5 rzeczy, które najbardziej mnie relaksują, odkąd zostałam mamą

Jestem mamą, a to oznacza, że dysponuję momentami nadludzką siłą. Mogę nie spać, mogę nie jeść, a potrafię funkcjonować i to najczęściej z uśmiechem na ustach, który nieustannie podarowuje mi moje dziecię. Bo z dzieckiem to jest tak, że nieważne czy pali się, czy wali, wystarczą Jego dwa śmieszne, wystające ledwo zza warg zęby i świat staje się piękny, zielony i pachnący ogrodem pełnym kwiatów. Jest tylko jedno malutkie ALE. Czasem naprawdę potrzebuję odpoczynku. Nieraz wystarczy mi chwilka dla siebie, 5-15 minut aby zamknąć oczy i bezczynnie leżeć na kanapie, w ciszy, czasem musi być to coś więcej – rozmowa sam na sam z kimś bliskim i… dorosłym. Do tego wpisu zainspirowało mnie moje ostatnie spotkanie z marką Lindt o wdzięcznej nazwie #memoment, w pięknych pokojach Autor Rooms, które relacjonowałam Wam na instastories. Było bardzo kreatywnie i miałam okazję poznać wiele inspirujących osób, a w tym moje ulubione „Instagramerki”, tworzące wyjątkowe, piękne zdjęcia. Jeśli jesteście ciekawi czy relaksują mnie przyziemne czynności czy może oczekuję totalnego luksusu w SPA, zapraszam do sprawdzenia dalszej części tekstu.

Sen

Czynność, która wielu z Was może wydać się oczywista i, tak czy siak, codziennie zaspokajana, dla mnie ostatnio jest prawdziwym luksusem. Nauczyłam się wykorzystywać drzemki synka za dnia i kładę się razem z nim, aby narobić nocne pobudki na karmienie. Wcześniej było to dla mnie nie do pomyślenia, aby kłaść się o godzinie 13:00 i spać 1,5 godziny. Pomijając to, że nie  potrafiłam zasnąć w połowie dnia, takie drzemki jedynie mnie rozleniwiały i sprawiały, że przez resztę dnia męczyłam się z bólem głowy. Dziś nie mam żadnych kłopotów z zaśnięciem. Mogę spać o każdej porze dnia, w dowolnej pozycji. Każda minutka snu jest moim #memomentem. Przy okazji wyłączam się na chwilę z męczących moją głowę spraw i odpoczywam od myśli, które powodują, że i tak nie mogę się na niczym skupić.     

Nic nie robienie w ogrodzie pełnym zieleni

„Czynność”, za którą niesamowicie tęsknie, bo na takie luksusy mogę pozwolić sobie tylko wiosną i latem. Często zastanawiam się jak to jest, że my w ogóle potrafimy funkcjonować zimą, zwłaszcza w mieście, przy tej szarudze, irytującym chłodzie i nieustającej ciemności. Dla mnie wiosna i lato to jeden wielki #memoment. Wtedy naprawdę czuję, że żyję i że wszystko mi sprzyja. Lepiej znoszę niepowodzenia i bardziej cieszę się z małych sukcesów. Jednak gdy latem mogę położyć się na chwilę w ogrodzie, na leżaku, słuchać szumu drzew i śpiewu ptaków… na samą myśl o tym – ładuję baterie!

Rozmowa z bliską osobą

Może Wam się to wydać banalne, ale myślę, że każda matka spędzająca większość czasu z dzieckiem doskonale to zrozumie. Gdy mój mąż wraca wcześniej z pracy, sama jego obecność sprawia, że jakoś w domu jest raźniej, a wszelkie domowe czynności idą sprawniej. Rozmowa z mamą, czy siostrą, nawet przez face time także bywa miłą odskocznią od codziennych zadań mamy. Spotkanie z przyjaciółką w kawiarni, nawet raz w tygodniu również potrafi pomóc mi się zrelaksować. Choć należę do osób, które dobrze czują się we własnym towarzystwie, a do tego jestem domatorką, zdecydowanie uwielbiam kontakt z najbliższymi.

Kąpiel w super gorącej wodzie z olejkami, przy świecach zapachowych

W przypadku tej relaksującej czynności wystarczy mi 15 min, aby wystarczająco odpocząć. Pachnący płyn lub kula do kąpieli, dużo piany, zgaszone światło, świecie – żyć, nie umierać. Jestem człowiekiem o dość przyziemnych potrzebach w zakresie relaksu jak widać. Nie trzeba mi wiele, wystarczy odrobina spokoju i ciepła woda. Po takiej kąpieli z olejkami nawilżającymi, skóra jest dodatkowo bardziej przyjemna w dotyku, ciało odprężone. Gdy tylko mam okazję – korzystam. 

