April Phone Mix Part Two

Czy przed ślubem też miałyście takie poczucie, że dzień trwa kilka godzin? Ledwo człowiek wstanie, a już trzeba iść spać, żeby od rana coś załatwiać.. Kwiecień zleciał strasznie szybko i mam wrażenie, że tempo tylko przyspiesza ;) Dobrze, że udało mi się zrobić garstkę zdjęć!

IMG_0777

Ulubiony krem na niedoskonałości. Używam go od wielu lat, gdy tylko coś się pojawi.

IMG_0836

Odkrycie nowej, waniliowej Chai Latte w Cavie. I’m in love <3

IMG_0837

Z tą torebką to się rozstać nie mogę!

IMG_0872

Znacie Cud Miód Box? Fajna odmiana dla tych wszystkich beauty boxów :)

IMG_0874

Piękna odmiana tulipanów od Przemka <3

IMG_0889

Mój skromny pokoik na weekendowym kursie przedmałżeńskim :)

IMG_0893

Powroty do domu.. choć było dość chłodno, niebo wyglądało pięknie!

IMG_0896

Takie ciekawe atrakcje zdarzały się co chwilę :)

IMG_0901

I tak mi te tulipany rozkwitły :)

IMG_0908

Josefinas <3 jednym słowem – CUDO!

IMG_0994

A tu klasyczna odmiana, od przyjaciół :)

IMG_1018

Tu powinien być przycisk „Lubię to” zamiast podpisu!

IMG_1021

Mam kilka refleksji po tym kursie, a ktoś z Was może jest już „po” ? :)

IMG_1036

W weekend rozpoczęliśmy na poważnie zapraszanie gości na ślub :)

IMG_1037

I chociaż weekend był piękny i ciepły, to skończyło się deszczem.

IMG_1040

Ale i tak było pięknie :)

IMG_1049

Spotkanie z przyjaciółką i dziwne smaki lodów..

IMG_1052

Ja miałam rabarbar i wiśnię z Barbadosu :P

IMG_1057

Odkrywanie Warszawy, ciąg dalszy..

IMG_1068

Przypadkowo znalazłam się w Rossmanie i okazało się, że jest jakaś promocja :D Kupiłam ten korektor, który kiedyś bardzo lubiłam, ale chyba jest za ciemny. Story of my life.

 

55 Comments

  1. Karolina

    29 kwietnia 2015 11:07, Odpowiedz

    po co sa takie kursy przedmałżeńskie? Co sie na nich robi? Pytam z ciekawości, bo pierwszy raz słyszę o takim czymś :)

  2. Kinga

    29 kwietnia 2015 11:24, Odpowiedz

    Oj Karolino, jesteś tak pięknie kobiecą kobietą, że aż chce się patrzeć i podziwiać. Nie mówić, nie słuchać, tylko patrzeć. Dlatego tylko, że wspaniale się na Ciebie patrzy, na Twoją grację i kobiecość, która wcale nie wiąże się z wyglądem, ale z zachowaniem i tym jaka jesteś. Życzę szczęśliwych i pogodnych dni, słonecznej majówki i ogromu szczęścia, jeśli tylko się da mieć go więcej. Buziaki :)

  3. Anka

    29 kwietnia 2015 11:26, Odpowiedz

    ja tez skonczylam 2 dni temu kurs przedmalzenski, utwierdzil mnie on tylko w przekonaniu, ze jestem gotowa na slub :) co do przygotowan do tego wielkiego dnia – wlasnie jestem ciekawa jak to jest u innych osob, Ty tez tak piszesz jak inni, ze masz tyle zajec z tym zwiazanych, mnie kolezanki straszyly tekstami ” oj zobaczysz jakie slubne przygotowania sa pochlaniajace, ile zajmuja czasu, ile z tym roboty, szkoda gadac, ciezko sie wyrobic”, a ja nigdy nie mialam z tym problemow, slub za 4 miesiace a u nas wszystko zrobione juz dawno na spokojnie, w ogole nie mysle o organizacji nawet. teraz tylko czekam w sumie na suknie, jak sie uszyje i tyle :)

    • karolinabaszak

      29 kwietnia 2015 12:18, Odpowiedz

      Pewnie to zależy od wielu czynników, ale u nas jeszcze dużo roboty jest, bo w zasadzie wszystko robimy sami – od zaproszeń po dekoracje, ale na szczęście rodzice bardzo pomagają :)

