Co nas postarza, co nas pogrubia?

Wcześnie rano, w ten niezbyt piękny poniedziałek, obudził mi stukot deszczu o parapet. Matko jak szaro – pomyślałam. Wczoraj lato, dzisiaj jesień. Smuteczek. Paradoksalnie ta niezachęcająca do działania aura, podziałała na mnie zupełnie odwrotnie i wpadłam na pomysł stworzenia nowego cyklu poniedziałkowych przemyśleń. Oby trwał! Jakiś czas temu Joasia Glogaza napisała bardzo ciekawy artykuł na temat krytykowania ciała innych ludzi. Asia nie pierwszy raz udowadnia, że jest głosem rozsądku w tych zagmatwanych czasach: „Jeśli oglądasz filmik dziewczyny, która opowiada o swoich wakacjach, i pędzisz jej napisać, że jej ramiona kiepsko wyglądają w bluzce bez rękawów, to jasny znak, że z równym krytykanctwem postrzegasz siebie. Nie wierzę, że ktokolwiek z poukładanym obrazem siebie i dobrą relacją z własnym ciałem traciłby czas na takie ataki.” Dziś postanowiłam dodać kilka słów do tego wpisu.

IMG_6921

Nagła zmiana stylu?

Mój styl zmieniał się na przestrzeni czasu. Wiele lat temu ubierałam się zupełnie inaczej. Chociaż estetyka nawiązująca do pierwszej połowy XX wieku zawsze była mi bliska, kiedyś czasy były nieco inne. Inne środowisko, mniejsze miasto, mniejsza odporność na krytykę – to wszystko powodowało u mnie większą chęć dostosowania się, wtopienia w tłum. Jako młoda osoba, bardzo chętnie kupowałam wszelkie magazyny modowe czy lifestylowe, które, tak jak Asia wspomniała, potrafią wysyłać nam sprzeczne informacje, co dodatkowo osłabiało moje zdanie na temat samej siebie. Niektóre z tych gazet potrafią zresztą nieźle wyprać mózgi zwłaszcza gdy jesteśmy młode, podatne na krytykę, a nasza tolerancja wobec własnego wyglądu jest przerażająco niska. Regularne przyswajanie czyjegoś „widzi mi się” kończy się tak, że nie żyjemy zgodnie ze sobą, a z kimś innym. Nie wiemy czego chcemy, więc chcemy wszystkiego. Nie wspominam już o rozpływającej się gotówce, którą wydajemy na rzeczy, które wcale nam się nie podobają.

Odkąd zmieniłam trochę swoje życie, spoglądając jeszcze głębiej na to, co naprawdę ważne – wszystko diametralnie się zmieniło, a ja poczułam się ze sobą po prostu dobrze. Oczywiście ma to swoje skutki na wielu płaszczyznach, ale dziś w końcu piszę o wyglądzie. Zaczęłam nosić to, co naprawdę lubię. To, co mi pasuje. To, w czym czuje się jak..ja! Nigdy wcześniej nie byłam też szczęśliwsza niż dzisiaj. Paradoksalnie uwagi padające w moją stronę pojawiają się coraz częściej, właśnie teraz, kiedy tak bardzo mi ze sobą dobrze i kiedy mój strój nie powinien tak naprawdę nikogo razić. W końcu nie paraduję z gołymi pośladkami na środku ulicy.

Wyglądasz zbyt staroświecko.

Od czasu do czasu, zdarza mi się przeczytać, że wyglądam jak stara baba, że się postarzam, pogrubiam, że te kiecki odbierają mi wdzięku i urody (???). Trafiają się również nawet te, w teorii, nieco milsze komentarze, że ze swoją urodą mogłabym wyglądać bardzo dobrze, ale mój styl sprawia, że wyglądam tragicznie. Lepiej byłoby gdybym sięgnęła po coś nowoczesnego. Myślę sobie, ludzie drodzy, dokąd zmierza ten świat? Rozumiem, że swoim stylem nie wpisuję się w czyjeś ramy piękna, ale jestem autentycznie przerażona obsesją na punkcie wyglądu innych, często obcych nam ludzi. Wytykanie innym, z pełną satysfakcją i pewnością o własnej nieomylności, że wyglądają grubo czy staro to chyba lekka przesada? Brak kultury osobistej w każdym razie zawsze jest przesadą. Rozumiem, że rubryczka „zostaw komentarz” istnieje w konkretnym celu, ale nie oznacza to, że wszelkie zasady funkcjonowania między ludźmi powinny zostać na chwilę porzucone.

IMG_6925sukienka: aeterie.com

Ale przecież mój blog dotyczy wyglądu!

Ok. W końcu jesteśmy na blogu, który opowiada o ładnym wyglądzie, ubraniach, kosmetykach. Nie martwcie się, jestem tego świadoma. Nic dziwnego, że ten sam temat pojawia się w komentarzach. Zdaje sobie sprawę, że istnieją pewne ramy, które wyznaczają określone granicę piękna i nawet sama chętnie o nich rozmawiam. W końcu to nic złego, chcieć być piękną dla samej siebie, dla swojego męża, dla dzieci. Istnieje jednak różnica pomiędzy zdrowym, a chorym wyglądem. Jeśli ktoś waży ponad 100 kg, je bardzo dużo i widać, że odbija się to na jego zdrowiu – myślę, że jako bliscy, powinniśmy wręcz zwrócić na to delikatnie uwagę. Jeśli jednak ktoś waży 5 kg za dużo, według naszej, osobistej miary, załóżmy najzwyczajniej w świecie, że u innych, ta granica może być po prostu trochę dalej. A może ta osoba zdaje sobie z tego sprawę, że pewnie dobrze byłoby zrzucić parę kilo, ale ten temat nie spędza jej snu z powiek, bo ma ważniejsze rzeczy na głowie niż siłownia co drugi dzień? Pewnie, że fajnie jest wyglądać szczupło i nie ma sensu dodawać sobie na siłę kilogramów, ale czy niektórzy z nas nie są na tym punkcie zbyt przewrażliwieni? Kto ustala te granice? Kiedy kończy się chudy, a zaczyna gruby? Dlaczego wszystkie musimy wyglądać jak Gigi Hadid w klipie „How deep is your love”, aby być uznaną za atrakcyjną? Dlaczego styl, które prezentowały nasze babcie i prababcie jest gorszy niż ten, który prezentują top modelki odsłaniające powoli każdą część ciała? Od kiedy skromny wygląd jest gorszy niż ten śmiały, prowokujący, nowoczesny? I w końcu, od kiedy to sukienki do kolan pogrubiają? Czytając takie głupoty, mam wrażenie, że ktoś cytuje jakiś idiotyczny artykuł z gazetki, napisany przez zupełnie przypadkową osobę. Po co te emocje? Powtarzanie w kółko zasłyszanych gdzieś wcześniej sugestii i porad, nie da nam kontroli nad własnym ciałem. To tylko złudne wrażenie, pułapka w którą same wpadamy. Pozwalamy dawać się wkręcić w machinę, w której jesteśmy tylko pionkami.

Apeluję o rozsądek!

Odkąd zaczęłam prowadzić bloga, nigdy nie czułam się lepiej i szczuplej! Mimo, że wcześniej może i ważyłam parę kilogramów mniej :) Nie potrafię nawet zauważyć tej „grubości” czy „starości”, o której wspominają czasem panie w moich profilach na portalach społecznościowych i nie wydaje mi się abym popadła w samozachwyt. Mało tego, gdybym przytyła jeszcze z 5 kg, będę czuła się równie dobrze! Wiem, że komentarze są po to, aby wyrażać swoje zdanie i wiem, że pokazując się w sieci „narażam się” na takie opinie, ale na litość boską, czy kobieta, kobiecie, musi za wszelką cenę napisać coś takiego? I to tak bez umiaru? Czy to do czegokolwiek prowadzi? I w końcu – czy to naprawdę jest konstruktywna krytyka, wynikająca z troski o drugą osobę? A może jest to jedynie chęć zlinczowania kogoś publicznie, aby sobie ulżyć i zyskać odrobinę uwagi?

IMG_6917

Co Cię postarza, a co Cię pogrubia?

To, jak czujemy się we własnej skórze zależy od wielu czynników. Począwszy od wychowania, przez naszego partnera, a skończywszy na firmach farmaceutycznych, chcących wcisnąć nam kolejny niesamowity środek na odchudzanie, używając do tego np. mediów społecznościowych. Cieżko się odnaleźć i stwierdzić co jest naszym własnym zdaniem, a co ideą zaszczepioną w naszej głowie przez jakąś propagandę. Tylko, żeby nie było – cieszy mnie to, że ludzie odżywają się zdrowiej i są bardziej aktywni fizycznie. To bardzo dobrze, że zwracamy uwagę na to, czym uraczymy nasz organizm. Chodzi mi raczej o to całe wariactwo na punkcie szczupłego wyglądu, seksownej sylwetki, codziennego ważenia się i pilnowania kalorii, a to wszystko najczęściej w imię obcych wyobrażeń. Bo czy nam samym jest rzeczywiście aż tak źle ze sobą? Czy parę dodatkowych kilogramów jest aż tak dużym powodem do zmartwień? Czy rozmiar L rzeczywiście jest taki straszny? Czy ta zmarszczka na czole to powód do wstydu? Czy wszystkie musimy mieć tak umięśnione i odsłonięte ciała? Jeśli ktoś zwraca na to uwagę nie tylko u siebie, a u innych, oznacza to tylko jedno – ta osoba ma z tym problem. Nie oznacza to, że Twój rozmiar L jest duży, a Ty jesteś gruba i brzydka. To tylko opinia osoby, która najprawdopodobniej nie ma racji i zwraca Ci uwagę na to, co jest jej własnym utrapieniem. Postarzające i pogrubiające jest dokładnie to, co sama za takie uznasz. Oczywiście, że w jeansach, luźnym topie i z modnym long-bobem będziemy wyglądać młodziej – pytanie tylko po co i czy naprawdę tego chcemy? Klucz tkwi w rozwadze!

Bohater zza szyby.

Żyjemy w czasach kiedy rzeczywistość łączy się ze światem wirtualnym. Komunikujemy się ze sobą inaczej niż wcześniej. Mimo to, nigdy nie zdarzyło mi się aby w życiu realnym ktokolwiek był dla mnie złośliwy czy zaczepny. No, może w podstawówce, ale wydawało mi się, że dzieciaki z tego wyrastają! Jak to jest, że na spotkaniach towarzyskich nie wychylamy się z naszymi cennymi uwagami dotyczącymi czyjegoś wyglądu, gdy nie mamy nic dobrego do powiedzenia? Dlaczego w rzeczywistości jesteśmy bardziej powściągliwi? Zauważyliście, że ludzie zamknięci za szybką w samochodzie, potrafią trąbić na siebie, wrzeszczeć i wyzywać się? Często również wtedy gdy nie mają racji. A wystarczy zatrzymać się na chwile, wysiąść z samochodu i poprosić takiego cwaniaka o spuszczenie szyby. Nagle ze złego, wrzeszczącego mężczyzny wyłania się zwykły, szary człowiek, gotowy do przeprosin za swoje zachowanie. Może ekran monitora jest dla nas taką samochodową szybą. Czujemy się bezpieczni i bezkarni, bo nikt nie zwróci nam uwagi, a nawet jeśli tak się stanie – mamy te swoje przyciemniane szyby. Najciemniejsze z dostępnych, bo nikt nas nie widzi i nikt nas nie rozpozna.

