2017 – rok bez postanowień

Po raz pierwszy w swoim dorosłym życiu nie mam żadnych postanowień noworocznych. Nie oznacza to, że nie mam jakichś konkretnych wyobrażeń czy planów na przyszłość, ale po prostu nie czuję tej (bądź co bądź lekko ekscytującej) presji. To cudowne uczucie. Nie spodziewałam się, że kiedyś go doświadczę, bo należę do osób, które są kąpane w gorącej wodzie i oczekują szybkich efektów. Teraz czuję taki luz, że mam ochotę trochę poddać się temu, gdzie zaprowadzi mnie moja wydeptywana przez lata ścieżka.

Przed świętami jedna z marek, z którą współpracuję, czyli Vichy zaproponowała mi stworzenie wpisu z noworocznymi postanowieniami w ramach kampanii promującej nowy krem Slow Age opóźniający oznaki starzenia skóry. Pomyślałam, że to świetny pomysł! Idea życia w wolniejszym tempie jest mi bardzo bliska, a w tym roku zamierzam wcielić w swoje życie zasady „slow life” jeszcze bardziej. Mimo braku konkretnych postanowień mam swoje oczekiwania co do nadchodzących miesięcy. Zastanowiłam się nad tym i spisałam kilka takich noworocznych „pragnień”, o które chciałabym zadbać w 2017 roku.

Niech wciąż będzie rodzinnie

W tym roku chciałabym skupić się jeszcze bardziej na mojej rodzinie i rozwoju duchowym. To dla mnie bardzo ważne, a przez ogrom pracy w ostatnich latach nie mogłam poświęcić się temu tak bardzo jak chciałam. Większość z Was pewnie zauważyła, że jestem bardzo rodzinna. Jestem też domatorką i lubię dbać o miejsce, w którym mieszkam. Chcę żeby było ciepłe, dobre, pachnące świeżo upieczonym ciastem. Chcę zwolnić i skupić się na małych rzeczach. Marzę o rodzinnych spacerach, niedzielnej kawie i rogaliku w kawiarni (z wózeczkiem :)) na Starym Mieście, o wyjazdach na wieś, w góry, do dziadków. Niech będzie rodzinnie, życzliwie i po naszemu.

Niech wciąż będzie twórczo

Otrzymałam w prezencie kilka takich darów, które staram się pielęgnować. Nie chcę zmarnować swoich możliwości. Nie darowałabym sobie tego. Uwielbiam śpiewać, pisać, tworzyć, malować. Chcę to rozwijać i doskonalić. Wymarzyłam sobie nowe, piękne kolekcje w aeterie, nowy teledysk do jednej z piosenek z płyty Fale i kilka totalnie nowych projektów, które póki co zatrzymuję dla siebie. Chociaż czuję, że bardzo dużo zrobiłam w swoim życiu to nie chcę odpuszczać. Chcę zaopiekować się tym, co zdążyłam stworzyć. Jednocześnie nie są to moje twarde postanowienia, bo wiem, że wszystko działa zgodnie ze swoim rytmem.

Niech będzie błogo

Trwam sobie w stanie błogosławionym, co uważam za najpiękniejsze doświadczenie na świecie. Momenty spędzone u lekarza, w których mogłam obserwować bijące serduszko mojego dziecka i pierwsze bardziej dynamiczne ruchy rączek czy nóżek są po prostu bezcenne. To najpiękniejsze co widziałam. Te piksele na ekranie nie równają się z najpiękniejszą zatoką czy plażą. Cieszę się każdą chwilą z moim nowym brzuchem, który z tygodnia na tydzień robi się coraz większy i nadziwić się nie mogę, że urośnie jeszcze kilkukrotnie! Dozuję sobie nowe rozdziały z książek, tak aby w miarę na bieżąco czytać o tym, co za chwilę może się wydarzyć w moim organizmie. Uwielbiam te wszystkie zmiany, nawet jeśli momentami są dokuczliwie.

Niech wciąż będzie kobieco

Odkąd zdradziłam Wam mój ciążowy sekret nie przestaję otrzymywać porad od młodych mam. To takie wspaniałe, że chcecie podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami i przekazać mi to, co sprawdziło się u Was. Większość sugestii bardzo doceniam i cieszę się, że jest tu tak duża grupa mamusiek! Jednak momentami niektóre osoby chcą mnie chyba trochę wystraszyć, a może trochę się wyżalić? Wychowywanie dziecka to dla mnie praca na pełen etat i priorytet. Nie trzeba zachodzić w ciążę aby wiedzieć, że maleństwo wymaga od nas wyjątkowej atencji. To jasne, że na 99% będę budzić się w nocy, a w ciągu dnia chodzić niewyspana, ale szczerze powiedziawszy nie wyobrażam sobie zapominać o mnie samej. Kobieta, nawet (a może zwłaszcza) mając dzieci powinna o siebie dbać. Gdy jesteśmy zadbane – jesteśmy szczęśliwsze i czujemy się piękniej. Nie zamierzam chodzić w wyciągniętej bluzie. Chcę być zadbaną żoną i matką w sukience! Myślę, że to wcale nie jest takie ciężkie – znaleźć godzinkę dziennie dla siebie. Nałożyć ulubiony balsam czy relaksujący krem, umalować się, włączyć wolniejszy bieg. Dla siebie, dla męża, dla dziecka.

krem Slow Age od Vichy

Niech będzie swobodnie

Często mam wrażenie, że bardzo dużo na siebie wzięłam. Praca, muzyka, płyta, pisanie bloga, prowadzenie kanału na pełnych obrotach. Momentami czułam jakbym traciła kontrolę nad wszystkim. Zadania z jednego dnia, przechodziły na kolejny, namnażały się. Było ich coraz więcej. Nie mogę powiedzieć, że nie opłaciło się, bo koniec końców wiem, że dałam radę, ale teraz chce żyć swobodniej. Chce mieć więcej czasu na przyjemności, książki, pójście do kina. Chciałabym też choć chwilę się ponudzić. Czy doświadczę tej godzinki w tygodniu na ponudzenie się? Byłoby miło.

kardigan ze zdjęć: WoolSoCool | zegarek: prezent

 

92 Comments

  1. Pati

    6 stycznia 2017 11:50, Odpowiedz

    Pięknie to wszystko ujęłaś :) Ja też nie robię żadnych postanowień, ale nie oznacza to, że rezygnuję z marzeń. Co do bycia młodą mamą, to ja też bardzo zwracałam i zwracam uwagę na strój/makijaż/fryzurę. Uważam, że w ciągu dnia nawet mając dziecko można wygospodarować chwilkę dla siebie, poczytać, obejrzeć tv czy zrobić trening. Bywają jednak gorsze dni i przyznam, że dzisiaj mam taki, że siedzę rozczochrana, w bluzie i pomimo południa jem dopiero śniadanie, bo moje ząbkujące dziecko daje mi mocno popalić, ale widać tak czasami też musi być. Grunt to nie zatracić siebie :) ps. Co do brzuszka, to ja też myślałam, że będę miała wielki o okrąglutki, a jak pojechałam do porodu to myśleli, że to max 7 m-c ;) Ściskam Cię mocno i życzę wszystkiego co najlepsze Nowym Roku!

  2. Joanna

    6 stycznia 2017 12:06, Odpowiedz

    Pięknie ujęte :) Cudownie jest mieć świadomość, że „nic nie musisz” już danego dnia i iść sobie spokojnie na jakaś kolację, do kina, na sptkanie z przyjaciółmi czy po prostu posiedzieć w domu z kubkiem herbaty. Myślę, że zarówno żeby mieć ten czas wolny, jak i w przypadku bycia zadbaną mamą – kluczem są dwie rzeczy: dobra organizacja i nie marudzenie i nie użalanie się nad sobą :)

    Życzę, żeby wszystkie pragnienia się spełniły:**!