Coś słodkiego, aby na chwilę oderwać się od rzeczywistości

Nie wiem czy kiedykolwiek o tym wspominałam, ale ja naprawdę uwielbiam słodycze. Do tego stopnia, że co jakiś czas muszę zrobić sobie totalny detoks, aby przywołać się do porządku. Czasem potrafię nie zjeść nic słodkiego nawet przez miesiąc, a mój rekord to 60 dni. Przez takie „zabiegi” nauczyłam się jeść mniej, a nawet jeśli już sięgam po jakąś pralinkę o wiele bardziej się nią delektuje. Jestem fanką dobrej, białej czekolady oraz tej mlecznej, która rozpływa się w ustach. Na spotkaniu z Lindt po raz pierwszy jadłam pralinki z zamkniętymi oczami, skupiając się mocno na jednym zmyśle – smaku. Od tej pory staram się jeść coś słodkiego tylko w taki sposób – smakuje podwójnie dobrze i można poczuć o wiele więcej niż samą słodycz. Wtedy lepiej skupiamy się też na temperaturze i konsystencji tego, co umila nam chwilę.

fot. Laura Ogrodowczyk

A Wy w jaki sposób relaksujecie się na co dzień? Wystarczają Wam drobne przyjemności, czy potrzebujecie czegoś więcej?

*Wpis jest elementem współpracy z Lindt

29 Comments

  1. Joanna

    10 marca 2018 16:24, Odpowiedz

    Uwielbiam czekoladki lindt!:)

    Ja relaksuję się podobnie – dodałabym jeszcze śmieszny serial/film, wygłupianie się i przytulanie ze zwierzakami i masaż – w Tajlandii stalismy się fanami masażu i ciężko mi powrocic do rzeczywistosci w ktorej nie mozna codziennie po plazy isc na godziny masaz olejami za 30 zl:p

  2. W

    10 marca 2018 16:46, Odpowiedz

    Karolinko, wyglądasz przecudownie! :) Macierzyństwo Ci służy. Pamiętam Cię jeszcze z czasów „gotmilk”, także z ręką na sercu mogę to stwierdzić. Mam pytanie – czy mogłabyś opisać swoją pielęgnację i kwestie makijażu? :) Ewentualnie poświęcić temu wpis/filmik? Byłoby świetnie :) Pozdrawiam z ciepłego dziś Krakowa! buziaki! W.

  3. Daria

    10 marca 2018 22:03, Odpowiedz

    Cudowna jak zwykle :) Pieknie wygladasz w Noa Noa delikatnym sweterku. Mam wielka przyjemnosc pracowac dla tej firmy i ciesze sie, ze i Ty ja polubilas. Pozdrawiam mocno.

  4. Czytajka

    11 marca 2018 06:57, Odpowiedz

    Bardzo fajny tekst :). Mogę się dopytać, czy używasz teraz jakiegoś specjalnego podkładu? Masz przepiękna cerę i na tych fotografiach wyglądasz mega światliście. Pewnie większość z tego to Mamusiowe szczęście.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo chwil wypoczynku :).

  5. Ilona

    11 marca 2018 10:38, Odpowiedz

    Droga Karolino!

    Bardzo rzadko cokolwiek potrafi mnie tak zauroczyć i zainspirować, że cały czas o tym myślę , ale Ty stworzyłaś sukienkę https://aeterie.com/produkt/peonia-mus/ dla której moje serce zabiło mocniej i wydaje się być moją sukienką idealną. Oczami wyobraźni widzę ją połączoną z klasycznym bezowym trenczem, małą pastelową torebką i klasycznymi czółenkami na małym obcasie. Ale… no własnie ale, niestety mój wzrost i wymiary bioder i biustu nie mieszczą się w rozmiarówce aeterie – najzwyczajniej utonęłabym w tej sukience. Niestety nie obyło by się w ingerencję krawcowej w całość sukienki, a szkoda się bawić w tak dużą ingerencję w fason sukienki i dodatkowo ją po prostu zniszczyć. W związku z tym mam do Ciebie gorącą prośbę, czy mogłabyś pomyśleć o wprowadzeniu linii petite dla swoich sukienek , dla kobiet które są drobniejsze i niższe niż przeciętne polki. Na pewno wiele kobiet byłoby ci wdzięczne, bo dałabyś im szansę na stylowy wygląd. A ja wreszcie miałabym się w co ubrać! :) Byłabym bardzo wdzięczna. :) Pozdrawiam!