120 Comments

  1. Marta

    20 czerwca 2016 21:09, Odpowiedz

    Jesteś przepiękna, a co najważniejsze niezwykle inteligentną kobietą. Twój styl, postawa, sposób w jaki mówisz są po prostu wyjątkowe. Kompletnie nie rozumiem krytyki w stronę kanonu piękna i estetyki, którą tutaj reprezentujesz. Myślę, że to po prostu kwestia tego, że to Ty jesteś prawdziwą perełką tego miejsca. Nie te wszystkie kremy, zapachy i buty. To właśnie Ty jesteś zdecydowanym fenomenem pośród całej internetowej otoczki sztucznych rzęs i ciągłego odchudzania, kupowania i zbierania rzeczy. Dzięki Tobie wiele kobiet zaczyna doceniać taki styl i podążać za tym, co reprezentujesz. Ja sama jako dziewiętnastoletnia dziewczyna jestem Tobą zachwycona i cieszę się, że tyloma rzeczami mnie zainspirowałaś i zaciekawiłaś. Dzięki Twoim filmom (a właściwie małym arcydziełom) oraz tym artykułom jestem zupełnie inną, znacznie dojrzalszą i mądrzejszą osobą. Pozdrawiam Cię serdecznie!

    • Joanna

      30 czerwca 2016 12:43, Odpowiedz

      Jako kolejna 19-latka chcę dodać, że w naszej blogosferze (vlogosferze także) potrzeba tak wartościowych osób, jak Karolina. Nie tylko nowy krem do twarzy ma znaczenie, ale także polecane pozycje i wyznawane zasady.

      Karolinko cieszę się, że Cię znalazłam i życzę Powodzenia w realizowaniu kolejnych małych-wielkich arcydzieł! <3

  2. polina

    20 czerwca 2016 21:19, Odpowiedz

    Oby takie poniedziałkowe przemyślenia pojawiały się często!
    myślę,że wiele z nas postrzega ten problem w podobny sposób.
    Dziękuje,że ujełaś to w tak mądrych słowach;)
    pozdrawiam serdecznie!

  3. Żaneta

    20 czerwca 2016 21:21, Odpowiedz

    Ja uważam, że wyglądasz pięknie. Jesteś pewna siebie i to widać :) Choć Twoje sukienki nie są w moim stylu, to mam oczy i potrafię stwierdzić, że Tobie właśnie pasują jak nikomu innemu.
    Pozdrawiam :)

  4. Magdalena

    20 czerwca 2016 21:23, Odpowiedz

    W punkt! Karolino jesteś wspaniałą i mądrą Kobietą przez duże K. Uosabiasz pasję, klasę, kobiecość, ogromne pokłady wdzięku i asertywności oraz zdrowego rozsądku. Jestem Twoją czytelniczką od paru ładnych lat i mogę tylko od siebie jeszcze dodać, że z każdym rokiem uwielbiam Cię jeszcze bardziej, chociaż za każdym razem myślę, że już bardziej się nie da. Pozdrawiam Cię serdecznie.

  5. Patrycja

    20 czerwca 2016 21:24, Odpowiedz

    Co czytelnik może jeszcze dodać do takiego wpisu :-)? Nie mam doświadczenia z krytyką w świecie realnym, ponieważ nie eksponuje swojego życia w Internecie, natomiast powściągliwa jestem również w życiu prywatnym i w kontaktach z ludźmi – wychodzę po prostu z założenia, że czasem lepiej nie odkrywać całkowicie się przez obcymi lub „przyjaciółmi”, bo zwykle źle się na tym wychodzi. I nie dość, że wiele razy padłam ofiarą paskudnych plotek, to na dodatek teraz postrzegana jestem za osobę wyniosłą? Zimną? Zamkniętą? I bądź tu człowieku mądry ;-). Teraz się już tym nie przejmuje, ale jako nastolatka bardzo to przeżywałam. Niemniej jednak odkąd ja zaczęłam ubierać rzeczy skromne i magiczną długość do kolana <3, oraz zupełnie wyeliminowałam spodnie i dekolty, pojawiły się głosy czy zapisałam się do sekty amiszów :o, czy może zaczęłam uczyć katechezy w szkole, czy chce mi się tak codziennie, w takich workach?, przecież tyle ładnych, dziewczęcych sukienek jest w sklepach!, a nie chodzisz jak stara baba. Cóż, tak jak u Ciebie, najlepsze w tym wszystkim jest to, że teraz czuję się najlepiej we własnej skórze niż kiedykolwiek wcześniej :-)! Znalazłam spokój w sercu i duszy a mój strój jest tylko wyrazem tej sytuacji. Tyle by można powiedzieć na ten temat, ale najdziwniejsze jest to jak współcześnie podejmuje się wszelakie próby zwalczania i ośmieszenia skromności (nie będę się już w ten temat zagłębiać). Nie każdy musi rozumieć taki strój (tak jak ja nie rozumiem tych roznegliżowanych) niemniej, nie uprawnia to nikogo do obrażania się nawzajem. Wybacz, że tak się rozpisałam, ale temat jest mi szczególnie bliski. Pozdrawiam serdecznie zarówno Ciebie, jak i wszystkie czytelniczki :-)+

  6. Kocham Koty

    20 czerwca 2016 21:29, Odpowiedz

    Fajny cykl się zapowiada:)
    Ja walczę o moją sylwetkę,którą zabrała mi choroba.Bo źle czuję się ze swoim ciałem.
    Sama ubieram się podobnie do Ciebie i czuję się z tym świetnie,że nie jestem kolejną dziewczyną tak samo ubraną w podarte na kolanach spodnie,air maxy i etc. Twój styl bardzo mi się podoba,bo nie jesteś kolejnym klonem,które serwuje nam internet na codzień tylko pokazujesz kobiecość,klasę i elegancję.

    • karolinabaszak

      20 czerwca 2016 21:31, Odpowiedz

      Fajnie, Kociaku! Ale widzisz, Ty sama chcesz – aby lepiej się poczuć i to jest dobre. Tym bardziej jeśli w jakiś sposób walczyłaś/walczysz też o swoje zdrówko. Cóż, ja Ci go życzę z całych sił <3

    • karolina

      20 czerwca 2016 22:55, Odpowiedz

      Trzymam kciuki ;) sama mam tak samo – przez leki przytyłam trochę za dużo, ale postanowiłam, że będę dla siebie wyrozumiała i cierpliwa. Stawiam na regularny ruch, zdrowe odżywianie i proste triki (np. długie kolczyki odwracające uwagę od kształtu twarzy), a resztę zapewni czas ;)

  7. Ania

    20 czerwca 2016 21:31, Odpowiedz

    Czytając ten wpis czuję się nieco winna, bo sama kiedyś napisałam Ci, że dodajesz sobie lat i pogrubiają Cię Twoje sukienki. Nie chodziło mi nawet o ocenianie Ciebie, bo świetnie, że czujesz się w tym dobrze ( i uważam że jesteś drobną, szczupłą kobietą, ale nie kościstą więc to to, co lubię w kobietach ;)), jednak jako reklama swoich produktów miałam odczucie, że wrażenie pogrubionej sylwetki nie będzie zachęcało do zakupu. Niemniej, w ostatnim czasie nie wiem co się zmieniło, ale nagle nie widzę już tego efektu i zwyczajnie, po prostu bardzo zaczął mi się Twój styl podobać. Co więcej, mam wrażenie, że schudłaś i może dlatego teraz w tych sukienkach wyglądasz bardzo z gracją, wdziękiem i lekko, a kiedyś miałam zdecydowanie inne wrażenie. Jako wierna czytelniczka bloga (od lat śledzę na bieżąco ;)) muszę przyznać- lubiłam dawną Karolinę i uwielbiam nową Karolinę- pewną siebie, świadomą swojego ciała i świadomą pragnień, niezwariowaną na swoim punkcie i ceniącą sobie inne wartości zdecydowanie bardziej, niż wygląd! Brawo <3

  8. Monika

    20 czerwca 2016 21:32, Odpowiedz

    Wspaniały pomysł na nowy cykl! :)

    Mój styl na przestrzeni lat również się zmienił ale uważam że każdy wiek ma swoje prawa także w kwestii mody :) wielu rzeczy trzeba spróbować, do wielu rzeczy dojrzeć i się przekonać ale nic na siłę :)
    Co do podpunktu n/t staroświeckiego ubioru – nie każdy musi/chce być kolorowym ptakiem. Każdy z nas jest inny.

    Zgadzam się z Tobą, niestety współcześnie tzw. „konstruktywna krytyka”/”subiektywna uwaga” często są opcją dla tych, którzy chcą po prostu zabłysnąć… Warto być tylko sobą. :)

    Pozdrawiam <3 :*

  9. Kamila W.

    20 czerwca 2016 21:33, Odpowiedz

    Od dawna, naprawdę dawna nie przeczytałam tak mądrych słów jak te Twoje dzisiejsze. Naprawdę.. Kierunek w jakim zmierza świat przeraża mnie z każdym dniem coraz bardziej. Nie pamiętam kiedy ostatni raz kupiłam jakieś kolorowe czasopismo dla kobiet.. dawno zmądrzałam i przestały mnie interesować te bezsensowne artykuły które wmawiają nam kobietom jakie powinnyśmy być aby uważano nas za atrakcyjne.. Te po żal się Boże „porady”.. Czy naprawdę piszą je kobiety? Druga sprawa.. Nie pojmuję jak zakompleksioną, zepsutą osobą trzeba być aby na silę doszukiwać się w innych ich niedoskonałości i wytykać im je pisząc je w najbardziej wredny i chamski sposób na całym świecie.. Jak bardzo można nienawidzić siebie aby poprawiać swoje własne samopoczucie kosztem drugiego człowieka? Nie mogę tego pojąc naprawdę.. Przeraża mnie to cholernie. Z chęcią zabrałabym się w jakąś maszynę czasu i cofnęła się jakieś 40-50 lat do tyłu.. Z opowiadań własnych babć mam wrażenie, że wtedy było jakoś inaczej.. lepiej..

  10. Kasiuta

    20 czerwca 2016 21:33, Odpowiedz

    Wygladasz super, twoje ciuchy i styl jest super oddaja to jakim jestes czlowiekiem zadnej sciemy,,,masz racje nie ma co sluchac ludzi oni zazwyczaj krytykujac innych ukrywaja gleboko swoje kompleksy…by wybielic swoje. Super sie czyta i oglada twojego blogs.:-)

  11. Julia

    20 czerwca 2016 21:33, Odpowiedz

    Prawda, prawda! Cieszę się, że poruszyłaś tak ważny temat. Bardzo mi się podoba, w jakim kierunku zmierza Twój blog. Hejterzy zazwyczaj bronią się argumentem, że przecież „tylko wyrażają swoje zdanie, do którego mają prawo”. Owszem, też zgodzę się, że mają, ale bardzo smutne jest, ile agresji obserwuje się w internecie. Youtuberka, Mimi Ikonn, którą uwielbiam, powiedziała kiedyś takie zdanie: „the way we speak to others is our inner talk” i to jest niesamowicie celne zdanie. Jeśli atakują tak jadowicie obcą osobę, jacy bezlitośni muszą być wobec siebie samych?