      Ps. Tez czekam jeszcze na suknie! :D

      • Anka

        30 kwietnia 2015 01:36, Odpowiedz

        aaa no to rozumiem w takim razie:) my od dekoracji kwiatowej w kościele mamy florystke,a poza tym to wesele bedzie w starym, pieknym dworze i jego nawet nie chcę niczym szczegolnym dekorowac, poniewaz jest przecudowny sam w sobie <3 zaproszenia znalazlam w internecie, bo nie mam ani talentu, ani cierpliwosci robic ich sama:P zycze wytrwalosci w przygotowaniach Karola:) w sumie szkoda, ze ten okres narzeczenstwa tak szybko mija, drugich takich emocji juz nie bedzie…eh :)

  4. Kamila W.

    29 kwietnia 2015 11:51, Odpowiedz

    Gdzie mogę zamówić to pudełeczko cud miód? I jaka cena? :) Świetna alternatywa dla glossyboxa haha :D
    Ja nie wychodzę za mąż (jeszcze :P) ale też zauważyłam, że odkąd zrobiło się cieplej i ładniej ten czas jakby szybciej umyka.. w przeciwieństwie do zimowych i jesiennych dni… A i kocham posty z telefonu <3

  5. Marta

    29 kwietnia 2015 11:55, Odpowiedz

    O rety! Nie mogę oglądać tych zdjęć z lodami, bo zaczyna mnie zżerać zazdrość. Nie wiem co się stało, ale ostatnio tak za mną chodzą lody. Dobrze, że sezon powoli się zaczyna :)

    Co do kursu przedmałżeńskiego, to mam go już za sobą, ale jakiś szczególnych przemyśleń po nim nie miałam. W każdym mieście wygląda to trochę inaczej. U nas taki kurs odbywa się raz na kilka miesięcy. Spotkania są codziennie przez tydzień i odbywają się w kaplicy jednego z kościołów. Prowadzą je księża codziennie z innej parafii. Oczywiście jakość takiego spotkania zależy od danego księdza, więc raz bywało lepiej raz gorzej. Niemniej jednak wszystko odbywało się w dużym ścisku ze względu na to, że jest to jeden kurs na całe miasto. U Ciebie zgaduję, że wyglądało to nieco inaczej i być może nieco więcej z niego wyniosłaś.
    Oczywiście na całość przygotowań składają się również inne spotkania. Między innymi z panią od planowania rodziny (nie wiem jak nazywają się te zajęcia, niemniej jednak na pewno wiesz co mam na myśli). Są one chyba najmniej lubiane i najbardziej ignorowane przez wszystkich, jednak w naszym przypadku prowadziła je bardzo miła dziewczyna ze sporą wiedzą, więc nie było najgorzej. Na koniec pozostaje jeszcze indywidualny wywiad przez księdza, który w naszym wypadku również odbył się raczej „na czas” ze względu na pośpiech księdza… Jak teraz sobie o tym myślę, to jakoś ciężko w tym wszystkim doszukiwać się duchowości czy czegoś więcej :/ Mam nadzieję, że u Ciebie wyglądało to lepiej :)

    • karolinabaszak

      29 kwietnia 2015 12:14, Odpowiedz

      U nas było bardzo intensywnie, ale miałam wrażenie, że bardzo dużo uwagi poświęcili każdemu z nas. Zajęcia z naturalnych metod planowania również były ciekawie i dobrze poprowadzone. Dużo statystyk, mitów, faktów. Bardzo mi się podobało :)

  6. Emi

    29 kwietnia 2015 11:56, Odpowiedz

    Również uczestniczyłam z mężem w kursie weekendowym, stosujemy się do rad i bardzo mile wspominamy ten czas :) odbywaliśmy go u Dominikanów, piękne małżeństwo opowiadało nam co nas czeka, jak rozwiązywać problemy i jak Bóg jest na pierwszym miejscu w naszym życiu to wszystko jest na odpowiednim :) Pamiętam jeszcze taką poradę, gdy będziemy mieć dzieci to pamiętać, że „najlepszą rzeczą jaką mogę zrobić dla mojego dziecka to najbardziej kochać jego tatę” i vice versa ;) <3

  7. ewa

    29 kwietnia 2015 12:41, Odpowiedz

    Tak to bardzo ważne, co napisała Emi, na pierwszym miejscu mąź, bo kiedy pojawiają się dzieci to cała uwaga koncentruje się na nich….I czasami zupełnie nieświadomie zaczyna się źle układać w małżeństwie. Powodzenia i wielu wspaniałych dni, bo we dwoje to każdy sukces mnoży się razy 2, a każdą porażkę dzieli na pół

