Artègo Love

Dawno temu, na pierwszym roku studiowania architektury wnętrz, stwierdziłam, że chce być blondynką. Tak, jasną blondynką. Miałam już jakieś swoje pierwsze pieniądze, byłam bardziej samodzielna i nie mieszkałam z rodzicami. W związku z tym nie miał kto wybić mi z głowy tego pomysłu i zadowolona kupiłam farbę. Mój naturalny kolor włosów to ciemny, chłodny, mysi blond, ale jak się domyślacie, po farbowaniu i tak miałam żółto-rude refleksy, które zniechęciły mnie do blondu na resztę życia. Nie myśląc zbyt długo, pobiegłam na dół, do drogerii i kupiłam farbę o odcieniu „jasny brąz”, myśląc, że szybko ukryję to co zrobiłam i odrastające włosy będą stapiać się z farbowanymi. Kolor, który pojawił się na moich włosach do dziś ciężko mi opisać. Było tam trochę czerni, trochę fioletu, trochę rudego, ale zdecydowanie nie był to jasny brąz. Czułam się strasznie i do dzisiaj żałuję tej decyzji. Na szczęście znalazłam w Szczecinie fryzjera, który pomógł mi pozbyć się tej ohydnej czerni i przywrócił mi odcień zbliżony do naturalnego. Wtedy po raz pierwszy poznałam markę Artego, do której farb często wracam. Zapuszczam swój naturalny kolor, pozwalając sobie na koloryzację je dynie długości włosów:
  IMG_7481
bluza: h&m

 

Dziś jednak nie będzie o farbach, ponieważ od farbowania raczej uciekam i tylko od czasu do czasu odświeżam kolor. Może wyda się to Wam dziwne, ale nie lubię spędzać czasu przed lustrem ;). Wstaję bardzo wcześnie rano i od 7:00 jestem na pełnych obrotach, więc jakiekolwiek zabawy z prostownicą czy lokówką już dawno sobie darowałam i zostawiam na naprawdę szczególne okazje. Poranne mycie włosów i suszenie ich na szybko sprawia, że nie wyglądają one dobrze i puszą się. Przez to stwierdziłam, że warto byłoby zorganizować jakąś piankę do układania, może coś do stylizacji, co pozwoliłoby mi w kilka minut ogarnąć to co dzieje się na głowie. Wtedy zaopatrzyłam się w kilka produktów Artego, które polecał mi mój fryzjer. Miałam ich kilka, byłam bardzo zadowolona, ale chciałam ich więcej i nagle okazało się, że ta własnie marka chciałaby ze mną współpracować. Dostałam od Artego kilka nowych produktów, które dzisiaj mogę Wam zrecenzować.

 

 

sukienka: Marc O’Polo

 

Jeśli chce dodać włosom objętości lub spiąć je wsuwką w jednym miejscu, dzięki czemu uzyskuję taką bardzo romantyczną fryzurę, spryskuję je, jeszcze wilgotne sprayem podnoszącym włosy u nasady. Uważam, że ten od Artego jest świetny, dlatego, że bardzo dobrze unosi włosy, delikatnie je pogrubia, ale sprawia również, że są lekkie i przyjemne w dotyku. Od pianki odróżnia go to, że nanosimy produkt prosto na włosy i nie brudzimy sobie rąk. Z reguły suszę je normalnie, przeczesuję grzebieniem i spinam za uchem skręcony kosmyk. Na koniec spryskuję je lekkim lakierem (poziom 3 utrwalenia). A oto produkty:

 

Linki do produktów: Spray unoszący włosy | Lakier Up Down

 

Kiedy chcę aby włosy były po prostu – proste :) wcieram w nie krem prostujący i suszę, od czasu do czasu przeczesując grzebieniem. Efekty:

 

Untitled-2 (1)
Produkt: krem prostujący Artego Sliding Smooth (efekt widoczny również na 1wszym zdjeciu)

 

 

 

Na takie uczesanie mogę sobie pozwolić tylko w weekendy i podczas urlopu, kiedy mam więcej czasu na kombinowanie. Lubię w takie dni, spryskać włosy odżywką i dać im wysuszyć się samym. Wcieranie produktów ograniczyłam do samych końcówek, na które nakładam serum lub olejek arganowy, a całość spryskuję odżywką Miracle Lightweight, która chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Fajnie jest nałożyć ją kiedy idziecie na imprezę, do pomieszczenia, które może być zadymione.

 

Zaznaczam, że do zrobienia fryzur nie sięgnęłam po żadne urządzenie, poza suszarką. Uczesanie 1 i 2 zajmuje tyle czasu co zwykłe wysuszenie włosów. Do codziennej pielęgnacji stosuję zarówno profesjonalne kosmetyki jak i te z drogerii, natomiast jeśli chodzi o stylizację i farbowanie – jestem wierna marce Artego od kilku lat, bo już na studiach „uratowała mi życie” :)
Spróbujecie któregoś z nich?