  12. Adela

    20 czerwca 2016 21:33, Odpowiedz

    Bardzo mi się podoba to co napisałaś ale mam pytanie, jak mam powiedzieć pewnej dziewczynie ,że pół miasta się z niej śmieje, ona zakłada na zakupy koszulkę nocną przeźroczystą różową taką „do sexu” z ala tiulu koronki i pod spód pomarańczowy stanik,ludzie mówią że chyba ma coś z „garem”, jak jej ludzie zwracają uwagę to się obraża i o zgrozo dalej ją nosi. Nie jest upośledzona, tak mi się wydaje ale jej gust jest tragiczny i w mniemaniu każdej dorosłej osoby po prostu żenujący. Dziewczyna jest dorosła, ma pracę. Karolino, uważam Cię za autorytet i proszę o pomoc, co ja mam zrobić z tą dziewczyną, nie mogę zostawić tej sprawy niestety

  13. Ula

    20 czerwca 2016 21:39, Odpowiedz

    Wiesz, to co piszesz daje ludziom wiele do myślenia. Ja w niedalekiej przeszłości byłam osobą, która mściła się na sobie i innych za wyrządzone krzywdy co skutkowało brakiem szacunku do samej siebie, a to z kolei potwierdzał mój styl życia. Potem zdałam sobie sprawę z wielu rzeczy, a Twój blog szczególnie mi w tym pomagał, można powiedzieć że zainspirowałaś mnie do zmiany na lepsze. Dzięki temu wybaczyłam tamtym ludziom i udowodniłam wszystkim że stałam się silną i niezwycięzoną Kobietą pełną dobra i elegancji :)

  14. Klaudia

    20 czerwca 2016 21:41, Odpowiedz

    Tak sobie wlasnie wrocilam z basenu, wcinam czekolade i mysle sobie po przeczytaniu tego, ze mi wcale z moim rozmiarem L tez nie jest zle:) Czuje sie ze soba dobrze, jem zdrowo, cwicze jak mam ochote-regularnie, ale basen i rowerek:) Moja mama i babcia chwytaja sie za glowe patrzac dokad zmierza dzisiejsza moda na bycie „fit”, dokad w ogole zmierzaja media i swiat odnosnie wygladu. Jak dobrze wiedziec, ze sa na swiecie ludzie, ktorzy maja zdrowy rozsadek, nie popadaja w paranoje i odkrywaja siebie. I tak trzymaj!;) Co prawda bardzo podoba mi sie Twoj styl sprzed 3-4 lat, ale to moze to dlatego, ze wlasnie jestem w tym wieku, w ktorym wtedy bylas. Oby wiecej takich tekstow! Pozdrawiam:)

    • Ewell

      21 czerwca 2016 14:44, Odpowiedz

      Klaudia, a dokąd ma zmierzać moda na bycie Fit? Tego łapania się za glowę akurat nie rozumiem. Bo bycie fit to przecież nie bycie chudym- a zdrowo umięśnionym:) Karolina napisała ten post aby wlasnie zaprzestać krytykowania ludzi z powodu wyglądu- nie tylko tych grubszych ale rownież chudszych. Każdy powinien się czuc dobrze w swoim ciele:) Chyba, że chodzi Ci o to że trend w kierunku bycia fit rzutuje na krytykę wobec dziewczyn ktore mu nie uległy.. . Ja jestem fit i nie mam na tym punkcie żadnej obsesji- pokochałam ćwiczenia siłowe, pokochałam pieknie ujędrnione ciało i podniesione pośladki. Ale absolutnie nie krytykuję ludzi którzy nie ćwiczą- każdy moze dokonywać własnych wyborów, nie moje ciało, nie moja sprawa. Od siebie chce jednak dodać ze posiadaczki ładnej figury też łatwo nie mają. Zawsze sie znajdzie ktoś kto będzie zazdrosny i skrytykuje. Ludziom nie dogodzisz ;)

  15. Asia

    20 czerwca 2016 21:45, Odpowiedz

    Droga Karolino, bardzo cieszę się na poniedzialkowe przemyślenia – od dziś każdy poniedziałek będzie trochę „lżejszy” :-). Moim zdaniem Twój styl dopełnia Twoja osobowość (na tyle ile można poznać Twoja osobę przez szybę) – dla mnie jesteś inspiracją! A sukienki do kolan – zwłaszcza z aeterie – są odzwierciedleniem klasy i kobiecości. Czuję się w nich wyjątkowo i pieknie. Dziękuję, że wylamujesz się ze wszystkich ram. Dziękuję za Rose Femine. Przyjemnością jest Cie słuchać, czytać i oglądać. Do następnego poniedziałku!

  16. Ewa

    20 czerwca 2016 21:49, Odpowiedz

    Karolina, dziękuję Ci za ten post z całego serca. <3
    Aż chciałoby się napisać, by więcej było takich dni jak dzisiaj, bo mam szczerą nadzieję, że właśnie taki cykl na Twoim blogu pozostanie. Uważam, że w świecie, gdzie tak wiele jest sztucznego i bezwartościowego, potrzeba właśnie takich słów. Nawet jeśli nie będą one miały milionów wyświetleń (chociaż ja nie rozumiem dlaczego?)… Przypominają mi się teraz Twoje słowa o "przesianiu" czytelników, by pozostawić sobie grupę wiernych i "wartych" czytelników.
    "Dlaczego styl, które prezentowały nasze babcie i prababcie jest gorszy niż ten, który prezentują top modelki odsłaniające powoli każdą część ciała? Od kiedy skromny wygląd jest gorszy niż ten śmiały, prowokujący, nowoczesny? I w końcu, od kiedy to sukienki do kolan pogrubiają?" – sama bardzo często zadaję sobie to pytanie. I wiesz co? Gdy patrzę na siebie ubraną w taką sukienkę właśnie do kolan, dopiero wtedy widzę w sobie tę kobietę, którą chcę być.
    Gratuluję Ci pomysłu i życzę wielu tak inspirujących dni!
    PS. Nadal nie mogę się napatrzeć na te zdjęcia, "kobieto, do której pasuje każdy kapelusz" <3

  17. Joanna

    20 czerwca 2016 21:50, Odpowiedz

    Wiele osób niestety pokazuje często w internecie swoją najbardziej skrywaną złą stronę… brak kultury jest czasami tak rażący, że aż brak słów. Również zauważyłam ten problem i te przytyczki…smutne. Ale to jest problem tych osób, które tak piszą, a na pewno nie Twój. Jesteś piękna, zdolna, inteligentna i odkąd tu trafiłam jesteś dla mnie bardzo dużą inspiracją, a aeterie po prostu uwielbiam :) Jesteśmy w tym samym wieku i wcale NIE uważam, że sukieneczki postarzają albo odbierają wdzięk. Są cudowne, dodają wdzięku, a zakładając je czuję się naprawdę wyjątkowo. Już nie mogę się doczekać mojej Rosy Atramentum :) Pozdrawiam serdecznie :*

  18. Karola

    20 czerwca 2016 21:52, Odpowiedz

    Niestety często osoby komentujące, od których wypływają niezbyt przyjemne uwagi same zagubione są w nawałnicy reklam, czasopism, blogów (też!), nie potrafią docenić siebie, swojego wyglądu, swoich zalet. Jednocześnie zdając sobie sprawę, że obecnie pożądany ideał kobiety, jaki by nie był, nie istnieje, popadają w kompleksy, rozżalenie, (jakkolwiek podle to nie brzmi!), zaczynają żyć życiem innych i nie wiem czy przepełnia je zazdrość czy rozpacz? To przykre, że próbujemy też często udawać kogoś kim nie jesteśmy, jednocześnie same źle się z tym czując, tylko dlatego, że liczy się dla nas opinia otoczenia, a nie własne samopoczucie.

    Karola, przeglądając Twojego bloga, jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że piękno tkwi w prostocie. Trzymaj tak dalej!

  19. Świeczek

    20 czerwca 2016 21:52, Odpowiedz

    Napisałaś to niesamowicie mądrze! Też mi się zdarza słyszeć, że powinnam tak a tak wyglądać, że się przesadnie stroję, że źle, że nie noszę tego a tego… Jakbym nie mogła być po prostu sobą. Sobą w szerokich spódnicach i delikatnych sukienkach. Sobą z długością do kolan, jak komentatorka powyżej. Sobą w pełni mojej kobiecości – a nie czyjejś. Szkoda, że ludziom przeszkadza cudze bycie sobą.

    A sukienka jest przepiękna, to czerń czy granat? Zastanawiam się nad nią ;)

  20. Gabriela

    20 czerwca 2016 21:53, Odpowiedz

    Karolina! Bardzo dziękuję Ci za ten wpis. Sama ostatnio zauważyłam, jak mój pogląd na to „co nas postarza, co nas pogrubia” się zmienił. Mimo to, że jestem osobą młodą (dla niektórych osób pewnie zbyt młodą, by cokolwiek wiedzieć) zauważyłam zmianę w swoim stosunku do tego, co noszę. Będąc liceum, a nawet jeszcze, o zgrozo, w gimnazjum, lubiłam koszulki z dekoltami, bardziej wyzywające ubrania. Jakiś czas temu pozbyłam się wszystkich bluzek, które odsłaniały więcej niż chciałam pokazać. Zaczęłam ubierać się jeszcze bardziej klasycznie i skromnie. Niestety, nadal miałam problem z ubraniami, które w mojej opinii były pogrubiające lub też skracające. Mam 153 cm wzrostu i figurę gruszki-klepsydy. Jrdnak kocham styl retro, rozkloszowane sukienki i klasyczne kroje. Jestem dumna mogąc stwierdzić, że teraz chętnie zakładam sukienkę w kolano, która owszem skraca mnie odrobinę. Nie mam też oporów by ubrać coś, co poszerzy mi trochę biodra lub doda 2-3 kilogramy. Lubię siebie i swój styl! Pozdrawiam Cię serdecznie! :)

  21. Joanna K

    20 czerwca 2016 22:04, Odpowiedz

    Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś. Z jednej strony anonimowość w internecie otwiera spore możliwości, z drugiej jednak prowadzi do wielu bardzo negatywnych zjawisk. Czasem myślę, że doskonałym wyjściem dla ukrócenia wszystkich „hejterów” byłby zakaz anonimowości w internecie. Najlepiej imienne konto ze zdjęciem. Nie sądzę, aby ludzie byli tak śmiali w swoich komentarzach i uwagach, gdyby inni mogli obejrzeć ich twarz i posturę :)
    Bardzo podoba mi się wszystko to, co napisałaś o ubraniach i poszukiwaniu siebie. Odnalezienie siebie i zaakceptowanie naszego wyglądu to najwspanialsza rzecz pod słońcem :) Nie ma jednej właściwej drogi, ponieważ każdy ma swoją i uświadomienie sobie tego jest bardzo ważne. Nie lubię podążania za modą i nowinkami modowymi brrr, to kompletnie nie dla mnie :) Spodobał mi się wpis Joasi, który przytoczyłaś – nie znałam i nie czytuję żadnych blogów poza Twoim i JestemKasia, dlatego to tym bardziej cenna wzmianka!
    Dziękuję za taki wspaniały wpis. Pozdrowienia! :*

    • karolinabaszak

      20 czerwca 2016 22:05, Odpowiedz

      Kochana to koniecznie się zapoznaj się ze stylediggerką :) Oraz z ksiązkami, które napisała <3

    • Ewell

      21 czerwca 2016 14:51, Odpowiedz

      Kochana niestety nie wiem czy brak anonimowości coś by tu zdzialal. W jakimś stopniu na pewno. Ale pod wpisami blogerek na Facebooku też często widać przykre, krytyczne komentarze na Facebooku z kont jak najbardziej realnych ze zdjęciami. Pewne blogerki zrobiły kiedys taki cykl na snapchacie i pokazywały zdjecia najwiekszych hejterow. Potwierdziła sie w ich przypadku reguła ze Ci którzy tak bardzo krytykują sami urodą nie grzeszą…

  22. Monika

    20 czerwca 2016 22:06, Odpowiedz

    Pięknie napisane:)
    Karolinko, przeprowadzam się we wakacje, planuję powiesić na ścianie kilka zdjęć, które w jakiś sposób mnie inspiruja, wybrałam już kilka zdjęc Audrey Hepburn. Czy mogłabym wywołać i powiesić na ścianie również Twoje zdjęcie z tego wpisu?:)

    • karolinabaszak

      20 czerwca 2016 22:16, Odpowiedz

      Nie wiem co mam powiedzieć :P Nikt mi tego wcześniej nie proponował :D ale no myślę że tak :* Mam nadzieję, że moja twarz Cię nie zmęczy któregoś dnia :P

  23. miśka

    20 czerwca 2016 22:13, Odpowiedz

    Wiecie kobiety czego ja nie rozumiem>? Dlaczego tak trudno przychodzi kobiecie pochwalić inną kobietę. Ja np. często mówię koleżankom, znajomym, komuś na ulicy, że ma ładne włosy, fajną torebeczkę, ładnie zrobione paznokcie. Nie boję się powiedzieć: ale piękne włosy, marzę o takich, i nie mówię tego z zazdrością a z zachwytem dla tych włosów tej kobiety/starszej pani/dziecka. Sama spotykam się także z tym, że ktoś wytknie mi coś, a przecież mam świadomość tego że jestem szczupła (mam 150 cm i ważę 45 kg) i nie dam sobie wmówić, że tak nie jest :) Nie rozumiem naprawdę tego. Mi sprawia radość pochwalenie kogoś. Wiem np. że ta osoba spędziła dużo czasu nad tym, by np. namalować kwiatuszki na paznokciach- pochwalmy ją! Niech dalej działa. Dziś niestety widzi się tylko wady. Pomimo tego, że ta dziewczyna ma ładne kwiatuszki to i tak jakaś jej wytknie, że zrobione na tipsie, a nie na swoich. To straszne… Nauczmy się chwalić, nauczmy się komplementować. Każdy z nas tego potrzebuje :)