  8. Olg

    29 kwietnia 2015 12:52, Odpowiedz

    u mnie ślub jakoś za rok więc właśnie zaczynam przygotowania, rozglądam się za salą, ozdobami itp :)
    Czyli dobrze rozumiem, że ten kurs przedmałżeński można rozbić gdzie tylko się chce? Ile czasu/spotkań jest?
    Niesamowicie nie mogę się doczekać kupna sukni (Arya mnie zachwyciła)!
    Rozważamy też romantyczny ślub gdzieś dalej w skromnym gronie :)

  9. Monika

    29 kwietnia 2015 14:48, Odpowiedz

    Karolinko, co to za bluzeczka na pierwszym zdjęciu? :) Bo chyba jest baardzo w moim stylu :)
    Pozdrawiam ciepło

    • karolinabaszak

      30 kwietnia 2015 15:17, Odpowiedz

      To jest taki golfik z Topshopu, mam też taki rudy i kiedyś tu w stylizacji pokazywałam go z żółtym płaszczykiem :)

  10. BP

    29 kwietnia 2015 15:16, Odpowiedz

    O zdecydowanie było tak przed ślubem, większość rzeczy organizowaliśmy z mężem sami. Do tego żadnego dnia wolnego w pracy przed. Wszystko organizowane popołudniami i wieczorami do ostatniego dnia przed uroczystością. Adrenalina, emocje trzymały „przy życiu” do około 2 w nocy w czasie przyjęcia, potem już tylko marzyliśmy żeby zostać sami, odpocząć ;). Za to też weekendowy kurs przedmałżeński nie za dobrze wspominam. Niski poziom, podejście jak do młodzieży gimnazjalnej a nie ludzi przed trzydziestką, którzy są dojrzali i niekoniecznie przemawia do nich prezentacja graficzna typu Ty+Ja= Miłość. Fajnie, że trafiliście na coś lepszego, też próbowaliśmy do Dominikanów, a nie było już miejsc, pewnie byłoby lepiej…
    Służy Ci narzeczeństwo, co będzie w małżeństwie…Zazdro;)

  11. Alicja

    29 kwietnia 2015 16:25, Odpowiedz

    Moja przyjaciolka jest na etapie przygotowań i slyszalam, że takie kursy (oczywiście dobrze poprowadzone) są bardzo fajne i dają wiele do myślenia. Kiedy podala jakiś przyklad z owego kursu sama zaczelam nad tym dumać jak to jest u mnie w związku.

    P.S. Snilas mi się, Karolina :)

  12. Jagoda

    29 kwietnia 2015 21:59, Odpowiedz

    Karola, chce zamówić buty guess, normalnie nosze rozmiar 39 ale coś mi sie pasuje z długością wkładek, wiesz może czy rozmiarówka jest w porządku?:)

  13. Meri

    30 kwietnia 2015 13:56, Odpowiedz

    Najpiękniejsze zdjęcia to, to w samochodzie hmmm zmysłowe…. i Twój płaszczyk w pokoiku. Pomimo wysokiego tempa, to ciesz się tym czasem, bo to też czas dla duszy, a zwłaszcza takie nauki… tak sądzę :)

  14. Roksana

    30 kwietnia 2015 19:10, Odpowiedz

    piekne :)
    czasem dodajesz kulinarne posty , moze stworzylabys cos np przysmaki na impreze, przekaski, i dalabys jakies rady?? na pewno bylo by to przydatne bardzo.

    pozdrawiam

  15. Patryszlia@gmail.com

    30 kwietnia 2015 19:59, Odpowiedz

    Karolino chyba bardzo spodobał mi się zegarek Twojego narzeczonego. :D
    Mogłabyś powiedzieć jaka to firma i model? Z góry dziękuję. Zdjęcia inspirujące. Też jestem świeżo po kursie przedmałżeńskim. Podoba mi się cała ideologia katolickich małżeństw. Niestety dzisiaj wyśmiewana do tego stopnia, że niewiele osób już wie, jak to tak naprawdę powinno wyglądać i działać. Życzę dużo czasu i miłości!