  6. Agnieszka

    11 marca 2018 12:18, Odpowiedz

    Jestem mamą od ponad 6 miesięcy i jestem szczęśliwa spędzając całe dnie z Małym. Czasem jednak rzeczywiście brakuje mi rozmów z dorosłymi.. wyczekuję na powrót męża i wypytuję go co w pracy, o czym rozmawiał z kolegami, koleżankami przy obiedzie etc. Tylko po to żeby usłyszeć co tam w ‚wielkim świecie’ :) A gdy już naprawdę jestem zmęczona to najlepiej odpoczywam w samotności.. zamykam się w sypialni na godzinkę..z kawą, książką i tyle. Nic nie muszę. A Synek ma wtedy świetną opiekę bo jest z nim Tata, także nie mam wyrzutów sumienia :)
    A czekoladki Lindt są świetne żeby oduczyć dziecko jedzenia słodyczy :) Moi znajomi dawali córeczce która przesadnie uwielbiała słodycze właśnie tą czekoladkę od czasu do czasu. Teraz Mała nie chce jeść już innych słodyczy bo jej nie smakują. W porównaniu z tą czekoladką są niedobre. Problem zniknął, Mała dostaje raz na czas czekoladkę Lindt i jest zadowolona :)

  7. Beata

    11 marca 2018 18:42, Odpowiedz

    Jeszcze nie jestem mamą, ale żeby głęboko odpocząć niesamowicie potrzebuję świeżego powietrza, zieloności i przestrzeni, światła, spaceru. Może być całodzienna wyprawa po lesie/łące/górach, ale równie dobrze krótki spacer po zielonej okolicy. Czasem nawet samo przejechanie się samochodem za miasto już wystarcza :> Bez tego się duszę, marnieję i nie umiem efektywnie odpocząć :)

  8. Ania

    13 marca 2018 18:04, Odpowiedz

    Mnie najbardziej relaksuje kiedy wstaje wcześnie rano jeszcze przed dziećmi, siadam na kanapie i czytam Biblię. To jest moje „łądowanie akumulatorów” przed dniem z moimi maluchami. A jeśli jeszcze śpią robię kawkę i się nią delektuje w CISZY…

  9. Ewa

    13 marca 2018 21:03, Odpowiedz

    Karolino, bardzo przyjemnie się na Ciebie patrzy, czyta i słucha. Mam wrażenie, że to co robisz jest z jednej strony bardzo przemyślane a z drugiej tak naturalne, niewymuszone. Wszystko co prezentujesz; modę, sposób na życie, muzykę, estetykę tworzy spójną całość. „Kupuję” Cię taką całą :). Sądzę, że to co Cię w życiu spotkało ukształtowało w dobrym kierunku, bo wartościowym. Jesteś perełką w morzu współczesnego debilizmu, delikatną, subtelną acz określoną i mądrą kobietą. To widać i czuć. Myślę, że Twój mąż i synek mają duże szczęście. To mój pierwszy komentarz w sieci, więc naprawdę musisz mnie urzekać ;). W ramach ciekawostek jesteśmy w tym samym wieku i również urodziłam w zeszłym maju. Od tamtej pory czuje, że jesteś mi jeszcze bardziej bliska. Życzę Ci niekończących się inspiracji, zawsze sprawnych strun głosowych, cudownych projektów i ciekawych propozycji zawodowych, weny twórczej przy projektowaniu dla Aeterie, pomysłów na nowe utwory, a przede wszystkim zdrowia, miłości i duuuuużo snu. Pozdrawiam Cię ciepło!