  24. Moaa

    20 czerwca 2016 22:25, Odpowiedz

    Karolino,
    a ja mam wręcz odwrotnie, bo gdy mam ochotę na jakiś słabej jakości ciuch to myślę sobie: „Czy Karolina Baszak by to ubrała” ;) Naprawdę, czasem tak jest :) Mój styl też się zmienił (i to za dużą sprawą Joasi!), nie ganiam za modą, nie wiem nawet jak się zmienia bo już tego nie obserwuję, nie kupuję w nadmiarze. Wiesz, mi się wydaje, że to właśnie już jest ten komfort życia, gdzie wygląd nie zabiera nam już tyle uwagi, bo dobrze się czujemy w naszym określonym stylu.
    Ostatnio na blogu Ania Maluje toczyła się dyskusja nt. m.in. dekoltów. Bardzo rzadko komentuję inne blogi w sieci, ale tam pozwoliłam sobie zabrać głos i powiedzieć, że nie rozumiem zbytniego roznegliżowania posiłkując się przykładem szortów tak krótkich, że odsłaniających pośladki. Ja nie krytykuję, ale po prostu nie rozumiem takiego stylu. W sytuacji gdy nie musisz szukać uwagi poprzez wyzywający (dla mnie niestety tak to wygląda) strój to jesteś tą osobą, która sama ze sobą czuje się dobrze i ja tę opcję wybieram.

  25. Karolina

    20 czerwca 2016 22:26, Odpowiedz

    bardzo lubię wracać do Twojego bloga. nie tylko z racji oryginalnego stylu,ale i właśnie Twojej postawy wobec dzisiejszego świata,która widząc po tym co piszesz różni się od większości. bo przecież jak to możliwe chcieć ubrać się inaczej niż wszyscy,niż ‚nakazują’ pisma modowe i osoby odpowiadające tam za rubrykę,co jest trendy,co nie jest..mam wrażenie przede wszystkim,że dzisiaj ludzie tak rozpisują się i opowiadają o szukaniu odmienności,oryginalności,że zatracają się w tej niestety szarej,dla mnie, masie tak samo wyglądających i smutnych ludzi. oczywiście,nie wszyscy tacy są,mimo wszystko sporo. a to przykre. przykre jest to,że patrząc na drugą osobę,która ma odwagę nosić co lubi, nie mówię tu o tym,co wypada nosić,a co nie,bo to inna sprawa, ale kiedy tak jak Ty preferujesz styl zdecydowanie kobiecy,dla mnie wyjątkowy,mimo że sama nie czuję się w tym tak dobrze,to nie rozumiem krytyki innych, czy to z ich strony złość,bo ktoś ma odwagę i nie przejmuje się zdaniem innych aż tak,często mnie to zastanawia. osobiście uwielbiam różnorodność, można się inspirować wzajemnie,właśnie tą innością. naszym rodakom chyba zdecydowanie przeszkadza myślę fakt,że..nie akceptują siebie. bo kiedy lubisz siebie to inaczej podchodzisz do świata,ludzi. tak myślę. cieszę się,że są w sieci takie osoby jak Ty, uważam,że wiele młodych dziewczyn, może się inspirować,nie tylko stylem, ale posłuchać Cię,poczytać i przemyśleć pewne kwestie. pozdrawiam ciepło z deszczowej dziś Łodzi :)

  26. Maria

    20 czerwca 2016 22:27, Odpowiedz

    You Tube, Karolina Baszak i włączam A niech pada…. bo cóż innego w taką pogodę pada deszcz, wieje wiatr <3
    Taki cykl poniedziałkowych wpisów/przemyśleń o takich współczesnych chorobach naszego świata lub właśnie też cudach które powinniśmy się nauczyć dostrzegać to świetny pomysł! Co do wpisu może jeszcze 5,8 lat temu w liceum nie zwracałam tak uwagi na wygląd osób mnie otaczających, ale teraz wiem że kiedyś nie było tyle osób xero które chodzą po naszych ulicach, często dziewczyny nie różnią się od siebie czy ubraniami, stylem albo co najgorsza każda chce być jak Kim K. co jest przerażające!! Bądźmy sobą i wybierajmy to w czym czujemy się piękne dla siebie i najbliższych a nie to co jest na okładce Joy'a….A Ty Droga Moja jesteś ikoną stylu, kobiecości za którą idzie pełnia dojrzałości i świadomości :) chodź też pamiętam jak było w moim przypadku, jestem wysoka i często dostawałam dziwne uwagi na ten temat jakbym mogła być jakkolwiek winna temu że mam te 1,84 cm,ale takie uwagi teraz wiem ze niczego nie wnosiły i nie będę wnosiły bo jak mówisz były to słowa od osób zza bardzo mocno przyciemnianych szyb :)
    Pozdrawiam gorąco i czekam na dalsze wpisy i letnia kolekcję ae <3

  27. Milena

    20 czerwca 2016 22:32, Odpowiedz

    Karolinko, mam nadzieję że Twoje poniedziałkowe przemyślenia będą stałą częścią tego bloga. Za każdym razem gdy czytam Twój wpis tego typu, wyrażający poglądy mam ochotę Cię uściskać i powiedzieć, że zupełnie się z Tobą zgadzam. Uważam Twój styl za wielką inspirację. Kiedy patrzę na każdą Twoja stylizację widzę, że ubrania są tylko dodatkiem do Ciebie, a nie jak w wielu innych przypadkach w internecie, że dana osoba jest tylko dodatkiem do ubrań, które uważane są za hit sezonu. Twoja osoba jest tutaj najważniejsza, a styl świetnie ją dopełnia. Zawsze odczuwałam pociąg do retro klimatów. I właśnie często wśród moich rówieśników i bliskich widzę, że „odstaję” od współczesnego stylu i ich wyglądu. Ciągle czasem się gubię, ale zawsze wracam na mój tor i zakładam „nie modne” ubranie, w którym czuję się najlepiej i oddaje mój charakter. Ta odmienność, poczucie odnalezienia własnego stylu często jest źle odbierana i trzeba nauczyć się żyć z tym i nie poddawać. Czuję, że niedługo osiągnę tą harmonię i przestanę ulegać zachciankom modowym :) Chyba do tego dojrzewam :)
    Pozdrawiam ciepło i czekam na kolejne wpisy, które będę mnie inspirować! Tak trzymaj! :)

  28. Sylwia

    20 czerwca 2016 22:35, Odpowiedz

    Moze i ubierasz sie nieraz jakbys przybyla do nas z innego wieku Ale zawsze wygladasz pieknie. Twoj styl bycia, wypowiadania sie i w ogole Twoja osoba jest wyjatkowa. To tylko zazdrosc poniewaz jestes niepowtarzalna.

  29. Roksana

    20 czerwca 2016 22:45, Odpowiedz

    Ja za to czytając Twojego bloga i oglądając Twoje vlogi podbudowuje swoje przekonanie o tym, że są jeszcze kobiety o podobnym światopoglądzie do mojego. Twój styl jest cudowny, ponadczasowy. Zdecydowanie bardziej kobieco czuję się w spódnicy do połowy łydki niż w takiej do połowy uda ;)

  30. Ola

    20 czerwca 2016 22:49, Odpowiedz

    Ciekawy punkt widzenia….właśnie zdałam sobie sprawę, że od kilku miesięcy walczę o nową siebie z frustracji desperacji, bo wielka miłość mojego życia zostawiła mnie dla kogoś innego…..co zrobić z takim uczuciem? zawsze kobieta patrzy na siebie przez pryzmat drugiej kobiety, w czym jest lepsza, co ma takiego czego nie mam ja…..I w sumie po co to wszystko. Czy nawet jak osiągniemy wymiary Mirandy Kerr coś się zmieni? I tak nie odzyska się tego co się straciło, a można tylko nabawić się bulimii lub anoreksji…..Ale gdzie i JAK znaleźć ten złoty środek.

    • karolinabaszak

      20 czerwca 2016 22:52, Odpowiedz

      Olu, odpowiedź jest tylko jedna, tam na górze :) Pomyśl sobie inaczej – coś wspaniałego musi Cię czekać :) A ja z własnej strony mogę polecić takie podejście – pokochaj kiedy będziesz gotowa, a nie kiedy będziesz samotna. Ja znalazłam dzięki temu prawdziwy SKARB :)

      • Ola

        21 czerwca 2016 12:34, Odpowiedz

        Dzięki Karolciu….a nawiązując do posta…myślę, że tę sytuację idealnie obrazuje piosenka i teledysk Beyonce „Pretty hurts” – znasz może?

        „Is the soul that needs a surgery”

  31. Joanna Kantorska

    20 czerwca 2016 22:49, Odpowiedz

    Mądrze prawisz Karolino! Zazdroszczę Ci takiej pewności sobie, ja pomimo, że jestem zakochana w takim retro stylu nadal krępuję się w ten sposób nosić. Może pewnego dnia ;) pozdrawiam serdecznie ;)

  32. ola

    20 czerwca 2016 22:50, Odpowiedz

    Karola, nic dodać, nic ująć :) świetnie przedstawiłaś temat i całkowicie zgadzam się z Twoimi przemyśleniami. sądzę, że ludzie zawsze mają dużo do powiedzenia na czyjś temat, gdy wiedzą, że pozostają „anonimowi” i ich słowa nie mają szans na bezpośrednią konfrontację z osobą adresata :) – czy to w internecie, czy w realu, gdy dzięki życzliwym dowiadujemy się, co ktoś o nas sądzi. nie mamy niestety na to żadnego wpływu, a szkoda, bo gdyby ludzie choć trochę pomyśleli nie tylko o sobie, ale postawili się na miejscu drugiej osoby i wykazali odrobinę empatii, przestając głośno oceniać, świat byłby o wieleee przyjemniejszym miejscem.

    niektórym wydaje się, że wygłaszając swoje „mądrości” są lepsi, silniejsi, ponad innymi. a tak na prawdę to oznaka ich słabości, tym bardziej skoro takie uwagi praktycznie nigdy nie są wypowiadane prosto w oczy. ludzie nie mierzą nawet swoją miarą, ale miarą większości społeczeństwa – bo ładne jest to, co wisi na wieszakach w sklepie, modne to, co lansują magazyny z modą, tylko to można „bezpiecznie” nosić, bo gdy założymy coś innego możemy tylko oczekiwać wrażenia zaszczucia na ulicy wzrokiem przechodniów, bo wyglądamy jak dziwaki, stare babcie, własne ciotki itp. Tak bardzo mnie to wkurza. Czasami idąc ulicą zastanawiam się, czy ostatnimi czasy nie nastąpiła jakaś inwazja klonów, bo dziewczyny w moim wieku, a przynajmniej większość, wyglądają jak zdjęte z taśmy produkcyjnej – kurtka bomber + jeansy z dziurami na kolanach + buty sportowe (air maxy są już chyba passe, po nich były znane roshe runy) + torebka a la Michael Kors.

    Wiem, że teraz ktoś może mi zarzucić krytykę innych, ale kompletnie nie chodzi mi o nią. Zmierzam do tego, że właśnie takie osoby jeszcze rok temu śmiałyby się z kogoś, kto założyłby te podarte jeansy – że wygląda okropnie, że chyba tego kogoś nie stać na „normalne” spodnie, skoro chodzi w kompletnie dziurawych, jak ktoś mógł się tak ubrać itp. A że stało się to popularne, to teraz jest jak najbardziej ok i takie rzeczy noszą wszyscy -takie osoby czują się wtedy bezpiecznie, bo w końcu zakładają to, co modne i powszechnie uważane za „fajne”. Szkoda tylko, że takie dziewczyny (bo mowa głównie o nich) często nie mają własnego stylu, wolą nawet rezygnować z tego, co tak na prawdę miałyby ochotę na siebie założyć, bo boją się opinii innych. Po ludzku mi ich szkoda.

