skąd wy macie na ten temat jakiekolwiek informacje??? naprawdę po fotkach z insta oceniacie czyjś start w życie?? to może gabinet wróżbiarstwa można by założyć, pewnie z tego jest niezła kasa) ale ŻYCZĘ wam z całego serca żebyście całe wasze zawodowe dorosłe życie myśleli o tym, co zrobić żeby WASZE dzieci miały taki start jakiego wy nie mieliście.
    naprawdę wyobrażacie sobie że tylko start w życie się liczy? a za 10, 20 lat co? nadal będziecie na to zwalać winę?

  36. Dorota

    27 czerwca 2016 23:35, Odpowiedz

    Witaj, ja trochę z innej beczki, a mianowicie mam pytanie: czy przewidujesz jakieś promocje czy wyprzedaże letnie? Chodzi mi o złotą biżuterię. Zbieram na naszyjnik Sol gold i jeszcze trochę mi brakuje…Takie promocje raz na jakiś czas dają szansę tym „mniej zarabiającym” na zakup wymarzonej rzeczy, weź to pod uwagę :) Pozdrawiam

  37. Anna

    27 czerwca 2016 23:58, Odpowiedz

    Przeczytałam chyba większość komentarzy pod dzisiejszym wpisem Pani Karoliny. Mozna dostrzec w nich wiele sympatii, zrozumienia i zachęcenia do dalszego działania ale i – chyba juz tradycyjnie ;-)- sporo narodowego malkontenctwa. Z tego co zrozumiałam ;-) – a Pani Karolina w swoich wpisach wyraża się w sposób jasny i nieskomplikowany- tekst ten dotyczy, z grubsza rzecz ujmując, warunków prowadzenia własnej działalności w Polsce i miał na celu zwykle wytłumaczenie nieświadomemu czytelnikowi elementarnych czynnikow składających sie na finalną cenę produktu oraz dlaczego za dobrą jakość płaci sie więcej choć niektórzy chcieliby mniej? Zastanawia mńie rowniez fakt czy tak prosty i zdawałoby sie neutralny temat musi prowadzić czesc osób zostawiających swój wpis do ” wycieczek osobistych” w stosunku do osoby prowadzącej bloga? Czy Pani Karolina jest winna temu, ze urodziła sie w Stargardzie a nie w miejscowości Budy? Czy przychodząc na świat wybrała sobie rodzinę i dom, w którym bedzie mieszkała? Oczywiście, ze nie. To zostało jej dane tak jak każdemu z nas :-) Nikt z nas nie ma wpływu na to gdzie sie urodzi ani z jakimi rodzicami bedzie mieszkał. Natomiast ma wybór jakim bedzie człowiekiem w przyszłości i na ile on sam osiągnie umiejetność odcięcia sie od przeszłości,(dzieciństwa, rodziców) ktora nie była dla niego (wg niego) najpiękniejszym okresem w dotychczasowym życiu. Błagam: nie narzekajmy, nie zostawiajmy takich ‚nicniewnoszących’ wpisów, bądźmy dla siebie mili i radośni. Kochajmy się! :-)
    A jesli Pani Karolina nadal nie podoba sie nam w sukience w kolorze różowym, popatrzmy na Nią gdy ma sukienkę białą. ;-) Jesli nie podoba nam sie w białej to zamknijmy oczy i posłuchajmy gdy śpiewa :-) A gdy i to skłoni nas do nieuprzejmosci w postaci kolejnego nieuprzejmego wpisu miejmy odwagę powiedzieć sami sobie: „nie lubię jej, nie podoba mi się to co robi. Szukam innych inspiracji w sieci”. Z pewnością nikt sie nie obrazi!
    Buziaki dla wszystkich! Cmok! :-)

  38. OLGA

    28 czerwca 2016 09:55, Odpowiedz

    Pokusiłaś się o poroszenie tematu, który wywoła dużo skrajnych komentarzy. Fajnie, że nie unikasz takich tematów i faktycznie Twój blog to nie tylko stylizacje i kosmetyczne nowości.
    Bardzo mi się podoba, że podkreśliłaś, że niska cena nie zawsze idzie w parze z jakością, która jest bardzo istotna w dokonywaniu decyzji o zakupie. Produkty dobre jakościowo posłużą nam dłużej, będą częściej używane. Oczywiście unikniemy przy tym wydawania pieniędzy na kolejny produkt. Tak się dzieje przykładowo z obuwiem „na jeden sezon” Lepiej zainwestować w porządne buty raz na kilka lat, anieżeli co sezon wymieniać je na nowe. Niestety nie wszyscy mogą sobie pozwolić na ten luksus. Pojęcie „drogi”/”tani” wydaje się być względne. Niestety jest uzależnione od zasobności portfela więc w tym tekście nie jest ono używane w odpowiedni sposób. Należało by poprzeć to konkretami, bo to Karolino, co dla Ciebie jest „warte swojej ceny” dla kogoś innego może być tylko marzeniem.

  39. Nocny Motyl

    28 czerwca 2016 10:22, Odpowiedz

    Cieszę się Karolino, że poruszyłaś ten temat. Właśnie przeczytałam też kilka komentarzy i tak jak się spodziewałam, w niektórych osobach wywołało to sporo emocji…
    Sama prowadzę własną działalność i wiem jak to wszystko dokładnie wygląda. Również projektuje ubrania i dodatki i jest to głównie praca ręczna. Wszystko od początku do końca robię sama, począwszy od stworzenia projektu, poprzez wykonanie, zdjęcia, promocje w sieci itd. Uważam, że niektóre moje ceny są mocno zaniżone, porównywalne do odzieży z sieciówek. Jestem cały czas na starcie, dlatego myślę, że nie mogę sobie na razie pozwolić na bardzo wysokie ceny swoich produktów. Trochę sobie odejmuję od czasu pracy, byle na razie zarobić na podatki i mieć na nowe tkaniny :P
    Jeżdżę ze swoimi produktami na różne targi i zawsze znajdzie się jakaś osoba, która i tak stwierdza, że to jest drogie. Nikogo nie obchodzi, że to jest jedwab, a to jest namalowane ręcznie, a na to poświęciłam tyle i tyle czasu… Jednak są też osoby których nie stać, ale kupię choćby wisiorek ode mnie z autorską grafiką, bo chcą mnie wesprzeć, bo tak bardzo im się podoba to co robię. To mi daje kopa do dalszego działania :) Jest trudno, ale kocham to co robię i głęboko wierzę w to, że się uda. Tak jak mówisz, trzeba ciężko pracować, trzeba szukać tych klientów, a w końcu na pewno efekty się pojawią.
    Pierwszy raz pozostawiam tu komentarz, bo temat mi bliski, ale śledzę Twojego bloga już od jakiegoś czasu. Pozdrawiam!