  16. Aleksandra

    1 maja 2015 12:25, Odpowiedz

    Nacieszcie się tym narzeczeństwem i okresem tuż po ślubie… Kiedy na świat przychodzi dziecko, nie ma już mowy o spokojnych posiłkach, spacerach, czasie na delektowanie się drobiazgami… Pielęgnowanie siebie i makijaż możliwe są tylko w biegu… Jeśli w ogóle po paru godzinach snu ma się na to ochotę… Dzień wypełniają głównie prozaiczne obowiązki: przewijanie, karmienie, pranie, sprzątanie i tak w kółko… Na rozwijanie własnych pasji nie ma czasu albo siły. Bardzo kocham męża i maleństwo, ale czasem z sentymentem wracam wspomnieniami do okresu, w którym właśnie jesteście. Nie spieszcie się z dziećmi :P

    • karolinabaszak

      1 maja 2015 17:12, Odpowiedz

      Ola no dziękuję Ci za komentarz, ale myślę, ze to zależy od ludzi :) Podobno jak Twój zawód jest Twoją pasją to nie przepracujesz ani jedno dnia. Ja czuję, że moim powołaniem jest bycie matką, w takim sensie, że myślę, że będę się w tym totalnie spełniać :)

      • Kasia

        1 maja 2015 17:58, Odpowiedz

        No właśnie, to wszystko zależy. My mamy dwójkę, trzecie w drodze a absolutnie nie mam poczucia, że nie mamy dla siebie czasu, czy nie mam czasu dla siebie, czy dzieci. To wszystko kwestia organizacji i priorytetów. No i oczywiście pomocy i zrozumienia drugiej strony. Pozdrawiam:)

      • Aleksandra

        2 maja 2015 12:36, Odpowiedz

        Życzę Ci takiego totalnego spełnienia i jednocześnie niezatracenia w tym siebie, swoich wspaniałych pasji ;) Myślałam podobnie jak Ty, szykowałam pokoik, prasowałam ubranka, a kiedy w szkole rodzenia wspominali o baby blues czy poporodowych wahaniach nastroju, to przy moim życiowym optymizmie wydawało mi się to jakąś abstrakcją. Rzeczywistość połogu „nieco” zweryfikowała moją wizję macierzyństwa :D I to pomimo niesamowitej pomocy drugiej strony. Mój szkrab skończył właśnie czwarty miesiąc. Już jest fajnie. Niemniej jednak jestem zdania, że tego życia w powiększonym gronie trzeba się nauczyć. Nie jest łatwo z dnia na dzień zmienić priorytety. Ale nie smędzę już, bo chodziło mi tylko o to, żebyście czerpali garściami z etapu życia, na którym teraz jesteście, bo niewątpliwie to czas nieograniczonej swobody, wolności i skoncentrowania na swoich potrzebach. Dobrze powiedział William Sears: „Młodzi rodzice często pytają mnie, kiedy ich życie wróci do normy. Odpowiadam im: >>To jest wasza nowa norma<<".
        Polecam artykuł Agi Maciąg:
        http://agnieszkamaciag.pl/jak-ponownie-stac-sie-kobieta/

        oraz blog
        http://matka-po-raz-pierwszy.blogspot.com/2014/06/jak-przetrwac-pierwszy-miesiac.html

        Ja trafiłam na te artykuły już po porodzie. Przeczytane wcześniej pozwoliłyby mi się chyba lepiej przygotować do tego nowego etapu.

        Tymczasem pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego, dużo radości z przygotowań do ślubu :) Blog śledzę od jakichś dwóch lat ;) Jest bardzo klimatyczny.

  17. Anna

    1 maja 2015 12:34, Odpowiedz

    Karola gdzie Ty widziałąś jesienną kolekcje torebek marki Radley? nigdzie nie moige ich znalezc :(

    • karolinabaszak

      1 maja 2015 17:09, Odpowiedz

      U nich na Insta sprawdz, jak cos wrzucają to dodają czasem hashtag #AWRadley czy jakos tak :P