    Ludzie na własne życzenie zamykają się w sztucznych ramach i wolą się po za nie nie wychylać. Ci, którzy krytykują sami łapią się na tym, że to co, robią zamyka się w błędnym kole – bo krytykują, ale i tej krytyce sami podlegają – to z kolei wymusza na nich ciągłą obsesję kontrolowania się i zastanawiania” czy dziś założyć tę bluzkę, czy może zrezygnować, bo ludzie na ulicy przypadkiem krzywo spojrzą się na mój ubiór”, wygląd itp. Kiedy ja widzę na ulicy kogoś, kto wygląda w powszechnym mniemaniu „bardzo oryginalnie” to, w sumie nie zastanawiając się czy mnie osobiście przypada to do gustu i czy miałabym odwagę założyć coś podobnego, gratuluję jej odwagi i tego, że ma gdzieś, co ktoś mało znaczący ma na jej temat do powiedzenia. Ja już dawno wyszłam z takiego „ograniczonego ” myślenia i zakładam to, w czym mi dobrze, co czuję, że do mnie pasuje, staram się jeść zdrowo, ale nie kontroluję obsesyjnie wagi, nie katuję się na siłowni, bo wolę rolki albo rower na świeżym powietrzu i aktywność, która jest przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem. I to jestem właśnie ja :)

  33. Kasia

    20 czerwca 2016 22:55, Odpowiedz

    Bardzo mądry wpis, naprawdę.
    Jako czytelniczka obserwująca Cię od dłuższego czasu zauważyłam pewną zmianę i widać jaka jesteś teraz szczęśliwa. I jestem zupełnie zachwycona Twoim stylem.
    Mnie również zawsze się podobała moda pierwszej połowy XX wieku. Dla mnie kobiety z tego okresu, a szczególnie z lat czterdziestych i pięćdziesiątych są ideałem kobiecości. I choć jako nastolatka dałam się ulec presji otoczenia (ach, jak patrzę na stare zdjęcia to chce mi się zarazem śmiać i płakać!), już od kilku lat coraz częściej sięgam po ubrania w tym stylu, takie które naprawdę mi się podobają. Jako dwudziestotrzyletnia kobieta czasem słyszę że postarzam się strojem, ale nie przejmuję się tym. Najważniejsze że podobam się sobie i mojemu wspaniałemu mężczyźnie :). Tylko jest mi czasem przykro że brakuje prawdziwej kobiecości w dzisiejszym świecie…
    Czytając Twój blog, a także komentarze Twoich czytelniczek, nie czuję się osamotniona, i to mnie bardzo pociesza. Jeszcze raz Ci podziękuję za stworzenie Aeterie, w końcu znalazłam markę która jest dla mnie idealna. I jeszcze dodam że na tych zdjęciach wyglądasz po prostu przepięknie, patrząc na nie czekam z jeszcze większą niecierpliwością na swoją Rosę Atramentum. <3

    • karolinabaszak

      20 czerwca 2016 23:02, Odpowiedz

      Prawda, że fajną mamy tutaj grupę <3 ? A Rosa chyba już powoli szykuje się do startu i do Ciebie leci!

  34. Klaudia

    20 czerwca 2016 22:56, Odpowiedz

    Wpis bardzo prawdziwy i w pełni się z nim zgadzam ☺ Jednak mam wrażenie, po tym wszystkim co piszesz i mówisz (a śledzę Twój blog praktycznie od samego początku), ze krytycznym okiem podchodzisz do tych wszystkich dziewczyn, które odslaniaja ciało na ulicach. Może wystarczy trochę spojrzeć wstecz i pomyśleć, że skoro kiedyś sama się tak ubierałas i z tego wyroslas, to te dziewczyny być może za parę lat również będą nosiły się nieco inaczej i odnajdą swój styl.

    Pozdrawiam Cie serdecznie ☺

    • karolinabaszak

      20 czerwca 2016 23:02, Odpowiedz

      To, że sama popełniałam jakieś błędy nie oznacza, że nie powinnam ostrzegać przed nimi innych i pokazywać, że są też alternatywne drogi. Mnie, w młodości brakowało takiej koleżanki, zatem cieszę się, że mogę nią być dla kogoś :) Aczkolwiek nie wydaje mi się abym krytykowała pewne postawy tak dosadnie jak opisałam to w notce :) Ściskam wytrwałą czytelniczkę :*

  35. Gosia

    20 czerwca 2016 22:59, Odpowiedz

    Podoba mi sie bardzo to ze jestes ” inna” mam na myśli styl ubierania sie jak i myślenia.Uwazam bardzo podobnie i że blogów na ogół nie czytam żadnych (bo w każdym to samo) to do Twojego zaglądam dość często.No uwielbiam Cie oglądać Karola 😊Trzymaj sie ciepło

  36. Klaudia

    20 czerwca 2016 23:09, Odpowiedz

    Jednak dla kogoś to wcale nie musi być błędem, ponieważ tak jak mówisz najważniejsze to czuć się dobrze ze sobą ☺ myśle, że znajdą się takie osoby, pewnie nie jedna, które z tych porad skorzystają, a co więcej bardzo im pomogą ☺

    • karolinabaszak

      21 czerwca 2016 09:21, Odpowiedz

      Klaudio, ten wpis nie jest o tym aby być sobą za wszelką cenę i nie zwracać uwagi na komentarze innych :) Także mam nadzieję, że nie to wywnioskowałaś z mojej notki :)

  37. Martyna K

    20 czerwca 2016 23:22, Odpowiedz

    Za razem gdy zaglądam na Twojego bloga, dziekuje losowi że trafiłam właśnie tu kilka lat temu (o to juz tak długo!). Jesteś niezwykle inspirująca i inteligentna a przy tym skromna acz zdecydowana. Czuję się jakbym podpatrywala starszą siostrę ;)) Dziękuję że jesteś ostoją prawdziwych wartości w tym pędzącym świecie. Pozdrawiam Cię serdecznie!

  38. marmolada

    20 czerwca 2016 23:55, Odpowiedz

    tak jak zawsze mówię (piszę) – nie zawsze muszę się z Tobą zgadzać, ale zawsze podziwiam Cię i szanuje. Twoje sukienki są piękne, ale mam nieodparte wrażenie, że najpiękniej wyglądają na Tobie – dobrze się w nich czujesz i to widać :-) to niestety nie mój krój, a szkoda, bo tak pięknie wyglądają na zdjęciu, ze od razu chciałoby się odrobinę tego mieć dla siebie :))

    pisałam Ci już kiedyś, żebyś – jeśli kiedykolwiek przyszło Ci do głowy to zrobić – nie przejmowała się nigdy negatywnymi komentarzami :-) jest mi ogromnie smutno kiedy pomyślę, z jakimi atakami muszą się spotykać blogerki/vlogerki/ktokolwiek, kto poważniej istnieje w sieci. tak jak Asia pisała – najczęściej te słabe komentarze pokazują mentalność i osobowość krytykującego… to, co czasami zdarza mi się przeczytać w sieci na temat kogokolwiek – ręce opadają jak bardzo poczucie anonimowości zabiera ludziom rozum.

    Pozdrowienia!

    PS czekam na nowości, o których wspominałaś na instagramie. jedna z pokazywanych sukienek ma piękny wzór i nie mogę się doczekać, by ujrzeć ją w całości <3

  39. Filiżanka Piękna

    21 czerwca 2016 00:00, Odpowiedz

    Świetny pomysł na nowy cykl! A treść jego pierwszego wpisu popieram. Oprócz kultu „fit & glam” zauważyłam jeszcze jeden, może nawet bardziej krzywdzący – kult młodości. Wystarczy pooglądać chwilę sitcomy dla dzieci czy programy rozrywkowe, żeby zorientować się, jak bardzo osoby starsze są w nich ośmieszane lub traktowane z góry. To bardzo przykre, bo doczekaliśmy szczęśliwie takich czasów, w których 60-letnie „babcie” śmigają w spodniach, balerinkach/adidasach i z kolorowymi torbami, wyglądając w tym świetnie, mogą się rozwijać na różnych kursach i uniwersytetach trzeciego wieku i wciąż mogą wiele zaoferować światu. Mam na to dowody :P https://www.youtube.com/watch?v=hjHnWz3EyHs
    https://www.youtube.com/watch?v=RxPZh4AnWyk
    To również dowody na to, jak bardzo można się przejechać na ocenianiu po pozorach.
    Kibicuję temu cyklowi i jego autorce <3

    P.S. Mam tylko jedną prośbę (wybacz mi, proszę, nadgorliwość): zwróć uwagę na interpunkcję, bo czasem niepotrzebnie dzielisz zdania na fragmenty przecinkami, które są zbędne, dodając sobie pracy ;) Nie mam zamiaru się tutaj wymądrzać na temat jakichś zasad, tylko sygnalizuję. Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam, a jeśli tak, to bardzo przepraszam. Miłego dnia!

      • Alicja

        21 czerwca 2016 10:05, Odpowiedz

        Ja się wtrącę :) ‚(…)ale na litość boską, czy kobieta, kobiecie, musi za wszelką cenę napisać coś takiego?’ – nie wiem jak koleżanka powyżej, ale ja zwróciłam uwagę na to zdanie i pomyślałam dokładnie to samo! Ale to pewnie dlatego, że osobiście mam fioła na punkcie ortografii i interpunkcji, także nie jest to z naszej strony czepianie :)

        co do wpisu podzielam Twoje zdanie, mogłabym się wypowiedzieć na własnym przykładzie bo idealnie do tego pasuje, ale w moim wypadku akurat nie chodzi o wagę, a o inne mankamenty ;))

        BUziaki!

      • Ida

        27 czerwca 2016 23:25, Odpowiedz

        Np. „Mimo, że wcześniej może i ważyłam parę kilogramów mniej :)” – wyrażenie „mimo że” bez przecinka; „Jako młoda osoba, bardzo chętnie kupowałam wszelkie magazyny modowe” – po „jako młoda osoba” nie potrzeba przecinka; „Oczywiście, że w jeansach, luźnym topie…” – napisałabym albo „Oczywiście, w jeansach…” lub „Oczywiście że w jeansach…”.
        Z kolei: „Ciężko się odnaleźć i stwierdzić co jest naszym własnym zdaniem” – po „stwierdzić” przecinek.

        Mam nadzieję, że byłam pomocna. Trochę głupio mi zwracać Ci uwagę pod postem dot. krytykowania innych :P Ale zrobiłam to tylko po to, żeby zaznaczyć, na co warto zwrócić uwagę przy następnym wpisie – bo przyzwyczaiłaś mnie już do ich wysokiego poziomu ;) Pozdrowienia <3

        • karolinabaszak

          27 czerwca 2016 23:31, Odpowiedz

          Kochana, nie ma najmniejszego problemu. Zawsze jestem wdzięczna za wszelką pomoc :* Zwracaj uwagę kiedy chcesz :)

          • Ida

            30 czerwca 2016 12:18,

            Cieszę się, że nie odebrałaś tego źle :) Myślę jednak, że nie będę musiała tego robić :P Miłego dnia!

          • karolinabaszak

            30 czerwca 2016 12:20,

            Kochana, konstruktywną krytykę przyjmuję z otwartymi ramionami :) Szkoda tylko, że mało kto dziś rozumie czym ona rzeczywiście jest! Tego samego :*

  40. Julia

    21 czerwca 2016 00:22, Odpowiedz

    Jeszcze nigdy nie komentowałam u Ciebie, mimo że zazwyczaj Twoje posty wywołują u mnie wyłącznie pozytywne odczucia. Fantastycznie, że są osoby o zdrowym podejściu również w tej („lajfstajlowej”) części blogosfery. Była kiedyś taka fantastyczna akcja w Wysokich Obcasach – zdjęcia kobiet „źle dobranych” strojach (nieodpowiednich do wieku, figury, pozycji…) z karteczkami opisującymi reakcje na to niedopasowanie. To daje do myślenia – róbmy swoje i wyglądajmy jak chcemy! Najważniejsze to być szczęśliwą z sobą samą i po prostu cieszyć się tym, co mamy (brzmi jak banał – w praktyce wiadomo jak bywa).