    • karolinabaszak

      28 czerwca 2016 10:40, Odpowiedz

      Tylko, że ludzie zastawiający tu negatywne komentarze piszą zupełnie nie na temat i przyznam, że mnie to martwi. Samotne matki i pokrzywdzone dzieci jako argumenty przeciw, we wpisie który dotyczy ceny i tego z czego ona wynika?

      A co do Twojej pracy – bardzo ładne te rzeczy, naprawdę mi się podobają. Te białe kwiaty na głowie – super pomysł na ślub :) Musisz wkładać w to wiele serca i tym bardziej jest to przykre, że w większości to przedsiębiorcy zrozumieli o czym piszę, tak jakby dla reszty ten temat po prostu nie istniał, więc czepiają się pojedynczych zdań jednego akapitu.

      • Nocny Motyl

        28 czerwca 2016 13:32, Odpowiedz

        Dokładnie, piszą zupełnie nie na temat. Wyrywają jakieś zdania z kontekstu nie rozumiejąc, albo nie chcąc zrozumieć o czym jest ten tekst. Moim zdaniem widać tutaj jednak uszczypliwość i zazdrość, bo pokazujesz malutki kawałek swojego życia (wiadomo że pokażesz ten najładniejszy kawałek, to normalne, każdy kto prowadzi bloga, czy kanał na YT tak robi) i niektórzy myślą, że wszystko zostało Ci podane na tacy i nie masz prawa wypowiadać się na temat cen… No bezsensu. Szkoda komentować.
        Rób swoje i pisz więcej, bo ludzi trzeba uświadamiać, że polskich twórców i przedsiębiorców powinno się wspierać, na tyle ile kto może. Nie tylko projektantów odzieży, ale kosmetyki, meble, wystrój wnętrz, żywność itd… Takie produkty również można wybierać od polskich przedsiębiorców. Tak naprawdę wystarczy trochę poszukać, bo jest tego dużo i ceny bywają porównywalne jak w innych sklepach. Tylko że to trzeba po prostu chcieć, a nie wszyscy chcą.
        Cieszę się, że podobają Ci się moje rzeczy ;) To prawda, wkładam w to wiele czasu i serca. Uwielbiam to robić, to moja pasja i marzę o tym aby móc się z niej utrzymać :) Niestety samo wytwarzanie i czekanie aż ktoś to zobaczy i doceni nie wystarczy, dlatego trzeba włożyć sporo pieniędzy i wysiłku również w reklamę, z czego niektórzy ludzie także nie zdają sobie sprawy. Widzą sukienkę i mówią „kawałek materiału”. A to jest projekt, wykrój, często praca ręczna, szycie, zdjęcia, czasem sesje, organizowanie modelek, fotografów, wystawianie na stronach, obróbka zdjęć… No mnóstwo pracy i to też niestety powinno mieć wpływ na cenę, ale nie zawsze twórcy wliczają to w koszty, żeby nie było „za drogo”. Jeśli kogoś nie stać no to trudno, nikt nikogo nie zmusza do kupowania, ale to można przejść obok i nie komentować. My przedsiębiorcy chcemy tylko aby ludzie wiedzieli, DLACZEGO „tak drogo”.

  40. Hej! Katarynka

    28 czerwca 2016 10:54, Odpowiedz

    Hahahahah widze, że komentarze MOCNO zboczyły z tematu!!! Wiele kobiet wylało swoje frustracje na tobie Karolina, przykro mi. Czytam te komentarze i chce mi się krzyczeć dosłownie! Ludzie nigdy nie zmądrzeją. Dlaczego wszyscy „mądrzy” włażą z buciorami w życie innych? Skupcie się na swoim, osiągnijcie swój sukces, zmieńcie swoje życie! Da się, naprawdę, przez pot i łzy ale da się! Z tekstem zgadzam się w 100%, sama małymi kroczkami zmierzam w stronę świadomego konsumpcjonizmu :) Mniej rzeczy w szafie o lepszej jakości= uporządkowana szafa i umysł :D Ciężka sprawa bo do tej pory niektóre metki przyprawiają mnie o oczopląs :P

    Pozdrawiam Cie mocno Karolinka, głowa do góry i rób swoje, bo robisz to naprawdę dobrze!
    Kasia

  41. Kasia

    28 czerwca 2016 11:34, Odpowiedz

    Komentarze pod wpisem tematyką powędrowały dość daleko, choć można było się tego spodziewać :) Wszystkim, którzy zeszli z tematu i którzy chcieliby rozprawić się ze swoimi ograniczeniami („nie ma kto mi pomóc”, „pochodzę z niezamożnej rodziny” itp.), polecam najlepszą lekturę o pieniądzach, jaką kiedykolwiek czytałam: „Pieniądze. W świetle Ewangelii” księdza Jacka Stryczka. Ta książka pomogła mi ułożyć wiele w głowie i uwierzcie, lepiej poświęcić czas na to, by coś ze sobą zrobić (przeczytać, posłuchać czegoś wartościowego), a nie tracić czas na pisanie nic nie zmieniających w naszym i czyimś życiu komentarzy :)

    PS Dla tych, którzy lubią słuchać / oglądać polecam: https://www.youtube.com/watch?v=YIOG2wX2WV8

    Pozdrawiam i mam nadzieję, że kogoś to zainspiruje :)

    Kasia

    • karolinabaszak

      28 czerwca 2016 11:38, Odpowiedz

      Kasiu, proszę o polecanie częściej takich książek i wspaniałych ludzi <3 Zamawiam właśnie tę książkę, bo sama z przyjemnością ją przeczytam.

  42. Ania

    28 czerwca 2016 13:55, Odpowiedz

    bardzo dobrze znam to, o czym piszesz, ponieważ mój mąż prowadzi swoją firmę. niestety, są i tacy co potrafią właśnie zapytać wprost „co tak drogo?? może by było coś taniej??” niesamowicie to wkurza. za ceną produktów idzie ich jakość, czas pracy i nie ukrywam, że także duża wiedza, która mój mąż zdobywał przez wiele lat, by robić to, co robi. powiedzmy że coś w firmie męża kosztuje 3500 zl, ale w tej samej branży można to zdobyć również za 1500 zl. jednak są cwaniaki którzy widzą, że jakość za 1500 zł nie wygląda już tak fajnie jak za 3500 zł, ale mimo to, nie przeszkadza im to się „targować”. jak na coś mnie nie stać, nie kupuję tego, nie krąże wokól tego. albo składam na ten dany cel, albo kupuję tańszy towar…to takie proste! ale nie dla wszystkich… na szczęście jest mnóstwo normalnych klientów, którzy potrafią szanować czyjąś pracę:)
    generalanie fajny temat na bloga:) przede wszystkim aktualny i na czasie.