  18. Agnieszka

    1 maja 2015 16:17, Odpowiedz

    Witaj!
    Też byliśmy na takim kursie weekendowym, właściwie w normalnym też uczestniczymy, ale chcieliśmy wybrać się na pewnego rodzaju krótkie rekolekcje o tej tematyce, byliśmy bardzo zadowoleni po ;) Nasz odbył się w Gródku nad Dunajcem – piękne miejsce i ośrodek też niczego sobie, a Wy gdzie byliście jeśli można wiedzieć?
    Co do tych różnych przemyśleń związanych z małżeństwem to polecam Ci książkę Gary’ego Thomasa ” Święte małżeństwo”, autor porusza bardzo dużo wątków związanych z tym sakramentem, nie brakuje w niej oczywiście wielu życiowych przykładów, ale przede wszystkim pokazuje prawdziwy cel małżeństwa i w nieco innym świetle go przedstawia, jestem pewna, że dla wielu par jest to dosyć kontrowersyjne spojrzenie, nawet mnie – choć jestem wierząca i nie są obce mi te kwestie, zaskoczyło kilka stwierdzeń autora. Ale uważam, że podejście do małżeństwa zaprezentowane w książce mogłoby uratować wiele związków ;)

    Ile miesięcy przed ślubem rozdajecie zaproszenia?
    Mnie jeszcze to czeka, ale narazie jesteśmy na etapie listy gości i zamawiania zaproszeń ;)

    Pozdrawiam i życzę samych przyjemnych i radosnych chwil podczas przygotowywania tej pięknej ceremonii! ;)

    P.S. Mam pytanie z kategorii „Pytanie do eksperta” :D Z racji tego, że ufam Twojemu gustowi (jeśli gust może być godny zaufania :D) i chciałam się Ciebie poradzić odnośnie sukni ślubnej i doboru welonu do niej – czy według Ciebie welon wykończony koronką (długi lub krótki) pasuje do sukni, która ma elementy koronki ale sam dół jest tiulowy i zakończony prosto, czy może koronkowy dół do koronkowo zakończonego welonu…? Nie chcę też przesadzić z tymi koronkami i ozdobnikami więc dół wolałabym pozostawić lekki i prosty, ale bardzo podobają mi się welony zakończone koronką – która będzie pasowała do koronkowej „góry” sukni.
    Z góry dziękuję za radę! ;)

    • karolinabaszak

      1 maja 2015 17:05, Odpowiedz

      Aga, dziękuję Ci za piękny komentarz. Tej książki szukałam ostatnio w Empiku, ale nie było :) Koniecznie muszę sobie zamówić. Zaproszenia rozdajemy bardzo późno. Powinno się rozdawać 3 miesiące przed z tego co słyszałam. My rozdajemy jakieś 2 mies. przed :) Nie chciałabym zdradzać dokładnej daty ślubu. Co do sukni i welonu – myślę, że będzie pasować. Z tego co widzę możemy mieć dość podobne suknie :) Wiesz, to jest taki dzień, że wszelkie przesady są wskazane hehe :) Myślę, że z koronkowym będzie ślicznie, zwłaszcza jak dojdzie fryzurka, makijaż itd!

      Dużo szczęścia <3

      • Agnieszka

        1 maja 2015 18:30, Odpowiedz

        Dzięki, mam podobne zdanie co do tych „przesad” w tym dniu. Od zawsze lubię koronki i świecidełka, ale z tymi drugimi staram się nie przesadzać co by nie wyszło kiczowato :P, z kolei tiulówka z prawdziwego zdarzenia to od zawsze moje marzenie – jednak na co dzień to coś zbyt odważnego dla mnie.. Więc wszystko to połączyłam w mojej wymarzonej sukni ślubnej! :D
        2 miesiące to i tak nieźle ;) My mieszkamy obecnie za granicą i prawdopodobnie prawie wszystkie, jeśli nie wszystkie zaproszenia pisemne będziemy musieli rozesłać lub nasi rodzice je przekażą, tych najnajbliższych zaprosimy jeszcze telefonicznie, ale bardzo żałujemy, że nie będziemy mieli okazji ich przekazać osobiście :( No ale co zrobić!

        W takim razie czekam na Twoją opinię na temat książki, a tymczasem zabieram się za oglądanie Twoich najnowszych perełek ;)
        Pozdrawiam! <3

  19. Ula

    2 maja 2015 13:27, Odpowiedz

    Też byliśmy na takim weekendowym kursie „Przed Nami Małżeństwo” ;) Wróciliśmy przepełnieni taką miłością i łaską :) Odetchnęliśmy i wiemy, że jesteśmy gotowi. Było też dużo refleksji, także polecam każdemu taki kurs trochę jak rekolekcje ;)
    Do naszego ślubu zostało 20 dni więc wiem o czym piszesz. Jest strasznie intensywnie i lekko się stresuję :)
    Ale mimo wszystko jest to piękny czas.