  3. Ola

    6 stycznia 2017 12:10, Odpowiedz

    Mnie w tym roku czeka bardzo intensywny, ale piękny czas. Ślub, a wcześniej przygotowania, remont i urządzanie mieszkania, chciałabym również się przebranżowić, co będzie wymagało dużo pracy i nauki, ale wiem, że się opłaci. :) Oprócz tego mam jedno podstawowe postanowienie, zadbać o siebie i swoje zdrowie. Grudzień dał mi w kość pod tym względem, dlatego mam teraz dodatkową dawkę motywacji. :)
    Pięknie wyglądasz, promieniejesz. :)

  4. Kocham Koty

    6 stycznia 2017 12:13, Odpowiedz

    Też bym chciała tak żyć,wolniej i bez problemów,które towarzyszą mi od zawsze.Życie niestety mnie nauczyło,że nie wszystko mi się udaje,w sumie prawie nic.Przyzwyczaiłam się,że nie mogę mieć tego,co dla innych jest normalnością.
    Nie mam żadnych postanowień na ten rok,żadnych podsumowań też nie było.Czasem zastanawiam się jaki jest sens mojego cierpienia,w czym ma mi to pomóc?Chyba,żeby jeszcze bardziej we wszystko zwątpić.Przepraszam za te moje wynaturzenia…
    Żyj Karolinko spokojnie,dbaj o siebie :*

  5. Marta

    6 stycznia 2017 12:17, Odpowiedz

    To moj pierwszy komentarz u Ciebie,choc odwiedzam Twoje strony już od 7lat. Na początku regularnie jeszcze jako licealistka teraz już sporadycznie jako dorosła kobieta. Niestety od dłuższego czasu natrafiam na dosyc negatywne opinie dotyczące Twojej osoby. I kolejny raz muszę napisać „niestety” powoli tracę do Ciebie wieloletnią sympatię. Możliwe,że w realnym życiu jesteś świetną, miłą i dobrą osobą. Jednakże wizerunek jaki tu kreujesz stawia Cię w świetle osoby zarozumiałej i wywyższajacej się. Nawet ten wpis gdzie jesteś w stanie polenizować z opiniami kobiet,które już są matkami,bo Tobie wydaje się,że będzie inaczej. Przecież nietrudno wygospodarowac godzinę.. Poczekaj kilka miesiecy,doświadcz,przeżyj i ewentualnie potem wyrażaj swoją opinię. Troszkę pokory nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Pozdrawiam i dużo zdrówka dla Ciebie i Maluszka :)

    • Pati

      6 stycznia 2017 12:28, Odpowiedz

      Jestem matką od 10 m-cy, prowadzę dom i wszystko co jest z tym związane jest na mojej głowie. Mąż całymi dniami w pracy, rodzina daleko, nie mam nikogo do pomocy. I uważam, że pomimo całego nawału obowiązków wygospodarowanie godziny dla siebie jest jak najbardziej możliwe. Aaaa i dodam, że mam 2 psy, a mieszkam w mieście (spacery też na mojej głowie). Naprawdę wszystko się da, jak się chce :) Od kwietnia wracam do pracy, będzie ciężej z nawałem obowiązków, ale się nie poddam!

      • Joanna

        6 stycznia 2017 12:39, Odpowiedz

        Chcieć to móc:) Często kobiety i mamy w podobnych/identycznych sytuacjach (podobne finanse, podobna ilosc czasu, dzieci,zwierzat, obowiazkow) wygladaja zupelnie inaczej – jedna patrzy pozytywnie i znajdzie czas na minimalne zadbanie o siebie, inne wyglądają jak cienie samej siebie.

        Przyszedł mi jeszcze w tym kontekscie na mysl profil Ewy Chodakowskiej – wielokrotnie czytalam tam o mamach nawet kilkorga dzieci, prcyjacyh, zajmujacych sie domem, ktore mialy taka determinacje i chec zawalczenia o siebie (w tym kontekscie akurat chodzilo oczywiscie o powrot do figury, bo to porfil Pani Ewy:)), że rozkładały matę i znajdywały 40 min dla siebie prawie kazdego dnia:)

        Zawsze będę uważać, że chcieć to móc:)

      • Kamila Raguenet de Saint Albin

        6 stycznia 2017 21:48, Odpowiedz

        Mam czwórkę dzieci i duży dom. Jestem zadbana, bardzo zorganizowana i jeszcze bardziej szczęśliwsza. Wymagająca i z zasadami . Ktoś nie wierzy, zapraszam na podgląd fb

        • Camilla de Saint Albin

          6 stycznia 2017 21:57, Odpowiedz

          Mam czwórkę dzieci i duży dom. Jestem zadbana, bardzo zorganizowana i jeszcze bardziej szczęśliwsza. Wymagająca i z zasadami . Ktoś nie wierzy, zapraszam na podgląd fb

    • karolinabaszak

      6 stycznia 2017 12:36, Odpowiedz

      Marta – wszelkie negatywne opinie innych na mój temat nie są dla mnie żadnym zmartwieniem. To raczej problem tych, którzy zaprzątają sobie moją osobą głowę :) Pati – jak widać wszystko jest kwestią podejścia i nastawienia! Trzymam kciuki za Twoje plany i marzenia :*

    • Marta

      6 stycznia 2017 13:34, Odpowiedz

      A mi się wydaje, że to wszystko nie jest takie proste i czarno-białe. Ja ogromnie wierzę w to, że wszystkie plany Karoliny uda się spełnić i jestem przekonana, że jest to możliwe. Stety albo niestety każda z nas jest inna, każda ciąża jest inna i każde dziecko jest inne. Widzę po innych dziewczynach prowadzących kanał na YT, że urodzenie dziecka niewiele zmieniło, wciąż dają radę. Czasem potrafią nagrywać filmy mając maleństwo obok siebie, bawiące się gdzieś zabawkami na macie i trzymam kciuki, żeby u Karoliny było podobnie. Jednocześnie gdzieś tam w tyle głowy bardzo takim mamom zazdroszczę, gdyż moje dziecko zawsze było zupełnie inne. Miałam olbrzymi problem, by wygospodarować chwilę dla siebie, choćby na umycie zębów. Ale nie chciałabym nigdy nikogo straszyć macierzyństwem, bo sama widzę po swoich znajomych, że nie wszędzie tak jest.

      Tak czy inaczej Karolina, doskonale rozumiem co teraz czujesz. Pamiętam ten stan, gdy przestałam pracować i wreszcie mogłam zwolnić, odpocząć. Fantastyczne chwile. Dużo spokoju i powodzenia w kolejnych tygodniach! :)

  6. Hej! Katarynka

    6 stycznia 2017 12:19, Odpowiedz

    Ten wpis powinna przeczytać chyba każda kobieta! Podoba mi się taka wizja przyszłości, nie tylko na ten rok ale i na każdy następny! Czytając, robiło mi ciepło na serduchu i myślę sobie, że warto popracować nad tym wszystkim o czym piszesz. Rodzina jest dla mnie bardzo ważna, a jednak ostatnimi czasy rzadziej dzwoniłam do mamy (z odwiedzinami rodzinnego domu jest ciężko bo mieszkamy z mężem w Irlandii :( ), pojawiały się wymówki- nie mam czasu, jestem zmęczona, dlatego moim głównym „postanowieniem” jest zadbać o kontakty z rodzinką <3
    Karolinka brakowało mi twojego pisania, twoich przemyśleń, ciesze się, że wróciłaś do tego <3

    Kasia

  7. kornelia.wawrzynowicz@gmail.com

    6 stycznia 2017 12:23, Odpowiedz

    Karolinko, wygladasz przepieknie – jak zawsze, choc teraz w tym stanie jeszcze piekniej! Zycze Ci wszystkiego dobrego w tym roku! Uwielbiam to w Tobie, ze jestes taka rodzina i nigdy nie przestawac tego pielegnowac!

    Ja w zeszlym roku rowniez swoje marzenie i na Sylwestra wybralam sie do Paryza! Bylo cudownie- zakochalam sie w tym miescie i na pewno wroce tam w 2017!
    Gdybys miala ochote zobaczyc moja relacje z Paryza, zapraszam na bloga!

    Na blogu rowniez opisuje swoje zycie w USA, studia i zycie w Londynie oraz/lub przede wszystkim zamieszczam cene porady dla mlodych ludzi w tematyce pracy, np jak napisac dobre CV, jak znalezc dobry staz i tym podobne.

    Serdecznie zapraszam
    http://www.misstwentysomething.com

    Korelia

  8. emmmmmm_pe

    6 stycznia 2017 12:24, Odpowiedz

    Wzruszyłam się czytając Twój wpis, Karolcia. Z całego serca życzę Ci, żeby każdy podpunkt był wypełniony w 110%. To z pewnością będzie kolejny satysfakcjonujący rok i mam nadzieję, że mimo iż chcesz nieco zaprzestać z vlogowaniem – będziesz się z nami dzielić jego wspaniałymi momentami. :)

  9. caprice

    6 stycznia 2017 12:27, Odpowiedz

    Piękny wpis. Niestety ja ostatnio zbyt często odpuszczam, mam coraz więcej czasu, którego dobrze nie wykorzystuje. Mimo tego leniuchowania, tak naprawdę nie odpoczywam, bo w głowie wciąż siedzi myśl, że marnotrawię czas i coś powinnam z tym zrobić. Psychika obciążona. Dlatego w tym roku akurat chcę wdrożyć w życie kilka postanowień, ale tylko po to, aby to życie moje uczynić lepszym. Niewątpliwie jesteś Karolino dla mnie wzorem. Życzę Ci NIEspokojnego (bo niech się dzieje) ale nie wariackiego roku. Zdrowia szczególnie w tym błogosławionym czasie i duuużo miłości, którą będziesz mogła otaczać inne osoby.