    Dodam jeszcze coś, co często chodzi mi po głowie, gdy oglądam Twoje zdjęcia, mam tu na myśli stosunek do, jak by to nazwać, „lansu” (?). Bardzo cenię w Tobie to, że nie potrzebujesz nikomu pokazywać swoich pieniędzy w drogich logo. Masz piękne rzeczy i widać, że dbasz o ich jakość, ale raczej nigdy nie epatujesz marką, bo to jest z reguły moim zdaniem szalenie nieeleganckie. Byłabym w szoku, gdybyś pewnego dnia wystąpiła z torebką z CC i, dajmy na to, paskiem Moschino ;-).

    Pozdrawiam serdecznie!
    J.

  41. weronika

    21 czerwca 2016 06:26, Odpowiedz

    Inspirujesz Karola ! Dla mnie czyli 21 letniej studentki, jesteś przykładem że nie wszystko musi wyglądać tak samo. :D Na uczelni wszyscy wyglądają podobnie i gdy nagle założę sukienkę lekko rozkloszowaną ( nie mini ) to czuję się jak dziwak. Wszyscy teraz chodzą na siłownię, jedzą fit, chodzą ubrani w sportowe ciuchy bo przecież taka moda, ale zapominają o naturalności , kobiecości i subtelności która przecież powinna być w każdej dziewczynie. Zawsze moim wielkim kompleksem są szerokie biodra , ale właśnie czytając posty jak ten, uświadamiam sobie że rozmiar M to rozmiar normalny i wcale nie jestem gruba a tylko kobieca i piękna. Pokazujesz jak pokochać siebie i dajesz mi wielką motywację. :*

    • Joanna

      21 czerwca 2016 12:02, Odpowiedz

      Weroniko, jesteśmy w podobnym wieku (24) i cofnij się myślami o kilkanaście lat – dla mnie wtedy było oczywiste, że przykładowo moja mama jest bardzo szczupłą kobietą (Rozmiar M). W dzisiejszym zwariowanym świecie niektórzy pewnie uznaliby ją za grubą, mimo że wygląda fantastycznie, a wtedy nikt nawet o tym nie myślał, nie istniało coś takiego jak kult rozmiaru 34. Przeglądając różne media społecznościowe widać, że ten kult w dużej mierze dotyczy dziewczyn bardzo młodych – najczęściej w wieku gimnazjalnym.

  42. Agata

    21 czerwca 2016 06:41, Odpowiedz

    Święta racja! Ja akurat nigdy nie przejmował się tym, co mówią inni. Zawsze czuje się ze sobą dobrze, nie ważne czy schludnie czy przytyje. Kocham jeść, próbować nowe rzeczy I gotować dla swojego męża jakieś fajne potrawy :-) teraz jestem w ciąży i to jest dopiero hardcore…”nie możesz przytyć więcej niż x w ciąży…”, ” po ciąży trzeba szybko wrócić do formy!” „Nie jedz tyle!” Matko Boska! Jak dobrze,że mnie zupełnie nie obchodzi zdanie innych na temat wyglądu.

  43. Gosia

    21 czerwca 2016 06:49, Odpowiedz

    Bardzo mądry wpis! Nie rozumiem ataków w Twoją stronę, że wyglądasz grubo, że przytyłaś, serio? Jeżeli ktoś Ciebie uważa za „grubą” ( chociaż figurę masz wręcz idealną ) to co powie o osobach, które faktycznie mają problem z wagą? Najważniejsze, że Ty dobrze czujesz się w swoim ciele i w swoich ubraniach. Jasne, ktoś może uważać, że sukienki, które nosisz są zbyt poważne, no ale przecież ta osoba nie musi ich nosić ;)
    Denerwują mnie też osoby, które porównują Cię do Ciebie sprzed kilku lat, że inaczej się ubierałaś. No przecież to logiczne, że z wiekiem się zmieniamy, dojrzewamy, zmieniamy towarzystwo, moda się zmienia, więc dziwne by było gdybyś teraz ubierała się jak za czasów liceum, kiedy byłaś w zupełnie innym miejscu niż teraz :)

  44. Ewa

    21 czerwca 2016 08:28, Odpowiedz

    Karolina jesteś sobą i tego właśnie ludzie nie lubią. Ja też jestem ciągle krytykowana,bo jestem gruba. Ale nikt nie zainteresuje się dlaczego. Mam chorą tarczycę i nawet jakbym chciała trudno jest nmi schudnąć. Poza tym już dawno zaakceptowałam siebie. Mam męża, drugie dziecko już niedługo i jestem szczęśliwa. Wiele osób w ogóle nie rozumie jak taki grubas ma prawo do szczęścia?
    A Ty jesteś dla mnie ideałem.

  45. Patrycja

    21 czerwca 2016 08:33, Odpowiedz

    Mi twój styl szalenie się podoba i uważam że jest bardzo kobiecy i subtelny, choć rzeczywiście dodaje nieco poważności. Jesteś w moim wielu, a sądziłam że jednak i kilka lat starsza. :) Nie przejmuj się złośliwymi uwagami i komentarzami. Najważniejsze, że kochasz sobie i dobrze czujesz się w swoje skórze.

  46. Karolina

    21 czerwca 2016 09:17, Odpowiedz

    Karolcia jestes piekna kobieta, pelna wdzieku i klasy. Klasy, ktorej dzisiejszym kobieta tak bardzo brakuje. Kiedy ogladam stare filmy, w ktorych pokazane sa sceny z panienkami lekkich obyczajow to dochodze do wniosku, ze dawniej prostytutka miala wiecej wdzieku, anizeli niektore dziewczyny/ kobiety spotkane dzis na ulicy. Ja rozumiem, ze szukanie wlasnego stylu niektorym zajmuje wiecej czasu, ale zwracanie na siebie uwagi golymi posladkami i piersiami nie jest sexy….jest to przykre. Naprawde nie trzeba pokazywac stringow i brodawek piersi, zeby wykladac powabnie, a nawet seksownie!
    Pozdrawiam i sciskam mocniutko! ;) x

  47. Natalia

    21 czerwca 2016 09:21, Odpowiedz

    Wpis w samo sedno. Bardzo Cię proszę tylko o jedno (rym niezamierzony:) ) – kontynuuj te przemyślenia. To, co napisałaś pokrywa się z tym, co sama uważam, ale chyba nawet sama przed sobą nie potrafiłam się do tego przyznać. Chciałabym też wyrazić podziw i szacunek dla Twoich czytelniczek. Serce roście, że jest tu tyle wspaniałych i mądrych kobiet. :))

    Pozdrawiam :)

  48. Ela

    21 czerwca 2016 09:34, Odpowiedz

    Karolino jesteś wspaniałą osobą, życzyłabym sobie spotykać na swojej drodze ludzi z takim jak Twój poglądem na świat :)

  49. Agnieszka

    21 czerwca 2016 10:14, Odpowiedz

    Karolino! to co napisałaś jest ogromnie ważne i mądre. Nie możemy pozwolić sobie żeby to inni wchodzili nam na głowę i dyktowali co jest dla nas dobre, a co nie. Twojego bloga i kanał na youtube obserwuję od ponad roku i cieszę się bardzo, że trafiłam tutaj. Uważam, że wyglądasz pięknie, kobieco po prostu zdrowo, a styl jaki sobą prezentujesz to jest coś czego obecnie brakuje. Klasyka i skromność nigdy nie wychodzi z mody, ale zawsze jest krytykowana. Widocznie komuś to przeszkadza. Ale musisz wiedzieć, że trafiasz swoimi słowami do ogromnej ilości kobiet, które wyznają podobne wartości do Twoich :) Pozdrawiam serdecznie

  50. Hej! Katarynka

    21 czerwca 2016 10:29, Odpowiedz

    Piękny tekst, dziękuje! Mam w głowie teraz tyle myśli, że ciężko będzie mi to teraz ubrać w słowa, ale się postaram:

    Po pierwsze- Jeżeli chodzi o mnie, niedawno uzmysłowiłam sobie (bo wczęśniej nie zdawałam sobie z tego sprawy), że praktycznie przez większość swojego życia (no powiedzmy od czasów gimnazjum) mój wygląd bardzo mi przeszkadzał i mój humor potrafił być dosłownie zmiażdżony przez jakiś drobny komentarz, na temat mojego wyglądu, ubierałam się bardzo kolorowo i troszkę inaczej jak na tamte czasy :) Czytałam mnóstwo kolorowych pism i brałam sobie wszystko do serca, z nienawidziłam swój brzuch (który wcale nie był duży) i za każdym razem kiedy gdziekolwiek miałam pójść i usiąść, zakrywałam go, np. poduszką, kurtką albo rękoma (!!!!)

    Po drugie- Mój styl się zmienił, wtedy nie zdawałam sobie sprawy, że było to spowodowane chęcią dopasowania się, źle się z tym czułam, czuje nadal, pogubiłam się (choć teraz powoli staram się go odnaleźć :D)

    Po trzecie- Mam fantastycznego męża, który zawsze mi powtarza, że ładnie w czymś wyglądam, a ja nie potrafię tego przyjąć i się tym cieszyć (tzn potrafię ale to jest tylko chwila moment, walcze z tym cały czas). Z resztą mam wrażenie, że mnóstwo kobiet ma z tym ogromny problem! Nie potrafimy przyjmować szczerych komplementów, przejmujemy się krytyką!!! Denerwuje mnie to, nie chce tego!!!! My kobiety przejmujemy się tym, co inna kobieta o nas pomyśli, jak nas oceni, negatywny komentarz na temat wyglądu od kobiety chyba boli najbardziej!!!! Zmieńmy to prawmy sobie komplementy (szczere), dostrzegajmy nawet najmniejsze piękno i dzielmy się tym. Poprawia to humor osobie komplementującej, jak i naszemu słuchaczowi!!!
    BĄDZMY SZCZĘSLIWE, droga do samoakceptacji jest długa i ciężka, ale warto :D Ja zamierzam podjąć się tego, co mnie obchodzi opinia obcej mi osoby, która jest totalnie różna ode mnie (inne poczucie stylu, estetyka)

    Po czwarte (bardzo szybko)- Bardzo mi smutno, kiedy młode dziewczyny, mówią mi, że mają za duże kostki (!!!) albo włosy mają nie takie, skóre okropną (a są naprawdę piękne!!!!!) To jest dla mnie totalna tragedia!!! Za wszelką cenę staramy się upodobnić do innych, a wynik jest taki, że wszyscy wyglądają tak samo i czy to można nazwać szczęściem??!!

    Pozdrawiam Karolinka i dziękuje :)

  51. Gosia

    21 czerwca 2016 13:51, Odpowiedz

    Bardzo mądre słowa! Mnie trochę przeraża to, że teraz wszyscy muszą być „fit”, w tym samym rozmiarze i z umięśnionym brzuchem. Jeśli ktoś tak chce- czemu nie, ale mam wrażenie, że ostatnio taki styl życia i jedyna słuszna sylwetka jest bardzo nachalnie promowana. Co więcej, wydaje mi się, że dążenie do tego „ideału” nie ma końca, a ludzie popadają w skrajności… Swoją drogą bardzo dziwne jest to, że z jednej strony mówi się ludziom: „bądź sobą”, „miej swój styl” itd, a kiedy już faktycznie są sobą i wyglądają tak jak chcą, ale odstają od tego wzorca od razu są krytykowani.