  43. Monika

    28 czerwca 2016 14:36, Odpowiedz

    Skoro tak bardzo irytują, dziwią cię komentarze, które odbiegają od tematu wpisu to przecież nie musi ich tu być, prawda? Nie będą wtedy „standardem” na twoim blogu. Pojawiać się będą komentarze, tylko tych którzy potrafią zrozumieć „prosty tekst”. :)

    • karolinabaszak

      28 czerwca 2016 15:02, Odpowiedz

      No właśnie szkoda, że Ciebie między innymi to jeszcze nie zdziwiło, że najpierw piszesz nie temat, później to sobie uświadamiasz i na koniec masz jeszcze do mnie pretensje, że zwróciłam na to uwagę :) Niestety, pare z Was zamiast skupić się na całym tekście, przyczepiło się do jednego akapitu na znak, że nie każdy ma życiu łatwo. Ja to doskonale rozumiem, że nie każdy ma w życiu łatwo, więc nie rozumiem skąd te pouczenia, tak jakbyście odkryły coś niesamowitego. Dyskusje są super, dyskusje są potrzebne! Ale żeby dyskusja mogła się odbyć to trzeba pisać na temat. Bo jak każdy z nas wyrwie z kontekstu inne zdanie i dorobi sobie swoją historię, to zrobi się jeden wielki chaos i nie będzie żadnej dyskusji. Aby prowadzić dyskusję, trzeba też trzymać się pewnych zasad, a nawiązywanie do mojej rodziny i sprowadzanie mojej pracy do „bo ty miałaś łatwiej” wykracza poza te zasady. Mam nadzieję, że to rozumiesz.

      • Monika

        28 czerwca 2016 16:22, Odpowiedz

        Po pierwsze jestem świadoma tego co piszę i do nikogo nie mam pretensji. Po drugie ja nikomu nic nie zarzuciłam i nikogo nie pouczam więc ty też tego nie rób. Tym bardziej, że ja nie odnosiłam się ani do twojej osoby ani, tym bardziej, do twojej rodziny. Myślę, że nie warto uogólniać ;) nadal uważam, że w wielu kwestiach pewne slogany są puste, a o tym właśnie pisałam.

        • karolinabaszak

          28 czerwca 2016 16:57, Odpowiedz

          Świetnie, ale ja tu nie sloganach dziś, tylko o CENACH i tylko to mi chodzi =) Sugerujesz mi zaczepnie moderowanie komentarzy, więc odnoszę się do wszystkich, a nie tylko do Twoich. Natomiast skoro już tak bardzo Cię zainteresował ten akapit to może mi wyjaśnisz, z jakiego powodu samotna matka nie powinna nigdy usłyszeć hasła ‚każdy jest kowalem własnego losu’ ‚weź się w garść’ lub ‚chcieć to móc’?

          • Paulina

            7 lipca 2016 10:31,

            Powiedz osobie która nie ma kończyn „chceć to móc” albo sierocie. Prosto w oczy powiedz, żeby się wzięła w garść.

          • karolinabaszak

            7 lipca 2016 11:41,

            Wiesz, możemy się wspólnie pobawić w wyszukiwanie najcięższych możliwych sytuacji życiowych, w których czasem takie słowa nie będą miały znaczenia – np. gdy ktoś jest sparaliżowany od stóp do głów, ale sprawa polega na tym, że większość z nas nie jest sparaliżowana. Większość z nas jest zdolna do pracy i wśród tej większości jest cała masa leniuchów, którym nie chce się pracować i mają pretensje do całego świata, że posiadają mniej. Rozumiem, że dopóki nie zaznaczy się w nawiasie kilku wyjątków to hasło „chcieć to móc” przestaje funkcjonować? Ciekawe…. Aaaa i tak, sierocie miałabym odwagę powiedzieć prosto w twarz aby wzięła się w garść, bo zwłaszcza takie osoby potrzebują motywacji, siły i wsparcia. Steve Jobs był np.adoptowaną sierotą i nie przeszkodziło mu to w zbudowaniu jednej z największych firm na świecie – Apple.

  44. Anka

    28 czerwca 2016 15:19, Odpowiedz

    Czy jakość musi kosztować? Moim zdaniem nie, ale to wymaga czasem sprytu, czasem dobrej organizacji no i szczęścia. Wielokrotnie udało mi się kupić ubrania w bardzo dobrym stanie, albo nawet nowe w secondhandach. Kupiłam np. kurtkę zimową z metką za 100 zł, która normalnie kosztowała 300 euro i jest świetnej jakości. Tak samo kupowałam kurtki, czy koszulki dla męża. Wiele z nich, kupionych dobrych parę lat temu, jest do tej pory w dobrym stanie, a napisy się nie sprały. Wiadomo, że trzeba o rzeczy dbać, ale jak dla mnie wydawanie 200-300 zł na markową odzież jest głupotą. Tyle można wydać na płaszcz, który będzie się nosiło latami, ale nie np. na bluzkę. Moda się zmienia, nasz rozmiar też, więc wg mnie to bez sensu. Jeśli chodzi o elektronikę świetnym przykładem jest Iphone, który jest bardzo kiepskim telefonem, nie mającym nic w środku, a kosztującym krocie. Laptopy czy komórki można kupić w świetnym stanie np. w lombardach. Dochodzą takie okazje jak ślub i wtedy wiele osób mówi, że to wyjątkowy dzień i trzeba mieć wszystko „spod igły”. Podczas rozmowy ze znajomymi zauważyłam, że wielką uwagę przykładali do mojej sukni ślubnej. Posłuchałam jednak głosu rozsądku i uszyłam suknię u krawcowej, która myślała zresztą, że to suknia balowa. Zapłaciłam 600 zł i miałam kreację, która została zapamiętana i ślicznie na mnie leżała :) Garnitur kupiliśmy na „bazarze” i również był dobry i z dobrego materiału. Żyję skromniej, ale czy w moim życiu brakuje jakości? Chyba nie :D

    • Anna Mamutek

      28 czerwca 2016 23:48, Odpowiedz

      Pani Aniu, spodobał mi sie Pani wpis, ponieważ niewtajemniczonym ;-) podpowiedziała Pani, że za dobrze wyglądające ubrania niekoniecznie trzeba zapłacić bajońskie sumy 200-300 zł (w odniesieniu do pensji, powiedzmy 2,000 netto).