    Pozdrawiam

    Ps. Kocham zadbane mamusie!

  10. Monika

    6 stycznia 2017 12:30, Odpowiedz

    Widzisz, wszystko jest kwestią nastawienia. Moje dzieciątko przez pierwsze trzy miesiące musiało być noszone CIĄGLE na rękach, a ta „godzina dla siebie” przy pracującym mężu i możliwości pomocy z innych stron była tylko marzeniem. I co? Chodziłam w piżamie, z tłustym wlosami, niewyspana tak, że aż bylo mi dosłownie niedobrze…i patrzyłam w lusto i PISZCZAŁAM z radości! Naprawdę-piszczałam, jak małe dziecko. Teraz, kiedy Córeczka ma dwa latka prawie myślę o tym trudnym czasie z taką nostalgią i tęsknotą…nadal opieka nad nią zajmuje 90% mojego czasu. Każdej przyszłej matce powiedziałabym-opieka nad dzieckiem oznacza zazwyczaj zupełny brak czasu dla siebie…ale na pewno nie „poświęcenie”, „wyrzeczenia” i tego typu określenia. Jestem pewna jednego- na pewno rzeczywistość nieraz Cię zaskoczy czy czasem przerośnie. Ale na pewno będzie to z niczym nieporównywalne, cudowne doświadczenie. Pozdrawiamy Ciebie i Twój Mały Cud:*

  11. Karolina

    6 stycznia 2017 12:40, Odpowiedz

    Wzruszyłam się. W tym roku również po raz pierwszy z mężem nie wyznaczyliśmy sobie konkretnych celów na nowy rok. Czytając wpis podniosłam oczy znad komputera i spojrzałam w okno -zamarzyłam o jednym. Pragnę by za rok o tej porze zobaczyć inny widok z okna. Chce przenieść się na wieś, nie widzieć bloków, ale ogród i drzewa :) mam 9mc córeczkę więc mam nadzieję że za tym oknem w ogrodzie zobaczę jak razem z tatą lepią bałwana :)

  12. Kasia

    6 stycznia 2017 12:47, Odpowiedz

    To bardzo piękny tekst
    Ach, łap te chwile i zapamiętuj, wracaj do nich i wspominaj ze wzruszeniem. Nie watpię ze tak bedzie i choć to co następuje po ciąży jest jeszcze piękniejsze, to osobiście nigdy nie zapomnę tego jak nosiłam córkę pod sercem, nie moge doczekac sie powtórki ❤️ Wiesz co pamietam tez bardzo intensywnie i wspominam jako jeden z piękniejszych momentów ?
    Poród
    Bo chociaż bardzo ciężki, to pozwolił mi przywitać najważniejsza osobę na świecie.

  13. Patrycja

    6 stycznia 2017 13:10, Odpowiedz

    Jesteś niesamowitą inspiracją w kwestii życia w takim spokoju i harmonii, bardzo to cenię i podziwiam :) Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka 😘

  14. Paula

    6 stycznia 2017 13:20, Odpowiedz

    W tekście przewinęła się bardzo ważna rzecz jaką jest cieszenie się drobiazgami. Tego trzeba się uczyć i zazdrościć innym. Daje więcej szczęścia niż kolejny produkt na półce. Natomiast moim największym postanowieniem jest popracowanie nad większą życzliwością dla innych i nie myśleniem/komentowaniem tego jak żyją inni. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

  15. Angela

    6 stycznia 2017 13:26, Odpowiedz

    Zgadzam się!Mam 3miesięcznego syna i daję radę znaleźć czas dla siebie kiedy zasypia rano na 3 godziny. Czasem zasypia o 6,czasem o 7,muszę się dostosować. ;) Godzinę spedzam na bieżni,kąpiel,potem śniadanie i makijaż. Potem zaczynam dzień,bo Feliks się budzi. Pracuję w domu i mogę to robić tylko w przerwach na jego sen.Plus zajmowanie się domem,gotowanie itd.I wieczorem staram się wygospodarować czas na czytanie i własne przyjemności.Oczywiście zdarza się,że muszę wyskoczyć z wanny,bo akurat zgłodniał,czy oglądamy z mężem film,a ja w tym czasie karmię piersią. Czy,że noc i dzień była tak ciężka, że padam wieczorem na twarz.Ale spokojnie można to zorganizować i nie chodzić zaniedbaną i nieszczęśliwą. :)

  16. Megi

    6 stycznia 2017 13:27, Odpowiedz

    Ja najczęściej zwalniam „przy” Tobie. Czytając, oglądając, słuchając. Płyta chyba na stale zostanie w moim radiu samochodowym. Karolino mimo tego, że nie mam za wielu obowiązków ciągle gdzieś gonie(choć nigdy sie nie spozniam). Twoja plyta pozwolila mi zwolnic doslownie i w przenosni. Cieszyć sie trasą jaką jade, tym momentem w którym śpiewam w głos Twoje utwory, pewnie śmiesznie wygladam z perspektywy innym kierowców czy pieszych :)
    Mam 22 lata ciągle widze na facebooku zaręczyny moich znajomych, kolejne ciążę. Rodzina ciagle pyta „kiedy ślub?” Zdarza mi sie wkurzac i zastanawiać- no kiedy ja? Przeciez marzę o urządzaniu mieszkania/kawalerki/pokoju dla mnie i mojego partnera, o ślubie, macierzyństwie… Denerwuje sie, ze ja ciągle czekam. W takich momentach mam Ciebie. Patrzę i wiem, ze na wszystko przyjdzie odpowiedni czas. Mam też mojego mężczyznę który powtarza „Megi zrobimy to po swojemu”.
    Rozpisalam sie i w sumie sama już stracilam wątek.
    Karola wiedz, że masz wiele cichych obserwatorek, którym dajesz siłę i spokój! ;)

  17. Gosia

    6 stycznia 2017 13:30, Odpowiedz

    Moja córeczka skończyła rok, więc mam podparcie w praktyce by powiedzieć że faktycznie jest to jak najbardziej do zrobienia by poświęcić każdego dnia godzinę dla siebie. Rozumiem że każda z nas jest inna, ale ja uważam że bardzo nie stosowne jest „straszenie” obowiązkami wynikającymi z macierzyństwa. Niektórzy robią to nagminnie. I tak: nie będąc jeszcze w ciąży słyszałam czasem ironiczne: „poczekaj, jak będziesz w ciąży to zobaczysz że…”, potem „poczekaj, jak urodzisz/jak zacznie się ząbkowanie/ jak zacznie chodzić…” a teraz nawet „dopiero zobaczysz jak się drugie dziecko urodzi!” Haha niektórzy już tak mają. Najważniejsze by samemu dobrze się nastawić na to co ma nastąpić i nie słuchać kąśliwych uwag. Macierzyństwo to także niebywała szkoła asertywności😃 powodzenia Karolino😃

  18. Kari

    6 stycznia 2017 13:46, Odpowiedz

    Wyciszenie i zwolnienie bardzo dużo daje :) Jeszcze dwa lata temu pracowałam w szalonym pędzie, niemal codziennie po godzinach. Oczywiście dzięki temu bardzo wiele się nauczyłam, czułam ogromną satysfakcję, rozwiązując kolejne problemy i uwierzyłam w swoje możliwości w pracy, ale cieszę się, że teraz mogę odetchnąć i skupić się na życiu prywatnym.
    Przede mną rok wielkich zmian – wychodzę za mąż, a ponieważ zamieszkamy ze sobą „dopiero” po ślubie, więc zmieni się wszystko :)
    Mnie też ludzie straszyli ile załatwiania i nerwów mnie czeka w związku ze ślubem i że ze wszystkim zostanę sama. Tymczasem do ślubu jeszcze kilka miesięcy, a większość rzeczy mamy już załatwione i mój narzeczony włącza się we wszystkie przygotowania :)

  19. Chciej_lepiej

    6 stycznia 2017 13:48, Odpowiedz

    Przeczytałam już tyle wpisów o noworocznych postanowieniach, że Twój mnie pozytywnie nastroił. To prawda, że ani mniejsza waga, ani rezygnowanie z Facebooka nie są tak ważne, jak nasz wewnętrzny spokój, błogość i oddanie rodzinie. Rodzinny czas jest tak piękny, że to powinno być główne postanowienie wszystkich – dbać o relacje. Przede wszystkim.