  52. Gosia

    21 czerwca 2016 13:55, Odpowiedz

    Cudowny jest ten artykuł Karolciu. Czasami zastanawiam się czy to zjawisko które opisałaś jest możliwe do pokonania tak na większą skalę. Wszystko zaczyna się już od podstawówki, chęć stopienia się w tłum aby nie narażać się na złośliwe komentarze, które mogą przerodzić się w dręczenie. Dlatego te dzieciaki są takie podatne na artykuły w szmatlawcach, na to co widzą na teledyskach itp. Kiedy ktoś ma w ten sposób prany mózg przez np. 6 lat to potem ciężko jest te „wartości” wyplenić. Ale wierzę, że da się z tym walczyć czego najlepszym dowodem jesteś Ty i Twoje czytelniczki ! Serce rośnie czytając Twój artykuł i komentarze. Młodym zagubionym dziewczętą bardzo polecam poczytać Jeżycjadę Małgorzaty Musierowicz. Te książki pięknie wychowują. Pozdrawiam

  53. Monika22

    21 czerwca 2016 14:21, Odpowiedz

    Kochana Karolino! A ja nigdy nie komentuję, tylko sobie obserwuję i bardzo mi się podoba to co widzę. Bardzo się cieszę, że jesteś pewna siebie i potrafisz bronić swoich poglądów. Nie wszyscy musimy słuchać tego samego, myśleć tak samo i ubierać się tak samo. Oczywiście mi osobiście bardzo podoba się styl, który reprezentujesz. Mam dość wymagania od kobiet bycia na wpół rozebranymi i w zasadzie ubierania się tak samo. Jest zapotrzebowanie na porządne ubrania (dodatkowo robione w Polsce, a nie daleko i za tanio i tak za zbyt wysoką cenę… jak to robią pewne wielgachne firmy). Cieszę się też, że potrafisz pokazać jak należy akceptować swój wiek – tę pierwszą młodość, drugą i każdą kolejną aż do starości. Każdy wiek ma swoje piękno tak jak każda pora roku ;D Uczmy się samodzielnego myślenia :) Dziękuję i pozdrawiam! :*

    • karolinabaszak

      21 czerwca 2016 18:03, Odpowiedz

      Moniko, pisz częściej, bo bardzo mi przykro, że w ogóle Cię nie kojarzę <3 Dziękuję za wsparcie!

  54. Ann

    21 czerwca 2016 14:49, Odpowiedz

    Bardzo się cieszę, że w internecie można spotkać takie wyjątkowe osoby jak Ty. Podoba mi się opinia jaką wyraziłaś we wpisie. Jestem fanką Twojej urody i stylu. Ostatnio na ważną uroczystość postanowiłam założyć spódnicę midi (elegancką, w piękny wzór), z jednej strony było to dla mnie trochę trudne, bo zawsze przejmowałam się tym co powiedzą inni i nie miałam odwagi zakładać ubrania w stylu jaki mi się podoba (lata 40, 50). Cieszę się, że zdobyłam się na odwagę (wiem głupio to brzmi, ale dla mnie to małe zwycięstwa na drodze do bycia w końcu sobą), bo tego dnia, w stroju i fryzurze inspirowanymi pierwszą połową XX wieku czułam się wyjątkowo i wreszcie się sobie podobałam. Dziękuję że działasz w internecie i dodajesz pewności siebie swoim czytelniczkom. Życzę Ci dalszych sukcesów.

  55. Natalia

    21 czerwca 2016 17:26, Odpowiedz

    Witaj Karolino. Brakowało mi na blogu takiej notki od dawna. Kiedyś pojawiały się częściej. Cieszy mnie fakt, że przemyślenia będą stałą częścią wpisów. Myślę sobie, że z jednej strony musisz już teraz zdać sobie sprawę z tego, że tak zwany hejt będzie obecnie jeszcze większy. Jednak z drugiej strony dochodzę do wniosku, że większość z tych ludzi nie wytrwa do połowy wpisu, bo nie będzie im się chciało czytać. W końcu to zanikająca umiejętność ;) Ale zapewne tak czy siak się wypowiedzą :)

    Wydaje mi się, że Twój wpis nie jest do końca neutralny, co nie znaczy że nie popieram tego co napisałaś. Popieram w 200%, aczkolwiek tak jak Ty nie jesteś traktowana z szacunkiem przez wiele osób jeśli chodzi o wygląd, mam od dawna wrażenie, że dobitnie dajesz nam do zrozumienia, że dziewczyny bardziej eksponujące swoje ciało, biegnące za obowiązującymi trendami są głupiutkie, nie mają racji itd. Wydaje mi się, że traktujesz je z góry, tak samo jak one Ciebie, tylko w „ładniejszy sposób”. A niech one sobie robią co chcą, kto im broni. Doskonale rozumiem, że Twój wpis to Twoja subiektywna opinia i nie chciałabym, abyś źle odebrała moje słowa. Nie. Wydaje mi się, że wpis powstał dlatego, że boli Cię ta sytuacja personalnie, masz swoje granice wytrzymałości i tolerancji, które zostały naruszone juz dawno. Trzeba się zawsze z tym liczyć będąc osobą publiczną i Karolino… życzę Ci z całego serca- wytrwaj jak najdłużej w swoich przekonania i znajdź w sobie siłe, nie aby odpierać ataki, tylko aby je ignorować i robić swoje, bo to jedyny sposób, aby wyszło Ci to na ZDROWIE :) a jedyną opinię, którą warto brać pod uwagę to opinia bliskich. Ona jest zawsze jak skarb ;)
    Przymierzam się do pierwszej sukienki z Twojej kolekcji. Myślę, że w okresie wakacyjnym uda mi się jedną zdobyć. Rosa, którą masz na sobie na zdjęciach to absolutne ponadczasowe cudo. Ale moje myśli krążą nieustannie wokół rosy feminy… Żeby to człowiek tylko takie zmartwienia miał! :)

    Miłego dnia Karolino! Pozdrawiam

    • karolinabaszak

      21 czerwca 2016 18:01, Odpowiedz

      Ależ ja wcale nie chce aby moje wpisy były neutralne? :) Bliżej mi do osoby radykalnej niż neutralnej :b
      Ściskam!

      • Natalia

        22 czerwca 2016 17:26, Odpowiedz

        Zgoda, ale wiesz, radykalne opinie i krytyka idą w parze od lat. Są nierozłączne. Konstruktywna krytyka jest nawet fajna, bo nie ma ludzi nieomylnych. A z tą druga, bezmyślną, wydaje mi się, że trzeba się najzwyczajniej zmierzyć i stłumić kulturą osobistą i nutą ignorancji. Mi szkoda czasu na przejmowanie się opiniami innych :) Nauczyłam się słuchać tylko siebie, męża i najbliższą rodzinę.

        PS. Jakiś czas temu pisałam Ci, że czekam na szczeniaczka, którego będę tak mocno kochać jak Ty Lucusia. Tak więc mam już swojego Mańka (buldożka fr.)- jestem w niebie :) Pozdrawiamy Cię wspólnie :)

        • karolinabaszak

          22 czerwca 2016 19:31, Odpowiedz

          Nie za bardzo rozumiem o co chodzi w pierwszym akapicie, więc nie wiem jak się odnieść do tego :> ale super, że masz psiaka! :)

  56. Alicja

    21 czerwca 2016 17:27, Odpowiedz

    Kult rozmiaru 34 – trochę mnie to wkurza, wiecie? Jak już tak rozmawiamy, że rozmiar 38 jest fajny, a 34 noszą tylko laski które chcą być jak gigi hadid (kto to w ogóle jest?)… owszem, 38 jest rozmiarem normalnym, typowym – nie bez powodu w sklepach odzieżowych produktów w tym rozmiarze jest zawsze najwięcej. Ja osobiście mam niemal 170cm wzrostu i ważę 47 kg. Noszę XS, a nawet czasem XXS, czasem ubieram się na dziecięcym. Jem o każdej porze dnia, nie znam się na kaloriach, niczego sobie nie odmawiam, nie odchudzam się. Myślałam nawet, że to problem hormonalny i dlatego moja waga nie rusza się ani w jedną, ani w drugą stronę, ale badania krwi wyszły w normie. Stwierdzam, że tak już chyba mam. Wkurza mnie gadanie typu ‚boże jaka jesteś chuda / czy Ty coś jesz? / nienawidzę cię że jesteś taka chuda’. Nie jest mi łatwo się ubrać, nie wszystko pasuje, czasem chciałabym inaczej ale wyglądałabym jak wieszak.
    Takie dogadywanie sobie nawzajem: za gruba/za chuda nie jest fair. To nie działa tylko w jedną stronę. Czasem nie zależy od nas samych to ja wyglądamy. Podejrzewam, że mi przybędzie kilogramów dopiero jak będę w ciąży. A ktoś choćby góry przenosił – nie schudnie. Tak już jest i tyle. Ważne, żeby dobrze czuć się ze sobą, tak jak napisała Karolina :)

    • Joanna

      21 czerwca 2016 20:14, Odpowiedz

      ale jest dokładnie tak jak napisałaś :) Ważne żeby było nam ze sobą dobrze i żeby nie zmieniać siebie na siłę. Ty masz tak naturalnie i nic na to nie poradzisz, tak jak czasami osoba nosząca rozmiar 40/42 nic nie poradzi i na to. „Kult 34” odnosi się do kobiet, które z natury wcale nie są takie drobne, ale za wszelką cenę – przez modę, przez to co pokazują media, chcą do tego dażyć – nawet kosztem własnego zdrowia, samooceny i nie zważając na swoje zdanie w tej kwestii (bądź nie mająć w ogóle swojego zdania i przyjmując za swoje zdania wyczytane/zaslyszane w nie do końca mądrych źródłach, jak wspomniała Karolina), a co więcej – wypowiadają się bardzo krytycznie o osobach noszących inne rozmiary. SPotkałam się w internecie z opiniami, że rozmiar 38 to nadwaga i niedbanie o siebie, bo tusza jest niezdrowa. To o takie głupoty chodziło mi i pewnie innym też pisząc o „kulcie 34”, a nie o to, że osoby naturalnie dorbniejsze powinny mieć ze sobą jakiś problem :) Każdy rozmiar ma swój urok, każdemu podoba się co innego, jesteśmy różni i to jest piękne! Chodzi tylko o to żeby w tym wszystkim być sobą i mieć swoją opinię, nie dać sobie wyprać mózgu przez media:)

      • Alicja

        21 czerwca 2016 22:44, Odpowiedz

        Dziękuję Ci za odpowiedź, Asiu :)
        ja się czuję ze sobą dobrze, bo chyba się przyzwyczaiłam i nie pogardziłabym 5 kilogramami, ale gdybym miała z dnia na dzień stać się osobą w rozmiarze 40 to myślę, że miałabym z tym problem. Chociaż oczywiście denerwuję się, gdy ubranie w rozmiarze 34 mi odstaje.. albo gdy wspominam komuś, że muszę poćwiczyć to się oburza, bo ja przecież nie muszę i chyba jestem głupia – nie jestem, chcę być fit i robię to wyłącznie w celu poprawy sprężystości ciała (pewnie jak większość osób w moim rozmiarze) i napięcia mięśni, by zdrowiej to wyglądało i by mieć jakiś cel, a taki trening dodaje mi tylko więcej energii :) wracając do wagi – paradoksalnie w trakcie świąt i niesamowitej wyżerki ja kilogramy tracę a nie zyskuję, ale to chyba mój metabolizm włącza tryb hard :D

  57. Marlena

    21 czerwca 2016 21:09, Odpowiedz

    Naprawdę ktoś pisze, że wyglądasz staro i się postarzasz? No nie wiem dla mnie nie ma nic bardziej kobiecego niż tego typu sukienki/ spódnice. Oczywiście każdy ma inny gust, nie oceniam lepszy czy gorszy, ale kanon kobiecości raczej nigdy nie oznaczał spodni rurek z dziurami plus koszulka odkrywająca brzuch, co promuje wiele ,,magazynów modowych”.
    Strój idealny według mnie to taki, który nie ważne gdzie się znajdziesz, nie będziesz się wstydzić, czy czuć skrajnie odmiennie. Weźmy Twoją stylizację, na randkę ok, na zakupy też, spacer, impreza rodzinna, nawet na ślub się nadaje (no może kolor :)) ). Styl też oddaje charakter, ja nie umiem się przemóc i wyjść w butach sportowych w inne miejsce niż siłownia. Jednocześnie podoba mi się to u innych. Zawsze jak mam myśl, że ktoś wygląda tak a nie inaczej patrzę też na siebie i myślę (pewnie osoba x ubrana w markowe, idealne rzeczy podobnie myśli o mnie, że źle nie tak, itp. No ale szczerze i co z tego… Każdy po 10 s zapomni :) )