      I teraz tak- żeby była jasność: celowo pomijam milczeniem fakt czy ubrania z bazarku są dobre i z dobrego materiału, czy suknia za 800 zł moze wyglądać jak suknia uszyta przez siostry Cymbeline i czy Iphone ma w środku układy scalone czy trociny ;-) ponieważ są to odczucia bardzo indywidualne i po prostu nie podlegają dyskusji.
      W tym wszystkim istotny jest system wartości jaki posiadamy, czym kierujemy sie przy nabywaniu kolejnej rzeczy; nie bez znaczenia jest rowniez zasobność portfela, gradacja wydatków oraz… zdrowy rozsądek. Cieszę sie, ze osoby takie jak Pani, mówiące wprost, ze żyją skromniej mogą sobie na tę jakość pozwolić – tu konkretnie mam na myśli ubrania z second handów, o ktorych Pani wspomniała. Jest tu jednak cos co należałoby wyjaśnić, co jest ścisłe związane z tematem wątku wiodącego : kupując w tego rodzaju przybytkach handlowych ;-) cieszymy się, ze udało nam sie nabyć świetną jakościowo rzecz w relatywnie niskiej cenie, tylko jest jeszcze jeden szkopuł : my nie zauważamy, że tą wysoką cenę za tą wysoką jakość ktos juz raz zapłacił nabywając to ubranie jako nowe… Na szczęście (!) ) nie byliśmy to MY. :-D, niemniej jednak to ubranie w świetnym gatunku miało kiedyś odpowiadającą swojemu gatunkowi cenę.

      Kończąc juz i readumując wątek podjęty przez Panią Karolinę: „dlaczego tak drogo”?
      Ponieważ w uczciwej transakcji cena musi byc adekwatna do jakości.
      Szyte w Polsce ubrania zawsze bedą droższe niz te z jakichkolwiek Pl sieciówek ( ubrania szyte w krajach Trzeciego Świata) wiec nie nalezy tego w ogóle porównywać ponieważ z rożnych względów to nie ta skala porównawcza.
      I co jeszcze?
      Jesli jest za drogo? Nie kupuj.
      Jesli drogo ale ciągle marzysz i śnisz ;-). Uzbieraj i kup.
      Jeśli cena OK? Kup, noś i ciesz się życiem! :-D

      Pozdrawiam wszystkie dziewczyny prowadzące własną działalność ! :-)

  45. Ola

    28 czerwca 2016 21:46, Odpowiedz

    Totalnie nie rozumiem wytykania ludziom tego co robią ze swoimi pieniędzmi i komentarze w stylu „kogo na to stać?”, albo „dlaczego takie drogie rzeczy kupujesz?” uważam za nietaktowne. Tak jak nie mam ochoty, żeby ktoś wtrącał się do tego co robię czy jem (ludzie uwielbiają to komentować zwłaszcza, jeśli nasze normy żywieniowe są chociaż trochę inne niż ogółu, np. nie je się mięsa czy nabiału), tak samo nie chciałabym, aby ktokolwiek wtrącał się do tego co kupuję.
    Osobiście pomimo tego, że jestem na początku swojej „kariery zawodowej” i nie zarabiam kokosów, stawiam na jakość. Może nie mogę sobie pozwolić od tak w danym miesiącu przeznaczyć 500 zł na sukienkę, ale wiem, że mogę sobie na nią uzbierać. Piękna sukienka, dobrej jakości, idealnie do mnie pasująca, będzie mnie cieszyć dużo bardziej niż pięć kiecek z sieciówki, uszytych ze słabej jakości materiału. Staram się kierować zasadą kupowania rzeczy najlepszej jakości na jaką mnie stać oraz planuję swoje zakupy, nie kupuję impulsywnie, bo wiem, że najczęściej takie zakupy są nieudane (pomijam wyjątki ;)).
    Niestety w dzisiejszych czasach nie docenia się rękodzieła. Wolimy to co tanie oraz lichej jakości. Nawet jeśli szybko się popsuje, albo przestanie nam się podobać po jednym założeniu, to nic nie szkodzi. Łatwo coś wyrzucić jeśli było to tanie. Łatwo przyszło, łatwo poszło. Zapominamy jednak, że ta bluzeczka z poliestru, wyrzucona po jednym, czy kilku użyciach, gdzieś musi trafić. Rzadko kiedy w Polsce tkaniny oddajemy do recyklingu, najczęściej kończą na składowiskach odpadów lub nielegalnych wysypiskach śmieci w lasach lub zbiornikach wodnych. Pamiętajmy w tym wszystkim również o środowisku.

    Karolino, super, że poruszasz takie tematy na blogu. Czekam na kolejne poniedziałki z tekstami podobnymi do tego. :)

  46. Joanna

    28 czerwca 2016 22:17, Odpowiedz

    Pracuję w firmie produkującej krzesła,wieszaki itp.bardzo znanej zagranicznej firmy gdzie ceny są powiedzmy sobie szczerze wysokie jak na nasze polskie standardy-klient kupując towar ma nadzieję,że towar jest jakościowo super wart swojej ceny …niestety to jest TYLKO znana marka …firma stawia jednak niestety na ilość ,tania siła robocza w naszym kraju oraz bliska lokalizacja od kraju gdzie znajduje się główna siedziba firmy zadecydowały o wszystkim(podejrzewam że jeśli tylko do Chin mieli by bliżej to tam ruszyła by produkcja)podobnie podejrzewam jest w branży odzieżowej…Moim zdaniem wniosek jest taki aby kupować u naszych producentów krajowych .Po pierwsze wspieramy naszą gospodarkę i mamy większą możliwość śledzenia jakości wyrobów,wglądu w politykę firmy odnośnie ekologii,traktowania pracowników etc.Po drugie absolutnie jestem pewna -możemy być dumni z naszych przedsiębiorców :)pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów ! JOANNA

  47. Agnieszka

    28 czerwca 2016 23:03, Odpowiedz

    Witaj Karolino i komentujący. No – ja akurat rozumiem pytanie, czemu tak drogo. Może komuś podoba się sukienka, chciałby kupić, ale go po prostu nie stać. Taki ukryty komplement:-). Karolino – wkład w uszycie sukienki, zareklamowanie jej, zapakowanie – na pewno pochlania dużo czasu i pieniędzy. Sama prowadzę firmę – w innej branży. I również odpowiednio wyceniam usługę, bo wiem, ile pracy muszę włożyć w wykonanie zadania. Rozumiem, że kogoś na nią nie stać. I wiem, że ludzie są różni – jedni bardziej obrotni, inni nie, mają różne problemy – i nie każdego stać na zmianę swojego życia. Dla wielu ludzi wydanie 500 zl na sukienkę to po prostu dużo – może musiałby na nią wydać 1/4 pensji, może ma inne priorytety wydatkowe. Rozumiem, że wkładasz mnóstwo zaangażowania w swoją pracę, a sukienki są tyle warte. Ale dla niektórych, nawet tych lepiej zarabiających, to dużo. Nie złościłabym się z tego powodu na nikogo (żart).