  20. Natalia

    6 stycznia 2017 13:59, Odpowiedz

    Myślę, że dla wielu z nas pięknym przykładem macierzyństwa jest lub była nasza matka. Moja zawsze wyglądała na zadbaną, dom był wysprzątany, obiad zawsze przygotowany i co ważne – jedzony wspólnie. Mama była z nami zawsze i wszędzie. Czuliśmy jej oparcie. Nie było jej łatwo, bo musiała odrzucić swoje marzenia o studiowaniu i całkowicie poświęciła się mi i mojemu bratu. Ale wydaje mi się, że mimo wszystko czuła spełnienie, gdy po wielu latach widziała, że trud opłacił się. Jest dumna. Karolino, tego życzę Ci w Nowym Roku. Spokoju ducha, podniecenia i nadziei. Pięknie przeżywajcie ten niezwykły czas. I życzę Ci abyś kiedyś poczuła to, co większość mam, dumę z ogromu pracy, jaki z mężem wykonaliście. Pozdrawiam!

    • karolinabaszak

      6 stycznia 2017 14:52, Odpowiedz

      „Myślę, że dla wielu z nas pięknym przykładem macierzyństwa jest lub była nasza matka.” bardzo dużo racji :)

  21. agata

    6 stycznia 2017 14:15, Odpowiedz

    Hehe oj kochana,kochana…godzinka Dla siebie z noworodkiem…powodzenia :-) tez tak mówiłam,że przecież muszę być zadbana itp. A tu nagle przyszła rzeczywistość pierwszego miesiąca z dzieckiem: nie można nawet w spokoju pójść pod prysznic :-) A jeżeli będziesz karmić piersią to będziesz nosiła to w czym wygodnie będzie szybko przystawic dziecko do piersi:-) ja dopiero teraz,(2miesiąc) zaczynam powoli myśleć o sobie A nie o sprzątaniu,gotowaniu,prasowanie,praniu,dziecku,kolce Itp :-)

  22. Martyna

    6 stycznia 2017 14:16, Odpowiedz

    Macierzyństwo, mimo ogromu nowych obowiązków, zmniejszonej ilości wolnego czasu czy niewyspania, uważam, że jest najpiękniejszym, co może kobietę spotkać w życiu! Przynajmniej dla mnie takie jest. I id kiedy urodziłam syna nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Karolino, nie bierz do siebie opinii, że z dzieckiem na nic nie ma czasu, nawet na użycie zębów, wiadomo, każde dziecko jest inne, ale wszysto wymaga organizacji czasu i wszystko jest do zrobienia. Samych pomyślności! :)

  23. agata

    6 stycznia 2017 14:21, Odpowiedz

    I to nie jest komentarz w stylu ” A zobaczysz jak bedzie…” . Chodzi mi tylko o to żeby się właśnie nie nastawiac i nie planować…:-) każdy maluch jest inny i każdy inaczej będzie się zachowywac

    • karolinabaszak

      6 stycznia 2017 14:51, Odpowiedz

      „Hehe oj kochana,kochana…godzinka Dla siebie z noworodkiem…powodzenia :-)” no jednak trochę jest w tym stylu :D przykro mi, ale niektóre z Was tak to właśnie komunikują „oj zobaczysz jak będzie” :) a przecież każda z nas ma w swoim otoczeniu mamy i widzi dokładnie jak jest. Jedyne co można stwierdzić to to, że bywa różnie i Ameryki tym się nie odkrywa. Niemniej, bardzo cenie sobie wszelkie uwagi dot. tego co warto kupić, przeczytać, zrobić przed porodem :) Także dzielmy się wszystkim czym możemy bez zbędnego marudzenia :P

  24. Sylwia

    6 stycznia 2017 14:21, Odpowiedz

    Mam podobne odczucia co do nadchodzącego roku. Mam trochę postanowień, planów… Między innymi – wyjść za mąż, celebrować ta chwile w wąskim gronie… Być może w sukience od aeterie – baaardzo bym o tym marzyła ;)
    Życzę Ci wszystkiego co najlepsze w tym roku i oby wszystko o czym piszesz tak się wlasnie toczyło i układało <3

  25. Agnieszka

    6 stycznia 2017 14:35, Odpowiedz

    Mój Pawełek skonczył 26 grudnia 7 miesięcy i powiem Ci Karolino, że to najpiekniejszych 7 miesięcy! NIe oddałabym ani nie zamieniłabym tego za wszytskie skarby świata bo moim skarbem jest mój syn :)
    Macierzyństwo jest czymś pięknym i niesamowitym, nawet pomimo nieprzespanych nocy (w moim przypadku to tylko 3 miesiące), przeziębienia (gdy mały miał 3 miesiące i trzeba było z nim spać w pionie), to czas wyrzeczeń (gdy przykładowy obiad już dawno wystygł) ale i wielkich radości gdy odkrywasz, że ten mały człowieczek przed Tobą rozpoczyna swoją własną wędrówkę zaczynając od przewrotu z brzuszka na plecy :)
    Dużo osób mi mówi, że trafił się nam Anioł nie dziecko bo jest spokojny – to fakt nie miałam z nim problemów, brak kolek, zaparć czy inych niemowlecych doleglowości, od początku nie ma problemów ze snem – sam zasypiał i teraz przesypia całe noce. Na obcych dobrze reaguje.
    Celowo wybrałam roczny urlop macierzyński bo chcę być przy nim jak najdłużej.
    Nie dałam sie też zafiksować i już tydzien po porodzie poszłam do fryzjerki pomalować włosy, na spacery wychodziłam w makijażu – jestem też kobietą :)
    Wszystkiego dobrego na ten rok Ci życzę i dużo zdrówka :)

  26. Tatiana

    6 stycznia 2017 14:50, Odpowiedz

    Rozsądną kobieta z Ciebie :)
    Sama matką nie jestem ( i długo jeszcze nie będę), ale obserwując moją Mamę wiem, że można być cudownym rodzicem, zadbana kobietą z czystym i uporządkowanym domem, a dodatkowo robić studia podyplomowe. Nawet przy czwórce dzieci.

    Jedno z moich postanowień noworocznych to nauczyć się odpuszczać. Nie zawsze muszę być przygotowana na 100%, nie zawsze to ja muszę naszykować prezentacje, nie zawsze muszę zgadzać się na kolejne teksty do korekty. Ostatni rok był bardzo pracowity. Uczelnia, praca, koła naukowe, tworzenie Instytutu. Wiem, że rzadko kiedy naprawdę odpoczywałam, a widzę jak bardzo jest to ważne dla zachowania wewnętrznej równowagi.

    Życzę więc Tobie, sobie i wszystkim Czytelniczkom, żeby nasze oczekiwania się ziściły. :)

    • karolinabaszak

      6 stycznia 2017 14:54, Odpowiedz

      „Jedno z moich postanowień noworocznych to nauczyć się odpuszczać. ” oj tak <3 to jest bardzo ważne. Doskonale Cię rozumiem :)

  27. Beata

    6 stycznia 2017 15:11, Odpowiedz

    Oj czasem na prawde ciezko nawet o godzibe dla siebie kiedy ma sie malutkie dziecko. Ty masz w okol rodzine,ktora na pewno z przyjemnoscia Ci pomoze :-) ja np.jestem sama z partnerem,ktory pracuje od 6 do 19 wiec calymi dniami siedze z dzidzia i na prawde nie mam kiedy czasem isc do toalety. Jest to dla mnie bezapelacyjnie najpiekniejszy czas,ale czesciej wlasnie w bluzie i dresach :-) nadrabiam sobie w weekendy kiedy partner jest w domu :-) bardzo dlugo Cie obserwuje i bardzo sie ucieszylam na wiesc o ciazy :-) zycze duzo zdrowka! Pozdrawiam.