  58. Kinga

    21 czerwca 2016 22:20, Odpowiedz

    Przejrzałam już w życiu setki najróżniejszych blogów, ale tylko tutaj czuję, że faktycznie poznaję kogoś. Kogoś, kto nie udaje i żyje w zgodzie ze sobą. Niczego nie robisz „pod publiczkę”, dajesz się poznać z różnych stron, ale nie pokazujesz zbyt dużo prywatności. Wierzę, że jesteś tutaj w 100% prawdziwa i szczera i właśnie za to kocham tu wracać. Kiedy czytam Twoje wpisy, które są niemal na każdej płaszczyźnie zgodne z moimi poglądami, czuję, że faktycznie tu z nami jesteś, a nie, że właśnie wrzucasz kolejny wpis o byle czym, bo przecież kasa się sama nie zarobi. Mam wrażenie, że w cały ten internetowy świat (ten, w którym ja się obracam) wprowadzasz harmonię i spokój. Zagłębiając się w Twój świat nie zazdroszczę, nie denerwuję się tylko czuję, że z każdą minutą filmu, czy czytania wpisu jestem coraz bardziej szczęśliwa z tego, że życie jest jakie jest. Jestem coraz bardziej pewna siebie i tego, że to co się stanie ze mną i moim życiem zależy tylko ode mnie, mimo kłód rzucanych pod nogi.
    Nie ważne w czym chodzisz i czym się malujesz. Nie ważne, czy Cie to postarza, czy wyglądasz przez to jak dziecko. Ważne, że jesteś jaka jesteś i dajesz nam siłę.
    Życzę ludziom, abyś zarażała ich tym jak masz poukładane w głowie, a Tobie jak najwięcej szczęścia i żebyś została doceniona tak bardzo, jak na to zasługujesz. :)

  59. Adela

    21 czerwca 2016 22:52, Odpowiedz

    Każdy powinien czuć się dobrze w swojej skórze. Ty masz taki styl i owszem, może będą to ludzie komentować, ale to Ty masz się czuć dobrze. Poza tym właśnie dlatego ciągle śledzę Twoje wpisy – bo jest inaczej niż wszędzie ;)

  60. Malwina

    21 czerwca 2016 23:14, Odpowiedz

    Od kiedy zaczął się ten bum ze szczupłymi, umięśnionymi, opalonymi itp. sylwetkami, cały czas sobie zadawałam pytanie. Dlaczego kobiety promują to w taki sposób, że wszystko inne jest złe, a tylko ich wygląd jest właściwy?Nigdy nie podobały mi się kaloryfery na brzuchach kobiet, moim zdaniem nie wygląda to kobieco i sama takiego nie chciałam. Nie jestem osobą grubą ale nie jestem też szczupłą sportsmenką. Nie lubię sportu, ani biegania, ani basenu. Ale nie mówię, że to coś złego gdy ktoś to kocha i robi z pasją. Obecnie jestem w ciąży i moja waga jest odpowiednia. Dbam o to co jem i ruszam się tyle ile wymaga moje ciało. I nie obnoszę się z jakimś hasztagFitMama. I nie lubię osób, które narzucają nam ich sposób życia i w ich zdaniu jedyna i właściwa droga w prowadzeniu swojego życia. Dlatego cieszę się, że ktoś kto ma pewien autorytet i trafia do sporej ilości kobiet, popełnił taki post, Dziękuję :)

  61. Kasia

    22 czerwca 2016 18:21, Odpowiedz

    Karolino, zarówno ten blog, jak i wszystko co prezentujesz, łącznie ze swoja osoba, jest bardzo wyjątkowe. Wchodziłam na kilka blogów, jednak żaden mnie tak nie zainteresował jak Twój. Do żadnego z nich więcej nie powróciłam. Zwłaszcza, ze wiele z nich prezentuje wciąż to samo, wciąż te same wzorce, nowoczesność, takie wszystko, a jednocześnie nic. Twój blog pokazuje, ze masz prawdziwa osobowość, nie kierujesz się narzucana moda. Co więcej Twój sposób spostrzegania ludzi i świata jest mi bardzo bliski i jednocześnie rzadko spotykany. Zawsze się dziwie (jedynie w myślach), dlaczego moje koleżanki fascynują się każdym typem ubrania, butów, które stały się w danym czasie modne. Nagle wszystkie musza mieć adidasy lub inne sportowe neonowe buty. I najlepsze jest to, ze gdyby założyć taka modna rzecz – przykładowo 5 lat temu, wszyscy robiliby wielkie oczy i uważaliby ze ta osoba wygląda śmiesznie lub dziwacznie/ staro/ grubo. A jak ta rzecz staje się modna, to już jest dla wszystkich normalna i ładna. I każdy chce ja mieć.
    Bardzo sobie cenie Twoja indywidualność i to, ze idziesz w stronę tego co Ci się tak naprawdę podoba, a nie w stronę ostatniego krzyku mody.
    Chyba troche zawile napisalam :)

  62. Monika

    24 czerwca 2016 11:14, Odpowiedz

    Karolino stworzyłaś bardzo mądry wpis. Teraz, gdy z każdych stron zalewają nas coraz to nowsze, modniejsze i dziwniejsze stylizacje bardzo trudno pozostać w zgodzie ze sobą i swoim stylem. Ty pozostajesz i za to uwielbiam Twój blog:) Za klimat i piękno, które tu tworzysz.
    Dziękuję i pozdrawiam

  63. Ola

    24 czerwca 2016 22:05, Odpowiedz

    Karolina, w pełni się z Tobą zgadzam. Niestety ludzie próbują swoje kompleksy leczyć krzywdząc innych. Cieszę się, że pokazujesz inny styl niż większość blogów. Jesteś wyjątkową kobietą i fajnie, że dzielisz się z nami swoim poczuciem estetyki, które jest mi bardzo bliskie. Poruszasz również wiele ważnych tematów, które są często dzisiaj pomijane, ponieważ nie są modne. Oby więcej tak mądrych ludzi było w blogosferze. :)

  64. Kinga

    24 czerwca 2016 22:13, Odpowiedz

    Kochana Karolino!

    Z całego serca dziękuję Ci za ten wpis. Za każde mądre słowo. Jesteś wyjątkową Kobietą, która ma w sobie niewyobrażalną magię, wdzięk i klasę. Bardzo się cieszę, że jest takie miejsce, w którym dzielisz się z nami jakąś częścią siebie. Bo to bardzo dojrzała i piękna część.
    Mimo, że nie znam Cię osobiście, mam wrażenie, że Twój styl (bardzo piękny) całkowicie odzwierciedla Ciebie. Spokój, opanowanie, mądrość, intelekt i elokwencję.

    Przesyłam Ci gorące uściski,
    Kinga

  65. karolina

    27 czerwca 2016 00:52, Odpowiedz

    Masz racje Karolina, dawny styl wcale nie jest brzydki, poprostu inni go nie rozumieja, zyja teraz w tych czasach, i patrzą na to co „serwuje” im wspołczesna telewizja ,począwszy od golych dolnych cześci intymnych kim kardashian i jej posladkow o reszcie nie mówiąc. Uważam ze ta cała rodzina jest chora, co bedą myslec jej dzieci gdy dorosną i zobaczą zdjecia golej matki: zażenowanie, wstyd a moze bedą dumne bo przeciez cała rodzina łącznie z ich matką kris jenner jest taka.
    TAKI MAMY CHORY SWIAT. Mało kto teraz sie szanuje , młodziez bierze przyklad z teledyskow i tak zwanych”celebrytow”
    Ty wygladasz swietnie w sukienkch stylizowanych na lata 50-te, fajnie i klasycznie,ale nie nudnie
    pozdrawiam

  66. Anna

    27 czerwca 2016 15:08, Odpowiedz

    Karolino, nie czytam zbyt często Twojego bloga – raczej się mu przypatruję i klikam na link, gdy zainteresuje mnie jakiś temat. Niemniej jednak uważam, że jesteś piękną kobietą – właśnie taką „nie dzisiejszą”. Piękna, delikatna, z klasą i właśnie własnym stylem! Cenię to bardzo, może m.in. dlatego że sama poszukuję swojego „ja” i jeszcze nie udało mi się go odnaleźć – wiem tylko, w którą stronę chciałabym mniej więcej podążać ze swoim stylem, ale jest zbyt dużo tych nurtów…kobieta zmienną jest :) Zdjęcia w tym poście są PRZEPIĘKNE i Twoje sukienki są urocze :) Może w przyszłości będę w stanie sobie taką kupić… POZDRAWIAM GORĄCO, Ania :)

  67. Karolina

    27 czerwca 2016 15:12, Odpowiedz

    Karolinko, ja już wiem czemu uwielbiam Cie oglądać, słuchać i czytać ;) Jesteś sobą i przede wszystkim akceptujesz się w 100%! I czytając ten wpis moje morale skoczyły na wyżyny swoich możliwości ;) Bo najważniejsze to siebie zaakceptować, wiadomo, dbać ale nie dążyć do „Ideału” przedstawianego we współczesnym świecie poprzez media. Jak tylko codzienność Ci pozwoli na to, to kontynuuj te poniedziałkowe przemyślenia, bo akurat ten, mimo, że z tygodniowym opóźnieniem dał mi mega pozytywnego kopniaka :)
    Pozdrawiam cieplutko ;)

  68. Marta

    27 czerwca 2016 22:35, Odpowiedz

    Pominęłam ten wpis przez tygodniowy wyjazd, ale już nadrobiłam! :D
    Wiesz co, Karolinka? Gdyby nie Ty, nie czułabym się ze sobą, tak jak czuję się w tym momencie. Kiedyś nie lubiłam siebie i swojego ciała, pomimo tego, że jest ono jak najbardziej normalne. A wszystko za sprawą tego, że większość dziewczyn w szkole i w moim otoczeniu były/są szczuplejsze i niższe. Mam 177cm wzrostu i kiedyś uważałam to za wadę. Teraz uważam to za swoją zaletę, szczególnie nogi do nieba, których kiedyś się wstydziłam, bo uważałam za grube, a przecież wcale tak nie jest… Wszystko przez otoczenie. Dziś znam swoją wartość i lubię siebie, swoje ciało. Lubię to, że mam kształty w odróżnieniu od moich koleżanek, którym kiedyś zazdrościłam płaskiego brzuszka. Zauważyłam swoje zalety, wcześniej nie myślałam, że mam ich aż tyle!
    Jesteś mega inspirującą kobietką i tak jak już Ci kiedyś pisałam, chciałabym być za kilka lat podobną kobietą do Ciebie:) Dziękuję, że jesteś!

  69. Daria

    7 lipca 2016 21:33, Odpowiedz

    Dobry wieczor, dziekuje za piekne rozebranie na czesci tematu, ktory nas wszystkich otacza. Szczuply wyglad, umiesnione posladki…Tere fere… Co z tego, ze usmiech sztuczny, sztuczne paznokcie i rzesy… A w srodku pustka i smutek? Kazda z nas moze byc ikona siebie. Oplywac w pieknych myslach i uczuciach. Sprawiac, ze ludzie wokol nas czuja sie wyjatkowo. To kwintesencja kobiecosci. A sukienki? Uwielbiam! Chodze w nich codziennie. Lubie te dopasowane w pasie i rozkloszowane do kolan. I to nie jest jakies staromodne tylko kobiece. Karolina dziekuje Ci za bloga, kanal i Aeterie. Inspirujesz mnie dziewczyno! Pozdrawiam mocno.

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published