    Takie są prawa konsumenta. komentujemy produkt, a jednym z wyznaczników zakupu jest cena. A co do negocjacji ceny na targach: ekspedientki nie mają nic do gadania przy ustalaniu ceny towaru. A projektanci wystawiający swoje produkty – chyba tak:-)

    Pozdrawiam

  48. Karola

    28 czerwca 2016 23:23, Odpowiedz

    Artykuł trafiony w samo sedno. Z czasem kiedy poznajemy wartość pieniądza, które same zarobimy, zaczynamy coraz lepiej nim gospodarować. Sama przechodziłam ,,metamorfozę” od kupowania tanio a dużo, do mniej a dobrej jakości. Zauważyłam też, że coraz częściej stawiam na polskie marki, czasami nieświadomie i…jestem zadowolona, mimo że cena produktu, w stosunku do masówek-sieciówek wydaje się być kosmiczna. Wspaniałe jest też to, że dużo polskich marek, szyje w Polsce lub w Europie. To odskocznia od chińszczyzny, bangladelszczyzny…można by wymieniać tak bez końca. Ogromny szacunek dla Polskich marek, które nie wyprowadzają siedzib firm i nie rejestrują działalności w rajach podatkowych, a uczciwie rozliczają się w Polsce. Wszyscy wiemy, jak bardzo nasze państwo rzuca ciężkie kłody pod nogi ludziom przedsiębiorczym. Dlatego wielkie ukłony, raz jeszcze dla tych marek, które nadal płacą podatki w Polsce.

  49. Kasia

    29 czerwca 2016 01:59, Odpowiedz

    Dodam swoje 5 groszy: jezeli cos jest ladne, dobre jakosciowo to sie samo obroni i ludzie chetnie to kupia. Ale smiesza mnie czasami te bezplciowe projekty rodzimych projektantow za ktore zycza sobie ogromne sumy jak za zboze. czlowiek nawet jakby chcial wesprzec rodakow to nie zrobi tego bo nawet za darmo bym pewnych rzeczy nie chciala. Co do targowania sie taka juz Polacy maja nature cos jak Wlosi i trzeba to zaakceptowac albo wogole nie brac sie za handel. Nalezy dodac ze czesto cena danego produktu jest dyktowana statusem jaki idzie za posiadaniem danej marki. Czlowiek jest prozny i lubi szpanowac drogimi markami szczegolnie w Polsce gdzie jeszcze na innych mozna zrobic wrazenie metka. Czesto za ta cena nie idzie wcale o niebo lepsza jakosc. Juz nie raz sie na tym przejechalam. Czy produkt jest drogi nalezy sobie odpowiedziec na to pytanie jak dlugo przecietny kowalski musi pracowac na dana rzecz w porownania do przecietnego Szweda.

    • karolinabaszak

      29 czerwca 2016 06:10, Odpowiedz

      Witaj :) Naprawdę dziękuję Ci za komentarz, bo chyba jako pierwsza nie zgodziłaś się ze mną, nawiązując wyraźnie do tematu wpisu! Bardzo mnie to cieszy. Pozwolę sobie dodać kilka słów. Napisałaś „Czy produkt jest drogi nalezy sobie odpowiedziec na to pytanie jak dlugo przecietny kowalski musi pracowac na dana rzecz w porownania do przecietnego Szweda.”

      No i właśnie to próbowałam w tym wpisie wytłumaczyć, że nie jest tak jak piszesz. Przeciętnego Kowalskiego nie stać na wiele rzeczy, co nie oznacza, że są one drogie. Nie musimy trzymać się przykładu ubrań. Wycieczka do Japonii w cenie 7 tys. zł za osobę też jest ponad możliwości finansowe przeciętnego Kowalskiego, co nie oznacza, że jest droga. W tej cenie ma bowiem atrakcje i krajobrazy warte takiej kwoty, przelot, zakwaterowanie. Dom z działką za kwotę 400 tys. zł położony tuż przy Warszawie też jest poza zasięgiem przeciętnego Kowalskiego, co nie oznacza, że nie jest to bardzo atrakcyjna, a nawet niska cena :) Chodzi mi o zastanowienie się nad pojęciem „drogi” zanim go użyjemy :) To, że dziś nas na coś nie stać nie oznacza, że to „coś” jest rzeczywiście drogie. Mieszanie w to naszego gustu nie ma żadnego sensu, bo ja pomijam walory estetyczne (każdy ma swój gust) i piszę o ekonomicznych aspektach.

      • Kasia

        29 czerwca 2016 12:19, Odpowiedz

        Haha dziękuje:) konkretna ze mnie baba i lubię odnosić się do konkretów:) fajnie sobie tak podyskutować o czymś poważniejszym od czasu do czasu :)

      • Emily

        1 lipca 2016 12:37, Odpowiedz

        Mysle, ze powinnismy tu odroznic dwie kwestie tzn.
        Gdy cos jest:
        -drogie – uwazamy, ze nie jest warte swojej ceny
        -duzo kosztuje – uwazamy, ze kwota, ktora zaplacimy jest spora, ale rozumiemy co sie na nia zlozylo.
        Co za tym idzie, jesli cos duzo kosztuje, wcale nie znaczy ze jest drogie :)

        Dziekuje i pozdrawiam

    • inna Kasia :)

      29 czerwca 2016 10:31, Odpowiedz

      Piatka! Wahalam sie dodac swoj komentarz a tu prosze inna Kasia, napisala dokladnie to o czym mysle.
      Przeczytalam chyba wszystkie komenatrze i z niektorymi sie zgadazam, z innymi nie do konca, choc kazdy ma po czesci troszke racji (nie uwzgledniam komentarzy politycznych :p)

      Uwazam jednak, uzycie okreslenia „drogi” w kontekscie „cena jest bardzo atrakcyjna,(za dana rzecz etc.), lecz nadal mnie na nia nie stac i jest dla mnie za droga” jest jak najbardziej ok. Wydaje mi sie, ze kazdy ma swoja osobista skale „drogosci”, w ktorej bedzie zawsze szacowac swoje zakupy, bez wzgledu na to jak swiadomym, zamoznym konsumentem jest. :)

      P.S. dla tych wszystkich, ktorych boli, (mnie tez czasem boli ;)) ze nie moga sobie pozwolic na drogie rzeczy, stara prawda mojego dziadka: ” jak sie nie ma miedzi, to sie na du*** siedzi” :P wiec albo nie sprawdzajcie cen towarow pokazywanch na blogu i nie bedzie was irytowac, ze „tak drogo” lub szukacjcie zamiennikow w waszych granicach cenowych. Albo poprostu znajdzcie innego bloga z przystepnymi dla Was cenami :)

      Zyjemy wszyscy w takich a nie innych czasach, zrobmy z tego najlepsze co tylko mozemy. :)

  50. Ana

    29 czerwca 2016 08:33, Odpowiedz

    nie mogę się niestety z Tobą zgodzić. Sama mam firmę, która szyje męskie koszule i wiem w jakiej cenie są materiały, praca potrzebna do jej wykonania (a wierz mi, szyje się takie rzeczy ręczne, nie ma maszyny która wypluje gotową koszulę, wyprasuje i spakuje…to wszystko ludzką ręką się robi). Dobrej jakości bawełna, plus staranne wykonanie i tak nie przekracza kosztu 25 zł za koszulę….a teraz powiedz mi jakim cudem koszule męskie są w niektórych salonach po 100-200 i więcej zł. czyste naciąganie ludzi.