  28. karolina

    6 stycznia 2017 15:51, Odpowiedz

    Ja też zwolniłam tempo życia.Mniej pracuję, bo im więcej pracowałam tym więcej miała stresu, więcej pieniędzy i więcej wydawałam:) Nadal prowadzę działalność ale więcej odpoczywam bo trochę problemy zdrowotne mnie do tego zmusiły.
    Postanowiłam,że też podzielę sie moimi doświadczeniami z macierzyństwem:) Zacznę od tego, że moja córcia ma już 5,5 lat…o matko jak ten czas biegnie. Myślę, że dużo zależy od nas, od naszego podejścia, od tego jak postępujemy, bo np. już od pierwszych dni codziennie kiedy opadłam z sił kładłam się z moją córcią na łóżko i czytałam jej Franklina:)- codziennie i tak do dzisiaj czytamy ksiażki na dobranoc (również tatuś czyta):) Córka uwielbia książki. I to uważam za wielki sukces-coś pięknego, że moja Kornelka uwielbia książki. A teraz już sama czyta:) Z kolei tataus Kornelki ma duże zdolnosci artystyczne, wiec od najmłodszych lat uczy rysować naszą córkę-efekty są piękne a ona pokochała malowanie, rysowanie, wyklejenie itp. i nic na siłę, nie zmuszamy pokazujemy możliwości na fajne zainteresowania, na fajnie spędzony czas. Jest wiele takich zajęć które razem robimy:)
    Każde dziecko jest inne, każdy rodzic ma inne podejście , nastawienie do dziecka i pisanie przez niektóre Mamusie, że zobaczysz jak to jest…ze nie ma sie czasu na nic -Kurcze blade- moja mama wychowała nas czwórkę i wstawała o 4 rano zeby wyprac recznie nasz ubrania , przygotować obiad itd. i zawsze była zadbana, czysta i wychowała nas bardzo dobrze.A teraz niektóre kobiety zajmują sie dójka dzieci i domem , maja pod nosem automat do prania i inne super urządzenia i narzekaja. Wszystko zależy od nas samych, od naszej organizacji więc uważam że takie „porady” dla Karoliny a raczej zniechęcanie jej są nie na miejscu.
    Ja w swoim macierzyństwie też miałam lepsze i gorsze momenty , zresztą cały czas są. Moja córeczka będąc niemowlakiem była bardzo grzeczna. Od narodzin nauczyłam ją picia tylko z piersi i później miałam problem bo nie chciała pic z żadnej butelki, do roku ją karmiłam i to było dla mnie bardzo wyczerpujące fizycznie tym bardziej że w nocy budziła sie co trzy godziny do picia. Nie było to dla mnie łatwe ale to JA dokonałam takiego wyboru, mogłam postąpić inaczej , tak jak mama mi radziła ale naczytałam sie książek o karmieniu dzieci i stwierdziłam, że tak będzie najlepiej.
    Ważne jest na pewno wsparcie Ukochanego, ja takie miałam i mam do tej pory:)
    Uważam, że Karolina bardzo dobrze poradzi sobie w tej nowej roli, jest bardzo dobrze zorganizowana co widzimy, ma w sobie dużo miłości, cierpliwości- a to ważna umiejętność przy dziecku:)
    Karola, wszystkiego dobrego:)
    I proszę Was drogie czytelniczki abyście za chwile „nie straszyły” Karoliny jakie to poród jest trudny…bo przecież każdy poród jest inny:)

  29. Aneta

    6 stycznia 2017 16:37, Odpowiedz

    Karolino, jeszcze raz serdeczne gratulacje! Spełnia się Twoje kolejne marzenie, Ty Farciaro! Powiem Ci jako mama 3,5 latka. Tak, jako mama dziecka tak do około 2,5 roku chodziłam w dresach i wyciągniętej bluzie! Kiedyś z takich mam szydziłam, że jak One mogą, że się zapuściły, że maciory i takie tam. Później przyszło dziecko. I wiesz dlaczego tak wszystkie chodziłyśmy – w brzydkich ciuchach i związanych włosach? Nie dlatego, że nie miałam sukienek, że byłam zbyt leniwa żeby je zakładać. Ja na samym początku je nawet nosiłam. Ale przy dziecku brudzisz się z prędkością światła – a to jedzonko ląduje na Twoim ubraniu, a to kupka (tak, wiem, to straszne, ale dziecko to robi), a to na kolanach musisz sprzątać bałagan po dzieciątku właśnie i tak cały dzień. Musiałabym się przebierać co 10 minut, a i tak pewne rzeczy się nie dopiorą. W taki sposób zniszczyłam sobie sporo ubrań. Jak dziecko jest trochę starsze, wcale nie jest lepiej. Pamiętam jak mój wtedy roczniak złapał mnie za rozpuszczone włosy, kilka ich wyrwał, a później się ich najadł i prawie zadławił. Od tej pory związuję. Teraz niby ma 3,5 roku, powinno być lepiej, powinnam w sukni i obcasach się z Nim przechadzać… A tak wcale nie jest. Teraz to jest dopiero jazda. Biega szybciej niż gepard (;) ) i na placu zabaw, to ja muszę mieć refleks jak niejedno dzikie zwierzę. Płaskie obuwie i bardzo wygodne ubranie, abym mogła nadążyć. Ubranie też nie może być najwspanialsze, bo co jeżeli każe mi zjechać ze zjeżdżalni albo chodzić na kolanach po krzakach? :) Nikt inny by mnie na to nie namówił, dla syna robię to z przyjemnością. Zresztą, co tu będziemy Ci truły, sama zobaczysz co będzie, jak będzie. A może u Ciebie będzie jeszcze całkiem inaczej, może mąż, mama, siostra, pomogą Ci w takim stopniu, że nie odczujesz tego tak mocno…? Nie ma co planować, a przy dziecku to już w ogóle nie ma co planować, bo nigdy z tych planów nic nie wychodzi. Powodzenia!

    • agama

      23 stycznia 2017 14:35, Odpowiedz

      Jest dokładnie tj. piszesz:) Ja też była (jestem) bardzo spódniczkowa:) Do pracy i na codzień chodzę praktycznie wyłącznie w spódnicach, do tego prawie zawsze buty na obcasie. Jeśli spodnie, to te bardziej klasyczne, ew. rybaczki-latem, dżinsy uznaję tylko na wyjazdy lub inne wypady „w teren”. Natomiast macierzyństwo szybko zmieniło moje ubraniowe upodobania – spodnie stały się obowiązkowym ubiorem nr.1, bo jak nie trzeba się turlać po dywanie, to siedzieć w piaskownicy, albo ganiać po ulicy itd.. o brudzeniu-nawet nie wspomnę, a nie wszystko niestety mozna wyprać w 60 czy 90 st., a i rajstopy drą się niemiłosiernie od – chociażby dziecięcych bucików i zabawek, którymi nie raz mi je mój Synuś pozaciągał.. Nie oznacza to, że przestałam o siebie dbać czy sie malować – co to, to nie, mimo tego, że mój Synek do spokojnych i „ugodowych” nie należy.. Ale nie raz makijaż czy wieczorną toaletę robię w biegu, a i to – dzięki temu, że baaardzo pomaga mi Mąż.. Bo to jak będzie wyglądało nasze życie po urodzeniu dziecka bardzo zależy od tego jakie ono będzie, ale i od tego czy będziemy mogły liczyć na pomoc innych czy zostaniemy z obowiazkami same na większość dnia.. Będąc w ciąży – możemy to sobie jedynie wyobrażać..

  30. Żaneta

    6 stycznia 2017 16:41, Odpowiedz

    Piękny wpis. Życzę Ci, aby było dokładnie tak, jak sobie to wymarzyłaś :) Dużo zdrowia dla Ciebie i maluszka (dla Tatusia oczywiście również).
    Dla mnie również to bardzo wyjątkowy i wyczekiwany rok – niedługo zostanę żoną i założę swoją własną (na razie dwuosobową) rodzinę! Już nie mogę się doczekać, a równocześnie staram się aby ta ekscytacja związana z przygotowaniami nie przysłoniła mi zdrowego rozsądku ;)

  31. Kasia

    6 stycznia 2017 17:35, Odpowiedz

    Karolka, wpis przepiękny! To bardzo ważne aby w życiu przestrzegać wartości o których wspomniałaś w tym poście!❤ mam rownież pytanie z innej beczki. Karola, czy sukienka w śmietankowym kolorze z teledysku pojawi się w najnowszej kolekcji? Ewentualnie istnieje możliwość złożenia indywidualnego zamówienia? Tak bardzo spodobała mi się ta sukienka w tej wersji kolorystycznej! Co wiecej Karola, liczę ze kiedyś napisze do Ciebie w sprawie sukienki ślubnej.. jak Bóg da!
    Ściskam Ciebie i maleństwo!