 

40 Comments

  1. Anonymous

    14 maja 2014 14:46, Odpowiedz

    Zdradz proszę, jeśli wiesz jaką farba odświeżasz włosy na długości :-* kusisz tym kremem prostujacym ;-) pozdrawiam serdecznie

    • Karolina Baszak

      14 maja 2014 14:52, Odpowiedz

      Jak jestem w Szczecinie to jest kolor na poziomie 7 marki Artego właśnie, a jak już nie mam jak to kupuję L’Oreal Preference odcień 7.1 popielaty blond, ale w efekcie to jest ciemniejszy kolor niż na opakowaniu. Ogólnie powinnaś zwracać uwagę na poziomy: 6 już wychodzi bardzo ciemny. Krem prostujący kocham! :)

  2. anus94

    14 maja 2014 16:05, Odpowiedz

    Powiedz mi dlaczego na drugim zdjęciu (czyli te dwa połączone ze sobą) masz pieprzyk po prawej stronie nad ustami (lewe zdjęcie) , a na zdjęciu po prawej, masz pieprzyk po lewej stronie

  3. SinsofBlack

    14 maja 2014 16:08, Odpowiedz

    używałam kiedyś farb Artego i to nawet dość długo, ale dopiero koloryzacja Goldwellem w pełni mnie zadowala, a jeśli chodzi o pielęgnację – Kerastase i Davines są bezkonkurencyjne w moim przypadku;)

  4. Anonymous

    14 maja 2014 16:18, Odpowiedz

    Ale mnie zaskoczylas z tym blondem :) ciekawa jestem jak wygladalaś:) koniecznie muszę wypróbować ten krem prostujący ! pozdrawiam :*

  5. Mańka

    14 maja 2014 21:04, Odpowiedz

    Ja dzisiaj wrocilam od fryzjera i z włosów długich obcielam je az do obojczyków! Nie moge sie przyzwyczaić, ale chyba mi się podoba. Z chęcią wyprobuję ten spray unoszący włosy bo szukam czegoś na objętość!
    Buziaki ;*

  6. Anonymous

    14 maja 2014 21:55, Odpowiedz

    Od dobrych 2-3 lat uzywamy z mama szamponow i odzywek Artego i jestem bardzo zadowolona,mam wlosy matowe,krecone,puszace sie,dlugie ale cienkie i zniszczone. Po umyciu sa mieciutkie i wygladzone,probowalam kremu prostujacego ale niestety mam tak skrecone wlosy,ze efektow bardzo duzych nie bylo,jednak i to nie zrazilo mnie do tej marki i bede w niej wierna. Minus jest taki,ze mieszkam w Stargardzie i znam jeden sklep z tymi szamponami,gorzej maja osoby z mniejszych miast w ktorych profesjonalnych sklepow z artykulami fryzjerskimi nie ma.

  7. Anonymous

    15 maja 2014 08:20, Odpowiedz

    Karolka, powiedz mi co o tym sądzisz.. Mam dlugie wlosy które są strasnzie cienki i zadkie. Są proste (nawet po kręceniu u fryzjera, po kilku godzinach są proste), nie sa w najgorszym stanie, bo podcinam je co jakis czas uzywam kilku roznych odzywek i staram sie nie suszyć. Teraz jest dla nich czas ze rosna jak szalone wiec są jeszce bardziej zadkie.. CO powinnam uzywać aby bylo ich wiecej? Czy moze powinnam zrezygoinować z dlugich ?

    • Karolina Baszak

      15 maja 2014 09:44, Odpowiedz

      Moim zdaniem nie powinnaś zrezygnować z długich i kupić sobie jakieś fajne produkty zwiększające objętość. Ten spray co pokazałam jest świetny, ale zastanawiam się czy nie za lekki, bo żeby uzyskać jakiś spektakularny efekt to trzeba te włosy układać, a nie wiem czy masz na to czas. Z drugiej strony to powinno być coś, co nie będzie tych włosów obciążać skoro masz ich tak mało i są cieniutkie. Musiałabyś popróbować sobie i wybrać najlepsze kosmetyki dla siebie..

  8. wonka080

    15 maja 2014 18:37, Odpowiedz

    Miałam maskę do włosów z Artego i ubolewałam, gdy była już na wykończeniu. Pięknie pachniała, czułam tam cynamon i banan :) Chętnie sięgnęłabym po ten spray dodający objętość.

  9. Anonymous

    16 maja 2014 21:30, Odpowiedz

    Karolka potrzebuje Twojej pomocy, chce sobie kupić kombinezon na lato, krótkie szorty może być na ramiączkach. Problem jest taki, że nigdzie nie moge znależć nic wartego uwagi, może widziałaś jakiś cudowny albo możesz coś polecić?:)

  10. Anonymous

    17 maja 2014 19:18, Odpowiedz

    Chciałabym zobaczyć choć parę zdjęć z Twojego i Marysi dzieciństwa i wczesnej młodości. Dałoby radę zrobić taki post? ;*

  11. Anonymous

    18 maja 2014 14:41, Odpowiedz

    hej Karola,
    wiem,ze nie jest to pytanie związane z tematem, ale czy mogłabys polecic jakies filmy w fajnym klimacie? cos w stylu one day ? takie inspirujace? moze znasz cos ciekawego?

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published