    • karolinabaszak

      29 czerwca 2016 11:37, Odpowiedz

      Poproszę Cię o nazwę Twojej firmy lub link do strony, bo chętnie zapoznam się z koszulami jakie szyjesz w takich cenach.

    • Kasia

      29 czerwca 2016 12:13, Odpowiedz

      Tylko czy pracownicy zatrudnieni są na umowę o pracę i dostają więcej niż najniższą krajową (czyt. jałmużnę)?

  51. Onnea

    29 czerwca 2016 11:09, Odpowiedz

    Wpis ciekawy, ale się z nim nie zgadzam. Wiele w nim podejścia na skróty: jakość idzie w parze z ceną, państwo utrudnia, bo takie podatki, zacznij zarabiać więcej, projektanci robią dobre rzeczy… Zanim pojawi się argument „bo zazdrościsz”, uprzedzam, że nie. Zarabiam i mam się dobrze, mogę sobie kupić coś. Ale nie o tym.
    Zacznę tylko od tego, że ogólnie rzecz biorąc polskie marki od lat wspieram, lubię, polecam znajomym itd.
    Za to zupełnie nie zgodzę się z cenami projektantów i projektancików (tych „wielkich” znanych to nawet nie oglądam, bo nie podoba mi się stylistyka na celebryckie gale), ale nawet tych, którzy pojawiają się na targach typu Mustache czy innych podobnych w parkach i skwerkach warszawskich.
    Kolejny rok z rzędu szara dzianina dresowa wjechała na salony i wyjechać nie chce, za to obrasta w piórka i ceny. Duży procent ciuchów (celowo – nie odzieży) dostępny na tych targach to dresiwo, niewykończone oversizowe t-shirty z dekoltem na ramionach (piękny anglo-twór językowy), futerkowe nerki z jednym suwakiem (3.50 w pasmanterii), wielkie torbo-worki w prostym kroju (bo minimalizm!), spodnie alladynki ( w New Yorker ta sama wiskozowa paskuda wisi od lat za 39,-). Biżuteria ze sznurka (znamy ceny sznurków, są droższe rzeczy na świecie – tak, ja wiem, pomysł kosztuje!).
    W tym roku zatrzymałam się na chwilę przy koszulach, żakietach – ale hej! ceny oderwane od rzeczywistości (nawet dając już zapas na zarobek), a że w szafie trochę tych koszul i żakietów mam (taka praca), to wiem, że można znaleźć super jakość, również polską, bez zawiłej angielsko brzmiącej nazwy projektancika, -vsky, yska, itp. a zwykłych producentów niemodnego słowa: konfekcji damskiej i garniturów męskich.
    Do czego zmierzam? Rzeczy tych projektantów nie reprezentują nic ponad średnią (raz wyższą, raz niższą jakość) a cenią się jak odzież super klasy. Umówmy się – dresowa workowata bluza z hipsterską metką na kapturze nadal będzie bluzą z kapturem z dzianiny. Nie jest to rzecz warta 320,- czy 199,-. Niezależnie od tego, czy tą kasę mam.
    Po prostu nie da się „wyjechać” z daną rzeczą poza pewne ramy jej użyteczności i jakości (tzn. koszulka z bawełny o niskiej gramaturze z alternatywnym „dizajnerskim” piękne słowo – nadrukiem, skręci się w praniu tak samo jak szmatka z Zary za 39zł, a zapłacę za nią projektantowi 6 razy tyle. Śmieszno i straszno :)

    • Ano

      29 czerwca 2016 13:24, Odpowiedz

      „Koszulka z disajnerskim nadrukiem” lub „szmatka z Zary skręci sie w praniu” nie dlatego, że ma niska gramaturę materiału tylko dlatego, że jest po prostu źle skrojona :-D

      • Onnea

        30 czerwca 2016 14:32, Odpowiedz

        Tak, ale jedno drugiego nie wyklucza i do tego zmierzał mój komentarz. Nie dość, że te rzeczy „dizajnerskie” nie są ani lepszej jakości (stąd o gramaturze), ani nie są lepiej uszyte.
        To nadal zwykłe ciuchy, do których ktoś na siłę dorabia ideologię wyjątkowości i jakości, która ma się magicznie pojawić wraz z ceną i minimalistyczną wszywką na dole, czy mankiecie :)

  52. Asiapaczu

    29 czerwca 2016 13:30, Odpowiedz

    Dla chcącego nic trudnego i z tym się zgadzam. Swoją drogą jest coś ciekawego w Twoim stylu pisania.
    Przyznam, że jestem tu pierwszy raz ale zrobiłaś na mnie wrażenie.
    Będę wpadać częściej, pozdrawiam Cie :)
    PS. Śliczna jesteś :)

  53. Agnieszka

    29 czerwca 2016 15:59, Odpowiedz

    Czyli w sumie chodzi oto, żeby użyć sformułowania to jest za drogie dla mnie, a nie: to jest drogie, tak?

    • karolinabaszak

      29 czerwca 2016 16:18, Odpowiedz

      Tak Agnieszko, w sumie to tak :) Ale też o to aby bardziej zastanawiać się nad ceną i nad tym z czego się składa.

  54. Katrzyna

    29 czerwca 2016 16:39, Odpowiedz

    Karolino, ja jestem mediatorem. Z doświadczenia, z racji wykonywanej pracy wiem, że ludzie wszystko oceniają bardzo subiektywnie, przefiltrowując wszystko przez swoją percepcję, zasoby czy moźliwości finansowe. To co dla jednego jest drogie dla innego jest tanie. Wiem, że lepiej się czasem ugryźć w jężuk niż za duźo powiedzieć. Wydaje mi się jednak, że stwierdzenie,że coś jest drogie może być elementem pewnych negocjacji, targowania się. A wiadomo że sprzedawczyni w sklepie nie podejmie decyzji co do zmiany ceny bo nie jest decyzyjna a już wytwórca towaru owszem. Zreszta i w sieciówkach zdarza mi sie wynegocjować obniżkę ceny bo okazuje się, że sprzedawczynie mają jakieś upusty.Do mnie ludzie przychodzą z kolei po usługi, które im świadczę i też często zdarza mi się usłyszeć, że coś jest drogie. Dla mnie jest jednak nie zaskakujące, że ludzie negocjują cenę. Uczą tego nawet na specjalnych kursach i studiach negocjacji.Takie prawo rynku.