  32. Alessandra

    6 stycznia 2017 17:44, Odpowiedz

    Karolinko, świetny wpis! Zgadzam się z Tobą, po urodzeniu dziecka nie powinno się zapominać o sobie. Ja od półtora roku jestem szczęśliwą Żoną, a od pół roku jeszcze szczęśliwszą Mamą i bardzo staram się dbać o to, żeby w domu było miło, pachnąco ciastem. Już w ciąży obiecywałam sobie, że nie będę dnia spędzać w piżamie czy rozciągniętym dresie, nieumyta i nieuczesana ( a wszystkie znajome młode mamy, czy rodzina straszyły, że tak właśnie będzie). Na szczęście dla mnie, i męża,teraz udaje mi się tego trzymać. Ze swojego doświadczenia wiem tylko, że w tym dbaniu o dom i siebie trzeba mieć też trochę luzu, bo pierwsze tygodnie z maluszkiem bywają naprawdę trudne. A ja chciałam, żeby wszystko było takie poukładane od pierwszego dnia w domu (bo sobie tak wymyśliłam w ciąży, naczytałam się, wyobrażałam sobie jak będzie), a się nie dało, bo poród skończył się cesarką a synek był bardzo wymagający. Ciężko było mi się pogodzić, że musiałam mieć cesarkę, a tak bardzo chciałam rodzić naturalnie, i wymyśliłam sobie, że to „gorszy” poród był (bzdura!), więc muszę się synkiem idealnie zajmować, żeby to nadrobić i po prostu się pogubiłam w tym wszystkim.. Myślałam, że sobie nie poradzę z opieką nad maluchem sama, dbając jednocześnie o siebie i dom. Bo chciałam, żeby wszystko było idealnie.. Na szczęście mąż w porę mnie „ogarnął” i okazało się, że jak się przestałam spinać, żeby było tak perfekcyjnie, to nagle wszystko potrafiłam ogarnąć :)

    Karolinko, piękny czas teraz przed wami :) Cieszę się, że znalazłam Twój blog i kanał. Niech wszystko się dobrze układa i Bóg błogosławi Wam i Maluszkowi + :)

  33. Arleta

    6 stycznia 2017 17:45, Odpowiedz

    Dla mnie rok 2016 byl bardzo trudny. Moje zdrowie okazalo sie byc w bardzo kiepskim stanie :( Ale od Pazdziernika walcze o siebie- bo Moim marzeniem jest zostac mama. Wiem, ze teraz to jeszcze niemozliwe. W Lipcu wychodze za maz i mam nadzieje, ze do tego czasu uporam sie z problemami zdrowotnymi. To bedzie trudny rok, ale wierze ze bedzie dobrze. I to juz ostatni rok na obczyznie. :) nie moge sie doczekac powrotu do Polski, powrotu do rodziny <3 zatem u mnie troche planow jest na ten rok, ale wszystko powoli. Wiadomo, ze to co niszczylam latami, nie wyleczy sie w miesiac :) Pozdrawiam Cie Karolino I zycze duzo zdrowia Tobie I malenstwu. Rosnijcie zdrowo! :)

  34. mamibecia

    6 stycznia 2017 18:07, Odpowiedz

    Jak zawsze, rozsądnie i ciepło o życiu <3
    Oby udało Ci się spełnić każdy z tych punktów w 100 %
    Ja swoje dziecko już wychowałam, ale zawsze raduje mnie każda, nowa, oczekująca, przyszła mama, stojąca przed tym niewiadomym i wspaniałym doświadczeniem .
    Powodzenia !

    Btw.
    Uwilabiam czapę z WoolsoCool i czaję się na komin. Sweter cudny !
    Krem też uwielbiam, za nawilżenie, lekkość i blask, jaki daje skórze .

  35. Tosia

    6 stycznia 2017 20:08, Odpowiedz

    W Księdze Przysłow (Prz 31, 10-31) jest piękny opis ideału naprawdę kobiecej kobiety :):) To mój ulubiony opis. Wyobrażam ją sobie właśnie pełną pokoju w sukience :) Uściski!

  36. Róża

    6 stycznia 2017 20:48, Odpowiedz

    Hej Karolino! Cudowny wpis, czekam na więcej inspiracji ciążowych ja co prawda w ciąży nie jestem, ale myślę, że jestem na etapie w którym ty byłaś rok temu. Coraz więcej myślę o dziecku i często trafiam na dział dziecięcy.

    Jeśli ktoś twierdzi, że nie da się wyglądać ładnie przy dzieciach niech spojrzy na kanał Doriska, ma dwójkę wspaniałych córeczek i sama jest prześliczna, zadbana z mnóstwem energii :) Najważniejsze to dobre nastawienie :)

    Buziaczki ślicznie Ci z brzuszkiem :*

  37. Agata

    6 stycznia 2017 21:25, Odpowiedz

    Wygospodarować godzinę dla siebie? hmm no zależy jakie dziecko będziesz miała ;) ja staram się wygospodarować czas na prasowanie/sprzątanie/gotowanie, ale moje dziecko jest tzw. „high need baby”, czyli wisimy na mamie 24/h :D ale jeśli będziesz mogła liczyć na pomoc męża/mamy/teściowej to na pewno raz na jakiś czas uda Ci się pomalować albo chociaż ktoś Cię uprzedzi, że masz zaschtnięta kupkę dziecka na policzku zanim wyjdziesz z domu :) POWODZENIA

    • karolinabaszak

      6 stycznia 2017 21:28, Odpowiedz

      ..lub można przed wyjściem spojrzeć w lusterko zawsze i samemu sprawdzić czy nie ma się nic na policzku, prawda? ;)

      • Agata

        12 stycznia 2017 10:47, Odpowiedz

        Oczywiści, że można! Pytanie czy w natłoku zadań przyjdzie Ci to do głowy i czy będzie Cię to tak na prawdę obchodzić :) Karolino, ja nie pisałam tego wszystkiego, żeby Cię przekonać, że nie dasz rady zrealizować swojej wizji macierzyństwa…chcę Cię tylko przestrzec, że ja np. też miałam jakieś wyobrażenie o tym jak będzie, szczególnie,że moja mama oopowiadała mi,że z maleństwem na początku to tylko spanie,karmienie,przewijanie, ale okazuje się, że dzieci są różne…u mnie spokoj skonczył się ok 3 tyg po wyjściu ze szpitala.

        Kocham moje dziecko nad życie, ale przyznaję,że tak, było CIĘŻKO, teraz kiedy już minęło ponad pół roku umiem znaleźć tę chwilę, żeby spojrzeć w lustro, ale syn nie wisi na mnie juz 24/h, da się już odłożyć, zajmie się sobą/zabawą na parę minut… moja rada – nie nastawiaj się po prostu na nic, nie musisz być idealna przez te kilka tygodni/miesięcy, ale jeśli uda Ci się to tylko dobrze i dla Ciebie i dla Twojej rodziny!

        • karolinabaszak

          12 stycznia 2017 10:56, Odpowiedz

          Agato, ale ja rozumiem Twoje podejście czy ewentualne rozczarowanie. Nie rozumiem tylko skąd ta chęć do dzielenia się takimi informacjami. Ja nigdzie nie prosiłam abyście dzieliły się swoimi doświadczeniami, a i tak zostałam zasypana poradami dot. tego jak będzie ciężko. Po co? :) Przecież ja mam w swojej rodzinie małe dzieci, młode mamy, każdy z nas chyba ma. Żadna z nich mnie nie nastawia na nic, bo każda mama i dziecko jest inne. W internecie natomiast jest totalnie odwrotnie. Po co to tak rozważać i kogoś uprzedzać… Jeśli pojawią się jakieś problemy – mam kogo spytać i nie muszę tego konsultować na blogu :)

          A wiesz jak to jest, jak nie masz dzieci to mówią Ci „a po 1 dziecku to zobaczysz”… jak już masz jedno to mówią „eee 1 to nic w porównaniu z dwójką!” :D To jest takie biadolenie bez sensu, że aż uszy bolą. Niektórzy rodzice zachowują się jakby odkryli jakiś nieznany ląd, a później okazuje się, że to takie oczywiste oczywistości. Przynajmniej ja to tak widzę.

          • agama

            12 stycznia 2017 15:38,

            „Ja nigdzie nie prosiłam abyście dzieliły się swoimi doświadczeniami, a i tak zostałam zasypana poradami dot. tego jak będzie ciężko. Po co? :)” – dobrze, że to napisałaś Karolino.. Bo tak to chyba jest, że na dzieciach, ciążach i porodach..znają się wszyscy, a szczególnie młode mamy i każda ma 1000 mądrości, porad i nieodpartą chęć podzielenia tymi radami, albo tym jak to było u niej.. i jest to poniekąd naturalne, bo bycie mamą jest najważniejszą rolą kobiety, a przy tym jest to zadanie bardzo absorbujące – zwłaszcza uczuciowo – stąd chęć dzielenia się tym co się przeżywa lub przeżywało.. Mnie w sumie też te porady od wszystkich wokoło w pewnym momencie zaczynały męczyć, dlatego to rozumiem..
            Jeśli nie chcesz czytać tych wszystkich historii, przestróg, rad etc.. to może to jasno napisz lub powiedz?