    Pozdrawiam Cię gorąco, życzę owocnych przygotowań i żeby wszystko Ci się udało tak jak sobie wymarzysz ;)

  20. Sonne

    7 maja 2015 03:15, Odpowiedz

    Aż nie mogę w to uwierzyć, ale to chyba mój pierwszy komentarz na czyimś blogu od czasu gimnazjum (a było to hmm prawie 10 lat temu;)) Bardzo podoba mi się Twoje poczucie estetyki, lubię oglądać Twoje zdjęcia. Sama w tym roku w sierpniu biorę ślub i jesteśmy właśnie z Narzeczonym w trakcie rozdawania zaproszeń. Tak samo jak Ty pragnęłam zrobić moje zaproszenia własnoręcznie, ale niestety kompletny brak czasu mi na to nie pozwolił (nawet o tej godzinie pracuję i żeby nie usnąć robię sobie przerwę z kawką). Jednakże postanowiłam, że choćby się waliło czy paliło to dekorację chce przygotować, choćby w małym zakresie, sama. Będziesz może pokazywać jakieś swoje inspiracje ślubne? Zaproszenia koniec końców zamówiłam swojego projektu i dodałam pare swoich akcentów. Niestety, ale wszystkie gotowe zaproszenia były takie „nie moje”, na większości zbyt dużo się działo. Nie wiem czy może masz podobne wrażenie, ale w dalszym ciągu na weselach króluje zbyt duży przepych i taki troszkę kicz? Jestem członkiem pewnego forum ślubnego i po prostu przeraża mnie ta pstrokatość, niezliczona ilość koronki, cekinów i kompletnego braku wyczucia kolorów. Zdaje sobie sprawę, że każdy ma inny gust, ale u większości kobiet problem tkwi w braku umiaru. Dodatkowo kompletnie nie rozumiem takiego podejścia niektórych, że na sukience nie oszczędzają w ogóle, mówiąc, że to musi być ta jedyna (najczęściej „princeska”) ale oszczędzają na czymś tak ważnym jak obrączki, gdzie tu racjonalność? Jeżeli chodzi o kursy przedmałżeńskie to również skorzystaliśmy z weekendowych i nie jesteśmy zbytnio zadowoleni, ale nie mieliśmy niestety wyboru… Praca i spora odległość. Mieliśmy nadzieję, że po 8 latach razem dowiemy się czegoś więcej, ale niestety dosłownie garstka informacji nam się przyda tylko. Zastanawiamy się żeby już tak tylko dla siebie, bez stresu że nie zdążymy ze spisaniem protokołu, wybrać się gdzieś indziej na taki kurs, może mogłabyś zdradzić, gdzie Ty byłaś, jeżeli Ci się podobało? (jestem z Warszawy)

    Pozdrawiam serdecznie i życzę pięknego dnia ślubu :)

  21. Sandra

    10 maja 2015 10:32, Odpowiedz

    Karolinka! Mogłabyś zapytać swojego męża gdzie kupił spodnie ze zdjęcia w poście? Mój chłopak takich szuka… Pozdrawiam :)

  22. anonymous

    12 maja 2015 11:12, Odpowiedz

    Odnosnie tych podniebnych atrakcji… to sa opryski aluminium, baru, strontu i innej chemii, pod przykrywka ochrony Ziemi i klimatu. Takze jak widzisz cos takiego, to nie zwiastuje to niczego dobrego… a odpowiedzialne jest za to NATO https://www.youtube.com/watch?v=xZ1KG9Wn6Cg https://www.youtube.com/watch?v=jbtMBxypxyU wiecej na stronach amerykanskich i angielskich. W Polsce ludzie sa niewyedukowani w tym temacie. W inncyh Panstwach sa comiesieczne demonstracje ludnosci przeciw opryskom, ktore sa doswiadczeniem niepopartym zadnymi badaniami. To tylko info dla Ciebie i ewentualnie Twoich „tracker’ow”. Mozesz wykasowac. Cheers.

  23. Kasia

    22 maja 2015 19:24, Odpowiedz

    przepraszam a czego na takich kursach mozna dowiedziec sie od ksiedza zyjacego w celibacie? Dla mnie te kursy sa poprostu smieszne..

    • karolinabaszak

      23 maja 2015 09:28, Odpowiedz

      Cały kurs jest prowadzony przez małżeństwa, ksiądz tylko towarzyszy, więc nie wiem co w tym śmiesznego ;)

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published