  55. Patrycja

    30 czerwca 2016 12:54, Odpowiedz

    Karolinko co do wpisu to oczywiście mogę się pod nim podpisać ;-). A jeśli chodzi o niektóre komentarze to myślę, że ich -problem- polega na tym, iż obecnie w szkołach nie ma już nauczanej logiki.. Wtedy co poniektórzy wiedzieliby, że „gdyby X to Y” nie jest argumentem i nie byłoby miejsca na czcze dyskusje ;-). Buziaki :-* +

  56. izabela

    30 czerwca 2016 18:44, Odpowiedz

    Karolka w ostatnim vlogu obiecałaś nam,że w tym tygodniu będzie filmik makijażowy, perełki i jak się uda odpowiedzi na pytania, jutro piątek a filmiku żadnego :(

  57. Agata

    3 lipca 2016 16:54, Odpowiedz

    Ktoś napisał, że ten tekst pokazał inną Karolinę, a ja się z tym nie zgadzam – dokładnie to samo pokazuje nam na blogu od samego początku. Określony stosunek do życia, który mnie trochę drażni, ale akceptuję go, bo każdy ma swoje wady, a blog przyjemnie się ogląda, sukienki są urocze, a prezentowane przez Karolinę produkty często stanowią dla mnie inspirację.

    I w tym tekście też jest trochę racji, też nie lubię roszczeniowej postawy i zwalania wszystkiego na okoliczności zewnętrzne. Sama pracuję po 16 godzin na dobę, żeby mieć życie na pewnym poziomie. Ale jednocześnie wyjątkowo drażnią mnie teksty „każdy kowalem swojego losu”, bo nie są prawdą. W ostatnim „Coachingu” pojawił się fajny artykuł o tym, jak to wygodnie jest krytykować innych i poczuć się dobrze na ich tle, gdy np. ich ścieżka była dużo trudniejsza od naszej. Dobry start w życie jest niesamowitym kapitałem. I nie piszę tu tylko o pieniądzach. Sam fakt, że ma się dom rodzinny, do którego chce się wracać, taką ostoję bezpieczeństwa. To, że jest się zdrowym (czego szalenie zazdroszczę każdemu, bo ciężka choroba bardzo utrudnia realizację celów, wszystko jest kilka razy trudniejsze). Uroda. Wiadomo, ludzie z patologicznych rodzin mogą osiągnąć bardzo dużo w życiu. Ale ich ścieżka jest o tyle trudniejsza od ścieżki osoby z dobrej rodziny, zdrowej i względnie ładnej, że dawanie im rad i ocenianie ich jest moim zdaniem czymś niedopuszczalnym. Obiektywnie jest takim ludziom dużo trudniej i nie zawsze mają w sobie siłę do działania, którą ludzie uprzywilejowani dostali od losu w prezencie.

    Zakładanie własnej firmy jest wyzwaniem dla każdego, ale ktoś, kto nie ma wsparcia w kochającej rodzinie i partnerze musi znaleźć w sobie dużo więcej determinacji niż osoba, która to wszystko dostała. Nie oceniajmy wszystkich jedną miarą.

    Jestem oburzona pewną arogancją, która bije z posta Karoliny. Jak napisałam, przejawy tej arogancji obserwuję od dłuższego czasu (np. wypowiedź o Tinderze z poczuciem wyższości wobec dziewczyn tam się udzielających – sama bym się na to nie zdecydowała, bo w ogóle nie lubię zawierania znajomości on-line, ale jestem w stanie zrozumieć, że nie każdy ma szczęście spotkać odpowiednią osobę w tradycyjny sposób). Można być dumnym ze swoich osiągnięć, ale robić to z większą klasą.

    • karolinabaszak

      3 lipca 2016 22:14, Odpowiedz

      Tinder to wg Ciebie apka to zawierania znajomości online? :D Bardzo ładnie to ujęłaś :-) Co do reszty – wybacz, ale naprawdę piszesz nie na temat. Po co te patologiczne rodziny i trudne starty znowu… i jeszcze ta informacja, że Cię drażni moje podejście do życia… każdemu z kim się nie zgadzasz tak właśnie mówisz?

  58. Agnieszka

    5 lipca 2016 01:15, Odpowiedz

    Ja mam może nie taki sam bo producentem nie jestem ale podobny problem. Posiadam małą firmę w nieco innej branży – budowlanej. Klienci w tak bezczelny sposób targują się że czasami odechciewa się mi się ich obsługiwać. Narzucamy małe marże i dajemy naprawdę duże rabaty handlowe ale klienci (oczywiście nie wszyscy) uważają że jak towar jest warty kilkaset lub kilka tysięcy złotych to my zarabiamy nie wiadomo jakie „kokosy”, a tak naprawdę trzeba tego dużo „przemielić” żeby wyjść na plus. Dla mnie osobiście najgorsi są klienci którzy próbują wziąć mnie „na litość” i przy składaniu zamówienia opowiadają mi historię życia jak to mają złą sytuację finansową, albo ciężką sytuacją losową (choroba) itp. Niestety jestem dość wrażliwą osobą i potem po całym takim dniu w poracy odbija się to na mojej psychice.
    Życzę sobie i innym przedsiębiorcom poprawy sytuacji trwającej aktualnie w naszym kraju. Oczywiście nie tylko przedsiębiorcom, pracownikom etatowym również. Pozdrawiam

    • karolinabaszak

      5 lipca 2016 08:37, Odpowiedz

      Agnieszko, bardzo współczuję… :( To jest właśnie to o czym piszę… smutne jest, że w większości przypadków tylko przedsiębiorcy zrozumieli mój wpis. Jak już pisałam, inni kompletnie tego problemu nie zauważają..

  59. Magdalena

    6 lipca 2016 13:21, Odpowiedz

    Karolino! Wystarczy spojrzeć wstecz. Od czasów Kleopatry lepszej jakości produkty były dostępne tylko dla tych, na których było na to stać. Na szczęście (albo i nie) żyjemy w trochę innych czasach i mimo wszystko więcej osób stać na „droższe” rzeczy. Wiadomo, ci co nie mają, będą z zazdrością patrzeć na tych co mają. Uważam, że los zależy od nas samych. Wiele ludzi „wchodzi” w schematy – swoich rodziców, dziadków, czy nawet tworzą swoje, że praca musi dawać pieniądze na chleb i nie może sprawiać radości. Ludzie, którzy krytykują, że to co robisz jest zbędne, niepotrzebne, że to wcale nie praca – są zazdrośni. Robisz coś z pasją, spełniasz marzenia. W Polsce niewiele ludzi ma na to odwagę. Wszyscy chowają się, byleby nie wychylić się za bardzo. Tak, łatwo powiedzieć: „zmień pracę, ZRÓB COŚ”. Ale taka jest prawda. Jeśli ktoś narzeka, że jego życie mu się nie podoba – niech to zmieni.
    Muszę przyznać, że nie stać mnie na Twoje produkty, ale nie będę Ci wytykać, że są za drogie (oczywiście, ich cena nie jest niska, nie oszukujmy się, nawet dla osób bogatych te ceny nie są takie jak w sieciówkach). Rozumiem, że wyprodukowanie takich unikatowych rzeczy nie należy do tanich rzeczy, a nie można winić Cię za to, że chcesz na swojej pracy zarobić. Materiały najwyższej jakości kosztują. Zawsze kosztowały i zawsze będą kosztować. Mam nadzieję, że kiedyś będzie mnie stać na jedną z tych przepięknych sukienek! Rób swoją robotę, jak najlepiej potrafisz. Ludzie i tak będą gadać. A zawiść to najgorsza cecha… Trzymam kciuki, powodzenia!