          • karolinabaszak

            12 stycznia 2017 15:53,

            „Jeśli nie chcesz czytać tych wszystkich historii, przestróg, rad etc.. to może to jasno napisz lub powiedz?” – zasugerowałam to dość jasno w powyższym wpisie, ale jak widzisz skutki są średnie :) I tak raz dzienne dostaję taką przestrogę w stylu „uważaj, bo”. To nie jest tak, że każda mama ma nieodpartą chęć dzielenia się wszystkim. Niektóre są bardziej powściągliwe, bo pamiętają, że też je to drażniło to straszenie i jak bardzo nie lubiły tego słuchać. Nie chciałabym też być źle zrozumiana – ja się bardzo cieszę kiedy dzielicie się czymś przydatnym – na tym może skorzystać też każda inna młoda mama, która tu zagląda… ale jest różnica między umiejętnym zasugerowaniem tego co warto mieć, kupić, co się sprawdziło, a takim marudzeniem związanym z wielkim szokiem jaki się przeżyło, bo okazało się, że dziecko wcale nie przesypia całych dni i ciągle coś chce… No naprawdę wielkie mi rzeczy :) Niemowlak ciągle coś chce od mamy…? i jeszcze brudzi białe ubranka.. :) Szok! :D Rozumiesz o czym mówię? :)

  38. Sandra

    6 stycznia 2017 22:19, Odpowiedz

    Dla mnie urodzenie dziecka to dopełnienie rodziny. Nie tylko kobiety, której poświęcamy szczególną uwagę w tym wyjątkowym czasie, ale także mężczyzny. W momencie pojawienia się dziecka staje się on prawdziwą, silną, niezniszczalną wręcz głową rodziny, a cechy, o których pisałaś w jednym z postów (zgadzam się z nimi) umacniają się jeszcze bardziej. Obserwowanie tego jest niesamowite, a jeśli ma się wsparcie w mężczyźnie, nic nie jest straszne. Tata też wstaje w nocy, wychodzi na spacery, przebiera, kąpie, po prostu jest i pomaga :)

    Dlatego myślę, że nie ma tu za bardzo o czym dyskutować. Dbać o siebie trzeba! Dla męża, dla dziecka, ale przede wszystkie DLA SIEBIE! Oczywiście bywa ciężko i wtedy najlepiej założyć zwykłe legginsy, związać włosy i trochę odpuścić, myślę, że rozumiesz o co mi chodzi. Mimo to uważam, że wszystko jest kwestią dobrej organizacji i podejścia. Jeśli maluszek musi być cały czas przy mamie, bo inaczej awantura i płacz (a tak się zdarza i to wcale nie jest koniec świata) to można na przykład tulić go przy pomocy chusty i działać spokojnie w domu. Naprawdę super sprawa te chusty!

    Na koniec i ja mam dla Ciebie jedną rade: słuchaj siebie. Mama naprawdę najlepiej wie, czego potrzebuje jej dziecko. A czego potrzebuje? Przede wszystkim dużo miłości, opieki i obecności rodziców, a o całej reszcie dowiesz się od swojego malucha jak tylko zjawi się na świecie :)

    Ściskam!

  39. Agata Sz

    6 stycznia 2017 22:40, Odpowiedz

    Ciąża to wspaniały stan, pomimo wszelkich pobolewań, zmian nastrojów i tak dalej. Macierzyństwo jest jeszcze piękniejsze, bo uczy tak wielu nowych rzeczy, doświadcza w tak cudowny sposób, że serce rośnie. Mnie macierzyństwo uświadomiło przede wszystkim w tym, że wcześniej było w moim życiu pusto… po prostu. I choć nie mam często nawet godziny dla siebie, a kiedy ją mam, to nie mam siły się umalować, jestem przeszczęśliwa i to szczęście widać na nawet bardzo zmęczonej buzi. Tak myślę. Pękam z dumy, gdy widzę jak pięknie rozwija się mój syn, latam trzy metry nad niebem, gdy ktoś zwróci uwagę, że Norbert ma coś w sobie ze mnie. Nigdy nie zapomnę, kiedy pierwszy raz uśmiechnął się świadomie. Zaczęłam wtedy płakać ze wzruszenia i płakałam tak kolejny tydzień. I takich wzruszeń od 7 miesięcy, jest w moim życiu coraz więcej, bo jakiś czas temu zaczął mówić „mama” i dawać buziaka. Życzę Ci, Karolina, aby 2017 był dla Ciebie dobry. :)

  40. Monika

    6 stycznia 2017 23:41, Odpowiedz

    Pięknie napisane, też miałam takie marzenia – zwolnić, kawiarnia z wózkiem, makijaż itd. ale życie szybko weryfikuje wszystko. Dostałam wymagające dziecko, które wyło z bólu brzucha po 5h dziennie. Jedynie noszenie brzuch do brzucha było w stanie go uspokoić. Żadna chusta, nosidło, wózek nie pomagało. Więc ostanią rzeczą o której myślałam była sukienka i makijaż 😉 Chciałam się napić ciepłej herbaty 😂 Do tego miał wzmożone napięcie mięśniowe, zamiast kawy w kawierni jeździłam na rehabilitacje.
    Karola życzę Ci jak najlepiej ale uważaj bo może zdarzyć się tak, że zamiast godzinki dla siebie na balsam i krem będziesz ją przeznaczała na sen 😉

  41. Martyna

    7 stycznia 2017 08:11, Odpowiedz

    Och, jak miło czytało się Twój wpis….! (: W tym roku chciałabym pójść dokładnie tą opisaną przez Ciebie drogą. I wiem, że zaglądanie do Ciebie mi w tym pomoże (:

  42. czasnaziemi.pl

    7 stycznia 2017 09:28, Odpowiedz

    Nie lubiłam nigdy w ciąży straszenia typu „zobaczysz,teraz to Ci się zacznie”. Tak mówiły osoby, które o mnie mało wiedziały. A ja czekałam aż mi się tak zacznie. Bo my z mężem na dziecko czekaliśmy długo i mało kto wie ile łez wylałam zanim zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym. Nie ma co więc straszyć przyszłych mam bo w obliczu wielu problemów z płodnością trzeba się tylko radować każdą nowiną o ciąży. Jeśli chodzi o moje doświadczenia macierzyńskie to mój synek jest wymagający, ale mimo wszystko znajduję przy nim czas aby się umalować, uczesać włosy i ubrać sukienkę. Wszystko to kwestia organizacji czasu. Oczywiście wsparcie męża, moich rodziców i siostry jest w tym wszystkim nieocenione. Dzięki nim mogłam już po porodzie dwa razy w tygodniu robić prace na zlecenie z przerwami na karmienie. Nie dlatego, że tak musiałam, ale chciałam a oni wszyscy mi w tym pomagają opiekując się dzieckiem. I dzięki temu też moje dziecko nie płacze jak mama się nim nie zajmuje bo jest mu też dobrze z tatą, babcią czy dziadkiem.

    • karolinabaszak

      7 stycznia 2017 12:47, Odpowiedz

      Jeszcze trochę i jedyną rzeczą jakiej będę się obawiać to to, aby nie stać się takim „ostrzegającym doradcą” po pewnym czasie dla innych przyszłych mam :D Jedyną mamą jaką znam osobiście i która troszkę sobie ponarzekała jest moja koleżanka, która urodziła bliźniaki :) jednak nijak ma się to do internetowego marudzenia w stylu „oj z dzieckiem to się zmieni” :P

      • Marta

        7 stycznia 2017 21:11, Odpowiedz

        Myślę, że nie masz co się przejmować :) Uważam, że będziesz sobie świetnie radzić. Poza tym wydaje mi się, że będziesz mieć w niektórych aspektach dużo łatwiej niż inne dziewczyny tutaj, więc nie ma się co obawiać. Wszystko będzie dobrze :)

  43. Kasia

    7 stycznia 2017 14:06, Odpowiedz

    Cześć! Jest takie wspaniałe powiedzenie: „Jeśli chcesz – znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz – znajdziesz powód.”

    Zainspirowana powyższym wpisem przypomniałam sobie, że gdzieś wyczytałam, że OBOWIĄZKIEM mamy jest dbać o siebie. Z prostego powodu: jesteśmy wzorem dla tego małego człowieka. Jeśli maluch najczęściej przebywa z mamą, to oczywiste, że od niej uczy się dbania lub nie dbania o higienę. Co więcej: jeśli mama o siebie nie dba, nie robi nic dla siebie, to jaki wysyła komunikat? „Nie mam swoich potrzeb”. Jakie będzie dziecko wychowane w takim przeświadczeniu, że mama nie ma swoich potrzeb? Jaka kobieta wyrośnie z takiej małej dziewczynki, która w dzieciństwie miała obraz mamy nie dbającej o siebie, stale „poświęcającej się”? Warto spojrzeć na sprawę nie tylko z poziomu „tu i teraz”.