    • karolinabaszak

      18 marca 2018 07:49, Odpowiedz

      Ewa, bardzo dziękuję… ja z kolei myślę, że to ja mam duże szczęście w życiu patrząc na moją rodzinkę. Dziękuję za piękne życzenia, przydadzą się! :D Tobie również życzę wszystkiego dobrego, dużo uśmiechu, słońca i duuużo snu (tak na zaś!) :P

  10. Beata

    17 marca 2018 23:48, Odpowiedz

    Karolino, może trochę głupie pytanie (ale w kontekście wypoczywania przez sen i kontakt z ładnymi rzeczami) ;) Od dawna wyłapuję na Twoich zdjęciach piękną pościel i drobne ozdoby do domu czy naczynia. Mogłabyś się podzielić gdzie wyszukujesz (Ty albo Twoja Mama) takie perełki, jakie firmy pościelowe najbardziej polecasz? Jestem niedługo po ślubie i ogromną farajdę sparawia mi urządzanie domu, wyszukiwanie fajnych dodatków. Do tej pory (poza dobrą jakościowo pościelą z domu rodzinnego nieznanej mi już firmy, bo metka się sprała) miałam styczność z pościelą bawełnianą/satynową z Jyska, Ikei i FF home (tesco). I byłam zadowolona, ale tam rzadko zmieniją się wzory, więc chciałabym spróbować innych producentów. Może znasz i mogłabyś polecić jakieś firmy internetowe, które oferują dobrą jakość i ponadczasowe wzory? :)

    • karolinabaszak

      18 marca 2018 07:47, Odpowiedz

      Beato, myślę, że warto jest regularnie zaglądać do tk maxx – są tam czasem naprawdę ciekawe marki i dobrej jakości produkty. Trzeba tylko ze 2 razy w miesiącu tam się wybrać, żeby być w miarę na bieżąco lub dowiedzieć się kiedy są dostawy w sklepie :)

  11. Beata

    18 marca 2018 21:53, Odpowiedz

    Dzięki! Do tej pory niekoniecznie byłam przekonana to tk maxxa (albo tk maxxa w moim mieście). O ile dodatki do domu mają fajne, to ceny bywają wg mnie mocno zawyżone, a dział ubraniowy zawsze kojarzył mi się z kiepskim sh – słabe jakościowo ubrania nieestatycznie zaprezentowane ;). Dlatego w sumie nigdy nie zwracałam tam uwagi na pościel, bo bałam się tego efektu, ale może rzeczywiście zajrzę i zobaczę, może znajdę coś fajnego :)

  12. Kamila

    25 marca 2018 17:18, Odpowiedz

    Karolinko,wkleje komentarz ktory zostawilam na insta, prawdopodobnie przegapilas :)

    Karolinko,jestem zakochana w magnolii botanica 😍 sukienka jest przepiekna, idealna – ten fason, kolor, kwiaty 😍 wiem ze wysoka cena jest dlatego ze to wysoka jakosc i to ze szyte sa w Polsce, ale dlaczego az 500 zl? 😣 moge wydac wiecej na welniany plaszcz, kaszmirowy sweter, skorzana torebke ale sukienka to u mnie max 300 zl… prosze przekonaj mnie do niej 😀 co jeszcze sklada sie na tak wysoka cene? Naprawde dawno nie widzialam tak pieknej sukienki. Choruje na nia jak tylko pojawila sie w sklepie. Cena mnie powstrzymuje 😔

    Pozdrawiam :)

  13. Katina

    31 marca 2018 10:52, Odpowiedz

    Karolino, gorąco polecam Ci http://panikolysanka.pl
    Ta Pani czyni cuda. Nie wierzyłam, byłam sceptyczna a się udało z naszym Szkrabem, żeby lepiej spał. On wyspany, my wyspani. Wszyscy szczęśliwsi i pełni energii.
    Pozdrawiam!

  14. Marta

    2 kwietnia 2018 23:52, Odpowiedz

    Masz Karolino cudowną rodzinę i jest to z pewnością Twoja najważniejsza życiowa misja . Mimo pewnej nieśmiałości chciałabym kyu jednak zapytać czy wrócisz do vlogowania? Na blogu Laury Ogrodowczyk wspominałaś że nie wrócisz ….nie jestem jednak pewna czy mówiłaś o blogach czy vlogach. Nie dosłyszałam. A ogromnie ciebie brak i twoich inspiracji bo jesteś szczególna .

  15. Nina

    4 kwietnia 2018 12:51, Odpowiedz

    Karolina nie opublikowałś tego, ale ja już kilka tygodni temu napisałam że chyba jesteś w ciąży:) wielkie gratulacje!!!!

    • karolinabaszak

      10 kwietnia 2018 20:40, Odpowiedz

      Dziękuję :) Nie opublikowałam, bo moim zdaniem to było nieładne :) Nie każdy chciałby od razu się chwalić takimi wiadomościami i lepiej jest czasem zachować pewne myśli dla siebie. Zwłaszcza w internecie..

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published