  60. Ada

    8 lipca 2016 13:32, Odpowiedz

    karolinabaszak

    28 czerwca 2016 10:42, Odpowiedz

    Pani Anno, dziękuję! Czyli jednak da się zrozumieć prosty tekst :)

    Nawet w tak prostym zdaniu potrafisz pokazać swoją wyższość :)

    • karolinabaszak

      8 lipca 2016 13:44, Odpowiedz

      A gdzie tu wyższość? :) Stwierdziłam fakt. Dziwi mnie, że masz czas na analizowanie takich bzdur. Pozdrawiam

  61. Beata

    10 lipca 2016 12:49, Odpowiedz

    Jestem przerażona komentarzami pod Twoim wpisem! Ludzie nie rozumieją jakie czynniki składają się na cenę danego towaru. Ja wychodzę z założenia, że lepiej kupić przykładowo jeden, porządny płaszcz za 1500 zł niżeli jeden z wyprzedaży za 200 zł w którym będę chodziła tylko jeden sezon.. Nieprzyjemnie z punktu obserwatora czyta się niemiłe komentarze na Twój temat. Ludzie nie mogą zrozumieć, że stać Cię na niektóre rzeczy na które oni nie mogą sobie pozwolić. Śmieszą mnie też komentarze, które przedstawiają Twoją sytuację finansową kiedy byłaś mała, jaki miałaś start. Co ci ludzie mogą wiedzieć?! Nawet jeśli, to czy życie zawsze jest sprawiedliwe? Nie! Swoją markę tworzy ciężką pracą i trudno jest się wybić na polskim rynku, w momencie gdy jej ubrania są bardzo dobre jakościowo, wszystko dzieje się w godnych warunkach. Karolino, nie zamartwiaj się komentarzami tych kobiet, bo kobieta kobiecie zawsze zazdrości i pragnie aby druga miała gorzej.
    Pozdrawiam ciepło!

  62. Kasia

    5 sierpnia 2016 22:15, Odpowiedz

    Hej,przeczytalam chyba cala komentarzowa burze😉Tekst Karoliny jest przedstawieniem pewnej perspektywy.Sa dyskusje – to super!Moze czesc osob zagotuje sie, a potem jednak wyciagnie cos dla siebie.Wg mojego subiektywnego zdania, a pracuje w finansach juz kilkanascie lat,branze, w ktorych pracuje obecnie Karolina nie sa latwe:muzyka,firma odziezowa,blogowanie.Do tego prowadzi te biznesy w Polsce i dzieli sie swoja wiedza.Szacun☺,to moze tylko pomoc mlodym osobom,ktore nie wiedza,czy i jak wystartowac.Ekonomia i finanse – czytajmy,sluchajmy i jeszcze raz czytajmy. Pieniadze,jak slusznie zauwazono,nie biora sie z cudownego skarbca, nikt nikomu niczego nie daje za darmo, ani przedsiebiorcy, ani panstwo. Nawet w kupon lotto trzeba zainwestowac. Wolna gospodarka i demokracja daja mozliwosci,ale tez zobowiazuja do myslenia.Myslenie nie kosztuje?Wlasnie kosztuje, nasz czas i wysilek. Pytanie, czy chcemy sie uczyc, rozumiec wiecej i podjac wysilek?Pozdrawiam!Ps. Komentarze o samotnych rodzicach…no nie wiem…to sa raczej osoby zdecydowane,zorganizowane i przedsiebiorcze.Wg mnie w duzej mierze sa wzorami, jak sobie radzic w trudnych sytuacjach i nie chcialyby byc stawane jako przyklad bezradnosci.

  63. Kamila

    3 stycznia 2017 22:06, Odpowiedz

    Wszystko ładnie pięknie :) Tylko czytając nasuwa się myśl „łatwo się pisze”
    Myślę że ludzie narzekają na ceny promowanych przez youtuberów, blogerów produktów (nawet jeśli są dobrej jakości i po części warte tej ceny) ponieważ ceny te rażąco odbiegają od zarobków tychże ludzi. W PL niestety za najniższą krajową mamy dużo niższy standard życia niż np w UK czy we Francji – to się przekłada na narzekanie na ceny. W sytuacji, gdy najniższa krajowa nie starcza tak naprawdę na samodzielne utrzymanie się to co się dziwić narzekaniu na ceny. Owszem, można doradzić zrób coś żeby zmienić swoją sytuację, podnieś kwalifikacje i zarabiaj więcej etc. tyle tylko, że czasem takie starania to bicie głową w mur – mimo starań i wysiłków wcale nie zarabiasz więcej

    Punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia

    P.S. Jeśli nie płaca minimalna to co ? Praca za tyle i wynegocjują obie strony ?

    P.S. Super, że można poczytać o takich kwestiach na Twoim blogu, mimo że spojrzenie mamy raczej inne na tę sprawę ;)

    • karolinabaszak

      3 stycznia 2017 22:28, Odpowiedz

      Jasne, tylko, że blogerów i vlogerów jeszcze kilka lat temu wyśmiewano, że zajmują się pierdołami i „szafiarstwem”, a dziś nagle powstał wielki ból, że większość z nich stać ponadprzeciętne życie. Pomijając już fakt, że prowadzenie kanału czy bloga to jest dziś normalny zawód, który wymaga poświęcenia czasu i odpowiedniego planu.

      Prowadzenie przedsiębiorstwa, firmy to dopiero jest bicie głową w mur ;) Momentami nawet bardzo boli i co z tego? Jakoś nie widzę w społeczeństwie współczucia dla przedsiębiorców, który zapewniają miejsca pracy, stymulują gospodarkę i muszą się martwić o trochę więcej niż życie od 1 do 1, aż wpadnie pensja. Widzę współczucie tylko dla tych właśnie przeciętnych Polaków, co mają tak źle w życiu. Jasne, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ale niektórzy z nas mieli okazję siedzieć w kilku punktach w swoim życiu i patrzą z szerszej perspektywy na całość. Warto ich czasem posłuchać i wyciągnąć z tego coś dla siebie :)

      Ps. Dokładnie tak. Sama sobie doskonale odpowiedziałaś :)
      Ps. Dziękuje za kulturalny komentarz i za to, że nie obrzucasz mnie błotem, mimo, że nie zgadzasz się ze wszystkim co napisałam.

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published