    Wiadomo, że lekko czasem nie jest i nie ma co rozwijać tego tematu. To strata czasu. Kto powiedział, że w życiu ma być lekko, łatwo i przyjemnie? :)

    Zimowe pozdrowienia :)
    K.

  44. Gosia C

    7 stycznia 2017 19:21, Odpowiedz

    Fajnie, że na Twoim blogu powróciły wpisy z przemyśleniami, brakowało mi ich! Przyznam, że czytając ten wpis, pomyślałam, że chciałabym za kilka lat mieć taki początek roku jak Ty :) Jednak jestem kilka lat młodsza od Ciebie i jeszcze troszkę przede mną, a rok 2017 zapowiada się przełomowo.. :) Moje cele to znalezienie lepszej pracy, przemyślany wybór studiów magisterskich, być może przeprowadzka i rozpoczęcie planowania ślubu i wesela :)
    Życzę Tobie i Twoim bliskim dużo zdrowia, miłości i Bożego błogosławieństwa!

  45. Maria

    7 stycznia 2017 21:51, Odpowiedz

    Przepiękne zdjęcia! Tak sielsko i anielsko <3
    Z postanowieniami mam podobnie, ale to chyba każdego roku u mnie tak jest, bo to że chcemy o siebie dbać jeszcze bardziej lub skupić się na na pewnej dziedzinie życia bardziej to normalne, w końcu zależy nam żeby piąć się coraz wyżej i to w dobrym tego słowa znaczeniu. Zgadzam się w 100% procentach z tym zdaniem że "nie oznacza to, że nie mam jakichś konkretnych wyobrażeń czy planów na przyszłość (…) mam ochotę trochę poddać się temu, gdzie zaprowadzi mnie moja wydeptywana przez lata ścieżka." – napisałaś to co siedzi w mojej głowie już od dawna chcąc ciągle czasami nawet maniakalnie ułożyć sobie życie co do dnia, to dowód na to jak tęskniłam i pewnie większość czytelników za tego typu wpisami :) Zaczynam Nowy Rok z takimi właśnie swoimi małymi "pragnieniami" i oby szły one po drodze z tym co będzie. Karolina Twoje, Wasze niedzielne kawki z wózeczkiem to ja już widzę oczami wyobraźni :D a chociaż jeszcze długa droga do bycia w roli matki z mojej strony to mam nadzieję że kiedyś ten stan będzie mi dany i wyobrażałam obie go od jakiegoś czasu takim jakim opisałaś go w kolejnym punkcie. Sama widzę po znajomych czy obserwując ludzi, że większość spraw to kwestia organizacji i posiadania męża, rodziny na którą prawdziwie można liczyć i zdecydowanie nie ma co tutaj straszyć najpiękniejszymi miesiącami które przed Wami, bo to potwierdzone przez życie że jest miejsce tak jak zaplanowałaś na czas na siebie i dla siebie.

  46. slow_simple_soul

    7 stycznia 2017 21:56, Odpowiedz

    Karolino, cieszę się bardzo, że nie dajesz się wystraszyć niektórym mamom przedstawiającym niemal apokaliptyczne wizje macierzyństwa ;) Ja jestem mamą trzech córek (ta trzecia niebawem się urodzi, może jeszcze dziś, kto wie ;)) i choć to najcięższa praca jaką w życiu wykonywałam, to nie żałuję ani minuty na nią poświęconej. I choć zdarza mi się płakać ze zmęczenia/frustracji, to nigdy, przenigdy nie nastraszylabym mamy w stanie błogosławionym tym, jak trudne może być macierzyństwo. Uważam, że zamiast tego, powinnyśmy jako kobiety się wzajemnie wspierać, dodawać sobie otuchy, podnosić na duchu w trudniejszych momentach. Bo kobiety, matki mają w sobie taką siłę, o którą nigdy by siebie nie podejrzewały! Życzę Ci Karolinko wszystkiego dobrego w nowej roli, niech Ci Bóg błogosławi a Waszą Rodzinę obdarza zdrowiem i pokojem.
    Ps. Gdy moje Córki rysują mamę, to zawsze, ale to zawsze w sukience! A że ubrania przy dzieciach się brudzą – owszem, ale od czegoś są fartuszki, a jak się zdarzy plama, staram się zapierac na bieżąco :)
    Ps2. W prezencie dla samej siebie po porodzie kupię jedną z Twoich pięknych sukienek :) a po cichu liczę, że w kolejnych kolekcjach będzie więcej modeli dla mam karmiących :)

  47. Warszawa

    8 stycznia 2017 00:13, Odpowiedz

    Mnie bardzo ucieszyły 2 ciąże: Twoja i Anny Lewandowskiej :) Sama jestem mamą 2,5 letniej dziewczynki. Mam to szczęście, że moje dziecko od urodzenia było grzeczne – pierwsze pół roku jadło i spało :) Nie odczułam żadnego ząbkowania itd. Dodam, że dużo pomagał mąż – nocami to on wstawał do dziecka i dawał butelkę mleka.
    Miałam dużo czasu dla siebie -to podczas ciąży i macierzyńskiego odkryłam blogi i kanały na you tubie (wcześniej nie miałam pojęcia, że tyle dziewczyn prowadzi kanały, nigdy wcześniej nie czytałam żadnych blogów:))))). Podczas macierzyńskiego miałammnóstwo czasu dla siebie, na rozwój, na czytanie książek, na pielęgnację, zdarzało mi się zostawiać męża z dzieckiem, żeby pojechać do galerii kupić jakież ubranie, kosmetyk. Przez czas ciąży i macierzyńskiego nauczyłam się gotować, dużo nauczyłam się o zdrowym odżywianiu, o ekologicznym sprzątaniu (co wdrażam obecnie w moim domu). Z obserwacji znajomych mogę stwierdzić, że jeśli mąż/partner pomaga (przewijanie, karmienie, zmywanie itd.) to i kobieta ma czas dla siebie. Obecnie pracuję (mam własną firmę), udzielam się społecznie, sprzątam, piorę, gotuję i mam czas dla siebie, dla męża i dziecka :) Owszem czasem padam na twarz i jestem zmęczona, złoszczę się na bałagan, na rozwalone zabawki, na okruchy jedzenia na kanapie, na to że córka grymasi przy jedzeniu, ale z drugiej strony bardzo się cieszę, że już normalnie mogą z córką porozmawiać, mimo że jest tak mała (szybko zaczęła mówić). Karolina – powodzenia!

  48. ekspresy do kawy z młynkiem

    9 stycznia 2017 12:24, Odpowiedz

    Kochana świetnie to wszystko opisałaś! Ja postanowiłam jedynie nie postanawiać :D Robię zestawienei całego ubiegłego roku i wiem jakie cele udało mi się osiągnąć, co mi nie wyszło, nad czym muszę popracować a co nowego muszę i chcę osiągnąć, to wszystko przenoszę na „nowy rok” lepszą wersję ubiegłego roku zestawionego w 2017 i tyle, to jest moja recepta.

  49. vesper

    9 stycznia 2017 19:20, Odpowiedz

    Ciśnie mi się na klawiaturę pytanie do wszystkich narzekających mam – gdzie jest mąż/partner, że nie możecie wygospodarować 20 minut na prysznic/mycie włosów/cokolwiek nie związanego z noworodkiem? Facet może zrobić wszystko, oprócz karmienia piersią.

    • karolinabaszak

      12 stycznia 2017 10:46, Odpowiedz

      „Nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć, nie wszystko możemy zaplanować…” Dokładnie! Więc zamiast biadolić i straszyć innych, najlepiej zająć się swoim życiem i pozwolić innym nabierać tego doświadczenia :)

  50. Pisząca Marta

    12 stycznia 2017 17:52, Odpowiedz

    Wpis świetny. Ja, jak co roku, postanowienia noworoczne sobie spisałam. Do wielu z nich zostałam zainspirowana, m.in. przez Ciebie. :) Dlatego będę działać!
    Pozdrawiam

  51. Basia

    13 stycznia 2017 21:55, Odpowiedz

    Karolinka kilka miesięcy śledzę twojego bloga. Cudownie się ciebie” czyta” jestem mama 2 brzdąców 2 latki i 4 miesięcznego chłopca mam 27 lat. A dodam ze ciągle jestem sama bo mąż pracuje. I szczerze powiem ze nie jest tak tragicznie z tym macierzynstwem jak niektóre Mamy tutaj wpisują. Grunt to dobra organizacja i podejście do dziecka. Trzymam za ciebie kciuki i życzę ci szczęśliwego bezbolesnego rozwiązania:)

Leave a comment

(*) Required, Your email will not be published